Dodaj do ulubionych

Starość - ryzykowny temat II

17.08.04, 13:54
W ostatnim wątku Maryny i w watku Lablafox "ładni/brzydcy - cd selekcji"
przewija się problem starości, starzenia się.....
Kultura europejska i amerykańska boi się problemu starości i w
przeciwieństwie do kultury azjatyckiej, udaje, że jej nie ma, próbuje jej
zaprzeczać, zatrzymać, odwrócić....
Co Wy o tym sądzicie - jaki jest Wasz stosunek do starości cudzej i własnej,
która wcześniej czy później nadejdzie nieuchronnie?
Czy chcecie, możecie, potraficie o tym pisać?
knk
Obserwuj wątek
    • marialudwika Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 14:00
      Temat bardzo wazny Kn.Pozniej chetnie wlacze sie do dyskusji,nawet
      wspomnialam,co mnie w tym temacie dreczy w watku Maryny..
      ml
      • foxal Re: Starość - Kiedy sie rozpoczyna? 17.08.04, 18:34
        Dwie godziny temu naisalem komentarz i mi go zjadlo, twierdzac, ze nie moze
        znalezc serwera gazety. Moze uda mi sie go powtorzyc, ale dopiero wieczorem.

        Sprobujmy jednak zdefiniowac starosc, jako taka, bo moze to wcale nie jest taki
        zly okres jak wielu ludziom sie wydaje. Wiadomo, ze kazdy chcialby byc wiecznie
        mlodym - czy nie sadzicie, ze to bylo by meczace i nudne?
        • bodzio49 Re: Starość - Kiedy sie rozpoczyna? 17.08.04, 18:42
          Czy każdy chciałby być wiecznie tylko młodym? To chyba nie takie pewne.
    • bodzio49 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 17:55
      W Bieszczadach spotkałem kilka bardzo interesujących ludzi starszych sporo
      odemnie. Wydaje mi się, że coraz więcej osób zaczyna bez kompleksów mówić o
      starości a co ważniejsze pięknie z nią sobie radzić. Na tym obozie w
      Bieszczadach było kilka warsztatów. Między innymi wykłady z makrobiotyki.
      Termin ten stosowany jest zazwyczaj do odżywiania ale używany jest też w
      szerszym aspekcie. Coś w rodzaju sposobu na piękne życie. Nawet słyszałem
      słowa "stworzenie sobie raju tu na ziemi". Co ważne, można starać się dochodzić
      do tego celu różnymi drogami.
      Miałem zamiar chodzić po górach, robić zdjęcia i nic więcej. Ale nie dało się.
      Troszkę mnie wciągnęło. Nie powiem, że mnie zmienili ale dali dużo do myślenia.
      Nie śmiejcie się. Spotkałem żywe przykłady tej teorii w wieku od 20 do 70 lat.
      Jest ich coraz więcej. Aż trudno wyobrazić sobie jak świat mógłby wyglądać
      kiedy będzie ich większość. Oni w to wierzą głęboko. Ja zaczynam.
      • a.erie Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 18:29
        uzdrowiciel.republika.pl/dlazdrowia/makrobiotyka.html
        • bodzio49 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 18:39
          Dzięki. Jest to właśnie makrobiotyka w aspekcie "kuchni". Ale z tego co
          usłyszałem to aktualnie podchodzi się do tego znacznie szerzej.
    • a.erie Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 18:46
      Hmm.. starosc to dla mnie naturalny etap w zyciu czlowieka. Nie boje sie i
      tyle! Tym bardziej, ze im jestem bardziej posunieta w leciech, to granica od
      ktorej zaczyna sie starosc dziwnie mi sie wydluza smile
      • iwonax Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 19:49
        A ja starości się boję i to okropnie! Takiej starości z chorobami,
        zniedołężnieniem, z niemożnością radzenia sobie z najprostszymi
        pracami domowymi, zależnością od innych. Tak, ktoś powie, że i młodsi
        są chorzy, mają najprzeróżniejsze problemy zdrowotne i bywają zależni
        od innych.
        Osobiście opiekowałam się przez 7 lat osobą powyżej
        80, przykutą przez ostatnie 2 lata życia do łóżka. Serce "krajało" się,
        że nie można pomóc.
        A granica, od której zaczyna się starość w zależności od naszego wieku
        rzeczywiście cały czas się przesuwa.
        Ja osobiście chciałabym, aby dla mnie w tym momencie czas się zatrzymał.
        • verbena1 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 20:19
          Starosc to samotnosc,
          -starosc to rozpaczliwe wolanie o chwilke uwagi,porozmawiania,zauwazenia
          -starosc to choroby, probowanie coraz to innych lekow, ludzenie sie ,ze
          zdzialaja cuda i odmlodza
          -starosc to lek przed zupelnym zniedoleznieniem, zdaniem sie na czyjas platna
          opieke
          -starosc to czekanie na telefon,wizyte najblizszych
          -starosc to lek przed smiercia
          Mowie tu o starosci w bogatym kraju ,gdzie jest zapewniona opieka ,gdzie
          starsze panie chodza do fryzjera i pedikurzystki.
          Widze jednak,ze malo rozni sie od tej biednej starosci. Jest samotna.

          Znam to dobrze, pracuje na codzien ze starymi ludzmi.

          Patrzac na reklamowych ,zwawych,wysportowanych staruszkow chcemy byc tacy na
          starosc, wmawiamy sobie ,ze omina nas choroby,brzydota,niedoleznosc.
          Odsuwamy mysl o tym co bedzie za kilkadziesiat lat, nic to nie da,nie
          uciekniemy przed staroscia.

          Na razie jestesmy jeszcze mlodzi, tylko 40+ ,czeka nas jeszcze wiele ciekawych
          momentow i przygod. Tak trzymac.
          • bodzio49 Re: Staro?ć - ryzykowny temat II 17.08.04, 20:40
            Sš jednak ludzie, którzy uważajš że staro?ć wcale taka jak opisała? Verbeno być
            nie musi. Staruszkowie wcale nie muszš być wysportowani. Ale nie muszš być też
            samotni, opuszczeni, niedołężni, nawet schorowani. Chciałbym takiej staro?ci.
            Pewnie wszyscy by chcieli ale jak niewiele w tym kierunku robimy. Bo i pewnie
            niewiele wiemy.
            • marialudwika Re: Staro?ć - ryzykowny temat II 17.08.04, 20:56
              A jaka jest recepta na szczesliwych staruszkow Bodziu?
              W naszym osiedlu mieszkaja ludzie i bardzo mlodzi,z malymi dziecmi i sredni i
              tzw. staruszkowie,wielu jest samotnych niestety,z roznych powodow.Wielu trzyma
              sie swietnie,inni mniej ale staja na glowie by nie isc do domu "swietlanej
              starosci",sa samodzielni,nawet jezdzac na wozkach,czy chodzac z
              balkonikami.Wszyscy boja sie zycia w "izolacji starosci".I wcale im sie nie
              dziwie.Po odwiedzeniu takiego domu,u wiekowej ciotki meza ogarnela mnie
              zgroza.OPieka jest,czysto jest,ale wlasnie ta straszliwa samotnoscsad(( i ten
              chlod opiekunow!
              ml
              • bodzio49 Re: Staro?ć - ryzykowny temat II 17.08.04, 21:10
                Jeśli prosisz ml to powiem co sądzę. Zarówno ci samotni i opuszczeni jak i ci
                schorowani są często sami sobie winni. Nie mówię że ja na pewno będę w lepszej
                sytuacji ale będę się starał. To sobie obiecuję.
                • jutka1 Re: Staro?ć - ryzykowny temat II 17.08.04, 21:27
                  bodzio49 napisał:

