chyba i nabrala panskich fum

) I pomyslec ze to byl taki mily kochany
kolanowy kotek

( Od jakiegos czasu nie daje sie dotknac ani poglaskac BO
NIE!! Nie zeby jej sie krzywda jakas dziala ale chyba rzeczywiscie to TEN
wiek. Ma juz 5 miesiecy. Kazda proba spacyfikowania kota na kolanach konczy
sie warczeniem i histerycznymi probami pogryzienia "napastnika". Jaksie nie
uda ugyzc to chociaz zaatakowac zbrojna lapka. Z tym ze wali ta lapka na
oslep nawet po oczach. Dotknac sie daje kiedy sama ma na to ochote czyli na
ogol w nocy. Zostaje na noc u mojej siostry z nadzieja ze moja kota przyjdzie
do mnie do lozka. Jusci przyjdzie!!! Chyba ze ugryzc albo wlozyc ogon do
oka

)) Ale mozna ja przekupic jakims smakolykiem. O!!! wtedy kituje sie na
kolana sama z siebie

) Czy Wasze koty tez tak mialy?? Czy Coco kiedys
wyrosnei z tego??