Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie)

09.01.09, 01:49
Na nowy poranek gotowe dzisiejki, dobrze ze zajrzalam smile
Zycze duzo slonca, malo mrozu i sniegu ile komu trzebasmile
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 12:04
      Slonca ani na lekarstwo, zapowiadane skoki cisnienia chyba daja sie odczuc.
      Ponuro i mgliscie. W taki dzien powinno sie spac albo patrzec w ogien na
      kominku. Narazie nic z tego - pozdrawiam wink
      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 16:55
        Poszlam z suczydlem na spacer. Pomimo bardzo nieprzyjemnej
        wichrzastej pogody, odwalilysmy nasze poltorej gdziny marszobiegu. W
        pewnym momencie znalazlysmy sie u wylotu (zkaladajac ze "wylatuje"
        na Czerniakowska)mojej ulubionej alei Janusza Kusocinskiego, ktora
        jest od zakrystii stadionu i terenow Legii. I tam zobaczylam cos
        niesamowitego. Dluga ale mocarna zelazna, zolta szyja na ktorej
        koncu znajdowala sie mala, nie zawierajaca nawyrazniej mozgoczaszki
        glowka z gigantycznymi szczenami. Sklanialo sie toto w kierunku
        haldy zelaztwa i gruzu pochodzacego z rozbijania zabudowan w.w.
        Legii. Celowalo, otwieralo paszcze, lapalo, potrzasalo zeby wyrwac.
        Jak nie szlo, to puszczalo i wyraznie wku.... rzucalo sie ze
        zdwojona energia. Jak w koncu dopadlo i zawalilo do kontenera, to
        sie przyjrzalo, zastanowilo, odwocilo lep i zaczelo walic zeby
        ugniesvc. Oczywiscie to nie byl zaden dizonaur, choc do zludzenia
        przypominalo filmy Spilberga. Tyle ze kabina machiny byla
        niewidoczna i ta szyja z lbem i szczena, naprawde wygladaly jak zywe
        i myslace. Czysta abstrakcja. Oderwac sie nie moglam od spektaklu,
        dopiero Krowisia to zrobilasmile
        • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 11:36
          Fedorczyku, podobnych doznań i obserwacji dostarczał mi robierany w
          Poznaniu wiadukt Górczyński,gdy w korkach, 1km na godzinę wjeżdżałam
          2 nitką do Poznania.Fakt,że robią te maszyny, niemaszyny niesamowite
          wrażenie.
          • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 11:42
            MIlo poczytac o poprawie zdrowia Jutki i Dado ! Moj slubny tez dal sie namowic
            na zejscie na sniadanie, przynajmniej troche musi wstawac.
            Niestety jestem podatne na gry w ktorych za kazdym razem ma sie nadzieje na
            poprawienie wyniku. Zreszta na tej samej zasadzie gralam kiedys godzinami na
            fortepianie - nastepnym razem napewno bedzie lepiejsmile Jedno i drugie
            porownywalna strata czasu smile Ale rosol gotuje sie na obiadek, to i owo
            sprzetniete. Wyrazne ocieplenie, chociaz bez slonca. Wszystkim milej soboty !
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 17:44
      A propos Krowisi, to celem przypomnienia mojego stanu posiadania
      zywiny umieszczam co nastepuje
      images44.fotosik.pl/47/36098b2cfc51369bm.jpg"
      images38.fotosik.pl/47/fe16d9adab69fe8cm.jpg"
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/36098b2cfc51369b.html
      • foxie777 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 20:44
        Fed ,Twoje zwierzatka urocze, kocio cudny.U mnie taki sam sklad,
        ktory wszyscy tu doskonale znaja wiec nie bede sie powtarzac.
        Nie wiedzialam,. ze trabki sa w Polsce.Czy tez uzywane tak jak u
        nas?.
        Kazdy teskni za tym czego nie ma.Ja uwielbiam sniegowe zdjecia.
        Na razie jest jak dla mnie za zimno, ale jak sie ociepli to porobie
        zdjecia nad oceanem.
        pozd

      • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 20:46
        Fed, zwierzyna do upojenia wdzieczna, a przy okazji zajrzalam do innych zdjec
        uzytkownika smile
        dzisiaj podobno niedobre cisnienie, sama to odczulam, mzonek czuje sie nadal
        kiepsko, chyba sobie pogram w prsykajace kulki smile
        • verbena1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 22:06
          No wlasnie ,w co sie bawic, kiedy wieczory takie dlugie. Nudy na
          pudy a na jakies sensowne zajecie nie ma sie ochoty.

          Fed ma takie niezwykle przygody spacerujac z psinka,ze nabieram
          coraz wiekszej ochoty na kupienie sobie jakiegos zwierzaka. Mozna
          bedzie do kogos zagadac i na spacer wyprowadzi.... musze to
          przemyslec.

          Mammajko, gramy chyba w te sama gresmile
          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 22:22
            Ja tez czesto gram w kulkismile)))
            Verbeno, zwierzak w domu to jest wspaniala sprawa.
            • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 22:59
              To Akfredka podeslala mi linka do tych "pryskajacych baniek". Chyba sie wreszcie
              od nich odczepilam, bo wreszcie udalo mi sie wybic wszystkie co do jednej !!!!
              Ale bardzo przyjemne, zwlaszcza z wlaczonym dzwiekiem. Zaraz wkleje linka, to
              Verbena powie czy te same.
              www.gry.jeja.pl/47,pryskajace-banki.html
              • dado11 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 00:13
                no tak, cholerne kulki, pryskające bańki, i tym podobni złodzieje
                czasu, są tużtuż, pod naszymi palcami, tacy łatwi i pociągający...
                a materiał na nowy wystrój salonu leży już rok... i ani mi się widzi
                cokolwiek zmieniać w tym status quo... ani chybi - znak czasów.
                tyle że taki bezproduktywnysad kiedyś robiło się na drutach, czytało
                książki, a teraz... hmmmm...
                we mnie dziś znowu wstąpiła nadzieja na spełnienie marzeń, pan
                doktor pozwolił wsiąść do samolotu, jeśli badania będą ok! w
                poniedziałek się zapiszę i oby nie było jakiś cholernych kolejek...
                poza tym dzień wścieklicowy zawodowo, padam na pyszczydło...
                pozdrawiam, D.
                ps. Foxie, masz uroczy, przytulny zakątek ogrodowy, pięknie wygląda,
                a już w oprawie ze światełek świątecznych, szczególniesmile niemniej,
                jestem typowym człowiekiem północy, na myśl o gorącu przez cały rok,
                słabo mi się robi. Nie cierpię upału...
                -
                • monia.i Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 02:14
                  Mnie gry już mniej wciągają, pamiętam, że kiedyś potrafiłam siedzieć
                  przy bodaj tetrisie godzinami. Dawno temu grałam namiętnie w taką
                  grę, której nazwa na szczęście mi umknęła - górą wylatywały
                  różnokolorowe kulki a dołem łożyska się obracały rozmaicie
                  połączone - trzeba było je jednym kolorem zapełnić. Przechodziło się
                  przez kolejne tablice, mijały godziny...Gra była super - ale jakaś
                  taka poddenerwowana sie po niej stawałam smile
                  Teraz gry mnie nie pociągają - ale net, niesety, tak. Też złodziej
                  czasu - ale jaki przyjemny smile
                  Dobrze, że rano będzie sobota - odeśpię to marudzenie po nocy...Ale
                  jakoś tak śpik mnie odszedł.
                  • jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 09:55
                    Haslo halo halo smile
                    Wreszcie wysuwam czułki i peryskop na powierzchnię - jednak to choróbsko mnie
                    nieźle powaliło. sad
                    Już lepiej. Odpukać.
                    Week-end spędzę wygrzewając się w domu, no, z jednym wyjątkiem jutrzejszego
                    obiadu z wizytującą kumpelką.
                    Mam dwa filmy na DVD do obejrzenia, prasę i książkę, gar ogórkowej będzie gotowy
                    niedługo - można spokojnie przetrwać w domu i trzy dni smile))

                    Miłego week-endu smile
            • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 11:45
              Też często gram w kulki,ale robię to gdy "myślę",więc łączę 2w 1smile,
              albo gram gdy potrzebuję totalnego wyłączenia się, wówczas nie myślę
              jeno gramwink.
              Verbeno pamietaj,że zwierzę to zobowiązanie na kilkanaście lat i
              potem są kłopoty gdy chcemy np. gdzieś wyjechać.
              Wybacz pouczanie, ale to ja siedziałam w domu ze zwierzyńcem gdy mąz
              z dzieciakami nad morzem czy w innych krainach polskich bywał.
              • lablenka_x Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 11:56
                Zawsze przypomina mi sie ten durny dowcip o durnym milicjancie smile
                W Wielkopolsce gołoledź, na wyjazdówce z Poznania karambol - 41 aut
                potłuczonych, na szczęście nie tragicznie bo jazda była powolna
                gorzej z hamowaniem.
                Podczas takiej gololedzi w 2002 roku niemal nie zginęłam,a skutki
                czuję do dziś.
                Dobrze ,ze nie muszę nigdzie jechać.
                Szaro, buro, kiepsko.
                Wolę mróz i słonce.
                W sobie noszę, jak widziadło jakieś,obraz przedwczorajszego
                niesamowitego wieczoru, gdy w swietle lamp ujrzałam coś co było
                migotliwo-skrzące, drżące i świetlisto srebrne.
                Wyleciałam na balkon i ujrzałam całą przestrzeń, między niebem a
                ziemią, wypełnioną tym mikroskopijnym confetti.
                Cudo, mówię Wam,cudo, chociaz najprawdopodobniej była to drobna
                mżawka zamarzająca gdzieś tam w jakiejś...sferze.

                Moniu jak tam paluszek?
                • monia.i Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 12:27
                  Dziękuję, Lx - paluszek działa i - co najważniejsze - jest na swoim
                  miejscu smile
                  • foxie777 Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 19:36
                    Dado, musze przyznac, ze upaly letnie sa dla mnie tez troche
                    uciazliwe, natomiast okres naszej zimy jest cudowny.Po tylu latach
                    nie wyobrazam sobie zycia w zimnym klimacie na dluzszy czas,ale
                    sniezek uwielbiam.
                    Co do posiadania zwierzatka Verbeno,to uwazam ze jest to wspanialy
                    pomysl, ale jak pisze Lablenka i obowiazek.Ja podrozowac nie lubie
                    i dla mnie to nie jest problemem.Widze skutki kociej terapii u mojego
                    Meza, kiedy po stresujacym biznesowym dniu wraca do domu, a nasza
                    Syjamka laduje mu sie na "klate" i zaczyna cos tam bajac.
                    Od razu widze, relaks na jego twarzy.Zreszta jest udowodnione
                    naukowo, ze wlasciciele zwierzat zyja dluzej.
                    Monmiu, dobrze ze masz wszystkie palce.
                    pozdr

                    • mammaja Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 23:35
                      Tak wiec pochwala zwierzat pod ktora sie podpisuje ! Oczywiscie, ze sa
                      obowiazkiem i komplikuja zycie - ale ile radosci nam daja.
                      dzisiaj byalam na wernisazu naszej "grupy malarskiej" - to juz trzecia wystawa
                      i podziwiam jakie postepy robia, dolaczaja nowe osoby.
                      Bylo bardzo uroczyscie, przyszly cale rodziny artystek, jednym slowem nadwyraz
                      milo. czasem mnie wkurza to staranie sie o pieniadz, ale po takim wieczorze
                      nabiera sie pary w pluca!
                    • monia.i Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 23:38
                      Też się cieszę, Foxie smile)) Muszę przyznać, że miałam lekkiego
                      pietra wink
                      Upały znoszę całkiem nieźle - tyle, że wszystko robię dwa razy
                      wolniej smile Ale jakoś sobie z tym radzę, nie wiem, co szef mojej
                      firmy na to..Cóż - też sobie jakoś radzi. On dla odmiany nie znosi
                      gorąca.
                      Mróz też mi nie przeszkadza - zimą najbardziej dokuczają mi za
                      krótkie dni. Za to najbardziej ze wszystkiego nie lubię pluchowatej,
                      wietrznej pogody...Brrrr!
                      Co do zwierzaczków - cóż - dziewczyny słusznie prawią - jest to
                      cudowna sprawa ale i wielkie zobowiązanie. I po części uwiązanie.
                      Wychowałam się z psem w domu. Później było kilka lat przerwy..a
                      jeszcze później otrzymałam ten swój ukochany, łaciaty spadek - Kora
                      była cudowna, uwielbiałam ją, była przegrzeczną, zabawną, niezwykłą
                      towarzyszką. Do dziś dnia gdy ją wspominam, to oczy robią się mokre
                      a serducho ciągle boli - ale faktem jest, że byliśmy ze Smokiem
                      na "smyczy", bez możliwości wyskoczenia sobie gdzieś spontanicznie,
                      a te planowane wyskoki też się wiązały z koniecznością zapewnienia
                      psu opieki - a nie było to łatwe. Szczęśliwie mamunia spędzała
                      wakacje na działce, więc latem mogliśmy sobie wyjechać. Ale już z
                      weekendowymi wyjazdami był kłopot. Nie mówiąc o tym, że co dzień
                      zaraz po pracy musiałam pędzić do domu, żeby pies się nie męczył, A
                      później niechętnie gdziekolwiek się ruszałam, bo to wydawało mi się
                      podłe, żeby pies, tak zależny od człowieka i tak z nim związany -
                      siedział godzinami sam w domu...
                      Gdy Kora odeszła, wiedziałam, że na razie nie mam szansy na innego
                      psa. Bo w jej przypadku nie miałam wyboru, i to był słodki ciężar,
                      naprawdę - ale mając wybór - wiem, że nie powinnam..
                      Tyle, że brak mi kosmatych uszu do potośtania, pofukującego,
                      roześmianego pyska, ciepłego spojrzenia brunatnych oczu,
                      niecierpliwie poszturchującej łapy...
                      No, dobra - gdzie mam chusteczki, bo mi mokro..smile
                      • dado11 Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 11.01.09, 00:37
                        Moniu, czyżby coś mi umknęło? co z twoim paluszkiem?
                        rozumiem, że ok, ale co się stało?
                        a wracając do zwierząt... no cóż, nie przypominam sobie w moim już
                        ponad 50-letnim życiu, ani kwadransa bez zwierzaków. Były zawsze,
                        kochane, kochające, upierdliwe, urocze, wkurzające, cudowne, no i w
                        pewnym stopniu decydujące o naszym życiu... wyjadę, nie, nie
                        wyjadę...itd.
                        Przyznaję, że nie jest łatwo wyjechać, mając na gospodarstwie
                        gromadkę czworonogów, ale można! Nasze Mamy/Teściowe, nigdy nie były
                        skłonne, ale i tak udało nam się pół świata obejrzeć. A mieliśmy
                        zawsze gromadkę psów, węże, ptaki, króliki i myszy... zdarzały
                        się koty, jeże, żółwie, świnki morskie... no i nie dawało się ich
                        zostawić bez opieki.
                        A zwierzyna zmienia człowieka niepostrzeżenie w nowego człowieka:
                        odpowiedzialnego, zorganizowanego, pozbawionego sklerozy...
                        uczy uczuć, uczy cierpliwości, wiąże emocjonalnie i ciepło... jednym
                        słowem, miejmy pod naszą opieką zwierzęta i uczmy się wiedzieć, że
                        mie jesteśmy wybrańcami ...
                        pozdrawiam, D.
                        • monia.i Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 11.01.09, 01:03
                          Ach, Dado smile Poskarżyłam się na forum, że nieomal go sobie
                          odmroziłam na śmierć. Ze trzy dni temu, w trakcie owych mrozów
                          trzaskających. W drodze powrotnej z pracy do domu - na już takim
                          całkiem końcowym odcinku trasy, 15 min. do celu stopy mi zaczęły
                          przemarzać. W butach zimowych i w skarpetkach uncertain Byłam w szoku, daję
                          słowo, przystawałam, przytupywałam i generalnie robiłam wszystko, co
                          zalecają w takich przypadkach. I jedno kopytko mi się rozgrzało a
                          drugie było niczym odrętwiałe..Wpadłam do chałupy, ściągnęłam
                          wszystko, co na felernej kończynie miałam - i oczom mym ukazał się
                          częściowo biało-siny palec (rany - czy to już jest ekshibicjonizm,
                          takie wywlekanie detali na forum?). Się rzuciłam go ratować - i
                          doszedł do siebie - ale chwilę to trwało - strasznie mnie
                          denerwowało to, że w ogóle go nie czułam, i wówczas pojęłam, jak
                          ważny jest dla mnie i bez niego to już całkiem nie byłoby to samo..A
                          wcześniej o nim zupełnie nie myślałam...
                          • jutka1 Palec, zima 11.01.09, 07:33
                            Monieczku, mnie też umknęła historia palca. Bidulku.
                            Tutaj wprawdzie nie odmraża, ale też zimno jak jasna cha. Minus dziesię rzadko
                            się zdarza w Paryżu. Tydzień temu spadł śnieg i ciągle nie stopniał - ewenement.
                            Jechałam ostatnio przez Lasek Buloński, a tam biaaaałłłooooo. Cudo. smile
                            • fedorczyk4 Re: Palec, zima 11.01.09, 09:31
                              Palec serdecznie Moniu sciskam, acz mi nie umnknal. Foxie dzisiaj to
                              i ja w zasadzie wszystko lubna ze strony pogody, takiej jaka mamy
                              teraz, pluche, chetnie przesiedzialabym na jednym z fotelikow w
                              Twoim gaszczu. Co do zwierzynay to akurat ja mam problem z
                              wyjazdami, Macma nie jest w stanie opanowac 65 kilo robestwionej
                              suki. Do tego jest, nie Macma, choc jak sie zastaowic..., agresywna.
                              Jak wyjezdzamy cuzamen do kupy, to zostawiam w domu dogsiterke.
                              Osobe godna zaufania i przyuczona do Krowisi. Mam to szczescie ze
                              moja przyjaciolka ma 6 corek i zawsze ktoras marzy o samotnych
                              wakacjach w pustym mieszkaniu Wujka. Wujek to ja. Dziecinka maluchem
                              bedac mowila do przyjaciolki ciociu, a jej corki do mnie. Nienawidze
                              tego ciociowania komu badz i zakazalam. Dziecinka obrazila sie i
                              zapytala czy w takim razie moze mowic Wujku. I tak zostalo. Na obie
                              strony i do dzisiaj.
                              Jutka, szkoda ze tak nie bylo jak bylamsmile
                              • fedorczyk4 Zwierzece problemy 11.01.09, 10:15
                                Krowisia panicznie boi sie petard i innych manifestacji dzwiekowych.
                                Starannie sie wtedy ukrywa w miejscach w ktore w normalnych
                                warunkach lapa jej by nie
                                postala.www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=db1bd8d1cbdf15b9
                        • monia.i Re: P.S. 11.01.09, 01:17
                          Dado - ja absolutnie nie twierdzę, że posiadając zwierzątka jest sie
                          skazanym na siedzenie na tyłku. W końcu latem jednak wyjeżdżaliśmy -
                          ale tylko dlatego, że mogliśmy Korę mamie podrzucić. I jak pamiętam -
                          to była jeda możliwość - nikt inny nie wchodził w grę, niestety, bo
                          nie chciał, nie mógł..A osobie dalszej psa bym nie zostawiła z
                          oczywistych względów.
                          Trudna była czasem codzienność - pracuję tam, gdzie pracuję, od
                          godziny do godziny - Łaciata zostawała w domu sama na bite 9 godzin -
                          szczęśliwie jak ją przejęliśmy, to już była mocno dojrzała i
                          stateczna - nie wyobrażam sobie młodego psa w takiej sytuacji.
                          Jak najbardziej zgadzam się z tym pozytywnym wpływem zwierzęcia na
                          człowieka i tak dalej - i jestem szczęśliwa, że było mi dane spędzić
                          te 4 lata razem z Korą smile
                          Dado - z ciekawości spytam - kto zostawał z wężami?smile
                          • lablenka_x Re: PS 11.01.09, 12:40
                            Ja też nie twierdzę,że posiadając zwierzę jesteśmy skazani na
                            siedzenie na tyłku.
                            Zależy to jednak od zwierzawink.
                            Psy i inny zwierzyniec miałam prawie do końca mieszkania w starym
                            mieszkaniu.
                            Wjeżdżałam z psem prawie na głowie na Gubałówkę. Tłukłam się
                            pociągami.Wedrowałam na koncu pochodu i końcowej cześci smyczy po
                            górach w kolejności następującej : mój mąż,8 dzieciaków, pies i ja.
                            Mój mąz na początku, bo długie nogi ma i krok znacznie dłuższy i na
                            nic zdało sie moje wołanie,ze tempo ustawia sie pod najsłabszego,
                            dzieciaki bo młode i żwawe, ja na końcu bo problemy z chodzeniem po
                            górach, krok o połowę krótszy i pies co chwila lądujący w strumieniu
                            dla ochłody, a potem doganiający swoje stado, ja oczywiście rwałam
                            ile sił w nogach za nim smile.
                            Muzeum Makuszynskiego- ja i "mój"pies na moim biodrze trzymany.
                            Lodziarnia - wszyscy na lodach , ja i "mój" pies siedzimy na
                            krawężniku itp itd.
                            Może to towarzystwo żle wychowałam, ale jak widziałam szarpanine z
                            nim i niezadowolone miny,gdy ktos miał mnie na chwile uwolnić od
                            smyczy to wolałam sama.
                            Ja biegająca za psem, który owiecki zobocył i dawaj za nimi się
                            uganiac, a za płotem wzescąca gorolka co to dopngowala mnie drąc
                            sie "ło jezu jak wpadnom do sopy to siem podusom' no i wpadły do tej
                            cholernej sopy, na szczescie bez poduszenia sie.
                            Wówczas powiedzialam sobie o nie, wole w domu, spokojnie, z książka
                            i psem.
                            Czyli jak widzicie - to nie problem innych i psa, tylko mój.
                            Wariatunco, uratowany od smierci jako maly szczeniaczek, był z nami
                            17 lat.Po smierci jego po raz pierwszy wyjechalam z cała rjebjatą na
                            wakacje.
                            Potem była Lizetta - kotka, pamiętacieją chyba,a w mojej ( w mojej??)
                            menażerii oprócz psów ratowanych przed smiercia były i papugi i
                            rybki i zółw i szynszyla i przekochane swinki morskie i chomiki i
                            szczurek,a nawet bez mojej wiedzy i zgody tarantula.
                            Teraz mam ptaki za oknem i psy i koty moich dzieci - więc nie
                            miałabym komu mojego podrzucic.
                            Teraz mi bardzo brak psa ,albo kota, mogłabym miec jedno i drugie,
                            ale wiem ,ze gdy mam problemy zdrowotne to na spacer musiałby
                            chodzic tez nie za zdrowy mąż, więc pokornie sie zgadzam i tęsknię.
                            • foxie777 Re: PS 11.01.09, 18:41
                              A u mnie 25C.To przeciez jest nie fair.U nas styczen ma byc
                              najzimniejszy.Zobaczymy.Fajnie, ze mamy tu tak duzo
                              osob "zwierzatkowych".Uwiazanie jest, ale jak bede chciala wyjechac
                              gdzies z Mezem to po prosu sobie to zorganizuje i basta.
                              Na razie przyjezdzam do Polski,moze nawet z Synem,a malzonek musi
                              pilnowac.
                              http://images29.fotosik.pl/310/84b77c955ff34eb9med.jpg
                              Tu kaktusy z Ogrodu
                              http://images50.fotosik.pl/45/892921d780c8e421med.jpg
                              pozdr
                          • dado11 Moniu... 11.01.09, 23:57
                            no cóż, akurat te stworzenia, znaczy się węże, nie były moimi
                            ulubieńcami... ale tak się złożyło, że niestety na mnie padało
                            zawsze dbanie o ich dobrostansad(( polegało to głównie na hodowaniu
                            niewielkich rybek, które to beznogie paskudztwo (uppssss, sorry)
                            wtranżalało na obiadek (żywe, brrr....). Wąż należał do dziecka, ale
                            to ja na ogół wisiałam z pensetką, w której uścisku dyndała
                            nieszczęsna rybka, nad klatką z gigantyczną glistą, a potem "glista"
                            łaskawie pobierała obiadek z pensetki (ponoć prawidłowo nazywa
                            się ten przedmiot: pinceta...). Nie, dziękuję, naprawdę lubię
                            zwierzęta, ale jak to mówił rabin w "Skrzypku na dachu" : niech Bóg
                            zachowa go(je) w zdrowiu i trzyma z daleka od nas.... tyle, że rabi
                            mówił o carze... jeden pies....
                            pozdrawiam ciepło, no i dobrze, że zachowałaś stan rzeczy, mimo
                            mrozusmile D.
    • luiza-w-ogrodzie Wakacyjna pogoda wraca a ja znikam 11.01.09, 22:28
      Po kilku pochmurnych dniach i wczorajszej wieczornej burzy bedzi pogoda i slupek
      rteci poleci w gore. Czyli wakacyjna pogoda wraca wiec znikam na jakis czas z
      forum. Dzisiaj bede dopinac sprawy i pakowac sie, jutro jade do wakacyjnego
      domku znajomych a wieczorem do cyrku, potem wyjezdzam z Buszmenem na kilka dni w
      wiktorianskie Alpy zeby sie powloczyc a po powrocie przepakowuje sie z wersji
      gorskiej na morska i wyjezdzam z corka na tydzien do Jervis Bay na nurkowanie.

