weekenda
25.08.06, 10:06
No właśnie. Czy jesteśmy trzepnięci? Trzymamy często po kilka kocich sztuk w
domach (i nie tylko kocich), gadamy do nich językiem nie przetłumaczalnym i
nie do powtórzenia przy osobach trzecich, życie podporządkowujemy tym kupom
futra, śpimy z nimi, myjemy im tyłki, mordki i sprzątamy to czego ich żołądek
nie zniesie bez obrzydzenia... i co? jesteśmy normalni czy nie?
do tego przecież nie wyglądamy jak stereotyp żyjący w Polsce: nie jestem
zniszczoną, sponiewieraną, zrzędliwą, brudną, śmierdzącą, obszarpaną starą
jędzą... jak komuś kto przychodzi do mnie piewszy raz nie powiem, że mam 3
koty w mieszkaniu, to ten ktoś o tym nie wie dopóki nie wyjdzie jedna czy
druga zaraza poznać intruza...
To co? jestem normalna czy normalna inaczej?