                  > Jeśli prosisz ml to powiem co sądzę. Zarówno ci samotni i opuszczeni jak i ci
                  > schorowani są często sami sobie winni. Nie mówię że ja na pewno będę w lepszej
                  > sytuacji ale będę się starał. To sobie obiecuję.
                  *********
                  Wydaje mi sie, ze jestes niesprawiedliwy. Tzn. chyba wiem co chcesz powiedziec, ale mysle, ze
                  rownie czesto samotnosc itp. sa spowodowane okolicznosciami. Np. ktos nie mial dzieci,
                  rodzina sie wykruszyla, przyjaciele pomarli, na nowe znajomosci nie ma za bardzo szansy (i nie
                  c hodzi mi o to, ze "wystarczy do kogos zagadac" - czesto nie ma do kogo, nie ma jak, nie ma
                  transportu zeby gdzies pojechac, czy chocby najtrywialniej: nie ma srodkow na transport, na
                  net, na rozmowy telefoniczne).

                  Co do chorob, sa czesto uwarunkowane albo genetycznie, albo staroscia i zmeczeniem
                  "materialu", i nie moglabym powiedziec, ze ktos jest sam sobie winien w takich wypadkach. Tez
                  czasem choroby sie zjawiaja u ludzi, ktorzy ich miec nie powinni teoretycznie, np. niepalace
                  osoby nienarazone na dym innych palaczy zapadajace na raka.

                  Samotnej starosci nie zycze ani sobie, ani nikomu. Zycie wsrod duchow jest meczace.

                  Pozdrawiam
                  Jutka
                  • bodzio49 Re: Staro?ć - ryzykowny temat II 17.08.04, 21:46
                    Oczywiście masz rację Jutka, że są różne przypadki. Czasem bardzo dziwne.
                    Ja myślałem o znacznej większości. Zresztą nie jestem autorytetem. Tak myślę.
                    Ale nie rozumiem jak np: przyjaciele mogą powymierać? Mam kilku dużo młodszych
                    dobrych znajomych. Może jeszcze nie przyjaciół ale może. I im ta znajomość coś
                    dać może. Czy nie? Druga sprawa to to, że wiele zależy przecież od otoczenia.
                    Ono też musi się zmienić.
                    • jutka1 Re: Staro?ć - ryzykowny temat II 17.08.04, 21:52
                      bodzio49 napisał:

                      > Oczywiście masz rację Jutka, że są różne przypadki. Czasem bardzo dziwne.
                      > Ja myślałem o znacznej większości. Zresztą nie jestem autorytetem. Tak myślę.
                      > Ale nie rozumiem jak np: przyjaciele mogą powymierać? Mam kilku dużo młodszych
                      > dobrych znajomych. Może jeszcze nie przyjaciół ale może. I im ta znajomość coś
                      > dać może. Czy nie? Druga sprawa to to, że wiele zależy przecież od otoczenia.
                      > Ono też musi się zmienić.
                      **********
                      Ja mialam i mam przyjaciol duzo starszych ode mnie, i juz przez pare smierci przeszlam,
                      smierci "ze starosci".. Roznica wieku znaczna, znalismy sie czy znamy lat 20+.
                      Otoczenie, warunki, etc. oczywiscie powinny sie zmienic, z drugiej strony jednak nawet
                      najlepsze warunki nie zapewniaja a priori starosci nie-samotnej.
                      Tak sobie mysle tylko.
                      Pozdrawiam,
                      jutka smile
          • kanoka Re: Starość - ryzykowny temat II 18.08.04, 10:03
            Verbeno, poruszył mnie Twój post...
            Myślę, że jest głęboko mądry i prawdziwy....skopiowałam go sobie, ale dla celów
            prywatnych, wiec mam nadzieję, że nie naruszam praw autorskich wink.
            Dzięki...
            pozdrawim
            knk
      • ewelina10 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 21:27
        Nie będę udawać...
        Boję się starości. Jest paskudna i zła. A jeszcze bardziej obawiam się starczej
        bezradności i niesprawności.
        Cóż, jak nie można czegoś zmienić, to trzeba się z tym pogodzić. Pracuję nad
        tym.
        Niezauważalnie, ale już kilka etapów trzeba było przeskoczyć.
    • alfredka1 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 21:52
      O starości mogą pisać ludzie starzy i też nie zawsze można wierzyć że piszą
      prawdę… Jedni starzeją się brzydko, uważają że im się wszystko z racji wieku
      należy a inni odwrotnie, że trzeba stanąć pokornie na boczku. I nikt nie ma
      racji .Uważam że dopóki jesteśmy sprawni fizycznie i umysłowo to starości nie
      odczuwamy ale jacy będziemy gdy tę sprawność utracimy to nie wiemy. I dlatego
      wszelkie rozważania na ten temat nie mają sensu, bo przecież piszą na forum
      ludzie "jeszcze nie starzy", którzy widzą wszystko z boku, nawet jeżeli starzy
      (!) to ich bliscy. Niech więc lepiej nie rozważają, bo im się po nocy okropni
      starzy będą się śnili.
      Baaardzo stara alfredka, kóra nie wie czy już jest stara czy jutro będzie...smile
      • mammaja Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 22:07
        Towarzyszylam trzem starym osobom(po 80 - ce) do kresu ich dni.Mialam te osoby
        u siebie w domu. Oczywiscie na przestrzeni lat.Kazda starosc jest inna.
        Jedna z tych osob,bardzo mi bliska udzielila mi nadzwyczajnej lekcji pokory i
        umiejetnosci ofiarowywania swojego cierpienia za innych.Umiejetnosci
        szlachetnego pokonywania choroby.Stad moze mam inny stosunek rowniez do
        starosci papieza. Pocieszenie w cierpieniu przychodzi nieoczekiwanie. Mysle, ze
        ja najwiecej zyskalam na tej opiece nad chorymi.
      • alfredka1 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 22:08
        cyt. siebie "kóra będzie stara..." to wszystko przez tę kurę, co już tyle
        czasu po jezdni się "szlaja". Pozdrawiam smile
        • verbena1 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 22:32
          Alfredka ma racje, co my mozemy wiedziec o starosci. Trzeba ja przezyc.
          Kiedys myslalam ,ze jak bede miala 50 lat bede juz bardzo stara i brzydka.
          To nieprawda! Nie czuje sie wcale staro, a uroda? Jakies resztki jeszcze
          zostaly.
          Mam zamiar jeszcze dlugo nie czuc sie staro.

          Ps.kto zna jakies dobre lekarstwo na poprawe pamieci...smile)
          • foxal Re: Starość - ryzykowny okres zycia 17.08.04, 22:50
            Z niektorych wypowiedzi wynika, ze nie mozna, czy nie nalezy mowic o starosci,
            dopoki sami tego nie przezyjemy. Osobiscie z takim pogladem sie nie zgadzam, bo
            z tego by wynikalo, ze w ciagu calego dotychczasowego zycia nie nauczylismy sie
            niczego, choc by tego, ze pewnym zjawiskom w naszym zyciu mozemy jesli nie
            zapobiegac, to przynajmniej byc psychicznie na to przygotowanym.

            Kiedys slyszalem takie powiedzenie, ze madrzy sa ci co umieja sie starzec z
            godnoscia. Skad to sie bierze, taka umiejetnosc i jej godnosc zastosowana? Z
            biezacych, wczesniejszych obserwacji i wyciagania z nich odpowiednich wnioskow.

            Bodzio ma poniekad racje, ze mozna sie przygotowac do lepszej starosci, po
            przez wczesniejsze zapobieganie roznych zachciankom mlodosci np. nadmierne
            picie alkoholi, palenie papierosow, przyjecie do wiadomosci, ze pewnych rzeczy
            w pewnym wieku nie nalezy robic i pamietac, ze starosci jako takiej nie
            unikniemy, wiec odpowiednia wczesna zapobiegliwosc jest niezbedna.

            Podawanie zlych przykladow, na co nie mozemy poradzic np nagle choroby, wypadki
            losowe nie prowadza do budowania wlasnego poczucia rzeczywistosci i jest droga
            prowadzaca na przegrana, bo zle wlasne przepowiednie zawse sie spelniaja - self
            fullfiling profecies. I napewno nie tedy droga do pogodnej starosci, ktora u
            roznych ludzi rozpoczyna sie w roznym wieku.
      • bepeef Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 23:06
        alfredka1 napisała:

        > I dlatego
        > wszelkie rozważania na ten temat nie mają sensu, bo przecież piszą na forum
        > ludzie "jeszcze nie starzy", którzy widzą wszystko z boku, nawet jeżeli starzy
        > (!) to ich bliscy. Niech więc lepiej nie rozważają, bo im się po nocy okropni
        > starzy będą się śnili.

        No ale sens(jego istnienie) - czy to rozważań na temat starości, czy to czego
        innego - jest rzeczą subiektywną bardzo smile

        Kilkanaście lat temu zdarzyło mi się leżeć w jednym pokoju szpitalnym z przemiłą
        starszą panią ( nieco po osiemdziesiątce). Była samym uśmiechem i życzliwością
        (nawet w tych chwilach, kiedy smutek ją ogarniał na myśl o mężu, którego,
        jak mówiła, już musi zostawić a nie chce tego - bo będzie się czuł samotny).
        Mąż odwiedzał ją codziennie i gdy ona była zabierana na kolejne
        badania/zabiegi - płakał z bezsilności, że nie potrafi obronić jej przed
        cierpieniem (łzy natychmiast schły, gdy wjeżdżał wózek).
        Przeżyli ze sobą 60 lat (kilka miesięcy wstecz świętowali
        tę okrągłą rocznicę).
        Patrzyłam na nich z podziwem i chyba z jakąś
        zazdrością nawet - wyglądali jak dwa srebrne Anioły smile
        Przypomniał mi się Dorian...Może faktycznie na starość
        jesteśmy "portretami" całego swojego życia?
    • mede4 Re: Starość - ryzykowny temat II 17.08.04, 23:21
      Pieknie,wzruszająco i madrze piszecie o starości.Moim zdaneim człowiek jest
      wtedy stary gdy zestrzeje się jego mózg!!znałam kogoś kto w wieku 70 lat
      anuczył się holenderskeigo a inny w tym samym wieku opanowal komputer by
      napisać wspomneinia z mlodosci i mial zawsze taki ciekawe spostrzeżena, nei był
      nudny.Inna moja znajoma 80 letnai starsza pani,zawsze zadbana i pachnąca!!!
      zawsze pelna zainteresowań , otwarta an nowe doznania.Mieli zdrowe mózgi, czegi
      i sobei i Wam życzę.)))Wtedy będziemy jak stół, wprawdzie antyk ale jaki
      wypolerowany i wciąz uzyteczny))))))).Pozdrawiam wszystkich!!
      • maryna04 Re: Starość - ryzykowny temat II 18.08.04, 03:36
        Reasumujac dotychczasowe wypowiedzi - najwazniejsze abysmy mogli zdrowo
        umrzec, czego sobie i Wam zycze. Chodzi o sprawnosc fizyczna, a moze nawet
        bardziej umyslowa. W kazdym wieku jakos dostosowujemy sie do "okolicznosci" i
        zyjemy dalej. Podobno gieriatria uwaza, ze starosc zaczyna sie od 65 roku
        zycia, dodalabym rozrzut plus minus 10. Nie mysle o tym, ze kiedys nie bede
        sprawna, jak juz bede to sie zastanowie. Jak wykazaly najnowsze badania
        najwazniejszym czynnikiem na dobra starosc sa geny.Troche mozna sobie pomoc
        uprawianiem ruchu, cwiczeniem umyslu i niedojadaniem, ale chyba tez nie mozna
        temu calkowicie wierzyc. Dopoki jestesmy sprawni fizycznie i umyslowo samotnosc
        nie jest czyms strasznym, i wtedy mozna miec przyjemnosc z zycia, Tu
        wlasnie widac przewage "modelu amerykanskiego", gdzie ludzie starzy niezaleznie
        od pozycji spolecznej zyja swoim a nie swoich dzieci zyciem i maja swoje
        przyjemnosci i ich zycie nie jest wypelnione tylko czekaniem na kontakt z
        dziecmi, Lubie sluchac opowiesci ze szpitala o sprawnych, pogodnych,
        mieszkajacych same 90-latkach, ktore nie moga byc dluzej w szpitalu, bo w
        czwartek maja Bingo. W Ameryce co rusz zaskakuje mnie, jak starzy juz ludzie
        maja jeszcze rodzicow. Moja corka kiedys na ta okolicznosc mowi, zobaczysz, my
        tez kiedys razem bedziemy porownywac nasze czeki emerytalne, he, he.
    • a.erie DIETA MAKROBIOTYCZNA 18.08.04, 04:11
      napotkane w sieci smile

      DIETA MAKROBIOTYCZNA

      Istnieje dłużej niż Beatlesi. Przetrwała diety makaronowe, niskowęglowodanowe i
      niskotłuszczowe. Dziś termin makrobiotyka został odsunięty na dalszy plan, tak
      że nie każdy z nas wie co on oznacza. Dieta makrobiotyczna zawiera bogatą,
      organiczną żywność, którą powinien stosować człowiek i która znana jest od
      wieków. Bogata jest w węglowodany i błonnik, z małą zawartością tłuszczu. W jej
      skład nie wchodzi: mięso, drób, nabiał, jaja, cukier rafinowany i chemikalia.
      Ta przepyszna dieta zapobiega wielu chorobom. Jak by nie było, makrobiotyka
      przetrwała próbę czasu. Jej właściwość równoważąca została udowodniona przez
      naukowców. Dla wielu ta wegetariańska dieta jest częścią sposobu na życie. Dla
      innych jest środkiem ratującym je. Wiele osób twierdzi, że stosowanie diety
      makrobiotycznej pomogło im zapobiec chorobom serca, rakowi i innym
      nieuleczalnym schorzeniom. Niektórzy odżywiają się makrobiotycznie, aby
      zwiększyć witalność, osiągnąć większy rozwój umysłowy i emocjonalny, inni, aby
      schudnąć lub mieć lepszą cerę. Jeszcze inna grupa wybrała tę dietę, aby bronić
      prawa zwierząt i żyć ekologicznie. Jedną z unikalnych korzyści makrobiotyki
      jest ta, że przynosi ona zdrowie nie tylko człowiekowi, ale także całej
      planecie.

      Centralnym punktem każdego makrobiotycznego posiłku jest brązowy ryż, jęczmień,
      owies, kukurydza i gryka, a także makaron ekologiczny. Białe pieczywo i płatki
      kukurydziane były dla większości z nas codziennym pożywieniem. Teraz zboża są
      tradycyjnym pożywieniem wielu kultur. Pochodzi ono od naszych przodków, którzy
      spożywali ziarna zbóż do każdego posiłku. Ta wzmacniająca żywność pokrywa 50%
      zapotrzebowania na witaminy, mikroelementy i dostarcza błonnika. Żywność
      roślinna w skład której wchodzą ziarna, rośliny strączkowe, warzywa i owoce
      zawiera zdrowe fitochemikalia. Wzmacniające zupy, lekkie sałatki zbożowe i
      słodkie owocowe desery to wszystko, czego nam potrzeba dla zdrowia.

      Standardowa dieta makrobiotyczna jest czymś niezwykłym. Składniki są proste, a
      gotowanie jest kluczem do preparowania posiłków, które są zdrowe i smaczne.
      Kucharz ma możliwość zmiany jakości pożywienia. Czas, ciepło i siła
      energetyzują posiłek.

      DZIENNA DIETA MAKROBIOTYCZNA

      Cudowne warzywa. Mama miała rację kiedy mówiła: "Jedz warzywa". Mniej niż 10%
      Amerykanów spożywa zalecaną ilość warzyw i owoców dziennie. Miesięcznik
      międzynarodowego instytutu do walki z rakiem podał, że to smaczne pożywienie
      zapobiega powstawaniu raka płuc i tarczycy. Świeże warzywa stanowią 25-30%
      diety makrobiotycznej. Od chrupiącej marchewki do kruchej sałaty i od kapusty
      do cebuli, warzywa mają antyrakowe działanie. John Hopkins z Medycznego
      Uniwersytetu bada antyrakowe składniki w warzywach. Naukowiec Jean Carper
      twierdzi: "Badania wykazują, że osoby odżywiające się w większości owocami i
      warzywami są w połowie tak podatne na raka jak pozostali. Są też bardziej
      odporne, mają mocniejsze serce, lepsze ciśnienie i łatwiej się koncentrują".
      Jedz warzywa!

      Fasola - korzystny wpływ na serce. Rośliny strączkowe nie tylko obniżają poziom
      cholesterolu, ale także pozytywnie oddziaływują na nastroje i życie seksualne.
      Można robić z nich zupy makrobiotyczne, steki, sałatki, a nawet desery.
      Ostatnio odkryto, że soja wyrównuje poziom estrogenu i zapobiega rakowi piersi.
      W książce pt. "Cud soi" można dowiedzieć się, że chroni nas ona przed prostatą,
      osteoporozą i choroba wieńcową. Fasola stanowi około 5-10% diety
      makrobiotycznej. W przypadku roślin morskich takich jak nori bliskie są one
      zwolennikom sushi. Inne takie jak kombu, wakame, hiziki i arame są smaczne i
      zawierają wapno, żelazo, cynk i witaminę B12. Wspomniane w niewielu badaniach
      warzywa morskie zmniejszają skutki napromieniowania, leczą raka, osteoporozę,
      artretyzm i zmniejszają poziom cholesterolu we krwi. Włączenie ich do diety
      makrobiotycznej zapewni nam nie tylko zdrowie. Pożywne oleje, marynaty,
      nasiona, orzechy, owoce i białe rybie mięso dopełnia dietę makrobiotyczną.
      Makrobiotyka jest sposobem na życie i filozofią, a nie tylko dietą. Słowo
      zaczerpnięte jest z greckiego "wspaniałe życie". Większość makrobiotyków
      interpretuje je jako świadomy sposób na życie zgodne z naturą. Termin ten
      używany przez Hipokratesa, ojca medycyny, znaczył "nauka o długotrwałym życiu".

      Zmiany w makrobiotyce. Podobnie jak wszystkie inne i te zmiany przebiegały
      powoli. Ugotuj pełnoziarniste danie i dodaj do swego posiłku. Podaj tortilla z
      fasolą zamiast wołowiny. Rozwiń nawyk jedzenia warzyw na obiad i kolację.
      Spotykaj się z przyjaciółmi, z którymi będziesz dzieliła się makrobiotycznymi
      przepisami. Stwórz zdrowy jadłospis dla swojej rodziny. Masz jeszcze wiele do
      osiągnięcia. Sherry A. Rogers tak pisze w swojej książce: "Co jest najlepsze w
      makrobiotyce? Oczywiście masz szansę na zdrowe, pełnowartościowe życie, o
      którym nigdy ci się nie śniło". Natomiast William Castelli powiedział
      kiedyś: "Badana i obserwacje są klarowne. Ludzie muszą spojrzeć krytycznie na
      swoja dietę i zmienić ją". Zmiana ta może być dla ciebie wyzwaniem i wróży ci
      długie, szczęśliwe i zdrowe życie. Do dzieła!



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka