Dodaj do ulubionych

Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłuuugie

18.02.10, 01:10
Pisałam kiedyś, że mam problem z M jeśli chodzi o kontakty z
dzieckiem z poprzedniego związku. Po troszę dzięki mojemu truciu
(jak to określał), temu że młody sam nawiązał z nim kontakt i
poprosił o spotkanie i temu, że eks obrobiła mu tyłek jaki to z
niego "płodzimierz..." kontakty sie odnowiły. Młody był u nas dwa
poprzednie weekendy i już zapowiada się na kolejny. Przyjęłam
wszystko bardzo optymistycznie, a jako, że młody w domu nie ma lekko
przy mamusi i nowym "tatusiu" wychyliłam się, że postaram się dla
niego jak najlepiej... opisywać nie będę, ale to nie opinia wrednej
next o eksi, a porównanie osoby która sama jest eks i wychowuje
dzieci z poprzedniego związku i w podobnym wieku, a do tego w dużo
większej ilości, więc teoretycznie powinny mieć
bardziej "przerąbane". Przykład: młody swój przyjazd uzależnia od
tego czy nie będzie mamie potrzebny, moje dzieci spotykają się z
ojcem kiedy chcą bo są dziećmi, a nie pomoca domową. Zmierzając do
sedna, przed przyjazdem młodego eks zadzwoniła "tłumacząc się", że
młody ma buty w rozsypce i żeby sie M nie wystraszył, ale ona kupić
nie ma za co i kupi za tydzień jak kasę dostanie (tydzień wcześniej
urządzała imieniny). Buty okazały się nie zimowymi, a adisasami i
faktycznie w rozsypce... do tego reszta ubioru niewiele lepsza. Łapy
załamałam, bo mam aktualnie w posiadaniu 7 sztuk, bidę z nędzą też
przeszłam, ale dzieci nigdy tak nie wyglądały. M zgodnym chórem
zakrzyknął, że jak tak w ogóle można i płakać mu się chce jak
potomka takiego widzi. Tydzień później młody przyjechał w tym samym
ubraniu i w tych samych butach, no i dobry tatuś zupełnie już nie
mógł patrzeć na to. Zaproponowałam wypad w niedzielę do kina z moimi
i młodym, M jak najbardziej przystał, naopowiadał dziecku, że do
kina idziemy... ale wieczorem jak towarzystwo poszło spać pojawił
się problem... bo on chyba jednak mlodego nie weźmie, bo śnieg po
kolana, a te jego buty takie, że przemoknie, zachoruje i w ogóle
biedne dziecko. Fakt, biedne... problem tylko w tym, że M płaci 600
alimentów, dokładnie tyle samo przyniósł mi w tym miesiącu wypłaty
(mamy dwoje wspólnych dzieci), w poprzednim tygodniu kupiłam młodemu
telefon do kontaktu z ojcem + doładowanie, dałam 30 na wypad z moimi
do galerii, w tym sponsorowałam kino, a że do seansu było 1,5
godziny dałam towarzystwu po 25 co by sobie pochodziło w tym czasie
po sklepach. Suma sumarum wydałam na młodego trochę, z własnej
nieprzymuszonej woli i boże broń nie wypominam. Wkurzyl mnie fakt,
że M o te buty się obraził, że radosnie nie zasponsorowałam, tylko
stwierdziłam, że bardzo mnie ujęła jego troska o dziecko, ale chyba
to on powinien kasę wyłożyć, albo przynajmniej wykładać po równo na
wszystkie swoje dzieci (bliźniakom za dwa lata życia + wyprawka
nawet smoczka nie kupił, bo jak twierdzi to ja się tym zajmuje i on
nawet nie wnika czy mają czy nie... wie, że mają). Na finisz
usłyszałam, że w takim razie mam się nie wtrącać, bo to jego dziecko
i jego sprawa. Dzień później jakie to dziecko biedne i mamusia dalej
butów nie kupiła i marznie, moknie uncertain No i mam kurde dylemat,
dziecka mi żal i stać mnie (z moich własnych funduszy) na kupienie
tych cholernych butów, nie chcę żeby mlody czuł się gorszy od
naszych wspólnych dzieci tymbardziej, że nie orientuje się w
sytuacji finansowej i nie wie, że to ja mam, a nie tatuś takie
kokosy zarabia i młodszemu rodzeństwu funduje, a jemu nie. Z drugiej
strony szlag mnie trafia, że M wymaga inwestowania w jego dziecko i
fochy stroi na sprzeciw, eksia na imprezki ma, radośnie się rozmnaża
(aktualnie spodziewa się drugiego dziecka ze swoim obecnym
partnerem), a na durne buty dla młodego nie i oczekuje, że tatuś
zasponsoruje (nie wie, że nie ma za bardzo z czego). Żal mi dziecka
bo nie winne, a czuję się z nim związana i lubię go, a naturę mam
taką, że obcemu dziecku dam jak tylko mogę... a z drugiej strony
czemu mam brać na siebie odpowiedzialność za nieodpowiedzialnych
rodziców? Tymbardziej, że jedno i drugie (jak sie okazało mój M też)
to typy, że dasz palec to rękę wezmą. Radźcie mądre kobity co byście
zrobiły... myśleć o dziecku, ryzykując, że tatuś będzie zgrywał
dobrego rodzica co to biednemu dziecku kupi jak nie ma, a eks będzie
wymagać coraz więcej skoro tatusia stać. Czy zastosować się do
rzuconej w złości rady, żeby się nie wpieprzać i zostawić młodego na
głowie M? Tylko wtedy paskudna sytuacja, bo pomijając ubiór
wypadałoby w całości "zwalić" obowiązek na tatusia... czyli moje
dzieci gdzieś wychodzą, dostają kasę = młody nie, bo tatuś nie ma,
zabieram moich do kina, mcdonalda, aquaparku = młody zostaje z ojcem
w domu... Nie jestem w stanie tak zorganizować atrakcji moim, żeby
młodego przy tym nie było bo w tygodniu mam opiekunkę do malych
tylko do południa i starsi sa wtedy w szkole. Zresztą nie bardzo
chcę, bo młody zna tylko szkołę, dom i podwórko z niezbyt ciekawym
towarzystwem. Chciałabym żeby poznał coś więcej... ale w takim
zakresie w jakim mnie to odpowiada, a nie w takim jak ktoś mi
narzuca.
Obserwuj wątek
    • 333a13 Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 08:53
      Mam trochę podobny problem... Młody też od Exi przyjeżdża ubrany
      oględnie mówiąc niezbyt dobrze... Do tej pory NM jak to facet nie
      zwracał uwagi na takie sprawy, poza tym nie chciał "uczyć" Exi, że
      wystarczy manipulować Młodym by wyciągnąć kolejne pieniądze (oprócz
      alimentów dokłada się do wszystkich wydatków związanych z książkami,
      zdrowiem, wakacjami, prezentami itd) jakby nie było Młody na
      niedostatek nie może narzekać a Exia pieniądze dostaje nawet wtedy
      gdy Młody jest u NM, więc np. przez wakacje jakaś tam sumka zawsze
      się uzbiera...
      Wracając do tematu... Nie mogę patrzeć na to jak Młody wygląda
      (poplamione, wyciągnięte ubrania itd), więc w końcu przekonałam NM-
      a, że tak nie może być by dorastający chłopak wyglądał w ten
      sposób... Przecież ma to wpływ na jego odbiór przez otoczenie i w
      końcu na jego i tak obniżoną samoocenę... Poza tym świadczy to też o
      NM-ie jako o rodzicu. Więc NM "obkupił" Młodego (w granicach
      rozsądku... tak by będąc u nas wyglądał "po ludzku"). Młody ma też
      przykaz, że jak przyjeżdża to ma brać ze sobą nowe ubrania...
      Na razie nie mamy wspólnych dzieci, więc nie wiem jak te kwestie
      będą wyglądały w przypadku wspólnego budżetu i jego ograniczonych
      możliwości...
      Czy problemy finansowe Twojego M są przejściowe? Czy może wziąć
      jakieś nadgodziny? Czy pali itd? Bo jeśli pali, to zamiast ok. 300
      zł/miesięcznie wydawać na papierosy może zaoszczędzić na buty dla
      Młodego...
      Nie ma chyba jednego dobrego wyjścia z Waszej sytuacji niestety sad
    • tully.makker Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 08:57
      Czesc dylematow mam podobnych, czesc sie rozwiazala o tyle, ze nasz
      Exia teraz stoi dobrze finasowo i mala juz ma wszystko, czego jej
      potrzeba - kiedys roznie bywalo.

      Wiec lacze sie w bolu.

      Wspolczuje malemu, bo widac, ze to odpowiedzialne dziecko, a
      zanedbane, Znajac siebie, to tez bym kupila te buty.

      Ale problem lezy gdzie indziej. I jest to problem mi znany - a
      mianowicie wklad twojego mezczyzny w zycie domowe. Nie wiem, jak
      jest. Moze on zarabia malo, ale za to przejal wiekszosc obowiazkow
      domowych. Wtedy OK. Ale jesli zarabia 600pln, ktore w calosci ida na
      alimenty, a ty utrzymujesz cala reszte, to chyba jest nie halo? Moze
      zacznij od tego, ze przestan sponsorowac doroslego chlopa i nie
      funduj mu zycia kosztem twoim i dzieci?
    • karolana Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 09:43
      Wiesz co, ja to bym Młodemu, skoro już bywa u Was, zrobiła szafkę/półkę, gdzie
      miałby nowe rzeczy, niechby zakupione przez Ciebie (ja mam miękkie serce i jak
      mnie stać, lubię wydawać na innych ), na czas pobytu U WAS. Przyjeżdża do Was,
      chodzi w kupionych przez Ciebie ciuchach, nie odstaje od Twoich dzieci. Wraca do
      matki, niech ona się martwi, skoro alimenty dostaje. 600 zł to nie jest zawrotna
      kwota, ale do cholery, buty zimowe też nie kosztują fortunę.
    • glasscraft Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 09:49
      Nie wiem, na ile Ci to pomoze, bo sytuacja nie taka sama (tzn eksia
      wydaje kupe kasy na Moja Nie-Moja, moim zdaniem kase marnujac
      na "desajnerskie" ciuchy, z ktorych mala wyrasta w blyskawicznym
      tempie... nie wazne). U niej wszystko musi byc skomponowane
      kolorystycznie i dokladnie tak, jak mamusia chce. Kazdy zakup, ktory
      mamusi sie nie podobal albo konczyl sie tym, ze mala niegdy wiecej
      nie zalozyla, bo "mamie sie nie podoba" albo wydarzala sie na nim
      plama, ktorej sie zmyc nie dalo. Wiec teraz zmadrzelismy, i jak
      kupujemy to ciuchy zostaja u tesciow (bo tam widzimy sie z mala) i
      do eksi nigdy nie ida. Wiem, ze to pewnie malostkowe, ale jezeli
      eksia jest pazerna na kase i wyweszy, ze jak wysle chlopaka w
      szmatach, to natychmiast popedzicie do sklepu, to moze jak cos
      kupujecie zostawiajcie u siebie, zeby maly nie musial jak bezdomny
      wygladac jak u Was jest.

      Natomiast, Twoj facet nie ma prawa oczekiwac, ze Ty bedziesz ponosic
      koszty utrzymania jego syna. Tak, tylko wtedy jezeli Ty sama tego
      chcesz, a nie dlatego, ze sie z facetem zwiazalas.
      • tully.makker Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 10:00
        Kazdy zakup, ktory
        > mamusi sie nie podobal albo konczyl sie tym, ze mala niegdy wiecej
        > nie zalozyla, bo "mamie sie nie podoba" albo wydarzala sie na nim
        > plama, ktorej sie zmyc nie dalo. Wiec teraz zmadrzelismy, i jak
        > kupujemy to ciuchy zostaja u tesciow (bo tam widzimy sie z mala) i
        > do eksi nigdy nie ida.

