wiem, pewnie o tym już było ale...
kocia Cleo ma blisko 10 m-cy, waga 2,5kg takie zdziebełko ruje miewa
średnio co 2tyg, (miała już z 3-4ruje) jak widzi kociura to go
molestuje on kastrat nie znaczący terenu ucieka gdzie pieprz
rośnie...

na szczęscie ona dzioba nie drze ale za to od ostatnich 2-ch ruj
znaczy teren... zaczeło sie od kropienia tam gdzie on siura (2kuwety
+wanna szmatka) ale 2dni temu nasikała/napryskała na rame okienna a
ze okna skośne to zanim przyszłam z pracy wleciało we framuge z
drwena dziś to samo... jak by było mało to dziś wlazła na nocy
stolik i obkropiła ściane centarlnie na środku... ehh zmyc sie do
końca nie dało choć zrobiliśmy od razu...
wiem, powiecie sterylka i to szybko ale to w 3miescie 250zł chwilowo
nie mamy...ehh
co mozna jeszcze zrobić?
czy po zabiegu są szanse ze nie bedzie znaczyć?
jakie są Wasze doświadczenia?
dziś Cleo nas rozbroiła...