marta1973
13.05.05, 18:02
Wita Was majówka chcąca się podzielić swoimi doświadczeniami i przeżyciami
nabytymi w czasie cc.
Miałam Termin porodu na 20.05.2005r, przy czym miałam wskazania do cc. Lekarz
zaplanował sobie więc cc na dzień 10.05.2005r.
W połowie 38 tc czyli w środę 04.05.2005r wieczorem leżałam sobie na kanapie
i nagle usłyszałam głośny trzask, tak jakby ktoś przebił balon. Pomyślałam że
się sypię bo mi tak stawy w nogach strzelają. Jak się przekręciłam i mi
pociekła ciepła woda po nogach, wiedziałam wszystko.
Pojechaliśmy szybko do mojego szpitala, gdzie w nocy o 05.05.05r godzinie
00.20 przyszła na świat przez cc Natalia Anna (10 pkt, 55 cm, 3100 gr. żywej
wagi). Był to poród rodzinny- na izbie porodowej był przy mnie mąz, jednak
nie mógł być na sali operacyjnej. Ale i tak się cieszyłam, że zdecydowałam
się na jego obecność przy porodzie- pobyt na Sali porodowej był dla mnie
zdecydowanie najgorszy (wywołanie skurczów).
Zastosowano znieczulenie podpajęczynówkowe czyli doręgosłupowe. Anestezjolog
mówił mi powoli co będzie ze mną robił- nie było to takie straszne.
Pierwsze 12 godz. Po cc nie jest zbyt ciekawe- nie wolno mi było odrywać
głowy od poduszki (może po tym boleć głowa), leży się cały czas na wznak nic
nie wolno pić, przez dobę nic się nie je, strasznie boli każda próba kaszlu
czy kichnięcia. Najmniej przyjemne były kroplówki z oksytocyny, wywołujące
skurcze macicy,. Aby je zmniejszyć dostawałam też leki przeciwbólowe.
Po około 36 godzinach musiałam przewrócić się na bok i usiąść, chyba tez od
razu wstałam. W tym też czasie dostałam po raz pierwszy do karmienia dziecko.
Ponieważ dzidzia dostała żółtaczki, była tez niestety dokarmiana sztucznie.
Nie dajcie sobie wmówić , ze po cc nie ma pokarmu w piersiach. Nieprawdą tez
jest że osoby o małym biuście nie mają pokarmu (u mnie B przed ciążą). Przez
około 5 dni lało tak mi się mleko, że mówiono mi że mogłabym wykarmic jeszcze
ze dwa noworodki. Do dzisiaj jak karmię jedną piersią , leje się z drugiej.
Dnia 12.05.2005r wyszłam ze szpitala, wyszłam o dzień wcześniej niż
dziewczyna która miała cc 04.05. Wyszłam tak szybko tylko dlatego, że wręcz
katorżniczo zmuszałam się do ruchu i picia wody mineralnej (pełny pęcherz
moczowy wpływa na obkurczanie się macicy).
Rana jest na tyle mała, że nawet teraz byłabym w stanie założyć średnio
wycięte majtki i nic nie byłoby widać. Jedynie mam problemy ze schylaniem
się – bolą mnie plecy w okolicy krzyża, i czasami ciągnie rana.
A tak w ogóle dobrze że stało się tak jak się stało czyli że poród był
wcześniej, bo okazało się że dzidzia była okręcona pępowiną.
Nie bójcie się dziewczyny zabiegu, słuchajcie lekarzy i pilęgniarek a
wszystko będzie dobrze.
Pozdrawiam Was już nie „2 in 1”.