      Mam nadzieje ze i Wam dopisuje pogoda i ze cieszycie sie zima.
      Pozdrawiam

      Luiza-w-Ogrodzie
      ForumAUSTRALIA
      • dado11 Re: Wakacyjna pogoda wraca a ja znikam 12.01.09, 00:00
        Piękne plany Luizosmile
        Baw się dobrze i wypocznij na zapas!!!
        Wesołych wakacji! swoją drogą to naprawdę awangarda - na wakacje w
        styczniu??? świat chyba staje na głowiewink))
        • mammaja pozdrawiam 12.01.09, 00:35
          Nie bylo czasu na pisanie , ale skonczylam rozliczenie wniosku - zawsze cos
          za cos smile Jutro skladam w urzedzie, a narazie ledwo widze na oczy, wiec uciekam
          spac!
          • bystra2000 Re: pozdrawiam 12.01.09, 05:21
            W drodze do pracy życzę miłego dnia smile
            • fedorczyk4 Re: pozdrawiam 12.01.09, 07:23
              Bystra, te pozdrowienia o piatej rano strasznie mnie stresujawink
              Czuje sie strasznym leniem/sybarytasad Niemniej bardzo milego dnia i
              tygodnia zycze i Tobie i reszcie Gremiumsmile)
    • dado11 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 12.01.09, 22:11
      Oj miło dzisiaj byłosmile
      O 16-tej stuknęło nam "srebrne wesele", czyli 25 lat urzędowego
      pożycia... najstarsi górale tego przewidzieć nie mogli... ale się
      udało! byliśmy zatem na uroczystym, krwistym steku z argentyńskiej
      wołowiny (ciekawe, czemu argentyńskiej?) i równie uroczystym drinku
      "kamikadze", nomen omen...wink
      nad gigantyczną miednicą sałatki powspominaliśmy sobie siermiężne
      czasy początków naszego małżeństwa, no i porównanie z dniem
      dzisiejszym wyszło jednak z korzyścią dla dziś...? mimo wieku!
      gdy wróciliśmy do domu, czekały na nas dzieci ze schłodzonym
      szampanem (to nas zaskoczyli!!!), naprawdę super!
      poza tym klient, którego, delikatnie mówiąc, nie darzę sympatią,
      zachowywał się dziś na spotkaniu, jak stęskniony za mną, kochający
      miłością pierwszą kuzyn, lub cóś w podobie... ze zdumienia niemal
      nie mogłam sensownego słowa wydusić, że nie wspomnę o rzeczowych
      uwagach na temat. Niemniej, wszystkie moje propozycje zostały
      przyjęte z uśmiechem, uroczą atencją i na koniec dostałam maila z
      podziękowaniami...??? co jest grane? świat się wali!
      czyżbym powinna już zacząć lubić poniedziałki?
      Pozdrawiam was serdecznie, D.
      • gaudia Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 12.01.09, 23:15
        hej

        staram się wyjść z ....no z różnych rzeczy
        Fedo zgłosila zbulwersowanie, Jutka starała się zrozumieć
        jakby ktoś chciał doładować mi telefon na 5 zeta to byłabym wdzięczna, bo marnie
        mi idzie szukanie pracy lepszej niż ta, która bulwersuje Fedo

        880 66 59 26

        ps. Ja wiem, że słabo mnie pamiętacie, czytam na bieżaco. Ale może ktoś...
        • gaudia Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 12.01.09, 23:18
          aha

          ja nie wiem kiedy oddam


          ale na bank będę pamiętać

          może na raty jakoś..
          • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 00:26
            Oddasz komus innemusmile
          • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 00:29
            Gaudio, ale czy mozesz napisac operatora? czasem doladowuje corce, to wchodze w
            "orange doladowanie" i dalej juz umiem. Ale bez operatora - nie sad
            zakonczylam rozlicznie , wszystkie pieknie pieczetowane faktury odwiozlam
            ksiegowej i ... dowiedzialam sie juz o konkyrsach na ten rok. Ale juz wezme
            kogos do prowadzenie rozliczen, bo dla mnie to gwalt zadany mojej psychice!
            Franio dzisiaj pierwszy raz wyszedl na spacer, tzn. spedzil 15 minut w wozku na
            tarasie. pozatym jest rozkoszny w kapieli, przygladalam sie dzisiaj jak syn go
            kapal, piekny widok. Musze zrobic zdjecia!
            Jezeli chodzi o zwierzta, to bardzo trudno znalezc miejsce do spedzenia wakacji
            a dwoma potworami, kazdy ok 60 kg. Corka juz od paru lat nie wyjezdza. Na
            krotkie wypady przyjmuje psiska "na garnuszek". No i codziennie musze je
            wypuscic do ogrodka kolo poludnia, a po jakims czasie (zalezy od mrozu) zabrac
            do siebie lub zamknac w ich domu. W lecie jest lepiej , bo mloda poprostu
            zostawia dom otwarty, psy wchodza i wychodza kiedy chca. A i tak żąda, zebym je
            zabrala do nas, potem zabiera je wracajac z pracy. jednym slowem niekonczacy sie
            obowiazek! No ale to jej wybor! Niestety mnie tez ociaza, tyle ze mzonek juz nie
            chce miec psa po odejsciu Balbinki,
            wiec chetnie jest "rodzina zastepcza".
            • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 00:40
              Gaudio, ciagle "pisze" mi - prosze wybrac operatora sad
              • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 11:54
                U mnie pokazało wczoraj,że to heyah, chyba tak to sie pisze bo już
                niepamiętam .Skloeroza czy ćós mnie dopada.
                • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 11:58
                  Słonecznie, mrożnie.
                  W południe czuje się już ciepłe obłapanki słońca. Wieczorem księżyc
                  odchudzajacy się, jakiś taki krzywy był, jajowaty, ale świecił jak
                  nie wiem co.
                  Trochę jestem zakatarzona i przyznam ,że wkurza mnie to.
                  • verbena1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 15:23
                    U nas szaro , buro i nijako.
                    Dzisiaj rano jak zwykle ogladalam wiadomosci na tvp polonia.
                    Reporter relacjonowal cos na zywo, patrzylam i nie moglam uwierzyc.
                    W Polsce o godzinie 8 byl juz jasny dzien a u mnie ciemna noc
                    jeszcze. Telewizja klamie - pomyslalam i aby sie w tym utwierdzic
                    zadzwonilam do siostry. Ta wyrwana z lozka nie wiedziala o co mi
                    chodzi. Po calkowitym rozbudzeniu potwierdzila, ze jest zupelnie
                    jasno i wschodzi slonce.
                    Wiem, wiem ,Polska lezy na wschod od Holandii i dlatego tak jest ale
                    mimo wszystko jakos dziwnie.
                    Pozdrawiam
                    Verbena - troche zakreconasmile
                    • mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 22:54
                      Ach, Verbeno - te pozne wschody na zachodzie sa szokujace, ale ty juz chyba
                      zdazylas sie przyzwyczaic, ciebie szokuje ze u nas jest jasnosmile
                      dzisiaj slonecznie, ale do kitu, rano robilam bilans rachunkow domowych,
                      przelewy za rozmaite naleznosci, nie cierpie tego!
                      Nie bylo co pisac, bo caly dzien na krzatanienie - tylko Franeczek przeuroczy,
                      byl juz na tarasie 25 minut!
                      • jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 23:10
                        Wiem, o czym Verbena prawi smile))
                        Budzę się codziennie w egipskich ciemnościach, i też na TVPolonia ze zdumieniem
                        i zazdrością patrzę na zdjęcia jasności za oknem.

                        Poza tym cóż. Jestem zmęczona, przepracowana, przygotowuję przyszłotygodniowy
                        wyjazd na Kaukaz, trochę jestem zestresowana tzw. sytuacją ogólną, i mam
                        wrażenie, że nie mam nic do napisania. uncertain

                        Ale czytam, myślę o Was ciepło. smile

                        PS. Gaudio
                        • monia.i Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 23:39
                          Dziękuję za ciepłe słowa skierowane pod adresem mojego palca -
                          wszystkie przekazałam.
                          Generalnie nieco zdołowana jestem, dziś się dowiedzieliśmy o śmierci
                          siostry Mamci mej, ciężkie życie miała, rodzina z kłopotami...
                          Eh sad
                          A i zawodowo też nie mam powodów do radości - firma w której pracuję
                          ma kłopoty, nie wiem, czy dziwne, straszne a może raczej
                          śmieszne..No, nie - śmieszne to to wszystko nie jest.
                          Nie myślałam, że Nowy Rok tak przykro się zacznie. Raczej marzyłam o
                          odmianie na lepsze.
                          Jak to mówi Tyldzia - ryjem do przodu. Ale ryj mi się krzywi mocno..
                          • jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 23:49
                            Monieczku, ściskam współczująco.
                            • monia.i Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 14.01.09, 00:05
                              Dzięki, Jutyldo - też ściskam ciepło. Nie masz wrażenia, że jesteś
                              troszkę zarobiona? Bo tak sobie pomyślałam, gdy przeczytałam o tym,
                              jak Cię ścięło po przyjeździe do P., że to była reakcja organizmu,
                              który wiedział, kiedy może sobie pozwolić na chorobę..Dbaj o siebie,
                              Słońce, ok?
                              • jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 14.01.09, 00:12
                                Dokładnie tak, Monieczku. Stres odpuścił, i natychmiast poziom adrenaliny w dół,
                                a więc: zmniejszona odporność. Choć po prawdzie chorobę sprzedała mi rodzicielka
                                w Wigilię. sad

                                Staram się dbać. Dzięki, Monieczku. I dobranoc - jutro znów ciężki dzień...
    • luiza-w-ogrodzie Sroda trzynastego, 40 stopni 14.01.09, 02:45
      Mielismy wyjechac dzis rano, ale sie nie moglam dobudzic po wczorajszych
      szalenstwach na falach w towarzystwie urodzinowej corki i jej kolezanki i
      wieczornym przedstawieniu cyrku w sydnejskiej Operze. Teraz jest 40 stopni,
      kroliki (z wyjatkiem jednego, ktory uciekl do nory pod jacaranda) zostaly
      upchniete do korytarzyka przy kuchni, instrukcje dla corki napisane, ja usiluje
      sie spakowac, Buszmen (mimo upalu!)lata jak z piorkiem w du... spodniach.
      Wyjedziemy za jakies dwie godziny i nie do Wiktorii (jest zbyt goraco na
      lazenie po rowninach), ale wysoko w Gory Sniezne, wezowa stolice Australii.
      Wroce pewnie w niedziele, opiore sie i przepakuje i pojade na 8 dni do Jervis Bay.
      Pozdrawiam i chetnie dziele sie nadmiarem slonca
      Luiza-w-Ogrodzie
      ForumAUSTRALIA
      • mammaja Re: Sroda trzynastego, 40 stopni 14.01.09, 11:36
        Luizo, szczesliwej drogi! Brzmi tak pieknie - Gory Snieznesmile I te 40C !
        U nas -5, spiesze sie, ale nalogowo przed wyjsciem musze przeczytac co u was.
        Moniu, trzymaj sie, wszystko sie obroci na dobre. A Jutka, ze swoimi
        ogolnoswiatowymi dzialaniami wprost mnie poraza!
        I tak dzien za dniem, jade sie podksztalcic w informatyce, wsciekla, bo gdzies
        zadzaili "pentdrajwa" na ktorym mam wszystkie cwiczenia. Tak to "pozyczyc na
        chwile". Milego dnia!
        • gaudia Re: Sroda trzynastego, 40 stopni 14.01.09, 18:05
          bardzo bardzo dziękuję
          a dwie tajemnicze damy, co mi zasiliły konto proszę usilnie o ujawnienie sie na priv

          pozdrawiam

          gaudia, która ma jak dzwonić w sprawie chałtur
          • jutka1 Gaudio!!! 14.01.09, 19:14
            Czytać nie umie?

