Dodaj do ulubionych

specjalny wątek dla pań samodzielnych

02.09.04, 09:01
To oczywiście efekt kolejnego w historii watku na samodzielnej, który wywleka
na wierzch jakies wyrwane z całości wątki. Czżbym znowu głowę popiołem
posypywac miała?
Bardzo proszę ciekawskie samodzielen, które wywlekają na innym forum nasze
wątki, żeby zstapiły choć na chwilę z wyżyn swojego człowieczeństwa i
intelektu i tutaj zabrały głos. Może moja zeskorupiała natura wrednej next
choc trochę zmięknie. Moja wredna dusza machochy łaknie jak kania dżdżu
waszego ciepłego słowa. Bądźcie mi drogowskazem! Bo ja sama błądzę i krzywdzę
nie tylko biedne eksi dzieci ale i ją sama - jakże wspaniałą i przez los a
przede wszystkim przeze mnie skrzywdzona kobietę.
Obserwuj wątek
    • domali Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 02.09.04, 09:16
      Danka, odpowiedzi nie będzie. Przecież my lubimy kisić się we własnym sosie i
      nie pozwalamy samodzielnym na wypowiedzi tutaj.
      • jayin Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 02.09.04, 11:48
        gdzie? gdzie??
        Ej, ja też chcę się powzruszać swoją niedoskonałością opisaną w literaturze
        foralnej!smile

        Na Samodzielnych?
        Idę. Poczytam.
        A potem przez godzinę będę wyciągać z tego wnioski i NA PEWNO stanę się lepszym
        człowiekiem. Tfu. Kobietą.
        smile
        • pom Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 02.09.04, 12:03
          Gdzie są te samodzielne? Może i ja sie czegoś ciekawego dowiem??
          • jayin Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 02.09.04, 12:08
            pom napisała:

            > Gdzie są te samodzielne? Może i ja sie czegoś ciekawego dowiem??

            Już byłam.
            Nic ciekawego. Tzn "nowego".
            Tzn. nie trzeba nawet komentować.

            GENERAL-izacja - standardem PRL-usmile
            Ale niektórym do dziś to zostaje. Nawet w podtekście.
            Niestety.

            To co poza tym na świecie słychać, moje drogie Wiedźmy?
            Tylko nic o terrorystach, bo to ostatnio aż uszy i oczy bolą od tych tematówsad(
      • leeya Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 02.09.04, 19:10
        Alez odpowiedz bedziesmile Tylko wybaczcie, ale wolalam sie zajac chwilowo
        bardziej zdrowiem moim i mojego nienarodzonego malenstwa niz odpowiedziami.

        Jestem autorka watku, ktory tu jest omawiany. Czy ten moj post na "samotnych"
        byl az taki strasznie napastliwy?? Tak strasznie Was Panie urazil?? Przeciez od
        razu zaznaczylam, ze przeczytalam NIEKTORE wypowiedzi i o nich pisze. Nie
        generalizowalam, ze wszystkie takie jestescie. Moze po prostu chcialam pokazac,
        ze te ex sa tez jednostkami myslacymi i czujacymi o czym czasami next
        zapominaja. Nic wiecej. Zacytowalam kilka rzeczy powypisywanych u Was w postach
        i to wszystko. Rzeczywiscie, byly to glownie cytaty z Kwiatka i Kosy, ale
        przepraszam, nie mialam prawa?? Nie mam zamiaru robic jakiejs wielkiej
        awantury, na koncu dopisalam tez, ze przepraszam wszystkie z Was, ktore tak nie
        mysla i nie identyfikuja sie z tamtymi slowami. I podtrzymuje zdanie. W ZADNYM
        moim poscie nie napisalam, ze WSZYSTKIE NEXT SA TAKIE CZY INNE. NIE RZUCALAM
        INWEKTYWAMI typu "wredna" lub podobnymi pod niczyim adresem. Raczej byl to apel
        o pomyslenie o drugiej stronie, bo czasem WSZYSTKIE o tym zapominamy. Ale widac
        przyzwyczajenia rodem z PRLu wyssalam z mlekiem matki i nawet nie wiem, kiedy
        one sie ujawniaja.

        Dlatego tez nie za bardzo rozumiem az taka reakcje.. Ale widac dziwna jestem.

        Pozdrawiamsmile
        Leeya
        • capa_negra Cześć leeya 03.09.04, 09:10
          Widzę, że masz wstep na macochy - cieszę się
          I mam nadzieje, że z waszym zdrowiem wszystko ok.
          Wypowiem się i tu ponieważ w twoim watku dopisałam sie pierwsza wiec....
          Oczywiście pisze za siebie bo każda może mieć rózne odczucia.
          Osobiście nie poczułam sie urazona, a tylko i wyłacznie przykład wyciagnietego
          wątku wydał mi sie mocno chybiony.
          Po za tym ta cała "walka" między "samodzielnymi", a "macochami" ....
          Mamy rózne poglądy częto na te same sprawy bo każda z nas jest w innym punkcie
          zycia zarówno "samodzielnego" jak i "macoszego" i każda z nas jest inna wiec
          każda inaczej odbiera pewne sprawy - to co dla jednej jest big problemem dla
          innej jest niewarte większego zachodu.
          Po za tym o jednym nie pomyslałyśmy ......
          Życie jest tak przewrotne, że każda samodzielna wcześniej czy później ma dużą
          szansę zostać next i macochą, czy też związać sie z partnerem niekoniecznie
          dzieciatym ale było nie było będzie on "macochem" dla jej dziecka - znam wiele
          takich przykładów w najbliższym otoczeniu.
          Podobnie jak niektóre macochy ( nie pisze każda bo rozwodów statystycznie jest
          mniej niż ślubów - na szczeście) mogą zostać kiedyś samodzielnymi.
          Rozmawiajmy wiec - każdej z nas może przydać się "przykład z drugiej strony"
          jeśli nie dziś to za jakiś czas.
          Rozmawiajmy ale nie "szczypmy" sie ot tak poprostu bezinteresownie "dla sportu"
          bo to naprawde niczemu i nikomu nie służy.
          I jeszcze jedno - wszystkim dobrze zrobi jesli nie będziemy podchodzić zbyt
          emocjonalnie do watków które nam sie nie podobają - dotyczy to obu forów.
          Te "nieładne" watki przeważnie zakładane sie w stanie dużego wzburzenia,
          kompletnego doła etc... a czasami każda z nas poprostu potrzebuje sie
          wykrzyczeć.

          Pozdrawiam i wszystkiego najlepsze dla was obu smile
          • jayin Re: Cześć leeya 03.09.04, 09:57
            capa_negra napisała:

            > Rozmawiajmy ale nie "szczypmy" sie ot tak poprostu bezinteresownie "dla >
            sportu" bo to naprawde niczemu i nikomu nie służy.

            Jak to nie??
            Ukrwienie się poprawia ponoć! smile)

            A ogólnie podpisuję się pod twoim postem wszystkimy łapkami.
            • capa_negra jesli to dla zdrowotności.. :-) 03.09.04, 11:08
              to sie szczyp moja droda do woli smile byłoby niepowetowaną stratą gdybyś tak
              przez brak szczypania uszczerbku na zdrowiu miała doświadczyć smile
              Może pijaweczki podrzucić ???
              • jayin Re: jesli to dla zdrowotności.. :-) 03.09.04, 11:13

                Pijawki wysysają, nie szczypią. O. To chyba raczej z kilogram żywych raków
                adekwatniejszy?smile

                Ja tam na zdrowotność nie narzekam, więc poprzestanę na posiedzeniach w loży
                obeerwatorskiej smile

                J.
                • capa_negra no niezłe masz to ukrwienie.... 03.09.04, 11:29
                  faktycznie raki byłyby lepsze, a ja głupia nic tylko pijawki przykładałam -
                  idę raków nazbierać na szczęscie tez zyja w okolicy wink
          • leeya Troche wyjasnien 05.09.04, 15:14
            Ja tez sie ciesze ze wstepu na macochysmile

            Nie chce prowadzic zadnej walki pomiedzy samotnymi a macochmi. Tez w watku na
            samotnych pisalam o spojrzeniu na druga strone "barykady". I tez pisalam o
            roznym momencie zycia, w ktorym sie znajdujemy. I moze mialas racje, ze
            niepotrzebnie wyciagnelam tamten watek kwiatka, ale... no wlasnie. Powinnam
            chyba byla napisac o tym wczesniej, ale jakos nie lubie wyciagac nie swoich
            spraw na forum. Teraz jednak to zrobie.

            Jestem chyba bardzo nietypowa ex. Pewnie, ze na poczatku mnie strzelilo, jak
            moj byly poszedl sobie w pioruny, kiedy ja bylam w osmym miesiacu ciazy. Tylko
            tak szczerze, ten zwiazek nie byl piekny i cudowny. Przynajmniej przez ostatnie
            poltora roku. Odchodzac powiedzial, ze dziecko go nie interesuje. To bylo dla
            mnie jak przebudzenie. Ciesze sie, ze sobie poszedl, bo ja bym nie miala sily
            powiedziec mu, zeby odszedl. Teraz ma next. I o ironio, jest ona starsza ode
            mnie i to duzo. Stad wlasnie w moim poscie byla wzmianka o tym, ze metryka i
            uroda to nie wszystko. Wziela go z cala dobrocia inwentarza, z jego wadami i
            zaletami. Na wlasna odpowiedzialnosc. A ze zna go juz od 10 czy 15 lat, na
            pewno zdaje sobie sprawe, do czego jest zdolny. I chyba sie boi. Nie wiem
            czego, moze mnie, moze tego jeszcze nienarodzonego malenstwa. I to wlasnie ona
            zachowuje sie dziwnie, cos w stylu kwiatka. Moze dlatego wyciagnelam akurat te
            cytaty. Pierwszy raz od dwoch lat moge z czystym sumieniem powiedziec, ze
            jestem szczesliwa. Tak po prostu. Tak po ludzku. I szczerze powiem, jedynym
            moim zmartwieniem sa "poszczypywania" mojej nexi. Nie chce jej oceniac, po
            prostu jej nie rozumiem i koniec na ten temat.

            To tyle w kwesti wyjasnien.

            Dzieki capa_negra za zyczenia. Porod terminowo przewidziany jest na 11
            wrzesnia. I mam nadzieje, ze obejdzie sie bez komplikacji. Jakichkolwieksmile

            Pozdrowienia,
            Leeya
            • capa_negra Leeya 06.09.04, 09:26
              Bardzo spodobał mi sie twój post.
              Tak to jest, że jak opadna z nas emocje i na spokojnie coś napiszemy to okazuje
              się , że wiekszośc i samodzielnych i macoch jest poprostu normalne.
              Normalne kobiety, ze zwykłymi problemami i bardzo różnym bagażem doświadczeń.
              W twoim poście znalazłam kawałek siebie... zanim wyszłam za mąż byłam w 7
              letnim nieformalnym związku - taka miłośc co to ci się rzuca na oczy, uszy i
              rozum.
              I tez bardzo długo prawie 5 lat nie docierało do mnie, że to wszystko nie warte
              funta kłaków.
              Potem 2 lata powoli wyrzucałam faceta z mojego zycia - powoli bo nie mogłam
              zdecydowac sie na ostateczne przecięcie pepowiny.
              Pewnie było mi łatwiej bo nie mieliśmy dziecka, ani nie byłam w ciązy
              Kiedy w końcu to zrobiłam zamiast bólu poczułam cholerna ulge i przezyłam
              najpiękniejszy karnawał w zyciu od dobrych paru lat.
              Na wiosnę poznanałam mojego męża i od 3 lat śmieje sie sama z siebie jaka
              kiedyś byłam beznadziejnie głupia.
              Mam nadzieje, że jeszcze jesteś "na chodzie" .... nagle tydzień ci został.
              Wszystko będzie dobrze, a jak dojdziesz do siebie to napisz jak poszło smile
              Pozdrawiam was obie.
              Olka
    • capa_negra I po co to wszystko?? 02.09.04, 12:18
      Za chwilę ktoś "przpadkowo czytający" bądź "czytający z nudów" wywlecze ten
      watek na samodzielnych i znów sie zacznie długie i wytrwałe wzajemne
      udowadnianie sobie że nikt nie jest wielbłądem, ani żadna samodzielna , ani
      żadna macocha z podsumowaniem "że punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia"
      etc.etc.etc.
      • mamaadama4 Re: I po co to wszystko?? 02.09.04, 15:31
        capa ale ja nie mam zamiaru nikomu nic udowadniać. Dlatego nie napisałam nic w
        tamtym wątku. Tak sobie po prostu upust dałam. A co, przeciez nie na darmo
        wredna baba jestem.
    • marcepanna Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 10:00
      ja jestem ciekawa ile macoch moze z reka na sercu przyznac ze sa szzcesliwe w
      zwiazku i jest tak jak sobie marzyly
      w koncu marzenia sa po to by je spelniac

      czytajac petree i konkubinke mozna sobie wyobrazic jaki koszmar te kobiety
      musza przechodzic meczac sie z facetami ktorzy do zycia sie nie nadaja
      absolutnie
      • pom Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 10:54
        Myślę, że takie pytanie można wszystkim kobietom zadać, nie tylko macochom.
        Powiem tak: wolę moje problemy, które są rozwiązywalne, bo trafiłam na faceta,
        z którym możliwa jest rozmowa i kompromis.
        Ile par bez przeszłości może to o sobie powiedzieć?
        Szczescie nie zależy on liczby żon i dzieci, tylko od ludzi, którzy tworza
        związek, nawet jeśli jest trudniejszy z założenia poprzez rodzinne koligacje.

        Pytasz o szczęście: może zdefiniuj, co rozumiesz przez to pojęcie.
        • jayin Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 11:06
          pom napisała:

          > Pytasz o szczęście: może zdefiniuj, co rozumiesz przez to pojęcie.

          Marzenko, każdy ma inną definicję - więc to chyba nie będzie wymierne pojęcie.
          Zresztą - też zastanawiam się ile kobiet (nieważne czy ex czy next czy itdx)
          powiedziałoby, że w swoim związku jest maksymalnie zadowolone i ma to, czego
          chciało.

          Mi przeszkadza jedna sprawa wyłącznie. Sama zresztą wiesz smile To chyba dość
          optymistyczna wizja związkowa w moim przypadku - tym bardziej, że innych
          problemów brak, a ten się skończy już niedługo.
          Oczywiście zapewne pojawią się tu i ówdzie inne problemiki - ale taki już urok
          życia smile Aczkolwiek takich upierdliwych, jakie były do tej pory i dały
          wszystkim w kość (zupełnie nie związane z macoszeniem, czy ex-szeniem) - raczej
          nie spodziewam się już w moim życiu. Może dlatego, że "na drugi" raz
          wiedziałabym jak ich uniknąć.
          • pom Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 15:12
            Pytanie o definicje szczęścia nasunęło mi się w chwili, gdy zdałam sobie
            sprawę, że nie każdy UMIE być szczęśliwy.
            Jedni mają się nieźle a rozpaczają nad drobiazgiem, drudzy mają wrażenie, że
            złapali pana Boga za nogi - w tej samej sytuacji.
            Gdybym miałam odpowiedzieć na pytanie, czy mój mężczyzna jest w stanie mnie
            uszczęśliwić odpowiem: TAK!

            Istotą szcześcia jest jednak także i to, by umieć uszczęśliwić samego siebie i
            pozwolić sobie na szczęście.

            Ale, jak mawiał Kilpig, to już zupełnie inna historia.smile
      • jayin Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 11:02
        marcepanna napisała:

        > ja jestem ciekawa ile macoch moze z reka na sercu przyznac ze sa szzcesliwe w
        > zwiazku i jest tak jak sobie marzyly
        > w koncu marzenia sa po to by je spelniac

        Jako macocha - ja, ja!!! Żadnych macoszych problemów!...wink ŻADNYCH.
        Z ręką na sercu. (czyją ręką?? Bo ja tam nie wiem czy chcę, żeby ktoś obcy
        łapsko kładł mi w okolicach serca, khm...wink

        Jako kobieta - zgrzytam zębami w sprawie roboty Osobistego. Ale to nie ma
        żadnego związku z macoszeniem..wink Zresztą i tak to już ostatni miesiąc tego
        zgrzytania, więc w sumie przestanę w ogóle narzekać.
        Będzie nienaturalnie przyjemnie.
        wink
      • naturella Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 11:06
        Marcepanno,
        mogę z ręką na sercu powiedzieć, że JAsmile Wiedzie nam się coraz lepiej
        finansowo, wszystko się układa, mieszkanko się buduje. Związek jako taki jest
        super, kochamy się bardzo pogodnie i szczęśliwie. Macochowych problemów nie mam
        żadnych, oprócz tego, że chłopakowi nasila się wiek dojrzewania i mąż zgrzyta
        zębami na jego wybryki - ale traktujemy to raczej na wesoło.
        I już.
      • capa_negra Ja jestem szczęściwa - reką na sercu 03.09.04, 11:25
        jestem szczęsliwa bo
        - mam bardzo tolerancyjnego i dobrego męza, z którym najpierw się
        zaprzyjaźniłam a dopiero potem zakochałam
        - mamy podobne priorytety i dążenia w zyciu
        - nie mamy problemów na lini my teściowie, ja jestem ukochana synowa a z męża
        to sie śmieje że jak tak dalej pójdzie to go mój ojciec adoptuje
        - mamy dobre stosunki z dorosłymi dziećmi męża - kontakty typowo towarzyskie
        jak "ze zwykłymi dobrymi znajomymi"
        - mamy poprawne stosunki z była zona mojego męża, mimo ze na poczatku były
        pewne drobne zgrzyty wypływające nie tyle z faktu ze to konkretnie ja pojawiłam
        sie w jego zyciu tylko raczej z takiej pewnej zadry w sercu ex - on sobie
        ułozył zycie, a ja jestem sama... - od dawna juz nie jest sama

        Może jestem szczęśliwa bo mąz ze swoja była zona rozstał się w zgodzie długo
        przede mną, pracują razem wiec trudno się żreć na okragło, dzieci sa dorosłe
        wiec nie ma kwestii alimentów etc. a raczej jest kwestia prezentów dla
        wnuków smile, ale ta kwestie załatwiamy razem i w uzgodnieniu z eks - poprostu
        jest zwyczaj ściepy na konkretny prezent zamiast iluś tam drobnych i
        niekoniecznie potrzebnych.
        A marzenia .... te w sensie emocjonalnym ( bezpieczny dom i facet z którym
        chce się przezyc zycie ) juz się spełniły - mam jeszcze tylko jedno skończyc
        budowe domu i myślę, że w ciagu 2 lat mi sie to uda a potem....... a potem będę
        marzyc dalej - jeszcze nie wiem na jaki temat smile
        I mogłabym tak jeszcze długo wymieniać
      • doratom Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 12:55
        Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem baaaaaaaaaaaaaaaaardzo szczęśliwa. Ale
        gdybym mogła cofnąć czas mając świadomość tego, co przeżyłam, na widok
        każdego "dzieciatego" faceta uciekałabym gdzie pieprz rośnie.
        • mamaadama4 Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 13:15
          Ja jestem!!!!!
          A "niedogodności" macosze temu szczęściu nie umniejszają.
          A wątek załozyłam nie z frustracji ale z przymróżeniem oka. Zawsze w takich
          sytuacjach żałuję, że tu nie mozna "buxiek" wkleić.
      • robaczek70 Re: specjalny wątek dla pań samodzielnych 03.09.04, 14:26
        a ja jestem szczęśliwa, jestem z facetem który według eks do niczego się nie nadawał jestem macochą dwójki dzieci mam własnego syna i jeszcze za trzy tygodnie urodzi się nam nasze wspólne maleństwo - jestem szczęśliwa do szaleństwa i nigdy nie żałowałam ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka