Dodaj do ulubionych

Terri Schiavo

20.03.05, 15:33
Na prosbe Zalozyciela wklejam ponizsze linki

www.koliber.net/ts/
www.koliber.net/ts/?id=3197
www.koliber.net/ts/?id=3154theempirejournal.com
TerrisFight.org

Strony kolibra sa niestety troche moim zdaniem zabarwione emocjonalnie.
Polecam anglojezyczne - bardziej "chlodnym okiem" - doniesienia.

Jezeli ktos posiada "swiezsze" informacje lub informacje z "pierwszej reki"
bardzo prosze o podzielenie sie.

Pozdrawiam
Summerdays
wierny czytacz salonowy
Obserwuj wątek
    • summerdays Re: Terri Schiavo 20.03.05, 16:17
      no dobra, nie wiem czemu niektore linki nie dzialaja... powinny

      ponizej wklejam jeszcze linka do watku, gdzie oprocz dyskusji kilka dodatkowych
      informacji na temat sie pojawilo
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=21378691
      Pozdrawiam
    • skiela1 Re: Terri Schiavo 20.03.05, 17:21
      Dzisiaj w telewizji ogladalam fragmenty jej ostatnich chwil wsrod
      zywych.Wzruszylam sie-to lekko powiedziane.Nikt nie ma prawa decydowac czy na
      takich ludzi juz czas.Oni maja prawo do zycia ,moze w innej formie i warunkach
      ale maja prawo.Czy ktokolwiek wie jakie jest ich zyczenie?
      • vitalia Re: Może się uda ?/ 20.03.05, 17:26
        Senat amerykański przyjął projekt ustawy chroniącej Terri Schiavo Terri
        Schiavo

        Joanna Najfeld 18.03.2005

        Przed chwilą otrzymałam doskonałą wiadomość z USA.

        "THE US SENATE HAS THANKFULLY JUST PASSED THE BILL FOR TERRI....
        ------------------------------------------------------------------
        A nadzień dzisiejszy wiadomo,że terri od 40 godzin pozbawiona jest pokarmu i
        płynów..
    • summerdays Re: Terri Schiavo 21.03.05, 08:50
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2611606.html
      • rafi.raf Re: Terri Schiavo 21.03.05, 10:01
        zaglodzic kogos na smierc i nazywac to eutanazja...
    • groha Re: Terri Schiavo 21.03.05, 12:49
      Nie mogę tego pojąć. Po prostu - nie umiem.
      • vitalia Re: Terri Schiavo 21.03.05, 13:23
        Z ostatnich doniesień wynika,że chyba jednak podłączą Terri tą sondę do
        karmienia.
    • geograf Re: Terri Schiavo 21.03.05, 23:15
      Szkoda kobiety.
      Tym bardziej,że nie dają jej umrzeć, bo jej przypadek stał się sprawą polityczną.
      Mieszanie się władz federalnych w kompetencje stanowe, szum medialny, iknterwencja prezydenta, bogobojni pod kliniką...
      chore!
      • zettrzy Re: Terri Schiavo 22.03.05, 04:46
        geograf napisał:

        > Mieszanie się władz federalnych w kompetencje stanowe, szum medialny, iknterwen
        > cja prezydenta, bogobojni pod kliniką...
        > chore!
        >
        zwlaszcza ze jest to prezydent znany glownie z odmowy prawa laski - iluz to
        ludzi, skazanych na smierc, mogl ulaskawic, ale odmowil, bo po co maja zyc...
        no ale kiedy mozna sie posluzyc czyims zyciem dla wlasnych celow politycznych,
        to czemu nie
        • carrramba Re: Terri Schiavo 22.03.05, 13:44
          Koszmar. Skazańcy mają lżejszą śmierć.
          • vitalia Re: Terri Schiavo 22.03.05, 15:45
            To jest Ameryka,, tam wszystko jest możliwe.
            • zettrzy Re: Terri Schiavo 22.03.05, 17:25
              Terri Schiavo did not have a living will. Her husband has fought in courts for
              years to have the tube removed because, he said, she would not want to be kept
              alive artificially and she has no hope for recovery. Her parents contend she
              responds to them and that her condition could improve.

              Court-appointed doctors say she is in a persistent vegetative state with no
              hope of recovery. Doctors have said she could survive one to two weeks without
              the feeding tube.

              No coz, wszyscy mowia to samo - Terri moze tylko oddychac, powtwarzam oddychac,
              nie moze nawet otworzyc oczu... jakie ma odlezyny to nawet nie proboje sobie
              wyobrazac. Aha, zdarzylo mi sie w przeszlosci spedzac czas na szpitalnym lozku,
              wiec prosze mnie nie przekonywac ze z pewnych urazow mozna wyjsc bez
              permanentnej szkody. I do tego moje urazy byly dosc trywialne, a ona przeciez
              ma uszkodzenie mozgu.
              Jakies ptaszki gdzies tam cwierkaja ze w sumie chodzi o kompensacje prawnikow,
              ktorzy tak "walcza". W koncu im dluzej "walcza" tym wiecej pobieraja.
              Media nawet cytowaly sume, o ile pamietam, $300 tysiecy, pobrana jak dotad
              przez prawnikow Terri. Przeciez jesli ona w koncu umrze, ten strumien wyschnie.
              A czy to dlatego ze dzieje sie to wszystko w Ameryce... no coz, Ameryka ma tego
              pecha ze moze udostepnic technologie do sztucznego podtrzymywania przy zyciu -
              szutczne zycie, prawda? - oraz posiada zasoby do finansowania sadowej grandy.
              • aankaa tak tylko pytam ... 22.03.05, 18:34
                a kto płaci za to podtrzymywanie ?

                pewnie do tej pory - rodzina (bo nie uwierzę, że ubezpieczenie, nawet
                hamerykańskie, obejmuje tego typu "leczenie"). Czy kolejne -naście lat pójdą z
                kieszonki Bush'a ?

                btw, moje prywatne zdanie (z którym możecie polemizować) - nie powinno się na
                siłę utrzymywać przy życiu. W tym przypadku powinna to być "klasyczna
                eutanazja" (typu przedawkowanie środka uśmierzającego ból - choć w tym
                przypadku nawet o bólu nie można mówić) a nie odłączenie od "pożywienia" a więc
                zagłodzenie na śmierć
                • zettrzy Re: tak tylko pytam ... 22.03.05, 19:18
                  aankaa napisała:

                  > a kto płaci za to podtrzymywanie ?
                  >
                  > pewnie do tej pory - rodzina (bo nie uwierzę, że ubezpieczenie, nawet
                  > hamerykańskie, obejmuje tego typu "leczenie"). Czy kolejne -naście lat pójdą
                  z
                  > kieszonki Bush'a ?
                  >
                  busio predzej zacznie nowa wojne z reszta swiata zanim pusci pol centa z
                  wlasnej kieszonki - pieniadze wziely sie z odszkodowania za blad w sztuce,
                  bowiem Terri ponoc miala jakis eating disorder, ktory zdewastowal jej organizm
                  do tego stopnia, ze wypadek, ktoremu ulegla, skonczyl sie uszkodzeniem mozgu,
                  no i rodzice madrze podali do sadu lekarzy poniewaz nie zdiagnozowali oni tego
                  eating disorder NA CZAS. Krotko mowiac, ona miala problemy ze zdrowiem, z
                  wlasnej winy, na dlugo przed wypadkiem, wiec czemu nie skorzystac z okazji i
                  podac kogos do sadu...
                  a ten sam busio, ktory tak WALCZY o zycie Teri, podtrzymywane za pieniadze z
                  odszkodowania, chce zlikwidowac prawo do procesow o bledy w sztuce lekarskiej
                  i prawo do pobierania takich odszkodowan
                  • aankaa znaczy 22.03.05, 19:22
                    teraz wygrał głosy "kochających życie za wszelką cenę" a później ... "jutro o
                    tym pomyślę" - jak w Przeminęło z wiatrem wink
                • skiela1 Re: tak tylko pytam ... 22.03.05, 23:11
                  Opieka nad nia jest oplacana przez jej prywatne ubezpiczenie,bylo tego ponad
                  milion dolarow,niektorzy nawet sugeruja ze tu jest problem bo pieniadze z
                  ubezpieczenia sie koncza.
                • skiela1 Dr.Pawel Lukow 22.03.05, 23:16
                  Czy profesor zdecydowalby sie na odlaczenie Terry od aparatury?
                  -Nie- odpowiada dr.Pawel Lukow,etyk specjalizujacy sie w zagadnieniach medycyny.
                  Przypadek Amerykanki nie jest czyms dalece egzotycznym dla Polakow.
                  Podobne problemy rozgrywaja sie tez u nas.Tyle ze w POlsce lekarze czesto
                  podejmuja decyzje o odlaczeniu od aparatury bez konsultacji z rodzina ,mowi
                  dr.Lukow.

                  Zycie Warszawy.
        • wgfc Re: Terri Schiavo 24.03.05, 22:41
          Agonia Terri agonią człowieczeństwa
          Francesco M. Valiante, "L'Osservatore Romano"
          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34254,2615793.html
          Terri Schiavo nie jest w śpiączce. Żyje w stanie, który nauka określa zresztą
          niezbyt szczęśliwym terminem "wegetatywnym. To znaczy następują po sobie
          kolejno fazy czuwania i snu (gdy śpiączka jest stanem pozbawionym czuwania).
          Nie daje żadnego widzialnego znaku świadomości o sobie lub o środowisku, w
          którym jest. Pozornie jest niezdolna do współdziałania z innymi ani do
          reagowania na odpowiednie bodźce. Z pewnością jednak nie jest "rośliną". Wydaje
          się nawet, że na nienaturalnej sztywności jej twarzy można dostrzec cień
          uśmiechu, gdy dotykają jej troskliwe ręce rodziców. Ta twarz za pośrednictwem
          telewizji z piekielną siłą wtargnęła do naszych domów i do naszych sumień.

          Terri nie korzysta z żadnej szczególnej terapii lekarskiej. Nie podtrzymują jej
          przy życiu urządzenia zastępujące jej własne narządy. Jest tylko sztucznie
          odżywiana za pośrednictwem tego przewodu, który został odłączony. Od piątku
          Terri nie otrzymuje ani jedzenia, ani wody. Według bezlitosnego "kalendarza"
          śmierci wymyślonego przez lekarzy obecnie zaczynają się pojawiać pierwsze
          oznaki odwodnienia, uderzenia serca są coraz powolniejsze, spada ciśnienie.
          Później osłabnie stan czuwania, oddychanie stanie się nieregularne. Dziesiątego
          dnia kobieta pogrąży się w prawdziwej i właściwej śpiączce, aż narządy ustaną z
          powodu braku pożywienia.

          Przypadek Terri Schiavo wstrząsa Ameryką, nawet jeśli w trwających obecnie
          dyskusjach często górę biorą najniższe polemiki polityczne lub wyrafinowane gry
          mistrzów prawa. Sama kontrowersja prawna, która od lat przeciwstawia sobie
          małżonka rodzicom kobiety - pierwszy postanowił doprowadzić do końca walkę o
          przerwanie odżywiania żony, drudzy pragną podtrzymać życie córki za wszelką
          cenę - nie wydaje się być pozbawiona określonych interesów i dwuznaczności;
          nieostatnią z nich jest osobista sytuacja mężczyzny, który od wielu lat żyje z
          inną kobietą.

          W tej plątaninie oskarżeń, odwołań, zaskoczeń istnieje ryzyko utraty z pola
          widzenia "serca" całej sprawy. W szpitalu w Miami jest kobieta, która umiera z
          głodu i pragnienia. Kobieta, której od prawie czterech dni odmawia się
          lekarstw, specjalnych sposobów leczenia, opieki paliatywnej, a przecież są to
          rzeczy, których w imię podstawowych względów człowieczeństwa nie odmówiono by
          największemu nawet nikczemnikowi czy osobie odrzuconej. Jest to powolne
          umieranie osoby - a nie "rośliny" - przy którym bezradnie uczestniczy świat za
          pośrednictwem telewizji bądź prasy. A prawdziwy dramat, zamiast wzbudzać falę
          ogólnego miłosierdzia lub solidarności, stłumiono nieprzyzwoicie szybko,
          przypisując sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci stworzenia ludzkiego.

          Któż jednak może wobec Boga i ludzi próbować zawłaszczać sobie bezkarnie takie
          prawo? Kto i na podstawie jakich kryteriów może ustalać, jakim osobom
          przyznać "przywilej" życia? Z jakiej skamieniałej mentalności eugenicznej
          wywodzi się zasada, według której życie kogokolwiek - nawet odbiegające od
          normy lub zużyte - zależy od oceny jakości wyrażonej przez inne osoby? Któż
          może oceniać godność i świętość istnienia człowieka stworzonego "na obraz i
          podobieństwo Boga"? Kto może decydować o "odłączeniu przewodów", jak gdyby
          chodziło o zepsuty lub nawet o nieużywany sprzęt domowy? Prawnicy? Czy lekarze,
          których etyka zawodowa powinna przywołać z lamusa wspomnień dobrze znaną
          zasadę: Leczyć, jeśli jest możliwe, troszczyć się zawsze? Czy rodzice Terri,
          którzy dali jej życie 41 lat temu? Czy może małżonek, który kiedyś ślubował
          jej "kochać ją i czcić zawsze, w zdrowiu i w chorobie", a który dzisiaj stał
          się jej najzimniejszym i najbardziej bezlitosnym "katem"?

          Powolna, przejmująca agonia Terri jest dziś agonią poczucia Boga, Pana i Twórcy
          życia. Jest agonią miłości, która potrafi się pochylić nad tym, kto jest kruchy
          i potrzebujący. Jest agonią człowieczeństwa.
    • wedrowiec2 Re: Terri Schiavo - dajmy jej umrzeć. 22.03.05, 19:48
      Walka polityczna trwa.
      Gdy G.W. Bush byl jeszcze tylko gubernatorem Teksasu, nie miał problemów z
      podpisywaniem ustaw nakazujacych wyciaganie rurek (wtedy chodziło o rurkę
      intubacyjną). Dziecko nazywało się Sun Hudson (gdyby komuś chciało się szukać).
      Poza tym Terri Schavio sama wydała na siebie wyrok smierci, i sama zagłodziła
      się dużo wcześniej. W tej sytuacji znalazla sie z powodu bulimii. Jej własne
      praktyki dietetyczne doprowadziły ją do zaburzeń elektrolitowych i zatrzymania
      krążenia ,a w rezultacie nieodwracalnego uszkodzenia mózgu.
      Dane powyższe podaję za dokim z FZ.

      • zettrzy Re: Terri Schiavo - dajmy jej umrzeć. 22.03.05, 19:57
        te dane zgadzaja sie z danymi ogolnie dostepnymi we wlasciwie wszystkich mediach
      • aankaa Re: Terri Schiavo - dajmy jej umrzeć. 22.03.05, 19:58
        "dajmy jej umrzeć"

        teraz jedynym wyjściem z sytuacji jest odłączenie odżywiania a tego nikt się
        nie podejmie bo to = _zagłodzenie na śmierć_

        takiego "wyroku politycznego" nie podpisze na siebie nikt
      • wgfc Re: Terri Schiavo - dajmy jej umrzeć. 24.03.05, 22:43
        Wedrowiec2 napisała:

        > Poza tym Terri Schavio sama wydała na siebie wyrok smierci, i sama zagłodziła
        > się dużo wcześniej. W tej sytuacji znalazla sie z powodu bulimii. Jej własne
        > praktyki dietetyczne doprowadziły ją do

        Chciałbym przypomnieć, że bulimia to choroba psychiczna.
    • zettrzy Re: Terri Schiavo 24.03.05, 17:34
      a ostatnio na ulicach miast na Florydzie pojawili sie protestanci z haslem

      JEB IS LIKE TERRI BRAIN DEAD

      (rozmaici zawodowi badacze opinii publicznej natychmiast zauwazyli ze poparcie
      dla Busha maleje w narodzie z godziny na godzine)
    • wgfc Re: Terri Schiavo - argumenty za życiem 24.03.05, 22:46
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2611608.html
      Argumenty za życiem

      Terry Schiavo nie pasuje jednak do wizerunku stereotypowego pacjenta z
      obumarłym mózgiem. Nie leży w śpiączce. Reaguje na dźwięki, na światło, na
      ból. "Aparatura podtrzymująca przy życiu" w jej przypadku to nie żadne stosy
      supernowoczesnych urządzeń, które zastępują wszystkie czynności jej organizmu.
      Jedyna aparatura medyczna, która jest jej potrzebna, to rurka z pokarmem.
      Niektórzy twierdzą nawet, że przy odpowiedniej terapii mogłaby sama nauczyć się
      gryźć i przełykać.

      Terry Schiavo nie zostawiła żadnego dokumentu, w którym domagałaby się śmierci.
      Gdy jeszcze była zdrowa, jej rodzice, rodzeństwo, znajomi nigdy nie słyszeli,
      by sprzeciwiała się sztucznemu podtrzymywaniu jej przy życiu. Co więcej,
      twierdzą rodzice, jako gorliwa katoliczka Terry nigdy nie opowiedziałaby się za
      eutanazją.

      Rodzice oskarżają też męża Terry, że chce jej śmierci, by móc ożenić się z
      kobietą, z którą żyje od 10 lat i ma dwójkę dzieci.
      • sloggi Re: Terri Schiavo - a gdyby to leżał papiez? 24.03.05, 22:50
        Też wyjęliby tą rurkę?
      • groha Re: Terri Schiavo - argumenty za życiem 24.03.05, 23:05
        Nie leży w śpiączce, reaguje na dźwięki, światło, ból... Czyli skazane na
        śmierć głodową warzywo (jak określają to niektórzy) czy jednak żywy człowiek?
    • aankaa macie po 20-30 lat 24.03.05, 23:16
      i całe życie przed sobą
      i (płonne) nadzieje, że medycyna robi "postępy"

      w III Najjaśniejszej (a i w IV - tej "pomajowej") - zero szans na leczenie
      zwykłej grypy ... a "podniecacie się" przypadkiem z USA ...
      • summerdays Re: macie po 20-30 lat 31.03.05, 18:27
        Anka z calym szacunkiem, ale cholernie uogolniasz. Tak sie sklada, ze rodzinnie
        i zawodowo jestem zwiazana z medycyna i hospicjami i moje posty na temat sprawy
        Terry nie sa powodowane tylko emocjami. Przykro mi, ze zainteresowanie zyciem
        innej osoby odbierasz w kategoriach "podniecania sie przypadkiem z USA". I nie
        mow o "zwyklej grypie" nie ma czegos takiego.

        Pozdrawiam mimo wszystko
        • aankaa Re: macie po 20-30 lat 31.03.05, 18:45
          wiem, że uogólniam. Ale wiem też jak wygląda życie z chorym "terminalnie".
          Tylko dzięki "znajomościom" mogłam liczyć na "godną śmierć" kogoś bardzo
          bliskiego

          przeczytaj to, co napisałam dziś (jest na dole tego wątku) ...
          • summerdays Re: macie po 20-30 lat 31.03.05, 19:30
            Anka, czytalam... nie probuje nawet wczuwac sie w kogos w takiej sytuacji, bo
            kazde cierpienie jest inne...

            Zaczynajac watek Terry na kilku forach i podpisujac petycje chcialam powiedziec,
            ze jestem przeciwko takiej ingerencji w zycie ludzkie, wiem ze zawdzieczamy to
            "postepowi medycyny" i wiem tez ze moje wiadomosci sa niekompletne poniewaz
            pochodza tylko z mediow, ale...
    • frida2 Terri Schiavo nie żyje 31.03.05, 17:23
      Amerykanka Terri Schiavo, odłączona dwa tygodnie temu od aparatury
      dożywiającej, umarła w hospicjum na Florydzie. 41-letnia Schiavo od kilkunastu
      lat znajdowała się w stanie wegetatywnym
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2629576.html
      • aankaa Re: Terri Schiavo nie żyje 31.03.05, 18:21
        ciekawa jestem kiedy z takim zapałem ludzie będą dyskutować o
        leczeniu/podtrzymywaniu chorych dzieci, których w Polsce nie brakuje

        wystarczy poczytać rozpaczliwe apele rodziców o wpłaty choćby symbolicznej
        złotówki ...
        Do 30 kwietnia można przekazać 1% podatku na np. hospicja dla dzieci

        ---
        aankaamałpagazetakropkapeel
        • wgfc Re: Terri Schiavo nie żyje 31.03.05, 21:43
          Aankaa napisała:

          > ciekawa jestem kiedy z takim zapałem ludzie będą dyskutować o
          > leczeniu/podtrzymywaniu chorych dzieci, których w Polsce nie brakuje

          Chyba wyodrębnianie z dyskusji tylko dzieci nie ma sensu. Każdy człowiek,
          nieależnie od tego czy ma 2, 5, 18, 34, 63 czy nawet 98 lat, jest człowiekiem,
          ma prawo do życia i medycyna jeżeli potrafi - powinna mu pomóc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka