Moja corka (w maju skonczyla 16 lat) jest zamazana na amen. Dopiero teraz w
pelni rozumiem powiedzenie o cielecej milosci; patrza na siebie z tak
strasznie maslanym wzrokiem, ze za kazdym razem musze siegac po relanium
Tak. Jako ojciec najchetniej odstrzelibym zboja! Nawet mu powiedzialem, ze
jak skrzywdzi mi dziecko, to mu jajka wyrwe z korzeniami i kaze zjesc...
troche go to przestraszylo, bo za kazdym razem staje na bacznosc na moj
widok... he, he, he... tak ma byc!

) A tak powazniej to wariacji dostaje;
niby fajny i dobry chopak (rowiesnik), ale tubylec, czyli kanadol z dzialda
pradziada. Nie jest latwo wychowac dzieci w tak mieszanym srodowisku jak
tutaj - w kraju to wszyscy byli przynajmniej jednej narodowosci, jednego
wyznania, jednej kultury i mentalnosci (no... przewazajaca wiekszosc...). Ale
czy aby tylko to jest problemem? Jego_zona chce mi do szmat nakopac i mowi ze
jest to juz paranoja a cora z przerazeniem zerka jak otwieram buzie aby sie
do tego dzwonka zwrocic, bojac sie ze znowu obiecam mu cos wyrwac. Czy ktorys
z Panow tutaj przez to przeszedl?