Dodaj do ulubionych

dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu czegoś

01.08.11, 09:00
Normalnie ryczę od wczoraj i nie wiem co się stało. To problem niemacochowy, ale potrzebuję kilku głosów rozsądku, by móc zrozumieć co się dzieje. Po kolei: mam dom w fajnej okolicy, chętnie odwiedzanej przez turystów. Dwa miesiące temu odwiedziła mnie siostra, spodobało jej się i zapytała, czy nie wyjeżdżamy gdzieś w wakacje, bo chętnie zostałaby tu na kilka dni i popilnowała domu. Nie zamierzaliśmy wyjeżdżać, bo po pierwsze latem jest bosko u nas, mamy niemal nieustanny remont i sami chętnie spędzamy kilka dni w domu pomiędzy odwiedzinami ekip, poza tym mamy teraz oboje sporo pracy. Ale ok, jesteśmy rodziną i trzeba współpracować. Oczywiście z pierwotnych zapewnień mojej siostry, że chce popilnować domu wyszło w końcu, że chce zabrać dzieci, żeby pokazać im okolicę. W porządku, niech będzie. Umówiłyśmy się na konkretny dzień, my załatwiliśmy sobie nocleg i zostawiliśmy jej dom na kilka dni. Ba, zostawiłam jej nawet swój komputer, choć był mi potrzebny i samochód, żeby miała jak dojechać do miasta i pobliskich "atrakcji". Cały czas mówiła mi, że zamierza zwiedzić z dziećmi okolicę.
W sobotę pytam ją co w domu i jak się sprawują zwierzęta, na co odpowiada mi, że nie wie, bo wraca od ojca. Jej ojciec mieszka kilkaset kilometrów ode mnie, ok - bliżej ode mnie niż od niej, ale wciąż nie jest to spacer ani odwiedzenie pobliskiej atrakcji. Początkowo zamurowało mnie całkowicie. Po jakimś czasie napisałam jej - normalnego w moim odczuciu smsa, w którym napisałam, że samochód był po to, aby miała jak zawieźć dzieci w fajne miejsca, a nie po to, by jechała nim kilkaset km. do ojca. Że skoro chciała to zrobić to powinna mi o tym otwarcie powiedzieć i że nie załatwia się spraw poza czyimiś plecami oraz mam nadzieję, że więcej nie postawi mnie w sytuacji dokonanej. Jak na mój gust powinna mi była odpowiedzieć, że nie sądziła, że będzie mi to przeszkadzało i na przyszłość tak nie zrobi. Ale nie. Kiedy wróciłam do domu (rano miałam odwieźć ją i dzieci na pociąg) nikogo w nim nie było. Zabrała swoje rzeczy, kazała nawet zostawić swojej córce ubrania, jakie jej dałam, a na stole zostawiła kartkę, że to się już więcej nie powtórzy. Kiedy zadzwoniłam z pytaniem, co robi, stwierdziła, że mam to sobie przemyśleć i odłożyła słuchawkę. Czy ktoś jest mi w stanie wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi? Czy ja do diabła nie mogę powiedzieć dorosłej osobie, która się niedorośle zachowuje, że jej zachowanie mi nie leży? Nie mamy już więcej rodziny, tylko siebie, nie chcę z nią tracić kontaktu, ale po takiej scenie nawet nie mam siły próbować cokolwiek zrobić. Macie jakiś pomysł jak tego psa ugryźć?
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:26
      Chyba nie będę "głosem rozsądku", bo mnie też się podniosło ciśnienie, jak przeczytałam opis sytuacji. Zwłaszcza, że sama miałam w weekend wyjątkowo nieprzyjemną, zupełnie "niezasłużoną" rozmowę telefoniczną z mamą.
      Ale odnośnie Twoich uwag - słusznie się oburzyłaś nieuzgodnionym wykorzystaniem samochodu przez Twoją siostrę. To dla mnie oczywiste, że gdybym miała skorzystać z czegokolwiek w sposób nieco (sic!) bardziej poszerzony, niż właściciel przewidywał użyczając mi tej rzeczy, to zwyczajnie bym zadzwoniła i zapytała "czy miałabys cos przeciwko, gdybym skorzystała z Twojego auta do....?". Rozumiem, że kontakt telefoniczny miałyście.
      NIe pojmuję zachowania Twojej siostry. I nie umiem go wytłumaczyć. Zwłaszcza, że ja osobiście uważam za zaletę to, iż jasno powiedziałaś o tym, co stanowiło problem (obiektywnie w moim odczuciu to BYŁ problem).
    • glasscraft Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:27
      Nie wiesz, ze najlepsza metoda obrony jest atak? Oraz, ze niestety, z rodzina najlepiej sie na zdjeciu wychodzi, zwlaszcza z brzegu, bo latwo sie odciac smile

      Rozumiem, ze siostrze przez usta dziekuje nie przeszlo? Ja bym sie czula wykorzystana (rodzina, czy nie - jakies zasady obcowania z ludzi obowiazuja - taka dziwna jestem) i na pewno nie tracila czasu na zastanawianie sie, czy mialam racje czy nie. To, ze zostawilas jej samochod (zwlaszcza ze zrozumieniem,ze bedzie uzyty na cele turystyczne w okolicy) nie znaczy, ze dalas sie blogoslawienstwo na jazdy po calym kraju. A fakt, ze zostawilas zwierzaki i oczekiwalas, ze sie tez nimi zajmnie w czasie Twojej nieobecnosci, wkurzylby mnie podwojnie. Po prostu na razie zostaw - niech sie podasa, jak jej przejdzie, to zadzwoni. A jak nie - poczekaj do swiat (czas dobrej woli i takie tam smile i sama zadzwon.
      • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:34
        Ale wiecie dziewczyny, ja nie kumam jak dorosła osoba, matka nastoletnich dzieci, może jeszcze je wciągać w konflikt, który de facto sama stworzyła? Skróciła dzieciom wakacje, kazała córce oddać prezenty - przecież to dziecinada!
        W dodatku sądzę, że raczej miała już zaplanowaną tę wizytę i skoro mogła mi powiedzieć, co zamierzają zwiedzać w okolicy, to chyba tym bardziej, że zamierza jechać do ojca? Po prostu przemilczała to, a kiedy jej zwróciłam uwagę to się obraziła i w dodatku wyszło, że wszystko to moja wina, bo ona sądziła, że zostawiam jej dom/samochód z pełnym błogosławieństwem używania wszystkiego w dowolny sposób. Czuję się fatalnie.
        • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:39
          Kochana, Ty nie odpowiadasz za to, jak "rozumie" (czy to aby właściwe słowo?) użyczenie domu i samochodu Twoja siostra. No, zrozum, kobieto, bywają ludzie, którym wiek nie przeszkadza w zachowywaniu się jak dzieci. Wrednie się zachowała wciągając w to dzieci. Ja nie pojmuję, czy takim problemem byłoby "słuchaj, pożyczyłabyś mi samochód, bo chciałam odwiedzić ojca?". No, ja nie wiem, w czym problem?????

          To nie Ty powinnaś się czuć fatalnie, tylko ona. Naprawdę. Ty NIC ZŁEGO nie zrobiłaś.
        • glasscraft Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:42
          Nie powinnas sie czuc fatalnie i nie daj sie wpuscic w kanal "Twojej winy" - siostra zachowala sie glupio i zle; wystarczyloby pewnie, gdyby powiedziala "oj sorka, nie myslalam, ze bedzie Ci przeszkadzac" i - zgaduje - nie byloby problemu. Oddanie prezentow jest bardzo dziecinne i zle o niej swiadczy (niestety), bo za swoje nie do konca wlasciwe zachowanie, postanowila ukarac swoje dziecko.
        • erillzw Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 19:02
          Czyli osiągneła cel powódjnie., Nie dośc, że Cię wykorzystała to wbiła Cię w poczucie winy podczas gdy to Ty jesteś poszkodowana w całej sytuacji. Użyczasz domu, auta a ktoś to perfidnie wykorzystuje i jeszcze sie obraża, że to zauważono..
    • liz-beauty Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:39
      Zamurowalo mnie. Moze nie ustalilyscie dokladnie na czym ma polegac jej pobyt w Waszym domu? Nie wiem. Ale na pewno ja tez bym sie wsciekla, gdyby moja siostra postapila tak, jak Twoja. I nawet nie potrafie sobie takiego zachowania w jej wykonaniu wyobrazic... sad
      • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 09:52
        Ja wiem, że ona przechodzi teraz trudny okres, że zaczęła poważnie płacić za "chowanie głowy w piasek" przez ostatnie kilka lat, ale to chyba nie jest powód, bym się z nią cackała? Przecież zawsze będą jakieś problemy, jakieś różnice itp. Kiedyś już mi zrobiła akcję "przyjazdowo - wyjazdową". Kilka lat temu, mieliśmy wtedy z M małe mieszkanie - salonik z kuchnią i maleńką sypialnię, stwierdziła, że wreszcie przyjedzie. Super, ucieszyłam się jak diabli. Zarezerwowałam nawet jakieś bilety do teatru itp., po czym rano w dniu przyjazdu dowiedziałam się, że jedzie do mnie z dwojgiem dzieci. Nie ustaliła ze mną niczego, po prostu postawiła mnie przed faktem dokonanym. Po prostu potraktowała moje mieszkanie jak darmowy hotel. I teraz zrobiła podobnie.
        • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 10:24
          Edwina, moja córka (lat 15 i 3/4) wczoraj właśnie powiedziała przy okazji komentowania czyjegoś "wątpliwego" zachowania: "mamo, każdy ma w życiu jakieś <przejścia>. Nie można się nimi wiecznie zasłaniać, kiedy człowiek zachowuje się jak świnia, czy odgrywa się na innych, bo <miał trudne życie>". A ta nastolatka nie ma łatwo - jej relacja z ojcem ewoluowała od rozpieszczanej "córeczki tatusia", do "zapchaj-dziury", której w ramach podwyższenia alimentów proponuje 25 zł, a widział się ostatnio z nią prawie 2 lata temu (że o innych, grubych świństwach nie wspomnę).

          Zatem - Twoja siostra, Edwino, zachowuje się, jak smarkata, bo tak jej łatwiej. pamiętam Waszą poprzednią scysję - pisałaś tutaj o jej wizycie i tym, co niej wyszło. Ona zdaje się działać wg zasady "jestem biedna, opuszczona, w ciąży i nikt mnie nie kocha, więc muszę wyrywać wszystkim to, czego chcę!"
    • altz Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 10:11
      Edw-ina pyskata jest, to i głupot pewno nagadała. smile
      Chłopy się jakoś dogadują, wtedy jeden drugiemu by powiedział, bierz i jedź, ale tankujesz samochód, a dostałby zatankowany na full, a z kobietami to większy problem.
      Nie warto się kłócić o głupoty, co do zwierząt to bym miał za złe, że same zostały.

      Tak samo na niezapowiedziane dzieci bym się nie boczył, wiadomo, że matka dzieci zabiera.
      Gdyby mi przywiozła teściową, to już byłbym zły. wink
      • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 10:14
        altz, schowaj sobie swoje opinie o byciu pyskatym do kieszeni, co? I wątpię by tym samym było powiedzenie: wpadnę do ciebie na kilka dni, a tym samym przyjadę do ciebie na tydzień ja i dwoje moich dzieci. No sorry, to nie jest to samo.
        • altz Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 12:40
          > altz, schowaj sobie swoje opinie o byciu pyskatym do kieszeni, co?
          No dobra, powiem inaczej, masz cięty język czasami bez potrzeby. wink Na to samo wychodzi. big_grin

          > I wątpię by tym samym było powiedzenie: wpadnę do ciebie na kilka dni, a tym samym przyjadę
          > do ciebie na tydzień ja i dwoje moich dzieci. No sorry, to nie jest to samo.
          Nie lubisz ich, to ich nie zapraszaj i kiś się we własnym sosie.
          Dla mnie to jest oczywiste, że jeśli siostra się zapowiada, to przyjeżdża z dziećmi i mężem, nawet, jeśli mówi "przyjadę do ciebie". Ty tego nie rozumiesz i stąd nieporozumienia.

          Dajesz komuś wszystko do użytku, to nie zabraniaj korzystać i na końcu nie rób afery.
          Być może siostra uważa, jak pracownik PGR'u, że Tobie się udało, jesteś bogata i nic Ci nie ubędzie, a ona jest tama biedna i w ogóle, ale dorosłego człowieka chcesz wychowywać? :-o
          Liczysz na to, że się to uda? smile
          Siostra nadużyła gościnności, Ty też się nie zachowałaś grzecznie. Zabrakło Wam kindersztuby.
          • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 12:59
            nie, nie jest to oczywiste, że zapowiadająca się osoba przyjeżdża z całym dobytkiem inwentarza. Jeśli tak zamierza - to wypada o tym poinformować.
            I nie jest biedną siostrą, która chce skorzystać. Ma dobrą pracę, dobrze zarabia, jej poziom życia jest bardzo podobny do mojego.
            • altz Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 13:12
              edw-ina napisała:

              > nie, nie jest to oczywiste, że zapowiadająca się osoba przyjeżdża z całym dobyt
              > kiem inwentarza.
              To się pytaj następnym razem, co i jak, albo zorganizuj coś dzieciom, przecież da się ich wysłać choćby pod namiot z mężem a dwa dni.
              Dla mnie inwentarz jest określeniem obraźliwym oznacza bydło kury i wszystko co niemądre smile
              Warto jasno mówić, że chciałabyś pobyć we dwie i wtedy nikt do nikogo nie ma pretensji. Najwyżej siostra powie, że nie ma z kim zostawić dzieci i wtedy będziecie kombinować wspólnie.

              Myślę, że powinnaś przeprosić, choćbyś uważała, że masz rację i powiedzieć prosto, że niepotrzebnie się uniosłaś. To nic nie kosztuje, oprócz urażonej dumy. wink
              Twoja siostra też jest dumna, a tu każdy jej mówi, co ma robić, albo czego nie robić. To ją boli.
              • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 13:20
                altz - skąd ci przyszło do głowy, że każdy jej mówi, co ma robić? Przytoczyłam uwagi z kilku, a nawet kilkunastu lat - to chyba ma daleko do mówienia, co i jak ma robić? Odnośnie przyjazdu - ona właśnie tak mi o tym mówiła - że będzie sama - po czym poinformowała mnie z pociągu, że zmieniła zdanie. A od zabierania dzieci pod namiot to ona ma męża i ich ojca, a mój mąż ma od tego własne dzieci.
                • altz Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 13:30
                  > skąd ci przyszło do głowy, że każdy jej mówi, co ma robić?
                  Ano przyszło z Twoich tekstów. Szczególnie sprawy związane z mężem.
                  Ja się nauczyłem odkładać słuchawkę, gdy słyszę "dobre rady", mówię grzecznie, że nie chcę od tym rozmawiać, potem "do usłyszenia!" i odkładam słuchawkę.

                  > A od zabierania dzieci pod namiot to ona ma męża i ich ojca, a mój mąż ma od tego własne dzieci
                  Sama pisałaś, że nadużywa alkoholu i wolałabyś wysłać dzieci z alkoholikiem?
                  Zapytałaś w ogóle, czy siostra miała z kim zostawić dzieci?
                  • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 13:39
                    ona wybrała swoje życie. Jest 10 lat ode mnie starsza i kiedy ja jeszcze byłam dzieciakiem, ona już układała sobie życie. Gdyby poprosiłaby mnie o pomoc, powiedziała, że nie ma z kim zostawić dzieci, czy może zmieści się z nimi u mnie, a jeśli nie to czy np. pomogę jej zapłacić za hotel (kiedyś jej już płaciłam za hotel), to wolała po prostu postawić mnie przed faktem dokonanym. A skoro jakoś nie rozwodzi się z mężem, skoro nie ma problemu z wyjazdami w delegacje i zostawianiem ich z nim itp., to nie widzę powodu, dla którego po to, by mogła się ze mną zobaczyć, ja bym miała organizować jej opiekę nad jej dziećmi.
                    • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 22:21
                      Edwina - a może ona sądziła,że tym bardziej ucieszysz się, kiedy zobaczysz siostrzeńców? Że może sprawi Ci radość pobyć z nimi trochę, pogadać? Przecież to nie są obce dzieci.
              • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 13:23
                Nie należy przepraszać, kiedy nie ma się przekonania, że popełniło się coś niewłaściwego względem danej osoby. Można wyciągnąć rękę, ale na Boga, bez przegięć!!! Siostra nagrabiła głupot. Powtarzam, zasady Edwiny są aż nadto czytelne nawet dla mnie - czytacza forumowego. Od siostry oczekiwałabym znajomości tychże, zwłaszcza, że jasno wynika, iż owej siostrze te zasady wielokrotnie imponowały. Howgh! Duża jest. A mnie już mdli, jak dorośli ludzie zachowują się jak przedszkolaki.
                • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 13:59
                  O to to to. Ja oczekiwałabym od własnej siostry wyciągnięcia ręki. I trzymania tej wyciągniętej ręki, aż nie zmądrzeję i nie przecisnę przepraszam przez gardło. Bo obcych ludzi może, a nawet powinna mdlić niedojrzałość, ale bliscy (nie mam na myśli więzów krwi, tylko emocjonalne) są od trzymania tej cholernej, wyciągniętej ręki tak długo, jak długo starczy im sił. Czego i sobie życzę-smile
                  • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu 01.08.11, 14:50
                    Wyciągnięcie ręki, a ganianie z "przepraszam" za coś, czego nie zrobiłam, to nie jest to samo. Moja siostra wie, że jak coś palnie, to może się odezwać, kiedy jej tylko pasuje. Jest foszasta, a w dzisiejszych czasach nie będę stała i czekała, aż jej fochy miną, bo mam swoje sprawy na głowie. Minie jej - to wie, że może na mnie liczyć. Nawet "przepraszam" nie musi mówić, bo wiem, że ją by udławiło to słowo w gardle.
                    Natomiast takie świństwa, jakie zrobiła ciotka naszej mamie to samo przepraszam będzie już za mało, o wiele za mało - obie z siostrą tak uważamy. Zgodnie
              • sofija_biala altz 01.08.11, 13:27
                czemu Ty nie trawisz samodzielnie myślących kobiet?
                Wypisujesz dyrdymały, jak nawiedzony nauczyciel: nie ważne, kto winny, ważne, żeby ten, co akurat pod ręką przeprosił, bo tak szybciej??
                • altz Re: altz 01.08.11, 13:39
                  > czemu Ty nie trawisz samodzielnie myślących kobiet?
                  Czemu piszesz, jak stara nauczycielka?
                  I skąd taki śmiały wniosek?
                  Lubię myślące, a nie zafiksowane. Czasami ktoś sobie sam krzywdę robi.
                  Nie warto za wszystko przepraszać, to fakt, i nie powinno się.
                  Ale można przeprosić i wypada za niepotrzebne zwracanie uwagi kojarzące się komuś innemu z wyższością. Tak myślę i to jest mój własny pogląd.

                  Mądry wyciąga rękę do zgody, a różnice można omówić tylko z kimś, z kim się rozmawia.
                  Nie kontaktując się, nie da się tego zrobić. wink
                  • sofija_biala Re: altz 01.08.11, 14:26
                    > Ale można przeprosić i wypada za niepotrzebne zwracanie uwagi kojarzące się kom
                    > uś innemu z wyższością.

                    Owszem, za niepotrzebne zwracanie uwagi powinno się przeprosić.
                    Tyle, że w sytuacji Edwiny, to siostra naruszyła wspólne ustalenia, przez co wywyłała w Edwinie duuuuuży dyskomfort, uważasz, że zwrócenie uwagi jej było niepotrzebne?? Edwina powinna udawać zadowolenie?
                    • altz Re: altz 01.08.11, 15:55
                      > Owszem, za niepotrzebne zwracanie uwagi powinno się przeprosić.
                      > Tyle, że w sytuacji Edwiny, to siostra naruszyła wspólne ustalenia, przez co wy
                      > wyłała w Edwinie duuuuuży dyskomfort, uważasz, że zwrócenie uwagi jej było niep
                      > otrzebne?? Edwina powinna udawać zadowolenie?
                      Dla mnie to nie jest jakiś wielki problem. Raczej bym się śmiał z tego, że mieli się rozwijać turystycznie, a jeżdżą po kilkaset kilometrów.
                      Nie wiem, jaki to wieeeeeelki wink dyskomfort, zwrócić uwagę można, ale do udawania zadowolenia to jeszcze daleko.
                      Ja mam obecnie bardzo fajną kobietę, z całym spektrum reakcji stosownie do sytuacji. Dla mnie jest to coś nowego, bo miałem kobietę "kochaj albo rzuć" i ciężko mi było, teraz sobie uzmysławiam, jak ciężko.
                      Dlatego mam takie spokojne i stonowane spojrzenie na całą sytuację.
                      Chętnie poczytam i zobaczę, co zlot czarownic uzgodni. wink
                      • edw-ina Re: altz 01.08.11, 16:18
                        Moja siostra nie jest moją kobietą. Jest siostrą. Osobą, z którą się wychowałam i która prowadzi odrębne życie i odrębne gospodarstwo domowe, podejmuje swoje odrębne decyzje. Nie wiem, po co po raz kolejny napisałeś o tym, że masz teraz taką super kobietą, która wszystko rozumie w lot. Życzę ci, aby tak było zawsze, ale zasada mówi: nie chwal dnia przed zachodem słońca.

                        Ty być może byś olał. Ja nie olałam, ale z twoich słów wynika, jakbym zrobiła coś strasznego: śmiałam zwrócić komuś uwagę, zamiast udawać, że jest ok. Ja na takie słowa, jakie skierowałam do siostry, reaguję tylko i wyłącznie słowem "przepraszam". Przepraszam, nie sądziłam, że możesz tak to odebrać, nie chciałam, żebyś poczuła się źle. Nie było to moim zamiarem. Może faktycznie powinnam ci o tym przynajmniej powiedzieć.
                        Nie wyobrażam sobie, abym uciekała od konfrontacji, szczególnie, że naprawdę wystarczyło krótkie "nie wiedziałam, sorry" i sprawa byłaby załatwiona, nie wyobrażam sobie by nakazać dzieciom oddać prezenty, uciekać z czyjegoś domu jak niemalże złodziej. Nawet mnie nie poinformowała, że wyjeżdża. Po prostu zostawiła wszystko, schowała klucz "pod wycieraczkę" i poszła. Dla mnie to problem i to duży, ponieważ staram się mieć z ludźmi dobre kontakty, przyjacielskie i otwarte stosunki. A we własnej rodzinie mam przypadek, z którym nie wiem, co zrobić.
                        • altz Re: altz 01.08.11, 16:27
                          > Ty być może byś olał. Ja nie olałam, ale z twoich słów wynika, jakbym zrobiła c
                          > oś strasznego: śmiałam zwrócić komuś uwagę, zamiast udawać, że jest ok. Ja na t
                          > akie słowa, jakie skierowałam do siostry, reaguję tylko i wyłącznie słowem "prz
                          > epraszam".
                          Nie wiem, o czym piszesz, bo ja nie używam takiego prymitywnego i wulgarnego języka i nie wiem co to jest to "olewanie", chociaż wyczuwam, że to jest coś obraźliwe wobec mnie.
                          Na takim poziomie nie chcę dyskutować.
                        • glasscraft Re: altz 01.08.11, 17:11
                          Edwina, kopiesz sie z koniem. Altz wie i wie lepiej, na kazdy temat. I ma super kobiete, wiec wie... tongue_out
    • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 10:23
      Edwino, ja się trochę wyłamię. Bo to ja jestem taką siostrą, która najwyraźniej wiecznie nadużywa dobrej woli młodszego rodzeństwa. Czasem to są drobiazgi z serii wyciągnięcie bluzki z szafy (no, ale to Jej ulubiona bluzka, którą być może miała zamiar założyć wieczorem, a ja nawet nie zapytałam), że o nieodprowadzeniu samochodu na parking i pojechaniu nim na drugi koniec kraju nie wspomnę.
      Wynika to z najgłębszego wewnętrznego przekonania (, którego moja siostra być może absolutnie nie podziela), że co moje to Twoje i odwrotnie. To przekonanie jest tak silne, że gdyby moja siostra wykorzystała, a nawet zniszczyła jakąkolwiek moją rzecz (w tym również samochód) to tak serio, serio nie miałabym żadnych pretensji, że użytkowanie nie było ustalone.
      Z drugiej strony nie przyszłoby mi do głowy, że moja siostra będzie sobie szukała noclegu, po to, żeby udostępnić mi dom. Jakby mi bardzo zależało to wmeldowałabym się do niej z materacami i śpiworami, ale pomysł z serii "szukam noclegu" to bardziej z okazji przyjazdu teściowej-smile.

      Czy coś złego stało się w związku z odwiedzinami siostry o ojca? Samochód wyeksploatowała? Spaliła paliwa za kwotę, która stanowi poważną pozycję w Twoim budżecie? Zwierzęta bez opieki cierpiały głód, chłód i pragnienie? O co się wkurzasz? O to, że dołożyłaś starań, żeby siostra fajnie spędziła czas, a Ona nadużyła Twojej gościnności korzystając z samochodu w sposób przez Ciebie nieprzewidziany? A czy Ona wiedziała, że "popilnowanie przez Nią chałupy" wymagało od Ciebie takiej organizacji? Czy wiedziała, że to Ty robisz Jej grzeczność, a nie Ona Tobie pilnując domu, w związku z Twoimi wakacjami? Czy wiedziała, że samochód ma limit kilometrów do przejechania?

      Przyznam Ci się, że ja na miejscu Twojej siostry poczułabym się dziwnie. Bo skoro zostawiasz dom i samochód pod Jej opieką, a potem masz pretensję, że z tego korzysta, to być może również wyniesienie szklanki na grilla do sąsiadów uznasz za przekroczenie granic i dysponowanie swoim majątkiem. Tak wiem, szklanka to nie samochód, ale siostra to nie Pani Gienia wynajęta do opieki nad zwierzętami.






      • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 10:33
        Trochę się wetnę przed Edwinę. Z jej postów wynika jasno, że pewne kwestie majątkowo-własnościowo-użytkowe mają rozdzielone wg zdrowych zasad. Siostra nigdy wcześniej nie sygnalizowała, że interesuje ją zmiana tych zasad. I, Brak talentu, wiesz, jeśli ja tylko czytając forum znam te zasady Edwiny, to tym bardziej powinny być one znane jej siostrze.

        Czy Edwinie czegoś ubyło? No, mam wrażenie, że zaufania do siostry. Zwłaszcza, że w fazie przygotowawczej jasno wynikało, że Edwina z chłopem ewakuuje się z domu celem udostępnienia go letnikom. Skoro to siostrze nie przeszkadzało, uznała to za słuszne, to chyba ograniczenia, jakie to nakładało na nią, powinny być dla niej równie oczywiste.

        Dom i samochód został siostrze użyczony, a nie "zostawiony pod jej opieką". To jednak JEST różnica.
      • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 10:34
        ja nie korzystam z niczego, co należy do mojej siostry. Ze względu na to, że jej mąż ze skłonnościami do alkoholizmu zwyzywał mnie kiedyś i uderzył, nie chcąc wchodzić w spory nawet się tam nie pojawiam. Zresztą nie jest to takie trudne, mieszkamy kilkaset km od siebie. Ja mam może chore postrzeganie rzeczywistości, ale z zasady pytam właściciela danej rzeczy o możliwość jej użytkowania, nawet jeśli jest to mój własny mąż, z którym mam wspólnotę majątkową. Poza tym, ja zwróciłam uwagę i tyle. Nie zrobiłam jej awantury, nie ubliżałam, nic. Zwróciłam uwagę. A ona zachowała się trochę jak pracownik, który wiedząc, że szef ma do niego kilka uwag bierze miesięczne zwolnienie lekarskie, aby tylko nie skonfrontować się z faktem.
        • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 11:19
          To prawda. Tak właśnie się zachowała. Ta Twoja gorsza, ups gorsząca siostra. Siostra nieprzestrzegająca zasad, chowająca głowę w piasek, żona alkoholika, który startuje do Ciebie z łapami.

          Edwina, zależy Ci na utwierdzeniu się w przekonaniu, że dobrze zrobiłaś, czy na relacji z siostrą? Bo jeżeli życzysz sobie wsparcia w pokonywaniu nieciekawego nastroju to od góry do dołu pełno postów poklepująco - krzepiących.
          Mój post jest niepoklepujący, mało krzepiący i nieracjonalny. Jest wynikiem osobistych doświadczeń emocjonalnych. Mimo absolutnego przekonania o słuszności i racjonalności moich działań brakuje mi starszej siostry. I chociaż wiem, że w sprawie, która nas poróżniła miałam R-A-C-J-Ę to dziś, po sześciu latach bez kontaktu z Nią chętnie bym tę swoją rację zwinęła w rulonik w wsadziła sobie w dupę.

          Siostra przekroczyła Twoje granice, nie umiała się potem zachować - jak zwykle zresztą. Możesz się od Niej odciąć (to wspaniała okazja, nikt nigdy nie będzie Ci miał nic do zarzucenia) pod pretekstem czekania aż dojrzeje, przeprosi, whatever. Uczucie niesmaku, które Ci teraz towarzyszy za jakiś czas przeminie (zracjonalizujesz je sobie). Będziesz miała z głowy. Będziesz miała rację.
          Na co komu siostra, która jest tylko źródłem problemów i na którą nigdy nie można liczyć?
          A jednak ja żałuję. Potrzebuję tej starszej siostry "na nic". Nie chciałabym, żeby to uczucie żalu dotknęło i Ciebie, tylko dlatego, że zdrowy rozsądek jest dziś w cenie.
          Nie nadstawiaj drugiego policzka, ale zadzwoń pierwsza i powiedz co czujesz. Nie odcinaj się, bo z każdym dniem trudniej będzie wrócić.
          Chyba, że faktycznie masz Jej dość, a mieszane uczucia dotyczą faktu, że winnaś Jej była jeszcze nawtykać.
          • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 11:30
            A ja jednak jestem nieco bardziej pewna konieczności stawiania granic rodzeństwu też. Na przykładzie własnej matki i jej ukochanej młodszej "siostrzyczki". Moja mama wiecznie tłumaczyła, że ona (ta siostra) była taka biedna, taka samotna, takie dobre dziecko bez matki się chowało... Siostra z latami z pozycji roszczeniowej przeszła do bardziej agresywnej, były i donosy do władz wszelkiego autoramentu i próby szkodzenia. A że w kraju, gdzie obie żyją to powoduje masę zachodu, to mama biegała, pokazywała i tłumaczyła. Aż teraz, siedzi i płacze, "dlaczego ona mi to zrobiła?". No i moja siostra odpowiada "mamo, dlatego, że jej na to pozwalałaś".
            Stawiać na frustrację i poczucie bycia dymanym? I to ma "poprawić" więzi rodzinne? To ja powiem - nie, lepsza jest uczciwość. Chyba, ze zrozumienie jest DWUKIERUNKOWE.
            • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 11:56
              Pytanie brzmi gdzie i kiedy te granice postawić. Czy odcinać się już po nieuprawnionym wykorzystaniu ciucha, samochodu, czy czekać do pierwszej agresji i kłopotów prawnych?
              Ja czuję, że swoją granicę ustawiłam zbyt szybko i zbyt szczelnie. I żałuję tego. Twoja mama zrobiła to Twoim zdaniem zbyt późno i pozwoliła sobie na bycie dymaną, co w Twoich oczach jakby Jej umniejsza (w moich nie).
              Dla mnie istotne jest to, że Edwina ryczy i nie ma się fajnie.
              Jeśli Edwina czuje się źle z powodu "bycia wydymaną", to sprawa jest prosta - walić siostrę. A jeżeli czuje się źle z innego, nieuświadomionego powodu, to warto się temu uczuciu przyjrzeć. I w ramach tego przyglądania się dzielę się swoją historią, w której zdroworozsądkowe działanie skończyło się również frustracją i wydymaniem tyle, że przez siebie samą.
              • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 13:51
                To mojej mamy nie umniejsza, że dała się ciotce dymać. To moja mama ma teraz probloem i ryczy Z TEGO POWODU.

                Uważam, że granice trzeba nauczyć stawiać JAK NAJWCZEŚNIEJ. Przy czym stawianie granic, a chamstwo i gburowatość to dwie zupełnie różne rzeczy.
                Uczę się mówienia (tak, tak, ciągle się uczę) "przykro mi, ale to, czy tamto jest niemożliwe"... Uczę się mówić, co jest dla mnie ważne i czego nie naruszać. proszę o to samo moją siostrę i mamę. Uczę tego moje dzieci. W przemocowym małżeństwie aż za dobrze nauczyłam się na własnej skórze do czego prowadzi rezygnowanie z wyrażania swojego dyskomfortu.
              • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 08:53
                Jeśli Edwina czuje się źle z powodu "bycia wydymaną", to sprawa jest prosta -
                > walić siostrę. A jeżeli czuje się źle z innego, nieuświadomionego powodu, to wa
                > rto się temu uczuciu przyjrzeć. I w ramach tego przyglądania się dzielę się swo
                > ją historią, w której zdroworozsądkowe działanie skończyło się również frustrac
                > ją i wydymaniem tyle, że przez siebie samą.

                - powoli zaczynam wiedzieć, dlaczego czuję się tak źle. Jest tak, ponieważ poczułam się nieszanowana. To jest chyba najlepsze określenie - nieszanowana. Osoba mi bliska użyła mojego domu jak hotelu, mojej życzliwości i chęci pomocy jako czegoś należnego, a tym, co jej pozostawiłam uznała, że może dysponować bez żadnej, nawet najmniejszej grzecznościowej formy. I może dla niektórych to jest normalne, ale dla mnie nie jest. Kiedy ojciec odwoził mnie do szkoły muzycznej, która była w innej części miasta - mówiłam "dziękuję", chociaż to mój ojciec i jego obowiązek. Kiedy matka pożyczała moje farby, najpierw pytała, czy może, czy nie będę ich teraz potrzebowała, czy mam zamówione nowe - chociaż to przecież ona za nie płaciła. Poza kuchnią i salonem - do każdego pokoju/sypialni pukało się, a nie wchodziło bez zastanowienia, bo może ktoś jest właśnie czymś zajęty lub obojętnie - stoi nago i śpiewa kolędy. I wyrosłyśmy w tym samym szacunku do drugiego człowieka, potrzebie "nie deptania mu po piętach", a teraz nie jesteśmy w stanie się na tym poziomie porozumieć.


                • glasscraft Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:09
                  O kurcze.... mnie sie wydawalo, ze wlasnie takie wlasnie zachowanie jest norma... jezeli jestem jakims przestarzalym modelem, to sie ciesze ze chociaz w dobrym towarzystwie smile
                • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 12:21

                  > - powoli zaczynam wiedzieć, dlaczego czuję się tak źle. Jest tak, ponieważ pocz
                  > ułam się nieszanowana. To jest chyba najlepsze określenie - nieszanowana. Osoba
                  > mi bliska użyła mojego domu jak hotelu, mojej życzliwości i chęci pomocy jako
                  > czegoś należnego, a tym, co jej pozostawiłam uznała, że może dysponować bez żad
                  > nej, nawet najmniejszej grzecznościowej formy.
                  Ufffff, to właśnie gdzieś nam się przewija - szacunek. Szacunek, do licha ciężkiego, właśnie w RODZINIE! Niby gdzie indziej człowiek moze na to liczyć z całą pewnością? Gdzie uczyć w praktyce dzieci, siostrzeńców i kuzynów?????
                  I to nie znaczy, że trzeba błagania wnosić na piśmie, zdjęcie, załącznik i czekać na łaskawe rozpatrzenie. Ale oznacza to WYARTYKUŁOWANIE potrzeby, prośby... I daję słowo, to pierwsza umiejętność, która pomaga kobietom wychodzić z toskycznych przemocowych relacji. Wiem coś o tym, z własnego doświadczenia.
          • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 11:41
            Nie wiem skąd twoje przekonanie, że jest siostrą gorszą i ja ją tak traktuję. Nie wiem skąd to, że chcę z nią zerwać kontakt. Gdybym tego faktycznie chciała to miałabym dość ku temu powodów i nie musiałabym żadnych szukać. Po prostu chcę od dorosłeś osoby dorosłych zachowań. Wychowałyśmy się w tym samym domu, wychowywali nas ci sami ludzie, a w konsekwencji jesteśmy od siebie wyjątkowo różne. Kiedy mnie potrzebuje: bo pomogę wyjaśnić, uspokoję, podpowiem, pomogę to w co drugim zdaniu podkreśla jak fajnie potrafię być asertywna, jak rozsądna, jak dobrze radzę sobie w kontaktach z ludźmi. Kiedy mam coś do powiedzenia jej - to wynik jest taki, jak widać.
            Jest mi bardzo bliska i poszłabym za nią do piekła. Ale z jakiegoś względu nie chce byś wobec mnie otwarta na tyle, na ile ja bym tego oczekiwała. Jakby bała się, że na coś się nie zgodzę, coś zakwestionuję, więc zrobi to zanim zdążę zareagować, a później już niech będzie jak ma być.
            • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 12:36
              Mam nadzieję, że nie traktujesz Jej jak gorszej siostry, ale w wyniku lektury taki obraz powstał w mojej głowie. Obraz Ciebie - tej fajnej, poukładanej, cenionej przez innych, wiedzącej co wypada, a co nie. I tej drugiej, której nic się w życiu nie udaje, bo mąż nie taki, bo głowę chowa od lat w piasek, bo nie potrafi się zachować i z nieznanych przyczyn (wszak rodzina ta sama) jakoś tak wszystko gorzej niż u Ciebie.

              Nie twierdzę, że chcesz się od niej odciąć. Raczej martwię się, że mogłabyś chcieć i, że wtedy posty z serii "nie powinnaś czuć się z tym źle" mogą Cię utwierdzić, że to jedyna rozsądna droga (bo to jest rozsądna droga). Tyle, że rozsądna droga nie zawsze owocuje uporządkowaniem uczuć, a Ty piszesz, że czujesz się źle.

              Jeżeli siostra jest Ci bliska, to może faktycznie warto za Nią iść do piekła. Do Jej piekła. Tego piekła, które sprawia, że w kontaktach z Tobą nie zachowuje się jak dorosła osoba. Sprawdzić czego się boi (może braku Twojej akceptacji, może odrzucenia przez Ciebie, a może niczego, tylko po prostu ma w dupie Twoje uczucia). Pomóc się otworzyć, a nie wymagać tego uzasadniając wiekiem metrykalnym i rolami społecznymi.
              Staram się tu jakoś mało banalnie zaproponować, żebyś zamiast skupiać się na swojej racji i oklaskach publiczności kibicującej stawianiu granicy porozmawiała z siostrą-smile)).


              • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 12:56
                Braktalentu, ja nie chcę oklasków, ale chcę - mogąc zachować swoją integralność i na potrzeby mojej siostry nie zmieniać wartości, którymi kieruję się na co dzień - móc komunikować się z nią w sposób nie wywołujący spięć. Chcę od niej usłyszeć: słuchaj, zabrałabym dzieci do ciebie, czy myślisz, że uda nam się jakoś zmieścić w twoim mieszkaniu? Damy radę jakoś się tam poukładać? Nie będę ci teraz przeszkadzała z taką gromadką?
                Zamiast tego słyszę: wpadnę do ciebie na dwa - trzy dni, to nareszcie będziemy miały trochę czasu dla siebie. Po czym dzwoni z pociągu i mówi, że jedzie z dziećmi i zostaje tydzień.

                Teraz mówi, że popilnuje mojego domu, jak będę wyjeżdżała. Później, że będzie to wtedy i wtedy, bo wówczas będzie miała czas. My wyjeżdżamy, żeby miała miejsce, zostawiamy jej przewodniki (bo będzie zwiedzać), filmy, gry dla dzieci, wreszcie ten cholerny samochód, po czym dowiadujemy się, że nie powiedziała nam, że ma inne plany.

                nie, nie czuję się z tym dobrze.
                • altz Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 13:02
                  > My wyjeżdżamy, żeby miała miejsce, zostawiamy jej przewodniki (bo będzie zwiedzać), filmy, gry
                  > dla dzieci, wreszcie ten cholerny samochód, po czym dowiadujemy się, że nie powiedziała nam, że
                  > ma inne plany.
                  Wygląda na to, że się po prostu boi Ciebie, a na pewno Twojego komentarza.
              • sofija_biala zaraz zaraz 01.08.11, 13:01
                Wszystko pięknie, tylko z postu Edwiny wynika, że siostra ma w poważaniu wszelkie otwieranie się i rozmowy, skoro kazała dzieciom oddać prezenty i z fochem wyjechała, a raczej uciekła przed problemem. A Edwina po prostu głupio się czuje i z tym, że siostra ją zlekceważyła na wielu frontach i z tym, że nie może niczego za siostrę zrobić w caej sytuacji. Ale dobrą wolę do porozumienia widzę w Edwinie jak najbardziej.

                Zdumiewa mnie natomiast Twoje, braktalentu, podejście do "własności". Dla mnie bezprawne zabranie przez kogokolwiek moich rzeczy osobistych jest psychicznym rozbojem. Nie dlatego, że rzecz jest mniej czy bardziej wartościowa, ale ze względu na naruszenie obszaru intymnego. Ludzie są jednak baaaaardzo różnismile

                Edwina współczuję, bo z jednej strony przyłożyłaś się maksymalnie do tego, żeby goście czuli się u Ciebie dobrze, a z drugiej okazało się, że nikt tego nie docenił i na dokładkę totalnie zlekceważył. Przerabiam podobny scenariusz z moimi rodzicami i tez już nie mam pomysłu, co ja mogę więcej zrobić, żeby było w miarę normalnie, skoro każdy mój pojednawczy ruch jest całkowicie fałszywie interpretowany.
                Nie bdę się mądrzyć, bo sama nie wiem, co robić, ale poklepuję wirtualnie po ramieniu, bo rozumiem i współczuję smile
                • altz Re: zaraz zaraz 01.08.11, 13:22
                  > Zdumiewa mnie natomiast Twoje, braktalentu, podejście do "własności". Dla mnie
                  > bezprawne zabranie przez kogokolwiek moich rzeczy osobistych jest psychicznym r
                  > ozbojem. Nie dlatego, że rzecz jest mniej czy bardziej wartościowa, ale ze wzgl
                  > ędu na naruszenie obszaru intymnego. Ludzie są jednak baaaaardzo różnismile
                  A ja bym się obraził, gdyby była taka potrzeba, a siostra by nie skorzystała, bo ma jakieś wątpliwości.

                  > Edwina współczuję, bo z jednej strony przyłożyłaś się maksymalnie do tego, żeby
                  > goście czuli się u Ciebie dobrze, a z drugiej okazało się, że nikt tego nie do
                  > cenił i na dokładkę totalnie zlekceważył.
                  A skąd wiesz czy nie docenił? smile
                  Myślę, że docenił, a reakcja była na późniejszą krytykę, zbyt emocjonalna, to fakt.
                  Ja bym przeprosił i nigdy już nie przyjechał w odwiedziny, ale czy bym się zachował lepiej? Raczej nie.
                  • sofija_biala Re: zaraz zaraz 01.08.11, 13:29
                    Ja bym przeprosił i nigdy już nie przyjechał w odwiedziny, ale czy bym się zach
                    > ował lepiej? Raczej nie.

                    Nie, bo jeśli po przeprosinach nadal odstawiasz focha, to znaczy, że nie zrozumiałeś, za co nalezało przeprosić
                    • altz Re: zaraz zaraz 01.08.11, 13:45
                      No właśnie nie w tym rzecz. Przeprosić można kogoś, bo naruszyłem jego zasady, ale z drugiej strony też muszą być przeprosiny, bo ktoś naruszył moje zasady. wink
                      Napisałem, że nie zachowałbym się lepiej, bo bym zerwał kontakt, a na tym się tylko traci w normalnej rodzinie. A nie dlatego, że jakiegoś focha czy gocha.
                      • glasscraft Re: zaraz zaraz 01.08.11, 17:02
                        Czysta logika -"zachowalem sie jak ostatni zlamas i dlatego naleza mi sie przeprosiny". Altz, ty jestest na 100% z tych co sa za, a nawet przeciw.
                        • altz Re: zaraz zaraz 01.08.11, 18:28
                          Jeśli miałbym przeprosić, to bym przeprosił, ale dla mnie to jest głupie, gdy ktoś pożycza samochód, a potem ma pretensje o to. Czułbym się urażony, chociaż dziec bym nie włączał. Dla mnie sytuacja jest zupełnie hipotetyczna, bo z siostrą mam normalne układy, jest potrzeba, to się bierze nawet bez pytania i już. A jeśli naprawdę nie potrzeba, potrzeba nie jest nagląca, to nie biorę, bo i po co?
                          • kittykitty Re: zaraz zaraz 02.08.11, 08:59
                            No ciekawe, to wyobraź sobie taką sytuację, że podobnie jak ed-wina użyczasz komuś domu, by się zatrzymał i zwiedził okolicę z dziećmi a potem dowiadujesz się, że przyjechał bez dzieci ale za to z grupą nieznanych Ci osób i przez trzy dni w domu była imprezka. Też nie miałbyś nic przeciwko takiemu skorzystaniu z Twojego domu?

                            Przypuszczam, że gdyby ed-wina dowiedziała się, że siostra pojechała jej samochodem z nagle chorym dzieckiem do poleconego lekarza przyjmującego kilkaset km dalej to nie miałaby takich pretensji.
                            • altz Re: zaraz zaraz 02.08.11, 12:21
                              > a potem dowiadujesz się
                              > , że przyjechał bez dzieci ale za to z grupą nieznanych Ci osób
                              Przykład jest dobry, bo faktycznie Edwina traktuje siostrzeńców, jak obce osoby smile

                              > Przypuszczam, że gdyby ed-wina dowiedziała się, że siostra pojechała jej samoch
                              > odem z nagle chorym dzieckiem do poleconego lekarza przyjmującego kilkaset km d
                              > alej to nie miałaby takich pretensji.
                              Ja nie mam takiej pewności. smile
                              Myślę, że Edwina potrzebuje pomocy kogoś z zewnątrz, bo sama sobie nie da rady, za bardzo wierzy w swoją nieomylność.
                              Zasady nie pozwalają jej na akceptowanie tego, że siostra "nie wypełniła planu wycieczki" wink, a pozwalają na wyzywanie kogoś w wulgarny sposób.
                              Ja może jestem starej daty, jesteście młodsze ode mnie o te 10 lat, ale to już jest inne pokolenie. Dla mnie to nie do zaakceptowania, tak samo zwracanie komuś uwagi za takie drobiazgi.

                              Rozmawiałem z moją panią na ten temat, chcąc się dowiedzieć o opinię. Mówi, że każdy spędza czas wolny, jak mu się podoba i to nie jest nasz problem. Nie wyobraża sobie takiego zwracania uwagi.

                              Facet pożyczył dalekiej znajomej samochód, zatankowała go benzyną, a to był ropniak czy odwrotnie, już nie pamiętam. Trochę było przy tym roboty, ale nie powiedział jej o tym. To jest skrajne zachowanie, ale zdecydowanie wolę w tę stronę skrajność, niż w drugą.
                              • glasscraft Re: zaraz zaraz 02.08.11, 12:36
                                Gdzie ty przeczytales, ze Edwina wyzwala kogokolwiek w wulgarny sposob? Nie wymyslaj bzdur, ktore nie istnieja, zeby udowodnic, ze masz racje.

                                I tekst od ciebie o niemylnosci - tu gdzie mieszkam jest na to doskonale okreslenie - "The pot calling the kettle black" (czyli nasze przyganial kociol garnkowi) - nie ma chyba innej osoby tutaj bardziej przekonanej o wlasnej niemylnosci.

                                A swoim wiekiem i ile tym jestes od nas starszy i madrzejszy, sie nie podpieraj. Bo to udowania brak dobrego wychowania i jest prawdziwie nie do zaakceptowania.
                                • 13monique_n Re: zaraz zaraz 02.08.11, 13:41
                                  Glasscraft, nasz kolega jest przedstawicielem nurtu, który uważa, że szacunek to rzecz AUTOMATYCZNIE przynależna wiekowi, a nie zachowaniu, dawaniu osobistego przykładu oraz kindersztubie. Takiego przekonania ten rodzaj ludzi nie zmienia wink
                                  • altz Re: zaraz zaraz 02.08.11, 13:58
                                    13monique_n napisała:

                                    > Glasscraft, nasz kolega jest przedstawicielem nurtu, który uważa, że szacunek t
                                    > o rzecz AUTOMATYCZNIE przynależna wiekowi
                                    Ja tak nie uważam. Tylko piszę o różnicach, które są dla mnie nie do zaakceptowania.
                                • altz Re: zaraz zaraz 02.08.11, 13:55
                                  > Gdzie ty przeczytales, ze Edwina wyzwala kogokolwiek w wulgarny sposob?
                                  Mnie wyzwała:
                                  "Ty być może byś olał. Ja nie olałam, ale z twoich słów wynika, jakbym zrobiła coś strasznego: śmiałam zwrócić komuś uwagę, zamiast udawać, że jest ok."
                                  Mogę podejrzewać, że jeśli rozmawia z siostrą takim językiem, to ze względu na różnicę wieku, siostra może tego nie akceptować.

                                  > nie ma chyba innej osoby tutaj bardziej przekonanej o wlasnej niemylnosci.
                                  Nie mogę się z Tobą równać, z Edwiną tym bardziej nie mogę. wink

                                  > A swoim wiekiem i ile tym jestes od nas starszy i madrzejszy
                                  Ja nie pisałem, że jestem mądrzejszy, to Twój wymysł. Ja często piszę, że starość nie chroni przed głupotą, zdaję sobie sprawę, że mam wady. Tylko napisałem, że jest różnica międzypokoleniowa, jeśli chodzi o traktowanie kogoś z lekceważeniem, teraz się to łatwiej robi i oficjalnie i w zasadzie wszystko można powiedzieć, można skłamać, można zmanipulować, zasugerować coś, czego druga strona nie zrobiła i podobno to jest do przyjęcia. Ja nie chcę takiej Polski, nie o taką Polskę walczyłem.
                                  • edw-ina Re: zaraz zaraz 02.08.11, 13:59
                                    od-pier-wiastkuj się ode mnie. mam nadzieję, że nie jest to zbyt wulgarne i nie urazi twoich dziewiczych uszu.
                                  • glasscraft Re: zaraz zaraz 02.08.11, 14:12
                                    altz napisał:

                                    > Gdzie ty przeczytales, ze Edwina wyzwala kogokolwiek w wulgarny sposob?
                                    > Mnie wyzwała: "Ty być może byś olał.

                                    Co ty bredzisz czlowieku? Wyzwala? Czy zwrocila sie do ciebie uzywajac slow powszechnie uznanych za wulgarne? Czy stwierdzila, ze jestes ...... tutaj sobie wstaw co chesz... to by bylo wyzwanie. Napisanie, ze ty bys moze zlekcewazyl (olal) cos wyzywaniem nie jest.
                                    Tutaj definicja slowa "olac" ze slownika jezyka polskiego, na wszelki wypadek, gdyby slowo to nie bylo ci znane: "olać — olewać posp. «zlekceważyć kogoś lub coś". I jako wulgaryzm nie jest klasyfikowane. W odroznieniu od kwiatka jezykowego, ktorym doradzales potraktowac nastolatke wyzywajaca macoche z innego watku.

                                    > > nie ma chyba innej osoby tutaj bardziej przekonanej o wlasnej niemylnosci
                                    > Nie mogę się z Tobą równać, z Edwiną tym bardziej nie mogę. wink

                                    Dzieki Bogu, bo w tej samej lidze zarozumialosci bym sie z toba znalezc nie chciala.

                                    > Ja nie pisałem, że jestem mądrzejszy, to Twój wymysł.
                                    Nie, oczywiscie ze nie. W kazdym watku wiesz lepiej co robic i jak robic, wlaczajac to ze na pewno zwiazek sie rozpadnie (bo masz wspaniala kobiete i jestes 10 lat starszy) i nie masz ani jednego dobrego slowa do powiedzienia o autorkach watku. Jest tu conajmniej kilka macoch z gwarantowanym wiekszym doswiadczeniem na temat macochowania niz twoje. I jakos ich rady nie traca poczuciem wyzszosci.

                                    >Ja nie chcę takiej Polski, nie o taką Polskę walczyłem.
                                    Jesooo.... mysle, ze powinienies rowniez wspomniec dziadow i pradziadow, co to z szabelka walczyli... lza mi sie zakrecila, wiec adieu bo musze sobie nos wydmuchac.
                              • edw-ina Re: zaraz zaraz 02.08.11, 13:57
                                nie życzę sobie obrażania mnie, dopisywania mi słów i czynów, jakie nie miały miejsca i twojej destrukcyjnej pomocy w całym moim wątku. Proszę skup się na sobie i życzę sobie, byś już nigdy więcej nie zabierał głosu, w jakimkolwiek temacie, jaki poruszę. Bo mnie wystarczająco boli teraz serce, by jeszcze dać się kopać osobie z tak wybująłą mizoginią, jak twoją.
                                • 13monique_n Re: zaraz zaraz 02.08.11, 14:20
                                  Edwina, dziewczyno - a co, napiszę, skoro glasscraft była tak miła i podała znaczenie - olej gościa. Olej. Naprawdę. Zaznacz sobie na szaro i nie wchodź w dyskusje. Nie jest merytoryczny, jest jak Monitor Rządowy smile Glasscraft w poście wyżej i nieco z boku drzewka najlepiej go skwitowała wink

                                  Ty masz ważniejsze sprawy na głowie. Pogodzić potrzebę i oczekiwanie szacunku dla siebie i swoich zasad, które obowiązują. I pomoc (?) siostrze - o ile pomoc osobie współuzależnionej/będącej w toksycznym związku, jest możliwa bez jej woli i współdziałania. Uwierz mi, że to mało prawdopodobne, by bez jej udziału i decyzji cokolwiek zaszło.
                                  • edw-ina Re: zaraz zaraz 02.08.11, 14:56
                                    dzięki dziewczyny za pomoc. Myślałam o liście i pewnie go napiszę. Może za kilka dni, jeszcze nie teraz. Muszę znaleźć równowagę pomiędzy tymi wszystkimi kwestiami, o jakich rozmawiałyśmy: od zaszłości z dzieciństwa (nigdy by mi nie przyszło do głowy, że moja siostra mogła się czuć gorsza. zawsze była mi stawiana za przykład, choć uwaga Nangi dała mi do myślenia), przez uświadomienie, że jesteśmy odrębnymi istotami, mogącymi kierować się innymi zasadami i budującymi swe światy według własnych zasad, po w konsekwencji próbę zmierzenia się z tą hydrą współuzależnienia i związku przemocowego. To faktycznie dla mnie nie łatwa sprawa, bo to ja jestem tą młodszą w relacji, tą, której podcierało się nos i uczyło wiązać sznurówki, a teraz muszę wykazać się dojrzałością większą i większą siłą charakteru oraz chyba nawet perswazji. Po całej naszej dyskusji dotarło do mnie, że nie potrzebnie zwracałam jej uwagę. I nie mówię o tym dlatego, że nie miałam w moim odczuciu racji, nie, tylko dlatego, że nawet nie przypuszczałam, że coś, co ma utrzymać czystą grę, w konsekwencji przyczyni się do skrzywdzenia jednego z "graczy".
                                    Nie mieszkamy razem od nastu lat. Od prawie 12 na tyle daleko, że spotkania chcąc nie chcąc nie należą do wyjątkowo częstych. Szczególnie, że kiedy ja się uczyłam, ona rodziła dzieci, kiedy ja zaczynałam pierwszą pracę, ona była na kierowniczym stanowisku itd. itd. Spróbuję to sobie złożyć do kupy. Bardzo dziękuję za pomoc, zawsze można na was liczyć smile
                              • kittykitty Re: zaraz zaraz 02.08.11, 20:37
                                > Rozmawiałem z moją panią na ten temat, chcąc się dowiedzieć o opinię. Mówi, że
                                > każdy spędza czas wolny, jak mu się podoba i to nie jest nasz problem. Nie wyob
                                > raża sobie takiego zwracania uwagi.
                                Bardzo zgrabnie wywinąłeś się od odpowiedzi przytaczając opinię swojej partnerki, a o ile sobie przypominam to byłam zainteresowana Twoją. I pięknie wywinąłeś kota ogonem - tu przecież nie chodzi o sposób spędzania wolnego czasu.

                                Skąd powziąłeś przekonanie, że ed-wina traktuje siostrzeńców jak obce osoby????
                                I gdzie wyczytałeś, że jest zła na siostrę bo ta nie wypełniła planu wycieczki???
                                • altz Re: zaraz zaraz 02.08.11, 21:11
                                  Przecież odpowiedziałem, że przykład jest bez sensu, bo do niczego nie pasuje.
                                  Ojciec jest w rodzinie (choćby pośrednio), dzieci siostry też są rodzina.
                                  Więc nie ma mowy o tym, żeby to byli obcy ludzie.
                                  Aż takiego "przestępstwa" siostra nie popełniła. smile

                                  > Skąd powziąłeś przekonanie, że ed-wina traktuje siostrzeńców jak obce osoby????
                                  Dla mnie gdy się zaprasza siostrę, to nie ma się problemów z przyjazdem dzieci. Rozmawiałem z kobitą, była bardzo zdziwiona taką reakcją na dzieci, dla niej to też nie do przyjęcia, żeby nie cieszyć się z siostrzeńców, pomimo małego mieszkania.

                                  > I gdzie wyczytałeś, że jest zła na siostrę bo ta nie wypełniła planu wycieczki?
                                  Zażartowałem sobie akurat w tym punkcie. smile Dla mnie, jeśli moje zasady nie pozwalają mi na dobre stosunki z rodziną, to ja pieprzę takie zasady. Nie mówię, że nie mam konfliktów w rodzinie, bo mam i to jakie, ale przyczyny są naprawdę olbrzymie w porównaniu do problemów Edwiny.
                                  Tutaj ta turystyczna część nie była przecież najważniejsza, siostra powiedziała tak, dla mnie to znak, że się boi odsłonić, boi się krytyki, chce coś zrobić bez rozgłosu, a tutaj się nie udało sad do tego dostała cios z tej strony, z której się zupełnie nie spodziewała. Tak rozumiem jej rozgoryczenie.
                                  • edw-ina Re: zaraz zaraz 03.08.11, 08:36
                                    po pierwsze: jak wyraźnie mam ci napisać, że nie życzę sobie twoich postów w moim wątku? Dużymi literami, wówczas zrozumiesz? Po drugie twoje przekłamywanie rzeczywistości jest zastraszające i dlatego tym bardziej nie życzę sobie twoich komentarzy. Jak napisała Glass - nie należy kopać się z koniem.
                                  • glasscraft Re: zaraz zaraz 03.08.11, 08:52
                                    altz napisał:

                                    > .... to ja pieprzę takie zasady.
                                    Chwila, chwila - myslalam, ze ty bulke przez bibulke i takie wularyzmy nie przeszly by ci przez gardlo... no pacz pan - na olewac sie obrazimy, ale juz pieprzenie jest ok?
                                    To jeszcze raz za slownikiem jezyka polskiego:

                                    pieprzyć
                                    1. «dosypywać pieprzu do potraw»
                                    2. posp. «mówić coś od rzeczy»
                                    3. posp. «traktować kogoś, coś pogardliwie, lekceważąco»
                                    4. wulg. «mieć stosunek płciowy»

                                    olać — olewać posp. «zlekceważyć kogoś lub coś»
                                    • altz Re: zaraz zaraz 03.08.11, 08:56
                                      glasscraft napisała:

                                      > > .... to ja pieprzę takie zasady.
                                      > Chwila, chwila - myslalam, ze ty bulke przez bibulke i takie wularyzmy

                                      Widzę, że nic nie rozumiesz. Jest różnica między wulgaryzmami przeciw rzeczom, a przeciw osobom.
                                      Jeśli ja mówię w dosadnych słowach na temat zasad, które nie pozwalają mi żyć, a gdy ktoś inny mówi, że sika na kogoś. Jest różnica czy nie?
                                      • glasscraft Re: zaraz zaraz 03.08.11, 09:04
                                        Nie, nie ma roznicy. Wulgarny jezyk jest wulgarnym jezykiem. Wiec skoro chcesz, zeby inni nie go nie uzywali, to powstrzymaj sie sam z dosadnosciami bez wzgledu na to, czy sa skierowane przeciwko rzeczom (???) czy osobom.
                                        • altz Re: zaraz zaraz 03.08.11, 09:48
                                          Jak to nie ma różnicy, sugerowanie komuś czego nie zrobił (ale na pewno by zrobił! wink, zdaniem autorki ) i to w taki sposób? Masz prawo mieć inny pogląd, ja to uznaję, ale nie rozumiem tego. Ja się nie obrażam, gdy ktoś mi powie, że mój pomysł jest do niczego. Pomysł, to nie ja. Ale wyczulony jestem na manipulację, jeszcze od czasów "realnego socjalizmu".

                                          Sam rzadko używam wulgaryzmów, czasami dla podkreślenia nastroju, wystrzegam się wulgaryzmów względem osób, chociaż nie raz miałbym poważny powód. Nawet jak mi coś spadnie na palec, to nie klnę. wink
                                          Fakt, użyłem wulgaryzmu i to takiego grubszego. Mea culpa.
                                          Dobrze, ale dość już o mnie, bo nie o tym jest wątek.
                  • edw-ina Re: zaraz zaraz 01.08.11, 13:35
                    czyli w imię rodziny i porozumienia nie można nikomu na nic zwrócić uwagi? To chore! Co to w takim razie za relacje, które mają opierać się na pozorach! Relacje w rodzinie mają być szczere! Co znaczy, że osoba, którą mam za bliską nie może ze mną pogrywać udając coś, ukrywając i stawiając przed faktem dokonanym. Ma mi powiedzieć, a ja mogę powiedzieć jej prawdę: bez zbędnych emocji, osobistych wycieczek itp. Zwyczajnie. Tego samego oczekuję od moich bliskich.
                    • 13monique_n Re: zaraz zaraz 01.08.11, 13:56
                      Edwina!!! Masz 1000% racji. relacje w rodzinie mają być szczere. Na koniec to zawsze najlepiej wychodzi. Nie jątrzy coś, nie ma się poczucia "będę mądrzejsza, ustąpię" (a na marginesie pogryzę przy następnej okazji i przy byle pretekście).

                      Wolę jak mi ktoś mówi od razu, co mu sprawia problem i przecież, do licha, poszukam porozumienia. Ale nie cierpię, kiedy muszę myśleć o czyimś maleńkim, poranionym ego i co ona zrozumiała, że ja jej w ten sposób okazałaam....??? brrrr, co okazałam? Powiedziałam "kobieto, nie bierz mojego samochodu na kilkusetkilometrowe przejażdżki bez uzgodnienia ze mną". Siostrze mogłabym tak powiedzieć, ona mi też.
            • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 12:46
              ja mam problem w złapaniu z nią momentami wspólnego języka. Z jednej strony sprawia wrażenie twardej babki, która da radę Tysonowi, a z drugiej ma jakiś poważny problem z umiejętnością porozumienia się. Każdą uwagę, nawet niewielką krytykę, podpowiedź bierze do siebie, chowa się za dziećmi i ucieka. Rozmawiając z wami uświadomiłam sobie powtarzalność tej sytuacji. Wiele lat temu, kiedy jej dzieci nawet jeszcze nie chodziły do szkoły, miała na tyle poważne jazdy z mężem, że zabrała dzieci i stwierdziła, że zamieszka na parterze naszego domu rodzinnego. Matka - do której dom należał - powiedziała ok, ale pamiętaj, że to jest rozwiązanie na teraz, bo musisz sobie poradzić z tym problemem i dowiedzieć, czego chcesz dalej. Po tych słowach zabrała dzieci i wróciła do domu obrażona na matkę. Kiedy po ostrych alkoholowych wyskokach jej męża rodzina mówiła jej, by uważała, bo to może się źle skończyć - to przestawała z tymi ludźmi rozmawiać lub w ogóle nie dotykała spraw alkoholu. W moim przypadku wręcz udaje, jakby jej mąż nigdy mnie nie uderzył, nigdy nie zwyzywał. To w ogóle nie miało miejsca. Ja zaczynam się dość poważnie obawiać, czy to nie są jakieś zachowania związane ze współuzależnieniem? Nie znam się na tym, nie miałam do czynienia z nadużywaniem alkoholu i trwałym wpływem osoby uzależnionej na rodzinę. Może też przesadzam i próbuję rozłożyć na części coś, czego rozkładać nie powinnam. Ale cholera - mi naprawdę na niej zależy i chcę mieć z nią NORMALNE relacje. Jako normalne rozumiem też takie, kiedy nie muszę się obawiać, że moja uwaga sprawi, że spakuje manatki i wyjedzie.
              • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 13:08
                Sprawia wrażenie twardej babki, a fatalnie znosi wszelką krytykę.
                To piekło może się nazywać "rys narcystyczny".
                Nie ma to jak zdiagnozować kogoś z cudzego opisu na necie-smile))).
              • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 13:59
                Sensownie rozumujesz. Jak chcesz, to poczytaj o problemach współuzależnienia, może tam znajdziesz coś, co pomoże Ci popracować nad tą relacją.
                www.dda.pl i www.dda.charaktery.eu/
                • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 14:20
                  oki, dzięki za link. Przejrzałam go, ale to chyba przede wszystkim dotyczy dda? Nie wiem jak z jej ojcem, ale nawet ona sama nie pamięta go z dzieciństwa, ale mój ojciec nie pił, matka też. Więc muszę chyba poszukać czegoś raczej z kręgi mąż/żona. Chociaż i tak nie wiem, czy to cokolwiek da. Przecież ja jej nie zmuszę by przyznała, że ma problemy!
                  • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 14:53
                    Nie zmusisz, ale być może Tobie będzie łatwiej, kiedy zorientujesz się w Jej strategiach przetrwania. Łatwiej też będzie się komunikować, w sposób, którego nie odbierze jako krytykę. I łatwiej będzie zapewnić wsparcie, gdyby zdecydowała się szukać pomocy u specjalistów.
                  • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 14:53
                    no..., szybko trafiłam na kilka zdań, które dość dobrze obrazują sytuację:

                    "Rodzina organizuje samoobronę przed społecznym napiętnowaniem jakie wiąże się z alkoholizmem. Ogranicza kontakty z otoczeniem i chroni swój zewnętrzny obraz mimo narastających nieporozumień, konfliktów i awantur."

                    "Niepijący współmałżonek przejmuje odpowiedzialność za całość rodziny, w coraz mniejszym stopniu toleruje picie oraz chroni i kryje pijącego."
                    - nawet, jak mąż siostry został złapany przez policję na jeździe po pijaku, to ona załatwiała, żeby nie było zbyt ciężkich konsekwencji.

                    "Czym więc charakteryzuje się rodzina dysfunkcjonalna? Jest to taka rodzina, w której nie jest możliwy stały i indywidualny rozwój jej członków, która zamknięta jest na kontakty z otoczeniem, relacje między członkami nie opierają się w niej na zasadach względnej chociaż szczerości i wzajemności, a role i normy nie są w miarę wyraĽnie określone oraz zaakceptowane przez poszczególnych jej członków." - właśnie. Może stąd brak wspólnego języka? Jeśli dla mnie sprawą najbardziej oczywistą jest szczerość i otwartość, a dla niej szczerość jest pojęciem słabo funkcjonującym w życiu rodzinnym, to stąd całe nieporozumienie.
                    • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 15:00
                      Sama widzisz.
                      Tak, jak mówiłam, DDA jest hasłem dla wyszukiwarki i ludzi, którzy szukają wiedzy. Potem odkrywa się kolejne pokłady zrozumienia. I wiadomo już, że to nie jest aż takie proste.
                  • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 14:58
                    DDA to najczęściej "słowo-klucz", często jest omawiane w kontekście współuzależnienia. Polecam książki Ewy Woydyłło (dużo pisze o alkoholizmie np. "Rak duszy" i ogólnie o podejściu do problemów życiowych - plecak z obciążeniem vs. trampolina) i Janet Woititz.
                    Ty jej nie zmusisz, by przyznała, że ma problemy. Ale - i tutaj już mogę pochylić przed Tobą głowę, ratunkiem dla niej jest to, że Ty uczciwie stawiasz Wasze kwestie. Uczciwa i otwarta komunikacja to pierwsze kroki. Niestety, nie każdy chce je zrobić, bo prawda często boli. Ale to zdrowy ból, który potem nie jątrzy, tylko pozwala się zagoić ranom.
              • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 23:14
                Napisałam megapost i wysłałam w kosmos.
                Więc szybciutko co najważniejsze:
                przypuszczam, że szwagier jest przemocowcem. Jeśli uderzył Ciebie, prawie na pewno bije żone, może i dzieci.
                To by wyjasniało mnóstwo zachowań Twojej siostry (na przykład mogła przyjechać z dziećmi nie z powodu fanaberii, tylko w ostatniej chwili okazało się, że musi - z mężem alkoholikiem awanturującym się wszystko jest możliwe). I ukrywanie prawdziwych motywów decyzji, i podejmowanie decyzji nagłych i na oko nieracjonalnych, staje sie w tym kontekscie całkiem zrozumiałe. Wstydzi się, nie jest odporna na najlżejsza krytykę - no tak.
                Ona ma ewidentne problemy z komunikacją - ale może przede wszystkim potrzebuje pomocy. Nie uwag, i nie wymuszania na niej przyznania się, że ma problemy. Nie stawiania granic, kiedy ucieka z domu do matki (nie w tym momencie). Wypowiedz Twojej mamy po prostu mnie zmroziła - wyjaśnia, dlaczego siostra tkwi przez tyle lat z alkoholikiem i nie jest w stanie niczego zmienić. Strasznie smutne.
                Mnie się zdaje, że tak naprawdę ona potrzebuje, żeby ją utulić - żeby się mogła wypłakać, a wtedy może zacznie mowić. I dosłownie, i w przenośni.
                • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 08:40
                  Nanga, możesz mieć rację. Właśnie dlatego - chociaż to forum macochy - napisałam o tym, bo wiem, że wiele z was ma bardzo różnorodne doświadczenia, których ja nie mam. Sytuacja z mężem trwa od nastu, niemal 20 lat. Ja nie jestem w stanie z nią o tym w żaden sposób porozmawiać, bo nawet przy okazji jej ostatniej wizyty, kiedy chciała się wypłakać, też niczego nie udaje się jej powiedzieć, wszelkie pytania zbywa i najchętniej zmienia temat. Albo powie, jak to ma dobrze, bo mąż myje okna. Odnośnie matki i jej słów - to raczej była standardowa procedura matki, brzmiąca: teraz poczekaj, uspokój się, ale nie uciekniesz od tego byka, bo musisz się z nim zmierzyć. Ja zawsze słyszałam to samo.
                  Dziesiątki razy mówiłam jej, że jej pomogę - tylko ma tego chcieć, ma mi o tym powiedzieć. Mieszkamy kilkaset kilometrów od siebie, naprawdę mam dość słabą możliwość kontrolowania tego, co się z nią dzieje, jeśli zwyczajnie mi o tym nie powie. A ona nie powie. Odnośnie przyjazdu z dziećmi, bo ucieka przed awanturą - ok, ale dlaczego ona mi o tym nie powie? Dlaczego nie powie, że mąż się awanturował, więc zabrała dzieci. Zamiast tego po prostu mnie o tym informuje, nie liczy się z naszymi ustaleniami, z warunkami mojego domu, wreszcie ze mną i z moim mężem. Ja nie wiem, może to tak działa, że się nie mówi, tylko robi.
                  Dla mnie to jest trudne z kilku powodów: po pierwsze nie chcę jej stracić, po drugie chcę ją otworzyć i jej pomóc, ale: mam też własne zasady, własne reguły i oboje z M stworzyliśmy na nich nasz dom. Ponieważ on po wcześniejszym związku miał dość obłudy, gierek itp., ja również takich cech nie toleruję. I tak, jak M mówi swoim chłopakom, że w tym domu obowiązują zasady tego domu i jakoś nie buntują się przeciwko temu, tego samego ja muszę wymagać od swoich bliskich. Nie wymagam kajania się, skakania jak nad jajkiem, ale nie mogę zgodzić się na niedopowiedzenia, małe i większe gierki. I moja siostra o tym wie, tak, jak napisała Monique - moje zasady są wyjątkowo jasne i nie stanowią labiryntu Minotaura. Znają je moi współpracownicy, pracownicy, znajomi, przyjaciele, sąsiedzi i zna je moja siostra. Ale mimo wszystko z jakiegoś powodu woli je ominąć.
                  • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 08:54
                    Słuchaj, jeśli to z przemocą jest prawdą, to ona potrzebuje terapii - po dwudziestu latach w takim czymś nie funkcjonuje się normalnie. Na Twoim miejscu weszłabym na forum przemoc w rodzinie, o ile wiem bardzo dobrze funkcjonuje i są tam naprawdę mądre osoby, prędzej coś Ci wyjaśnią niz my tutaj. Doradzą, jak się zachowywać, żeby pomóc.
                    Jeśli jest przemoc, chocby psychiczna, to ona się miota, potwornie wstydzi, wini samą siebie. A z komunikacją chyba w ogóle w Twojej rodzinie nie jest halo, zresztą nic nadzwyczajnego, na moje oko to raczej norma, taka nasza kultura sad Sama się terapeutyzowałam z córką przez rok.
                    • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:04
                      hm..., moja siostra nie pójdzie na terapię, ponieważ sama pracuje z ludźmi, którzy takiej potrzebują, wszelkie osoby, które się taką terapią i pomocą zajmują to jej znajomi, a nie będzie jeździć po kilkaset kilometrów na terapię, by nie spotkać znajomych - dokładnie to od niej usłyszałam jakiś czas temu. I co mam zrobić? Sugerowałam grupy wsparcia, fora itp. Nie. Dlaczego? - Bo bez sensu.
                      My już nie mamy się z kim komunikować z naszej "pierwotnej rodziny", bo zostałyśmy we dwie. Ale nie uważam, by ta komunikacja była kiedykolwiek jakaś zła. Uprzejme zachowanie wobec członków rodziny nie jest chyba przejawem złej komunikacji, raczej wychowaniem w pewnych wartościach? Tak przynajmniej ja na to patrzę.
                      • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:15
                        Wiesz, uprzejmie mozna człowieka załatwić bardziej boleśnie niż wybuchem złości.
                        Ale fakt, że siostra jest "z branży", i wiele tłumaczy, i utrudnia sprawę.
                        • braktalentu Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:56
                          Świadczy też o samej branży, częstotliwości i jakości superwizji-sad
                          • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 04.08.11, 19:28
                            Niestety sad
        • trinity_2011 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 01.08.11, 12:42
          Ja totalnie rozumiem edwine. Miałam duuużo mniejszego kalibru sprawy ze swoją siostrą i też ją uczę - mimo, że jest starsza wink

          Jej się udało, zabrać moje spodnie bez pytania z szafy i tyle. Pożyczyła sobie, jak przyjechała i jej użyczyłam swojego mieszkania. Nie oddać klucza od mojego domu - bo może jej się przyda, jak wpadnie kiedyś nad morze.

          Może się nie wkurzyłam, ale poczułam się dość poirytowana. Zwróciłam uwagę, żeby next time najpierw ze mną to ustaliła. Ja jak chce pozyczyć jakąś kieckę, to pytam. Nie wyobrażam sobie, żebym przyjechała do jej domu i pod jej nieobecność wyjęła kieckę z szafy i zabrała. To normalne, że się prosi o takie rzeczy.

          Siostrze też z reguły nie odmawiam, chyba że to koliduje z moimi planami, ale bez przesady...
          Jakieś poszanowanie musi być, jakieś zasady.
    • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:07
      Jeszcze jedno. Siostra jest dzieckiem z pierwszego małżeństwa Twojej mamy, o 10 lat starszym od Ciebie? No to ona od kiedy się urodziłaś czuła się gorsza (bo też jej pozycja w rodzinie była o wiele gorsza od Twojej). Z tego co widze, dzieci kobiet, które mają rodzeństwo z kolejnych związków ich matek, strasznie to przezywaja. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest to jedna z najgorszych sytuacji, w jakich dziecko może się znaleźć. To by tłumaczyło zachowania siostry wobec Ciebie. I w ogóle jej problemy z porozumiewaniem się, poczuciem zagrożenia, kiedy jest krytykowana, obrażanie się. Być może fakt, że zwiazała się z alkoholikiem i nie umie odejść, też się z tym wiąże.
      I na koniec - na ile dni siostra pojechała do swojego ojca? Bo jeśli wróciła na noc, to zdecydowanie przesadzasz z pretensjami.
      • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:33
        nie wiem na ile dni pojechała, bo mnie nie było, a ona poinformowała mnie po fakcie, że wraca. Nie byłoby problemu, gdyby powiedziała: słuchaj, chciałabym się spotkać z ojcem, czy nie masz niż przeciwko, żebym zabrała twój samochód na dłuższą wycieczkę?
        Nie, zamiast tego słyszałam jak i co zamierzają zwiedzać, co kogo najbardziej interesuje i raczej był tego taki natłok, że sama zastanawiałam się, kiedy to zrobią. Po czym pojechała w innym kierunku.
        Moim zdaniem byłyśmy traktowane analogicznie, ale fakt - to może być moje wrażenie. Moja siostra nie pamiętała swojego ojca, ponieważ odszedł od matki kiedy miała niespełna dwa lata. Wychowywał ją mój ojciec i nie robił rozróżnienia na córki. Jej dzieci uznawał za swoje wnuki itp. Siostra odnalazła swojego ojca, kiedy już sama była matką. Uwierzyła w tłumaczenie, że nie kontaktował się z nią przez ponad 20 lat, bo matka nie przekazywała jej listów. Skupiła się na tej relacji. Podobnie jak w moim przypadku - nie chciała o tym nikogo informować, wymyślała powody gdzie jedzie i jechała do ojca. Kiedyś, kiedy matka dowiedziała się o tym, powiedziała, że jest jej bardzo przykro, że to przed nią ukrywa i że nawet nie zapytała ją sytuację z ojcem z jej punktu widzenia. Tym bardziej przestała dotykać tematu i tym bardziej "uciekała".
        Ja nie wiem, co z tym wszystkim zrobić.
        • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 09:43
          Nie mogę nic już pisać, bo wyjeżdżam własnie. Będę myśleć, trzymaj się cieplutko.
          Acha - historie tej samej rodziny opowiadane przez różne osoby są zazwyczaj zupełnie różne - bez rozwodow etc., a co dopiero z. Może nie była pewna czy ojciec zechce się z nią spotkać i w razie ewentualnej odmowy powiedzenie Ci o tym byłoby dla niej nie do zniesienia. Tak sądzę. No trzymaj się.
        • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 02.08.11, 14:27
          Edwina - Twoja siostra jako osoba z branży "psychologicznej" pewnie wie więcej, a na pewno powinna wiedzieć o swoich problemach. Znamienne jest to, że zawsze takie, czy inne problemy pchają nas w stronę zajmowania się psychologią. W pełni profesjonalnie, albo chociaż w próbie zrozumienia.
          Jeśli ona nie unika rozmów/nie słucha, to może napisz do niej maila, albo list na papierze? Napisz o tym, co Tobą kieruje (wyobrażam sobie - sama bym napisała do siostry coś w stylu - sis, kocham Cię i jesteś mi bliska, dlatego zdecydowałam się napisać). Trudno mi zaproponować coś więcej, bo sądząc po jej reakcji (wyjazd bez pożegnania i foch), problem jest duuuuuuży.
          trzymaj się kobieto
        • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 04.08.11, 19:37
          Wysłałam maila na edw-ina gazeta.
          • nangaparbat3 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 04.08.11, 21:56
            No i wrócił.
            • edw-ina Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 05.08.11, 10:05
              Spróbuj tutaj: evi1114@onet.pl, czekam z niecierpliwością smile
    • amona13 Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 05.08.11, 19:15
      a ja współczuję siostrze , jeżeli przyjęłaś ją pod swój dach to daj żyć kobiecie , niech spędza czas jak chce a nie jak ty jej ułożyłaś , jeżeli nie chciałaś zostawiać kompa to trzeba było wziąć a nie robić z siebie cierpiętnicę i wspaniałomyślną siostrę , nie rozumiem jak można być wściekłą że przyjechała w odwiedziny ze swoimi dziećmi - dobrze że, moje siostry nie przypominają ciebie bo pewnie nie chciałbym ich widzieć - tak na marginesie co roku są u mnie na wakacjach a ja u nich - jest ciasno ale lubię spędzać z nimi czas i lubię ich dzieci bo one dla mnie są ważne
      • 13monique_n Re: dziewczyny, potrzebuję pomocy z zrozumieniu c 08.08.11, 08:51
        amona13 napisała:

        > a ja współczuję siostrze , jeżeli przyjęłaś ją pod swój dach to daj żyć kobieci
        > e , niech spędza czas jak chce a nie jak ty jej ułożyłaś , jeżeli nie chciałaś
        > zostawiać kompa to trzeba było wziąć a nie robić z siebie cierpiętnicę i wspani
        > ałomyślną siostrę , nie rozumiem jak można być wściekłą że przyjechała w odwied
        > ziny ze swoimi dziećmi - dobrze że, moje siostry nie przypominają ciebie bo pew
        > nie nie chciałbym ich widzieć - tak na marginesie co roku są u mnie na wakacjac
        > h a ja u nich - jest ciasno ale lubię spędzać z nimi czas i lubię ich dzieci bo
        > one dla mnie są ważne
        A ja polecam przeczytanie CAŁEGO WĄTKU, nim dopisze się w nim komentarz "od czapy". Naprawdę warto.
        • edw-ina maleńkie podsumowanie 17.08.11, 14:34
          Cześć dziewczyny, wielkie dzięki za pomoc. Przejrzałam sobie wątek ponownie i po raz kolejny uświadomiłam sobie, że mądre z was baby big_grin
          Cała sytuacja jeszcze nie jest wyjaśniona, za to ja jestem po kilku spotkaniach z terapeutką i nieco inaczej patrzę na sprawę. Po pierwsze terapeutka uświadomiła mi, że mówię o siostrze jako o osobie, której ufam bezgranicznie i traktuję nieco na zasadach autorytetu/rodzica, a moje zachowanie nieco przypomina zachowanie odrzuconego z błahego powodu dziecka. Po drugie terapeutka kazała mi się skoncentrować nie na tym, co mogło powodować moją siostrą, co może zrobić w przyszłości itp., bo na to tak czy siak nie mam wpływu. Mam raczej zadbać o to, by jasno i precyzyjnie artykułować swoje potrzeby i prawa i robić to niezależnie od konsekwencji - bo inaczej i tak to do nikogo nie dotrze. A po trzecie - wyciągnąwszy ze mnie kilka opowieści, które i tutaj padły - stwierdziła, że może moja siostra po prostu nie uważa, że musi liczyć się z moim zdaniem, bo jeśli przez większość życia się z nim nie liczyła, a ja jakoś wybitnie nie oponowałam, to dlaczego teraz raptem coś mi nie pasuje.
          Zbieram się, żeby do niej pojechać i wszystko wyjaśnić. Zbieram się. Pewnie jeszcze chwilę to potrwa smile
          Ale wielkie dzięki, jak zwykle zresztą smile
          • 13monique_n Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 12:15
            Hmmmm, jak widać, warto jest od czasu do czasu podejść do terapeuty i uporządkować to, co skacze pomiędzy myślami i emocjami. Trzymam kciuki za rozmowę z siostrą smile
            • altz Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 12:43
              > Trzymam kciuki za rozmowę z siostrą smile
              Ja trzymam kciuki za siostrę, żeby się nie bała powiedzieć co czuje, pomimo toksycznych relacji z młodszą.
              Tak widzę, że terapeuta powie wszystko, gdy się zapłaci. smile
              Podobnie jest na forum, potakiwacze są nagradzani. big_grin
              • edw-ina Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 12:47
                jak wyraźnie trzeba coś napisać, byś zrozumiał, że nie życzę sobie jakichkolwiek twoich komentarzy w moich wątkach? Ty, tak przewrażliwiony na wszelkie, nawet nieistniejące przejawy chamstwa, sam zachowujesz się tak, nie rozumiejąc, że nie wchodzi się tam, gdzie nas nie chcą.
                • 13monique_n Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 13:29
                  Edwina, daj spokój, zaznacz sobie typa na szaro i nie będziesz miała wyświetlanych jego komentarzy. W języku ludzi kulturalnych brak jest wystarczająco obelżywego określenia na takie kreatury, jak to powiedział do pana Von Nogaja jego zwierzchnik wink ("CK Dezerterzy") smile
                  • edw-ina Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 13:35
                    spox, on mi nic nie zrobi. zastanawia mnie tylko upór, z jakim nie słyszy, co się do niego mówi. Jakbym słyszała powtórkę ze stwierdzenia: nikt mi nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe smile
                    • 13monique_n Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 14:40
                      Kobieto, skoro jeden taki jest w oficjalnym życiu, to miliony są wszędzie. Trzeba dziękować mocom, które uznamy za słuszne za to, że w naszych wyborach takich omijamy. Ja, co prawda, dopiero za drugim razem, ale zawsze smile)))
              • nangaparbat3 Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 16:28
                altz napisał:

                >
                > Tak widzę, że terapeuta powie wszystko, gdy się zapłaci. smile
                >

                Nie wiem, czy masz rację, ale też mi to przyszło do głowy.
                • altz Re: maleńkie podsumowanie 23.08.11, 20:22
                  > > Tak widzę, że terapeuta powie wszystko, gdy się zapłaci. smile
                  > Nie wiem, czy masz rację, ale też mi to przyszło do głowy.

                  Dla mnie osobiście, Edwinia nie potrzebuje rozwiązania, a tylko potwierdzenia jej jedynie słusznego poglądu. Tak samo działa też terapeuta, a przecież jest w o tyle trudniejszej sytuacji, że wie tylko tyle, ile Edwinia mu powie (zakładając optymistycznie chęć pomocy Edwinii, w co nie wierzę! Myślę, że to jest dupowłaz-naciągacz.).
                  Siostra się boi cokolwiek powiedzieć, jakie ma potrzeby, żeby nie zranić młodszej. Szkoda, bo przecież wszystko dokładnie zaplanowała, więc to było dla niej widocznie ważne. Dla mnie to jest niespotykane. Zapytałbym się po prostu, czego potrzebuje, a na pewno bym wiedział, że chce odwiedzić ojca, bo mam taki poziom kontaktów. Powiedziałbym: bierz nawet traktor i kombajn, jeśli tego potrzebujesz, tylko zatankuj! Cieszyłbym się ze spotkania, zamiast szukać dziury w całym, bo siostra dzisiaj jest, a jutro może jej nie być (choroba, wypadek) i szkoda marnować czas na jakieś wydumane konflikty.

                  Edwinia, nie czuję do Ciebie negatywnych uczuć. Chciałbym Ci pomóc. Nie daj się zwodzić potakiwaczom, wyjaśnij wszystko z siostrą, obu Wam ulży. Wystarczy tylko potraktować ją jak rodzinę (bliską osobę!).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka