Dodaj do ulubionych

trudne dokocenie - 3 próba

29.07.09, 21:42
stało się - po raz kolejny przybył do mego domu mały kotek. Znalazła
go moja mama (przeciwna, jakt twierdzi, obecności kotów w odomu) -
na drodze krajowej jakiś sk.... wyrzucił 2-miesięczną kotkę (chyba
po to, żeby zabił go szybko przejeżdżający tir...). Kotka dziś
odpchlona, za parę dni odrobaczamy.
I tu pojawia się problem - moja ukochana Kicia. Już 2 razy
podejmowałam poważną próbę dokocenia jej innym kotkiem, niestety bez
powodzenia. Poddawałam się po 3 dniach, ponieważ Kicia odmawiała
jedzenia, picia i wydalania. Po każdym razie była wizyta u weta,
odratowywanie kota...
Na szczęście miałam dobrą rękę i znajdowałam kociakowi nowy dom.
Jednak teraz to utrudnione - raz że sezon wakacyjny, a więc ludzie
raczej pozbywają się kotów niż je biorą, 2 - wysyp kociąt po marcowo-
kwietniowych amorach (mam 3 dziczki do oddania...), po trzecie -
pracuję w szkole i w czasie roku szkolnego mam większe możliwości
rozpuszczenia wici o kotach i znalezienia im domku, a teraz jak
wiadomo - wakacje...
Na szczęście mam Feliwaya (na domiar komplikacji za 2 tygodnie się
przeprowadzamy...), włączyłam go dziś i liczę na cud. Mała na razie
musi u mnie zostać (chyba że jakimś trafem znajdę jej domek) a dużej
nie chcę wykończyć.
Jeśli ktoś ma jakieś cudowne sposoby albo namiary na dobrego
mailowego behawiorystę tudzież nazwy cudownych specyfików
uspokajających dla dużej (choć małej też by się przydało - moja
rezydentka potrzebowała 9 miesięcy na poznanie całego domu, a i tak
do łazienki boi się wchodzić, natomiast mała poznała cały dom w
godzinę) - będę wdzięczna za wszelkie wskazówki.
Oraz za (dotychczas niezawodne) trzymanie kciuków - za Kicię, oby
się nie rozchorowała, za małą - żeby się dogadała z dużą lub za
znalezienie dobrego domku
Obserwuj wątek
        • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 31.07.09, 14:25
          dziękuję bardzo za kciuki, na Was zawsze można liczyć. Do netu
          zaglądam sporadycznie teraz, ponieważ przyuczam małą do kuwety więc
          muszę mieć na nią stały podgląd wink
          Mała jest zwykłym, normalnym kociakiem, a ponieważ Kicia była
          kociakiem 'nienormalnym; więc muszę się przestawić - tzn. Mała
          wszystko by jadła (Kicia to niejadek), wszędzie by weszła (są takie
          miejsca, do których moja Kicia po prawie 4 latach przebywania u mnie
          nadal nie wchodzi) i z wszystkimi się bawiła (Kicia kocha tylko
          mnie, a lubi moją siostrę, innych ludzi się boi).
          Tak więc to nowe w naszym życiu - inne kotki zagrzewały miejsca o
          wiele krócej.
          Przy tym Mała nie jest agresywna, boi się Kici trochę, choć bardzo
          ale to bardzo chciałaby się zaprzyjaźnić.
          Z Kcią na dwa razy - boi się bardzo małej (ciekawa jestem kiedy mała
          się zorientuje... i co wtedy będzie) i praktycznie jej życie od
          dwóch dni wygląda tak - rano chyłkiem przemyka do wersalki,
          wieczorem z niej wychodzi (rodzice ją otwierają bo na niej śpią).
          Je i pije (odrobinkę ale to i tak plus po ostatnim razie...), robi
          siusiu w swojej drugiej kryjówce czyli za moim łóżkiem. Dopiero jak
          się robi bardzo bardzo cicho (wszyscy śpią, choć ja się budzę),
          wychodzi "na krótkich nóżkach" na zwiady. Żal na nią patrzeć,
          szczególnie na te oczy spoglądajace na mnie smutno i z wyrzutem.
          Co do izolowania - układ mieszkania nie bardzo na to pozwala, dziś
          zamknęłam jedne drzwi i Mała zaczęła pod nimi miauczeć przeraźliwie.
          Wolałabym ją trzymać na razie w jednym pomieszczeniu (ze względu na
          kuwetę chociażby), ale się nie da.
          Zapoznawanie się polega na tym, że Mała wdrapuje się na moje łóżko i
          spogląda na Kicię z góry - w ciszy albo ... mrucząc, a Kcia zaczyna
          wyć albo syczeć, Mała się wycofuje, Kicia kuli się w kąciku i czeka
          na ciszę.
          W sumie nie jest najgorzej (przynajmniej Duża je, pije i wydala), no
          ale jak na razie daleka jestem od optymizmu...
          Dziś nawet zakupiłam profilaktycznie tabletkę na uspokojenie, ale w
          sumie i tak nie mam jak jej podać....
            • mrumru81 Re: trudne dokocenie - 3 próba 31.07.09, 15:04
              Mrumru dołączyła do Fila i suki, wydobylam ją z zamurowania
              miesięcznego i pojechałam do weta. A on zobaczył ten koci szkielet,
              kazał zabierać do domu na oswojenie. Pytałam co z pse i kotem. Kazał
              trzymać mrumru w zamkniętym pokoju przez dwa tygodnie. Wytrzymaliśmy
              mniej, oni wąchali się przez drzwi. Wreszcie przeciąg drzwi otworzył
              i towarzystwo poznało się. B pokojowo. Już wiedzieli, że w drugim
              pokoju KTOŚ jest.
              To bardzo dobra metoda. Izolować, długo. Będzie dobrze. Pozdrawiam
              MRU
              • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 31.07.09, 17:22
                izolacja przez pewien okres czasu to faktycznie bardzo dobra
                metoda,cierpliwosci i czasu potrzeba i dokocenie lepsze czy gorsze
                ale się uda,bardzo Ci serdecznie tego życzę bo fajnie jest z większą
                ilością kotków,kiedyś myślałam że jeden to już dość a teraz mogłabym
                zgarniać i zgarniać do siebie bo wszystkie są kochane a nawet jak
                sie trochę potłamszą to nie szkodzi w naturze i tak mają gorzej w
                obecnych czasach
                • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 01.08.09, 13:14
                  izolacja u nas niestety nie jest możliwa - w całym domu są tylko 3
                  pary drzwi - do łazienki zwykłe i do pokoi tanie harmonijkowe, które
                  Mała rozpracowała bez trudu po pierwszej próbie zamknięcia. Zresztą
                  Kicia neurotyczka boi się zamkniętych drzwi - jeśli tylko jedne są
                  zamknięte (np. mam lekcje prywatne) Kicia chowa się do swojej
                  ukochanej kryjówki i nie wyjdzie, dopóki nie usłyszy otwierania
                  drzwi.
                  Generalnie jest tak - Mała, wielkości głowy mojej Kici bardzo
                  pragnie się zaprzyjaźnić, syczy tylko jak syczy moja Kicia. Kicia
                  natomiast przemieszcza się 2 razy dziennie na krótkich nóżkach,
                  patrząc na mnie z wyrzutem (te jej oczy są najgorsze, powiem
                  wam...) - na szczęście je, pije i siusia, kupki niestety nie robi od
                  środy sad Ale jak na razie nie widzę u niej żadnej chęci poznania
                  Małej, tylko paniczny strach (zabawna sytuacja - byłaby, gdyby nie
                  to, że to moja ukochana kicia brała w tym udział - duży kot biegnie
                  na krótkich nogach z podkulonym ogonem, a za nim zrelaksowany mały
                  kociak).
                  No nic - czytam wszystkie wątki o dokoceniu jakie tylko mogę (dzięki
                  za linka) i dalej upraszam o wysyłanie pozytywnych myśli w stronę
                  mojej wystraszonej dużej.
                  • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 01.08.09, 13:30
                    U mnie dochodzi jeszcze jeden problem - za ok. 2-3 tygodnie mam się
                    przeprowadzać i jak na razie mam dylemat czy brać obydwa koty czy
                    tylko Dużą, a Małą zostawić rodzicom. Zobaczymy jak się sytuacja
                    rozwinie, ale tej mojej znerwicowanej Kiciulki bardzo mi żal... No
                    ale kotecka małego na pewną śmierć i tak nie można było zostawić.
      • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 02.08.09, 20:31
        dziś odrobinkę lepiej ponieważ Kicia zaczęła wychodzić parę razy w
        ciągu dnia i nawet zrobiła siku jak Filuś (tak została nazwana mała)
        głęboko spała. Jednak aż żal patrzeć jak malutki kociak potrafi
        sterroryzować dużego.
        No i po raz pierwszy mam w moim własnym domu do czynienia
        z 'prawdziwym' kotem - tzn. jest to maluch, którego trzeba uczyć że
        nie wolno wchodzić na stół i wspinać się po moskitierze powtarzając
        to po 100 razy, nie wolno jeść wszystkiego co się znajduje w zasięgu
        pysia. No i ponieważ nie da się niestety zamknąć jej w jednym
        pomieszczeniu - trzeba ją pilnować i zdążyć przenieść (jak się
        zapomni) z siusianiem do kuwety (3 razy nie zdążyłam, niestety sad )
        Mam nadzieję że Kicia się jednak przekona - jej by się bardzo
        przydało jakieś śmielsze towarzystwo. No ale jeszcze optymistką nie
        jestem.
        • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 02.08.09, 21:26
          jakie tam terroryzowanie - normalne zachowanie beztroskiego
          malucha,też mam podobną kotkę z tego że wszystkiego się boi ale
          musiała się przyzwyczaić do tego że są inne koty nie było
          wyjścia,zresztą koty jedynaki na których wyłącznie koncentruje się
          cała nasza uwaga są nadmiernie rozpieszczone,Filuś powoli
          wszystkiego się nauczy i będzie dobrze,mam nadzieję że kocie
          stosunki się unormują i będziesz się cieszyć z dwóch
          koteczek,trzymam za to kciuki
          • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 03.08.09, 20:22
            bardzo bardzo dziękuję za te pozytywne myśli. Ja mam huśtawkę nastrojów - czasem
            przyznaję Ci rację, ale czasem jak widzę moją Kicię biegnącą do łóżka z
            podkulonym ogonkiem i na krótkich nóżkach, to tak bardzo mi jej szkoda. Poza tym
            jest nadal jeden problem _ Kicia bardzo bardzo mało je. Ona w ogóle jest
            niejadkiem, ma swoje miejsca w których jada i nie da się przekonać np. do lady w
            kuchni (wcześniej była nauczona że tam się nie wchodzi) czy do parapetu. A mały
            szkrab wlezie wszędzie gdzie daję Kici jedzenie i jej wyjada. Dla małej to też
            nie jest dobre by jadła jedzenie dla doroslych i mieszała różne pokarmy, póki
            nie oswoi się z jedzeniem w nowym miejscu.
            Tak więc kciuki, dobre rady i pozytywne wibracje jak najbardziej pożądane.
            • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 03.08.09, 21:39
              bardzo,bardzo proszę i oczywiście rozumie Twoją huśtawkę nastrojów,u
              mnie to długo trwało zanim strachajło nieco znormalniało i wydaje mi
              się że pomogło dokocenie i to że miałam małe tymczasy przez jakiś
              czas,takie jest moje wrażenie,też było mi żal ale sytuacja innych
              kotków wymagała tego żeby nie była sama i tak powoli, powoli się
              ośmielała i jest lepiej ale też potrafi zaszyć się gdzieś na cały
              dzień i jest wielce obrażona jak jej coś nie spasi,wytrzymaj jeszcze
              jakiś czas ale jeżeli stwierdzisz że jednak nie da rady to poszukasz
              maleńtasowi domku,niedługo wakacje się skończą i znów będzie większa
              szansa na adopcję,naprawdę doskonale Cię rozumie bo koty są jednak
              mocno wrażliwe a bywają jednostki nadwrażliwe,trzymam kciuki za
              Kicię a Tobie serce podpowie co dalej robić,trzymaj się
              • scrivo Re: trudne dokocenie - 3 próba 03.08.09, 21:56
                przeszłam te problemy z wrażliwą rezydentką po traumatycznych przejściach także. potrzebowalismy ok. 2 tygodni by Norka przywykła do małego Frania. po etapie furkania i pacania łapą przeszła po tym czasie do fazy miłóści matczynej, wylizywania kuperka i sierści, przytulania na wspólnym fotelu. Moze te 3 dni to za mało i warto przeczekać?
                • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 04.08.09, 20:06
                  przeczekuję oczywiście, i tak jest lepiej niż było przy poprzednich
                  2. próbach - nie wiem, czy to zasługa feliwaya czy też Kicia po 2.
                  poprzednich razach nieco się uodporniła.
                  Żal mi jej bardzo jak się chowa i smutno widzieć strach w jej
                  oczach, no ale cóż poradzić.
                  Planuję wyprowadzkę pod koniec sierpnia - więc mają jeszcze trochę
                  czasu na aklimatyzację. Jeśli jednak strachajło nie zmniejszy
                  swojego stresu to po prostu Filuś zostanie tu, gdzie jesteśmy -
                  czyli u moich rodziców. Na pewno będzie jej dobrze. Jest naprawdę
                  śliczna i wesoła, zero stresu - wszyscy ją bardzo już pokochaliśmy.
                  Tak więc na pewno dobry dom już ma. Ale moim marzeniem jest zabrać
                  je obie do nowego domku.
                    • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 06.08.09, 20:17
                      Dziś już lepiej jeśli chodzi o kocie relacje. Tzn. Kicia od czasu do
                      czasu reaguje na zaczepki i nie daje sobą pomiatać, choć nadal o
                      wiele częściej zdarzają się jej ucieczki. No ale nie spędza całego
                      dnia w łóżku.
                      Niestety okazało się że maluszek ma świerzb, którego weterynarz
                      wcześniej nie zauważył... W związku z tym zaczęliśmy leczenie
                      strongholdem, no i Kicia też musi być profilaktycznie leczona.
                      Tak więc jak nie urok to...
                      • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 06.08.09, 20:42
                        ze świerzbem dacie sobie radę,może trzeba będzie u maluszka
                        powtórzyć zakrapianie za miesiąc czy dwa,ale sytuacja między kotkami
                        zaczyna się ciekawie rozwijać,nawet jak nie będą się kochać ale
                        tylko tolerować tak jak u mnie to i tak będzie im raźniej we
                        dwie,powodzenia
                        • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 06.08.09, 20:49
                          dziękuje Ci bardzo wladziac za wsparcie moralne. Mam nadzieję, że
                          duża nie złapała świerzbowca a małą uda się wyleczyć. Przed chwilą
                          nastąpił lekki przełom - oto duża pogoniła małą a nie odwrotnie...
                          • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 06.08.09, 21:04
                            bardzo się cieszę ze zmiany miejsc,jeszcze przyjdzie czas że Kicia
                            pokaże kto tu rządzi,mam nadzieję że duża się nie zaraziła i będzie
                            dobrze,bardzo bym chciała żeby wszystko się ułożyło po Twojej myśli
                            chociaż przeprowadzka będzie dla kotów i dla Ciebie stresem ale
                            pewnie z korzyścią to wszystko przyjdzie na przyszłość,przyznam się
                            że wręcz histerycznie boję się zmian w życiu a później okazuje się
                            że nie potrzebnie się denerwuję i dlatego lubię wspierać ludzi
                            takich jak ja bo mam doświadczenie na własnej skórze
                            • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 06.08.09, 21:32
                              u mnie jest jeszcze ten problem że prowadzę w domu lekcje prywatne i
                              odrobinkę obawiam się również żywiołowości Filusia (nie ma to jak
                              dobierać sobie problemów do głowy). Nie każdy uczeń musi lubić koty
                              a Filuś naprawdę lubi ludzi, lubi przy nich być, do nich się
                              przytulać itd. No ale zawsze mogę zamknąć koty w innym pokoju (a
                              raczej jednego, bo Kici moi uczniowie nie widują - ona z kolei
                              bardzo boi się ludzi).
                              Dziękuję jeszcze raz za wsparcie smile
                              • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 07.08.09, 20:31
                                dziś zaczęły rozgrywać się bitwt - raz jedna bije raz druga> Filutek
                                zaczął siusiać do kuwety Kici, zjadają sobie z misek (tzn. Kicia je
                                z miski Filutka a Filutek z miski Kici), więc zmieniłam im karmy...
                                Muszę tylko pilnować jak jedna chce skorzystać z kuwety, żeby druga
                                w tym czasie jej nie biła - a to jest szczególnie uciążliwe w nocy.
                                No i Filutka trzeba od czasu do czasu wsadzać do kuwety, bo sobie
                                zapomina gdzie ma iść i zostawia niespodzianki. No i jeszcze jedna
                                sprawa - rodzina zaczyna zakochiwać się w Filutku i nie wiem czy mi
                                go oddadzą wink
                                • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 07.08.09, 21:00
                                  jeżeli uda się z dokoceniem a na to wygląda to ja bym nie oddawała
                                  Filutka rodzinie,następna próba może być znów nieudana i co
                                  wtedy,Rodzicom zaoferujesz jakiegoś milusińskiego koteczka wybranego
                                  ze znajdek i o piękniejszych barwach na pocieszenie,co do pilnowania
                                  żeby spokój panował przy kuwetach to też muszę nadzorować bo mój
                                  kocur jak tylko słyszy drapanie w kuwecie biegnie podglądać a
                                  strachajło tego nie lubi i nie może spokojnie się załatwić,w innych
                                  sytuacjach raczej nie interweniuje ale w tej tak,powodzenia i
                                  pozdrawiam
                                    • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 07.08.09, 21:26
                                      cały czas myślę o tej Waszej przeprowadzce i dla kotków to też
                                      będzie duża próba,myślę też że łatwiej będzie jak przeniosą się
                                      razem na nowe miejsce i lżej to zniosą,w między czasie zanim ona
                                      nastąpi zdążą jeszcze bardziej się zżyć ze sobą,a jak do nowego
                                      pójdzie sama kicia to będzie większy szok dla niej
                                      • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 08.08.09, 21:02
                                        z pewnością masz rację. co prawda siostra i rodzice zakochani są w
                                        Filutku bardzo,ponieważ Kicia należy do kotów jednego właściciela
                                        (czyli mnie) a Filutek lubi wszystkich ludzi. Co do przeprowadzki -
                                        dla Filutka stresem to na pewno nie będzie bo on lubi zwiedzać
                                        wszystko bez żadnego skrępowania - począwszy od gabinetu lekarza,
                                        skończywszy na mieszkaniu koleżanki. Tak więc z nim na pewno nie
                                        będzie problemu.
                                        W każdym razie sytuacja jest ustabilizowana - wielkiej miłości
                                        między nimi nie ma, raczej tolerancja podszyta lekką wrogością -
                                        trzeba na pewno pilnować ich w czasie korzystania z kuwety - jedna
                                        chce przegonić drugą. Mają jeszcze drugą kuwetę - ale ta stoi pusta,
                                        nieużywana...
                                        • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 08.08.09, 21:23
                                          fajne są takie bezstresowe kociaki,mój kocur jest taki właśnie nawet
                                          remont mu nie przeszkadza,wszędzie wsadza ten swój nochalek,nie
                                          dziwię się że wszyscy Filutka kochają ale pomyślałam sobie że dobrze
                                          by było żeby Kicia miała na nowym miejscu coś znanego,coś swojego i
                                          żywego na dodatek czyli Filutka,tolerancja to wymysł człowieka i ja
                                          też mówię że moje koty nie kochają się ale tolerują tymniemniej
                                          jednak jak któryś z kotów rozpaczliwie zamiauczy np kocur przy
                                          obcinaniu pazurów to zaraz wszystkie pędem w obronie i z pomocą się
                                          zjawiają,dlatego myślę że ta tzw toleracja wystarczy kotom a
                                          człowiekowi jest zawsze mało,ja też z zazdrością oglądam przytulanki
                                          kocie niestety tylko na zdjęciach a później myślę sobie że i tak
                                          jest dobrze i grunt żeby koty były zdrowe czego i Twoim życzę
                                          • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 08.08.09, 21:43
                                            właśnie zobaczyłam w kupce małego glistę. Stronghold został
                                            zastosowany na świerzbowce - u jednej z konieczności, u drugiej -
                                            dla profilaktyki. I mam nadzieję że ta glista (choć wygladała na
                                            jeszcze się ruszającą) wydawała właśnie ostatnie tchnienie.
                                            Walczyłam z zarobaczeniem dużej przez prawie cały pierwszy rok jej
                                            życia i nie chciałabym by to się powtórzyło. Stronghold nie jest do
                                            końca polecany na glisty, ale z drugiej strony aplikowanie im nowego
                                            leku (bo muszę odrobaczyć obie) po kilku dniach od podania
                                            pierwszego nie jest najlepszym pomysłem.
                                            Dziewczyny za sobą nie przepadają - to widać. Tzn. mała by się
                                            chętnie zaprzyjaźniła,ale Kicia nie ma na to ochoty. Raczej odgania
                                            małą od siebie, zapędza ją w jakiś róg i wyje nad nią oraz syczy.
                                            Jak mała goni dużą to jest to raczej zabawa, jak duża małą - chęć
                                            pokazania 'ja tu rządzę i odwal się'. Ale koteczki mają jeszcze parę
                                            tygodni przed przeprowadzką. Przyznam się że największym stresem nei
                                            jest dla mnie nic związanego z przenoszeniem rzeczy tylko
                                            problem 'jak wsadzić Kicię do transportera'
                                            • wladziac Re: trudne dokocenie - 3 próba 08.08.09, 22:00
                                              czytałam dokładny weterynaryjny opis stronholdu i tam pisze że
                                              działa między innymi na dorosłe nicienie,pewnie po miesiącu trzeba
                                              będzie zrobić powtórkę lecz z innego preparatu albo tabletką aby
                                              wybić ewent młode
                                                • mist3 Re: trudne dokocenie - 3 próba 11.08.09, 20:15
                                                  sytuacja jest stabilna - tzn. koty się nie kochają ale się tolerują
                                                  w miarę. Raz Kicia bije malucha, raz Filuś Kicię (z tym, że to
                                                  pierwsze zdarza się częściej). Muszę ich pilnować, żeby się nie
                                                  przeganiały z kuwety - bo obydwie korzystają z tej samej. Filutek
                                                  obecnie sypia ze mną (bo siostry nie ma), więc zazdrosna i smutna
                                                  Kicia śpi na fotelu (na szczęście już nie za łóżkiem).
                                                  Z Filutkiem nareszcie widzę na czym polega prawdziwa 'kociość' -
                                                  Kicia jako strachajło była i jest bardzo grzeczna z człowieczego
                                                  punktu widzenia - nie wchodzi tam, gdzie jej nie wolno, integruje
                                                  się tylko ze mną i ewentualnie z siostrą. Filusia wszędzie pełno,
                                                  trzeba mu powtarzać 1000 razy że czegoś nie wolno i bardzo bardzo
                                                  lubi wszystkich ludzi.
                                                  Leczymy nadal świerzbowca - co 2 dni jeździmy do lekarza na
                                                  czyszczenie uszu. Na szczęście Kicia zakropiona profilaktycznie
                                                  strongholdem nie wykazuje oznak choroby.
                                                  Moja siostra zapowiada że nie odda Filutka, ale zobaczymy jak to
                                                  będzie (rodzice mają zdanie odrębne a na razie z nimi mieszkamy) - w
                                                  każdym razie nawet jak maluszek zostanie u rodziców to będę bardziej
                                                  optymistycznie podchodzić do następnego dokocenia. A jeśli go
                                                  zabiorę to przynajmniej będą miały obydwie naprawdę dużą miłość z
                                                  mojej strony.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka