Gość: telekcewazony
IP: 80.94.182.*
08.02.11, 09:03
Witam,
Mój przypadek przedstawia się następująco:
1) w kwietniu 2008 podpisuję umowę z Netią na 24 m-ce. Promocja, w ramach której umowa została podpisana, daje mi możliwość raz w ciągu okresu trwania umowy zmiany taryfy na korzystniejszą bez dodatkowych kosztów oraz bez przedłużania umowy
2) w lutym 2010 korzystam z w/w promocji. W rozmowie telefonicznej konsultant Netii potwierdza kilkakrotnie, że zmiany dokona w ramach promocji i nie spowoduje to przedłużenia umowy. Taryfa zostaje zmieniona, co widać na fakturach, Netia nie przysyła żadnych dokumentów potwierdzających zmiany w umowie, a ja o sprawie zapominam.
3) z końcem grudnia 2010 rozwiązuję umowę (która w kwietniu 2010 przekształciła się w umowę na czas nieokreślony) i podpisuję umowę z innym dostawcą internetu.
4) w styczniu 2011 Netia przysyła pismo informujące o karze 500 zł za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Dzwonię na infolinię, dowiaduję się od konsultanta, że zgodnie z rozmową z lutego 2010 umowa została przedłużona o 12 miesięcy, konsultant radzi złożyć reklamację. Konsultant stwierdza, że pisemne potwierdzenie zmiany warunków umowy nie zostało do mnie wysłane z powodu "awarii systemu" (awaria chyba była dość długa, z tego samego powodu nie wysłali takiego potwierdzenia mojej teściowej w grudniu 2010).
5) składam reklamacje dokładnie opisując powyższe zdarzenia. Netia odrzuca reklamację nie odnosząc się do stanu faktycznego i powołując na art. 56 ust. 6 ustawy stwierdza, że ma prawo dokonywać zmian umowy na podstawie rozmów telefonicznych (ale rozmowa nie dotyczyła przedłużenia umowy, tylko zmiany taryfy na podstawie promocji) i stwierdzając, że w lutym 2010 umowa została przedłużona o 24 miesiące (konsultant twierdził, że o 12).
6) Rzecznik Praw Konsumenta odsyła mnie do UKE.
7) W rozmowie telefonicznej pracownik UKE radzi złożyć pisemną skargę do Prezesa UKE, co czynię.
8) Odpowiedź z UKE na skargę de facto nie odnosi się do skargi, a jedynie informuje, że mogę skorzystać z a) mediacji Prezesa UKE, b) sądu polubownego, c) oddać sprawę do sądu powszechnego (z całym szacunkiem, takie informacje mogę uzyskać w internecie lub w rozmowie telefonicznej z konsultantem UKE, więc odpowiedź na skargę jest mało przydatna).
Zatem, za pośrednictwem niniejszego forum chciałbym ponownie zapytać, jak konsument ma bronić się w opisanej sytuacji?
Oczywiście mogę podać Netię do sądu, ale z drugiej strony, to nie ja mam roszczenia wobec Netii, tylko Netia wobec mnie.
Czy ma szansę powodzenia złożenie doniesienia do prokuratury o próbie wyłudzenia 500 zł?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc.
Serdecznie pozdrawiam,
Jerzy - telekceważony