Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 252 - zasniezone

28.11.10, 13:25
Dzisiaj obudzilismy sie w zimowym pejzażu. Ladnie jest - nie powiem - tylko odsnieżanie nie cieszy. Ale miło, widziałam juz dzieciaki z zaneczkami! Ale do Świat jeszcze trochę czasu, a właśnie wtedy cieszymy sie śniegiem. Poza tym - raczej nie. Miłej setki dzisiejek smile
Obserwuj wątek
    • lablenka_x Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 28.11.10, 18:54
      Wklejam ostrzezenie zamieszczone w poprzednim wątku:
      Przygotujcie sie za wczasu .Zapowiadaja na kilka dni obfite opady sniegu i mróz. www.twojapogoda.pl/wiadomosci/107539,nadchodza-sniezyce-oraz-tegie-mrozy

      Mammaju myślę zwłaszcza o Tobie, żebyś w te śniezyce nie musiała się przedzierać gdzies do sklepu po zakupy.
      Juz po wizycie wnuka.Ma niesamowitą wyobraźnię.Juz pojechali do domu ,a u nas zrobilo sie troche pusto .Eskadrą samolocików - zachwycony.
      • mammaja Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 28.11.10, 21:47
        Lx, dziekuje, do sklepu nie jest daleko, spacerkiem 5 minut smile Ale perspektywa odsniezania samochodu, wjazdu do bramy itd, wcale mnie nie cieszy! Tez jestem po popoludniu spedzonym z wnukami, mialam okazje pogadac sobie z synowa, jednak nie bardzo zadowolona z przychodzacej opiekunki. Antos jest niebywale pogodny i wesoly, a Franio to juz osobowosc. Ale przyznam, ze jestem troche zmeczona. Milo zmeczona smile
    • jutka1 Poniedziałek, maraton 29.11.10, 07:59
      No to zaczynam maraton... Niebiosa niech nade mną czuwają. Miłego dnia smile
      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek, maraton 29.11.10, 08:51
        Zdecydowanie niech Jutyldo. Będę myślała o Tobie chodząc w kółko w moim kieracie. Widok za oknami zatyka. Zasypało na biało i sypie nadal. Właśnie dowiedziałam sie że mam wolne przedpołudnie. No to może zakopię się w jakiejś zaspie. Miłego tygodniasmile))
    • fettinia Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 09:04
      Dzien dobrysmileI u nas snieg-tak wygladasmile

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/rc/qi/yic0/6cNNHj6bt3HbSBfuUB.jpg
      • bbetka Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 12:46
        A u mnie śniegu niet ;-( tylko szaro, buro i ponuro...

        W pracy jazda bez trzymanki, po ostatnich nieobecnościach, w domu sytuacja nieco opanowana - rezydentka już nie syczy "zabiję cię i zjem na obiad" tylko "spadaj stąd gówniarzu" wink młody nadal łazi za nią jak za panią matką i się podlizuje nie bacząc na wydawane odgłosy. Wczoraj w końcu nastąpił kontakt fizyczny - młody dostał parę razy w łeb, co go ucieszyło niebotycznie i tak w tym zachwycie trwał i trwał wink)) Poza tym jestem dobrej myśli - z kuwety korzystają wspólne bez problemu, z misek sobie wyjadają też bez kłopotów - czyli jakoś się ułoży wink
        I tym optymistycznym akcentem miłego dnia zapracowanym i zasypanym życzę!
      • mammaja Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 12:53
        Tez pstryknęłam pierwszy śnieg - potem wkleje. Ale odsniezanie autka nie bylo przyjene, a synowi zepsula sie elektryczna brama i znowu wjezdza do naszego garazu.
        Musze pojechac na zakupy dopoki jeszcze jest przejezdnie - a potem zabarykaduje sie w domu.
        Krasoludka wrocila po tygodniu - obchodzila 100 lecie urodzin swojej mamy na wsi. Byl wielki bankiet - a mama dostala zawiadomienie z KRUS-u, ze bedzie dostawac 2600 emerytury.
        Dotychczas miala 850 ! Okazuje sie, ze warto dozyc 100 lat smile
        • fettinia Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 14:39
          Wow!100 lat to piekny wieksmile
    • dado11 Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 22:31
      Pozdrawiam wszystkich z mojego zasypanego odludziasmile
      http://images8.fotosik.pl/687/28d2479b69edba79.jpg
      od momentu, gdy to zdjęcie powstało (ok.13tej) dowaliło nam jeszcze ze 20 cm puchu... nie sądzę, by udało mi się jutro gdziekolwiek wyjechać... zresztą trasy łączące moją wieś z cywilizacją też są w kiepskim stanie... dziś udało mi się jeszcze zrobić zakupy, więc jakoś przetrwamysmile
      Mój weekend upłynął pod znakiem dzieci, w sobotę odbyłam bacio-sitting, a wczoraj wszystkie latorośle były na objedzie, który potrwał do późnego wieczora...
      poza tym raczej spokój na działkach, więc i pisać nie ma o czym...
      Jutek, głowa do góry! dasz radęsmile
      Bbetko, kot piękny, i nie dziwię się Jutkowemu ukłuciu w sercu... cała Daisy...
      Verbeno, ależ tam u ciebie pięknie!
      Joujou, jak tam postępy w powrocie do zdrowia? mam nadzieję, że już koniec kłopotów z gojeniem? trzymam kciuki!
      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 23:02

        Jou dołaczam się do życzeń, Szanownej Przedpiszczyni!
        Wiesz co Kuzynko, pomimo że nas odśnieżą napewno, to ja się i tak nigdzie samochodem jutro nie wybieram. Byłam dzisiaj w centrum 2 razy na piechotę i to co się działo na jezdniach raczej skłania mnie do poczekania aż ludziom mózgi stopnieją. Śnieg w porównaniu z kretynizmem, brakiem umiejętności i chamstwem to maly Pikuś.
        Udało mi się rzutem na taśmę owinąć rośliny na tarasie, mam nadzieję że skutecznie.
        Równierz rzutem na taśmę dochudłam, ale i tak jeszcze w nim wyglądam jak postawiona pionowo glista, do kupionego rok temu puchowego płaszcza. Założyłam go na drugie wyjście, bo po załatwieniu spraw "na mieście" odbierałam Wnucze i miałam w planach późno wieczorowy powrót do domu na piechotę. Nie wiem na jakie temperatury zostało to paletko przewidziane, ale ganiałam po Warszawie bez czapki, i rękawiczek, a pierwsza rzeczą którą zrobiłam wpadając do urzędu, było pospieszne ściągnięcie swetra który pod nim miałam. Z trudem opanowałam chęć zdjęcia i wyżęcia podkoszulka, bo juz tylko biusthalter był pod nim. A jest tak puszyście nabite, że jak się opada na krzesło, to człowiek ma wrażenie, że zmienił się w osiadający z cichym sykiem poduszkowiec. Do tego jest w różowo niebieskie kwiatki i ma szpiczasty kaptur, który po zalożeniu sterczy 30 cm nad głową. Le Mąż jak mnie zobaczył, to najpierw zapluł się z radości, a potem spytał czy zaczął się sezon na wielkie trollice?
        Ale jak musiał wyjść przed chwilą z Krowisią, to już się mniej śmiał i tęsknie popatrywał na wieszak!
        • lablenka_x Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 29.11.10, 23:25
          Fedorczyk, ja chce zobaczyc te kurtke, nie koniecznie na Tobie , ale wogóle.chce,chce,chcę. Plizzzzzsmile
          U nas nadal wieje i sieje nieustannie białym pyłkiem,ledwo widocznym,ale skutecznym .
          Dobranoc, ide się zanurzyc we flanelowa pościel,ktora jest bardzo dobroczynna podczas takiej pogody i pozwala na niesamowicie ciekawe sny.
          Dzis Wigilia Andrzeja - jak tam wróżby?
          Nam wyszło lenistwo,bo nawet wosku lac się nam nie chciało.jeszcze raz dobranoc i tez mam nadzieje ,że Joujou goi się i zdrowieje.
          • mammaja Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 30.11.10, 00:05
            No i nie bylo latwo jezdzic dzisiaj po moim osiedlu, ale jak u Dado - popoludniu dosypalo jeszcze - tak ze jutro porusze sie komunikacja miejska. Mialam ochote wjechac do pustego juz garazu, ale przez najblizsze dni pewnie juz bym nie wyjechala.Widzialam ogloszenie a slupie - odsniezam 2 zl za m (kwadratowy). To niezla sumke musialabym bulnąć, a i tak nadaremno.
            No i tak bez specjalnych wydarzen minal dzien. Fotki zrobilam, ale nie bylo czasu zrzucic!
            Plaszcz puchowy Fed dziala na wyobraznie niepomiernie smile
            Trzymajcie sie dziewczyny, bo jutro nie bedzie lepiej sad
            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 30.11.10, 09:08
              Jak będę miala chwilę to poproszę le Męża o zdjęcie mnie w płaszczu. Nawet różowe kalosze dla efektu do niego założę, bo ta sama tonacja, jako że ta sama firma. Na razie wklejam widok który porazil mnie dzisiaj rano po odsłonięciu tarasowego okna:
              http://images35.fotosik.pl/263/f21a9d7d0953cc9bmed.jpg
        • goskaa.l Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 30.11.10, 14:21
          Fed, miejże litość!!! Zaplułabym monitor, gdyby nie obecność kolegów! Stety (albo niestety) mam dość plastyczną wyobraźnię.
          Tak czy inaczej, białego puchu wam wszystkim zazdroszczę. U mnie ziemia czarna, a temperatura odczuwalna (jako że wieje jak należy) niska. Brrr....
          • mammaja Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 30.11.10, 15:50

            Sniegu ci u nas dostatek! Przygotowuje kolacyjke rodzinna z okazji imienin seniora, tak wiec nie bardzo mam czas. Na szczescie mloda zrobila tort - wg jakiejs niezwyklej recepty lwowskiego cukiernika - juz sie ciesze. Narazie znikam smile
            • verbena1 Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 30.11.10, 20:32
              Mammajko, serdeczne zyczenia Andrzejkowe dla Seniorasmile
              U mnie sniegu nieduzo, tylko tyle:

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/iM1BLrV9o0rRGMR7fB.jpg

              Poza tym nic na dzialkach sie nie dzieje.
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 01.12.10, 09:40
                Jejku, jakie śliczne!!!!
                Mm, i ja wszystkiego najlepszego życzę Seniorowi
                U mnie odwrotnie niż u Verbeny, kłębi się po mnie życie rodzinne, zawodowe i towarzyskie, ale nie jest źle, bo może, może, coś z tego wszystkiego wynikniesmile
                Rodzina bardzo fajnie zachowuje się w w sytuacji kryzysowej związanej z Wnuczęciem. Jestem z nich dumna.
                W robocie zaczyna być widać zarys nory, którą sobie pracowicie od roku wygrzebuję tylną nogą.
                Popoznawałam (niektórych na nowo, innych generalnie) ostatnio mnóstwo ludzi i z niektórych zanjomości bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że zapuszczą korzenie i zapączkująsmile
                A teraz lecę z Krowisią w mróz i śnieg......
                Miłego dnia.
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien kalendarzowego lata 01.12.10, 09:50
      Pierwszy grudnia i najbardziej deszczowy poczatek lata od 60 lat! Tegoroczna wosna jest tez najbardziej deszczowa w dziejach notowania pogody w Australii - cwierc metra opadow czyli dwa razy ile wynosi wiosenna przecietna. Lato zapowiada sie deszczowe i dosc chlodne z powodu La Nina. Ostatni rzut wody to deszcze i ulewy od niedzieli ale podobno w weekend maja byc tylko przelotne opady. To idealna pogoda do sadzenia drzew i krzewow, co planuje robic w sobote.

      Zbiorniki na deszczowke sa oczywiscie pelne wody i beda sie wolniej oprozniac, jako ze zamowilismy nowa, wodooszczedna pralke (po przejrzeniu wynikow testow roznych pralek z wrzesnia tego roku). Juz nie moge sie doczekac bo stara pralka powoli dogorywa.

      Przyjaciolka zadzwonila do nas kilka dni temu ze wlasciciel domu na rogu jej ulicy scial tasmanski gumowiec (drzewo o srednicy jakichs 60 cm), pocial pien i konary na plasterki i mozna wszystko sobie zabrac. Od tego czasu Buszmen po pracy jezdzi tam i przywozi po dwie pelne terenowki drewna. Bedzie sie pieknie palilo w piecyku zima.

      Przygotowania do Swiat trwaja, jutro zaczynie ciasto na pierniczki, kupilam tez miod, mak i pszenice na kutie. W tym tygodniu zrobie tez uszka z grzybami i poczekaja na Wigilie w zamrazalniku. Niemal skonczylam swiateczne zakupy, jeszcze mam do odwiedzenia dwa sklepy i koniec. Potem zajme sie porzadkowaniem i ozdabianiem domu i oczywiscie pakowaniem i wysylaniem prezentow.

      Do wakacji jeszcze 22 dni, o czym z usmiechem powiadamiam, pozdrawiajac
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • bbetka Re: Pierwszy dzien kalendarzowego lata 01.12.10, 13:26
        Verbeno, malinki cudne!

        Luizo, zawsze mnie fascynowało Boże Narodzenie w lecie wink Twoje opowieści pokazują, że bez względu na porę roku przygotowania idą takim samym trybem, chociaż nadal sobie nie wyobrażam pieczenia pierniczków w lecie wink))

        U mnie nadal bez śniegu (trochę poprószyło rano, ale już nic nie zostało...), chociaż mróz się na nas rzucił. Resztki roślin na balkonie zamarzły wink))
        fuksja mrożona
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/8FMi5xKKtQOFFkCIwB.jpg

        poza tym można było zobaczyć i gwiazdki śniegu i krople razem wink
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/YR44a6cgQny3b8yT3B.jpg

        Po ciszy forumowej domniemuję, że wszyscy albo są zasypani, albo odsypiają Andrzeja albo harują w pocie czoła na prezentywink Ja realizuję dwie ostanie opcje - zaraz się zastanowię którą wybrać...

        Na froncie kocim coraz lepiej - odbywają się sceny "schodowe" tzn Młody siedzi stopień (lub dwa w zależności od humoru Starej) niżej i błagalnym wzrokiem wyraża uczucia, a Stara syczy lub hyczy "wynocha stąd, bo jak cię palnę!..." i nawet czasami go walnie łapą, co Młodego wprawia w zachwyt, że "złapał kontakt" wink))

        Chyba muszę popracować...
        Miłego dnia smile
      • mammaja Re: Pierwszy dzien kalendarzowego lata 01.12.10, 19:50
        Dzięki za zyczenia dla Seniora - imieniny przebiegly spokojnie i milo, bez ekscesow, narobilam sie malenkich kluseczek kladzionych do pieczeni z dziczyzny, ale wyszlo doskonale - uwienczone tortem młodej. No a dzisiejszy dzien uplynal pod znakiem odsniezania i uruchomiania tego, co sie z zaspy wyciagnelo - tzn. mojego autka. Nie obeszlo sie bez sprowadzenia z sasiedstwa (silownia!) dwu krzepkich mlodziencow, ktorzy blyskawicznie wypchneli biedak na ulice. Nawet nie chcieli na piwo ! Potem juz drobiazg - odpalilam od samochodu mlodej. Szuflowanie zjazdu do garazu i przekopanie walu, ktory zrobil ratrak czy inny odsniezacz usuwajacy snieg z ulicy bylo juz sama przyjemnoscia. no i mam wreszcie szanse, ze jutro wyjade cieplym i suchym pojazdem. Niestety opony wymienie na zimowe dopiero we wtorek - takie sa terminy u naszego wulkanizatora !
        Co do ilosci sniegu - widac wraznie na moim ogrodniczym stoliku na tarasie ile spadlo.
        Ciesze , sie Fed. ze zagniezdzilas sie w tej pracy smile
        Bbetko - przesliczne zdjecia. Moje - byle jakie,ale pogladowe smile

        https://images37.fotosik.pl/406/1d874ea96753eeb8med.jpg

        • fedorczyk4 Czwartek pod śniegiem 02.12.10, 08:38
          Nie jestem w stanie wpisywać się pod tytułem " Pierwszy dzień lata" wink
          Wczoraj miałam do załatwienia sporo spraw na mieście, dzisiaj też. Aż mi się włos na karku jeży na myśl o parkowaniu. Jazda to nic.
          Mój taras zarasta śniegiem i niedługo zasypie nam okna!
          Joujou, nie milcz tak uparcie.
          Bbetko jeszcze, jeszczesmile Uwielbiam Twoje zdjęcia.
          A i diagnoza chyba trafna, jednych zasypalo, inni walczą o befsztyk.
          Milego dnia życzę wszystkimsmile
          P.S. Od lipca prowadzę walkę z Urzędem Miasta, który z uporem maniaka odmawia mi pozwolenia. No i wczoraj okazało się , że oni mogą mi odmawiać długo i namiętnie, bo sprawa nie leży w ich gestii. Ręce opadają. Mało, że odmawiają to jeszcze bezprawnie. Szlak by urzędasów i żeby ich obesrało!!!
          • bbetka Re: Czwartek pod śniegiem 02.12.10, 09:17
            Mam co chciałam wink nas też zasypało sad a ja dziś muszę do miasta!!!
            Mąż z córką nadal w trasie do szkoły (na 8.50 dodam i wyszli wyjątkowo wcześnie...) meldują co po drodze i którędy nie jechać. Teraz testują autostradę na Berlin wink)) podobno biała ale jechać się da wink)) lecę wypróbować!
            • lablenka_x Re: Czwartek pod śniegiem 02.12.10, 11:09
              Tak sobie własnie myslałam,że i Ciebie trafiło Bbetko. Widziałam relacje ze Szczecina.
              U nas nic nowego snieg i śnieg,całe kobierce.Musiałam przez balkon przekowac sie do karmika i zrobiłam to z takim rozmachem ,że hahaha ostatnia góra sniegu wyleciala za balkon razem z szufelka.Tkwi teraz ,taki żółty akcent ba prawie nieskazitelnej bieli trawnika.
              Myslę cieplutko o Moni ,która zawsze pieszo do pracy zasuwała i ona Bidulka nasza musi teraz przeżywac koszmary,chyba,że sobie urlop wzieła.
              Ja mam jednak szczęście.Wczoraj byłam umowiona w Lesznie z moim magikiem od kregosłupa.
              Nie padało(taka mała przerwa w opadach sniegu)więc pojechalismy.Wiatr koszmarnie silny w drodze do Leszna koniecznie chciał mnie zepchnąc do rowu,a w drodze powrotnej wepchnąc na środek jezdnipod koła jadących z naprzeciwka samochodów.Nie dałam się,ale wymęczył mnie paskudnie.No i te przesypywane z jednego pola na drugie tony sypkiego sniegu .Asfalt po którym tancza fale niskosunącego śniegu ,slisko ,ale zahaczylismy o Czacz.
              Otwarte i mąż wypatrzył nowiutenki gramofon za 50 zł.
              Dzis mamy cudownie.Snieg skrzy sie w słońcu.W domu ciepło i słuchamy płyt, od 10 lat zamkniętych w szafie.Własnie śpiewa Ewa Demarczyk
              Fedorczyk oby ich obesrało !!!!
              Mammaju spoźnione życzenia dla Małżonka.
              Jou - mam nadzieje,ze wszystko dobrze.
              Verbeno czekam na kolejne zdjęcia.
              Hahaha, jestem na prawde dzieckiem szcześcia,własnie dzwoniła przyjaciółka z informacją,że droga Kościan-Czacz - Smigiel zasypana i nieprzejezdna.To tam gdzie najwięcej tego sniegu z pola na pole przez jezdnie przelatywało.Kurcze kiedys to na polach takie zapory snieżne stawiano,a teraz znowu chyba sie nie opłaca.
          • fettinia Re: Czwartek pod śniegiem 02.12.10, 11:19
            brysmile
            Nas tak zasypalo,ze dzisiaj wszystkie szkoly zamkniete-wczoraj dzieci wracaly ze szkoly 2,5 godziny zamiast 20 minut!
            Nawet kotom sie nie chce rozrabiac tylko jedza i spiabig_grin
            Mimo wszystko milego dniasmile
            • lablenka_x Re: Czwartek pod śniegiem 02.12.10, 12:47
              Dobrze,ze szkoly pozamykali,szkoda dzieci na takie mrozy.
              My nadal delekujemy sie plytami z lamusa - mąz odkurzył "Szaloną lokomotywę"- Grechuta,Rodowicz i Alibabki.Dla mnie uczta dla ucha i miód dla serca (płyte te wniosłam do mężowskiej płytoteki z muzyką poważna w wianiewink) czyste szalenstwo
              Czy ktoś z Was ją kojarzy jeszcze?
              No i Wandę Warska tez odkopal z "Panią Różą"i "Puzonistami"
              • joujou Re: Czwartek pod śniegiem 02.12.10, 13:19
                Lx,aż Wam troszkę zazdroszczę tej domowej atmosfery smile

                Miło poczytać.
    • joujou Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 02.12.10, 13:06
      Ja przepraszam,ale postanowiłam poczekać aż się coś wyjaśni,bo każdy dzień
      i te ciągłe wizyty w przychodni już mnie dobijały.Oficjalnie leczenie zakończono.
      Dzisiaj zaliczyłam lekarza medycyny pracy,który musiał dać zgodę na powrót
      i zaczynam pracę.Tak więc będzie mnie trochę mniej na forum,bo podejrzewam,że
      wpadnę w mały kieracik.
      U nas też dowaliło śniegiem,ale najgorszy był poranny wiatr-straszna zadyma.
      Komunikacja miejska szwankuje,szczególnie tramwaje.
      Dzisiaj idę na spotkanie wigilijne-chyba najwcześniejsze w całym kraju smile To miłośnicy kwiatów i ogrodów tak szybko zaczynają świętować.
      Jeszcze nie wiem,jak tam dotrę z blachą tiramisu i tym całym majdanem.
      Sama niestety,zadowolę się filiżanką kawy,bo uparcie trwam przy Dukanie.
      Wieczorem do roboty.

      Bbetko,kocio cudny,ale jak pokaże ząbki to ho,ho...

      Fed,współczuję Twojej synusiowej,to dla niej bardzo trudny okres.
      Oczywiście też czekam na fotę w płaszczyku i kaloszach.
      Jutka już na Kaukazie?

      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie życząc ciepłej atmosfery.
      Przeczytałam wszystkie wpisy,ale nie mam już czasu.
      • jutka1 Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 02.12.10, 21:08
        Pytanie Jou zadała, jak miałam raportować. smile
        Ale najpierw mocny uścisk dla Jou za zakończenie terapii!

        Tak, drugi dzień na Kaukazie. I nie chcę Was dobijać, ale wczoraj było 20 stopni, dzisiaj "tylko" 18. Jest jak w ciepłym październiku, nie jak w grudniu. smile

        Tutaj już północ czasu lokalnego, i zaraz na mnie pora, ale naszła mnie dziś refleksja, że jestem tutaj chyba 7 lat. Łał.
        W Warszawie byłam 3 lata temu. Łał.
        Ech, co zrobić, żeby czas spowolnić?

        Czytam "Don Juan raz jeszcze" Andrzeja Barta (Wydawnictwo Literackie 2006). Dobre.

        No, czas na sen. Pozdrawiam, J.
        • mammaja Re: Dzisiejki 252 - zasniezone 03.12.10, 00:54
          Jutko - przynajmniej raz masz super temperature smile
          Joujou - sciskam mocno ( nie za mocno!) - wracaj do pracy, ale bez kieratu.
          Lablenko - zazdroszcze, bo mam przechowane te plyty analogowe, nie moge zdobyc sie na ich unicestwienie. Moze kiedys tez poslucham smile
          Dzien minął beznadziejnie - tym razem odmrazalismy samochod malzonka - przy pomocy farelki. Ale jak sie juz drzwi otwarly, to zapalil od razu. Na szczescie zglosil sie chlopak, do odsniezania, bo moj zjazd do garazu byl znowu zasypany - z wczorajszego czyszczenia ani sladu. Rowniez uliczki osiedlowe slabiutko odsniezone - dopiero te z autobusami lepiej. No i nie pojechalam do miasta , jeszcze mnie wezwali do akcji "posiedzenia z wnukami". Przynajmniej tam bylo wesolo !
          Naprawde, takie sniegi to beznadzieja ! Co bedzie dalej? Czy jak w zeszlym roku bede parkowac na sasiedniej ulicy? Albo na podworzu sasiedniego osrodka sportowego, bo tam porzednie odsniezaja. Ale co bede narzekac. Zyjemy ! Palimy w kominku - rowwniez dla poprawienia samopoczucia smile
    • luiza-w-ogrodzie Piatek w subtropikalnym Sydney 03.12.10, 03:16
      Jestem pod wrazeniem zdjec z zimowej Europy, jakie pojawiaja sie TV i na Internecie. Tyle sniegu! I jak pieknie to wyglada, choc zyc z takim zasniezenim i mrozem nielatwo. Mieszkajac w Polsce na wsi lubilam uczucie zasypania i izolacji, ale tylko gdy lodowka byla pelna. Nie ma nic lepszego zima niz leniwe dni w domu, przy kominku i swiecach i bez telewizji!

      Ciesze sie ze zobaczylam prawdziwa zime rok temu, widoki byly niezapomniane! Przypomnialo mi sie przy okazji jak sie czlowiek czuje po kolana w sniegu i przy minus 20 stopniach. Z upodobaniem robilam "orly' czy "anioly" na sniegu, jak LX pewnie pamieta. Wyszlam z zimowego pobytu w Europie bez szwanku, jedynie z malym odmrozeniem czubkow dwoch palcow, no i blada, bez typowej grudniowo-styczniowej opalenizny. Ale tego lata nie planuje zadnych podrozy, chce sie nacieszyc latem w Sydney. Moze dorzuce tygodniowy trek gdzies w gorach z Buszmenem i drugi tydzien nad oceanem z corka, plywajac w masce i nurkujac.

      Jak widzicie, zyje juz wakacjami a czas szybko mija przy nawale pracy zarobkowej (zwlaszcza ze robie teraz ciekawsze projekty) i niedluga beda Swieta! W Sydney jest w tej chwili 25 stopni i bardzo wilgotno, ale nie pada, pierwszy raz od tygodnia widzialam slonce! Korzystajac z przerwy w ulewach w sasiedztwie co najmniej kilka osob kosi wlasnie trawe. Moj sasiad skosil wczoraj ogrodowy trawnik i przyniosl mi dwa worki a przed chwila kolezanka z pracy z ktora czatowalam powiedziala ze mi odlozyla wielka torbe skoszonej trawy dla mnie. Czesc pojdzie na kompost, czesc bedzie wysuszona na sciolke dla kur. Zas przyjaciolka zadzwonila ze ma pudeleczko swiezo zebranych slimakow, a Buszmen, ktory akurat wozil drewno opalowe wpadl do niej i zabral te kurzy przysmak. Wczoraj zajrzalam na Freecycle i ktos oglaszal sie ze ma do oddania ze 200 slimakow :o) co mnie zupelnie rozlozylo. Ot, rozkosze wiejskiego zycia...

      We wtorek odwiedzilam z corka dziewczyne, ktora zajmuje sie ratowaniem zwierzakow z wielkich schronisk, gdzie wpisano je na liste do eutanazji. Zabiera te zwierzeta do swojego domu, gdzie ma pelno klatek i wybiegow w ogrodzie. Oblaskawia je, leczy i przysposabia do zycia z ludzmi. Od niej adoptowalismy naszego ostatniego krolika, ktory jest bardzo inteligentny, wiec bede go trenowac w wakacje gdy przyjdzie zamowiony przeze mnie klikacz od tresowania. Oto jego ostatnia przygoda:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vC2JOWNMHVCd93G8UB.jpg

      Ratowniczce dalismy w prezencie swiatecznym dwie nowe klatki i wsparcie finansowe. Zaprosila nas do domu i pogadalysmy z nia i jej mama, siedzialybysmy do wieczora, ale corka miala nastepnego dnia egzamin, wiec z zalem opuscilysmy mile towarzystwo.

      Odchodzac od tematow ogrodowo-zwierzecych w strone sztuki, czy pamietacie lalki Mariny Byczkowej, ktore kiedys tu pokazywalam? Jedna z nich (model zwany Ruby), trafila na eBay. Marina co roku wstawia jedna lalke na eBay, wiekszosc sprzedaje przez galerie oraz robi lalki na zamowienie. Aukcja skonczy sie za jakas godzine. Ktos bedzie mial piekny prezent swiateczny:

      https://www.enchanteddoll.com/ebay/ruby/ruby%202.jpg

      Ruby siedzaca na rece partnera Mariny:
      https://www.enchanteddoll.com/ebay/ruby/ruby%204.jpg

      A tu jest aukcja:
      cgi.ebay.com/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=330500804771
      Moge sobie tylko powzdychac, ale popatrzec jest przyjemnie.

      Pozdrawiam letnio i kolorowo, jedna noga w weekendzie.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • monia.i Re: Piatek w subtropikalnym Sydney 03.12.10, 11:41
        Lx - dzięki za ciepłe myśli smile Faktycznie, podróż do-i-z pracy w obecnych warunkach to ekstremalna wyprawa. Ale jakoś sobie daję radę. Gorzej, że w firmie również za ciepło nie mamy, no ale cóż - szczęśliwie nadszedł weekend, więc zamierzam się przez dwa dni podgrzewać, wygrzewać i regenerować. Bo podobno w poniedziałek kolejny atak zimy sad
        Już zanabyłam czerwone wino z Puglii polecane ciepło przez pana i zaserwuję sobie rozgrzewającą zapiekankę z ziemniaków ze szpinakiem szczodrze podprawioną czosnkiem. Dla zdrowotności smile
        Pozdrowienia zimowe dla wszystkich!
        • monia.i Piątek biały i mroźny... 03.12.10, 11:43
          Taki miałam dać nagłówek post wcześniej ale się pospieszyłam smile
          • lablenka_x Sobota biała i mroźny...sloneczna 03.12.10, 17:42
            Mammaju, napisz do Gwiazdora czy Mikołaja niech przyniesie zgrabny gramofonik pod choinkę. Dzis dzien z muzyką cerkiewną i piosenkami z lamusa ,bo skanowałam stare zdjęcia rodzinne.
            Na deser Czajkowski.
            Chyba Wam nie zaimponuje ,ale to jest mój biały bezkresny mały światek:

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/frsBayYmaTjZqT4OYB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/CZBgMKCEgigHUUOOvB.jpg
            Taka mała wrona ,a jakie slady powydeptywała.
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/ChEyCTNDSzHdz9VdsB.jpg
            • fedorczyk4 Re: Sobota biała i mroźny...sloneczna 03.12.10, 18:41
              A ja mam taki gust wypaczony, ze lubie wrony...To znaczy mnie bardzo smiesza, ale nie az do lubienia.
              Lx, u kazdego w brod bialego. Oczywiscie nie liczac Luizy i Kana.
              Moniu sposob na spedzenie kawalka zimy przednismile
              Ja sobie siedze z Wnuczeciem i rozluzniam po marzszobiegu po sklepach. Dzisiaj poza praca, pomagalam Macmie w robieniu prezentow i niech mnie poszatkuje za kare, ale naprawde nienawidze chodzic po sklepach, czto sama, czto jako towarzyszaca. Do domu wpadlam na chwile, wyszlam z Krowisia i zdazylam jeszcze zlosliwie obwiescic le Mezowi ze o prezenty dla swojej siostry i szwagra ma sam sie postarac. Ja zajmuje sie cala reszta, z Ukochana Tesciowa wlacznie.
              Luizo osoba ratujaca zwierzeta ze schronisk nie miala bardzo wystajcych lopatek, objawu kielkujacych skrzydelek?
              • mammaja Re: Sobota biała i mroźny...sloneczna 03.12.10, 21:41
                Narazie u mnie jest jeszcze piatek. dzisiaj malonek wyjechal autem i nie zdajac sobie chyba sprawy w co sie pakuje wjechal na polane, ktora normalnie sluzy do zakrecania. no i zakopal sie po uszy, a trzy kobiety ( na szczescie nadjechala corka) dzielnie mu odsniezaly! No ale zniechecil sie i zostal w domu smile Tak, ze jednak temat "bialego" dominuje w naszym zyciu.
                Jutro nasz grupa malarska ma doroczny wernisaz i nie uda mi sie nie pojsc i nie powiedziec kilku slow na otwarcie. A najbardziej lubilabym propozycje Luziy - przy kominku, z ksiazka i winkiem. niestety do 15 grudnia trzeba rozliczyć "projekt" i nie ma przeproś ! A juz ogloszony termin nastepnego konkursu. Po co mnie to??? Juz sie znudzilam, prawde mowiac smile
                • verbena1 Re: Sobota biała i mroźny...sloneczna 03.12.10, 22:35
                  "Malonek" -nowe slowo Mammajki, pieknesmile
                  U mnie zimowo ale bezsnieznie na szczescie.
                  Koniec roku czyli otwarcia, zamkniecia, podsumowania. Wczoraj odbyl sie wernisaz mojej grupy malarskiej z muzyka na zywo w tle, winem i zakaskami. Znajomi artystow, rodziny, zaproszeni goscie, bylo przyjemnie i bardzo rodzinnie.
                  Jutro musze skonczyc rozpoczety obraz na nastepna wystawe naszej grupy, ktora odbedzie sie za tydzien, temat - van Gogh jako inspiracja. Bardzo dowolna interpretacja tematu ale niech tamsmile Jak juz obrobie sie artystycznie bede mogla myslec o podrozy, jeszcze dwa tygodnie.
                  • fedorczyk4 Sobota biała 04.12.10, 12:33
                    mróz zelżał, slońca brak, dlatego skorygowałam ciut tytuł dnia. Psa wyprowadzona, Wnucze zaopiekowane o poranku, zostało w samo południr przekazane w ręce (cztery) starszego pokolenia. Mam czas na sprzątanie, prasowanie i wystawienie kolejnych rzeczy na allegrosmile
                    Jeszcze tylko le Mąż pojedzie po zakupy i mam przed sobą kilka godzin ciszy i spokojusmile)))
                    • goskaa.l Re: Sobota biała 04.12.10, 14:14
                      Przyjechałam po dwudniowej obecności w centrum kraju, i w ruch poszła odbijaczka do lodu (odstukałam zbity pod butami śnieg) i szufla. Zajęcie na 3 godziny.
                      Pocieszam się, że nie pada.
                      • mammaja Re: Sobota biała 05.12.10, 00:37
                        Zasypalo jednak i wizja kolejnego odsniezania zjazdu do garazu przejela mnie przerazeniem.
                        A ze grupa malarska mojego UTW miala dzis doroczny wernisaz ( to widocznie jakas data uniwersalna - Verbeno smile) - zadzwionilam po taksowke i za jedyne 20 zet komfortowo dojechalam. Bylo bardzo sympatycznie, dziewczyny ogromnie przejete, prace coraz lepsze - no i tlumek przyjaciol i rodzin. Oczywiscie wyglosilam krotkie przemowionko - za to odwiozl mnie do domu mąz kolezanki - wszystko dobre co sie dobrze konczy smile
                        Reszta soboty w milym gronie rodzinnym - no i na koniec troche samotnosci - o ktorej pisze Monia w nocniku smile Niezbednej!
                        Jutro ma być cieplej !
                        • jutka1 Re: Sobota biała 05.12.10, 09:56
                          Tutaj też sobota była biała, z naciskiem na "była" smile
                          Dzisiaj jest chłodno i sucho, po wczorajszym śniegu nie pozostało ani śladu. Po podróżach zrobiłam sobie w prezencie weekend dolce farniente. Książki, muzyka, TV, nic więcej. smile A, może sobie maseczkę zrobię, mam kilka Dermiki, w ramach rozpieszczania samej siebie. smile

                          Nie zazdroszczę Wam zaśnieżenia, ale muszę przyznać, że widok tak pięknie oświetlonego ośnieżonego Krakowskiego Przedmieścia mnie po prostu zachwycił. Brawo Hanka.

                          Miłej niedzieli Wam życzę. smile
                          • lablenka_x Niedziela biała 05.12.10, 10:45
                            To Ty ,Jutencjo ,juz w Paryżu?
                            Hahaha co to znaczy dobra muzyka i snieg spowalniający życie i z piątku zrobilam sobotę.Dzis zanim napisałam "niedziela" zapytałam męża jakiz to dzień tygodnia mamysmilesmile
                            Luizo , pamiętamy, a jakże Twoje orły robione na sniegu przy przystanku autobusowym,czym wprowadziłas w zdumienie statecznych poznaniakówsmile
                            Fettino ,Twoje kotki są fantastyczne.
                            Tak ,tak Moniu i Mammaju czas tylko dla siebie jest czasem kategorycznie koniecznym.
                            Napisałam do Gwiazdora,ze prosze o album PraisnersVois(niezupełnie sieto tak pisze,ale chodzi mi o album z muzyka Praisnera (oj sie znowu napłacze ,oj napłaczę,nawet gwiazdor sie pytał czy będe beczec)Nie wiem dlaczego i który neuron mi jego muzyka przyciska,ale niechcąco leje łzy przy jego koledach,może to neron z wodą?
                            • jutka1 Re: Niedziela biała 05.12.10, 10:52
                              Przyleciałam w piątek wieczorem, wczoraj dogorywałam i przyjmowałam gościa (miało być na kawę, skończyło się na wcześniejszej kolacji). Po rozmowach nad kolacją znów dogorywałam. smile
                              A w sobotę znów lecę na Kaukaz. Czekam przerwy świąteczno-noworocznej jak kania dżdżu. smile
                              • fedorczyk4 Re: Niedziela biała 05.12.10, 13:14
                                O Jutce można bez przenośni mówić że jest "zalatana".
                                W Warszawie pogoda jest tak piękna, że dech zapiera. Rano na drzewach była szadź i widok przez moje okna "parkowe" był wręcz kiczowaty.
                                Lx, czytałam Twój post na dwie raty . Po przerwie wróciłam prosto do Nerona wodnego i na dłuższą chwilę zbaraniałamsmile))))
                                Z kolei mój mąż zbaraniał, kiedy rzucił okiem na taras i zobaczył na śniegu wyrzucony celem odmrożenia ewentualnych moli, kapelusz z gotowanej wełny. Wezwał mnie na pomoc okrzykiem: kochanie na tarasie rozpłaszczyła się meduza!
                                • lablenka_x Re: Niedziela biała 05.12.10, 14:30
                                  No bo,Fedoro,Neronów było dwoch jeden od ognia, drugi od wodywink ,a meduza superwink
                                  • verbena1 Niedziela biała i troche juz roztopiona 05.12.10, 16:49

                                    Dzis niedziela zapracowana. Konczylam obraz na nastepny wernisaz naszej grupy. Skonczylam i nawet nie zepsulam zamalowujac doszczetniesmile
                                    Teraz zrobilam sie na normalna kobiete gotowa do wyjscia. Zaraz idziemy do knajpki uczcic rocznice naszego wspolnego zycia. Gdzie, to niespodzianka. Byleby gdzies blisko bo jestem bardzo glodnasmile

                                    Dzis byla temperatura plusowa i jesli w nocy przymrozi, jutro bedzie slizgawka.
                                    • mammaja Re: Niedziela biała i troche juz roztopiona 05.12.10, 21:44
                                      Moja niedziela byla tez biala i sloneczna, jak sie ociepli to nareszcie pojde z Frankiem na saneczki ! Pomagalam troche synowi, ktory siedzial sam z chlopakami (synowa na studiach!)
                                      lubie to - nie powiem. No a popoludnie juz wypoczynkowe. Malo produktywna jestem.
                                      Za to czytam z przyjemnoscia o waszych ( zwlaszcza Jutki) wyczynach !
                                      Vebeno - to juz roczek! Gratuluje najserdeczniej smile
                                      Lx - nie placz, ciesz sie przy Preisnerze smile Zmarzlam w nogi, kot mnie wola - musze go wypuscic ( jak zechce łaskawie wyjsc )>
                                      • fedorczyk4 Re: Niedziela biała i troche juz roztopiona 06.12.10, 08:36
                                        Jestem pewna, że rocznica była równie udana jak ubiegły roksmile)))
                                        Mm i co, wyszedł?
                                        Lx, jest w muzyce taka siła i magia.
                                        Poniedziałek niestety zaczynam od odwoływania spotkań na wtorek. Życie jak zwykle przypomniało, że są sprawy ważniejsze od ludzkich planów, nawet tych co to nam się wydaje, że są z najwyższej półkisad
                                        Generalnie wchodzę w ten tydzień bez pary. Czegoś "męczona" jestem. Czto dieta, czto życie, ale czuję się przeżuta i wypluta. Musze się zmobilizować. Na piatek zamówiłam sie do kosmetyczki (naprawdę udaje mi się utrzymać regularną kadencję jeśli chodzi o upiększaczy w rodzaju fryzjera i kosmetyczki - raz na rok, w porywach do półtora), w sobotę mam super spotkanie towarzyskie, a w niedzielę Wesele Figara. Tak więc tydzień zapowiada się, przynajmniej w drugiej połowie przyjemnie, byle tylko jakoś przetrwać pierwszą.
                                        • lablenka_x Re: Niedziela biała i troche juz roztopiona 06.12.10, 08:42
                                          Tak Fedoro życie jest mało zależne od naszych planów.trzymaj się i jak to Jutencja mówi "ryjem do przodu" i już.
                                          • mammaja Re: Poniedziałek zamglony 06.12.10, 11:47
                                            Masz racje Lx, trzeba cieszyc sie chwila, ale ostatnio mam tendencje do "spychania" spraw, ktore trzeba zalatwic - a to nie jest dobre sad Wiem!
                                            Fed, kot wyszedl na moment - zaraz juz siedzial na oknie. Ale widocznie ta chwila mu wystarczyla, bo nie robi nieporzadku w domu smile ocieplenie przynioslo mglistosc i szarosc -
                                            mysl o przygotowaniach swiatecznych mnie troche przeraza, chyba metoda Luizy zaczne robic uszka i zamroze. Przynajmniej to bedzie !
                                            Fed, bardzo jestem ciekawa tego Figara, mam nadzieje, ze zrecenzujesz. Boje sie, czy nie za bardzo wspolczesnie wystawione - jakas fotka mnie przestraszyla smile
                                            No to do roboty, trzymajcie sie cieplutko smile
                                      • lablenka_x Re: Niedziela biała i troche juz roztopiona 06.12.10, 08:40
                                        mammaja napisała:

                                        > Moja niedziela byla tez biala i sloneczna, jak sie ociepli to nareszcie pojde z
                                        > Frankiem na saneczki ! Pomagalam troche synowi, ktory siedzial sam z chlopakam
                                        > i (synowa na studiach!)
                                        > lubie to - nie powiem. No a popoludnie juz wypoczynkowe. Malo produktywna jeste
                                        > m.
                                        > Za to czytam z przyjemnoscia o waszych ( zwlaszcza Jutki) wyczynach !
                                        > Vebeno - to juz roczek! Gratuluje najserdeczniej smile
                                        > Lx - nie placz, ciesz sie przy Preisnerze smile Zmarzlam w nogi, kot mnie wola - m
                                        > usze go wypuscic ( jak zechce łaskawie wyjsc )>

                                        Mammaju,Ja Go uwielbiam ,a łzy mi ciekną niezależnie od mojej woli i już i jedyna rada np. w Wigilię nie sluchać jego kolęd.
                                        Verbeno roczek szczęścia to jakbyc wiek cały tak przeżyła.Dalszych takich swietnych wspolnych lat życzymy oboje.
                                        U nas wygrał ,po raz 4 Ryszard Grobelny i dobrze.
                                        Niedzielne popołudnie też spędziłam z wnuczką,w dziwieniach wielkich (ja)ogromem niewiedzy i (ona)w zdziwieniach ,ze slowo może być takie piekne, udzielając jej korepetycji z polskiego wink.
                                        W nocy zawieje, teraz około zera.
                                        Za chwilę przyjdzie M.po dalsze pisma do sądu(na rozmowy z lokalówką Producent nie miał czasu,bo siedzi z powodu pogody w domu).
                                        Zaczynamy więc kolejny tydzien i coraz blizej Święta , coraz bliżej Święta, a ja nabieram coraz wiekszego luzu,chociaz obawiam sie,ze gora,ktora na tym moim luzie urośnie,moze mnie przysypać zupełnie,ale co mi tam.Ciesze się chwila.
                                        • bbetka Re: Niedziela biała i troche juz roztopiona 06.12.10, 19:06
                                          No i dobrze Lablenko, ciesz się chwilami, bo to są smile
                                          Ja dołączam do tych którym się nie chce, nie mają "pałera", i ogólne błeeeee
                                          Nie wiem czy to pracujący weekend (no cóż, szybko się człowiek do dobrego=wolne weekendy przyzwyczaja), czy ta szaro bura pogoda, czy też stres związany z kotami - tzn z Rezydentką, bo Młody czuje się świetnie i rozrabia jak zając w kapuście, napadając na Rezydentkę, która nawet nie umie się bronić (bo nigdy nie musiała) więc syczy i warczy, a nawet czasem go walnie, ale w końcu zmyka do swojego azylu pod kanapą. A dla niego to tylko wstęp do dalszej zabawy i spokoju jej dać nie chce....Przez parę dni nawet nie jadła i co gorsze nie piła, ale wg mnie wizyta u weta tylko by ją bardziej zestresowała więc zdecydowałam się przeczekać do dziś (na szczęście pić zaczęła w sobotę więc martwiłam się mniej), no i dziś cośtam z łaski zjadła... A pewnie wszystko razem powoduje, ze czuję się przygnieciona do ziemi (czyli chwilowo śniegu wink, a góra obowiązków jak u Lablenki rośnie...
                                          • mammaja Re: Niedziela biała i troche juz roztopiona 07.12.10, 00:28
                                            Mialam dzien pelen niespodzianek - sasiadka,(lat 83) ktorej robie zakupy i nudna jest i upierdliwa, a wymagajaca przy tym, jakby caly swiat byl na jej (darmowe ) uslugi - wiec owa sasidka zadzwonila przedpoludniem zeby ja zawiezc do przychodni na EKG. Moja cierpliwosc tym razem wyczerpala sie, powiedzialam ze zaraz podesle jej znajomego taksiarza, ktory zawiedzie ja i przywiezie. Nawet byla zadowolona i widzialam przez okno jak jej pomagal wsiasc. Po dwu godzinach zadzwonili z przychodni, ze pogotowie zawiozlo ja do szpitala. No i znowu akcja - przedewszystkim telefon do przyjaciolki, ktora siedzi przy chorym mężu w tym samym szpitalu. Potem do jakiegoś kuzyna tej sąsiadki, itp. itd. Pod wieczor juz mialam wszystkie informacje, dowiezli jej pizame i kapcie,moja przyjaciolka odwiedzila, nic bardzo powaznego nie dzieje sie. Ale zawsze sie obawialam ,ze ona kiedys wyladuje w szpitalu, a ja zostane z klopotem. Dodam, ze to osoba niezwykle zamozna i niezwykle skąpa. Z obsesją, że wszyscy dybią na jej pieniądze. No wlasnie... Wniosek - trzeba w takiej sytuacji miec pod reka zestaw "szpitalny" - jak sie ma tyle lat i nikogo bliskiego w domu. Smutne w gruncie rzeczy.
                                            A moje osiedle tonie w breji śniegowej i z odsniezaniem jest gorzej niz bylo.
                                            No to wylalam swoje skargi i żale.
    • mammaja Wtorek 07.12.10, 11:44
      Znowu mglisto, jadę na Kępę, bo cos tam kapie sad Ogolnie na duzo niespodzianek! Sasiadka w szpitalu ma sie niezle. Napiszta coś Manterke re -ściskam smile
      • joujou Re: Wtorek 07.12.10, 20:32
        Święta tuż,tuż a ja się kręcę jakoś tak bez sensu i dni mijają na niczym.
        Dzisiaj wypisałam i wysłałam kartki świąteczne.Przy okazji wyjścia na pocztę,pognało
        mnie dalej w miasto z myślą o prezentach.Już trzeci raz tak się wypuściłam,by kupić
        prezenty i po raz trzeci kupiłam,tyle,że dla siebie he,he W sumie mam już jakieś
        ogólnie zarysowane pomysły co komu,tyle,że za każdym razem dochodzę do
        wniosku(słusznego) iż sama też mam duże braki i trzeba je 'natentychmiast'
        uzupełnić i jak już lekko robi się w portfelu,to wracam wink

        Mammajko,znam ten sąsiedzki ból,ale już wyszkoliłam moje dwie sąsiadki,że
        nie jestem na każde zawołanie i z lekka się uodporniłam na ich wieczne
        bolączki.

        Verbeno gratulacje z okazji rocznicy,niech Wam się wiedzie jak najlepiej!
        Na jak długo wyjeżdżacie do Twojej córki?

        Jutko,nie można za Tobą nadążyć tzn.za miejscem Twojego pobytu smile

        Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
        • dado11 Re: Wtorek 07.12.10, 21:08
          Cześć Joujousmile witam wszystkich zaplątanych w wirze realusmile
          nie wiem dlaczego, ale jakoś mam podobnie jak Joujou, czyli co się wybiorę na zakupy przedgwiazdkowe, to wracam z prezentami, ale... dla siebie samej... aby odwrócić tę prawidłowość siadam przed kompem i sznupię (wg Fed), no i wynajduję różne drobiażdżki dla gości wigilijnychsmile już trochę się tego nazbierało, więc nie jest źle, a przy okazji zaprzyjaźniam się z różnymi internetowymi sklepamismile
          poza tym wciąż u nas leży kupa białego, choć dojazd do wsi prawie odsprzątany. Mój kandydat na burgemaistra wygrał, więc teraz będę miała zaprzyjaźnioną władzęwink
          szyję dziś nowe oprzyrządowanie salonu, czyli obrus i poduchy, ale jakoś mi nie idziesad
          jutro znowu wyrwę się w sklepy, ale zawiążę sobie supeł na karcie, albo zabiorę ze sobą węża do kieszeni... zobaczymy czy to pomożewink)))
          pozdrawiam zimowo, d.
          bbetko, wiesz, że jestem fanem twojego fotografowania, obejrzałam większość na fotoforum, i znów mam pytanie: czy masz jakiś specjalny obiektyw do makro? niektóre zdjęcia są powalające...smile
          Verbeno, kibicuję twojej wyprawiesmile i gratuluję pierwszej rocznicy! swoją drogą, qurcze, jak ten czas zasuwa!
          • mammaja Re: Wtorek 07.12.10, 23:56
            Fed- wspolczuje twoim stopom! W wypadku uroczystosci pogrzebowych marznie sie podwojnie - przetestowalam! Dobrze, ze pojechalam na Kępe, bo nie wiem jak to sie stalo, ale bylo otwarte okno! Piekny nawis snieżny na parapecie. Ale u mnie nic nie kapalo, woda nie zamrzla, więc nie wiem, jeszcze nie dzwonilam do "tych z dolu". A wogole naprawde jestem malo wydolna. Ale mnie rozszarpuja - wiem.
            Ach, te prezenty - dla mnie to zmora - nie umiem kupowac. Postanowilam panie obdarowac kosmetykami, to jest zawsze przydatne. ( no i corczyna swetro - sukienka lezy schowana, ale kupilysmy razem.) Joujou, chyba juz dobrze sie czujesz? To super.
            dadziku, milo ze dajesz glos, bo smutno jak forum takie opuszczone. Sciskam wszystkich!
      • fedorczyk4 Re: Wtorek 07.12.10, 20:50
        Mm, jak Ty to robisz? Opiekujesz się wnukami, pomagasz Mlodej, Małżonkowi, zajmujesz UTW, pęknietymi rurami na Kępie, piekniejesz i rozkwitasz z dnia na dzień i jeszcze masz na glowie roszczeniowo nastawioną starą sknerę, która na pewno tak się ustawi żebyś to Ty poniosla wszystkie koszty po jej najdłuższym życiu. I jeszszce myślisz o uszkach !!!
        Poddaję się.
        Osobiście po najdłuższej w moim zyciu ceremonii pogrzebowej, bardzo wzruszajacej i podniosłej, ale która wymagała wyjazdu o 6 rano, czyli wstania najpóźniej o 5, oddaję się w ramiona Morfeusza. Na czas nieokreślony.
        Z tym, że jeszcze nie skończyłam odmrażać nóg. Szafa się na mnie zemściła, za nie do końca zrobiony porządek. Wychodząc zabrałam się krzywo za wciąganie wiekowych oficerek i owe zamiast dać sie wzuć, pękły. O tej porze dnia i roku, niewiele myślę, i jeszcze mniej widzę, więc na ślepo siegnełam na półkę z czarnymi. W efekcie obułam sie nader efektownie w czarne wiosenne kozaczki na cieniutkiej skórkowej podeszwie. I niech mi nikt, kto sie dzisiaj nie przytulał bezpośrednio do zaśnierzonej i nadal zamarzniętej gleby, nie mówi ze przeciez nie było tak zimno. W człowieka nie było. Stopy mi właśnie zaczynają odpadać.
        P.S. W drodze powrotnej pomimo zdecydowanie minorowych nastrojów, Syn Podstawowy doprowadził mnie do histerii oświadczając, że nie mógł czegoś tam przewidzieć jako, że nie jest Neostradamusem!
        • bbetka Re: Wtorek 08.12.10, 00:21
          No Fed współczuję, musiało być okropnie...ja bym chyba nie wytrzymała, bo jak stopy zamarzają to myślenie kompletnie mi się wyłącza i realizuję tylko opcję "ugrzać stopy. natychmiast!!!".

          Co do syna to połączył historię z Matrixem i tak wyszło wink)) no chyba że chciałby być Nowym Stradamusem to też pasuje wink

          Z powiedzonek dzieci (no młodszych dużo oczywiście) to koleżanka poskarżyła mi się ostatnio, że jej synek (lat 4) wygenerował pragnienie posiadania dwóch tatusiów (zamiast zestawu standard mama+tata), a zapytany dlaczego??? rezolutnie odpowiedział że jeden by się z nim cały czas bawił klockami, a drugi by chodził do pracy po pieniążki wink Mamusia jest zbędna, bo do żadnej z tych rzeczy się nie nadaje... uczciwie dodam, że wg mojej wiedzy rodzinę tę utrzymuje głównie mamusia oraz zajmuje się synkiem także...niesprawiedliwość jest więc rażąco wielka!

          Verbeno, przyłączam się do gratulacji i zazdraszczam podróży niezmiennie wink

          Dado, również niezmiennie ciszę się, że moje zdjęcia się podobają. Nie mam specjalnego obiektywu do makro, ale mam (od niedawna) parę "wspomagaczy" wink najczęściej stosuję taką nakładkę na zwykły obiektyw (konwerter raynoxa) albo pierścienie zakładane pomiędzy aparat i obiektyw. Do robienia płatków śniegu montuję wszystko co mam, a i to jest mało w stosunku do tego co ludzie pokazują... teraz widziałam w necie lampę pierścieniową do makro - marzenie.... ale może Mikołaj będzie chciał mnie trochę porozpieszczać smile

          Na kocim froncie bez zmian...

          Trochę jestem zarobiona - jak wszyscy wink więc spadam do roboty

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/Is8Te6es5rVMMAo9EB.jpg
    • luiza-w-ogrodzie Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 01:22
      Srodek tygodnia, w pracy spokojnie, za dwie godziny ide na joge. Jak zwykle w srode, czuje ze nadciaga weekend, bo przez reszte tygodnia bede pracowac w domu. Niemal codziennie do domu przychodza paczki z prezentami kupionymi przez Internet. Dzieki wysokiemu kursowi naszego dolara oplaca sie kupowac w Ameryce Pn i w Europie i korzystam z tego ile sie da. Dzis chce zrobic spis co dla kogo kupilam i wyslac prezenty idace za granice - ale najpierw znajde wszystkie z nich, poutykane po roznych zakamarkach :o)

      Uwielbiam sezon przedswiateczny - koncerty, imprezy, spotkania ze znajomymi i spiewanie koled. Wczoraj bylam na szkolnym koncercie, gdzie spiewala corka przyjaciolki - zdumialam sie sila i glebia jej glosu. W sobote mamy w planach Christmas Party u Buszmena w pracy, z ktorej to okazji poszlam do fryzjera do City skad wrocilam bardzo zadowolona i z ciecia, i z koloru. W przyszly weekend idziemy na koncert Australian Brandenburg Orchestra i tak dalej...

      W ostatni weekend przed Swietami chce dokonczyc sprzatanie domu. Posortowalam rozne rzeczy, ale nie mam gdzie ich wlozyc, bo choc kupilam stary drewniany regal z rzezbieniami, stoi od dwoch tygodni w garazu. Chyba zadzwonimy po syna znajomego, zeby pomogl nam wtargac go na gore do domu, jest cholernie ciezki bo to solidna stara robota, pelne deski. Poza tym czekam na zamowiona nowa pralke.

      Zdecydowalam sie dekorowac werande roznymi przedmiotami zwiazanymi z ptakami, wydaje mi sie ze pasuje do tego pokoju pelnego swiatla i polozonego wysoko nad ulica. Mam kolorowy linoryt (autoportret artystki z ptakami) i haitanska dekoracje "Drzewo Zycia" wycieta z dna blaszanej beczki, o taka jak tutaj:
      https://www.talariaenterprises.com/6600_6799/6745a.jpg

      Kupilam tez porcelanowe budki dla ptakow i zaczelam zbierac poduszki z ptasimi motywami do ulozenia na werandowej lezance. Rozne drobne rzezby i figurki w ksztalcie ptakow, rozrzucone po calym domu, znajda na werandzie swoje miejsce.

      W Sydney bylo kilka dni ciaglego zachmurzenia i deszczu, czasem porzadne ulewy. Przez tydzien w naszym ogrodzie spadlo 60 mm deszczu. Przy temperaturach okolo 25-28 zielen wrecz wybucha, wszystkie drzewa i krzewy maja widoczne nowe liscie, trawe trzeba kosic dwa razy w tygodniu a ja sromotnie przegrywam bitwe z chwastami. Wszystkie zbiorniki na deszczowke (16 tys litrow) sa pelne. Jest pieknie!

      Niestety w glebi ladu wyglada o wiele gorzej, nie dosyc ze juz sa wielkie powodzie, to nadciaga nowy front burzowy i od dzis zapowiadane sa ulewy zdarzajace sie raz na 50 lat, 10 cm deszczu w jeden dzien. Szkoda mi farmerow, po dekadzie suszy wrocily deszcze ale w nadmiarze. Nie wiem, czy ten front zahaczy o Sydney. Oby nie lalo w weekend, to moze uda mi sie nadrobic zaleglosci w pieleniu!

      Pozdrawiam letnio i dziele sie swiatecznym nastrojem!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 10:43
        Bbetko, ja też jak już wiesz jestem twoją fankąsmile
        Co do marznacych stóp, to coś mi się wydaje że w sumie to one mi uratowały wczoraj życie, bo o niczym innym nie mogłam myśleć i niczego innego już nie czułam. Dopiero w domu i na leżąco okazało się, że nie mam również kręgosłupa.
        Luizo, marzę o jodze, ale na razie to tylko marzenia. Za to sama uprawiam rozciaganie połączone z ćwiczeniami oddechowymi i świetnie mi to robi. Zawsze mi to świetnie robiło, czemu to zarzuciłam, tego nie wiemsmile
        Bardzo mi się podoba drzewo życia z dna bęczki i pomysł na "ptasią" dekorację.
        Mm, oczywiście zrelacjonuję Wesele Figara! Strasznie się na nie cieszę, to jest to czego mi potrzeba w tej chwili.
        Joujou świetnie Cię rozumiem. Nie ukrywam, że kilka rzeczy kupionych "na prezent" zostało w mojej szafie. Niemniej generalnie już zakończyłam skup. Jeszcze tylko lniane zasobniki na rezerwowy papier toaletowy dla Teściowej i Szwagierki i mam wszystkich z głowy!!! Pensję za listopad i odłożone na "pelikana" pieniądze zresztą teżsad
        Ale co ja sie będę przejmować! Pelikan nie zając, nie uciekniewink
        • verbena1 Re: Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 19:18
          Sroda, 11 dni do wyjazdusmile
          Jestem coraz bardziej zakrecona, mnostwo spraw do zalatwienia, otwarcia, urodziny, wernisaze, fryzjer, optyk, zakupy a walizka dalej nawet nie ruszona. Dzis wreszcie mialam wolne popoludnie i z tego zaskoczenia nie zrobilam po prostu nic. Moze to bylo mi potrzebne, odsapniecie.
          Prezenty gwiazdkowe kupie dopiero na miejscu ,w Australii, moje dziewczyny maja bardzo dziwny gust i trudno wybrac cos na odleglosc.
          Jou, jade do corki na 6 tygodni, przyjade jak juz te najwieksze mrozy przetocza sie nad Europa. Juz teraz boje sie tego szoku temperaturowego, kiedy wroce.
          Luizo, nie strasz deszczem, tak bardzo tesknie za sloncem i cieplem. Corka mowi tez o dziwnych ,gwaltownych ulewach w Melbourne. No ale lato dopiero sie zaczelo, w styczniu dogrzeje napewno. Pomysl ptasiej werandy znakomity, goscie beda chcieli pewnie tam nocowacsmile
          Biore sie za spisywanie w jedym notesie wszystkich numerow bankowych ,kodow, hasel i adresow internetowych. Nie zapamietuje zadnych cyfr i bez notesu ani rusz.


          • fedorczyk4 Re: Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 19:27
            Verbeno, to nie jest bezpieczna metoda, może raczej jednak podejmij wysiłek pamięciowy!!
            Nie bój się, na pewno będziesz miała piękną pogodę. Czuję to w kościach.
            A propos zakupów na miejscu. Miałam wysłać paczkę do U.P. z zamówionymi łakociami, kiełbasami etc. Koszty wysyłki okazały się horrendalne, a termin dostawy strasznie długi. Le Mąż znalazł polski sklep internetowy na miejscu i paczka będzie u U.P. za dwa dni, z dokładnie taką sama zawartością, którą miałam wysłać od nassmile
            • verbena1 Re: Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 22:29
              Fed, ja podejmuje wysilek pamieciowy aby zapamietac kod adresowy mojego miejsca zamieszkania. To jest wszystko na co moge sie zdobyc. Mam tak chyba od urodzenia a z wiekiem jest coraz gorzej.
              Potrafie zapamietac twarze, miejsca, zapachy ale cyfry nie maja ksztaltu ani koloru, jak mam je zakodowac w glowie? Nie przejmuj sie ,zapisalam poslugujac sie swoim kodem.....jakim kodem?
              smile
              • fedorczyk4 Czwartek 09.12.10, 09:12
                W Warszawie wiatr łeb urywasad
                Verbeno uspokoiłaś mniewink
                Mm, tajemnicze zniknięcie opony? Piękny temat na kryminał. Nie smutniej, do Świąt jeszcze trzy tygodnie, to masa czasu. Tylko Luiza i ja najwyraźniej jesteśmy takie strasznie "bojące", że wszystko mamy gotowe na kilka miesięcy "naprzód". To musi być jakiś zakodowany lęk z dzieciństwawink
                Verbeno, nie zna granic, ni kordonow pieśni zew!!! Zwłaszcza jak się trafia na "przeznaczonego" faceta!
                • goskaa.l Re: Czwartek 09.12.10, 10:28
                  U nas padało od południa do późnej nocy. Ślisko jak... Skończyłam porządki domowe (nie pamiętam, żebym kiedyś miała taki błysk na zimowe święta), przyjechały późno w nocy dzieci - warunki pogodowe sprawiły, że zamiast między 22 a 23 przyjechały tuż przed 1 - szczęśliwie i w całości razem z autem. Nawet się z nimi nie zobaczyłam, bo padłam o pół do pierwszej - wstać muszę 5:15.
                  Zdążyłam nawet zrobić galaretkę z drobiu i zamówiony przez Młodego ulubiony tort z dzieciństwa.
                  Nie wiem, jak mi się udało dziś wstać - i jeszcze powiesić nocny upiór.
                  • fedorczyk4 Re: Czwartek 09.12.10, 13:07
                    No ja też nie wiem jak Ci sie to udało!!! Podziwiam!!!
                    • verbena1 Re: Czwartek 09.12.10, 16:13
                      Dzis rano przyszykowalam sie jak zwykle do pracy ,zjadlam sniadanie i juz mialam wychodzic ,gdy glos wewnetrzny powiedzial - zostan w domu. Moze byl to strach bo w radiu slyszalam ostrzezenia przed slizgawica. Nie wazne, mialam po prostu nie wychodzic.
                      Zadzwonilam do pracy i wzielam dzien wolnego.
                      Teraz pewnie oczekujecie wiadomosci o jakims strasznym wypadku w poblizusmile Nic sie nie stalo, w kazdym razie nie wiem o niczym takim.
                      Przesiedzialam w domu patrzac na padajacy snieg za oknem , ptaki przy karmiku, pijac calkiem spokojnie druga kawesmile
                      • mammaja Re: Czwartek 09.12.10, 23:37
                        Verbeno, widocznie nie wydarzyl sie zaden wypadek, bo nie wyszlas z domu smile Jak w serialu "Zdarzylo sie jutro" - ktory zreszta lubie. U mnie coraz gorzej -t o znaczy ze zbliza sie moze jakies przesilenie. Mzonek dostal dzisiaj pisma z Urzedu Skarbowego - na temat dziedziczenia po siostrze zmarlej trzy lata temu. Wszystko bylo zlatwione - ale dla niego znalezienie dokumentow z przed 3 lat jest za trudne. Mowi ze nic nie ma. A musi miec, bo na szczescie syn pamieta, ze byl zwolniony od jakiegokolwiek podatku i mozna to odtworzyc. No, ale ja mam przechlapane. Bede przeszukiwac jego dziesiatki teczek z dokumentami ! Skleroza nie boli wlasciciela, tylko jego najblizszych, niestety.
                        Jutro konkurs wiedzy o Chopinie w naszym UTW - ze tez mnie zawsze podkusi cos takiego wymyslic! A ze pieniazki na nagrody dostalismy, trzeba to odbyc. A jednak mało chetnych...
                        Juz nie bede psuc atmosfery milego forum, bo powinnam siedziec na kozetce i cichutko szlochac. Stan zdrowia meza mojej przyjaciolki jest bardo ciezki - stad tez na moje barki spadly sprawy UTW. Normalnie ciagniemy razem, ona nawet wiecej. No i tak. Byle snieg znowu nie padal, a ma ! Dwie opony zimowe z przodu maja sie dobrze!
                        Jak to dobrze, ze jest sie gdzie wyzalic smile
                        • en.ej Re: Czwartek 10.12.10, 01:02
                          Mammajko, siedzenie na kozetce nie pozałatwia spraw.
                          Trzeba tylko pamiętać, ze jak się wali to po całości a wtedy całkiem znośnie chodzi się po grudach.
                          U mnie nie lepiejsmile
                          Po śmierci "męża" siostry, jakiego najgorszemu wrogowi bym nie życzyła ona jakby z chwilą śmierci zapomniała kto zaczsad
                          Musiałam ją postawić do pionu i czymś zająć. Dzień po pogrzebie pierwsze co zrobiłam to zmusiłam ją do porządków i wywalenia wszystkiego co by jego przypominało z domu, łącznie z wyrkiem. W ciągu tygodnia przemeblowałam jej chałupkę łącznie z instalacją 3 drzwi, bo pan nie miał czasu na takie duperele oraz wymieniłam jej pęknięty brodzik pod prysznicem. Nie osobiście oczywiście, ale logistycznie wszystko to moje pomysłysmile Nawet nie zauważyłam że była jakby zima i szlak mnie trafił po całości. Teraz od niedzieli leżę plackiem a ta cholerna grypa nie grypa nie chce opuścić mojego cielska. Pozostało mi jeszcze powieszenie jej szafek w łazience, ale muszą poczekać. Jeszcze mam zaplanowane wywalenie prlowskiego regału, ale to potrwa. Może na allegro trafię jakieś nie drogie 2 komody smile Ona bidula została z długami po pogrzebie na katolickim cmentarzu a moje zaskórniaki przeznaczone na wypad się skończyły sad
                          Jedno pozytywne co wyniosła po pochówku to postanowienie, ze jej noga nigdy w żadnym kościele nie stanie. Osobiście nei wiem jak to jest. Chowałyśmy i mamę i tatę i pogrzebowe wystarczyło na wszystko łącznie z wieńcami a tutaj wystarczyło tylko na zakład pogrzebowy a za dziurę 2x1 musiała dopłacić 8000zł. Ja powiedziała, ze ją nie stac to jej pingwin kazał zawiść na Wólkę pod płot, bo na śmierć się zbiera całe życie a nie w ostatni dzień. Staruszek jak z nią wrócił to mówił że o mały włos a by tą Qrwę pobiłasmile Przez 50 lat co niedzielę nosili w zębach na tacę, dawali na każdą zachciankę klechy, bo kiedyś przed chorobą obydwu ich było stać a na koniec podziękowali w pięknym stylu. Zresztą tylko ona miała złudzenia, że zasłużył na darmowy dołek.
                          Kończę bo jak sobie przypominam to mnie krew dodatkowo zalewa.
                          Verbenie gratuluję rocznicy, zazdraszczam wyjazdu, Fed współczuję kociokwiku, Lx nie zazdroszczę "zięcia", Jou wygranej na świąteczne zakupy życzę coby uzupełniła portfel i nie miała wyrzutów, Luizie bezdeszczowego urlopu, Bbetce wymarzonego prezentu,Jutce osiedlenia na dłuższą chwilę a wszystkim zdróweczka i powrotu pałeru smile
                          • fedorczyk4 Re: Czwartek 10.12.10, 08:11
                            No paczpani, to mamy podobne odczucia popogrzebowesad We mnie raz na zawsze zabetonowalo sie postanowienie o spopieleniu, biore tez pod uwage rozsypanie. A ze i reszta rodziny ma takie samo, to nie bedzie nam razem za ciasno.
                            Mm, mam takie samo wrazenie, ze zaraz docisnie jeszcze mocniej, a potem popusci. Oczywiscie chodzi mi o zycia upierdliwosc. No bo w koncu musi popuscic, prawda?
                            En.ej, odwalilas kawal dobrej roboty. A z reakcjami na odejscie kogos kto stanowil w zyciu jakis constans, nigdy nic nie wiadomo. Mnie w zwiazku z tym czeka robota krecia, jako ze wspoltesc le Meza, zaczal sie odgrazac ze poniewaz on nie moze sam w pustym domu po smierci zony (z ktora nota bene zyl od wielu lat w cichej zakamuflowanej separacji), to bedzie bywal u Synusiowych. Nawet mi zapowiedzial, ze teraz bedziemy bardzo czesto sie widywali. Nie mam nic przeciwko czlowiekowi, ale zawisnac na "dzieciach" w dodatku moich, nie dam!!
                            A teraz smigam z Krowisia, a potem do roboty, ale na krotko bo cudotworczyni ( kosmetyczka) czeka na mnie po poludniu. Nie mam specjalnych zludzen co do cudow "twarzowych", ale po masazach, maseczkach, i innych, przez kilka godzin po wyjsciu od niej jestem jak na hajusmile
                            • verbena1 Re: Czwartek 10.12.10, 19:53
                              Wspoltesc le Meza, mysle,mysle i nijak nie potrafie wykombinowac co to za zjawisko. Fed, Ty to masz nadzwyczajna rodzinesmile
                              Cisza na forum, przysypani, zamarznieci czy zagrypieni? Ja za chwilke zmykam na kolejne urodziny, chyba juz ostatnie w tym roku, zaczyna byc to nudne, ciagle ten sam kawalek smietanowego tortu i dwie kawy.
                              Mialam cos wiecej napisac ale Rieks stoi mi za plecami i pogania do wyjscia.
                              Milego wieczorusmile
                              • monia.i Re: Sobota czyli... 11.12.10, 00:13
                                ...że ktoś piątek ukradł. Nic się nie bał i ukradł. Zuchwalec jeden.
                                Mammaju - brzmisz zdołowanie, tak mi się wydaje. Mam nadzieję, że w weekend uda Ci się złapać trochę oddechu dla siebie.
                                Ja powoli łapię przedświątecznego doła. Takie piękne święta, takie...ładne i nastrojowe - ale niestety, w moim przypadku ładność przegrywa z logistyką. No, nie potrafię tak tego wszystkiego zorganizować, żeby było dobrze. Nie potrafię i już.
                                Ale za to za oknem ładna zima, mimo że jeszcze jesień smile
                                • mammaja Re: Sobota czyli... 11.12.10, 00:50
                                  Mnie też zdumiaał "wspolteść le męża" - koniecznie prosze sprecyzowac !!!
                                  Moniu. rzeczywiscie - nie bylo piatku ? Otóz był i to tak pełen wydarzeń, że apogeum chyba sie zblizylo, bo nie idzie tak dalej zyc ! Wymieniajac po krotce :
                                  c.d. afery "wymiana opon" :
                                  Mloda z litości powiedziała ojcu, ze pojedzie do wulkanizatora o 8.00 rano i zalatwi mu wymiane. Wrocila po pol godzinie z furia. Tym razem mzonek spakowal jej do auta ...
                                  letnie opony od Volvo, ktore syn zamienil na zimowe jakis czas temu i zostawil w naszym garazu! No comments.... wziela wlasciwe i zalatwila sprawe, traca kolejne godziny, bo kolejka jej przeszla smile
                                  Dzisiaj byl konkurs wiedyz o Chopinie, na ktory pisalam pytania wczoraj , jeszcze w nocy wydrukowalam ( bo moze rano nie bedzie np. prądu ), wszystko bylo doskonale przygotowane. Mialam wczesniej mnostwo innych spraw - kiedy dojechalam do Klubu Kultury i imprezka miala sie zaczac okazalo sie ze nie mam tych pytan!!!! Na szczescie corka byla u mnie w domu i przeslala mailem do Klubu, gdyby nie to bylaby plama gigantyczna!!!
                                  I to byl poczatek dopiero zdarzen, jakie mnie spotkaly tego dnia, ale juz jutro skoncze. Przed chwila usnelam przy kompie.....
                                  • fedorczyk4 Re: Sobota czyli... 11.12.10, 09:37
                                    Moniu, zwariowałaś? Przejmować się Świętami, one nie są od tego. Wyluzuj, uśmiechnij się, ciesz się chwilą, bo do wiosny nie wyleziesz z zasp dolnych!!!!
                                    Mammajko Twój przerwany post brzmi wyjątkowo dramatycznie!!!!!
                                    Trzymaj się!
                                    Współteść - skoro Synusiostwo mają jako rodzina dwóch teściów (no akurat w ich przypadku, trzech, bo w sprawę miesza się też autor genetyczny Syna Podstawowego) czyli le Męża i ojca Synusiowej to oni są współteściami. Proste nie?
                                    Na pogrzebie teściowej mojego syna były dwie teściowe jego żony. I nic nie poradzę na to, że moja rodzina jest bytem skomplikowanym koligacyjnie, a teraz idę do pracy na zebranie walne, o którym po prostu marzyłam.
                                    @$I*bu&*()cf239045rju9l;q]2!!!!!!!!!!!sad
                                    • lablenka_x Re: Sobota czyli... 11.12.10, 12:29
                                      Masz rację Fedo,że Monia ma wyluzowac i juz.
                                      Moniu ,weź,proszę glęboki oddech i pomysl,ze swięta to tylko 3 dni i juz po...Jesli boisz sie,ze sie nie wyrobisz ,weź może przykład ze starszej koleżanki,czyli mniesmile.Ja zawsze kartke papieru dzielę na dni przed świętami i zaczynam od 24.12..23.12..22.12 itd i w rubrykach wpisuję to co powinnam zrobić,wieczorem wykreslam to co zrobione smile inaczej bym padła ze zdenerwowania,ze coś mi uciekło, nie starczyło czasu itp,bo wiecie jaki u mnie młyn bywa.
                                      Dzięki tej kartce jestem mniej więcej poukładana ,a w swięta spokojna.
                                      Luizo ,po raz kolejny zachwycam sie lalka( tym razem nie zapomniałam o tym napisac)Pomysł z ptasią werandą wydaje się super.
                                      Mammaju,ZWOLNIJ PROSZE,bo sie wykopyrtniesz.Gramofon z radiem widziałam na kdc.pl za 199 zł.
                                      Dzis u nas po śniezycy od rana ,przyszła odwilż i ślizgawica. W czwartek i pietek konstruowałam i szyłam zadłony na okno w pokoju.
                                      Jutencjo i do Ciebie śnieg zawitał.
                                      Lece na kawkę południową, papaa.
                                      • mammaja Re: Sobota czyli... 11.12.10, 13:40
                                        Wczoraj sie skonczylo, na szczescie! Dodam tylko, ze musialam zakupic cos dla UTW Medimarkcie, zeby wydac dotacyjne pieniadze i kiedy pojechalam po w/wym konkursie to: przykasie pan przedemna zaczal dyskutuwac z kasjerka cene produktu ( ze byla inna przy produkcie) co zaoowocowalo telefonowaniem kasjerki gdziestam - po 10 minutach poszlam do innej kasy, zaplacilam. poszlam po fakture i pani "wlozyla" mnie w komputer i w tym momencie skonczyl jej sie toner w drukarce ( kolejne telefony, wymiana, rozgrzewanie drukarki - zblizylam sie do godziny korków), udało sie wyjechać, no i na Ostrobrmaskiej skonczyl mi sie plyn w spryskiwaczu. Niby mala rzecz - ale przy chlapiacych blockiem posniegowym ciezarowach przestaje sie widziec bardzo szybko smile
                                        Pisze to, zeby was troche rozbawic - ile moze pechow spotkac czlowieka jednego dnia.
                                        Sasiadka wrocila ze szpitala i juz dzwonila, ze nie ma co jesc w domu smile Co ja mam z nia zrobic? Udusic?
                                        En ejko, podziwiam ile zrobilas w ramach pomocy remontowej! Co do kosztow pogrzebu - niestety wszystko zalezy od czlowieka. Jak u nas byl wspanialy proboszcz, byly misjonarz bylo naprawde smiesznie tanio. Teraz nie wiem, na szczescie.
                                        System Lablenki jest bardzo dobry - sprobuje i juz sie boje. Do 15 musze rozliczyc tegorocna dodtacj, a o 20. napisac nowy projekt. A wspolpracowniczka siedzi w szpitalu, niestety sytuacja meza jest dramatyczna. Tak ,ze o świetach pomysle po 20. grudnia smile

                                        • verbena1 Re: Sobota czyli... 11.12.10, 17:06
                                          Moniu, mam ochote troche Toba potrzasnac. Chcesz "dobrze zrobic" dla wszystkich wokolo a sama nie dbasz o siebie i za chwile padniesz jak Pluto. Porozdzielaj troche obowiazkow ,zrob plan, tak jak mowi Lablenka i daj sobie troche luzu. To tylko sobota i niedziela, no i piatek wieczorem. Poza tym teraz nie ma problemu z kupnem czegokolwiek , lacznie z uszkami i barszczem.

                                          Mammajko, sasiadce zalatw firme robiaca zakupy i nie daj sie wrobic w nastepna powinnosc. Boje sie ,ze za chwile skoncza Ci sie sily, energia i cierpliwosc i co wtedy?
                                          Dziewczyny ,nie dajmy sie zwariowac ,trzymam za was kciuki.

                                          Dzis zrobilam pierwsze podejscie do pakowania, wylozylam cale gory ubran na lozko i na razie przygladam sie i oceniam sytuacjesmile Wiem ,ze moge wziac tylko polowe ale ....ktora polowe? Bedzie dobrze - ja mawia Riekssmile
                                          • monia.i Re: Sobota czyli... 11.12.10, 22:17
                                            Och, jak zwykle byłam nieprecyzyjna. To nie "gospodarczą" logistykę miałam na myśli - tę potrafię jakoś ogarnąć, bez specjalnych szaleństw, wspomagając się czasem planem karteczkowym "ku pamięci". Chodzi mi o podział czasu pomiędzy obie rodziny. Tak, ja wiem że to niepoważnie brzmi. Ale wygląda to tak:
                                            jest Wigilia. Moja mama była co roku zapraszana (wcześniej z ojcem) do moich teściów. Od kilku lat nie chce przyjmować zaproszenia - mówi, że męczy ją duża ilość w sumie obcych (bo nie krewnych) ludzi. Mój brat z rodziną spędzają Wigilię w swoim domu, razem z rodziną bratowej. W Wigilię więc przyjeżdża do mamy na trochę, zje tradycyjną zupę grzybową, ubiorą razem choinkę. My przyjeżdżamy ze Smokiem trochę później, przywożę resztę potraw wigilijnych, spędzamy razem z mamą jakieś 2 godziny. Brat już jest w domu. Po Wigilii u mamy jedziemy na Wigilię na Żoliborz, do rodziców Smoka. Tam świętujemy też czas jakiś. Czasem jest tak, że najpierw jedziemy do smoczej rodziny, potem do mamy. Mnie generalnie serce boli, że zostawiam mamę samą i jadę do domu pełnego rodziny. Z drugiej strony - ani Smok ani jego rodzina nie wyobrażają sobie wigilii spędzanej osobno albo naprzemiennie.
                                            Potem jest pierwszy dzień świąt. Jedziemy do smoczej rodziny (koło południa jest coroczna msza za smoczą rodzinę) potem obiad. Następnie się urywam wcześniej, jadę do mamy (która jest sama - tradycyjnie brat z bratową oraz teściowie są u nas w drugi dzień świąt, więc pierwszy mają dla siebie), po jakimś czasie dojeżdża smok, spędzamy razem trochę czasu, wracamy wieczorem do domu. W drugi dzień świąt, jak już wspomniałam, tradycyjnie rodzina przyjeżdża do nas na obiad.
                                            Kulinarnie przygotowuję Wigilię u mamy, część składkową na święta u teściów/szwagierki, jakieś jedzonko na święta - dla nas i dla mamy no i obiad na ów drugi świąteczny dzień.
                                            Cały czas mam poczucie, że coś jest nie tak, że nie tak to powinno wyglądać...To nie powinien być taki kombinowany maraton - a tak to mniej więcej odbieram. I nie jestem w stanie wymyśleć, JAK w takim razie byłoby dobrze.
                                            W tym roku nastąpi lekka modyfikacji - teściowie poczuli się zmęczeni (doskonale ich rozumiem, to są mocno starsi państwo!), w związku z czym Wigilię robi młodsza córka, która już zapowiedziała, że zaprosi wszystkich, łącznie z moją mamą. To będzie jeszcze więcej osób. Nawet nie muszę pytać mamy (chociaż, oczywiście spytam - a i Młoda będzie dzwoniła z zaproszeniem) - ale wiem, jaka będzie odpowiedź.
                                            Wiem, że pewno brzmię jak osoba marudna, są osoby, którym rodziny brak..Ja doceniam fakt posiadania tylu osób do kochania...Tylko czasem czuję się przytłoczona koniecznością pogodzenia różnych rzeczy - i w rezultacie i tak nie jestem zaowolona z efektu. A wręcz coś mnie boli.
                                            To się wyżaliłam smile
                                            • verbena1 Re: Sobota czyli... 11.12.10, 23:32
                                              Moniu, mysle ,ze wiele osob w Polsce ma ten sam problem. Przymus spedzania rodzinnie wigilii i swiat. Jezdzenie z jednego konca miasta na drugi z wystyglymi uszkami, wymeczonym karpiem aby tylko podzielic sie oplatkiem.
                                              Nie widze sensownego rozwiazania. Wyjazdu na pare dni tylko ze Smokiem nie bierzesz chyba pod uwage bo tradycja i te rzeczy.
                                              Ja sama robie od lat Wigilie w Holandii nie wiadomo po co, bo ludzie tutejsi nie rozumieja tego zwyczaju. Dziela sie oplatkiem, jedza barszcz aby nie robic mi przykrosci a ja co roku pozostaja z poczuciem czegos sztucznego ,robionego na sile i ciagle obiecuje sobie ,ze to juz ostatni raz ale znow zblizaja sie swieta i zaczyna sie wszystko od nowa.

                                              Sprobuj jednak namowic mame aby nie robila ci przykrosci i zgodzila sie przyjac zaproszenie. Postrasz ja ,ze zostanie sama na wigiliesmile
                                              • monia.i Re: Sobota czyli... 11.12.10, 23:52
                                                Ja wiem, Verbenko..i dlatego zdaję sobie sprawę, że troszę marudzę..no ale co mam zrobić?
                                                Mogę postraszyć, oczywiście - i nieraz to robiłam. I mama mówi: dzieci, ja nie chcę wam robić problemu, przyjedziecie, zjemy zupę, podzielimy się opłatkiem i pojedziecie. Mną się nie przejmujcie. No, super. Ale oprócz racjonalnego myślenia itd jest jeszcze moja świadomość, że matka ma dwoje dzieci, na miejscu - a w rezultacie w wieczór wigilijny po tych dwóch godzinach zostaje sama. i to nie jest li i jedynie poczucie obowiązku - to jest wrażenie, że ja nie potrafię tego ułożyć tak, żeby było dobrze. Bo ja wiem, że to nie jest dobrze - nie wiem tylko, jak to wszystko poukładać tak, by było lepiej sad
                                                • fedorczyk4 Re: Sobota czyli... 12.12.10, 10:21
                                                  Biedna Monia, masz rację nie da sie tego uprościć ani poukładać, chyba że zrobiłabyś Wigilę u siebiewink Ja bym jednak poupierała się przy systemie naprzemiennym. Taki przyjeli Synusiostwo. We Francji Wigilia była albo u Teściowej, albo u mnie, a pierwszy dzień u tej u której nie było poprzedniego. A drugiego dnia Świąt tam nie ma i bardzo dobrze.
                                                  Zdziebko dzisiaj zaspałam i jest mi z tym nader przyjemnie, bo w nocy koty mnie obudziły o trzeciej i do piatej czytałam Wprost. Miłej niedzieli zyczęsmile
                                                  • bbetka Re: Sobota czyli... 12.12.10, 19:39
                                                    Dam głos, bo jakoś niedziela się kończy i nie wiem gdzie podziały się te wszystkie poprzednie dni???

                                                    Moniu, współczuję - "przerabiałam" taką sytuację przez wiele lat i też nie potrafiłam z niej wybrnąć w satysfakcjonujący wszystkich sposób - bo po prostu go nie ma...Teraz czynniki losowe sprawiły, że "na miejscu" mam tylko rodziców i teściów więc wigilia z zasady jest u mnie - co nie oznacza, że sama wszystko robię wink głównie dlatego, że nie potrafię... teściowa robi uszka i piecze rybę, a mama pierogi z grzybami. Ja jak widać nakrywam do stołu i dbam o nastrój i na ogół wszyscy są zadowolenismile Goście mogą wyjść jak poczują się zmęczeni, a my i tak siedzimy razem bardzo długo.

                                                    Teraz tak sobie pomyślałam, że taka sielanka miała miejsce może ze dwa razy wink)) bo jak przejeżdża brat z rodziną to się nieco komplikuje sytuacja... Z kolei w zeszłym roku rodzice byli u brata, a teścia pogotowie zabrało z ulicy 22 grudnia więc wigilia była w szpitalu... Wniosek z tego, że myślę życzeniowo i pamiętam to co chcę wink

                                                    Dzisiaj miałam piękny dzień sam na sam ze sobą, reszta rodziny wybrała się na targi końskie do Berlina o świcie i jeszcze ich nie ma - cudo! Ale początek był ciężki, bo jak już ich wyprawiłam o jakiejś idiotycznej godzinie 7 rano, i zdążyłam się z powrotem umościć w cieplutkim łóżku to zadzwonili, że młoda nie wzięła paszportu i muszę go dowieść do Kołbaskowa...Pozgrzytałam zębami, zawiozłam i dostarczyłam, wracając nabyłam świeżutkie pieczywko oraz ciastko z kremem, zjadłam śniadanie, nakarmiłam inwentarz i wróciłam do realizacji planu na dziś czyli do wyra wink jak już się wybyczyłam, zdecydowałam się na relaks łazienkowy, co skończyło się dwukrotnym prysznicem, bo nasmarowałam się szalenie polecaną próbką balsamu do ciała no i okazało się, że mało tego że świecę się czy może błyszczę jak .... to jeszcze tenże brokat czy cóś nie trzyma się na ciele tylko przenosi na wszystko inne!!! te straszne przeżycia musiałam odreagować przy kawie i ciastku-mniam! no i jakoś ten czas minął tak szybko?

                                                    W tygodniu udało mi się upiec pierniczki, bo mam taki przepis, że muszą leżakować 2-3 tygodnie żeby były miękkie
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/pxqVpudPn4NaVSvEmB.jpg

                                                    oraz półprodukty do produkcji takich choinek
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/7ZLgtkZBqyfUb49anB.jpg

                                                    Niezmiennie jestem dumna, że podobają się Wam moje zdjęcia smile
                                                  • mammaja Niedziela minęła 13.12.10, 00:12
                                                    Własnie przed minutką, a ja skończyłam prace przy rozliczaniu dotacji, fakturki poukładane lezą, pracowałysmy z wspóltowarzyszka, ktora nie pojechala do szpitala, bo wybraly sie tam dzieci, a biedny chory i tak slabo kontaktuje. Kiedy skonczylysmy dotarlo do mnie, ze wszak pieniadze nalazalo wydac do 15 grudnia, ale termin rozliczenia to 15 stycznia. Ha, ha - ale dobrze, ze mam to glowy !
                                                    Przez cale lata bylam swiatecznie nawiedzana i w pierwszy i drugi dzien - tak sie ukladalo najblizszej rodzinie mojej i malzonka. Ale od dwu lat jezdzimy w drugi dzien do corki malzonka, bo skonczyli budowac dom i maja gdzie zapraszac. Tylko, ze to od nas prawie 50 km smile Jak bedzie w tym roku jeszcze nie wiem - napewno i wigilia i pierwszy dzien bedzie u nas z malymi dzieciakami. Moze zaczne o tym myslec. Narazie nowy projekt na "wsparcie zadania" (taki tytuł ma formularz) na działalnośc kulturalną trzeba zlozyc do 20 grudnia. Jest co pisac, jak sie chce cos dostac. Przepraszam ,ze jestem taka nudna - ale jak milo, ze nie wydazyło sie nic niespodziewanego.

                                                  • joujou Re: Bbetko 13.12.10, 12:34
                                                    Czy możliwe jest byś zdradziła nam przepisy na pierniczki,a zwłaszcza te cudne
                                                    choinki.Jeżeli tak,to będę wdzięczna,tyle,że chciałabym tak od "A" do "Z",łącznie
                                                    z wszystkimi dodatkami,bo ja nie mam polotu,al od choinek
                                                    wzroku nie mogę oderwać wink

                                                    Na razie pozdrawiam życząc dobrego tygodnia! Chciałabym napisać więcej,ale
                                                    czasu brak.
          • mammaja Re: Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 21:26
            Czytam o swietach, prezentach i smutnieje. Narazie zajmuje sie zupelnie czym innym - przygotowaniem sprowozdania i rozliczenia dotacji oraz zaraz potem wyprodukowaniem nowej oferty. W wolnych chwilach wykopuje sie ze sniegu. Zalozylam dzisiaj dwie opony zimowe!!! Przednie , na szczescie. Czwarta opona wyparowala z garazu, a trzech pan nie chcial zakladac. Pozostanie mi dokupic jedna. Szlag by to trafil! Zupelnie niezrozumiale !
            Musze cos zmienic w swoim zyciu. Od nowego roku smile Nie mam takich aparatow, ani obiektywow sad mam gorszy aparat niz mialam, a moze nie umiem go uzywac, bo nie rozgryzlam instrukcji . Czasu nie starcza ....
            • verbena1 Re: Sroda, 16 dni do Swiat i wakacji! 08.12.10, 22:22
              Mammajko, mysle ,ze za duzo zdarzen, obowiazkow, powinnosci nabralas ostatnio na swoje barki. Masz racje ,musisz cos zmienic, znalezc czas na swoje przyjemnosci i wiecej przestrzeni wkolo siebie. Trzymam kciuki za podjecie decyzji i konsekwentne realizowanie.

              Dzis 30 rocznica smierci Johna Lennona. Moja mlodosc to the Beatles no i Lennon.
              Rieks znalazl stare nagrania i zrobilismy sobie wieczor wspomnien. Dziwna sprawa, obydwoje urodzilismy sie w roznych systemach politycznych, z zamknietymi wtedy granicami a mimo to sluchalismy tej samej muzyki ,ogladalismy te same filmy, nosilismy podobne ubrania, mamy podobne wspomnienia. Tak jakby granice nie istnialysmile
              • verbena1 Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 13.12.10, 19:21

                Na pytanie, co uwazacie za najbardziej meczace i stresujace w czasie swiat 63% Holendrow odpowiedzialo - obowiazkowe wizyty rodzinne.
                To dla Moni na pocieszeniesmile
                Bbetko, pierniczki a zwlaszcza wykonanie - mistrzowskie. Gdybym nie wyjezdzala na pewno chcialabym skopiowac.
                Mammajko, praca wykonana przed terminem ,teraz chwila na odpoczynek i zaplanowanie menu swiatecznego.
                Moja corka w wirze przygotowan swiatecznych . Nabyla wlasnie gazowy gril, dwa wygodne fotele do lezenia na ogrodzie (dla nas) i druga lodowke na zimne napoje i lody.
                Jest zupelnie zakrecona , byla pewna ,ze przyjezdzamy w poniedzialek a nie wtorek. Czekalaby dwa dni na lotniskusmile
                Atmosfera domowa zupelnie na luzie, sterta rzeczy dalej na lozku, dokladam co rusz cos jeszcze i odkladam pakowanie na ostatnia chwile.
                Dzis sypnelo zupelnie niepotrzebnie nowym sniegiem, jechalam z warsztatow malarskich w sniezycy, nic nie widzac ,modlac sie ,zebym tylko nie musiala nagle hamowac. Mam tego dosc!
                • dado11 Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 13.12.10, 23:14
                  Verbeno, wciąż trzymam kciuki za twoje bezpieczne loty, wspaniały czas na Antypodach i radość z każdej chwili pozostawania na łonie wytęsknionej rodzinysmile))
                  za mną zaś trzy wspaniałe dni, spędzone w towarzystwie porozjeżdżanych po świecie przyjaciółek, wpadających w różnych sprawach do kraju, mnóstwo ciepłych pogaduchów, trochę wina, trochę niedozwolonych frykasów, mruuu, faaajniesmile
                  dziś znowu śnieg, ślizgawica na drogach, korki i tym podobne atrakcje w "stolicy by winter"...
                  ale wpadłam uściskać mojego "chrabąszcza" i pokazać ją mojej przyjaciółce, no i okazało się, że Zosieńka bez trudu już staje na nóżki! wprawdzie wciąż ciut się chwieje, ale przecież 8 miesiąc życia jeszcze nie skończony... strasznie jej się spieszy...smile
                  http://images8.fotosik.pl/791/dff9f03ac5672789.jpg
                  reszta jak dawniejsmile tydzień pracowity przede mną....
                  pozdr. d.
                  • mammaja Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 14.12.10, 01:00
                    No te choinki pierniczkowe to mi zaimponowały. Muszę znależć piernikowe domki mlodej, zeby nie wpaść w kompleksy smile
                    Verbeno - okres przedwyjazdowy jest wspanialym czasem - juz i mnie sie wydziela adrenalina na muysl o twojej podrozy!
                    Dado - Zosienka coraz piekniejsza smile Niedlugo pobiegnie - zobaczysz. Antos dopiero skonczyl pol roku, a robi pompki i tez rwie sie do lotu! Strasznie silny jest, a Franio taki delikatny smile
                    Snieg znowu zasypal odsniezony garaz, wyjechalam dobrze, ale juz nie wjechalam, na wszelki wypadek. Potem przyjda refleksje - lepiej ogrzane autko i szuflowanie zjazdu czy zamaraniete autko, ale na prostym smile I dzien minal jak z bicza styrzelil !
                  • mammaja Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 14.12.10, 01:01
                    No te choinki pierniczkowe to mi zaimponowały. Muszę znależć piernikowe domki mlodej, zeby nie wpaść w kompleksy smile
                    Verbeno - okres przedwyjazdowy jest wspanialym czasem - juz i mnie sie wydziela adrenalina na muysl o twojej podrozy!
                    Dado - Zosienka coraz piekniejsza smile Niedlugo pobiegnie - zobaczysz. Antos dopiero skonczyl pol roku, a robi pompki i tez rwie sie do lotu! Strasznie silny jest, a Franio taki delikatny smile
                    Snieg znowu zasypal odsniezony garaz, wyjechalam dobrze, ale juz nie wjechalam, na wszelki wypadek. Potem przyjda refleksje - lepiej ogrzane autko i szuflowanie zjazdu czy zamaraniete autko, ale na prostym smile I dzien minal jak z bicza strzelil !
                    • fedorczyk4 Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 14.12.10, 08:59
                      Zofia coraz cudniejsza. Pierniki imponujące. Verbeno prawie czuję Twój raize fiber przedwyjazdowy. Mm, pamiętam te domki. Jou czy Ty nie miałaś jednak odpoczywać?
                      U mnie szaleje le Mąż. Pozmieniał listwy przypodłogowe w pokojach dzieci, poporządkował swoje i syna papiery, afisze i foldery, wyniósł tego cztery wielkie ikeowskie torby, wczoraj rozmroził zamrażalke i lodówkę, wypiłował półki w etażerce u Dziecinki tak, że łóżko dla Janeczki zmieściło się we właściwą stronę. Może oni by przyjeżdżali jednak częściej to cały remont bym nim zrobiła.
                      Syn Średni nadal siedzi w Londynie i właśnie dowiedziałam się że wraca dopiero 23. Mam nadzieję że nic (typu śnieżyca)nie stanie temu powrotowi na przeszkodzie!
                      To tyle informacji z frontu. Lecę do roboty.
                      • mammaja Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 14.12.10, 12:00
                        Pozdrawiam spod świeżo spadlej warstwy sniegu! Znowu za szufelke sie wezme, na ciekawe watki forumowe odpisze wieczorem! Trzymajmy sie, bo w miasto wyruszam!
                        • lablenka_x Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 14.12.10, 20:49

                          Oj Mammaju ,a będzie jeszcze gorzej,Bbetke zasypało,u nas pada cały dzien i mój samochód trudno znaleźć wsród innych białych.
                          Zosieńka sliczna.mamajowej Corki piernikowe domki z kolorowymi szybkami pamietam , a jakze i chciałam o nich wspomnieć,ale mnie ubiegłyście.Teraz oddalam sie na MjakM.
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/eFudo8dYKIyYE2V0LX.jpg
                          • mammaja Re: Wtorek, 5 dni do wyjazdu! 15.12.10, 00:53
                            Najezdzilam sie dzisiaj po miescie, raz na Saską Kępę, sprawdzic czy dziala ogrzewanie. Oj, jak dziala - poprzedni bylo wyziebione, wiec nastawilam duze grzanie i dzisiaj weszlam jak do lazni smile Popoludniu jeszcze musialam zawiezc malzonka do lekarki, sypalo caly czas smile
                            Musze powiedziec, ze u nas wyglada ten snieg slicznie - jak bedzie troche slonka to porobie fotki. W miescie naprawde trudno parkowac, ciekawe czy wywioza troche tego - czy bedziemy przedzierac sie przez zaspy - jak tak dalej pojdzie smile
                            • fedorczyk4 Środa 15.12.10, 09:44
                              Mm, moim zdaniem będziemy przedzierać się przez zaspy. Też uprawiałam wczoraj jazdę miejską, parkowanie staje sie powoli nie lada sztuką.
                              Nie wiem czy to nadciagające święta, czy zmęczenie materiału, ale czuję się wypluta i negatywnie nastawiona do pracy. Mam zdecydowaną cofkęsad
                              Wczoraj dokonałam ostatecznie ostatnich zakupów prezentowych, więc to już temat zamknięty, jeszcze tylko jutro odbiorę zamówione mięso i reszta już w rękach le Męża niech on się martwi o wyżywienie wołoduchów.
                              Czuję, że zaraz zacznę mendzić, więc już lepiej pójdę do roboty!
                              • mammaja Re: Środa 15.12.10, 11:40
                                Fed, mozesz sobie mendzic ile chcesz, takie juz mamy zycie smile
                                Dzisiaj zimowe slonce, blade i niewyrazne - ale jest ! Drzewa w sniegu, naprawde bardzo ladnie za oknem, chociaz zimno. W radio caly czas mowa o dniu bez polityki, wiec sa dyskusje teoretyczne na ten temat. Nie kijem go to pałką smile Milego dnia i zapadam w wymyslanie interesujacych sformulowan, ktore zachecą Wydzial Kultury do finansowania. No coz, taka robota. Bezplatna, zaznaczam sad
                                • lablenka_x Re: Środa 15.12.10, 17:21
                                  Masz rację Mammaju, niech sobie Fed mendzi do woli, tyle ile potrzebuje ,dla poprawy nastroju.
                                  U nas dziś nie pada,ale samochód mam zasypany od góry po koła.
                                  Dzis nigdzie nie jade,więc mi dobrze.
                                  Jestem wlaśnie po korkach z polskiego ("Stepy Akermanskie" i Norwida "Daj mi te wstążkę")i w wewnętrznym zdumieniu oraz odkryciu ,że nie każdy musi.
                                  Zawsze opowiadałam jako anegdotke, jak to pracująć w schronisku dla nieletnich własnie owe stepy tłumaczyłam z polskiego na ich, a potem juz po naszemu,za co dostałam najpiękniejsza nagrodę w zyciu ( stwierdzenie przepraszam,ale cytuję"O kur... jakie to piekne)
                                  Nie sądziłam,ze jeszcze kiedykolwiek omowienie "Stepów" zacznę od objasniania ,że oto ten AdamM wcale nie płynął łodzią po oceanie... a potem eureka i już poszło.Z Norwidem mniej kłopotów byłosmile
                                  Verbena już chyba siedzi na walizkachsmilea rajzefiber ma optymalny.
                                  Bezpiecznego lotu Wam życzę,a potem z niecierpliwością będę czekac na relacje i wrażenia.
                                  Wrzucam kolejna fotk z mojego eksperymentu:
                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/eFudo8dYKIyYE2V0LX.jpg
                                  • bbetka Re: Środa 15.12.10, 19:04
                                    Lablenko piękne zdjęcia eksperymentalne!

                                    Mnie zasypało dosłownie i w przenośni... czuję, się jakbym buksowała nóżkami w miejscu - robię i robię i robię a do przodu się nie posuwam....;-(
                                    Poruszanie się po mieście oraz parkowanie to koszmar, a niestety muszę uprawiać to codziennie... wyczerpuje mnie to i pochłania siły tak, że wracając o tej porze nie jestem w stanie nic rozsądnie naukowego napisać, terminy gonią a w nocy też nie mam siły/chęci na pisanie. Starzeję się czyco? wink

                                    Na froncie kocim walki się nasilają, czekam kiedy poleje się krew...
                                    Za to ostatnio jak weszłam do domu miałam jak najgorsze myśli, bo podłoga pokryta była zielonym czymś...idąc tym śladem doszłam do stołu gdzie zielone się zagęściło i okazało być wyciągniętą z wazonu drobną paprotką posiekaną na czynniki pierwsze wink)) przy czym wazon oraz kwiaty stanowiące główny składnik wiązanki i WODA pozostały w wazonie - pełen szacunek dla zdolności małego kota zwanego ostatnio "Banditen" wink ze względu na charakter oczywiście

                                    Idę smażyć naleśniki, bo na przedmiocie "podstawy przedsiębiorczości" moja córka z kolegami założyli (wirtualnie) naleśnikarnię, jutro będzie w szkole jej promocja i naleśniki mają być całkiem prawdziwe!!! Nie wiem dlaczego ja je piekę, bo jakoś na liście płac nie zostałam uwzględniona wink

                                    Verbeno - jak tam sytuacja przedwyjazdowa? zazdraszczam nieustająco wink
                                    • bbetka Re: Środa 15.12.10, 19:06
                                      A... miałam jeszcze napisać, że oczywiście podam przepis na pierniczki i choinki, postaram się wieczorem napisać. Tylko nie wiem czy w dzisiajkach czy w obiadkach?
                                      • verbena1 Re: Środa 15.12.10, 19:46
                                        Sytuacja, Bbetko stoi i nie chce ruszyc sie z miejscasmile Nie mam czasu!
                                        Dzis po poludniu pracowe spotkanie przedswiateczne. Dali kanapeczki ,cos do picia i prezent w postaci dwu waz- swiecznikow, takie sobie.
                                        Jutro po pracy robie jako kierowca-zaopatrzeniowiec u przyjaciolki. Jedziemy do sklepu i robimy wielkie zakupy ,ktore musza starczyc na miesiac, ona nie ma samochodu i boi sie zasypania a tym samym niemoznosci przytargania jedzenia do domu. Troche przesadza bo w czasach ,kiedy nie mialam auta, wszystko wozilam rowerem nie baczac na pore roku.

                                        Potem przywoze ja do siebie, robie troche lepszy obiad (wolowina juz sie marynuje) dla niej i syna Rieksa na pozegnanie przed wyjazdem. Pakowania wiec nie bedzie.
                                        W piatek ostatni dzien pracy, hurra, po poludniu, byc moze, podejmiemy akcje bagaze poniewaz w sobote wpada corka Rieksa z dziecmi usciskac nas po raz ostatni w tym rokusmile

                                        Zostaje wiec jedynie niedziela. Spodziewam sie krotkich wizyt sasiedzkich z pytaniem czy nie trzeba bedzie zatroszczyc sie o kotke. Moze zaslonimy zaslony i bedziemy udawac ,ze nas nie ma?
                                        Postaram sie dalej Wam sprawozdawac widzac jak bardzo przejmujecie sie moim wyjazdemsmile
                                        • fedorczyk4 Re: Środa 16.12.10, 09:31
                                          No właśnie, a co z kotką, może trzeba się o nią zatroszczyćwink
                                          Bbetko, u mnie te kocie harce też tak wyglądały. Nie ukrywam że nadal potrafią dać sobie po razie, albo zdemolować kilka pomieszczeń w jakimś kompletnym szaleństwie, ale ogólnie po kilku trudnych miesiącach (tym trudniejszych, że Krowisia też wsadzała pyszczydło w kocie afery) znaleźli modus vivendi i po dziennych harcach i swarach sypiaja starannie w siebie wtulenismile
                                          Verbeno też zaczynam odliczać dni. W piątek teściowa, we wtorek szwagrostwo i ryby z nad morza. Odmówiłam przyjęcia całego transportu (ryb, rodzinę muszę przyjąć w całości), trudno niech kto inny buja się z rozwożeniem i sładowaniem. Przyjmuję tylko swoje i dla swoich, co i tak reprezentuje sobą około 25 sztuk rybstwa.
                                          Spóźniona jestem strasznie. Zaspałam w związku z bezsennością która dopadła mnie na tle "rodzinnym"
                                          P.S. Zmieniłam rozmiar. Odwiesiłam jeansy na słonia i włożyłam te na hipopotamasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka