joanna.c
08.09.06, 13:07
Wczoraj wieczorem Misiek przyszedł z podwórka kulawy. Dziś nie chce nic jeść,
śpi, leży, wtula sę w moje kolana i żąda głaskania, łapka nie jest
opuchnięta, tylko nie wystawia kotek pazurków; przy próbie obejrzenia łapki-
piszczy. Jak chodzi-to z łapką do góry.
W domu na podłodze znalazłam "zgubiony" koci pazur. Nie wiem, na pewno, czy
to misiowy, bo jeszcze są dwa koty oprócz niego.
Już wybierałam się do weta z kotem, gdy znajoma stwierdziła, że trzeba
poczekać, samo przejdzie. Rzeczywiście, już raz tak było-jednego dnia kulał,
na dugi dzień latał jak oszalały. Ale teraz czuję, że to chyba coś innego.
Jak myślicie?
Miałam od rana uczyć się do egzaminu [jutro wyjeżdżam], a tylko leżę i
przytulam Misiuńka.
Poczekac do jutra, czy lecieć do weta?
Pozdrawiam
Joanna + trzy koty