Dodaj do ulubionych

do adminki

12.03.10, 10:58
W watku o planowaniu grzeszenia pojawiły się bardzo mądre
słowa: "Gdybym tak za każdym razem ulegała "ten jeden raz" to nie
było by sensu być na diecie" zapisane przez bubster.
proponuję wrzucić to pod opisem forum, abyśmy powtarzali jak
mantre :-)
Obserwuj wątek
    • samantha.jones Re: do adminki 12.03.10, 11:10

      Popieram ;)
    • bubster Re: do adminki 12.03.10, 11:12
      Ale się czuję dowartościowana :-)

      dziękuję!
      • wreszcie-chudne Re: do adminki 12.03.10, 12:21
        ten fragment wcześniejszy o tęższych gospodyniach, które częstując
        usiłują (być może - nie mowie, ze tak jest na pewno) zagłuszyć
        własne wyrzuty sumienia - też mi się bardzo podobał:)
        Zdaję sobie sprawę, że są kobiety, które muszą prowadzić niejako
        kilka kuchni dla różnych osób, bo wiadomo, że małe dziecko je
        inaczej, mąż czy ojciec po pracy lubi zjeść cos treściwego, a jeśli
        jest ktoś np. chory, to jeszcze trzeba cos innego zrobić.
        Ja to wszystko rozumiem, naprawdę - ale gdy czytam historie kobiet
        na różnych forach, w różnych gazetach na różnych dietach - to nie
        jest to niemożliwe, jest ciężko i trudno - ale nie jest to
        niemożliwe.

        No taka moja refleksja na temat odchudzania się pań :)
        • jamal1982 Re: do adminki 12.03.10, 12:51
          też jestem za wrzuceniem tego cytatu o grzeszeniu. niech to bedzie naszym mottem.
          • edycia274 Re: do adminki 12.03.10, 13:52
            tak powinny te słowa wielkim czarnym drukiem być na górze ;)
        • bubster Re: do adminki 12.03.10, 15:38
          W niektórych przypadkach było wręcz tak, że mąż jadał w tygodniu w
          pracy. Po pracy sam sobie bez problemu mógł zrobić kanapki (i chyba
          nawet robił), a w weekend sam coś dla siebie przyrządzić.

          Ja rozumiem, że jest bardzo trudno się zmobilizować. Wydaje mi się
          nawet, że siedząc w domu jest trudniej. Ja jak jestem w pracy to nie
          myślę o pokusach, a wszystkie batoniki i inne rzeczy z biurka usunęłam.
          Po pracy też lecę do studia albo się z kimś spotkać na kawie czy rybie
          z grilla :-) więc nadal nie mam pokus. Ale obawiam się, że gdybym
          siedziała w domu, to byłoby mi trudniej.

          No ale samo się nie zrobi :-)
          • slimakpokazrogi Re: do adminki 12.03.10, 23:01
            eee... tam wg mnie w domu łatwiej:)) ciągle pichce jakieś fajowe
            dukanowe rzeczy... mąż i tak je na mieście, wieć ja tylko dla
            dziecia modyfikuję to , co przyrządzam, zeby była wersja bardziej
            kaloryczna.
            Na mieście to by mnie ciągnęło do piwa do obiadu, he he.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka