batka.makatka00
05.10.14, 11:28
Ciekawa jestem Waszej opinii na temat egzekwowania odpowiedzialności, także finansowej od starszych nastolatków. Piszę o starszych ponieważ niefrasobliwość małych częściej jestem skłonna usprawiedliwić.
Do rzeczy. Kupiłam bardzo przydatny przedmiot do korzystania dla wszystkich domowników - wartość kilkadziesiąt zł. Młody z domu wyniósł i zgubił a zapytany lekceważąco stwierdził coś w stylu "się zgubiło i co z tego". Nie robiłabym problemu ze zgubienia (zdarza się) ale włożyłam trochę wysiłku w wyszukanie na rynku tej rzeczy, wszystkim sprawiała przyjemność, wydałam trochę kasy a ten olewa. Wkurzyłam się i zażądałam odkupienia przedmiotu z własnego kieszonkowego. Jeszcze bardziej ruszyło mnie , że musiałam przypominać o realizacji. Młody wyraźnie dawał upust swojemu niezadowoleniu ale dopięłam swego - uważacie, że słusznie?
Nie wiem skąd u niego takie nastawienie. Inne dzieci miały normalne podejście do wspólnej własności, szacunek dla pieniądza, rozliczanie a tu nie pierwszy raz pojawił się problem podobnie jak z oddawaniem długu rodzeństwu.