mammaja 09.01.09, 01:49 Na nowy poranek gotowe dzisiejki, dobrze ze zajrzalam Zycze duzo slonca, malo mrozu i sniegu ile komu trzeba Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 12:04 Slonca ani na lekarstwo, zapowiadane skoki cisnienia chyba daja sie odczuc. Ponuro i mgliscie. W taki dzien powinno sie spac albo patrzec w ogien na kominku. Narazie nic z tego - pozdrawiam Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 16:55 Poszlam z suczydlem na spacer. Pomimo bardzo nieprzyjemnej wichrzastej pogody, odwalilysmy nasze poltorej gdziny marszobiegu. W pewnym momencie znalazlysmy sie u wylotu (zkaladajac ze "wylatuje" na Czerniakowska)mojej ulubionej alei Janusza Kusocinskiego, ktora jest od zakrystii stadionu i terenow Legii. I tam zobaczylam cos niesamowitego. Dluga ale mocarna zelazna, zolta szyja na ktorej koncu znajdowala sie mala, nie zawierajaca nawyrazniej mozgoczaszki glowka z gigantycznymi szczenami. Sklanialo sie toto w kierunku haldy zelaztwa i gruzu pochodzacego z rozbijania zabudowan w.w. Legii. Celowalo, otwieralo paszcze, lapalo, potrzasalo zeby wyrwac. Jak nie szlo, to puszczalo i wyraznie wku.... rzucalo sie ze zdwojona energia. Jak w koncu dopadlo i zawalilo do kontenera, to sie przyjrzalo, zastanowilo, odwocilo lep i zaczelo walic zeby ugniesvc. Oczywiscie to nie byl zaden dizonaur, choc do zludzenia przypominalo filmy Spilberga. Tyle ze kabina machiny byla niewidoczna i ta szyja z lbem i szczena, naprawde wygladaly jak zywe i myslace. Czysta abstrakcja. Oderwac sie nie moglam od spektaklu, dopiero Krowisia to zrobila Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 11:36 Fedorczyku, podobnych doznań i obserwacji dostarczał mi robierany w Poznaniu wiadukt Górczyński,gdy w korkach, 1km na godzinę wjeżdżałam 2 nitką do Poznania.Fakt,że robią te maszyny, niemaszyny niesamowite wrażenie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 11:42 MIlo poczytac o poprawie zdrowia Jutki i Dado ! Moj slubny tez dal sie namowic na zejscie na sniadanie, przynajmniej troche musi wstawac. Niestety jestem podatne na gry w ktorych za kazdym razem ma sie nadzieje na poprawienie wyniku. Zreszta na tej samej zasadzie gralam kiedys godzinami na fortepianie - nastepnym razem napewno bedzie lepiej Jedno i drugie porownywalna strata czasu Ale rosol gotuje sie na obiadek, to i owo sprzetniete. Wyrazne ocieplenie, chociaz bez slonca. Wszystkim milej soboty ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 17:44 A propos Krowisi, to celem przypomnienia mojego stanu posiadania zywiny umieszczam co nastepuje images44.fotosik.pl/47/36098b2cfc51369bm.jpg" images38.fotosik.pl/47/fe16d9adab69fe8cm.jpg" www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/36098b2cfc51369b.html Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 20:44 Fed ,Twoje zwierzatka urocze, kocio cudny.U mnie taki sam sklad, ktory wszyscy tu doskonale znaja wiec nie bede sie powtarzac. Nie wiedzialam,. ze trabki sa w Polsce.Czy tez uzywane tak jak u nas?. Kazdy teskni za tym czego nie ma.Ja uwielbiam sniegowe zdjecia. Na razie jest jak dla mnie za zimno, ale jak sie ociepli to porobie zdjecia nad oceanem. pozd Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 20:46 Fed, zwierzyna do upojenia wdzieczna, a przy okazji zajrzalam do innych zdjec uzytkownika dzisiaj podobno niedobre cisnienie, sama to odczulam, mzonek czuje sie nadal kiepsko, chyba sobie pogram w prsykajace kulki Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 22:06 No wlasnie ,w co sie bawic, kiedy wieczory takie dlugie. Nudy na pudy a na jakies sensowne zajecie nie ma sie ochoty. Fed ma takie niezwykle przygody spacerujac z psinka,ze nabieram coraz wiekszej ochoty na kupienie sobie jakiegos zwierzaka. Mozna bedzie do kogos zagadac i na spacer wyprowadzi.... musze to przemyslec. Mammajko, gramy chyba w te sama gre Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 22:22 Ja tez czesto gram w kulki))) Verbeno, zwierzak w domu to jest wspaniala sprawa. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 09.01.09, 22:59 To Akfredka podeslala mi linka do tych "pryskajacych baniek". Chyba sie wreszcie od nich odczepilam, bo wreszcie udalo mi sie wybic wszystkie co do jednej !!!! Ale bardzo przyjemne, zwlaszcza z wlaczonym dzwiekiem. Zaraz wkleje linka, to Verbena powie czy te same. www.gry.jeja.pl/47,pryskajace-banki.html Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 00:13 no tak, cholerne kulki, pryskające bańki, i tym podobni złodzieje czasu, są tużtuż, pod naszymi palcami, tacy łatwi i pociągający... a materiał na nowy wystrój salonu leży już rok... i ani mi się widzi cokolwiek zmieniać w tym status quo... ani chybi - znak czasów. tyle że taki bezproduktywny kiedyś robiło się na drutach, czytało książki, a teraz... hmmmm... we mnie dziś znowu wstąpiła nadzieja na spełnienie marzeń, pan doktor pozwolił wsiąść do samolotu, jeśli badania będą ok! w poniedziałek się zapiszę i oby nie było jakiś cholernych kolejek... poza tym dzień wścieklicowy zawodowo, padam na pyszczydło... pozdrawiam, D. ps. Foxie, masz uroczy, przytulny zakątek ogrodowy, pięknie wygląda, a już w oprawie ze światełek świątecznych, szczególnie niemniej, jestem typowym człowiekiem północy, na myśl o gorącu przez cały rok, słabo mi się robi. Nie cierpię upału... - Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 02:14 Mnie gry już mniej wciągają, pamiętam, że kiedyś potrafiłam siedzieć przy bodaj tetrisie godzinami. Dawno temu grałam namiętnie w taką grę, której nazwa na szczęście mi umknęła - górą wylatywały różnokolorowe kulki a dołem łożyska się obracały rozmaicie połączone - trzeba było je jednym kolorem zapełnić. Przechodziło się przez kolejne tablice, mijały godziny...Gra była super - ale jakaś taka poddenerwowana sie po niej stawałam Teraz gry mnie nie pociągają - ale net, niesety, tak. Też złodziej czasu - ale jaki przyjemny Dobrze, że rano będzie sobota - odeśpię to marudzenie po nocy...Ale jakoś tak śpik mnie odszedł. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 09:55 Haslo halo halo Wreszcie wysuwam czułki i peryskop na powierzchnię - jednak to choróbsko mnie nieźle powaliło. Już lepiej. Odpukać. Week-end spędzę wygrzewając się w domu, no, z jednym wyjątkiem jutrzejszego obiadu z wizytującą kumpelką. Mam dwa filmy na DVD do obejrzenia, prasę i książkę, gar ogórkowej będzie gotowy niedługo - można spokojnie przetrwać w domu i trzy dni )) Miłego week-endu Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 10.01.09, 11:45 Też często gram w kulki,ale robię to gdy "myślę",więc łączę 2w 1, albo gram gdy potrzebuję totalnego wyłączenia się, wówczas nie myślę jeno gram. Verbeno pamietaj,że zwierzę to zobowiązanie na kilkanaście lat i potem są kłopoty gdy chcemy np. gdzieś wyjechać. Wybacz pouczanie, ale to ja siedziałam w domu ze zwierzyńcem gdy mąz z dzieciakami nad morzem czy w innych krainach polskich bywał. Odpowiedz Link
lablenka_x Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 11:56 Zawsze przypomina mi sie ten durny dowcip o durnym milicjancie W Wielkopolsce gołoledź, na wyjazdówce z Poznania karambol - 41 aut potłuczonych, na szczęście nie tragicznie bo jazda była powolna gorzej z hamowaniem. Podczas takiej gololedzi w 2002 roku niemal nie zginęłam,a skutki czuję do dziś. Dobrze ,ze nie muszę nigdzie jechać. Szaro, buro, kiepsko. Wolę mróz i słonce. W sobie noszę, jak widziadło jakieś,obraz przedwczorajszego niesamowitego wieczoru, gdy w swietle lamp ujrzałam coś co było migotliwo-skrzące, drżące i świetlisto srebrne. Wyleciałam na balkon i ujrzałam całą przestrzeń, między niebem a ziemią, wypełnioną tym mikroskopijnym confetti. Cudo, mówię Wam,cudo, chociaz najprawdopodobniej była to drobna mżawka zamarzająca gdzieś tam w jakiejś...sferze. Moniu jak tam paluszek? Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 12:27 Dziękuję, Lx - paluszek działa i - co najważniejsze - jest na swoim miejscu Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 19:36 Dado, musze przyznac, ze upaly letnie sa dla mnie tez troche uciazliwe, natomiast okres naszej zimy jest cudowny.Po tylu latach nie wyobrazam sobie zycia w zimnym klimacie na dluzszy czas,ale sniezek uwielbiam. Co do posiadania zwierzatka Verbeno,to uwazam ze jest to wspanialy pomysl, ale jak pisze Lablenka i obowiazek.Ja podrozowac nie lubie i dla mnie to nie jest problemem.Widze skutki kociej terapii u mojego Meza, kiedy po stresujacym biznesowym dniu wraca do domu, a nasza Syjamka laduje mu sie na "klate" i zaczyna cos tam bajac. Od razu widze, relaks na jego twarzy.Zreszta jest udowodnione naukowo, ze wlasciciele zwierzat zyja dluzej. Monmiu, dobrze ze masz wszystkie palce. pozdr Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 23:35 Tak wiec pochwala zwierzat pod ktora sie podpisuje ! Oczywiscie, ze sa obowiazkiem i komplikuja zycie - ale ile radosci nam daja. dzisiaj byalam na wernisazu naszej "grupy malarskiej" - to juz trzecia wystawa i podziwiam jakie postepy robia, dolaczaja nowe osoby. Bylo bardzo uroczyscie, przyszly cale rodziny artystek, jednym slowem nadwyraz milo. czasem mnie wkurza to staranie sie o pieniadz, ale po takim wieczorze nabiera sie pary w pluca! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 10.01.09, 23:38 Też się cieszę, Foxie )) Muszę przyznać, że miałam lekkiego pietra Upały znoszę całkiem nieźle - tyle, że wszystko robię dwa razy wolniej Ale jakoś sobie z tym radzę, nie wiem, co szef mojej firmy na to..Cóż - też sobie jakoś radzi. On dla odmiany nie znosi gorąca. Mróz też mi nie przeszkadza - zimą najbardziej dokuczają mi za krótkie dni. Za to najbardziej ze wszystkiego nie lubię pluchowatej, wietrznej pogody...Brrrr! Co do zwierzaczków - cóż - dziewczyny słusznie prawią - jest to cudowna sprawa ale i wielkie zobowiązanie. I po części uwiązanie. Wychowałam się z psem w domu. Później było kilka lat przerwy..a jeszcze później otrzymałam ten swój ukochany, łaciaty spadek - Kora była cudowna, uwielbiałam ją, była przegrzeczną, zabawną, niezwykłą towarzyszką. Do dziś dnia gdy ją wspominam, to oczy robią się mokre a serducho ciągle boli - ale faktem jest, że byliśmy ze Smokiem na "smyczy", bez możliwości wyskoczenia sobie gdzieś spontanicznie, a te planowane wyskoki też się wiązały z koniecznością zapewnienia psu opieki - a nie było to łatwe. Szczęśliwie mamunia spędzała wakacje na działce, więc latem mogliśmy sobie wyjechać. Ale już z weekendowymi wyjazdami był kłopot. Nie mówiąc o tym, że co dzień zaraz po pracy musiałam pędzić do domu, żeby pies się nie męczył, A później niechętnie gdziekolwiek się ruszałam, bo to wydawało mi się podłe, żeby pies, tak zależny od człowieka i tak z nim związany - siedział godzinami sam w domu... Gdy Kora odeszła, wiedziałam, że na razie nie mam szansy na innego psa. Bo w jej przypadku nie miałam wyboru, i to był słodki ciężar, naprawdę - ale mając wybór - wiem, że nie powinnam.. Tyle, że brak mi kosmatych uszu do potośtania, pofukującego, roześmianego pyska, ciepłego spojrzenia brunatnych oczu, niecierpliwie poszturchującej łapy... No, dobra - gdzie mam chusteczki, bo mi mokro.. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 11.01.09, 00:37 Moniu, czyżby coś mi umknęło? co z twoim paluszkiem? rozumiem, że ok, ale co się stało? a wracając do zwierząt... no cóż, nie przypominam sobie w moim już ponad 50-letnim życiu, ani kwadransa bez zwierzaków. Były zawsze, kochane, kochające, upierdliwe, urocze, wkurzające, cudowne, no i w pewnym stopniu decydujące o naszym życiu... wyjadę, nie, nie wyjadę...itd. Przyznaję, że nie jest łatwo wyjechać, mając na gospodarstwie gromadkę czworonogów, ale można! Nasze Mamy/Teściowe, nigdy nie były skłonne, ale i tak udało nam się pół świata obejrzeć. A mieliśmy zawsze gromadkę psów, węże, ptaki, króliki i myszy... zdarzały się koty, jeże, żółwie, świnki morskie... no i nie dawało się ich zostawić bez opieki. A zwierzyna zmienia człowieka niepostrzeżenie w nowego człowieka: odpowiedzialnego, zorganizowanego, pozbawionego sklerozy... uczy uczuć, uczy cierpliwości, wiąże emocjonalnie i ciepło... jednym słowem, miejmy pod naszą opieką zwierzęta i uczmy się wiedzieć, że mie jesteśmy wybrańcami ... pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 284 - gołoleć ale nie zamieć!;-) 11.01.09, 01:03 Ach, Dado Poskarżyłam się na forum, że nieomal go sobie odmroziłam na śmierć. Ze trzy dni temu, w trakcie owych mrozów trzaskających. W drodze powrotnej z pracy do domu - na już takim całkiem końcowym odcinku trasy, 15 min. do celu stopy mi zaczęły przemarzać. W butach zimowych i w skarpetkach Byłam w szoku, daję słowo, przystawałam, przytupywałam i generalnie robiłam wszystko, co zalecają w takich przypadkach. I jedno kopytko mi się rozgrzało a drugie było niczym odrętwiałe..Wpadłam do chałupy, ściągnęłam wszystko, co na felernej kończynie miałam - i oczom mym ukazał się częściowo biało-siny palec (rany - czy to już jest ekshibicjonizm, takie wywlekanie detali na forum?). Się rzuciłam go ratować - i doszedł do siebie - ale chwilę to trwało - strasznie mnie denerwowało to, że w ogóle go nie czułam, i wówczas pojęłam, jak ważny jest dla mnie i bez niego to już całkiem nie byłoby to samo..A wcześniej o nim zupełnie nie myślałam... Odpowiedz Link
jutka1 Palec, zima 11.01.09, 07:33 Monieczku, mnie też umknęła historia palca. Bidulku. Tutaj wprawdzie nie odmraża, ale też zimno jak jasna cha. Minus dziesię rzadko się zdarza w Paryżu. Tydzień temu spadł śnieg i ciągle nie stopniał - ewenement. Jechałam ostatnio przez Lasek Buloński, a tam biaaaałłłooooo. Cudo. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Palec, zima 11.01.09, 09:31 Palec serdecznie Moniu sciskam, acz mi nie umnknal. Foxie dzisiaj to i ja w zasadzie wszystko lubna ze strony pogody, takiej jaka mamy teraz, pluche, chetnie przesiedzialabym na jednym z fotelikow w Twoim gaszczu. Co do zwierzynay to akurat ja mam problem z wyjazdami, Macma nie jest w stanie opanowac 65 kilo robestwionej suki. Do tego jest, nie Macma, choc jak sie zastaowic..., agresywna. Jak wyjezdzamy cuzamen do kupy, to zostawiam w domu dogsiterke. Osobe godna zaufania i przyuczona do Krowisi. Mam to szczescie ze moja przyjaciolka ma 6 corek i zawsze ktoras marzy o samotnych wakacjach w pustym mieszkaniu Wujka. Wujek to ja. Dziecinka maluchem bedac mowila do przyjaciolki ciociu, a jej corki do mnie. Nienawidze tego ciociowania komu badz i zakazalam. Dziecinka obrazila sie i zapytala czy w takim razie moze mowic Wujku. I tak zostalo. Na obie strony i do dzisiaj. Jutka, szkoda ze tak nie bylo jak bylam Odpowiedz Link
fedorczyk4 Zwierzece problemy 11.01.09, 10:15 Krowisia panicznie boi sie petard i innych manifestacji dzwiekowych. Starannie sie wtedy ukrywa w miejscach w ktore w normalnych warunkach lapa jej by nie postala.www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=db1bd8d1cbdf15b9 Odpowiedz Link
monia.i Re: P.S. 11.01.09, 01:17 Dado - ja absolutnie nie twierdzę, że posiadając zwierzątka jest sie skazanym na siedzenie na tyłku. W końcu latem jednak wyjeżdżaliśmy - ale tylko dlatego, że mogliśmy Korę mamie podrzucić. I jak pamiętam - to była jeda możliwość - nikt inny nie wchodził w grę, niestety, bo nie chciał, nie mógł..A osobie dalszej psa bym nie zostawiła z oczywistych względów. Trudna była czasem codzienność - pracuję tam, gdzie pracuję, od godziny do godziny - Łaciata zostawała w domu sama na bite 9 godzin - szczęśliwie jak ją przejęliśmy, to już była mocno dojrzała i stateczna - nie wyobrażam sobie młodego psa w takiej sytuacji. Jak najbardziej zgadzam się z tym pozytywnym wpływem zwierzęcia na człowieka i tak dalej - i jestem szczęśliwa, że było mi dane spędzić te 4 lata razem z Korą Dado - z ciekawości spytam - kto zostawał z wężami? Odpowiedz Link
lablenka_x Re: PS 11.01.09, 12:40 Ja też nie twierdzę,że posiadając zwierzę jesteśmy skazani na siedzenie na tyłku. Zależy to jednak od zwierza. Psy i inny zwierzyniec miałam prawie do końca mieszkania w starym mieszkaniu. Wjeżdżałam z psem prawie na głowie na Gubałówkę. Tłukłam się pociągami.Wedrowałam na koncu pochodu i końcowej cześci smyczy po górach w kolejności następującej : mój mąż,8 dzieciaków, pies i ja. Mój mąz na początku, bo długie nogi ma i krok znacznie dłuższy i na nic zdało sie moje wołanie,ze tempo ustawia sie pod najsłabszego, dzieciaki bo młode i żwawe, ja na końcu bo problemy z chodzeniem po górach, krok o połowę krótszy i pies co chwila lądujący w strumieniu dla ochłody, a potem doganiający swoje stado, ja oczywiście rwałam ile sił w nogach za nim . Muzeum Makuszynskiego- ja i "mój"pies na moim biodrze trzymany. Lodziarnia - wszyscy na lodach , ja i "mój" pies siedzimy na krawężniku itp itd. Może to towarzystwo żle wychowałam, ale jak widziałam szarpanine z nim i niezadowolone miny,gdy ktos miał mnie na chwile uwolnić od smyczy to wolałam sama. Ja biegająca za psem, który owiecki zobocył i dawaj za nimi się uganiac, a za płotem wzescąca gorolka co to dopngowala mnie drąc sie "ło jezu jak wpadnom do sopy to siem podusom' no i wpadły do tej cholernej sopy, na szczescie bez poduszenia sie. Wówczas powiedzialam sobie o nie, wole w domu, spokojnie, z książka i psem. Czyli jak widzicie - to nie problem innych i psa, tylko mój. Wariatunco, uratowany od smierci jako maly szczeniaczek, był z nami 17 lat.Po smierci jego po raz pierwszy wyjechalam z cała rjebjatą na wakacje. Potem była Lizetta - kotka, pamiętacieją chyba,a w mojej ( w mojej??) menażerii oprócz psów ratowanych przed smiercia były i papugi i rybki i zółw i szynszyla i przekochane swinki morskie i chomiki i szczurek,a nawet bez mojej wiedzy i zgody tarantula. Teraz mam ptaki za oknem i psy i koty moich dzieci - więc nie miałabym komu mojego podrzucic. Teraz mi bardzo brak psa ,albo kota, mogłabym miec jedno i drugie, ale wiem ,ze gdy mam problemy zdrowotne to na spacer musiałby chodzic tez nie za zdrowy mąż, więc pokornie sie zgadzam i tęsknię. Odpowiedz Link
foxie777 Re: PS 11.01.09, 18:41 A u mnie 25C.To przeciez jest nie fair.U nas styczen ma byc najzimniejszy.Zobaczymy.Fajnie, ze mamy tu tak duzo osob "zwierzatkowych".Uwiazanie jest, ale jak bede chciala wyjechac gdzies z Mezem to po prosu sobie to zorganizuje i basta. Na razie przyjezdzam do Polski,moze nawet z Synem,a malzonek musi pilnowac. Tu kaktusy z Ogrodu pozdr Odpowiedz Link
dado11 Moniu... 11.01.09, 23:57 no cóż, akurat te stworzenia, znaczy się węże, nie były moimi ulubieńcami... ale tak się złożyło, że niestety na mnie padało zawsze dbanie o ich dobrostan(( polegało to głównie na hodowaniu niewielkich rybek, które to beznogie paskudztwo (uppssss, sorry) wtranżalało na obiadek (żywe, brrr....). Wąż należał do dziecka, ale to ja na ogół wisiałam z pensetką, w której uścisku dyndała nieszczęsna rybka, nad klatką z gigantyczną glistą, a potem "glista" łaskawie pobierała obiadek z pensetki (ponoć prawidłowo nazywa się ten przedmiot: pinceta...). Nie, dziękuję, naprawdę lubię zwierzęta, ale jak to mówił rabin w "Skrzypku na dachu" : niech Bóg zachowa go(je) w zdrowiu i trzyma z daleka od nas.... tyle, że rabi mówił o carze... jeden pies.... pozdrawiam ciepło, no i dobrze, że zachowałaś stan rzeczy, mimo mrozu D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wakacyjna pogoda wraca a ja znikam 11.01.09, 22:28 Po kilku pochmurnych dniach i wczorajszej wieczornej burzy bedzi pogoda i slupek rteci poleci w gore. Czyli wakacyjna pogoda wraca wiec znikam na jakis czas z forum. Dzisiaj bede dopinac sprawy i pakowac sie, jutro jade do wakacyjnego domku znajomych a wieczorem do cyrku, potem wyjezdzam z Buszmenem na kilka dni w wiktorianskie Alpy zeby sie powloczyc a po powrocie przepakowuje sie z wersji gorskiej na morska i wyjezdzam z corka na tydzien do Jervis Bay na nurkowanie. Mam nadzieje ze i Wam dopisuje pogoda i ze cieszycie sie zima. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie ForumAUSTRALIA Odpowiedz Link
dado11 Re: Wakacyjna pogoda wraca a ja znikam 12.01.09, 00:00 Piękne plany Luizo Baw się dobrze i wypocznij na zapas!!! Wesołych wakacji! swoją drogą to naprawdę awangarda - na wakacje w styczniu??? świat chyba staje na głowie)) Odpowiedz Link
mammaja pozdrawiam 12.01.09, 00:35 Nie bylo czasu na pisanie , ale skonczylam rozliczenie wniosku - zawsze cos za cos Jutro skladam w urzedzie, a narazie ledwo widze na oczy, wiec uciekam spac! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: pozdrawiam 12.01.09, 07:23 Bystra, te pozdrowienia o piatej rano strasznie mnie stresuja Czuje sie strasznym leniem/sybaryta Niemniej bardzo milego dnia i tygodnia zycze i Tobie i reszcie Gremium) Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 12.01.09, 22:11 Oj miło dzisiaj było O 16-tej stuknęło nam "srebrne wesele", czyli 25 lat urzędowego pożycia... najstarsi górale tego przewidzieć nie mogli... ale się udało! byliśmy zatem na uroczystym, krwistym steku z argentyńskiej wołowiny (ciekawe, czemu argentyńskiej?) i równie uroczystym drinku "kamikadze", nomen omen... nad gigantyczną miednicą sałatki powspominaliśmy sobie siermiężne czasy początków naszego małżeństwa, no i porównanie z dniem dzisiejszym wyszło jednak z korzyścią dla dziś...? mimo wieku! gdy wróciliśmy do domu, czekały na nas dzieci ze schłodzonym szampanem (to nas zaskoczyli!!!), naprawdę super! poza tym klient, którego, delikatnie mówiąc, nie darzę sympatią, zachowywał się dziś na spotkaniu, jak stęskniony za mną, kochający miłością pierwszą kuzyn, lub cóś w podobie... ze zdumienia niemal nie mogłam sensownego słowa wydusić, że nie wspomnę o rzeczowych uwagach na temat. Niemniej, wszystkie moje propozycje zostały przyjęte z uśmiechem, uroczą atencją i na koniec dostałam maila z podziękowaniami...??? co jest grane? świat się wali! czyżbym powinna już zacząć lubić poniedziałki? Pozdrawiam was serdecznie, D. Odpowiedz Link
gaudia Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 12.01.09, 23:15 hej staram się wyjść z ....no z różnych rzeczy Fedo zgłosila zbulwersowanie, Jutka starała się zrozumieć jakby ktoś chciał doładować mi telefon na 5 zeta to byłabym wdzięczna, bo marnie mi idzie szukanie pracy lepszej niż ta, która bulwersuje Fedo 880 66 59 26 ps. Ja wiem, że słabo mnie pamiętacie, czytam na bieżaco. Ale może ktoś... Odpowiedz Link
gaudia Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 12.01.09, 23:18 aha ja nie wiem kiedy oddam ale na bank będę pamiętać może na raty jakoś.. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 00:26 Oddasz komus innemu Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 00:29 Gaudio, ale czy mozesz napisac operatora? czasem doladowuje corce, to wchodze w "orange doladowanie" i dalej juz umiem. Ale bez operatora - nie zakonczylam rozlicznie , wszystkie pieknie pieczetowane faktury odwiozlam ksiegowej i ... dowiedzialam sie juz o konkyrsach na ten rok. Ale juz wezme kogos do prowadzenie rozliczen, bo dla mnie to gwalt zadany mojej psychice! Franio dzisiaj pierwszy raz wyszedl na spacer, tzn. spedzil 15 minut w wozku na tarasie. pozatym jest rozkoszny w kapieli, przygladalam sie dzisiaj jak syn go kapal, piekny widok. Musze zrobic zdjecia! Jezeli chodzi o zwierzta, to bardzo trudno znalezc miejsce do spedzenia wakacji a dwoma potworami, kazdy ok 60 kg. Corka juz od paru lat nie wyjezdza. Na krotkie wypady przyjmuje psiska "na garnuszek". No i codziennie musze je wypuscic do ogrodka kolo poludnia, a po jakims czasie (zalezy od mrozu) zabrac do siebie lub zamknac w ich domu. W lecie jest lepiej , bo mloda poprostu zostawia dom otwarty, psy wchodza i wychodza kiedy chca. A i tak żąda, zebym je zabrala do nas, potem zabiera je wracajac z pracy. jednym slowem niekonczacy sie obowiazek! No ale to jej wybor! Niestety mnie tez ociaza, tyle ze mzonek juz nie chce miec psa po odejsciu Balbinki, wiec chetnie jest "rodzina zastepcza". Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 00:40 Gaudio, ciagle "pisze" mi - prosze wybrac operatora Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 11:54 U mnie pokazało wczoraj,że to heyah, chyba tak to sie pisze bo już niepamiętam .Skloeroza czy ćós mnie dopada. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 11:58 Słonecznie, mrożnie. W południe czuje się już ciepłe obłapanki słońca. Wieczorem księżyc odchudzajacy się, jakiś taki krzywy był, jajowaty, ale świecił jak nie wiem co. Trochę jestem zakatarzona i przyznam ,że wkurza mnie to. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 15:23 U nas szaro , buro i nijako. Dzisiaj rano jak zwykle ogladalam wiadomosci na tvp polonia. Reporter relacjonowal cos na zywo, patrzylam i nie moglam uwierzyc. W Polsce o godzinie 8 byl juz jasny dzien a u mnie ciemna noc jeszcze. Telewizja klamie - pomyslalam i aby sie w tym utwierdzic zadzwonilam do siostry. Ta wyrwana z lozka nie wiedziala o co mi chodzi. Po calkowitym rozbudzeniu potwierdzila, ze jest zupelnie jasno i wschodzi slonce. Wiem, wiem ,Polska lezy na wschod od Holandii i dlatego tak jest ale mimo wszystko jakos dziwnie. Pozdrawiam Verbena - troche zakrecona Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 22:54 Ach, Verbeno - te pozne wschody na zachodzie sa szokujace, ale ty juz chyba zdazylas sie przyzwyczaic, ciebie szokuje ze u nas jest jasno dzisiaj slonecznie, ale do kitu, rano robilam bilans rachunkow domowych, przelewy za rozmaite naleznosci, nie cierpie tego! Nie bylo co pisac, bo caly dzien na krzatanienie - tylko Franeczek przeuroczy, byl juz na tarasie 25 minut! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 23:10 Wiem, o czym Verbena prawi )) Budzę się codziennie w egipskich ciemnościach, i też na TVPolonia ze zdumieniem i zazdrością patrzę na zdjęcia jasności za oknem. Poza tym cóż. Jestem zmęczona, przepracowana, przygotowuję przyszłotygodniowy wyjazd na Kaukaz, trochę jestem zestresowana tzw. sytuacją ogólną, i mam wrażenie, że nie mam nic do napisania. Ale czytam, myślę o Was ciepło. PS. Gaudio Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 23:39 Dziękuję za ciepłe słowa skierowane pod adresem mojego palca - wszystkie przekazałam. Generalnie nieco zdołowana jestem, dziś się dowiedzieliśmy o śmierci siostry Mamci mej, ciężkie życie miała, rodzina z kłopotami... Eh A i zawodowo też nie mam powodów do radości - firma w której pracuję ma kłopoty, nie wiem, czy dziwne, straszne a może raczej śmieszne..No, nie - śmieszne to to wszystko nie jest. Nie myślałam, że Nowy Rok tak przykro się zacznie. Raczej marzyłam o odmianie na lepsze. Jak to mówi Tyldzia - ryjem do przodu. Ale ryj mi się krzywi mocno.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 13.01.09, 23:49 Monieczku, ściskam współczująco. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 14.01.09, 00:05 Dzięki, Jutyldo - też ściskam ciepło. Nie masz wrażenia, że jesteś troszkę zarobiona? Bo tak sobie pomyślałam, gdy przeczytałam o tym, jak Cię ścięło po przyjeździe do P., że to była reakcja organizmu, który wiedział, kiedy może sobie pozwolić na chorobę..Dbaj o siebie, Słońce, ok? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 284 - sniezne i mrozne (narazie) 14.01.09, 00:12 Dokładnie tak, Monieczku. Stres odpuścił, i natychmiast poziom adrenaliny w dół, a więc: zmniejszona odporność. Choć po prawdzie chorobę sprzedała mi rodzicielka w Wigilię. Staram się dbać. Dzięki, Monieczku. I dobranoc - jutro znów ciężki dzień... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda trzynastego, 40 stopni 14.01.09, 02:45 Mielismy wyjechac dzis rano, ale sie nie moglam dobudzic po wczorajszych szalenstwach na falach w towarzystwie urodzinowej corki i jej kolezanki i wieczornym przedstawieniu cyrku w sydnejskiej Operze. Teraz jest 40 stopni, kroliki (z wyjatkiem jednego, ktory uciekl do nory pod jacaranda) zostaly upchniete do korytarzyka przy kuchni, instrukcje dla corki napisane, ja usiluje sie spakowac, Buszmen (mimo upalu!)lata jak z piorkiem w du... spodniach. Wyjedziemy za jakies dwie godziny i nie do Wiktorii (jest zbyt goraco na lazenie po rowninach), ale wysoko w Gory Sniezne, wezowa stolice Australii. Wroce pewnie w niedziele, opiore sie i przepakuje i pojade na 8 dni do Jervis Bay. Pozdrawiam i chetnie dziele sie nadmiarem slonca Luiza-w-Ogrodzie ForumAUSTRALIA Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda trzynastego, 40 stopni 14.01.09, 11:36 Luizo, szczesliwej drogi! Brzmi tak pieknie - Gory Sniezne I te 40C ! U nas -5, spiesze sie, ale nalogowo przed wyjsciem musze przeczytac co u was. Moniu, trzymaj sie, wszystko sie obroci na dobre. A Jutka, ze swoimi ogolnoswiatowymi dzialaniami wprost mnie poraza! I tak dzien za dniem, jade sie podksztalcic w informatyce, wsciekla, bo gdzies zadzaili "pentdrajwa" na ktorym mam wszystkie cwiczenia. Tak to "pozyczyc na chwile". Milego dnia! Odpowiedz Link
gaudia Re: Sroda trzynastego, 40 stopni 14.01.09, 18:05 bardzo bardzo dziękuję a dwie tajemnicze damy, co mi zasiliły konto proszę usilnie o ujawnienie sie na priv pozdrawiam gaudia, która ma jak dzwonić w sprawie chałtur Odpowiedz Link
jutka1 Gaudio!!! 14.01.09, 19:14 Czytać nie umie? Dawaj mi na maila numer konta, małpo jedna. Odpowiedz Link
mammaja Re: Gaudio!!! 14.01.09, 20:28 Pozdrawiam, Gaudyjko napewno trafisz na super chalture dzisiaj na zajeciach komputerowych uczylam sie o warstwach i nauczylam sie nakladania jednych elementow zdjecia na drugie. pewnie to nic rewelacyjnego, ale dla mnie pyszne! Musze jeszcze pocwiczyc, bo niestety pamiec zawodna i jak sie nie "utrwali" to sa problemy. Odpowiedz Link
verbena1 Warstwy..... 14.01.09, 20:37 Mammajko, to jest to czego chcialabym sie tez nauczyc. Moja wnuczka nie ma z tym klopotow a ja cos trudno zalapuje. Na jakim programie pracujesz? Odpowiedz Link
mammaja Re: Warstwy..... 14.01.09, 22:49 Verbeno, pracujemy na programie "Gimp" . Ten program można znalężć na stronie "dobre programy" i sciagnac za darmo, ale przyznam ze jest jednak wymagajacy nauczenia sie poslugiwania nim.Bez "nauczycielki" nie wiem czy bym cos potrafila Ale bardzo mi sie podoba i powoli odkrywam jego wielkie mozliwosci. Przyznam skromnie, ze jestem i tak "jedna z lepszych" i udaje mi sie pracowac rowno z pokazywanymi na duzym ekranie dzialaniami. Wystarczy chwila zagapienia sie i juz czlowiek sie gubi. No coz, nie jestem pokoleniem wychowanym na komputerach Odpowiedz Link
en.ej Re: Warstwy..... 14.01.09, 23:54 Mammajko,napewno więcej osób by chciało poznać tajniki gimpa. Dlatego mam propozycję nie do odrzucenia Otwórz wątek temu poświęcony i w wolnej chwili wklepuj "instrukcję obsługi" tego ustrojstwa. Tylko taką dla "blondynek" Odpowiedz Link
mammaja Re: Warstwy..... 15.01.09, 12:49 Mila en.ej - absolutnie nie podjelabym sie takiego zadania! na kazdych zajeciach z "gimpowania" dostajemy po kilka kartek instrukcji opracowanej przez nasza dr informatyki! Zeby chociaz zorientowac sie wprogramie podaje strone na ktorej bardzo dobrze przedstawiona jest praca z gimpem, ale jako blondynka nie wiem czy poradzilabym sobie bez cwiczen praktycznych www.ikb.poznan.pl/poss/oprogramowanie/gimp/gimpowanie.htm Odpowiedz Link
mammaja Ogolnie 15.01.09, 12:52 Dzien z przeblyskami slonca, duzo roboty, pieczen w piecyku, ogolne pozdrowienia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ogolnie 15.01.09, 15:40 Ogolnie, to ja sie zastanawiam po ki diabel ja wrocilam do domu. We Francji chybabym znalazla sobie jakies przytulisko na czas jakis, a potem komunalke, a tu nic tylko na mnie sie rzuca z zebami cala rodzina. Jednym nie dosc szybko chudne, innym nie to co trzeba kupuje, trzecim gotuje nie tak, czwartym nie zarabiam, piatym nie wykazuje sie towarzysko i i intelektualnie. No, no, no, i po ki diabel ja wrocilam? Jak sie przez najblizsze pol roku nie uspokoja, to moga miec dziwne niespodzianki. Takie jakies mi sie po lbie placza pomysly, ze skoro ja ich tak okropnie draznie pod kazdym wzgledem i skoro tak trzeba od rana do wieczora naciskac na mnie z ogromnym samozaparciem, wysilkiem i bolem, to ja im sie moze wezowym, ewentualnie wegorzowym, ruchem wywine i pojde tam gdzie jestem potrzebna do zycia, a nie do udawania kwiatka do kozucha. Znaczy sie precz. Wzielabym autko, bo splacone. Suke, bo moja i nikt inny sobie z nia nie radzi, walizke, karimate, spiwor, walizke z kotami i pojechala w diably. Ciekawa Odpowiedz Link
fedorczyk4 sprawa. 15.01.09, 15:42 Co by bylo gdyby pancia z towarzystwa, wspiela sie na szczyt asertywnosci i dala dyla, dajac czadu? Odpowiedz Link
skiela1 Re: Ogolnie 15.01.09, 21:59 Fed jezeli moge Cie pocieszyc.... to minie taki czas,trzeba tylko dac sobie na przeczekanie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ogolnie 15.01.09, 22:05 Ach moj mily Agustynie, wszystko minie, minie, minie... nucila falsecikiem moja babcia. Wiem SkiElu mila ze mninie, ale jakos coraz mniej chce mi sie przeczekiwac. Ale dziekuje za dobre slowo))) Odpowiedz Link
mammaja Re: Ogolnie 16.01.09, 00:21 Fed, ach ilez to razy mialam podobne checi....Wcale tak do konca nie mija, tylko juz mozliwosci coraz mniej, a nie chce sie ruszc a domu przez lenistwo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 08:58 Ruch na forum taki ze czlowiek nie nadaza czytac postow pojawiajacych sie w nowych watkach. Strzele sobie chyba trzecia kawe przed marszobiegiem i pomysle o jakims temacie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 09:45 Piatek, piatek, a ja zmachana jak kon po westernie, niedospana, i po wielkiej wczorajszej batalii ktora zapowiadala nam (praca) katastrofe na miare Etny, a i do tego adwersarze mieli znaczone karty. Niebiosa dopomogly: wydalo sie, ze karty znaczone, i ku naszemu wielkiemu zdziwieniu batalie wygralismy. No ale cosmy sie nerwow najedli, to tyle naszego. Dzisiaj mam pracowite rano, potem idziemy cala druzyna na obiad pozegnalny kolezanki, po obiedzie trochew pracuje, a na czesc popoludnia biore urlop. Musze odpoczac. Wiecej grzechow nie pamietam. )) Milego dnia Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 21:30 Piątek, w dodatku karnawałowy, nic dziwnego, że tak cicho i spokojnie na forum. Dzięki za wszystkie słowa pokrzepienia, mam nadzieję, że w końcu wszystko jakoś się ułoży, zawsze tak jest...ale na razie chodzą za mną takie chętki, jak za Fedo - zakręcić się na pięcie z małą walizeczką i udać się gdzieś, gdzie będzie milej. A reszta niech sobie radzi, o. A na razie popijam piątkowego drineczka i odreagowuję. Pozdrowionka Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 22:55 Mogę się z Tobą Monieczku stuknąć armagnakiem? Odpowiedz Link
dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:11 i zaraz się kończy... czy ja też mogę się stuknąć? tyle że czerwońcem? a mam powód dziś odebrane wyniki i mogę latać!!! więc poletę wprawdzie jeszcze gnaty czaszkowe mi się nie zrosły, ale żadnych niezrzeszonych krwinek w mózgownicy nie stwierdzono! ot i jest okazja! poza tym, moi klienci biją rekordy upierdliwości, dziś poświęciłam prawie godzinę mojego życia na obrazowe tłumaczenie "konstrukcji cepa", oraz wykonałam szóstą korektę do korekty prowadzoną mailowo z asystentką od korekt, no żesz... (Fed może zaświadczyć!!!) no i tyle, choć jutro po raz pierwszy wsiędę za kierownicę, jeśli świat będzie w miarę stabilny, a potem się zobaczy. u nas zimno już za długo jest zimno pozdr. D. Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:19 No jasne - stukam się z Wami ochoczo, dziewczyny - Dado, super wieści, aczkolwiek ciekawa byłam tej ceny pociągu, tak czysto platonicznie..Ale na skrzydłach wygodniej i szybciej, nie ulega wątpliwości No to siup i chlup Za zdrowie i pomyślne loty Odpowiedz Link
dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:28 Stróóófko, Moniu podaję w kolejności: pociąg w obie strony (kuszetka) UWAGA: 1970 pln, samolot UWAGA: 422 pln... co ty na to??? nie cierpię latać samolotem, ale zbzikowanie ma swoje granice A tak z innej beczki, ostatnio kupiłam w sklepie nowy produkt lususowy za 2,99 pln o tajemniczej nazwie "kąplet kompielowy" (zresztą kupiłam tylko dla nazwy; naszło mnie bo korekty otrzymywałam na temat "trzcionki", cokolwiek to znaczy... Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:35 Ja na to jeszcze raz wzniosę toast za pomyslne wyniki badań - jak pięknie można zagospodarować zaoszczędzone 1500 zł )) Kąplet kapielowy - pomijając pisownię - intryguje ceną. Czy to jest nader skąpy kostium? Odpowiedz Link
dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:48 Ano Juteczku, ano widzę, że ci się nastrój weekendowy poprawia! weekend, generalnie, jest superowym zjawiskiem mój czerwoniec jest naprawdę pyyyszny... i jaki zdrowy! Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:55 Weekend jest boskim zjawiskiem, drineczki zaś, niewątpliwie też są zdrowe, ze względu na swe odstresowujące właściwości. Aczkolwiek czerwoniec zapewne pyszniejszy Brokat mi się osypuje ze świeczki - świeci mi się klawiatura..he he Odpowiedz Link
mammaja Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:57 No to wypijcie za moje zdrowie, bo juz ledwo zipie - przwie caly dzien przespalam (z krotkiemi przerwami na wypady do kompa), rozlozylo mnie na czesci pierwsze, nie wiem czy to slubny ma;zonek sprzedal mi swoje bakterie. Dado, gratuluje wynikow, bilet naprawde za darmo, wiosna musze sie ruszyc narazie znikam ssac Herbitusin, pa! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ogolnie to juz jest piatek 16.01.09, 23:58 Jeszcze przez minutke Tez prosze wypic za moje. Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:03 Oj, Mammajko - to Twoje zdrowie, koniecznie! Kuruj się, mam doniesienia z frontu, że grypa nadeszła. Nawet jeśli to nie grypa, lepiej dmuchac na zimne. Ja się z miodem przeprosiłam, wróciłam do czosnku (ostrożnie stosowanym, żeby ludzi nie katować!) no i co rano sok z cytryny..Kwaaaśne Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:05 Fedo - Ciebie też coś ścięło? Twoje zdrowie w takim razie również, obowiązkowo! Odpowiedz Link
dado11 Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:21 no, po prostu pomór jakiś... ale szczęśliwie odwracalny czego z całego serca, wszystkim życzę! zatem zdrowiejmy szybko i bezboleśnie. przede mną ostatni kryształowy tulipan wypełniny ambrozją w kolorze burgunda. Japa mi się rozdziera, czas chyba potuptać grzecznie do łóżeczka, tym bardziej, że na jutro założyłam rozliczne działania wewnątrzdomowe. Ostatnie dwa tygodnie zapieprzu zupełnie mnie wyłączyły z tej branży ps. kąplet kompielowy jest tajemniczym pudełkiem z różową orchideą w środku, omotaną ogromną ilością tasiemek. Zupełnie nie wiem do czego służy, bo instrukcja obsługi jest po chińsku... może zawieszę sobie toto na szyji i z wdziękiem poleżę w ciepłym...? hmmm... Odpowiedz Link
monia.i Re: Ogolnie to juz jest piatek 17.01.09, 00:31 Może te tasiemki to właśnie kostium? Hmmm, pomyslmy, gdzie umieścić orchideę...? Może filuternie na ramieniu? Ja sobie jeszcze chwile posiedzę, bo w tygodniu padam kole 21. Jako, że godzina zero juz minęła - skorzystam i popodczytuję Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota imieniny kota 17.01.09, 00:55 Moniu, mnie nic nie scielo poza groza bytu, ale nie mam nic do picia, wiec wlasciwie to powinnam byla poprosic o wypicie w moim imieniu, a nie za moje zdrowie, ktoremu swoim zwyczajem nic nie jest Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 01:07 Jak to: nie masz nic do picia? Nic dziwnego, kochana, że Cię groza bytu ścięła...Każdego by ścięła. Oczywiście, żartuję - ale piję w Twoim imieniu, niech Ci sie wszystko dobrze poukłada I niech wreszcie przestaną zawracać Ci głowę duperelami Bo sobie pojedziesz, i już Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 01:19 Oooooo wlasnie! Dziekuje Monieczko))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota 17.01.09, 09:53 Dopruszylo sniegiem, slonce wyglada niesmialo zza mgiel porannych. Lece z Krowisia sprawdzic stan kry na Wisle.Bezpośredni link do zdjęcia (500px) images48.fotosik.pl/48/fc8c22a373b8d704med.jpg Odpowiedz Link
verbena1 Sroda zamglona 14.01.09, 20:34 Szaro na swiecie ,szaro w duszy, jakies zmeczenie, zniechecenie. Zeby sprawic sobie przyjemnnosc zrobilam sobie goraca kapiel w pianie i zrobilo sie ciut lepiej, cieplej. Potem otrzymalam telefon ,ktory postawil mnie na nogi i sprawil ,ze buzka mi sie smieje od ucha do ucha. Moniu, nie przejmuj sie , moze wszystko odwroci sie i klopoty znikna, trzymam kciuki Odpowiedz Link
verbena1 Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 11:24 U mnie zawirowania, trzesienia ziemi i wogole straszno i smieszno. Kiedys Wam o tym dokladniej opowiem ,teraz nie mam checi i sily. Wczoraj spotkanie z osoba ,ktora przywrocila mi wiare w takie wartosci jak dane slowo i odpowiedzialnosc za to slowo. To niesamowicie pomaga i daje nadzieje. Trzymajcie za mnie kciuki aby wszystko powiodlo sie po mojej mysli. Dado, zycze pieknych wrazen z Paryza i cudnych fotek. Mammajko, kuruj sie, wysypiaj i nie zblizaj zanadto do Franka. Pozostalym serdecznosci Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 11:36 Verbeno, to zabrzmialo raczej straszno niz smieszno, chociaz z nadzieja w ludzkosc. wedle zamowienia zaciskam kciuki. Odwagi!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 18:47 Verbeno, trzymam kciuki też. U mnie dzień zakupowy, nieplanowany zresztą. Szłam na targ ale zboczyłam. )) Pisałam o tym kilka razy: nie należy mnie wpuszczać do sklepów z rzeczami kuchennymi Niestety, dzisiaj weszłam w drodze na targ, "tak tylko zobaczyć, co jest"... Ehem. Ha Ha Ha. Niestety, była wyprzedaż, bo to ta pora roku. No i rzucił się na mnie z półki mercedes woków firmy Cristel, stalowy. 40% upustu. Kupiłam. Pocieszam się, że myślę o kupnie woka od przyjazdu do Paryża, bo stary dobry pękł (OK, zostawiłam go na najwyższym ogniu przez godzinę, bo zapomniałam wyłączyć), a drugi jest do kitu, bo nie osiąga wysokiej temperatury. Przestawiam się więc niniejszym na powrót na Azję. Potem poszłam po pałeczki. Trafiłam do sklepu Muji, co za odkrycie. )) Na końcu wreszcie trafiłam na targ, i zamiast warzyw na zupę rzuciły się na mnie bakłażany. Robię więc babaghanouj czyli kawior z bakłażanów. Właśnie się pieką. Odpowiedz Link
dado11 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 20:07 Verbeno, posyłam myśli wspierające, mam nadzieję, że aż tak strasznie nie jest i że będzie zaraz lepiej! Jutek, nieźle zaszalałaś ale to najmilsze szaleństwo pod słońcem! U nas cichy dzień, pojeździłam jako kierowca, no i okazało się, że no problem! Zaraz zmykamy na kolację do znajomych, poza tym na wschodzie bez zmian pozdr.D Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 21:05 Dziwny dzien. Rano wstalam, popisalam, psa wybiegalam, zmywarke wyladowalam, rzeczy wyprasowalam, wlosy ufarbowalam, smieci wywalilam, zadzwonilam do le Meza ze obiad jest w piekarniku i poszlam pod Sejm na feministyczna manifestacje. Czy mi sie cos nie pomylilo? Przez reszte dnia robilam zdjecia i z zarliwoscia neofity obrabialam je na Picasie i wklejalam na (do, w ) fotosik. Malo co tak lubie jak robic, ogladac (wcale nie tylko swoje!)i pokazywac zdjecia. Przez lata cale, hobbystycznie, ale z uporem maniaka zapelnialam albumy zdjeciami rodzinnymi, towarzyskimi i innymi. Moje pokolenie patrzylo na mnie z pogarda. Dzieci strasznie tym irytowalam. Generalnie nikt nie popieral mojej dzialnosci. Le Maz wsciekal sie jak z wakacji przywozilam po dwadziescia naswietlonych rolek. Ale tak bylo dawniej. Teraz Dziecinka prosi sie o sznurki do moich zdjec, wywleka ( i nigdy nie chowa) w.w. albumy i spedza nad nimi razem z bracmi cale godziny. Mysle ze niedlugo przekrocze nastepny Rubikon i zaczne drukowac zdjecia. Musze miec namacalne, zajmujace miejsce, wkurzajace i klurzace sie niezastapione albumy fotograficzne! Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota imieniny kota..... 17.01.09, 22:04 Fed, uwielbiam twoje zdjecia i doskonale rozumiem foto - maniactwo! Pamietam do dzis te kapitalne fotki z przed katedry sw,Jana czy innych parad ja bez przerwy zasypuje swoj komputer zdjecia,i, zgrywam je na plytki, a w dodatku robie te cholerne albumy, przynajmniej z wakacji i innych wyjazdow. Kiedys mialam (jest do dzis) aparat zenit, potwornie ciezki, targalam go na jakies wycieczki, potem byly dlugie oczekiwania na wywolanie i odbitki. Teraz pstry - ptrze, kasuje lub nie, czasem drukuje na doskonalej drukarce (wlasnosc UTW) i to jest to! A dzien w wiekszosci przelezalam, wyjawszy usmazenie nalesnikow dla calej rodziny. no i pilnowanie Frania, ktory rozkosznie spal na tarasie i wcale nie dal powodow do interwencji Odpowiedz Link
fedorczyk4 I w zwiazku z 17.01.09, 22:06 przelezeniem, czy czujesz sie lepiej i choc ciut wypoczeta? Odpowiedz Link
foxie777 Re: I w zwiazku z 18.01.09, 01:22 Poniewaz wlasnie dzisiaj sa moje urodziny to celebruje ile wlezie. Pogode mam wspaniala, juz po kolacji a za pare minut idziemy na nowy film Clinta.Jutro porobie w ogrodku i tez sie bede relaksowac. Zycze wszystkim milej niedzielki. pozdr Odpowiedz Link
fedorczyk4 Foxie!! 18.01.09, 09:24 Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat niechaj zyje nam!!!!! Duzo szczescia, zdrowia, radosci, milosci i wszystkiego tego o czym nie pomyslalam a Ty bys chciala))))) Odpowiedz Link
mammaja Niedzielnie 18.01.09, 10:42 Odpowiadam na wczorajsze pytanie Fed: tak, dzisiaj poczulam pewien przyplyw sil - juz nie jest moim jedynym marzeniem lezenie w lozku, chociaz chetnie bym do niego wrocila. No to pojade zrobic mlodej piekne wlosy, bo mnie wczoraj prosila, ma jakies ogromnie wazne spotkanie, ech to miekkie serce Mrozik byl w nocy -10, powoli ociepla sie, ale nie za bardzo. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie ...konczac Dzisiejki 18.01.09, 11:37 My dopiero dwie godziny temu wrocilismy z Buszmenem z Gor Snieznych, teraz sie przepakowuje na wyjazd nad ocean z corka wrocimy 26-go, wtedy sie odezwe sprawozdawczo! Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link