Dodaj do ulubionych

zdjecie z netu

26.07.07, 07:53
wiadomosci.wp.pl/gid,9055957,img,9055960,kat,0,galeriazdjecie.html?G%5Bpage%5D=20&ticaid=142af
Obserwuj wątek
    • kirke18 Re: zdjecie z netu 26.07.07, 08:23
      big_grin ratował co najcenniejsze...
      • marta.kunc Re: zdjecie z netu 26.07.07, 10:19
        tu sie nie ma co smiec dziewczynyuncertain
        zaczyna byc naprawde strasznie.
        anyway
        rspca, wolontariusze, policja i straz pozarna zorganizowaly osobne grupy
        operacyjne do ratowania zwierzat domowych.
        i wiecie co?
        pamietam powodz w pl.
        i teraz to co widze tu.
        tu sie ludzie inaczej organizuja.
        stracilem wszystko????
        taki life.
        IDE POMAGAC INNYM. MOZE COS OCALEJE.
        i zwierzaki tez ratuja.
        nie ma ze to tylko kot, pies....
        • annb Re: zdjecie z netu 26.07.07, 10:54
          nie kazdy ratuje
          w nowym orleanie nie wolno bylo brac psow i kotow
          do lodzi ratunkowych
          one musialy zostac
          sad(
          • marta.kunc Re: zdjecie z netu 26.07.07, 10:58
            wiesz annb
            ja mowie tu - w sensie uk
            a z prymitywem nie wygrasz.
            ja bym zostala z moimi kotami.
            • annb Re: zdjecie z netu 26.07.07, 11:01
              marta.kunc wiem..
              10 lat temu jak szla do nas powodz to piersze co bylo najwazniejsze-wyciagnac
              psa z boksu i wprowadzic wyzej
              samochody byly "ratowane" w drugiej kolejnosci
            • wrexham Re: zdjecie z netu 26.07.07, 13:47
              wiesz co marta, zawsze sie zastanawialam, jak ci ludzie mogli zostawic swoje
              zwierzeta? bo, ze zostawiali to pewne - nie mogli ich wszak zabrac ze soba; to
              musial byc naprawde koszmar; nie chcialabym nigdy zostac postawiona przed takim
              dylematem; kupilam psu kamizelke ratunkowa tak na wszelki wypadek, bo jezdzimy
              nad jeziora na wakacje; kotu nie kupilam, musze o tym pomyslec;
              • annb Re: zdjecie z netu 26.07.07, 14:07
                ogladalam kiedys reportaz z poszukiwan zwierzat po tym jak katrina przeszla
                tragedia
                psy lepiej znosily brak wody i pozywienia niz koty
                koty niestety czesto znajdywano martwe sad((((
                ale byly budujace scenki
                jak starszy pan codziennie przyjezdzal szukac swojej kotki znajdy bo bez niej
                sie nie ruszy
                i ta kotka przezyla smile)
                czekala na niego w czyms takim jak drewutnia kolo domu.
                jak babka zamiast isc sprawdzic co z jej domem wlazi na dach aby sciagnac psa
                sasiada
                jak cala rodzina placze z radosci nad psem-przezyl jeden z kilku jakie mieli,
                ale przezyl.
                rozni sa ludzie
                ja sie poplakalam nad utopiona kaczka, cudzą kaczką po powodzi
                dla mnie to byl kosmos
                myslalam ze kaczka ktora umie plywac da sobie rade
                nie dala

                • ewung Re: zdjecie z netu 26.07.07, 15:55
                  tez oglądałam program o tym co się działo po przejściu Katriny - to było
                  dramatyczne, straszne.
                  Ale na przykład ostatnio był w gazecie artykuł o powodzi sprzed 10 lat w Opolu i
                  rozmowa z jakimś gostkiem którego zalało - zatrzęsło mną - na wiadomość ze idzie
                  fala dalej siedział w knajpie z kumplami bo przecież "to ściema a sąsiad mówi,
                  ze woda będzie do piwnic, no i czas jest" nocował u kumpli a rano już jego
                  mieszkanie było zalane a w nim KOT. no i on bardzo przeżył stratę wszystkich
                  zapisków, listów itp. ani słowa o kocie, ani słowa ze stracił to wszystko na
                  własne życzenie, że właściwie skazał swojego pupila na śmierć - bo przecież
                  zamiast siedzieć przy piwku mógł wszystko do sąsiadów wyżej wynieść.
                  W ogóle jak teraz czytam wypowiedzi ludzi to mnie trafia - a myśmy nie
                  ewakuowali rzeczy przecież sąsiad wyliczył ze woda będzie tylko w piwnicach (ten
                  motyw powtarzał się w wypowiedziach mieszkanców jednej dzielnicy Opola) po co
                  słuchać sztabu kryzysowego a potem płacz ze wszystko popłynęło - nas w nie
                  zalało ale wszystkie papiery, książki, sprzęt który się dało wynieśliśmy na
                  strych i pierwsze piętro, zapas wody, jedzenia dla nas i zwierzaków i świec był
                  przygotowany, siostra z dwutygodniowym dzieckiem i mama wywiezione w bezpieczne
                  miejsce - ja z tatą zostaliśmy na straży domu, pilnując wszystkiego i NASZYCH
                  ZWIERZAKóW.
              • misia007 Re: zdjecie z netu 26.07.07, 14:10
                Nie potrafiłabym naszych zostawic,nawet nie moge o tym myslec spokojnie, jeden
                los nam pisany.
                • mist3 Re: zdjecie z netu 26.07.07, 15:38
                  Podziwiam takie organizacje jak RSPCa - kiedy my w Polce tego doczekamy....
                  Jeśli chodzi o Nowy Orlean to mogę powiedzieć (na podstawie obejrzenia kilku
                  programów z cyklu 'na ratunek', a nie z autopsji), że często ludziom zabraniano
                  czy wręcz odbierano zwierzęta i zostawiano je na pastwę losu (a może raczej dla
                  wyspecjalizowanych organizacji, które płynęly po zwierzęta, ale oczywiście
                  dopiero po ustabilizowaniu się sytuacji). Pamiętam scenę, w której pan
                  opowiadał, że zabrano mu psa i siłą wprowadzono go do łodzi.
                  Ja sobie nie wyobrażam, żebym miała zostawić swojego kota na pastwę losu.
                  Robiłabym wszystko, żeby go zabrać ze sobą, albo zostałabym z nim.
                  No ale u nas miałabym dodatkowo taką motywację, że wiem, że pies z kulawą nogą
                  (nomen omen) by się nie zatroszczył o to, co się dzieje ze zwierzętami jak
                  okoliczną ludność ewakuowano.
                  • marta.kunc Re: zdjecie z netu 26.07.07, 15:49
                    nie ma takiej opcji zeby mi KAZALI do lodzi wsiadac bez kotow.
                    misia dobrze napisala: jeden los nam pisany...

                    ja wspieram rspca i pdsa.
                    pdsa to organizacja zajmujaca sie pomoca weterynaryjna dla zwierzat
                    odratowanych i tych ktorych wlasciciele sa zbyt ubodzy by je leczyc.
                    wspieram tez cats protection. to organizacja zajmujaca sie adopcja i opieka nad
                    porzuconymi kotami.
                    kiedy my sie doczekamy???
                    ano chyba dopiero wtedy jak sie mentalnosc zmieni - czyli niepredko. straz dla
                    zwierzat nie cieszy sie powszechnym wsparciem.
                    zawsze znajda sie ludzie, ktorzy zaczna mowic o glodujacych dzieciach itd.
                    tyle ze ci ludzie nigdy nic dla nikogo nie robia.
                    potrafia tylko deprecjonowac.
                    smutne to....
                    a tu caly czas leje. leje nie pada. zaczynamy w naszej miejscowosci obserwowac
                    trent canal....
                    poki co jeszcze sie trzyma koryta....
                    moj dom na gorce stoi. tyle dobrego.
                    • mist3 Re: zdjecie z netu 26.07.07, 20:59
                      ja też sobie nie wyobrażam wejścia do łodzi i zostawienia zwierzęcia. Ale nie
                      byłam postawiona przed takim faktem - no i jednak zawsze biorę pod uwagę różnice
                      kulturowe. U nas z władzą się dyskutuje a często nie wykonuje ich poleceń. W
                      kulturze anglosaskiej czy (że się tak wyrażę) germańskiej polecenia władzy są
                      jednak wykonywane (oczywiście uogólniam ale mam nadzieję, że wiecie o co chodzi).
                      Marta.kunc - to o tych chorych czy głodujących dzieciach to rzeczywiście dyżurny
                      tekst - mam na niego alergię, bo raz - Mr Ziobro, dwa - pisałam kiedyś do
                      katolickiego tygodnika, żeby poruszyli problem zwierząt chociażby w kontekście
                      zbliżających się (wtedy) wakacji - i też ten tekst mi zasunęli. Podobnie w
                      trakcie dyskusji z niektórymi znajomymi - to samo się pojawia.
                      Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia doczekam poprawy sytuacji zwierząt w
                      naszym kraju. Bo już się zastanawiam czy w przyszłym roku na wczasy pojadę - w
                      Zakopanem zalała mnie krew.

                      Wracając do tematu - zyczę wszystkim przebywającym na angielskiej ziemi (Wam i
                      Waszym zwierzakom), żeby powódź was ominęła a jeszcze lepiej, żeby ziemia już
                      wchłonęła ten nadmiar wody a niebo się przetarło.
          • oxygen100 Re: zdjecie z netu 26.07.07, 21:02
            mialam wtedy kolezanke w N.O. ale nie miala zwierzat. Ale to bylo straszne.
    • eva66 Re: zdjecie z netu 26.07.07, 22:44
      Wprawdzie aktualnie bez jakiegokolwiek zwierzęcia,ale czasem tu zaglądam.
      Chciałam tylko dac ten link
      www.strazdlazwierzat.com.pl/
      To chyba dobry znak, że coś i u nas powoli zmienia sie na lepsze.
      Pozdrawiam serdecznie!
      • mist3 Re: zdjecie z netu 27.07.07, 18:27
        no tak - jest jakaś nadzieja smile Może i ja na mojej ... prowincji kiedyś tego
        doczekam smile
        • kasikk_29 Re: zdjecie z netu 28.07.07, 22:55
          tylko szkolić ich powinni, bo pani przyjechała do żywej szopki niedaleko mnie i
          nie potrafiła kozła od kozy odróżnić
          no żenada... uncertain
          ale sama straż powinna funkcjonować, jak najbardziej
          tylko szkolenia, szkolenia i nauka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka