kotapsota
05.02.09, 09:41
Wieczór. Na dworze ciemno. Zmywam jakieś skorupy. Spoglądam w okno (za oknem
jest kawałek werandy) i widzę zarys ogona powoli poruszającego się na tle
podwórka (na zewnątrz jest ciemno, więc ogon bardzo niewyraźny).Rzucam okiem w
głąb domu i sprawdzam, który puchatek w domu, a którego ogon tam się tak
powoli przesuwa w tle. I zdziwienie-Misia przyklejona do żeberek
kaloryfera-nieruchoma, Misio na schodach wpatrzony w jeden
punkt-nieruchomy-czyli w komplecie ogony w domu.Co za czort? - myślę i dalej
patrzę w okno. Ogon zniknął(duchy?) To ja powoli zbliżam twarz do szyby, i
nagle zdaję sobie sprawę, że z drugiej strony kocia mordka zbliża się tak samo
powoli do szyby, jak moja. Normalnie jak odbicie lustrzane-tylko z jednej
moja, a z drugiej kocia mordeczka. Zapaliłam światło, ale kot zniknął. To było
parę dni temu.
Wczoraj.Wieczór, ciemno. Pracuję na poddaszu przy kompie. Słyszę jakieś wycie.
Myślę-a czemu ten pies sąsiada nie śpi?. Pracuję dalej. Wycie. Dochodzę do
wniosku-że to u mnie w domu!!!Zerkam za kotami. Nie ma w zasięgu wzroku.
Wstaję i szukam (daleko nie ma, bo to małe mieszkanko). Obydwa siedzą z nosami
przyklejonymi do szyby balkonowej. Ogony jak szczotki do butelek, Misiek
wydaje te pierońskie dźwięki.
Patrzę-za szybą na ogrodowym krześle przykrytym kocykiem siedzi sobie kot i
patrzy na nas.Z jednej strony my, a z drugiej-on-pręgowany kot z dużymi
oczami i długimi wąsami. Zdaję sobie sprawę,że jak otworzę drzwi, to zwieje.
Cichutko powolutku otwieram, ale zwiewa. To wystawiłam miseczkę - może kiciuś
głodny jeszcze raz przyjdzie (wspiął się na balkon po dachu od ganku, mój
Misiek też tak robi). Miśkom szczotki ogonowe się uspokoiły, ja dalej pracuję,
one poszły spać. Pierwsza w nocy-zaglądam-nie ma kocia. Idę spać ok 2 w nocy,
zaglądam-siedzi i patrzy na mnie tymi dużymi oczami-to szybciutko odchodzę. A
dziś o 6 rano nie było, ale miseczka pusta.
Pozdrawiam
Joanna z Misiami i Kotem Duchem