            Dawaj mi na maila numer konta, małpo jedna.
            • mammaja Re: Gaudio!!! 14.01.09, 20:28
              Pozdrawiam, Gaudyjko smile napewno trafisz na super chalture smile
              dzisiaj na zajeciach komputerowych uczylam sie o warstwach i nauczylam sie
              nakladania jednych elementow zdjecia na drugie. pewnie to nic rewelacyjnego,
              ale dla mnie pyszne! Musze jeszcze pocwiczyc, bo niestety pamiec zawodna i jak
              sie nie "utrwali" to sa problemy.
              • verbena1 Warstwy..... 14.01.09, 20:37
                Mammajko, to jest to czego chcialabym sie tez nauczyc. Moja wnuczka
                nie ma z tym klopotow a ja cos trudno zalapuje.
                Na jakim programie pracujesz?
                • mammaja Re: Warstwy..... 14.01.09, 22:49
                  Verbeno, pracujemy na programie "Gimp" . Ten program można znalężć na stronie
                  "dobre programy" i sciagnac za darmo, ale przyznam ze jest jednak wymagajacy
                  nauczenia sie poslugiwania nim.Bez "nauczycielki" nie wiem czy bym cos potrafila
                  smile Ale bardzo mi sie podoba i powoli odkrywam jego wielkie mozliwosci. Przyznam
                  skromnie, ze jestem i tak "jedna z lepszych" i udaje mi sie pracowac rowno z
                  pokazywanymi na duzym ekranie dzialaniami. Wystarczy chwila zagapienia sie i juz
                  czlowiek sie gubi. No coz, nie jestem pokoleniem wychowanym na komputerach sad
                  • en.ej Re: Warstwy..... 14.01.09, 23:54
                    Mammajko,napewno więcej osób by chciało poznać tajniki gimpa.
                    Dlatego mam propozycję nie do odrzucenia smile
                    Otwórz wątek temu poświęcony i w wolnej chwili wklepuj "instrukcję obsługi" tego
                    ustrojstwa.
                    Tylko taką dla "blondynek" smile
                    • mammaja Re: Warstwy..... 15.01.09, 12:49
                      Mila en.ej - absolutnie nie podjelabym sie takiego zadania! na kazdych zajeciach
                      z "gimpowania" dostajemy po kilka kartek instrukcji opracowanej przez nasza dr
                      informatyki! Zeby chociaz zorientowac sie wprogramie podaje strone na ktorej
                      bardzo dobrze przedstawiona jest praca z gimpem, ale jako blondynka nie wiem czy
                      poradzilabym sobie bez cwiczen praktycznych smile
                      www.ikb.poznan.pl/poss/oprogramowanie/gimp/gimpowanie.htm
                      • mammaja Ogolnie 15.01.09, 12:52
                        Dzien z przeblyskami slonca, duzo roboty, pieczen w piecyku, ogolne pozdrowienia smile
                        • fedorczyk4 Re: Ogolnie 15.01.09, 15:40
                          Ogolnie, to ja sie zastanawiam po ki diabel ja wrocilam do domu. We
                          Francji chybabym znalazla sobie jakies przytulisko na czas jakis, a
                          potem komunalke, a tu nic tylko na mnie sie rzuca z zebami cala
                          rodzina. Jednym nie dosc szybko chudne, innym nie to co trzeba
                          kupuje, trzecim gotuje nie tak, czwartym nie zarabiam, piatym nie
                          wykazuje sie towarzysko i i intelektualnie.
                          No, no, no, i po ki diabel ja wrocilam?
                          Jak sie przez najblizsze pol roku nie uspokoja, to moga miec dziwne
                          niespodzianki.
                          Takie jakies mi sie po lbie placza pomysly, ze skoro ja ich tak
                          okropnie draznie pod kazdym wzgledem i skoro tak trzeba od rana do
                          wieczora naciskac na mnie z ogromnym samozaparciem, wysilkiem i
                          bolem, to ja im sie moze wezowym, ewentualnie wegorzowym, ruchem
                          wywine i pojde tam gdzie jestem potrzebna do zycia, a nie do
                          udawania kwiatka do kozucha. Znaczy sie precz.
                          Wzielabym autko, bo splacone. Suke, bo moja i nikt inny sobie z nia
                          nie radzi, walizke, karimate, spiwor, walizke z kotami i pojechala w
                          diably.
                          Ciekawa
                          • fedorczyk4 sprawa. 15.01.09, 15:42
                            Co by bylo gdyby pancia z towarzystwa, wspiela sie na szczyt
                            asertywnosci i dala dyla, dajac czadu?
                          • skiela1 Re: Ogolnie 15.01.09, 21:59
                            Fed

                            jezeli moge Cie pocieszyc....

                            to miniesmile
                            taki czas,trzeba tylko dac sobie na przeczekaniewink
                            • fedorczyk4 Re: Ogolnie 15.01.09, 22:05
                              Ach moj mily Agustynie, wszystko minie, minie, minie... nucila
                              falsecikiem moja babcia.
                              Wiem SkiElu mila ze mninie, ale jakos coraz mniej chce mi sie
                              przeczekiwac. Ale dziekuje za dobre slowosmile)))
                              • mammaja Re: Ogolnie 16.01.09, 00:21
                                Fed, ach ilez to razy mialam podobne checi....Wcale tak do konca nie mija, tylko
                                juz mozliwosci coraz mniej, a nie chce sie ruszc a domu przez lenistwo smile
                                • fedorczyk4 Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 08:58
                                  Ruch na forum taki ze czlowiek nie nadaza czytac postow
                                  pojawiajacych sie w nowych watkach. Strzele sobie chyba trzecia kawe
                                  przed marszobiegiem i pomysle o jakims temacie.
                                  • jutka1 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 09:45
                                    Piatek, piatek, a ja zmachana jak kon po westernie, niedospana, i po wielkiej
                                    wczorajszej batalii ktora zapowiadala nam (praca) katastrofe na miare Etny, a i
                                    do tego adwersarze mieli znaczone karty.
                                    Niebiosa dopomogly: wydalo sie, ze karty znaczone, i ku naszemu wielkiemu
                                    zdziwieniu batalie wygralismy. No ale cosmy sie nerwow najedli, to tyle naszego.

                                    Dzisiaj mam pracowite rano, potem idziemy cala druzyna na obiad pozegnalny
                                    kolezanki, po obiedzie trochew pracuje, a na czesc popoludnia biore urlop. Musze
                                    odpoczac.

                                    Wiecej grzechow nie pamietam. smile))

                                    Milego dnia smile
                                    • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 21:30
                                      Piątek, w dodatku karnawałowy, nic dziwnego, że tak cicho i
                                      spokojnie na forum.
                                      Dzięki za wszystkie słowa pokrzepienia, mam nadzieję, że w końcu
                                      wszystko jakoś się ułoży, zawsze tak jest...ale na razie chodzą za
                                      mną takie chętki, jak za Fedo - zakręcić się na pięcie z małą
                                      walizeczką i udać się gdzieś, gdzie będzie milej. A reszta niech
                                      sobie radzi, o.
                                      A na razie popijam piątkowego drineczka i odreagowuję.
                                      Pozdrowionka
                                      • jutka1 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 22:55
                                        Mogę się z Tobą Monieczku stuknąć armagnakiem? smile
                                        • dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:11
                                          i zaraz się kończy...
                                          czy ja też mogę się stuknąć? tyle że czerwońcem?
                                          a mam powódsmile dziś odebrane wyniki i mogę latać!!! więc poletęsmile
                                          wprawdzie jeszcze gnaty czaszkowe mi się nie zrosły, ale żadnych
                                          niezrzeszonych krwinek w mózgownicy nie stwierdzono! ot i jest
                                          okazja!
                                          poza tym, moi klienci biją rekordy upierdliwości, dziś poświęciłam
                                          prawie godzinę mojego życia na obrazowe tłumaczenie "konstrukcji
                                          cepa", oraz wykonałam szóstą korektę do korekty prowadzoną mailowo z
                                          asystentką od korekt, no żesz... (Fed może zaświadczyć!!!)
                                          no i tyle, choć jutro po raz pierwszy wsiędę za kierownicę, jeśli
                                          świat będzie w miarę stabilny, a potem się zobaczy.
                                          u nas zimnosad już za długo jest zimnosad
                                          pozdr. D.
                                          • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:19
                                            No jasne - stukam się z Wami ochoczo, dziewczyny - Dado, super
                                            wieści, aczkolwiek ciekawa byłam tej ceny pociągu, tak czysto
                                            platonicznie..Ale na skrzydłach wygodniej i szybciej, nie ulega
                                            wątpliwości smile No to siup i chlup smile Za zdrowie i pomyślne loty smile
                                            • dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:28
                                              Stróóófko, Moniusmile
                                              podaję w kolejności: pociąg w obie strony (kuszetka) UWAGA: 1970
                                              pln, samolot UWAGA: 422 pln... co ty na to???
                                              nie cierpię latać samolotem, ale zbzikowanie ma swoje granicewink
                                              A tak z innej beczki, ostatnio kupiłam w sklepie nowy produkt
                                              lususowy za 2,99 pln o tajemniczej nazwie "kąplet
                                              kompielowy" (zresztą kupiłam tylko dla nazwywink; naszło mnie bo
                                              korekty otrzymywałam na temat "trzcionki", cokolwiek to znaczy...
                                              • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:35
                                                Ja na to jeszcze raz wzniosę toast za pomyslne wyniki badań - jak
                                                pięknie można zagospodarować zaoszczędzone 1500 zł smile))
                                                Kąplet kapielowy - pomijając pisownię - intryguje ceną. Czy to jest
                                                nader skąpy kostium?
                                              • jutka1 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:36
                                                Dziewczyny, boskość ogólna!
                                                smile
                                                • dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:48
                                                  Ano Juteczku, anosmile
                                                  widzę, że ci się nastrój weekendowy poprawia!
                                                  weekend, generalnie, jest superowym zjawiskiemsmile
                                                  mój czerwoniec jest naprawdę pyyyszny... i jaki zdrowy!
                                                  • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:55
                                                    Weekend jest boskim zjawiskiem, drineczki zaś, niewątpliwie też są
                                                    zdrowe, ze względu na swe odstresowujące właściwości. Aczkolwiek
                                                    czerwoniec zapewne pyszniejszysmile
                                                    Brokat mi się osypuje ze świeczki - świeci mi się klawiatura..he
                                                    he smile
                                                  • mammaja Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:57
                                                    No to wypijcie za moje zdrowie, bo juz ledwo zipie - przwie caly dzien
                                                    przespalam (z krotkiemi przerwami na wypady do kompa), rozlozylo mnie na czesci
                                                    pierwsze, nie wiem czy to slubny ma;zonek sprzedal mi swoje bakterie. Dado,
                                                    gratuluje wynikow, bilet naprawde za darmo, wiosna musze sie ruszyc smile narazie
                                                    znikam ssac Herbitusin, pa!
                                                  • fedorczyk4 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:58
                                                    Jeszcze przez minutkesmile Tez prosze wypic za moje.
                                                  • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:03
                                                    Oj, Mammajko - to Twoje zdrowie, koniecznie! Kuruj się, mam
                                                    doniesienia z frontu, że grypa nadeszła. Nawet jeśli to nie grypa,
                                                    lepiej dmuchac na zimne. Ja się z miodem przeprosiłam, wróciłam do
                                                    czosnku (ostrożnie stosowanym, żeby ludzi nie katować!) no i co rano
                                                    sok z cytryny..Kwaaaśne uncertain
                                                  • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:05
                                                    Fedo - Ciebie też coś ścięło? Twoje zdrowie w takim razie również,
                                                    obowiązkowo!
                                                  • dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:21
                                                    no, po prostu pomór jakiś... ale szczęśliwie odwracalnysmile czego z
                                                    całego serca, wszystkim życzę!
                                                    zatem zdrowiejmy szybko i bezboleśnie.
                                                    przede mną ostatni kryształowy tulipan wypełniny ambrozją w kolorze
                                                    burgunda. Japa mi się rozdziera, czas chyba potuptać grzecznie do
                                                    łóżeczka, tym bardziej, że na jutro założyłam rozliczne działania
                                                    wewnątrzdomowe. Ostatnie dwa tygodnie zapieprzu zupełnie mnie
                                                    wyłączyły z tej branżywink
                                                    ps. kąplet kompielowy jest tajemniczym pudełkiem z różową orchideą w
                                                    środku, omotaną ogromną ilością tasiemek. Zupełnie nie wiem do czego
                                                    służy, bo instrukcja obsługi jest po chińsku... może zawieszę sobie
                                                    toto na szyji i z wdziękiem poleżę w ciepłym...? hmmm...
                                                  • monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:31
                                                    Może te tasiemki to właśnie kostium? Hmmm, pomyslmy, gdzie umieścić
                                                    orchideę...? Może filuternie na ramieniu?smile
                                                    Ja sobie jeszcze chwile posiedzę, bo w tygodniu padam kole 21. Jako,
                                                    że godzina zero juz minęła - skorzystam i popodczytuję smile
                                                  • fedorczyk4 Sobota imieniny kota 17.01.09, 00:55
                                                    Moniu, mnie nic nie scielo poza groza bytu, ale nie mam nic do
                                                    picia, wiec wlasciwie to powinnam byla poprosic o wypicie w moim
                                                    imieniu, a nie za moje zdrowie, ktoremu swoim zwyczajem nic nie
                                                    jestsmile
                                                  • monia.i Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 01:07
                                                    Jak to: nie masz nic do picia?
                                                    Nic dziwnego, kochana, że Cię groza bytu ścięła...Każdego by ścięła.
                                                    Oczywiście, żartuję - ale piję w Twoim imieniu, niech Ci sie
                                                    wszystko dobrze poukłada smile I niech wreszcie przestaną zawracać Ci
                                                    głowę duperelami smile Bo sobie pojedziesz, i już smile
                                                  • fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 01:19
                                                    Oooooo wlasnie! Dziekuje Monieczkosmile)))
                                                  • monia.i Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 01:21
                                                    Bardzo uprzejmie proszę smile
                                                  • fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 09:53
                                                    Dopruszylo sniegiem, slonce wyglada niesmialo zza mgiel porannych.
                                                    Lece z Krowisia sprawdzic stan kry na Wisle.Bezpośredni link do
                                                    zdjęcia (500px)
                                                    images48.fotosik.pl/48/fc8c22a373b8d704med.jpg
            • verbena1 Sroda zamglona 14.01.09, 20:34
              Szaro na swiecie ,szaro w duszy, jakies zmeczenie, zniechecenie.
              Zeby sprawic sobie przyjemnnosc zrobilam sobie goraca kapiel w
              pianie i zrobilo sie ciut lepiej, cieplej.
              Potem otrzymalam telefon ,ktory postawil mnie na nogi i sprawil ,ze
              buzka mi sie smieje od ucha do ucha.

              Moniu, nie przejmuj sie , moze wszystko odwroci sie i klopoty
              znikna, trzymam kciukismile
              • verbena1 Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 11:24
                U mnie zawirowania, trzesienia ziemi i wogole straszno i smieszno.
                Kiedys Wam o tym dokladniej opowiem ,teraz nie mam checi i sily.
                Wczoraj spotkanie z osoba ,ktora przywrocila mi wiare w takie
                wartosci jak dane slowo i odpowiedzialnosc za to slowo. To
                niesamowicie pomaga i daje nadzieje.
                Trzymajcie za mnie kciuki aby wszystko powiodlo sie po mojej mysli.

                Dado, zycze pieknych wrazen z Paryza i cudnych fotek.
                Mammajko, kuruj sie, wysypiaj i nie zblizaj zanadto do Franka.
                Pozostalym serdecznoscismile
                • fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 11:36
                  Verbeno, to zabrzmialo raczej straszno niz smieszno, chociaz z
                  nadzieja w ludzkosc. wedle zamowienia zaciskam kciuki. Odwagi!!
                  • jutka1 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 18:47
                    Verbeno, trzymam kciuki też. smile

                    U mnie dzień zakupowy, nieplanowany zresztą. Szłam na targ ale zboczyłam. wink))
                    Pisałam o tym kilka razy: nie należy mnie wpuszczać do sklepów z rzeczami
                    kuchennymi smile
                    Niestety, dzisiaj weszłam w drodze na targ, "tak tylko zobaczyć, co jest"...
                    Ehem. Ha Ha Ha. smile
                    Niestety, była wyprzedaż, bo to ta pora roku. No i rzucił się na mnie z półki
                    mercedes woków firmy Cristel, stalowy. 40% upustu. Kupiłam. Pocieszam się, że
                    myślę o kupnie woka od przyjazdu do Paryża, bo stary dobry pękł (OK, zostawiłam
                    go na najwyższym ogniu przez godzinę, bo zapomniałam wyłączyć), a drugi jest do
                    kitu, bo nie osiąga wysokiej temperatury.
                    Przestawiam się więc niniejszym na powrót na Azję.

                    Potem poszłam po pałeczki. Trafiłam do sklepu Muji, co za odkrycie. smile))

                    Na końcu wreszcie trafiłam na targ, i zamiast warzyw na zupę rzuciły się na mnie
                    bakłażany. Robię więc babaghanouj czyli kawior z bakłażanów. Właśnie się pieką.
                    smile
                    • dado11 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 20:07
                      Verbeno, posyłam myśli wspierające, mam nadzieję, że aż tak
                      strasznie nie jest i że będzie zaraz lepiej!
                      Jutek, nieźle zaszalałaśsmile ale to najmilsze szaleństwo pod słońcem!
                      U nas cichy dzień, pojeździłam jako kierowca, no i okazało się, że
                      no problem! Zaraz zmykamy na kolację do znajomych, poza tym na
                      wschodzie bez zmiansmile pozdr.D
                      • fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 21:05
                        Dziwny dzien. Rano wstalam, popisalam, psa wybiegalam, zmywarke
                        wyladowalam, rzeczy wyprasowalam, wlosy ufarbowalam, smieci
                        wywalilam, zadzwonilam do le Meza ze obiad jest w piekarniku i
                        poszlam pod Sejm na feministyczna manifestacje.
                        Czy mi sie cos nie pomylilo?
                        Przez reszte dnia robilam zdjecia i z zarliwoscia neofity obrabialam
                        je na Picasie i wklejalam na (do, w ) fotosik.
                        Malo co tak lubie jak robic, ogladac (wcale nie tylko swoje!)i
                        pokazywac zdjecia.
                        Przez lata cale, hobbystycznie, ale z uporem maniaka zapelnialam
                        albumy zdjeciami rodzinnymi, towarzyskimi i innymi. Moje pokolenie
                        patrzylo na mnie z pogarda. Dzieci strasznie tym irytowalam.
                        Generalnie nikt nie popieral mojej dzialnosci. Le Maz wsciekal sie
                        jak z wakacji przywozilam po dwadziescia naswietlonych rolek. Ale
                        tak bylo dawniej.
                        Teraz Dziecinka prosi sie o sznurki do moich zdjec, wywleka ( i
                        nigdy nie chowa) w.w. albumy i spedza nad nimi razem z bracmi cale
                        godziny.
                        Mysle ze niedlugo przekrocze nastepny Rubikon i zaczne drukowac
                        zdjecia. Musze miec namacalne, zajmujace miejsce, wkurzajace i
                        klurzace sie niezastapione albumy fotograficzne!
                        • mammaja Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 22:04
                          Fed, uwielbiam twoje zdjecia i doskonale rozumiem foto - maniactwo!
                          Pamietam do dzis te kapitalne fotki z przed katedry sw,Jana czy innych parad smile
                          ja bez przerwy zasypuje swoj komputer zdjecia,i, zgrywam je na plytki, a w
                          dodatku robie te cholerne albumy, przynajmniej z wakacji i innych wyjazdow.
                          Kiedys mialam (jest do dzis) aparat zenit, potwornie ciezki, targalam go na
                          jakies wycieczki, potem byly dlugie oczekiwania na wywolanie i odbitki. Teraz
                          pstry - ptrze, kasuje lub nie, czasem drukuje na doskonalej drukarce (wlasnosc
                          UTW) i to jest to!
                          A dzien w wiekszosci przelezalam, wyjawszy usmazenie nalesnikow dla calej
                          rodziny. no i pilnowanie Frania, ktory rozkosznie spal na tarasie i wcale nie
                          dal powodow do interwencji smile
                          • fedorczyk4 I w zwiazku z 17.01.09, 22:06
                            przelezeniem, czy czujesz sie lepiej i choc ciut wypoczeta?
                            • foxie777 Re: I w zwiazku z 18.01.09, 01:22
                              Poniewaz wlasnie dzisiaj sa moje urodziny to celebruje ile wlezie.
                              Pogode mam wspaniala, juz po kolacji a za pare minut idziemy na nowy
                              film Clinta.Jutro porobie w ogrodku i tez sie bede relaksowac.
                              Zycze wszystkim milej niedzielki.
                              pozdr
                              • fedorczyk4 Foxie!! 18.01.09, 09:24
                                Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat niechaj zyje nam!!!!!
                                Duzo szczescia, zdrowia, radosci, milosci i wszystkiego tego o czym
                                nie pomyslalam a Ty bys chcialasmile)))))
                                • jutka1 Re: Foxie!! 18.01.09, 10:08
                                  Wszystkiego naj naj naj, Foxie! smile))
                                  • mammaja Re: Foxie!! 18.01.09, 10:38
                                    Hej! I moje zyczenia, Foxie - z calego serca:
                                    https://manu.dogomania.pl/emot/heppy.gif
                                    • mammaja Niedzielnie 18.01.09, 10:42
                                      Odpowiadam na wczorajsze pytanie Fed: tak, dzisiaj poczulam pewien przyplyw sil
                                      - juz nie jest moim jedynym marzeniem lezenie w lozku, chociaz chetnie bym do
                                      niego wrocila. No to pojade zrobic mlodej piekne wlosy, bo mnie wczoraj
                                      prosila, ma jakies ogromnie wazne spotkanie, ech to miekkie serce sad
                                      Mrozik byl w nocy -10, powoli ociepla sie, ale nie za bardzo.
    • luiza-w-ogrodzie ...konczac Dzisiejki 18.01.09, 11:37
      My dopiero dwie godziny temu wrocilismy z Buszmenem z Gor Snieznych, teraz sie
      przepakowuje na wyjazd nad ocean z corka wrocimy 26-go, wtedy sie odezwe
      sprawozdawczo!
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka