sloggi
23.08.05, 16:21
W niekonwencjonalny sposób rodzina i przyjaciele uczcili w nocy z soboty na
niedzielę pamięć zmarłego pół roku temu samobójczą śmiercią kontrowersyjnego
pisarza Huntera Thompsona.
Zgodnie z życzeniem zmarłego, popioły pozostałe po kremacji jego zwłok
zostały wystrzelone w powietrze wraz z kolorowymi fajerwerkami w jego
rezydencji na farmie w miejscowości Woody Creek w stanie Kolorado.
Feeria sztucznych ogni była tłem dla postawionego na cześć Thompsona pomnika
wysokości ponad 50 metrów, w kształcie rakiety z głowicą przypominającą pięść.
Zmarły pisarz już w 1978 r. wydał instrukcje co zrobić z jego prochami po śmierci.
W ceremonii pożegnania uczestniczyli jego przyjaciele, znani politycy, muzycy
i aktorzy filmowi, m.in. były demokratyczni kandydaci prezydenccy George
McGovern (1972) i John Kerry (2004). Z gwiazd Hollywood obecni byli m.in. Bill
Murray i Johnny Depp.
67-letni Hunter Thompson zastrzelił się w swoim domu w lutym. Był
dziennikarzem i pisarzem, autorem m.in. popularnej powieści "Fear and Loathing
In Las Vegas" (Lęk i odraza w Las Vegas), według której nakręcono film.
Thompson, w młodości pilot sił powietrznych, zasłynął nie tylko swoją
twórczością, lecz także z powodu konfliktów z prawem, nadużywania narkotyków i
burzliwego życia osobistego.
/onet/
Miał facet fantazję, nie ma co.