anahella
03.12.03, 01:29
Doslownie. Zaczelo sie tym, ze wywalilo mi prad w calym domu. Wlaczylam
korki, wrocilam zastartowac kompa i znow ciemnosc. Znow poszlam do
bezpiecznikow i uslyszalam "kap, kap, kap". W lazience po zarowce ciekla
woda. Poryczalam sie z wscieklosci, bo nie dosc mi codziennych klopotow to
jeszcze i to. No i brak pradu. Na szczescie sasiedzi z pietra wyzej, predzej
doswiadczyli potopu i zanim do mnie doszlo, woda w feralnym mieszkaniu (3
pietra wyzej) zostala zakrecona. Poszlam po rozum do glowy i wlaczylam na
tablicy z bezpiecznikami tylko te obwody, ktore nie sa zamoczone. Teraz spac
nie moge bo z lazienki nadal dochodzi "kap, kap. kap". Grrrrrr:(