Ingerencje wszelakie. Należy czy nie? Było cos takiego, bodaj u Makuszyńskiego, jeśli mój przyjaciel ma wejść w g.... to ja go nie mogę powstrzymać, ale moge go przestrzec. Całe moje zycie wtrącałam się w cudze sprawy. Zawsze obrywałam za to po uszach wiem, że nie powinnam, ale nie jestem w stanie się powstrzymać. Bardzo staram się przestrzegać zasady przestrzegania, a nie wtrącania, ale i tak na jedno wychodzi.
Moje pytanie do fora brzmi: wtracacie się czy nie?
A jak tak to czy wbrew sobie?
Aj ak nie to w jaki sposób?
Ostatnio stanelam wobec dylematów życiowych, nie moich teoretycznie, ale które moje życie zakałapućkały by kompletnie. Już ich nie mam, ale pytania pozostały