        U nas bylo podobnie - exia wyrzucala ciuchy od taty czy od babci,
        wiec chlop trzymal je wszystkie u siebie. O akcjach typu: jediemy na
        10 dni na narty z dziecmi. Podjezdzamy pod dom exi, by zabrac Mala,
        a ona wychodzi do nas tak jak stoi, bez zadnych rzeczy...
    • edw-ina Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 09:49
      Hm, trudna sytuacja, szczególnie, że młody widzi twoje i wasze
      dzieci. Ja się z tego wyleczyłam dzięki samym dzieciom (mamusi?, nie
      wiem). Podobnie jak twój młody pojawiały sie zawsze w domu w
      starych, poniszczonych ubraniach, kiedyś zimą (temperatura poniżej
      zera) pojawiły się w jesiennych cienkich kurtkach i nawet bez
      czapek. Chociaż nie mam wielu odruchów macierzyńskich żal mi się
      zrobiło, kupiłam jakieś bluzy, koszulki, dałam im w prezencie.
      Cieszyły się. Ale kolejnym razem znowu pojawiły się w tych samych
      starych strojach. Zdziwiliśmy się, ale sytuacja się nieco wyjaśniła,
      gdy byliśmy w jakimś parku zabaw i kiedy ojciec po jakimś czasie
      powiedział, że już nie da im na kolejny bilet ( na każdy sprzęt nowy
      bilet trzeba było kupić), to przyszły do mnie z tekstem: daj, bo ty
      masz.
      Od tego czasu wychodzę z założenia, że opieka nad dziećmi, w tym
      kupowanie ubrań, to sprawa rodziców. Zwyczajnie staram się nie
      widzieć, zamykać oczy. A jak znowu mnie kusi, bo to jednak dzieci,
      bo trzeba pomóc, to idę do księgarni i wydaję tę samą sumę na
      książki.
      • zonka77 Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 10:09
        Kurcze - u nas dawno temu też tak było że młoda przychodziła w najgorszych
        ciuchach mimo że kupowaliśmy jej dużo bardzo ładnych ubrań.
        U nas przez jakiś czas funkcjonowała odrębna szafka z ubraniami młodej a potem m
        porozmawiał poważniej z ex że to naprawdę bezsens żeby ubrania leżały nieużywane
        u nas, do tego ile razy zabierał małą to sprawdzał co ma w torbie, potem wręcz
        sam ją pakował u ex, potem już tylko prosił co ma spakować (znał większość ubrań
        bo wtedy my kupowaliśmy większość) aż w końcu ex przestała się tak dziwnie
        zachowywać. Ale u nas ogólnie ex miała chyba ze 2 lata jakiegoś załamania i
        bardzo mało zajmowała się dzieckiem. Potem przeszło i znormalniała.


        Gdybym widziała że mąż nie ma kasy (chwilowo) i ex nie ma kasy a ja mam i mogę
        kupić dzieciakowi buty kiedy naprawdę ich nie ma to kupiłabym te buty. Ale
        dałabym od siebie.

        Inna sprawa z Twoim mężem...

        Mój mąż kiedyś przez kilka miesięcy (prawie rok) nie miał pracy. Sporadycznie
        dorobił nieco ale w praktyce ja utrzymywałam nas i nasze dziecko (z pomocą moich
        rodziców) a ex młodą. Ale wiedziałam że to czas przejściowy, m był w paskudnym
        dole - wylazł z tego i wrócił do normalnego życia i dobrej pracy.

        Miałam wtedy takie postanowienie że dam mu czas ale nie bez końca. Nie chodziło
        o kasę ale ogólnie o pozbieranie się. Naprawdę nie wiem jak wygląda sytuacja
        Twojego męża ale jeśli on zarabia 600 zł to coś jest bardzo nie ok. Chyba że to
        przejściowe. Jeśli nie - to naprawdę powinnaś postawić sprawę poważnie. Czy on
        jest chory na coś? Ma depresję, jest inwalidą? Bo jeśli jest zdrowym facetem to
        chyba 600 zł jest delikatnie mówiąc mało???
    • mikawi Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 10:58
      Twój mąż jest klasycznym manipularorem, usiłującym wbić Cię w
      poczucie winy za jego dziecko. Jak widać z powodzeniem. Jesli się
      nie uodpornisz na jego manipulację (fochy, litowanie się jaki młody
      jest biedny i obdarty), nie będzie temu końca. Skoro się tak
      przejmuje losem SWOJEGO dziecka, to niech o nie zadba, a nie szuka
      sponsorki (którą i tak juz jesteś, może wystarczy?). Jeśli nie
      postawisz granic, nie licz, że on się zreflektuje, że Cię zwyczajnie
      naciąga a Ty na to pozwalasz.
      • tamaryszek04 Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 13:40
        Rozsądnie byłoby nie kupować nie tylko tych butów, ale w ogóle żadnych ciuchów,
        bo wygląda mi tu na to, że pan tatuś szuka sponsorki i Twoimi rękami chce
        zgrywać dobrego, a mamusia pewnie jak połknie bakcyla i zauważy, że znalazła
        chętną na okupowanie dziecka, to z czasem uzna, ze jej się to należy. Myślę, że
        gdyby było inaczej, to wstyd by jej było wysyłać dziecko w takim stanie. Są
        siebie warci moim zdaniem. Ale, choć zła fama niesie, że macochy są z gruntu
        złe, to niestety najczęściej to one starają się bardziej od wszystkich. Myślę
        więc, ze i tak wszystko kupisz smile
        • konstancja16 Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 19:16
          Chyba potwierdze, ze jedyne rozsadne rozwiazanie w takiej sytuacji
          to osobny zestaw ciuchow na pobyt u Was. Ktory powinien
          zorganizowac tatus, a nie Ty.

          U nas na samym poczatku bylo tak, ze Maly podrozowal z walizeczka.
          Az kiedys Ex odmowila wydania walizeczki i wystawila dzieciaka do
          odbioru jak stal. Pretekstem bylo to, ze po poprzednim weekendzie
          dostala rzeczy niewyprane i (sic!!!) niewyprasowane. Fakt faktem,
          wrocilimy w nocy z niedzieli na poniedzialek bo wyskoczylismy sobie
          we trojke do Maroka na weekend (30tka eNeMa to byla). no wiec
          istotnie nie byl w idealnym porzadku ten zestaw w walizce. Ale ze
          wczesniej czesto dostawalismy od Ex brudne ciuchy w foliowych
          torebkach z informacja ze nie mogla wyprac w tygodniu to nikt sie
          nie spodziewal tak gwaltownej reakcji.

          Potem bylo godne kupowanie ciuchow dla Malego, ktore z kolei nie
          wracaly do nas oraz lekka jazda Ex, ktora na uzasadniona prosbe NM
          odmowila wypozyczenia ‘jej’ ciuchow dla dziecka (tu gdzie mieszkamy
          nie spotyka sie temperatur ujemnych, a jechalismy na dwa tygodnie do
          Polski, w tym Boze Narodzenie i narty wiec NM poprosil o wiekszy
          zestaw cieplej bielizny dla dzieciaka. Dostal pusta walizke. A
          Maly zostal ‘wydany’ przed Bozym Narodzeniem w pomaranczowym dresie
          z second handu i w przyciasnych adidasach). Od tego czasu jest
          scisly podzial ciuchow i skrupulatne przeliczanie koszulek.
          Niekiedy przebieranie dziecka w samochodzie przed odstawieniem do
          Ex. Zalosne, ale przynajmniej bezkonfliktowe. Ciuchy kupuje NM, ja
          czasem jakis drobiazg jak mi wpadnie w oko i mam ochote. Kiedys
          przywiozlam Malemu fajna bluze i rozbroil mnie totalnie jak
          nastepnego poranka tata mu ja zalozyl, a ten przylazl i
          pyta: ‘Konstancja, to Ty mi kupilas te bluze, prawda?’ to mowie, ze
          tak. Na co Maly: ‘bardzo ci dziekuje’...

          Wiec tego ukladu bedziemy sie na razie trzymac. Alimenty sa spisane
          na straty, nie przekladaja sie na jakosc ubioru dziecka. Ani na
          zadne zajecia pozaszkolne.
          • tamaryszek04 Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 18.02.10, 20:10
            Sto lat temu, na samym początku mojej przygody z nową rodziną, kiedy to szanowna
            ex raz na pól roku widywała się z dziećmi, czasami dawała dziewczynom jakieś
            używane ciuchy po sobie. Dziewczyny bardzo się cieszyły bo od mamy itd. Ja
            zawsze czułam się, jakbym w gębę dostała, bo po pierwsze szlag mnie trafiał, że
            stare, używane, a sama nosiła się jakby w totka wygrała, dwa, ze zawsze brudne.
            I ja po niej prać musiałam, no bo przecież nie chciałam, zeby dziewczyny w
            brudnym chodziły, po drugie nie chciałam psuć im radości z faktu, ze coś w ogóle
            od matki dostały. A do męża nie mogłam mieć pretensji, bo on by raczej te rzeczy
            od niej wyrzucił, niż uprał. To tak na marginesie, bo mi się przypomniało przy
            tej dyskusji.
            • nangaparbat3 Tamaryszku 20.02.10, 19:37
              a czemu dziewczyny same sobie nie wyprały?
              • tamaryszek04 Re: Tamaryszku 20.02.10, 19:54
                nangaparbat3 napisała:

                > a czemu dziewczyny same sobie nie wyprały?
                Małe wtedy były. Może nie mikro, ale miały 11 i 12 lat.
                • tully.makker Re: Tamaryszku 22.02.10, 10:25
                  a czemu dziewczyny same sobie nie wyprały?
                  > Małe wtedy były. Może nie mikro, ale miały 11 i 12 lat.

                  Moja pasierbica wytresowana przez exie w wieku 6 - 7 lat byla
                  calkowicie samoobslugowa, lacznie z praniem sobie wszystkiego w
                  plynie do mycia naczyn ;-(
                  • tamaryszek04 Re: Tamaryszku 22.02.10, 10:45
                    tully.makker napisała:

                    > a czemu dziewczyny same sobie nie wyprały?
                    > > Małe wtedy były. Może nie mikro, ale miały 11 i 12 lat.
                    >
                    > Moja pasierbica wytresowana przez exie w wieku 6 - 7 lat byla
                    > calkowicie samoobslugowa, lacznie z praniem sobie wszystkiego w
                    > plynie do mycia naczyn ;-(
                    >
                    Moje dzieciaki były tak pozbawione opieki, ze nic nie potrafiły, a najmłodszy
                    wtedy czterolatek, nie potrafił dobrze mówić, jeść samodzielnie, czy się choćby
                    odrobinę ubrać. Starsze były tak "wycofane", że najczęściej znajdowałam je po
                    kątach płaczące, ze nie są nic warte. Opieką nad nimi zajmował się mój mąż,
                    który tyrał od rana do nocy, żeby starczyło na życie, pomiędzy operacjami,
                    których miał kilka i ledwo z nich wyszedł. Dziećmi "zajmowała" się wtedy
                    teściowa, która z jednej strony uważała, że dzieci nic nie mogą robić
                    samodzielnie bo są za małe, z drugiej lała je za wszystko. Dużo by opisywać. To
                    był horror, który musiałam opanować ale przy pomocy psychologów. Sama nie
                    wiedziałam za co się zabrać. Ex mojego dzieci by nie wytresowała do sprzątania i
                    prania, bo sama się tym nie zajmowała.
                    • tully.makker Re: Tamaryszku 22.02.10, 11:13
                      Ex mojego dzieci by nie wytresowała do sprzątania
                      > i
                      > prania, bo sama się tym nie zajmowała

                      No ex mojego chlopa tez nie i dlatego dziecko bralo sie za to samo.
                      mama spala do 16, a 7-latka po drodze do szkoly kupowala sobie
                      drozdzowke na sniadanie. Horror.
                      • tamaryszek04 Re: Tamaryszku 22.02.10, 11:34
                        tully.makker napisała:

                        > No ex mojego chlopa tez nie i dlatego dziecko bralo sie za to samo.
                        > mama spala do 16, a 7-latka po drodze do szkoly kupowala sobie
                        > drozdzowke na sniadanie. Horror.
                        Mogłyby sobie rękę podać. Z tym, że ex mojego męża jeżeli już zagościła w domu
                        to w nim nie jadała. Chodziła jeść do restauracji, a po powrocie wyśmiewała, że
                        w domu jedzą tak nędznie i opowiadała im co sama zjadła. Swoją drogą do dziś nie
                        mogę pojąć jak mój M mógł sobie z kimś takim dzieci zrobić? Ci mężczyźni tez
                        czasami mają klapki na oczach, a później płacz.
                        • karolana Re: Tamaryszku 22.02.10, 12:57
                          tamaryszek04 napisała:
                          > Swoją drogą do dziś nie
                          > mogę pojąć jak mój M mógł sobie z kimś takim dzieci zrobić? Ci mężczyźni tez
                          > czasami mają klapki na oczach, a później płacz.

                          Kochana, to samo część drugich mężów mogłaby powiedzieć o swoich obecnych żonach
                          wink Najpierw zrobiły sobie dzieci z jakimiś palantami, a później płacz...
                          Czasem człowiek dopiero po ślubie pokazuje swoją prawdziwą twarz.
                          • tully.makker Re: Tamaryszku 22.02.10, 13:12
                            Czasem człowiek dopiero po ślubie pokazuje swoją prawdziwą twarz.

                            Ja mam to alibi, ze bylam mloda, wiec mialam prawo byc glupia. wink
                            Choc akurat moj ex nie sprawdzil sie jako maz, ale jako byly maz nie
                            jest zly.

                            Niestety rzadko ktory mezczyzna wybiera sobie - zwlaszcza pierwsza -
                            kobiete - kierujac sie rozsadkiem. sadzac zreszta po wpisach na tym
                            forum, to wielu nawet drugiej, czy trzeciej nie umie sobie wybrac...
                          • tamaryszek04 Re: Tamaryszku 22.02.10, 14:11
                            karolana napisała:

                            >
                            > Kochana, to samo część drugich mężów mogłaby powiedzieć o swoich obecnych żonac
                            > h
                            > wink Najpierw zrobiły sobie dzieci z jakimiś palantami, a później płacz...
                            > Czasem człowiek dopiero po ślubie pokazuje swoją prawdziwą twarz.

                            Nie no ja rozumiem. Mój ex to też pomyłka, bo inaczej bylibyśmy razem. A mój
                            obecny M może zgonić swoje postępowanie na młody wiek. Pierwsze dziecko machnął
                            sobie w wieku 19 lat! Ale ex już wtedy była zołzą od samego początku. Biła się
                            np. po brzuchu żeby poronić i takie tam. Więc powinien już pomyśleć, a tu było
                            drugie dziecko, trzecie, czwarte...A w międzyczasie piekło. Zrozumie więc ktoś?
                            I jego i ją zresztą?
                            • karolana Re: Tamaryszku 23.02.10, 12:44
                              Wiesz, nie zawsze osoba, z którą ląduje sie w łóżku, jest tą, z
                              którą się chce przejść przez życie. I jasne, można powiedzieć, że
                              jak się idzie z kimś do łóżka, powinna być miłość i plany
                              prokreacyjne wzięte pod uwagę, ale to idea, a ona ma do siebie to,
                              że jest najczęście tylko ideą. I jedni mają szczęście rozstać się z
                              tą niewłaściwą osobą po kilku miłych chwilach, a innych
                              rzeczywistość zaskakuje w postaci potomstwa. I potem już się ciągnie.
                              Może ex Twojego M była fajną towarzyszką na kilka miłych chwil,
                              które nieoczekiwanie przeciągnęły się na kilka niezbyt miłych lat?
                              Bo dziecko, bo "może jakoś się ułoży", bo "miłość nie jest
                              najważniejsza", bo "trzeba zachować się jak należy i być
                              odpowiedzialnym", itd. I potem u jednych faktycznie "jakoś" się
                              układa, a u innych jest równia pochyła.
                              Poza tym zauważyłam, że a priori zakłada się, że kobieta bedzie
                              dobrą matką. Tak jakoś po prostu, ze jak już zachodzi w ciążę, to
                              automatem nabywa rozumu, zasad moralnych oraz innych przymiotów
                              ducha. Jakby było to proste równanie: matka=porządka kobieta. A tu
                              gucio. I potem zdziwienie i tragedie. Ale co ja tam wiem wink
                              Pozdro
                              • tully.makker Re: Tamaryszku 23.02.10, 12:58
                                Wiesz, nie zawsze osoba, z którą ląduje sie w łóżku, jest tą, z
                                > którą się chce przejść przez życie.

                                Ale to mu mozemy wybrac faceta, ktorzy pieprzyl byle kogo, albo
                                takiego, ktory uprawial sex z milosci ze starannie wybranymi
                                kobietami.
                                Dla mnie bylo to kryterium wyboru, wiec teraz musze sie mierzyc z
                                faktem, ze jestem z moralnym ale idiota, zamiast z puszczalskim
                                idiota.
                                Jak sie nie obrocisz, dupa zawsze z tylu.
                                • tamaryszek04 Re: Tamaryszku 23.02.10, 14:12
                                  tully.makker napisała:

                                  > Wiesz, nie zawsze osoba, z którą ląduje sie w łóżku, jest tą, z
                                  > > którą się chce przejść przez życie.
                                  >
                                  > Ale to mu mozemy wybrac faceta, ktorzy pieprzyl byle kogo, albo
                                  > takiego, ktory uprawial sex z milosci ze starannie wybranymi
                                  > kobietami.
                                  > Dla mnie bylo to kryterium wyboru, wiec teraz musze sie mierzyc z
                                  > faktem, ze jestem z moralnym ale idiota, zamiast z puszczalskim
                                  > idiota.
                                  > Jak sie nie obrocisz, dupa zawsze z tylu.
                                  Facet to z mojego M świetny. I mądry i dobry, i dba o dzieci, i o mnie,i
                                  pracowity, więc dzieci mi nie przeszkadzały zwłaszcza, że też fajne. Nie
                                  narzekam, tylko się dziwię. Zwłaszcza, ze ja z tą ex chodziłam do szkoły i już
                                  wtedy było wiadomo, co z niej za ziółko. Gryźli się od początku i zawsze było
                                  źle. Miłości tez nie było, za to teściowa uwielbia synową i była motorem tego
                                  związku. Pewnie jakby się rozstali na początku dla wszystkich byłoby lepiej. Nie
                                  ma co inwestować w związek bez przyszłości. Później wszyscy mają krzywdę. A tak
                                  na marginesie, mama nie musi być super mamą, myślę też, że wcale nie musi mieć
                                  dzieci, jeżeli nie czuje takiej potrzeby. Tylko po co w takim razie decyduje się
                                  je mieć?
                        • tully.makker Re: Tamaryszku 22.02.10, 13:14
                          Nooo.... Moglabym napisac takie rzeczy, ze oko by wszystkim
                          zbielalo, ale to jednak publicznie dostepne forum wink)
    • ojczymc Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 19.02.10, 21:24
      Witam.laciata masz tak wielkie serce jak moja G.Postępujecie czasami
      wbrew pewnym zasadom,logice???U mojej G.pewne rzeczy troszeczkę mnie
      irytują/np sponsorowanie wyjazdu córki sąsiada do kina/ale wtedy ją
      przytulam i mówię...G... nie będę OGRANICZAŁ Twojego serca,kocham
      Cię.laciata,kup mu buty,nie patrz na jego mamę,tatę,postępuj zgodnie ze
      swoim sumieniem.Wszystkim nie dogodzisz ale to wielka frajda móc
      spojrzeć w lustro z czystym sumieniem i wysoko nosić głowę.Życzę Ci
      dużo cierpliwości,która macochom jest bardzo potrzebna.pozdROWER
      • tamaryszek04 Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 20.02.10, 12:33
        Fajna ta Twoja G. Ale Ty ją doceniasz za to co robi, prawda? Większość problemów
        na tym forum wynika z tego, ze macochy się bardzo starają, a nikt tego nie
        docenia. Wtedy zamiast radości z pomocy zostaje niesmak, frustracja i poczucie
        krzywdy. Pewnie Twoja G, nie leciałaby z pomocą tak chętnie, gdyby usłyszała
        zamiast takich ciepłych słów od Ciebie i przytulania coś zupełnie innego. I w
        tym problem. Miło, ze oboje się doceniacie.
    • krowa_laciata Re: Kolejny wątek... i kolejny problem :/ przydłu 24.02.10, 01:00
      Hehe... widzę, że wątek się rozwinął wink A w temacie... pogadałam z
      M, choc to typ taki co gadania nie lubi jak nie po jego myśli.
      Powiedziałam, że czuję się na zasadzie "dasz palec...", stwierdził
      że ja to myślę od razu i wnioski wyciągam, a on czasu potrzebuje i
      przyznał rację. Mama buty kupiła, ładne i nowe (i może wredna next
      jestem i się czepiam wink), ale adidasy materiałowe w lutym przy
      śniagach i nadchodzacych roztopach jakos dalej mi nie leżą. Nie daj
      bóg młody u nas przemoczy czy sie rozkleją... Kompromis - kupujemy,
      a raczej M kupuje z wypłaty (która nie wspomniałam zazwyczaj większa
      bywa) młodemu rzeczy, z butami włącznie i ma je u nas, tymbardziej,
      że zapowiada się na kolejny weekend i wygląda na to, że będzie u nas
      częstym bywalcem więc "wyprawka" nie będzie leżeć odłogiem wink Za
      wszystkie wypowiedzi serdeczne dzięki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka