wiola101
30.03.04, 13:52
Przed chwilką miał mój mąż telefon ze szkoły od małego. Pedagog poinformowała
mojego M. że dzieje sie źle w domu u małego. Mieli sygnały że dochodzi w tym
domu do libacji narkotykowych i alkocholowych. Została poinformowana opieka
społeczna oraz straż miejska. Szkoła ma wystapić o przydzielenie kuratora dla
niej. dziś ta pani ma odwiedzić ją wieczorem w celu sprawdzenia co sie tam
dzieje. Słuchajcie, jestem roztrzęsiona niewiem co o tym mysleć . Chciałabym
jak najlepiej dla małego ale z drugiej strony boję się tych przejść po
sądach, nerwów, jak również tego czy poradzę sobie z wychowaniem tego chłopca
który ma bardzo mocno zkrzywiony obraz rodziny, matki. Do tego mieszkamy z
moimi rodzicami którzy są bardzo przeciwni wizytom u nich w domu Igora a o
mieszkaNIU NIE MA MOWY. Moja mama ak zwykle dostanie ataku histeri i będzie
rozpaczać że dla mnie ważniejszy jest obcy dzieciak niż rodzona matka. Ja
wiem że to jest chore ale póki co mieszkamy tam bo niestać nas na własne
mieszkanie a pozatym opiekuje się naszą córką jak jesteśmy w pracy.
Co byście zrobiły na moim miejscu?