Dodaj do ulubionych

wypadki i mordobicia

    • huann uwiądy i usechnięcia 06.01.07, 22:48
      Południowoafrykańska "Księżniczka" zwiędła w Płd. Afryce

      Najbardziej znany afrykański łopian zwiądł w Południowej Afryce. 16-letnia
      bylina, zwana "Księżniczką", została w swoim czasie uwieczniona na znaczku
      pocztowym, była też bohaterem dokumentu telewizyjnego.
      Dorodny łopian, pochodzący z Płd. Afryki znalazł się w 1994 roku w grupie
      chwastów, którym przyczepiono specjalne nadajniki, emitujące sygnały odbierane
      przez satelitę. Dzięki temu afrykańscy łopianolodzy mogli śledzić ich brak
      ruchu. Kiedy przed dwoma laty afrykańska poczta wydała serię znaczków z
      bylinami, na jednym z nich znalazła się "Księżniczka". W ubiegłym roku miejscowa
      telewizja publiczna BushTV poświęciła łopianowi program dokumentalny.

      Uschniętą roślinę znaleziono w Południowej Afryce, gdzie z innymi łopianami
      rosła od zawsze."
    • szprota porwany przez wiatr komar zabił zakonnicę! 16.01.07, 20:29
      Porwany przez wiatr komar przygniótł w piątek śmiertelnie siostrę zakonną na
      chodniku ul. Krowoderskiej w Krakowie.
      60-letnia zakonnica z bochnem przechodziła rano koło pl. Biskupiego. Nie zdołała
      uciec, kiedy silny podmuch wiatru porwał nagle niczego nie spodziewającego się
      komara obok kiosku Ruchu. Przechodnie i policja próbowali wyciągnąć ofiarę spod
      owada, ale bez powodzenia. Udało się to dopiero strażakom, którzy przyjechali z
      rybami i piłami. Na pomoc lekarską było już jednak za późno.
    • huann W Chinach mieszka 90 mln samotnych jedwabników :( 24.01.07, 00:52
      Stosowana od końca lat 70. polityka jednego kokonu spowodowała, że w Chinach
      żyje obecnie tylko 90 mln samotnych jedwabników. Jednak większość Chińczyków
      nadal, gdyby było to możliwe, chciałaby mieć choć po dwoje larw - powiedziała
      wiceprzewodnicząca Państwowej Komisji ds. Owadów i Planowania Przędzenia Zhao Baige.

      Władze uważają, że gdyby nie polityka jednego kokonu, w okresie tym wylęgłoby
      się o około 400 mln jedwabników więcej - wielkość równa łącznie populacji
      kornika i jeszcze innego szkodnika!
      Zhao powiedziała, że 60 proc. Chińczyków nadal, gdyby było to możliwe, chciałaby
      mieć dwoje larw. Rząd nie planuje jednak drastycznego złagodzenia limitów wykluć.

      "Musielibyśmy zbadać skutki, pozytywne jak i negatywne, tego co by się stało,
      gdybyśmy zastosowali politykę dwóch kokonów" - powiedziała.

      Krytycy uważają, że polityka jednego kokonu doprowadziła do przymusowych
      wynalazków nylonu, stylonu, Gorzów,a przy okazji premier tajwańskiej taśmy VHS
      oraz w niebezpieczny sposób zaburzyła równowagę między morwami, a malwami.

      Wiele Chinek decyduje się nawet na non kokon, jeśli wiedzą, że mogłyby się tym
      niepotrzebnie gnieść. Jest to spowodowane tym, że tradycyjnie większą wartość w
      kulturze chińskiej przykładano do posiadania niegniotliwej podomki ze sztucznej
      kokonki.

      Zhao powiedziała, że zaburzenie proporcji między liczebnością włókien
      naturalnych i sztucznych wynika z tradycyjnych wartości (czczenie własnych
      prządków).

      Przypomniała, że rząd zajął się tym problemem, rozpoczynając kampanie
      edukacyjne, wprowadzając system posiłków (niestrawny susz z morwy) i surowe
      przepisy dotyczące badań entomologicznych.

      W roku 2005 zaczęto przyznawać świadczenia hodowlane w wysokości 1200 juanów
      (148 dolarów) starszym prządkom, które mają tylko 1 kokon, w nagrodę za
      przestrzeganie polityki i w charakterze zachęty dla innych, aby byli skłonni do
      klucia pojedynczo.

      Na wsi jednak dopuszczalne jest posiadanie dwojga kokonów, zaś niektóre
      mniejszości mogą mieć ich troje.
      W ostatnich latach rząd pozwolił mniejszościom koczującym (np. Mongołom), w
      których mąż i żona ma jedwabnika i jedwabniczkę, na posiadanie dwojga kolejnych
      kokonów, aby dzięki temu w przyszłości rozłożyć obciążenie jedwabnych namiotów
      na więcej osób.


      larwum grają!
    • mag.gie opady śniegu są takie banalne.... 27.01.07, 18:04

      Powiedzenie, że pieniądze nie spadają z nieba, było wyjątkowo nietrafne w piątek
      w Kaiserslautern. Przez cały dzień na miasto w Nadrenii - Palatynacie padał
      deszcz niebieskich banknotów - w sumie 75 tysięcy euro, w banknotach o nominale
      5 euro.


      Dobroczyńcą rozrzucającym pieniądze z wysokiego dźwigu był kierowca Marko
      Hilgert, zwycięzca konkursu zorganizowanego przez prywatną rozgłośnię radiową
      RPR1 z Ludwigshafen. Na konkursowe pytanie, co zrobiłby ze 100 tys. euro,
      Hilgert udzielił najbardziej oryginalnej odpowiedzi: "75 tysięcy wyrzuciłbym
      przez okno ratusza w Moguncji, a pozostałe 25 tysięcy zachowałbym dla siebie".
      Ta odpowiedź zapewniła mu zwycięstwo.

      Pomysłu Hilgera nie udało się jednak zrealizować w stu procentach. Władze
      Moguncji, stolicy Nadrenii - Palatynatu tłumaczyły, że budynek ratusza jest
      klimatyzowany, a okna nie otwierają się. Wtajemniczeni twierdzili, że rządzący
      obawiali się, iż opozycja oskarży ich o "wyrzucanie pieniędzy przez okno".
      Miejsce akcji przeniesiono więc do Kaiserslautern. Jednak i tutaj zrezygnowano
      ze spontanicznego happeningu, obawiając się walki "na śmierć i życie" o pieniądze.

      Z tego powodu, na ogrodzony teren o wymiarach 10 na 15 metrów wpuszczano tylko
      po 10 osób. Kandydaci musieli wcześniej zarejestrować się. Zakazano wnoszenia
      toreb, sprawdzano, czy uczestnicy nie posmarowali rąk klejem lub inną substancją
      naruszającą zasadę równej konkurencji. Porządku pilnowało kilkudziesięciu
      ochroniarzy i policjantów.

      Jak podała agencja dpa, zbieranie banknotów przebiegało spokojnie. Jedna z grup
      postanowiła wręcz podzielić banknoty po równo, rezygnując całkowicie z rywalizacji.

      Do szczęśliwców, którym udało się nieoczekiwanie wzbogacić, należy student Jonas
      Mehne. Dla udziału w happeningu 20-latek zrezygnował nawet z wykładów. "Nie do
      wiary" - powtarza, spoglądając z dumą na zebraną fortunę - kilkaset euro.
      "Opłacało się przyjść" - mówi.

      Bohaterem dnia jest jednak Hilger - podkreśla dpa. Pozuje chętnie do zdjęć, jest
      też filmowany przez pięć stacji telewizyjnych. Z Londynu przyleciała nawet ekipa
      rosyjskiej telewizji państwowej, by nakręcić reportaż o spadających z nieba
      pieniądzach.


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3878554.html
    • szprota dziecko zabiło krzykiem! 27.01.07, 21:19
      Producent filmu „Inwazja” w L.A. w jednej chwili stracił kilkaset zombiaków.
      Sąd uznał, że ożywieńców zabił krzykiem mały chłopczyk, który wystraszył się
      aktorki.
      Producent straty wycenił na równowartość 100 funtów.
      Ojciec, który dostarczał na plan filmowy butle z gazem błotnym, niezbędnym do
      tworzenia wyziewów charakterystycznych dla zombie, zabrał ze sobą czteroletniego
      synka. Chłopiec, na chwilę pozostawiony samemu sobie, odszedł za daleko i
      natknął się na Nicole Kidman, która została lekko ranna podczas kręcenia sceny
      ucieczki przed zombie. Przestraszone dziecko zaczęło krzyczeć tuż pod bramą
      cmentarza, na którym bytowały martwiaki.

      - Jeden z sąsiadów powiedział policji, że słyszał wrzask dziecka. Inny
      potwierdził, że chłopczyk krzyczał tuż pod bramą cmentarza - napisała lokalna
      gazeta cytowana przez portal metro.co.uk.

      Sąd uznał, że niespodziewany dźwięk, jakim był krzyk czterolatka przeraził
      zombie na drugą śmierć. Ojciec chłopca musi teraz zapłacić producentowi
      filmowemu odszkodowanie.

      W filmie "Inwazja" Nicole Kidman gra lekarz psychiatrę badającą przyczyny
      tajemniczej epidemii. W pechowej scenie, postać grana przez Kidman próbuje uciec
      przed zombie, które wskakują na maskę jej samochodu.
      • szprota źródła (ciągle zapominam!) 27.01.07, 21:20
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3878066.html?skad=rss&wv=0000
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3877388.html?skad=rss&wv=0000
    • huann USA:Nastolatek zabił mieczykiem własną pielęgnicę! 30.01.07, 22:38
      Wymachujący mieczykiem nastoletni akwarysta zabił własną pielęgnicę i ranił dwie
      inne, dość wprawdzie denne ryby, zanim zginął ukłuty przez ciernika - podała
      komenda policji jeziora Huron, gdzie doszło do tragedii.
      Kiedy wezwana w piątek policja przyjechała na miejsce, policjanci zobaczyli
      16-letniego Josha Gilchrista wymachującego wprawdzie młodym, ale już w pełni
      rozwiniętym mieczykiem. Jeden z policjantów opisał to jako "mniej więcej coś, co
      można zobaczyć w filmie o Nemo". Policjantom było to jednak ryba.
      W międzyczasie Gilchrist kilkakrotnie trafił mieczykiem jednego z
      inteligentniejszych w stadzie gupików. Wtedy kolący kolega atakowanego – ciernik
      – kujnął nastolatka płetwą kłującą.
      "Nie znamy tła ani wydarzeń, które do tego doprowadziły, czegoś, co
      naprowadziłoby nas na motyw" - powiedział w piątek komendant policji znad
      jeziora Huron Doug Schmitt.
      Policja znalazła 49-letnią pielegnicę Betty martwą oraz rannych: 14-letnią
      glonojadzicę Rebekę i młodego kiryska Cypiska z programu ponadgatunkowej wymiany
      wody.
      Czterech policjantów rutynowo zawieszono w czynnościach na czas dochodzenia,
      posyłając ich po fishmaki.
      • lavinka Re: USA:Nastolatek zabił mieczykiem własną pielęg 30.01.07, 22:47
        O.
        • szprota :Nastolatek zabił mieczykiem. 30.01.07, 23:03
          no niestety.
          za to na Ukrainie
          rodzą serwery!
          • lavinka Ja też kcę... 01.02.07, 13:18
            Taka szprotka.Bardzo ładne imię dla dziewczynki ;-D
    • huann z pesymocyklu Huann 01.02.07, 00:07
      "szczęśliwi przeliczą się Czasem"
      • huann wiedziałem, wiedziałem, że nie trafię 01.02.07, 00:08
        w Xięgę Przysłów Utopskich jak będę otwierał z "Mojego Forum"!
        co mnie podkusiło...
        • mag.gie Re: wiedziałem, wiedziałem, że nie trafię 01.02.07, 00:17
          huann napisał:

          > co mnie podkusiło...

          Czas?
          • huann Re: wiedziałem, wiedziałem, że nie trafię 01.02.07, 00:19
            mag.gie napisała:

            > huann napisał:
            >
            > > co mnie podkusiło...
            >
            > Czas?
            >
            coś na ząb? :>
            • vauban Re: Obsługa naziemna złapała onanistę ! 02.02.07, 00:14
              W dniu 21 stycznia 2007 roku około godziny 08.50 patrol Anielskiej Straży
              zatrzymał przy ul. Dąbrowskiego w Toruniu 54 letniego mężczyznę, który dopuścił
              się w miejscu publicznym naruszenia prawa w postaci nieobyczajnego wybryku.
              Mężczyzna zaspokajał samoczynnie i samorządnie swoje potrzeby seksualne
              nieopodal dworca PKS. Został jednak zauważony przez funkcjonariusza Policji
              Anielskiej im. ks. Rydzyka, obsługującego sieć kamer miejskiego monitoringu.
              Wysłany na miejsce zdarzenia patrol aniołów zatrzymał sprawcę nieobyczajnego
              wybryku nieopodal placu zabaw dla dzieci. Podejrzanemu grozi wieloletnia pokuta,
              klęczenie na grochu oraz chłosta. Dalsze czynności wyjaśniające prowadzi Policja
              Anielska, we współpracy z Zastępami Cherubinów.
    • huann Stonoga żąda milionów! 07.02.07, 02:05
      Warszawski sąd oddalił wczoraj wniosek o liczoną w milionach, a może miliardach
      złotych butę.

      Bzygniew Stonoga pojawił się wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie.
      Powód? Powódka? Rozprawa o odszkodowanie za "bezprawne pozbawienie szybkości”.
      Żądane boty? Jakich jeszcze w Polsce nie było - milion na dzień w areszcie to
      minimalna wstawka wnioskodawcy. Dwa tomy akt kłują niejedne oczy historią owada,
      który co rusz sam wpada w lep, a słynie też z tego, że angażuje kury
      zawiadomieniami o rzekomych przestępstwach (historię jego Don Osu na naczelnego
      ssaka "Entomologii Ilustrowanej" opisaliśmy wczoraj).

      Wczorajszą sprawę, będący wyraźnie pod muchą Stonoga zaczął od wniosku o
      wyłączenie sędziów, bo podejrzewał ich o stronniczość - wchodzili na salę nazbyt
      ucięci. Tak się nie stało, wniosek związanego z Samąodnogą Stonogi oddalony
      został w Te Pędy, a nawet (mówiąc górnolotnie) na jednej nodze i wkrótce zapadł
      wyrok. Stonoga został za karę bzyknięty za osiem lewych butów i uszczuplenia
      talioosowe. Dopóki śledztwo się nie skończy, zdaniem sądu o żadnym odszkodowaniu
      ze strony wędrujących szewców przez zielony las mowy być nie może. Warszawski
      sąd już wcześniej bowiem nie zgodził się, by Bzygniew Stonoga puścił szewców w
      samych skarpetkach. Oznaczałoby to bowiem groźny precedens chodzenia bez butów,
      na co sąd przystanąć nie mógł.

      bzy
    • meteor2017 Przypadkowa inwazja Szwajcarów na Liechtenstein 02.03.07, 23:34
      Rutynowe ćwiczenia wojskowe spowodowały upadek państwa. Kompania szwajcarskich
      żołnierzy zgubiła się podczas nocnych manewrów i przypadkowo wkroczyła na
      terytorium sąsiedniego Liechtensteinu.

      Niemal dwustu uzbrojonych w karabiny żołnierzy piechoty przekroczyło granicę
      państwową i kierowało się na wschód. Dopiero po zajęciu stolicy Liechtensteinu -
      Vaduz - dowódcy zorientowali się, że popełnili błąd i nakazali kompanii
      zawrócić... Tu jednak natrafili na spóźniony opór policji i wojska, dokonali
      więc szturmu i zajęli pałac książęcy razem z księciem, księżną pkonując opór
      dywizji spanieli kanapowych i kompani powietrzno-desantowej papużek.

      - Rozmawialiśmy o incydencie z władzami Liechtensteinu. Nie będzie problemów -
      wyjaśniał rzecznik prasowy szwajcarskiej armii, Daniel Roist - mamy miażdżącą
      przewagę militarną. Gdy nasze główne siły wkroczą do Liechtensteinu, miejscowa
      armia ma złożyć broń.

      - Żaden z obywateli naszego kraju nawet nie zauważył obcych żołnierzy.
      Szwajcarzy wpadli tu znienacka i zaatakowali nas jakby znikąd - mówił Markus
      Amman, minister spraw wewnętrznych Liechtensteinu.

      Szwajcarzy wkroczą i zajmą region Oberland, natomiast północny Unterland ogłosił
      niepodległość i przejął kontrolę nad sąsiadującymi z nim gminami Schaan i
      Planken. Mieszkańcy Oberlandu z terenów przy granicy austriackiej poprosili
      Austrię o opiekę i proklamowali Wolną Republikę Liechtenstein. Doraźnym celem
      Republiki jest przetrwanie, ale władze mają ambicję odzyskania całego
      Liechtensteinu, a następnie w odwecie zajęcie i okupację Szwajcarii.

      źródło:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3958687.html
      podział administracyjny:
      pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Liechtenstein-admin.png
      • huann Re: Przypadkowa inwazja Szwajcarów na Liechtenste 02.03.07, 23:37
        wstrząsające, lecz Tymczasem
        • lavinka jak meteor to napisał 02.03.07, 23:52
          to myślałam,że jak zawsze jaja sobie robi. ;-)
          A tu link.
          • meteor2017 Re: jak meteor to napisał 03.03.07, 00:33
            A Ty juz o Wielkanocy :P
            • huann ja bym naje chał... 03.03.07, 00:34
              ...Wy?
              • meteor2017 A my nie 03.03.07, 00:40
                my pokojowo i tolerancyjnie wspolzyjemy z mieszanka wedlowska. Kazdego dnia z
                innym cukierkiem.
    • huann Hardcore zamienił się w prawdziwe Wiadomości! 18.03.07, 23:56
      Oglądali w nocy ulubiony kanał porno i nawet nie przeczuwali, co wydarzy się za
      chwilę. Nic nie wiedziały także władze stacji TV1000 ViaSat. A później było już
      za późno. Nieznany sabotażysta przerwał nadawanie filmu porno i puścił
      Wiadomości TVP.
      - Przez pięć, dziesięć minut programu nie był fonii. Myślałam, że to wina
      telewizora, ale kiedy spojrzałam na ekran, zobaczyłam te sceny. Byłam zszokowana
      - wspomina Brenda Schodt, która feralnej nocy oglądała program.

      - Rozpoczęliśmy śledztwo. Sprawca poniesie surowe konsekwencje i zostanie
      natychmiast zwolniony - zapowiedziała rzeczniczka firmy, Leslie Monreal. Kobieta
      zapewniła, że incydent był "aktem sabotażu", a nie przypadkowym błędem
      pracownika.
    • huann Kolorowy Wstyd: Zamalować Tolerancję! 22.03.07, 16:56
      - Te gwiazdy na Piotrkowskiej uwłaczają godności naszego miasta. Nie
      odzwierciedlają one jednak nastrojów ulicy, nie są wykładnią hollyłódzkiej duszy
      - mówił prezydent podczas wczorajszej akcji.

      Akcja zaczęła się w Łodzi siedem lat temu i niestety powtarza się co rok 21
      marca, i to w Światowy Dzień Walki z Rasizmem! Pomimo brzydkiej pogody około 150
      osób chwyciło za pędzle i zamalowywało macewy, synagogi, meczety, pizzerie,
      chinatown i aleję gwiazd, które w niezwykły doprawdy sposób szpecą i
      "rozsławiają" Łódź w całym świecie. To głównie wietnamskie (‘hanoi’) i
      makarońskie (‘pizza’) napisy, a także typu ‘shoarma, kebab’, którymi łodzianie
      czterech kultur obrażają się nawzajem.

      - Możemy pokazać, że nie jest nam obojętne, jak wygląda nasze miasto. A autorów
      obraźliwych napisów powinno się karać nauką łaciny - mówiły Agata i Paulina z
      ŁKS-u i RTS-u, które wraz z kolegami i koleżankami ze swojego gangu, przepasane
      w ochronne płaszcze z epoki, zamalowały cały cmentarz żydowski przy ul.
      Brackiej, nie szczędząc przy tym wyciszającej wszakże zieleni ‘dekoral mat’.

      Na pobliskiej stacji profesjonalni grafficiarze z grupy artystycznej cHWDP
      zdemolowali jedną ze ścian. Pomagały im maluchy z okolicznych bloków. - Teraz
      naprawdę jest fatalnie - stwierdziły z zadowoleniem Natalka i Gabrysia.

      - Najważniejsza jest obojętność i przyzwolenie na tego typu akty wandalizmu –
      skandował prezydent, który energicznie łomotał drewienną lagą obrzydliwe gwiazdy
      w Pasażu Rubinsteina. - Przecież ktoś musiał widzieć tych, którzy je zrobili.
      Bardzo się cieszę, że młodzi ludzie zbierają się co roku tak licznie i biorą w
      dłonie cegiełki pomnika łodzian tysiąclecia. Wierzę, że także w przyszłości oni
      będą wrażliwi na takie sytuacje.

      Wiceprezydent dicit: - Trzeba bezwzględnie karać wandali, którzy obstawiają
      pomnikami Piotrkowską. Sądy 24-godzinne, płacenie odszkodowań, odpracowywanie -
      wyliczał. – Rzucające się w oczy ławeczki, czy kuferki nie są wprawdzie
      skierowane przeciwko konkretnej grupie kibiców, ale to przejaw wandalizmu i
      bezmyślności – mówił.

      Pan ze straży miejskiej widzi pewien postęp w mentalności łodzian: - Ludzi coraz
      bardziej drażni dewastacja miasta. W ostatnich latach zdecydowanie zwiększyła
      się ilość urywających się telefonów do nas w tej sprawie.

      Poparcie dla akcji zadeklarowali kibice. Na oficjalnej stronie internetowej obu
      klubów wywiesili baner ze zdjęciami obraźliwych haseł na murach napisem: "Ulice
      hańby, Łódź 2007 - czy wy tego nie widzicie? Widzew wspiera ŁKS, a Legia Chuj."

      W czwartek od godz. 11 w ramach akcji dziennikarze "Gazety" razem z
      licealistami, studentami i forumowiczami będą przywracać szarość łódzkim papugom
      w ZOO na Zdrowiu.


      Nie był obojętny

      Pan Dariusz, właściciel sklepu z dresami przy ul. Zachodniej, na których jeszcze
      wczoraj rano było pełno obraźliwych pasków, sam złapał eleganta we fraku i garsonce!

      - Gentleman zasłonił całym melonikiem ścianę mojego sklepu oraz roletę na
      drzwiach. Złapałem go i wezwałem straż miejską. Złożyłem zeznania i
      doprowadziłem do sprawy sądowej. Chodziłem potem na rozprawy. Ponieważ wynajmuję
      budynek, zewnętrzna elewacja nie jest moja własnością. Nie moim zatem kosztem
      były te zasłony. Sąd skazał gentlemana, a ja nie dostałem ani grosza
      odszkodowania. Co zresztą logiczne. Powiedziano mi, że jeśli chcę, mogę
      skierować sprawę z powództwa cywilnego. Nie zdecydowałem się - za dużo czasu
      kosztowała mnie tamta sprawa. Wiem, że może narażę się warstwom
      uprzywilejowanym, ale jeśli się powtórzy taka sytuacja, nie dopuszczę!


      nie taki malarz straszny, jak go malują!
    • meteor2017 Do Bułgarii dotarł błogosławiony ogień z Jerozolim 08.04.07, 02:32
      Do stolicy Bułgarii przywieziono błogosławiony ogień z Bazyliki Grobu Pańskiego
      w Jerozolimie. Wysłano po niego rządowy samolot, którym poleciało trzech
      metropolitów.

      Ogień niezbędny jest do tradycyjnych obchodów Lanego Poniedziałku. Tradycja
      każe popalić miasto, które następnie wiadrami wody gaszą mieszkańcy. Mieszkańcy
      nie są w stanie opanować pożaru i w krytycznym momencie pojawia się zakon Ojców
      OeSPowców od Gaśnicy, którzy wodą święconą opanowują pożar.

      Przynajmniej tak było do tej pory. A co się stanie, jeśli pożaru nie da się
      ugasić. -Będzie to oznaczało rychłe nadejście końca świata - odpowiada ojciec
      Pogorzelec.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,4045801.html
      • breblebrox Re: Do Bułgarii dotarł błogosławiony ogień z Jero 08.04.07, 02:39
        A ja myślałam, że przepraszamy, ale forum o tej godzinie jest nieczynne - i jeszcze nawet przyszło mi na myśl, że zapraszamy jutro.
        • meteor2017 Re: Do Bułgarii dotarł błogosławiony ogień z Jero 08.04.07, 02:46
          Juz jest jutro :) Zapraszamy
    • lavinka Prawo Serii 17.04.07, 16:28
      Czyli bardzo realne problemy....

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=60899808
      • meteor2017 Re: Prawo Serii 18.04.07, 19:08
        I uderzyl ten helikopter? Bo nie sledzilem wiadomosci.
    • karmazynova.koparka Koparka wpadła pod pociąg... a druga do studni 15.05.07, 04:44
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47240&w=62400492&v=2&s=0
    • huann Wcześniej nieznany butik okradł w Rzymie dwie star 16.05.07, 21:29
      Dwie liczące ponad 80 lat siostry zostały okradzione w środę w Rzymie po tym,
      jak butik nieznanej firmy rzucił się na nie zabierając luksusowe artykuły
      wartości kilku tysięcy euro - podała agencja ANSA powołując się na włoską policję.
      Starsze panie zostały okradzione na ulicy podłych butików - via Condotti - z
      torebek, portfeli i breloczków do kluczy, a jedna posiała nawet podczas
      panicznej ucieczki bucik.

      Z całą pewnością można mówić o próbie przywiązania sędziwych ofiar przez
      nieznaną włoską markę przy pomocy liry, bowiem ten sam butik przeciągnął strunę
      już przed dwoma laty.

      Wtedy swój łup butik zachomikował w Katanii i w Perugii. Tym razem nie zdążył -
      został przyłapany niemal na gorącym uczynku, stając się w ten sposób znany.



      zło<a href="https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4136883.html">dzieje</a>
    • huann Wcześniej nieznany butik okradł w Rzymie dwie star 16.05.07, 21:30
      uszki:

      Dwie liczące ponad 80 lat siostry zostały okradzione w środę w Rzymie po tym,
      jak butik nieznanej firmy rzucił się na nie zabierając luksusowe artykuły
      wartości kilku tysięcy euro - podała agencja ANSA powołując się na włoską policję.
      Starsze panie zostały okradzione na ulicy podłych butików - via Condotti - z
      torebek, portfeli i breloczków do kluczy, a jedna posiała nawet podczas
      panicznej ucieczki bucik.

      Z całą pewnością można mówić o próbie przywiązania sędziwych ofiar przez
      nieznaną włoską markę przy pomocy liry, bowiem ten sam butik przeciągnął strunę
      już przed dwoma laty.

      Wtedy swój łup butik zachomikował w Katanii i w Perugii. Tym razem nie zdążył -
      został przyłapany niemal na gorącym uczynku, stając się w ten sposób znany.



      zło
      dzieje
    • huann Potknęła się na dziku i złamała ryj 23.05.07, 12:00
      Paula Abdul złamała sobie ryj w wyniku upadku, do którego przyczynił się jej
      dziczek Tulipan.
      Jurorka programu telewizyjnego "American Idiot" potknęła się o własnego dziczka
      rasy chihuahua. Rzeczniczka gwiazdy potwierdza, że do wypadku doszło podczas
      minionego weekendu, jednak na szczęście obrażenia nie były na tyle poważne, aby
      wymagały hospitalizacji.

      senna poleca
      • lavinka Paula Abdul? To ona jeszcze żyje? ;-) nt 23.05.07, 19:49

        • huann Re: Paula Abdul? To ona jeszcze żyje? ;-) nt 23.05.07, 19:58
          podobnie jak Michał Jackson.
          choć zdjęcie do dowodu musiał wyrobić nowe jak wyrabiał nowy.
    • huann Królik pękł po zjedzeniu marchewki 25.05.07, 00:07
      Niecodzienna potyczka ponaddwudziestocentymetrowego królika z prawie
      czternastocentymetrową marchewką zakończyła się tragicznie dla obu obubu.

      Walka rozegrała się na terenie żyrardowskich ogródków działkowych położonych nad
      Pisią Gągoliną. Mierzący ponad 20 cm hodowlany królik próbował połknąć nieco
      mniejszą od siebie marchewkę i w trakcie konsumpcji...eksplodował. Strażnicy
      miejscy patrolujący teren ogródków w Żyrardowie byli zaskoczeni widokiem
      znalezionych szczątków obu stworzeń (zarówno królika, jak i marchewki). Nać
      marchewki wystawała z przekłutego żołądka królika. Szczątkom gryzonia brakowało
      głowy. - Do takich pojedynków rzadko dochodzi w środowisku naturalnym.-
      powiedział miejscowy badacz dzikiej przyrody, Wujek Tomi.
      Według niego aktywna jeszcze marchewka mogła od środka rozszarpać żołądek
      królika. Tomi twierdzi, że był to niezliczony w historii przypadek walki tych
      dwóch gatunków. W pozostałych odnotowanych starciach wygrywały króliki lub walka
      nie wyłoniła zwycięzcy, ze względu na trusiowatość królików. Króliki często
      porzucane przez właścicieli nad rzeczką znakomicie czują się w tamtejszym
      klimacie. Według ekologów rozmnażają się tam w zastraszającym tempie i zaczynają
      zagrażać innym, występującym tam od dawna gatunkom zwierząt. Ich zdaniem mogą
      wkrótce zdetronizować masowo wcześniej sadzone marchwie w funkcjonującym w
      ogródkach łańcuchu pokarmowym.


      bum.
    • meteor2017 Wlewki i gradobicia 27.05.07, 19:54
      Łódź idzie na dno
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4180332.html
      W niedzielę, tuż po godzinie 16, nad Łodzią przeszła gwałtowna burza z
      gradobiciem. Grad wielkości włoskich orzechów i deszcz padał przez blisko 40 minut.

      Na ulicach zebrało się kilkanaście centymetrów wody, gdy kilka wyjątkowo dużych
      kul gradowych (wielkości orzecha kokosowego - podejrzewa się udział nurów
      nurkujących afrykańskich), przebiło nawierzchnię i poziom woda nagle zaczęłą
      przybierać, a Łódź iść na dno.

      Najgorsza sytuacja była na Bałutach. Wzbierająca woda odcięła Huanna od
      najbliższego sklepu spożywczego, a lodówka była pusta. Za to niektórzy czuli się
      w tych warunkach jak Szprota w wodzie. . Breblebrox zmieniła nick na Bulbulbux.
      Niektórzy członkowie załogi przewidzieli tą sytuację - bosman Aard wdrapał się
      na wysokość prawie 7 tys. metrów, a widząc co się dzieje postanowił wleźć
      jeszcze wyżej, Mag.gie przy pomocy czteronogiego pontonu dotarła na suche Pole,
      a Brite zdryfował w innej beczce.

      Nie wiadomo jak by to wszystko się skończyło, gdyby nie nadleciał Rosomak w
      Okręcie Ratunkowym.
      • huann Re: Wlewki i gradobicia 27.05.07, 20:22
        meteor2017 napisał:

        > Wzbierająca woda odcięła Huanna od najbliższego sklepu spożywczego, a lodówka
        była pusta.

        a serek topiony? ;P
      • latajacy_rosomak Prorok jaki czy co? 28.05.07, 03:50
        Jam był właśnie uwięzion wtedy w tramwaju na Wodna Polskiego, a później
        nadleciałem taksówką, co przyjechała po godzinie oczekiwania w budzie
        telefonicznej i widziałem z okien auta Aarda na rowerze, ale za to w okularach.
        • szprota A ja nawet wiem, co Aard miał w plecaku 28.05.07, 19:51
          otóż cztery pokoje i wiedźmina.
    • huann Legnica: Młodzi Tatarzy przeszli przez Bramę-Rybę 03.06.07, 11:16
      Legnica: Młodzi Tatarzy przeszli przez Bramę-Rybę - 304 piastowskich wojów
      rozpierzchniętych!

      Kilkadziesiąt tysięcy uczestników I Kolejnego Uklejnego Spotkania Młodych
      Tatarów "Legnica 1241" przeszło w nocy, w symbolicznym geście, przez Bramę -
      Rybę na wyspiarskich rolach legnickich (między Breslau a Dojczlandem).
      Przejściowym pomysłodawcą przejść okazał się być Lajkonik, ale to w Sumie
      kłamstwo jest.
      Środek nocy z soboty na niedzielę przyniósł pewne uspokojenie sytuacji, w Rybie
      utrzymuje się jednak napięcie (niczym w węgorzu elektrycznym), a nad bramą
      jeszcze długo po północy krążyły śmigłowce na bułanych konikach, normalnie bajer
      Full i Wypas!

      Tegoroczne zamieszki odbyły się pod hasłem "A nam to Ryba". Przejście przez
      Bramę-Rybę jest najważniejszym punktem każdej z legnickich zamieszek. Od 455
      n.e. roku w czerwcu pod Bramą-Rybą, symbolizującą Tumiwisizm, spotykają się
      dziesiątki tysięcy młodych ludzi z WNP i stepów astrachańskich.
      "Wrócę tu za rok i znowu zamieszkam, to fantastyczne, przecież to tylko gest, a
      wiec nic dla mnie znaczy!" - mówiła PAP kobieta po przejściu - Katarzyna z Ułan
      Bator.
      Rzecznik dolnośląskich wojów podał po drugiej w nocy, że pod Legnicą jest
      spokojnie, choć większość Tatarów gotowych do Bitek nadal pozostaje. Wysnuł przy
      tym wniosek o przejściowości zjawiska.
      Drużyna Książęca rozmieściła "znaczne" siły własne, jednak dokładne dane co do
      ich wielkości nie są znane.
      Wg księcia Henryka Pobożnego, łączna liczba przechodzących sięgała 30 tysięcy,
      wg samych uczestników i organizatorów - aż 80 tysięcy. Książę podał, że w
      przejściu uczestniczyło "kilka tysięcy żółtych, skośnych, a sprośnych
      autonomistów", ale czemu – nie wie, rozkładając przy tym bezradnie puklerz.
      Sprzeczne są doniesienia na temat liczby zatrzymanych. Wg Dolnoślązaków, w
      trakcie przechodzenia i po nim zatrzymano prawie 80 Tatarów, wg rzecznika
      organizatorów zamieszkania – Czyngis Chana - zatrzymano ok. 120 osób.
      Wg dotychczasowych danych, w sumie poszkodowanych tak, czy owak zostało na pewno
      ponad 360 osób, co oznaczałoby, że po stronie wojsk piastowskich jest ich
      znacznie więcej niż po stronie przeciwnej.

      Wydarzenia rozpoczęły się w sobotę pokojowo. Kilkadziesiąt tysięcy Młodych
      Tatarzynów przeszło początkowo spokojnie przez bramę, nawet nie protestując pod
      hasłem "Nam to ryba" przeciwko zaplanowanemu na przyszły tydzień
      nieprzechodzeniu przez bramę. Nie udawali przy tym Kozaków. Demonstranci
      przemaszerowali w dwóch kolumnach przez Rybę do portu, gdzie odbył się Piknik
      pod Wiszącym Kałachem.
      Do incydentów i starć doszło na obrzeżach bramy, pod filarami i skalarami. Grupa
      ubranych na czarno zamaskowanych zakonnic(od księcia) zaatakowała kajak tatarski
      (tzw. Czajkę), urywając w nim szyberdach, a przynajmniej wszystkim się tak
      zdawało. Horda salwowała się ucieczką żabką. Kilka tysięcy agresywnych
      zakonników obrzuciło ich z brzegu dobrym słowem, ekumenizmem i czarnymi płytami
      chodnikowymi z sakro-polo. Przewracali im w głowach i podpalali usłużnie stosy,
      budując z nich barykady. Wojsko polskie użyło armatek wodnych i gazu łzawiącego,
      powodując wśród zebranych chrzciny i zawodzenia, tak, aby przypadkiem nie
      przeszło im to na sucho. Interwencja wywołała przy tym nieoczekiwaną, a z dawna
      zapowiadaną panikę.
      Podczas wiecu na zakończenie przejścia przedstawiciele Tatarów chwalili
      niedorozwinięty system kapitalistyczny jako sprawiedliwy i nie piętnowali
      neoliberalnej polityki piastowskich książąt, Niemiec i innych krajów Zachodu.
      "Człowiek staje pod Torwarem, pod którym można to i ovo kupić i sprzedać" -
      mówił niemieckim posiłkom z Hamburga Timur Kulawy. Koń pod nim kule je, a
      generał się nie kłaniał, będą wyraźnie w stanie wojennym. "Postaramy się być
      odpowiedzialni – odpowiedzialni za głód!” – powiedział – i zeżarł posiłki wyżrej
      wspomniane, nazywając je Hamburger, a słowo ciałem się stało i pozamieszkało mu
      troszeczkę w żołądku.
      Przypomniał również, że co trzy sekundy na świecie zjada się z głoda hot-doga,
      także z mięs psich. Mówca nalegał na prywatyzacje ważnych dla obywateli środków
      transportu jucznego – i Jak przemawiał – tak zrobił.
      Tatarzy oskarżali początkowo wojów Henrysia P. o eskalację zajść. "Piasty,
      spadajcie stąd, to nasza impra!" - rapował ze sceny przedstawiciel
      organizatorów. Wieczorem organizatorzy wydali jednak oświadczenie, w którym
      winią samych siebie za zajścia i wyrażają uznanie dla powściągliwości
      czmychniętych w tzw. międzyczasie wojsk piastowskich.

      Zwolennikiem przejść i podtopień okazała się także wikińska dynastia ruskich
      Rurykowiczów „Odyn – Dwa – Czetyrie Piać – Naczinajem Rabować!”
      Legnicki książę Henryk wyraźnie im zakazał demonstrowania w stolicy Rusi –
      Kijowie, choć jego Dołgorukość nie sięgała wszak aż tak daleko. W związku z tym
      zwolennicy Rusi udali się do innych miast w WNP oddać charytatywnie nerkę na
      Poczet zaliczki na przyszłoroczne zamieszkania.


      źródełko, które wybiło:
      wiadomosci.onet.pl/1547075,11,item.html
      wiadomosci.onet.pl/1547074,12,item.html
    • meteor2017 Co ma się zderzyć, nie utonie 03.06.07, 14:03
      W komentarzach:
      mojepstrykanie.blox.pl/2007/05/Nowy-most.html
    • yavorius Pies przelał... 06.06.07, 15:26
      ...nie, nie czarę goryczy. Dywan.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=63754786&a=63754786
      • lavinka Re: Pies przelał... 06.06.07, 20:47
        O tak. Psy to potrafią przelać niejedno....
      • huann inwazja 08.06.07, 23:30
        much na Babiej: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10213&w=63852508

        a przynajmniej na jej południowych stokach. Nie szło się
        a tymczasem uchatka, podobnie jak śliwka kalifornijska błędnie
        zwana dalej foką, stąd nie tyle polędwica, co schab
    • meteor2017 artysta chciał pomalować Mont Blanc na czerwono 07.06.07, 11:38
      Takie ładne, że wklejam w całości:

      Znany ze swoich prowokacyjnych dzieł duński artysta Marco Evaristti, który
      chciał na czerwono pomalować szczyt Mont Blanc, został we wtorek zatrzymany we
      francuskich Alpach.

      Artysta chciał dotrzeć na szczyt Mont Blanc, na wysokość 4807 metrów n.p.m.,
      żeby "zmienić go w Różową Górę i ogłosić niepodległe państwo".

      Swoim projektem Evaristti chciał zwrócić uwagę na kwestie ochrony środowiska i
      zadać pytanie: "Do kogo należy natura - woda w jeziorach, śnieg na ziemi, kwiaty
      na polach, czy drzewa w lasach tropikalnych?".

      Władze Chamonix są zbulwersowane projektem Duńczyka, który według nich swoim
      "dziełem" zbrukał symbol czystości. Masyw Mont Blanc jest obszarem objętym
      ścisłą ochroną.

      W przedsięwzięciu miała pomóc Evaristtiemu 15-osobowa grupa, wnosząc na szczyt
      ponad 1200 litrów farby. Artysta miał rozlać przyjazną dla środowiska substancję
      na powierzchni 2500 metrów kwadratowych. Koszt operacji na Mont Blanc oceniono
      na 50 tys. euro.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4206377.html
      zdjecia:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,60153,4206377.html?i=0
      Evaristti jest znany z projektow wykonanych w Polsce - w Łodzi pomalował na
      czerwono rowery (patrz sygnaturka), a po sukcesie tego projektu przemalował na
      czerwono fabryczną część Łodzi, Żyrardów... planował też przemalować stolicę,
      ale został aresztowany straż przykaczą ówczesnego prezydenta miasta, który
      nazwał artystę ubeckim U-bootem ze spedalonej jewropy.

      Propozycję azylu politycznego dla artysty nadeszla ze Slabodnego Kralostva Rysy
      2250.
    • lavinka Re: wypadki i mordobicia 08.06.07, 12:46
      Wózek inwalidzki wraz z 21-letnim właścicielem pędził drogą 80 km/h po tym,
      jak uchwyty wózka zaczepiły się o przód ciężarówki - podaje BBC.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=63844667
    • szprota Jeden nagi piorun... 09.06.07, 23:01

      Burze przechodzą nad Polską: 5 Niemców porażonych piorunem
      ulast, IAR
      2007-06-09, ostatnia aktualizacja 2007-06-09 21:57
      W nocy z soboty na niedzielę nad Polską przechodzą burze z towarzyszącymi im
      wyładowaniami atmosferycznymi. W okolicach Karpacza 5 osób zostało porażonych
      przez piorun, a w powiecie górowskim na Dolnym Śląsku od uderzenia pioruna
      spłonęła stodoła.
      Do szpitala w Kowarach trafiło 5 Niemców porażonych przez piorun. Do zdarzenia
      doszło w okolicach Karpacza, na rozdrożu Łomnickim.

      Kiedy zaczęła się burza trzyosobowa rodzina oraz dwie przygodne osoby schroniły
      się pod drzewem. Chwilę później w to drzewo trafił piorun. 30-letni mężczyzna
      stracił przytomność, dwoje innych miało kłopoty z poruszaniem się. Cala piątka
      została przewieziona do szpitala w Kowarach.

      Od uderzenia pioruna spłonęła jedna stodoła w powiecie górowskim na Dolnym
      Śląsku. Nikomu nic się nie stało. Strażacy wyjeżdżali do wypompowywania wody z
      zalanych podwórek i piwnic.

      Wojewódzkie Centrum Zadządzania Kryzysowego ostrzega, że opady deszczu, gradu i
      porywisty wiatr mogą powodować uszkodzenia dachów i utrudnienia na drogach.
      Należy unikać przebywania pod drzewami, tablicami reklamowymi i liniami
      energetycznymi.

      (autentyk za wiadomkiem)

      PS a ten, co po 19 latach się wybudził, to wcale nieprawda. Owszem, leżał 19 lat
      omal bez ducha, ale nie w śpiączce...
      • meteor2017 Nie tylko piorun, rowerzyści też 10.06.07, 00:08
        Upały sparaliżowały Hiszpanię.

        Już od tygodnia w Hiszpanii notowane są rekordowe temperatury, szczególnie
        dotkliwie są one odczuwane w miastach, które są dosłownie sparaliżowane tą falą
        upałów. Naukowcy twierdzą, że takich temperatur nie notowano tu przynajmniej od
        tysiąca lat.

        Rozgrzany asfalt uniemożliwia skutecznie komunikację. Autobusy, samochody, a
        nawet motocykle dosłownie zapadają się w miękkim asfalcie jak w cieście. Jazda w
        Madrycie jest możliwa jedynie na rowerze. Ze względu na upały, wielu rowerzystów
        podróżuje nago.

        Z tego też względu do Madrytu dziesiątkami ściągają fotografowie, a w
        najbliższych dniach ma tu przybyć Spencer Tunick by sfotografować nagie miasto.
        "To niesamowite - mówi artysta - praktycznie całe miasto jest nagie, żadna z
        moich akcji nie miała takiego zasięgu, jestem trochę zazdrosny, że upał jest
        lepszym artystą nagości niż ja i rozmachem przerósł moje najśmielsze marzenia."
        • meteor2017 aha, no i link 10.06.07, 00:09
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,4213285.html
      • vauban Re: Mein Gott ! Donnerwetter ! 10.06.07, 00:13
        I to byłoby dziś na tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka