salimis
13.11.08, 10:11
Nie wiem co zrobić a więc radzę się was jako doświadczonych kociolubnych.
Zacznę od początku.Ponad tydzień temu ni z gruszki ni z pietruszki zadzwonił
do mnie 19-sto letni siostrzeniec że ma 6-8 tygodniowego kociaka.Nie byłam tym
za bardzo zachwycona bo go znam,lubi zwierzęta ale nie ma cierpliwości.Typowy
ADHD-owiec.Dzisiaj rano zadzwonił do mnie czy nie wzięlabym koteczki bo nie
może dać sobie z nią rady.Skarżył sie ze sika gdzie popadnie,sciaga wszystko
co popadnie i ogolnie rzecz biorąc,jeden wielki sajgon.Dobre jeszcze to ze
zakomunikował mi że nie chce oddawać koteczki do schroniska.Stwierdził że woli
psa.Na moje pytanie,to po cholerę w ogóle brał kociaka (nota bene w King
Crosie rozdawali),stwierdził że nie spodziewał sie że będą takie z nim
problemy a on nie moze juz wytrzymać bo w całej chacie śmierdzi od siuśków.
No i teraz serce podpowiada mi: weż kociaka,ale z drugiej strony wiem że Miśka
ma białaczkę.Moja koleżanka która działa w jednej z fundacji,dom ma zawalony
kociarnią i nie chcę jej obciążać.Gdyby nie choroba Miśki to już w tej chwili
jechałabym po koteczkę tym bardziej że jest czarna a mi od jakiegoś czasu taka
się zaczęła marzyć.Wiem że kotkę trzeba od niego jak najszybciej zabrać bo kto
wie co strzeli mu do głowy.Kurcze co robić ?