Dodaj do ulubionych

pytanie techniczne

28.02.11, 19:12
Witam wszystkie autorytety, piszące na forum, jak też początkujących, jak ja. Dotąd milczalem, korzystając z mądrości innych - teraz pozwolę sobie o coś zapytać. Otóż po 2 latach prób doczekałem się umowy wydawniczej na książkę (thriller). Są w niej zapisy, ktore mnie nie tylko dziwią, ale i niepokoją. Wydawca zastrzega sobie m.in. wyłączność na to, co wyjdzie spod mojego pióra przez 3 lata, dając sobie termin 90 dni na decyzję. Co do aktualnie wydawnanej książki, pisze z kolei, ze w przypadku wydania jej za granicą otrzymam .... 1% ceny zbytu!!! Wydaje mi się to absurd. Czy mogę podpisać umowę na prawa autorskie wylacznie na wydanie książki w Polsce?
Obserwuj wątek
    • pisam Re: pytanie techniczne 28.02.11, 21:02
      Co do tzw. części lojalnościowej, to nie ma w tym nic złego -co najwyżej walcz o skrócenie terminy do 30 dni. Zaznacz w umowie, że warunki finansowe będą za każdym razem ustalane oddzielnie, aby się nie okazało, że wszystkie książki sprzedajesz za 5% tanteim od ceny sprzedaży :-)). (Tak między nami, minimum o jakich rozmawiają Autorzy to 7-8% od ceny detalicznej książki, lub 13 % od ceny sprzedaży wydawniczej - czyli od tej którą wydawca otrzymuje za swoją tzn. twoją książkę)
      Co do drugiej sprawy, to komuś się coś pomyliło. Minimum o jakie możesz walczyć w przypadku sprzedaży praw do tłumaczenia twojej ksiązki za granicą, to 50%.
      Zawsze możesz i powinieneś podpisywać umowę na wydanie książki w języky polskim i na ściśle określony czas, np. 2 - 3 lata.
      W Internecie bez kłopotu znajdziesz przykładową umowę wydawniczą, możesz także bez kłopotu pójść do prawnika który za 200 zł sprawdzi czy wszystko jest w niej w porządku. Choć ja osobiście nie szedłbym do byle jakiego prawnika, ale do specjalisty od prawa wydawniczego. Możesz jeszcze swoją umowę, przesłać do kogoś z nas, którzy mają już takie sprawy poza sobą ( oczywiście po wcześniejszym wycięciu danych Wydawcy i warunków jakie ci proponuje), aby zerknęli na nią i wyrazili swoje zdanie. Decyzja należy do ciebie.
      Tak między nami, nie licz na to, że Wydawca będzie chodził za tym aby twoja książka trafiła do zagranicznych wydawców. Jak nie zadbasz o to sam, to nikt nie zadba.
    • nomina Re: pytanie techniczne 28.02.11, 22:22
      Wydawca nie ma prawa podpisywać umowy na to, co napiszesz w przyszłości. Taki zapis jest z gruntu nieważny, ale lepiej, żeby go nie było. Natomiast może zastrzec sobie pierwszeństwo zapoznania się z tym, co napiszesz, i decyzji, czy chce to wydać (przy czym teksty te podlegają nowym umowom), i tu rzeczywiście negocjuj termin (i pamiętaj, że wysyłasz za potwierdzeniem odbioru te przyszłe propozycje). Swoją drogą - gratuluję niezłego tekstu, skoro wydawca rezerwuje całą Twoją przyszłą twórczość.

      1% - złośliwie możesz zaznaczyć w odpowiedzi, że nie jesteś instytucją pożytku publicznego i mały wielki procent nie leży w kręgu Twoich zainteresowań.

      A poważniej - wydawca trochę dał ciała, bo to się określa dokładniej. W jakich okolicznościach? 1% to może (ale i tu podobno jest 3-5%, i to ceny okładkowej, dane sprzed 5 lat, mogło się zmienić) być w wydaniach typu pocketbook, które kosztują parę dolców i są tłoczone na dzień dobry w 10.000 egz. W twardych oprawach i droższych cenach już jest inny procent.
      Negocjuj, że 5% ceny detalicznej dla kienta/okładkowej dla oprawy miękkiej (broszurowej), za egz. nie mniej niż tyle a tyle $ w przeliczeniu wg - i tu ustal, pewnie kurs NBP będzie wchodził w grę, nie mniej niż 10.000 egz, z góry płatne tyle a tyle procent. W oprawie twardej nie mniej niż 5-8% jak wyżej, nakład minimum 1000 egz. - i tak dalej.
      Określasz ten tzw. pola eksploatacji i nie musisz godzić się na tłumaczenia.

      Ostateczny efekt to wypadkowa Twojej pozycji (na ile zależy wydawcy) i Twojej desperacji (na ile Tobie zależy).

      A oprócz mądrości forum - korzystaj z mądrości zaufanego prawnika.
      • mamkajulci Re: pytanie techniczne 01.03.11, 09:58
        nomina napisał(a):

        >Ostateczny efekt to wypadkowa Twojej pozycji (na ile zależy wydawcy) i Twojej desperacji (na ile Tobie zależy).

        To prawda, ale niestety bolesna. Bo jeśli do debiutanta odzywa się wydawnictwo (i to po dłuuuugim czasie) to wiadomo komu bardziej zależy i kto ma pozycje, a kto o niej narazie marzy :( niestety ... Tak więc dobre rady na forum dotyczące podpisywania umów to jedno, a drugie to pozycja debiutanta. Możesz próbować negocjować (nawet jest to konieczne) ale gdy usłyszysz- takie mamy umowy, nie zmieniamy ich to co? Zrezygnujesz z wydania książki czy podpiszesz średnio korzystną umowę dla ciebie?

        Aaa, wg mnie jeśli chodzi o pierwszeństwo decyzji Wydawcy czy wydawać kolejną książkę - to jest logiczne i uczciwe,
        ale umawianie się teraz na kolejne 3 :) to przegięcie. Może wydasz ten thiller i staniesz się autorem rozchwytywanym przez Wydawnictwa :)
        • mr.mk.mr Re: pytanie techniczne 01.03.11, 10:37
          Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Niestety, los debiutanta jest ciężki, profity mizerne, a pułapek wiele. Studiuję umowę, mając Wasze uwagi przed sobą, i tak zastanawiam się, co robić. Po miesiącach dobijania się do drzwi wydawców jestem faktycznie szczęśliwy, że ktoś raczył zwrócić na mnie uwagę i warunki umowy są drugorzędne. Zadzwonię więc do mojego wydawnictwa, popróbuję negocjować, ale jeżeli znam życie, nic nie zwojuję. W sumie wyjdzie na to, że mój (ewentualny) sukces stanie się sukcesem nie moim, ale wydawcy, a mnie zostaną ochłapy :-((

          Reasumując, sam nie wiem, czy mam sobie owego sukcesu życzyć, czy raczej patrzeć z mściwą satysfakcją na moją książkę, zalegającą półki księgarń ;-)

        • nomina Re: pytanie techniczne 01.03.11, 21:20
          A jaka różnica - 3 czy 30? Prawo to prawo - umowa nie może obowiązywać na pozycje nienapisane, CHYBA ŻE umowa dotyczy cyklu i mówimy o prawach do cyklu, do postaci itd.

          A co jak usłyszysz? Ano to samo, co wtedy, gdy szef w pracy powie Ci - albo pani pracuje na 3/4 etatu od 8.00 do 18.00, albo won; albo dostaje pani 1386 brutto, albo mamy masę chętnych na pani miejsce; albo pani podpisze, że przeszła pani to szkolenie BHP, ale potrącę pani z pensji jego zorganizowanie - etc.

          Zawsze i wszędzie trzeba mieć odrobinę godności. Dla dobra społeczeństwa, bo każda osoba ze zbyt miękkim kręgosłupem to kolejne umocnienie wszystkich cwaniaków i krętaczy. I dotyczy to każdej branży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka