Dodaj do ulubionych

wymuszanie płaczem

27.11.11, 20:08
dzisiaj mam nadprodukcję wątków wink

tak myślę, że pewne utrwalone wzorce i schematy zachowań z dzieciństwa zostają nam na zawsze, oczywiście można pracować nad sobą i świadomie mieć pod kontrolą swoje zajawki,
zakładając jednak nieświadome powielanie schematów - nasuwa mi się pytanie odnośnie obecnej, bardzo częstej reakcji chłopca u nas - mianowicie histeria, spazmy, płacz w niebogłosy, by wymusić zachowanie u dorosłych, pominę otoczkę sytuacji, ale tak się zastanawiam, czy dziecko z tego wyrośnie, czy może utrwali w sobie taki sposób reagowania, a jeśli, to jak w dorosłym życiu, to pod jaką postacią, wymuszanie, szantaż, manipulacja?
Jak ułoży sobie relacje z ludźmi? Będzie sfrustrowane, niespełnione, dżizas, ja zwariuję, nie mam na nic wpływu, mogę tylko obserwować sad
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: wymuszanie płaczem 27.11.11, 21:13
      jakis terapeuta zbije fortune na tym biednym sfrustrowanym i niespelnionymtongue_out

      A serio- wszystkie dzieci wymuszaja,albo przynajmniej probuja, wszyscy tez swiadomie, czy mniej swiadomie manipulujemy jako dorosli. Moja mloda nie wyje tylko robi oczy kota ze Shrecka i zawodzi " prosze tatusiu, prosze" ( do mnie nie startuje tak, bo wie, ze jest z gory na przegranej pozycjitongue_out) ale nie przyszlo mi do glowy stresowac sie tym, jak bardzo bedzie zestresowana kiedy sie okaze,ze kocie oczy przestaly robic wrazenie.
      Animus - przydalby Ci sie jakis fajny weekend w SPA,zeby sie odsresowac i ciut zdystansowac.Szkoda twoich nerwow, tym bardziej,ze jaki masz faktyczny wplyw na wychowanie 9 latka, ktory bywa u Was co ktorys weekend i ma dwoje funkcjonujacych rodzicow?
      • animus_anima Re: wymuszanie płaczem 27.11.11, 22:29
        jutro na szczęście idę do pracy a od rana będzie dużo na głowie, to będzie moje SPA wink
        należy mi się solidne odstresowanie, póki co, nierealne,
        ale mam 4 antydepresanty w domu smile <koty> smile i to mi póki co starcza smile
    • nangaparbat3 Re: wymuszanie płaczem 28.11.11, 00:21
      Histerią posługują się ci, którym nie pozwala się wyrażać własnych emocji, pragnień, własnego zdania. Im poważniej i z większym szacunkiem jest traktowane dziecko, tym rzadziej bedzie wymuszać płaczem etc.
      Ale w sumie jakie macie szanse na zmianę, skoro młody jest chyba raczej z matką?
    • karolana Re: wymuszanie płaczem 10.01.12, 10:16
      Moim zdaniem jedyną metodą jest stanowczość. Bez agresji, z miłością, ale stanowcze powiedzenie, że takie metody w tym domu nie działają.
      W naszym przypadku to działa.
      Młody uderza w ryk wszędzie, poza naszym domem smile
      Jego starszy brat ostatnio zapytał jak to jest, że z mamą wyje, z babciami wyje, z ciocią wyje, a z tatą i ze mną nie wyje...
      Nie wyje, bo wie, że nie wskóra nic. Bo na mnie zasmarkane, rozwrzeszczane dziecko działa tak, że zostawiam je samo (mowa o wyciu wymuszającym, nie np. takim, kiedy coś się stało i trzeba malucha przytulić, pocałować stłuczone kolanko, itd).
      No więc po co ma wyć, skoro to nic nie da, a tylko zostanie sam, podczas gdy cała reszta będzie się wesoło bawić?
      • 13monique_n Re: wymuszanie płaczem 10.01.12, 10:52
        Zdecydowanie to najlepiej działa smile Testowałam na własnych dzieciach, plus podawanie chusteczek higienicznych do wytarcia noska, jak już im się znudzi ryczenie, zamiast powiedzenia, o co chodzi i czego potrzebują. A na córkę zadziałało jeszcze jedno - a miała chyba ze 3 latka i uwielbiała oglądać się w lustrze, jak wiele dzieciaków. Otóż, jej na buzi robiły się czerwone plamki wokół oczu i nosa od płaczu (takie rodzinne szpecące "coś") wink Pokazałam jej, jak wygląda jej buzia w lustrze i ... zadziałało!!!! Beczeć przestała w sekundę! I przerażona zapytała "co robić, mamusiu?", ja na to, że buzię trzeba wymyć chłodną wodą. big_grin Trzeba było widzieć, z jakim zapałem to zrobiła. I potem wiadomo było już, że płacz u niej pojawiał się wtedy, kiedy NAPRAWDĘ COŚ się stało, w przeciwnym wypadku wspomnienie czerwonych kropek na nosie działało natychmiastowo! smile
        • anula36 Re: wymuszanie płaczem 10.01.12, 13:51
          heheh, przybij piatke Moniquesmile Ja mlodej mowie ze jej taka wykrzywiona mina zostanie, dziala od razusmile
      • braktalentu Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 10:41
        To budzi we mnie niepokój: "po co ma wyć, skoro to nic nie da, a tylko zostanie sam".
        Jeżeli "wycie, histeria, itp" jest przejawem emocji, to równie dobrze można powiedzieć "po co ma wyrażać emocje, skoro to nic nie da, a tylko zostanie sam". Idąc dalej tym tropem łatwo znaleźć się w miejscu, w którym dziecko odcina się od własnych emocji, bo ich przeżywanie grozi samotnością / porzuceniem.

        Wydaje mi się, że właśnie w chwili tego "wycia" dziecko absolutnie nie powinno zostawać samo, bo to nie uczy radzenia sobie z emocjami, wyrażania ich w akceptowany sposób (jak ma się tego nauczyć? Samo w pokoju? Z książki?), tylko wykorzystuje najbardziej prymitywne mechanizmy do załatwienia dziecięcej sprawy = dziecko wypiera emocje, odcina się od nich jako źródła swojej frustracji.
        Załatwienie NASZEJ, dorosłych sprawy. czyli osiągnięcie spokoju w domu nie rozwiązuje problemu dziecka, które wyraża w jedyny znany sobie sposób - płaczem. To, że dziecko nie umie swoich potrzeb ubrać w zdania złożone nie oznacza, że te potrzeby nie istnieją. Jestem dorosła i też miewam problemy z nazwaniem swoich potrzeb - liczę wtedy na wsparcie bliskich. Na męża, rodziców, przyjaciół. Liczę na rozmowę. Nie chciałabym w chwili wielkiego cierpienia zostać zamknięta w pokoju, tylko dlatego, że nikomu nie chcę się dociec / pomóc mi dociec o co tak naprawdę chodzi.


        • anula36 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 11:23
          co proponujesz w takim razie robic kiedy np 5 latka wyje bo po kilku godzinach ogladania bajek TV zostal wylaczony ikaze ci sie w zwiazku z tym wynosic z jej pokoju, domu irp? Siedzisz i czekasz az jej przejdzie? Mowisz " rozumiem ze jestes wsciekla ze ci czegos zabraniam,ale robie to dla twojego dobra"?
          • braktalentu Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 11:54
            Tak właśnie mówię do swojego pięciolatka. Synu, podejrzewam, że czujesz się wściekły, ale ja też chciałabym obejrzeć swój program i uważam, że przyszedł na to właściwy moment / potrzebuję Twojej pomocy przy... / jakikolwiek inny masz powód, bo nie wiem co rozumiesz pod "dla twojego dobra" i nie używam takich zwrotów w rozmowie z pięciolatkiem.
          • ciociacesia tak własnie 12.01.12, 12:57
            > pokoju, domu irp? Siedzisz i czekasz az jej przejdzie? Mowisz " rozumiem ze jes
            > tes wsciekla ze ci czegos zabraniam,ale robie to dla twojego dobra"?
            przytulam i uzalam sie nad biednym dzieckiem. po pierwsze nie pozwalam na ogladanie bajek kilka godzin ciurkiem, a jesli placze jak wylaczaM, pozwalam na negocjacje typu jeszcze jedna bajka, i zazwtyczaj obywa sie wtedy bez placzu. jesli jest mimo to, mowie cos w stylu 'moje biedactwo chcialabys jeszcze ogladac? og;adac bajki xcala noc az do rana? milion osiemset piedziesiat oedcinkow? i jeszczo babie jadze?' jest szansa ze przestanie plakac i przylaczy sie do wyliczanki czego to ona by7 nie chciala

            no ale to 3 latka
            • braktalentu Re: tak własnie 12.01.12, 13:26
              Ja pozwalam oglądać bajki pięć godzin ciurkiem, a nawet dłużej jak mam dzieci z temperaturą. Są zbyt słabe żeby zająć się zabawą, która wymaga chociaż minimum wysiłku, a bajka w TV jak guma do żucia dla mózgu sprawia, że złe samopoczucie da się przetrwać.
              Jak sama jestem chora to często też nie starcza mi sił, żeby zabrać się za coś ambitniejszego niż TVN Style i Domo.
              • ciociacesia ja jak chora 12.01.12, 13:55
                to nawet ogladac nie mam sily
                ogolnie pozwalam na duuuzo bajek, ale nie klilka godzin pod rzad bo mozg staje. znaczy glowa boli...
              • nangaparbat3 Re: tak własnie 13.01.12, 07:53

                Kiedyś w czasie grypy, z gorączką, obejrzałam CIURKIEM Ekipę, do rana. Nad ranem, podczas odcinka w którym prezydent ginie, zdawało mi się, że oglądam prawdziwe wiadomości - i to było przed Smoleńskiem.
          • polifonia1983 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 15:22
            nie pozwalamy jej oglądać telewizji przez kilka godzin.
            tak, właśnie to jej mówimy smile
        • 13monique_n Re: wymuszanie płaczem 13.01.12, 08:57
          > Jeżeli "wycie, histeria, itp" jest przejawem emocji, to równie dobrze można pow
          > iedzieć "po co ma wyrażać emocje, skoro to nic nie da, a tylko zostanie sam". I
          > dąc dalej tym tropem łatwo znaleźć się w miejscu, w którym dziecko odcina się o
          > d własnych emocji, bo ich przeżywanie grozi samotnością / porzuceniem.
          Jeżeli jednak dziecko 5-letnie wyje, zamiast powiedzieć, czego chce, to nie jest w porządku. Moja córka, kiedy opanowywałam jej ataki płaczu, słyszała - "córeczko, ale powiedz mi, o co chodzi, a dopiero potem płacz. Jeśli nie będę wiedziała, czego chcesz, to na pewno Ci tego nie dam, a jak mi powiesz, to chociaż masz szanse". Dzieci to ROZUMNE istoty, i naprawdę wystarczy się z nimi komunikować z szacunkiem, stawiając jednocześnie granice temu, co nazywamy rozwydrzeniem (dla ich własnego dobra - polecam lektury, od których uginają się półki w księgarniach).
          Innymi słowy - wycie to żadna korzyść dla dziecka i raczej dobrego nie uczy. Wystarczy przywołać sobie szkołę (obecnie już dla 6-latków). Stanie taki 5 lub 6 latek w klasie i wydrze paszczę żądając - pomocy??? Eeeeeee
          • braktalentu Re: wymuszanie płaczem 15.01.12, 19:15
            Ja robię się płaczliwa z powodu zmęczenia, a mam więcej niż pięć lat. Płacz "bez powodu", czyli z nieznanego mi powodu, którego dziecko nie jest w stanie przekazać słownie zdarza się mojemu prawie sześciolatkowi co najmniej raz w miesiącu jeśli nie częściej. Nie sądzę, żebyśmy przekraczali normę (pod pojęciem normy rozumiem to co przytrafia się większości".
            Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że dzieci, z którymi mamy do czynienia jako macochy przeżyły traumę rozwodu rodziców i, że ci rodzice nie zawsze mają wspólną wizję wychowywania własnego potomstwa, a i emocjonalnie mogą być rozchwiani, opisane zachowania w postaci ataków "histerii" nie wydają mi się niczym wymagającym stawiania granic (z szacunkiem czy bez), raczej wyjątkowej delikatności i zrozumienia.
            Warto też pamiętać, że wśród dzieci w jednym wieku panuje duże zróżnicowanie dotyczące rozwoju leksykalnego i emocjonalnego. Część z nich naprawdę nie jest w stanie powiedzieć o co im chodzi, bo albo samo nie wie (i tylko z pomocą wrażliwego dorosłego może to ustalić), albo nie zna słów, którymi można opisać te przeżycia (i tu wrażliwy dorosły jest nieodzowny)..
            • ciociacesia lubie to 16.01.12, 15:38
              smile
    • polifonia1983 Re: wymuszanie płaczem 11.01.12, 14:52
      Naszej zajęło kilka lat zanim do niej dotarło, że nigdy u nas niczego nie udaje się jej wskórać. Czasami jeszcze płacze "z rozpędu", ale szybko kończy, bo poza zmęczeniem nic z tego nie ma. Wydaje się mi, że w naszym przypadku to system wzięty z domu mamy, bo my na prawdę jesteśmy trudni do zmanipulowania płaczem. Od paru miesięcy zaczyna normalnie rozmawiać, jak czegoś chce, więc uznajemy to za sukces.
      Inna sprawa, że gdy była młodsza po takich awanturach dużo z nią rozmawialiśmy i przeważnie na prawdę nie była w stanie określić dlaczego się rozryczała. Nie analizowała, tylko jak małe zastraszone zwierzątko wpadała w histerię. Często się jej coś zbierało, kilka rzeczy denerwowało ją w ciągu dnia, a potem przy byle okazji wybuchała. No ale wtedy miała skierowanie do SI i w ogóle sporo problemów z emocjami i ogólną nadwrażliwością + stres.
      • braktalentu Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 11:01
        "> Inna sprawa, że gdy była młodsza po takich awanturach dużo z nią rozmawialiśmy
        > i przeważnie na prawdę nie była w stanie określić dlaczego się rozryczała."

        To nie "inna" sprawa. To ta sama i najważniejsza sprawa.
        • anula36 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 11:26
          Dlatego rozmawiac nalezy PO a nie w trakcie ataku histerii, bo owa histeria sie tylko nakreca wtedy.
          Ja moja pasierbice zostawiam w jej pokoju, informujac ja ze jestem obok i czekam az sie wyzlosci i wyryczy i sama do mnie przyjdzie.Atak sie wtedy skraca i faktycznie przychodzi w lepszej formie, niz gdybym ja uspokajala. Czasem nawet potrafi sie przyznac ( sama z siebie, nigdy jej do tego nie zmuszam,ani nawet nie sugeruje), ze zle cos zrobila i przeprosic ze mnie np w ataku wscieklosci uderzyla, bo i tak bywa.
          • anula36 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 11:30
            acha i jeszcze przewaznie,jak sie jzu uspokoi, dochodzi do wniosku,ze dalej chce byc moja coreczka, bo w zlosci zawsze wykrzykuje ze mnie nie kocha, jestem niedobra i moja coreczka nie bedziewink
          • braktalentu Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 11:58
            O, to fajny komunikat "jestem tuż obok gotowa do rozmowy". Moje takie nakolanowo przytulańcowe, a przecież obok tez można być i to wcale nie jest za daleko.

            Zaniepokoiłam się tym postem o odizolowywaniu, bo sama czasem łapię się na tym, że mam ochotę wrzasnąć "do pokoju gnojki i wyłazić póki nie będziecie gotowi do zachowania ciszy, w której zajmę się swoimi sprawami, a Wasze emocje oleję". Nooo, tak miewam.
            • anula36 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 14:12
              moja jest nakolanowo przytulancowa, jak placze z takich powodow gdzie realnie dzieje sie jej krzywda, chora, cos boli, zarwala w pale od kolegi podczas zabawy.
              Niestety wscieklosc ogranicza jej kotrole i wole sie odsunac bo bardzo latwo wtedy od niej zarwac z calej sily w twarz, oko, kopa itp.
            • karolana Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 14:22
              > Zaniepokoiłam się tym postem o odizolowywaniu, bo sama czasem łapię się na tym,
              > że mam ochotę wrzasnąć "do pokoju gnojki i wyłazić póki nie będziecie gotowi d
              > o zachowania ciszy, w której zajmę się swoimi sprawami, a Wasze emocje oleję".

              A dlaczego od razu zakładasz OLANIE dziecka, w momencie histerii???
              OLANIE jest skrajnie dalekie od jasnego przekazu "wyciem i wrzaskiem niczego na nas nie wymusisz".
              Jeśli dziecko w określonym środowisku (u matki, u dziadków) jest uczone, że ma wszystko na ryk i gwizdek (wybacz, nie są to "tragedie" ale np. kupienie miliardowego z kolei autka, bo przecież KAŻDE wyjście do sklepu musi skutkować autkiem!), a w naszym domu nie ma przyzwolenia na takie zachowania, w naszym domu dzieci dostają prezenty z okazji jakiejś, więc przekaz musi być stanowczy i jasny.
              Nikt dziecka nie zostawia samego w pokoju czy w domu, nie daj Boże, ale histeryzującym bez powodu dzieckiem nikt się nie zajmuje, nikt się nad nim nie rozczula.
              Efektem jest, że u nas dziecko PROSI o rzeczy, które chce, a potem przyjmuje to, że ich nie dostanie bo... (tu uzasadnienie np. na temat braku funduszy czy informacja, że zapamiętamy sobie to i przy najbliższej okazji dostanie w prezencie).
              U nas dziecko płacze, ponieważ jest mu źle, jest smutne, coś mu się stało.
              I zawsze wtedy jest tulone na maksa, są z nim rozmowy, itd.
              Metoda skutkuje. Mamy w domu wspaniałe, uśmiechnięte, grzeczne, samodzielne dziecko, które jak najbardziej potrafi wyrażać swoje emocje.
              Co ma w domu reszta towarzystwa... jakoś mnie już pstryka.
              • ciociacesia ale dziecku moze byc smutno i zle 12.01.12, 15:21
                dlatego ze nie dostanie 1000 autka. powod dobry jak kazden inny i czasem realna 'tragedia' smile latwo mi sie mowi, bo moja zawsze prosi i ze spokojem przyjmuje odmowe, jakos nigdy nie probowala wymuszac histeria. za to prosic potrafi slicznie i rozbrajajaco
              • braktalentu Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 19:30
                "A dlaczego od razu zakładasz OLANIE dziecka, w momencie histerii???"

                Nie zakładam. Niepokoi mnie taka możliwość, a mój niepokój został już rozwiany. Dlaczego mnie niepokoi opisałam starannie powyżej, ale chętnie powtórzę : bo mnie się zdarza ochota na takie olanie. Przekaz "wyciem nic na nas nie wymusisz," nie jest dla mnie jednoznaczny z nauczeniem dziecka innej formy ekspresji potrzeb. Bywa, że jest jedynie informacją jakie zachowania NIE SĄ akceptowane.

                Ja biorę udział w tym wątku, bo mnie nie pstryka jak ma w domach reszta towarzystwa. Wręcz odwrotnie bardzo mnie to interesuje, bo chętnie korzystam z cudzych dobrych praktyk i chętnie poddaję swoje forumowemu rodzajowi superwizji.

                • polifonia1983 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 21:36
                  Wiesz, jak zdarzało się nam mieć po trzy awantury dziennie okraszane kolejnymi godzinnymi i dłuższymi rozmowami, to też miałam ochotę olać. Ale się nie da smile Bierze się głęboki wdech i wdraża proces pedagogiczny, jak już młoda ochłonie na tyle, by móc rozmawiać smile
                  • anula36 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 22:26
                    Ciekawa jestem czy w ramach szantazu uslyszeliscie tez "nie bede cie lubic/kochac". Ja ostatnio dosc czesto i zastanawiam sie jak odpowiadac na takie teksty 5 latki.
                    A moze w ogole olac i udac ze nie slysze?
                    • polifonia1983 Re: wymuszanie płaczem 12.01.12, 22:48
                      "A ja cię bardzo kocham."

                    • karolana Re: wymuszanie płaczem 13.01.12, 15:50
                      anula36 napisała:

                      > Ciekawa jestem czy w ramach szantazu uslyszeliscie tez "nie bede cie lubic/koch
                      > ac". Ja ostatnio dosc czesto i zastanawiam sie jak odpowiadac na takie teksty
                      > 5 latki.
                      > A moze w ogole olac i udac ze nie slysze?

                      Niiigdy mi się nie zdarzyło. Wręcz chyba przeciwnie.
                      Starsze dziecię, raz jedyny, palnęło "nie chcę z Tobą rozmawiać!" jak kazałam coś tam do szkoły zrobić.
                      Ja na to "to nie rozmawiaj, masz zrobić co do Ciebie należy, a za ten ton oczekuję przeprosin, kiedy się uspokoisz". Przeprosiny dostałam razem z kawą wink
                      Młodsze natomiast po strzeleniu focha, który nie da efektu, samo biegnie do mnie, prosi o przytulenie. Czasem, jak coś zmajstrował niefajnego i wie, że jestem zła, krzyczy "ale ja cię kocham, wiesz? kocham, kocham".
                      Te reakcje z jednej strony cieszą, że dzieciarnia nie zamyka się w sobie, że zawsze udaje się sytuację rozwiązać pozytywnie, ale z drugiej strony widzę straszny lęk dzieci przed tym, że przestaną być... kochane?
                • karolana Re: wymuszanie płaczem 13.01.12, 15:42
                  > Ja biorę udział w tym wątku, bo mnie nie pstryka jak ma w domach reszta towarz
                  > ystwa. Wręcz odwrotnie bardzo mnie to interesuje, bo chętnie korzystam z cudzyc
                  > h dobrych praktyk i chętnie poddaję swoje forumowemu rodzajowi superwizji.

                  Ehhh, skrót myślowy zastosowałam - "reszta towarzystwa" oznacza resztę rodziny "moich" młodych, w sencie babcie, dziadków, ciocie i mamusię, które to towarzystwo wydatnie karmi histerie młodego i w efekcie ma płaczliwe, roszczeniowe dziecko, które komunikuje się monosylabami.
    • nangaparbat3 Re: wymuszanie płaczem 13.01.12, 07:57
      Obiema rękami podpisuję się pod tym, co mówi Braktalentu.
      Dodam tylko, że moja własna córka dostawała ataków niepohamowanego wycia - z głodu. To było w wieku 4-5 lat, najpierw w ogóle nie rozumiałam o co chodzi, potem się połapałam, pomagał byle batonik, z czasem przeszło, ale do dzisiaj, już dorosła, bardzo źle znosi głód, tyle że teraz umie sama sobie z tym radzic.
    • optymist75 Re: wymuszanie płaczem 16.01.12, 10:28
      W piątek nasz mały szantażysta wyjął nam z dniówki 3 h .
      Zaczęło się dość niewinnie,od opowiadania co w szkole,jakie oceny na semestr,aż doszliśmy do nieszczęsnego j.niemieckiego,gdzie młody napisał bzdury w zeszycie.Płacz i konwulsje na podłodze zapoczątkowało hasło"proszę to wymazać i poprawić,pomogę ci to przetłumaczyć"
      Młody między jedną serią płaczu i ciskania brudnopisu o ziemię krzyczał "nienawidzę niemieckiego".W następnej serii"ja chcę do domuuuuuuu".Usłyszeliśmy,że nie chce tu przychodzić,chce do mamy,bo tam nie musi się uczyć itd. W chwilach spokoju M podchodził do niego pytając czy już jest gotowy na rozmowę.
      Dodam ,że metoda z lusterkiem nie skutkuje u małego faceta.
      Po 35 minutach ciągłego wycia i ryku młody był na tyle zmęczony, że już nie miał siły tłuc poduszki do rozładowania złości.
      Mąż z nim długo rozmawiał,młody poprawił zapiski w zeszycie i nauczył się kilku słówek,które nam w niedzielę zarecytował.A wręcz przyszedł sam z brudnopisem by mu podyktować to czego się nauczył.
      W mojej karierze macochy był to najdłuższy dzień próby.
      Młody wziął nas na przetrzymanie,było trudno nie komentować tego co wygadywał....
      Mąż się przeraził,jeszcze go takiego nie widział
      Ex oczywiście też dała o sobie znać...
      Tak minął nam weekend wink
      A dziś zaczynają się ferie ,jeszcze nie wiemy o której można dzieci odebrać,gdyż leżą jeszcze w łóżkach(10:25) a poza tym wszystko zależy od humory pani ex.
      Miłego dnia macochy smile
      • anula36 Re: wymuszanie płaczem 16.01.12, 11:47
        Milego dnia rowniezsmile I trzymaj sie dziewczyno!
      • karolana Re: wymuszanie płaczem 16.01.12, 13:16
        Ooptymist75, współczuję.
        "moje" młode też raz czy dwa rzuciło hasło "chcę do mamy" w mniej więcej podobnych okolicznościach, czyli stawianie wymagań względnie odmowa spełnienia zachcianki.
        Dla mnie sprawa jest jasna - dziecko chce do mamy, znaczy, trzeba dziecko do mamy zawieźć, bo nie ma sensu męczyć jego i nas. A może faktycznie za nią tęskni i chce naprawdę z nią być? Skąd ja wiem... Młode zostało zapytane na zupełnie spokojnie, czy NA PEWNO chce jechać, po potwierdzeniu dostało syngał do pakowania się.
        Za pierwszym razem maleństwo zmieniło zdanie zanim zdążyło dojść do drugiego pokoju. Za drugim razem po 5 minutach w samochodzie.
        Ja naprawdę mam super relacje z dzieciakami, dostają ode mnie o wiele więcej miłości, troski, uwagi, zainteresowania, a nawet pieniędzy niż od własnej matki.
        Doskonale wiem, kiedy dziecko ma "smuteczki" i trzeba je utulić, i wtedy wszystko idzie w kąt, a dziecko dostaje solidną porcję czułości i bezpieczeństwa i jestem wtedy cała dla niego.
        Ale szantażować się nie pozwolę i na histerie nie pozwolę. Nigdy.
      • nangaparbat3 Re: wymuszanie płaczem 16.01.12, 20:08
        .Płacz i konwulsje na podłodze zapoczątkowało hasło"proszę to wymazać i popraw
        > ić,pomogę ci to przetłumaczyć"
        > Młody między jedną serią płaczu i ciskania brudnopisu o ziemię krzyczał "nienaw
        > idzę niemieckiego".W następnej serii"ja chcę do domuuuuuuu".Usłyszeliś

        Trzeba było zanim zacząl się pieklić zaproponować, żeby się chwile pobawil, odpocząl, a potem razem poprawicie.
        • optymist75 Re: wymuszanie płaczem 16.01.12, 22:26
          nangaparbat3 napisała:

          > .Płacz i konwulsje na podłodze zapoczątkowało hasło"proszę to wymazać i popraw
          > > ić,pomogę ci to przetłumaczyć"
          > > Młody między jedną serią płaczu i ciskania brudnopisu o ziemię krzyczał "
          > nienaw
          > > idzę niemieckiego".W następnej serii"ja chcę do domuuuuuuu".Usłyszeliś
          >
          > Trzeba było zanim zacząl się pieklić zaproponować, żeby się chwile pobawil, odp
          > ocząl, a potem razem poprawicie.
          Od przyjścia do domu do początku akcji z zeszytami minęła jakaś godzina którą młody spędził na układaniu lego.Wydaje nam się ,że to wystarczająca ilość czasu po przyjściu ze szkoły do odrobienia lekcji.Ale mogę się mylić.
          Za to dziś...
          M odebrał chłopaków dziś o 15tej.Humor Pani Ex nie pozwolił na przyspieszenie kontaktów o 20 min.Legitymacji dzieciom też nie dała"bo nie",o ciuchach zmiennych na czas ferii nie wspomnę....
          Młody skoro tylko przekroczył próg domu rzucił mi się na szyję smile
          Potem przyszedł i ..."dziękuję ci ciociu że się o mnie troszczysz"i zawisł na mnie smile)
          Co spowodowało przemianę?Tego nie wiemy.Faktem jest ,że przeprosił nas oboje i był tak grzeczny,że aż łezka w oku się zakręciła...
          • nangaparbat3 Re: wymuszanie płaczem 19.01.12, 12:16
            No widzisz, to miłe smile
            Wracając do poprzedniej sytuacji - pracuje z podstawówkowymi dziećmi w świetlicy i rzadko są gotowe do odrabiania lekcji kiedy ja uważam za stosowne, nawet te naprawde ambitne i pracowite. Wtedy działa albo wynegocjowanie jeszcze np. 20 minut zabawy, albo ustalenie jak długo będziemy sie uczyć, i co konkretnie zrobimy, a najlepiej działa: pozwalam na na przykład jeszcze kwadrans zabawy albo (to niemal zawsze) dokończenie tego co właśnie robi, potem podchodzę, przypominam o umowie, ustalamy jak długo będziemy pracować i co konkretnie zrobimy. Jeśli w trakcie nauki widzę, że dziecko jest zmęczone, rozkojarzone, robię przerwe i razem wykonujemy jakieś ćwiczenia, czasem najzwyklejsze gimnastyczne, czasem już bardziej konkretne, na relaksację, koncentrację, itp. Po dosłownie 5 minutach (ale to musi być w formie zabawy i sprawiać im przyjemność, dobrze jak się wspólnie pośmiejemy w trakcie) siadamy z powrotem do nauki, żeby dokończyć to co bezwzględnie musi zostać dokończone. ot takie stare belferskie sposoby, ale nad podziw skuteczne.
            Nie pamiętam ile Młody ma lat, ogólna zasada że im młodsze, tym szybciej sie męczy (i odpoczywa tez szybciej). No i różnie to wyglada u różnych ludzi, ja stara jestem, ale też wolę częstsze a krótsze przerwy. Wazne, żeby odkryc rytm dziecka i dostosowac sie do niego, zwłaszcza w domu, bo w szkole to ono musi dostosować się do szkolnego, moze byc potem naprawdę bardzo zmęczone.
    • rybkka24 Re: wymuszanie płaczem 16.01.12, 20:35
      też właśnie ostatnio przeżyliśmy histerię bo nm nie chciał małemu kupić jego ulubionej zabawki z nowej serii.wygadywał takie głupie rzeczy włącznie z tym że chciałby mieć innego ojca bo ten się do niczego nie nadaje.. a jest właśnie od kupowania.był tak niegrzeczny i tak mi ciśnienie podniósł że miałam ochotę na niego wrzasnąć...żal mi się nm-a zrobiło tak się szarpał zawsze biedaczek w każdy weekend..a mały w sumie więcej szacunku mi okazał niż ojcu...ale to rodzic jest od wychowywania więc mogę tylko zwrócić uwagę i spróbować się zdystansować...no i oczywiście wszystko dla dzieci i olać innych ludzi bo dziecko.houk.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka