Dodaj do ulubionych

Problem z socjalizacją

21.04.06, 15:20
Tak mi się nasunęło po wpisie smill w wątku o agresywnej kotce. Dawno już
chciałam o tym napisać, teraz dobry moment, może komuś taka wiedza się przyda.
Ksika JEST "psychiczna". Ja to dopiero teraz wiem, po roku prawie od
dokocenia małymi kosmitami. Ona była znaleziona jak pewnie pamiętacie na
szosie, mogła mieć wtedy 2-3 tygodnie. Jest to najprawdopodobniej sprawa
braku matki, nauki normalnych zachowań w stadzie. Jej po prostu brak wzorców
z okresu wczesnodziecięcego. Można wychować czyli wykarmić, ogrzać, wychuchać
małego kociego oseska, ale prawidłowych relacji człowiek nie nauczy nigdy.
Biedna ona jest, boi się małych-dużych już burasów, syczy, warczy,
atakuje /tylko w powietrze/ łapą, nie położy się w ich pobliżu, cały czas na
ugiętych łapach, w pozycji obronnej. A małe ją ganiają, aż wszystko furczy...
Ale dom duży, dużo rąk do głaskania, ogród, więc widać tak musi być. Krzywda
nikomu się nie dzieje, więc po prostu trzeba zaakceptować taki stan.
Jedno tylko pewne: kociak musi być z kocicą do 6-8 tygodnia życia, bo potem
może być okaleczony psychiczniesad
Obserwuj wątek
    • annb Re: Problem z socjalizacją 21.04.06, 18:26
      barba50 - a nawet dłużej gdyż hodowcy wydają koty po ukończeniu 12 tego
      tygdnia


    • umfana Re: Problem z socjalizacją 21.04.06, 18:37
      Miałam kiedyś kocurka Bambella, który stracił swoją tragiczniemamę i rodzieństwo
      . Miał wtedy z pół roku. Po tym dramacie zwariował. Do końca swojego życia
      chodził, jak obłąkany po mieszkaniu, ogródku i na widok człowieka potwornie
      miauczał płaczliwie... jak syrena kocia sad((
    • eleanorrigby Re: Problem z socjalizacją 21.04.06, 19:45
      Ja mam zupełnie inne doświadczenia.Moje 3 kocurki nie znały swojej
      mamy,wychowały się na smoczku.Nie myślałam do tej pory,że koty mogą być aż tak
      łagodne,przymilne i związane z właścicielem!Nigdy w stosunku do żadnego
      człowieka nie użyły pazurów ani zębów,chodzą za nami jak psiaki,witają w progu
      nie tylko nas,ale i naszych znajomych."Koci język" jest w dużym stopniu
      wrodzony i one używają go w stosunku do nas,bo my jesteśmy ich stadem a ja ich
      mamą.To prawda,że nie są zsocjalizowane na sposób koci,przez kotkę-ale nie
      przejawia się to absolutnie w agresji,ale w pewnej "gapiowatości" i
      nieumiejętności np.łapania zdobyczy.Owszem,gonią za muchą czy pająkiem,ale w
      sposób odruchowy i widać,że nie bardzo wiedzą co z tym złapanym czymś potem
      zrobić.Ostatnio cała trójka siedziała i gapiła się na pająka,od czasu do czasu
      trącając go łapką a jak jednemu na tę łapę pająk w końcu wlazł,został
      strząśnięty z obrzydzeniem.Nie są też nauczone ostrożności w stosunku do ludzi
      i innych kotów i przypuszczam,że wypuszczone na dwór byłyby całkiem
      bezradne.Oczywiście nikogo nie namawiam do odbierania wcześnie kociaków
      kotce,bo wychowanie takich maluchów to zajęcie kosztowne i na pełny etat,bez
      100% gwarancji powodzenia,ale jeśli już coś takiego się zdarzy,to nie musi się
      wiązać z takimi zmianami w psychice kota,które utrudniają życie z ludźmi.Warto
      też pamiętać,że kociak który we wczesnym dzieciństwie nie miał wcale kontaktu z
      ludźmi może wyrosnąć na kota "nie do przytulania" i kota "chodzącego własnymi
      drogami".
      • barba50 Re: Problem z socjalizacją 21.04.06, 22:13
        Eleno - Ksika do momentu pojawienia się kotów burych absolutnie nie różniła się
        od innych /tzn. chowanych przez kocicę/ kotów. Była jedynie trochę mało
        przytulasta, ale potrafiła spać na kolanach o ile sama na te kolana weszła.
        Na dworze też sobie radziła, również z obcymi kotami, ktorych tu u nas na
        osiedlu bardzo dużo. Ona w chwili kiedy bure trafiły do nas do domu nie
        potrafiła "ustawić" ich na odpowiednim miejscu w kociej hierarchii, bo nikt jej
        tego nie nauczył. U Ciebie sytuacja jest chyba trochę inna, bo kociąt było
        zdaje się trzy i one nawet bez bacznego oka matki jakoś się w tej swojej grupce
        docierały /bawiły, tarmosiły, jedno drugie pogoniło itd./. Ksika była jedna i
        całkiem pozbawiona takich doznań.
        A wyglądała tak:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=17849577&a=17849577
        Psychiczna czy nie, ale i tak ją bardzo kochamysmile
        • annb cudna jest 21.04.06, 23:39
          przepiękna
        • misia007 Re: Problem z socjalizacją 22.04.06, 12:42
          Barbra Twoja Ksika trafiła do Ciebie zawcześnie a moja Nina chyba do nas za
          póżno, bo też mam kłopoty z socjalizacją.Dodam jeszcze ,ze specjalizujemy sie w
          przygarnianiu schorowanych, odrzuconych przez matkę okolo 2 miesięcznych
          kociaków,z ktorymi po wyleczeniu jest zero problemów i patrza na nas jak na
          zbawców.Nina to jak na razie moja pierwsza porażka.Czekałam, az ja matka
          zostawi,no bo jak tu dziecko matce odbierać(a właściwie dwa, bo był brat)a ta
          strasznie dłygo sie nimi zajmowało.Zostawiła je dopiero w połowie listopada gdy
          miały cztery mięsiące.Nina miała ropięjące jedno oko wiec natychmiastowa
          akcja,porwanie siłą obu maluchów i kropka.Brata wziął syn i mały świetnie sie
          zaaklimatyzował.Nina trafiła do nas i natychmiast uznała, ze najwazniejsi są
          wacuś i Czarek, więc wszystkie pieszczoty, przymilne ocierania, radosne poruki
          są tylko dla nich.Po kilku miesiacach postep jest taki, że nie ucieka w panice
          na nasz widok, czasem pozwoli się pogłaskać a jak dobrowolnie podchodzi to z
          myszą, zeby jej rzucić.To troche mało, bo jest taka ładniutka, zeby sie chcialo
          ja głaskac, przytulać, całować.Na szczęście chlopaki nie szczędza nam czułości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka