Dodaj do ulubionych

Do mamuś z tego forum:)

09.09.04, 14:45
Kochane "dzieciate" dziewczyny - jak rozwiązujecie sprawę opieki nad dziećmi?
Żłobek, opiekunka???
Jakie to koszty?
Obserwuj wątek
    • capa_negra Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 14:52
      Co prawda nie jestem mamumus wiec ci nie pomoge.....ale czyżbyś moja droga coś
      zdziałała w wiadomym temacie smile)))
      • naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 14:56
        capa_negra napisała:

        > Co prawda nie jestem mamumus wiec ci nie pomoge.....ale czyżbyś moja droga
        coś
        > zdziałała w wiadomym temacie smile)))

        A nie, jeszcze nic. Ale dzisiaj własnie rozmawiałam z jedną z naszych macoszek
        i tak mnie naszło na smętne rozważania... że, jak już się zdecydujemy na
        dzidzię, a miało to następić na początku przyszłego roku, to trzeba będzie też
        pomyśleć o tym, co będzie później... czyli o powrocie do pracy. Z pensji mojego
        męża się nie utrzymamy, więc mój powrót do pracy nastąpi prawie od razu. Będę
        musiała też zmienić pracę na gorzej płatną, ale za to do 16.00. No i co
        wtedy... zarobię 1500 zł, a 1200 oddam opiekunce? No i ciekawa jestem, jak mamy
        to rozwiązują...
        • capa_negra Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:07
          Też jestem ciekawa jak i przyznam szczerze, ze kwestia opieki po urodzeniu jest
          jednym z podstawowych czynników powstrzymujacych mnie przed ciąża.
          Nawet nie miał by mi kto pomóc po porodzie - najbliższe kobiety w rodzinie to
          zony stryjecznych braci mieszkająca 50 km ode mnie ..wiec raczej pomoc w
          wieczornych kapielach w gre nie wchodzi..
          Z koleżanek jedna dobra dusza ewentualnie wchodziłaby w gre - pozostałe, albo
          niedzieciate, albo daleko..
          Instytucja babci tez nie wchodzi w grę, bo albo wiek nie pozwala albo brak
          kontaktu.
          Z tego co pamietam to twoja mama równiez jest daleko od ciebie i wpełni czynna
          zawodowo.
          A mój zegar biologiczny wydzwania ostatnie kuranty...
          Tak sobie czasami mysle, że najlepiej byłoby wpaść - stałoby sie, dokonane i
          nie ma nad czym sie zastanawiac tylko o zdrowie dbac ..ale ta opcja w moim
          przypadku tez nie wchodzi w grę smile
          Niestety prawda jest taka , że mim człowiek starszy tym wygodniejszy i tym
          trudniej się zdecydowac
          • madalenka25 Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:50
            Babcia to skarb ale że ze mnie bardzo samodzielna kobieta była to Mała gdy
            skończył mi się macierzyński poszła do żłoba oj nasłuchałam sie ze "macocha"
            jestem itp ale bardzo dobrze wspominam ten czas, Mała pogodna, usmiechnięta
            zawsze była dopatrzona - fakt że gdy chorowała to był problem i wtedy na pomoc
            wzywałam moją mamę albo moją babcie
            gdy skończyła 2 lata i cztery miesiące poszła do przedszkola i znowu była
            najmłodsza ale że też bardzo samodzielna to było ok
            ale gdy przypomne sobie ten bieg i zycie z zegarkiem w ręku to mi sie słabo robi
            co mi wcale nieprzeszkadza pomarzyć czasem o maleństwie
          • lideczka_27 Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 18:51
            capa negra, fakt, że rodziłam siłami natury, więc byłam może w lepszym stanie
            niż dziewczyny po cesarce, ale OD POCZĄTKU kąpałam młodego sama. Wiesz, jak mój
            chłop pracuje... A często gęsto nie dość, że zostawałam z maluchem sama, to
            jeszcze z młodą, bo w czerwcu wziął ja do nas na 2 tygodnie a sam do roboty
            jeździł. Mama przyjechała do mnie na 2 tygodnie, gdy tylko wyszłam ze szpitala,
            ale odganiałam ją od pomocy w obawie, że ona wyjedzie a ja zostanę sama i sobie
            nie poradzę. Więc tylko asystowała przy kąpieli, a dokł. stała z boku na
            wypadek, gdyby mi się słabo zrobiło czy coś... Zależy jaki Ci się dzidziuś
            trafi. Jeśli nie kolkowy, przy apetycie i mający melodię do spania, to
            macierzyństwa nie odczujesz (w sensie kłopotów, oczywiście). Dziecko to zawsze
            ryzyko. Ale myślę, że zbyt dużo szumu wokół tego się robi, bo naprawdę nie
            wszystkie maluchy to drące się przez całe noce zawiniątka, alergicy itd. Mam
            kilka koleżanek z takimi młodymi jak moje i żadna nie narzeka na
            jakieś "niedogodności", więc może zaryzykuj wink A do kąpieli możesz przez te
            kilka dni, tygodni poprosić przyjaciółkę (moja matula ma 3 dzieci, żadnej z nas
            nie kąpała, bo się bała wink Ciotka przychodziła kąpać).

            pozdrawiam ciepło
            lidka
            • capa_negra lideczko 10.09.04, 10:06
              Masz racje moja droga, że nie każde dziecko to zywioł wcielony i chodząca
              choroba tylko....
              - moj pediatra jak mnie widzi to się drze.. o to to dziecko co to wiecznie
              kolke miało (a to dziecko ma teraz omałoco 37 lat)
              - ja alergik, brat alergik, mój ojciec alergik, syn mojego męza alergik, reszty
              dzieci alergicznych " po rodzinie" nie chce mi się wymieniac smile
              ale to byłby jeszcze pikuś
              - nie mam kompletnie zadnej kobiety w rodzinie która mogłabymi cośkolwiek na
              poczatku pomóc czy udzielić paru złotych rad - teściowa 73 lata, cukrzyca i nie
              ma pól stopy, z własna matka nie rozmawiam od 20 lat.
              Do tego ja 37 mąż 49 lat na karku i prawda jest taka, że wygodnictwo każdemu z
              nas siedzi na ramieniu.
              Poza tym za 20 lat to my będziemy stare grzyby, a nasze dziecko mało by
              dopiero 20 lat.
              Z której strony do tego nie podchodze z każdej jednakowo do d..y
            • domali Re: Do mamuś z tego forum:) 13.09.04, 15:00
              Ja urodziłam siłami natury, ale przez dwa tygodniu dzieki Bogu mogłam być u
              rodziców i oni zajmowali się kapielą smile Ja nie byłam w stanie nawet ubrać.
              A potem, po tych dwóch tygodniach byłam już sama, tzn z mężem, ale nieobecnym
              wiecznie. Chociaz na kąpiele starał się do domu wracać.
    • naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:09
      Hym... babcia nie wchodzi w grę, bo jedna mieszka 300 km ode mnie, a druga
      wprawdzie 25, ale jest to w jej przypadku odległość niwecząca ten plansmile 2/3
      etatu u mnie się nie da wynegocjować. W ogóle nie mam co marzyć, bo to się nie
      uda. U mnie w pracy godziny jakiekolwiek nie istnieją i się siedzi ile trzeba.

      Echsad
    • nooleczka Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:12
      Potwierdzam to co napisała burza.
      Babcia. Przydatna we wczesnym dzieciństwie, a potem gdy dziecko choruje w
      przedszkolu - a mój na poczatku przedszkola chorował bardzo, oj bardzo sad

      Z tego co wiem opiekunki w Waiwe biorą średnio 8 zł za godzinę.
      • naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:14
        nooleczka napisała:

        > Potwierdzam to co napisała burza.
        > Babcia. Przydatna we wczesnym dzieciństwie, a potem gdy dziecko choruje w
        > przedszkolu - a mój na poczatku przedszkola chorował bardzo, oj bardzo sad
        >
        > Z tego co wiem opiekunki w Waiwe biorą średnio 8 zł za godzinę.

        To już w ogóle suuuper...sad czyli średnio 80-100 zł dziennie, przez 20 dni w
        miesiącu, to 1600-2000 zł miesięcznie???
        • chalsia Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 16:52
          Teraz już rozumiesz skąd się tak czesto biorą tak wysokie koszty utrzymania
          dzieci, o których mowa na samomamie?
          Ja za opiekunkę płacę ca. 1400 - 1600 miesięcznie.
          Prywatne przedszkole to min. 800 zł.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 17:01
            Chalsia, nie przypominam sobie żadnej dyskusji o kosztach, w której brałabym
            udział...
    • agamagda Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:42
      U mnie dotychczas sprawa była opiekunka do mojego powrotu z pracy. Od
      pojawienia się Najmłodszej mój M pracuje w domu i korzystamy z dorazniej pomocy
      (opiekunka 8 zł na godzinę) Babcie niestety nie mogą pomóc z uwagi na odległość
      i pracę. Przy pierwszym dziecku studiowałam i miałam w domu fille au pair -
      dziewczynę która w zamian za mieszkanie i jedzenie zostawała parę godzin z
      Małym - ale w Polandzie chyba tego się nie praktykuje. Poszukaj może tez mam z
      którymi wymiennie możesz się zajmować latorościami. Przedszkole i żłobek wg
      mnie to nie najlepsze rozwiązania z uwagi na choroby dziecka dużo częstsze niż
      nam się na początku optymistycznie wydają. Pozdrawiam mamusie gorąco.
    • yokono Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:45
      zalapalam sie na dluzszy urlop 6 mcy +wypoczynek z 2 lat i zalegly . wyszlo 8
      mcy.w tym czasie 2-3 razy w mcu pojawialam sie w pracy . z malym zostawal maz.-
      prowadzil wtedy firme .a potem wrocilam na 7 godz do pracy.byly rodzinne
      dyzury,doslownie grafik-moja siostra, tesciowa , moj tata a do 10 rano maz.od
      roku pracuje juz w pelnym wymiarze (synek ma teraz 2 lata). od czerwca maz
      poszedl "na etat". malym zajmuje sie moja kuzynka (50 zl dziennie za 9 h , w-
      wa) srednio 3 dni w tyg. w pozostale tesciowa i moj tata.
      takze nie jest to proste.za niecaly rok planujemy starac sie o nastepne.synek
      pojdzie do przedszkola , a my powtorka z rozrywkismileale warto
      pozdrawiam
      yoko
      • naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:52
        Kurcze, potwierdzają się moje obawy. Nie jest tak prosto. A właściwie w ogóle
        nie jest... Oboje z mężem pracujemy w totalnie pełnym wymiarze - od
        poniedziałku do piątku, przez 10-12 godzin dziennie. Babci niet, cioci niet.
        Możliwości pójścia na 1/2 etatu niet. Finansowych na opiekunkę też niet, jeśli
        zmienię pracę na taką do 16.00.

        No i co tu zrobić... Zostaje żłobek (baaardzo niechętnie bym to rozważała),
        albo jakaś taka opiekunka-ciocia (bierze pod opiekę kilkoro dzieci, dowozi się
        do niej do domu) - czy któraś z Was słyszała o takiej formie? Bo tak mi to
        przed chwilą do głowy wpadło...
    • konkubinka Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 16:25
      czuje ze ktos o mnie plotkowal....smile
      zlobek Nat jest dotowany przez panstwo , raczej groszowe sprawy.Przedszkole
      potem drozsze , w Wawie jakis do 400 zl.Oczywiscie mowie o panstwowych.
    • lideczka_27 Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 18:56
      nat, ja siedzę w domu. Jak tylko się mojemu młodemu wkroczy w etap
      samodzielności (słowem nie będzie już rżnął w pieluchy i będzie się można z nim
      dogadać, to pójdzie do przedszkola, oczywiście publicznego; miałam okazję
      odwiedzić kilka i niczym nie ustępują tym prywatnym). Myślę, że jak będzie miał
      2.5 roku, może 3 lata, to pomaszeruje. Ja mam babcię na podorędziu, ale gdyby
      brakło, to zapisałabym do żłoba. Dlaczego? Bo moja pensja to by było jakieś 2/3
      tego, co musiałabym oddać opiekunce, więc jaki sens. A poza tym opiekunki to
      znów nie taki świetny wynalazek, jak się do niedawna wszystkim wydawało.
      Ja wiem, że to wszystko to trudne decyzje, no ale kiedyś zapaść muszą wink
      pozdrówka
      lidka
    • bejbiko do Naturelki 10.09.04, 08:54
      Ja urodziłam Maksa rok temu. Miałam w planach sama się opiekować dzieckiem
      przez trzy lata. Ale uwierz mi, że ciagnie mnie do pracy, do szkoły. Nie umiem
      cały dzień sprzatać i gotować, do tego opieka nad dzieckiem. Nie wyrabiałam z
      obowiazkami. Cała moja rodzina mieszka w Krakowie. Nie mam nikogo do pomocy a
      mój mąż cały dzień pracuje. Postanowiłam poszukać opiekunki. Po przemyśleniu
      oddałam Maksa do żłobka. Szukałam dobrego i znalazłam. Tak mi sie wydaje....
      Teraz Maks chodzi do żłobka na 4 godziny dziennie. Mam czas na sprzatanie i
      gotowanie. Odbieram małego ok 13 i mogę się już tylko z nim bawić. W domu
      wszystko zrobione. Narazie jestem bardzo zadowolona. Maks uczy się jeść
      samodzielnie (zjada kanapki i pokrojone owoce) i po każdym posiłku robi siusiu
      na nocnik. Udało mu się też zrobić kupkę. To są jego małe sukcesy po kilku
      dniach w żłobku. Jest super. Uwierz mi, że żłobek to nic złego. Możesz
      spokojnie o tym myśleć. Gdybym nie miała pewności, że mój syn dobrze sie tam
      bawi i zjada cały obiad to z pewnością bym go nie oddała. Nie martw się!!
    • bejbiko Do Naturelki 10.09.04, 08:57
      Acha... za żłobek w tym miesiacu płaciłam 198zł!! A obiad jaki podają to
      szok!!! Ja nie ugotowałam Maksowi takiego. Na talerzu: ziemniaki ze
      szczypiorkiem, mus z dyni, sałatka z ogórka, kotlecik i buraki. Do tego zupka z
      kluskami lanymi. Dla takiej ilości dzieci łatwiej gotować.
      Poza tym w grupie zapisanych jest 15 dzieci i 4 opiekunki. A przez pierwsze dwa
      tygodnie przychodzi tylko 5 dzieci. Super.
      • naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 09:39
        Bejbiko, pocieszające jest to, co napisałaśsmile Ja mam niestety podświadome
        obawy, że żłobek to coś okropnego, że dzieci ciągle płaczą, leżąc w brudnych
        pieluchach - ale chyba faktycznie to nie do końca tak. Wiem, że Domali jest
        bardzo zadowolona ze żłobka i jej Wiktorek też.
        Tylko jedna rzecz - 4-miesięczne dziecko jest chyba, kurcze blade, totalnie za
        małe na żłobek sad((
        • linusia_75 Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:06
          No nie tylko dom jest zadowolona ze żłobka, jej synowa też wink. A o inny żłobek
          chodzi, choć też w W-wie. W żłobkach naprawdę wiele się zmieniło w ostatniej 20-
          latce wink.
          No nie ma lekko, ale myślę, że nie jest też aż tak źle.
          Po pierwsze 8 zł za godzinę to wysoka stawka, płatna raczej w sytuacji opieki
          na godziny a nie na 8-10 godz. codziennie lub przy pośrednictwie agencji.
          Myślę, że bez problemu znjadziesz kogoś za 1000-1200 zł, albo z polecenia, albo
          przez znajomych znajomych. Brat zatrudnił opiekunkę za 5 zł, młoda dziewczyna,
          żadna Ukrainka wink, z której byli bardzo zadowleni.
          Żłobki straszne nie są, przerobiłam. Fakt, oddanie tam malucha
          kilkumiesiecznego to ostateczność, ale po doświadczeniach z córką doszłam do
          wniosku, że rok to optymalny wiek. Dziecko zaczyna chodzić i jest już względnie
          niezależne a adaptuje się łatwiej niż te starsze.
          Jako że własnie w drodze rodzeństwo, postanowiliśmy zacisnąć pasa i oddawać
          moją marną pensję opiekunce przez pół roku, a roczne dziecko posłać do żłobka.
          Warto jednak mieć świadomość, że w przypadku żłobka opieka awaryjna jest
          niezbędna, choć są i takie cuda jak dzieci rzadko chorujące wink.
          Pozdrawiam, naturello i nie kombinuj za długo wink. Gdyby człowie chciał mieć
          tak wszystko na ostatni guzik dopięte, to w życiu by się na dzieci nie
          zdecydował wink.
          Linusia
          • naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:10
            Liniusia, dziękuję Ci. W trakcie czytania Twojego postu właśnie podobnie
            wymyśliłam - opiekunka do roku, a ptoem żłobek... Masz rację z tym
            kombinowaniem, ja po prostu jestem maksymalna plannerkasmile i wszystko muszę mieć
            na ostatni guzik. Ale faktycznie, nie będzie tak źlesmile

            • linusia_75 Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:42
              Hehe, ja to dopiero jestem planerka wink. Ale co racja to racja, kiedy
              zachodziłam w pierwszą ciążę, to tylko rozważałam różne warianty opieki i za
              nic na opiekunkę nam nie starczało. Przez ten rok z kawałkiem (ciąża plus 6
              miesięcy macieżyńskiego) sytuacja jednak się zmieniła na tyle, że udało się
              zrobić kombinację tatuś-dziadek(awaryjnie)-niania. O żłobku pomyśleliśmy kiedy
              młoda miała coś ponad półtora roku, spróbowaliśmy 2 miesiace przed 2 urodzinami
              i nie żałujemy, chociaż chorowała sporo i bez teścia byśmy sobie nie poradzili.
              Teraz młoda poszła do przedszkola, my jesteśmy z niej dumni bo jest dzielna, a
              chociaz jest z końca roku, to ze wszystkim świetnie sobie radzi.
              W lutym urodzi się jej brat czy siostra, a jak rozwiążemy kwestię opieki?
              Toż to jeszcze rok czasu smile.
              Linusia
        • konkubinka Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:16
          Jesli masz potrzebe to pomyslalabym o zlobku na twoim miejscu.Pomysl ze sa
          kobiety , ktore nie maja szans zamarzyc o opiekunce, a poza tym ja osobiscie
          ale to moje zdanie , w zyciu nie oddalabym pod opieke moich dzieci obcej
          kobiecie .W zlobkach masz personel wykwalifikowany , ktory podchodzi do tego
          odpowiednio.Oczywiscie ze sa lepsze i gorsze placowki ale jak widac i ja i
          Bejbiko i Domali trafilysmy na dobre.Znam wiele osob zadowolonych ze zlobka ,
          sama chodzilam do zlobka itp itd.Oczywiscie opiekunka moze tez byc
          wykwalifikowana ale to jednak jest juz osoba fizyczna z charakterem
          slabosciami , nigdy nie dowiesz sie o niej wszystkiego.W zlobku jest nadzor, sa
          w pracy, patrza sobie na rece , maja dyrektorke nad soba , nad dyrektorka jest
          wyzsza instancja.
          Acha, zlobki sa od 3 miesiaca.
          Widzisz ja np ogladalam film dokumentalny o opiekunkach i tez moglabym miec
          negatywny obraz tej instytucji .Nie mam , wiem , ze ludzie korzystaja ja jednak
          wolalabym zlobek.
          Poza wszystkim troche dziwi mnie planowanie przed zajsciem w ciaze co sie zrobi
          z dzieckiem.Naprawde nigdy nie wiesz co ci zycie przyniesie, nie wiesz jakie
          bedzie twoje dziecko , ba , nawet nie wiesz czy nie beda to np trojaczki.
          Wg mnie jesli chce sie miec dzieci powinno sie dazyc do tego aby spedzac z nimi
          jak najwiecej czasu a i tak wszystko wyjdzie w praniu.Dziewczyny zrozumcie to ,
          ze od wiekow swiat jest tak skonstruowany , ze dziecko potrzebuje matki , jej
          bliskosci , karmienia piersia (nie odciaganym mlekiem).Potrzebuje aby to
          wlasnie matka byla przy nim gdy zaplacze.Naprawde nie rozumiem tego ze juz
          przed zajsciem w ciaze planuje sie co z tym dzieckiem sie zrobi , planuje sie
          ze to bedzie klopot.Dziecko moze nie nadawac sie do pojcia do zlobka ze
          wzgledow psychicznych.Dziecko moze byc na cos chore , moze urodzic sie za
          wczesnie a poza tym i matka moze cala ciaze przelezec lub po porodzie miec
          komplikacje.Nie zawsze jest tak jak zaplanujemy.
          Poza tym tlumaczenie ze on placi alimenty to ja musze isc do pracy tez nie jest
          na miejscu.To on ma swoje zobowiazania tak samo jak i Wy i Wasez dziecko nim
          bedziecie.I tak jak mnie doradzacie , slusznie zreszta, bo rzeczywiscie ja juz
          dzieciom dalam ten pierwszy rok bliskosci, zebym poszla do pracy ,
          usamodzielnila sie tak samo uwazam , ze facet powinien dazyc do tego abyscie Wy
          tak jak jego eks mogly cieszyc sie macierzynstwem.
          Nie chce sie tu z nikim klocic , mamy prawo do odmiennego zdania , mam nadzieje
          ze nikogo nie urazilam.
          • mikawi Re: Do konkubinki 10.09.04, 10:27
            > Poza tym tlumaczenie ze on placi alimenty to ja musze isc do pracy tez nie
            jest na miejscu.To on ma swoje zobowiazania tak samo jak i Wy i Wasez dziecko
            nim bedziecie.

            Konkubinko, z całym szacunkiem, ale powiedzeniem sobie i mojemu partenrowi że
            ja i nasze dziecko tez jesteśmy jego zobowiązaniem nie spowoduje że jego pensja
            poszybuje nagle do góry. Bądźmy realistami - rodzina z długoletnim kredytem na
            mieszkanie, średnimi lub wręcz niskimi pensjami i zobowiązaniami wobec dzieci z
            poprzedniego małżeństwa nie jest w stanie zrezygnnowac z jednej pensji tylko
            dlatego że tak powinno być że kobieta powinna móc zostac z dziećmi.
            Dla przykładu - jak wybrnęłabys z naszej sytuacji: jego pensja 900zł. Z tego
            płaci alimenty, nawet gdyby były one dużo niższe - jak mielibyśmy sobie
            poradzic tylko z tej pensji skoro sam kredyt i czynsz wynosi 1150 zł?
          • naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:36
            Jezu... Czy na tym forum nie można założyć jednego wątku, w którym nie byłoby
            słowa ALIMENTY??? Co tu alimenty mają do rzeczy? Czy ja o nich pisałam?
            Alimenty są niewielkim wydatkiem w naszym budżecie. Mój mąż i ja zarabiamy nie
            najgorzej, ale jednak nie na tyle super, żeby można było rok albo więcej żyć z
            jednej pensji. I tyle. W tym cały problem. Alimenty, poprzednia żona itp., nie
            mają tu znaczenia. Podobne rozterki mają osoby, które są przed ślubem, bez
            ślubu, albo też po pierszym ślubie. Rynek pracy niestety jest taki sam dla osób
            rozwiedzionych i nie, więc nie ma co tutaj podciągać wszystkiego pod tę jedną
            kwestię... która nawet mi do głowy nie przyszłasmile
            • konkubinka Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:45
              sorry Nat , nawiazalam troche do prywatnej rozmowy z Mikawi stad o tych
              alimentach.
              Widzicie i tak to jest jak sie patrzy z boku.Rynek pracy jest fatalny , dla
              Twojego M Mikawi bardzo fatalny i ja to rozumiem.Bo ja naprawde szukajac pracy
              spotkalam sie z wielkimi trudnosciami.Rozumiem ze w konkretnym przypadku jak
              Twoj Mikawi Twoj powrot do pracy bedzie pewnie konieczny.ALe wiesz ze sa
              przypadki nam znane gdzie nie jest to konieczne a i tak bylo
              zaplanowane.Jednoczesnie spotykam sie ze zdaniem , ze dla mnie matki dwojki
              dzieci i to kazde z innym ojcem , nie bedzie az tak trudno sie usamodzielnic.
              Mamy troszke inne zdanie w temacie macierzynstwa , nie chce sie
              klocic .Poprostu Wam je przedstawilam.
              Wracajac do tematu - ja jestem za zlobkiem albo babcia przez pierwszy rok jesli
              jest taka.
          • naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:48
            konkubinka napisała:

            > Poza wszystkim troche dziwi mnie planowanie przed zajsciem w ciaze co sie
            zrobi z dzieckiem.

            Tego to ja z kolei nie rozumiem... jak można nie zaplanować tak ważnej życiowo
            sprawy? Jak można chociaż nie mieć podstaw działania w przyszłości??? Rozumiem,
            że dziecko może być chore itp - nie zakładam tego, bo chyba nikt tego nie
            zakłąda - ale muszę mieć choćby podstawowy plan, co dalej! Inaczej chyba bym
            tkwiła w epoce kamienia łupanego i pukała do sąsiadek, żeby pożyczyły do
            pierwszego...


            > ze od wiekow swiat jest tak skonstruowany , ze dziecko potrzebuje matki , jej
            > bliskosci , karmienia piersia (nie odciaganym mlekiem).Potrzebuje aby to
            > wlasnie matka byla przy nim gdy zaplacze.Naprawde nie rozumiem tego ze juz
            > przed zajsciem w ciaze planuje sie co z tym dzieckiem sie zrobi , planuje sie
            > ze to bedzie klopot.

            Ale ta matka jest tylko człowiekiem i jej potrzeby też muszą być brane pod
            uwagę. Nie nadaję się na matkę, która będzie parę lat siedziała z dzieckiem. Z
            różnych względów. Jestem osobą zbyt ambitną i żywiołową, żeby siedzieć w domu.
            Wiem, że byłoby to dla mnie wielkie nieszczęście... a to z kolei odbiłoby się
            na dziecku. W mojej rodzinie nie mam takich wzorców, mam raczej zakodowany od
            pokoleń przekaz, że kobieta powinna pogodzić rozwój dziecka z własnym rozwojem.


            > Poza tym tlumaczenie ze on placi alimenty to ja musze isc do pracy tez nie
            jest na miejscu.To on ma swoje zobowiazania tak samo jak i Wy i Wasez dziecko
            nim bedziecie.

            Na ten temat już pisałam i ja i Mikawi... dla mnie to nie ma nic do rzeczy.


            > tak jak jego eks mogly cieszyc sie macierzynstwem.

            Słuchaj, ale ja mam totalnie w dupie to, jak eks się cieszyła, czy się cieszyła
            i co robiła ze swoim dzieckiem. Nie jest to dla mnie żaden wzorzec, żaden powód
            do zazdrościu, czy w ogóle zastanawiania się. Tak samo, jak wybór sąsiadki z
            bloku, że chce zostać z dzieckiem w domu, a inna wróciła do pracy, kiedy
            dziecko dziecko miało 4 miesiące.
            To nasza rodzina, nasze wybory, moje wybory i to, kto jak miał, nie ma dla mnie
            znaczenia i nie jest wytyczną... Być może eks się cieszyła i moja sąsiadka też
            cieszy się macierzyństwem, ale ja nie chcę, nie mogę i nie powinnam - to jest
            mój wybór i moja konieczność, jeśli chcę dla siebie i dla mojego dziecka
            godnego, normalnego życia. I tego samego wymagam od mojego męża. Jesteśmy
            partnerami i oboje w tym samym stopniu ponosimy konsekwencje naszych wyborów -
            finansowe, bądź inne. I daleka byłabym od takiego stweirdzenia, że to kobieta
            jest od dzieci, a facet od zarabiania. Być może prawdziwe było to przed wojną,
            ale nie na obecnym rynku pracy i przy obecnych budżetach rodzinnych. I nie przy
            obecnej mentalności kobiet...

            Poza tym naprawdę, nie prosiłam o ocenianie mojego wyboru, zarówno chęci
            urodzenia kiedyś dziecka, jak i tego, że chcę wrócić do pracy z różnych
            względów. To dla mnie oczywiste, że zostanę z dzieckiem max 4-5 miesięcy. I
            pytanie dotyczyło tego, w jaki sposób to zorganizować...
            • konkubinka Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:05
              "Jak można chociaż nie mieć podstaw działania w przyszłości??? "
              nie uwazam aby zaplanowanie tego juz bylo podstawa dzialania
              "Ale ta matka jest tylko człowiekiem i jej potrzeby też muszą być brane pod
              > uwagę. Nie nadaję się na matkę, która będzie parę lat siedziała z dzieckiem.
              Z
              > różnych względów."

              od kiedy jestes matka zycie dziecka jest calkiem zalezne od ciebie.Juz nie
              jestes tylko Ty i Twoje ambicje.

              " Słuchaj, ale ja mam totalnie w dupie to, jak eks się cieszyła, czy się
              cieszyła
              >
              > i co robiła ze swoim dzieckiem. Nie jest to dla mnie żaden wzorzec, żaden
              powód
              >
              > do zazdrościu, czy w ogóle zastanawiania się. Tak samo, jak wybór sąsiadki z
              > bloku, że chce zostać z dzieckiem w domu, a inna wróciła do pracy, kiedy
              > dziecko dziecko miało 4 miesiące.
              > To nasza rodzina, nasze wybory, moje wybory i to, kto jak miał, nie ma dla
              mnie"
              nie napisalam o eks , tylko o Twoim partnerze.No ale oczywiscie najwieksza role
              graja tu potrzeby.Mam wrazenie ze niektorzy planuja dzieci "bo tak trzeba" a
              niedlatego ze chca byc rodzicami.

              "Poza tym naprawdę, nie prosiłam o ocenianie mojego wyboru, zarówno chęci
              > urodzenia kiedyś dziecka, jak i tego, że chcę wrócić do pracy z różnych
              > względów. To dla mnie oczywiste, że zostanę z dzieckiem max 4-5 miesięcy. I
              > pytanie dotyczyło tego, w jaki sposób to zorganizować..."
              totez przepraszam i napisalam ze to tylko moje zdanie i ze wcale nie potepiam
              (nie oceniam tez)Nie chcialam Cie urazic.

              "Jestem osobą zbyt ambitną i żywiołową"
              ja tez jestem ale to nie ma nic do rzeczy , jedna z moich ambicji jest to ,
              zeby moje dzieci mialy ze mna wspomnienia z dziecinstwa.

              nie rozumiemy sie w tej kwestii i tyle , nie widze powodu by sie o cos
              spierac.Kazda z nad jest innym czlowiekiem, inaczej wychowanym i do czego
              innego stworzonym.W kwestiach MACOCHOWANIA jednak mamy podobne podejscie?

              A tak poza tym Nat wyslalam do ciebie dwa maile w zupelnie innej sprawie i nie
              wiem czy doszly
              pozdr
              • naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:11
                Konkubinko,
                już nie chce mi się dyskutować. Mamy totalnie inne podejściesmile
                P.S. Odpisałam na maila! I to dłuuuugo...
            • yokono Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:25
              z calym szacunkiem do Twoich decyzji, ale zobaczysz jak zmieni ci sie optyka
              jak juz zostaniesz mama.tez tak myslalam ze po macierzynskim i wypoczynkowym z
              piesnia na ustach wroce do pracy, ale wcale tak nie bylo i nie raz w klotni
              wykrzyczalam to mojemu m, ze nie moge zostac w domu. tak sie zlozylo ze jak
              maly mial ok 6 mcy jego firma przestala przynosic dochod i moja pensja 2500 zl
              stanowila nasze jedyne zrodlo utrzymania. aby utrzymac prace musialam dokonywac
              niesamowitej ekwilibrystyki, bylam 1 razw firmie juz 3 tyg po urodzeniu malego,
              w 8 mcu ciazy , w sezonie urlopowym zastepowalam kilka osob.w pracy poszli mi
              na reke-mialam 30 lat i decyzje o dziecku przyjeto ze zrozumieniem. ale mam
              zapowiedziane ze taka sytuacja 2 raz juz nie moze sie powtorzyc. i wiesz co
              chrzanie to. od czerwca 2005 staramy sie o nastepne pojde na wychowawczy,
              pewnie nie bede miala juz po co wracac. bedziemy zyc z mezowych 3 000, ale
              kurcze chyba juz jestem za stara i nalezy mi sie troche odpoczynku
              dobrych decyzji zycze
              yoko
        • madalenka25 Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:16
          Naturelko moja dzis juz ośmiotelnia panna miała cztery miesiące jak poszła do
          żłoba
          fakt serce bolało gdy zostawiałam ale mała zawsze była czysta, sucha i
          nakarmiona i możesz mi wierzyc ze pare razy wpadłam w ciągu pracy bez
          zapowiedzi i zawsze dziecko było dopatrzone
          • linusia_75 Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:16
            Konkubinko, każdy sam podejmuje takie decyzje, tu nie ma rozwiązań lepszych i
            gorszych globalnie, są tylko gorsze lub lepsze decyzje dla danej rodziny. Ale
            nikt nie będzie umiał ocenić tego lepiej niż członkowie tej rodziny.
            Zostanie w domu z dzieckiem jest tak samo dobre jak powrót do pracy. Pomijam tu
            już kwestię finansów, coraz rzadziej stać rodzinę na rezygnację z pracy matki.
            Praca naprawdę nie musi być przeszkodą ani w karmieniu piersią, ani w
            zapewnieniu szczęścia dziecku. Dziecko, nawet małe, nie musi być przeszkodą w
            pracy i rozwoju zawodowym matki, choć nie ma co ukrywać, że rodzi pewne
            ograniczenia. Ale naturella akurat ma możliwość czasowego zmniejszenia etatu i
            dla mnie to idealna sytuacja.
            A cała kwestia koligacji ex-M nie pomoże jej specjalnie w rozwiązaniu problemu.
            Chyba słusznym jest nie brać tego w ogóle pod uwagę.
            Linusia
    • capa_negra Burzo moja droga 10.09.04, 09:56
      I dalej mam opinie skrystalizowana na nie...nie mniej pod wpływem takich watków
      czasami siada mi diabeł na lewym ramieniu i szepcze do ucha.
      Prawda jest taka, że u mnie każde jedno uczucie czy chęc przegrywa z
      rozsądkiem.
      A rozsądek dalej głosno krzyczy NIE choćby ze względu na "lekko leciwy" wiek
      kandydatów na rodziców ... i zdrowie nie to wiec prawdopodobieństwo chorób
      większe i nawyki rózne cięko przez lata wypracowane i
      perspektywa "przemieszczenia wydatków" tez nie kusząca o zmianie "sposobu
      zagospodarowania wolnego czasu" nie wspominam...
      Z drugiej strony znam małżeństwo któremu w wieku 45 i46 lat urodziła się
      zdrowa, piękna, córeczka, a rodzice kwitną...widzisz znowu mi jucha siadla na
      ramieniu.
      Do tego ten szatański wynalazek jakim jest antykoncepcja smile)) też nie sprzyja
      cudownemu i niespodziewanemu poczęciu smile
      A czas leci .... i za 2 czy 5 lat mogę być juz całkiem wolna od takich
      rozterek.
    • capa_negra Re: Burzo moja droga 10.09.04, 10:29
      No dobra z tym leciwym wiekiem to troche przegiełam smile

      Przyznam szczerze nudzic to ja sie nie nudze bo i budowa w toku i zabiegi żeby
      było za co sie budować tez troche czasu zajmują smileczasami na zycie towarzyskie
      brak czasu o rowere nie wspomne....
      Jak sie juz wybuduje to ogrodnik amator ze mnie i pewnie ze 2 lata będe ogród
      urządzacsmilea potem..a potem pewnie coś tez się znajdzie tylko... tylko na bejbi
      będzie juz zapóżno.
      Troche mie przeraża myśle, że teraz w tym natłoku zarzeń i wydatków miałabym
      miec jeszcze dziecko.
      Fantazja ułańska powiadasz....
      Oj nie wiem czy zamiast ulanych pampersów na głowie nie wolałabym skoku "na
      bandzi" z najwyższego mostu w okolicy.
      Chyba za późno weszłam w pewien etap zycia i teraz czasu mi brakuje.
      To jak z wstawaniem z łóżka - wstaniesz o 7 to dzien taki długi, a wstaniesz o
      10 to nagle do wieczora czasu mało, a u mnie to chyba juz południesmile
    • capa_negra nie ma lekko 10.09.04, 10:41
      Prawdziwych ciotek żadnych - z rodziną matki zero blizszych kontaktów - za
      obopólnym zadowoleniem zreszta , najtomiast mój ojciec był najmłodszym dzeckiem
      w domu wiec ciotek z jego strony żadnych - albo juz pomarły, albo są "na
      umarciu"
      Owszem są dwie stryjeczne bratowe, ale obie pracuja, obie mają dzieci w wieku
      do 10 lat i obie mieszkają ponad 50 km odemnie - moi bracia ich męzowie
      prowadzą wspólny interes i zony często nie widzą ich po 12-14 godzin.
      Kleżanki w roli przyszywanych ciotek?? tez kiepsko...
      Jedna matka dwojga dzieci adoptowanych w wieku 3 i 5 lat - o oseskach zero
      pojęcia, druga która miałaby pojęcie od 2 lat za granica - widzimy sie 2 razy
      do roku.
      Pozostaje trzecia i na ta pewnie mogłabym liczyc z tym, że ona ma pod opieka
      schorowanych i niedołężnych rodziców którzy nie mieszkaja razem z nia wiec
      opieka wiąże się z dojazdami i jest dośc czasochłonna, a do tego typ schorzeń
      jakie mają powoduje, że nie zna dnia ani godziny kiedy będzie alarm.
      Wiem szukam sobe wymówek .... ale faktycznie ciemno widzę szczególnie pierwsze
      tygodnie,a może i miesiące.
      Nie zapominaj, że z mojej strony zero doświadczenia wtym temacie.
    • agamagda Re: Do mamuś z tego forum:) 10.09.04, 12:33
      Naturello, chciałabym dodać że zdarza się że niektóre sytuacje same się
      rozwiązują. Tak było u nas. M zaczął pracować w domu, ma świetny angielski i
      jest księgowym - może nie do końca ale daje to dochód. Pomyśl czasami jest
      wyjście z sytuacji tylko trudno go dojrzeć.
      Ale pomijając niekonwencjonalne wyjścia z sytuacji, trudno jest doradzić co
      zrobić z bąbelkiem po tym okresie. faktem pozostaje że jeśli weźmiesz
      wychowawczy trudno jest dostać nową pracę a w starej często czeka
      wypowiedzenie, tak samo trudno jest zostawić malucha w żłobku i z pełnymi
      piersiami iść do pracy.
      Acha, macierzyński możesz wydłużyć do 6 miesięcy jeśli zachowasz cały urlop z
      jednego roku i zaraz po macierzyńskim weźmiesz zaległy urlop i ten z danego
      roku. Pracodawca ma obowiązek ci dać urlop w określonym przez Ciebie terminie.
    • capa_negra w sprawie @ 10.09.04, 13:21
      Przekieruj ją na tlen bo poczta gazetowa pracuje jak zwykle świetnie

      capa_negra@tlen.pl
      • capa_negra jednak doszło - odpisuje 10.09.04, 13:37

    • lilith76 Re: Capa moja droga 10.09.04, 13:24
      niektóre moje koleżanki czasem
      > przyznają, że najlepiej byłoby, gdyby natura zdecydowała za nie (ale jak przy
      > antykoncepcji???).

      niestety, coś w tym jest smile
      ktoś zaryzykował teorię, że pigułki i prezerwatywy mogą mieć i 100%
      skuteczności, a te "wpadki" przy ich użyciu to podświadome pragnienie
      posiadania dziecka, które wpływa na mniej restrykcyjne stosowanie. tylko się
      nie burzyć smile
      wpadka = idiotka, lekkomyślna (no nie zawsze). a która chce być tak postrzegana?
      dziś posiadanie dzieci planuje się jak kampanię wojenną albo Plan Pięcioletni
      (conajmniej). czasami myślę, że te niespodzianki z brakiem miesiączki babć i
      mam miały jakiś drobny urok smile
      • capa_negra Re: Capa moja droga 10.09.04, 14:11
        Ja to bym obstawała przy wojnie 30- letniej smile
    • lideczka_27 nat, zajrzyj na tamten wątek 10.09.04, 19:11
      pozostawiam bez komentarza, bo wywołałabym wojnę wink))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=15583894&v=2&s=0
      • chalsia Re: nat, zajrzyj na tamten wątek 10.09.04, 23:37
        Noooo, ja się ostatkiem sił powstrzymałam przed obśmianiem na forum kwestii
        niani, która nie patrzyła na dziecko, które raczkowało po zimnej podłodze i
        mogło sobie nabić guza pod stołem.

        Ad rem, jak Yokono napisała - optyka się zmienia po urodzeniu dziecka:
        1. ja też zamierzałam wrócić do pracy po 6 miesiącach macierzyńskiego i z bólem
        serca wracałam do roboty po prawie roku
        2. niestety zdrowie dziecka może wymagać przestawienia wszelkich planów - jak u
        mojego alergia - wtedy nie ma mowy np. o żłobku

        Tak więc radzę, oprócz planów na "normalną" sytuację, przemyśleć tzw. "worst
        case scenario" czyli co będzie jak zdrowie dziecka NIE pozwoli na powrót do
        pracy po macierzyńskim (+/- urlop wypoczynkowy).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • yokono Re: nat, zajrzyj na tamten wątek 11.09.04, 15:14
          o to nie tylko ja
          dla rownowagi wklejam watek ze "zlobkow; smile

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=646&w=15267775
    • domali Re: Do mamuś z tego forum:) 13.09.04, 14:57
      No cóż nat, wiesz, jak jest u nas smile
      Żłobek moim zdaniem to świetne miejsce, chociaż pewnie nie dla kazdego dziecka.
      Ale trzeba optymistycznie założyć, że Twoje będzie zadowolone smile
      Zgadzam się, że to zgroza oddać 4-miesieczne. Mi na pewno byłoby ciężko i całe
      szczęscie mogłam z Wiktorem być w domu rok. A jak dziecko ma rok, dużo lepiej
      się przyzwyczaja do złobka, niż jak ma na przykład 2 lata.
      I chyba najlepiej do roku mieć opiekunkę, potem złobek. W Wawie żłobek to
      wydatek około 200 zł.
      Konkubinko - nawiąze do Twojej wypowiedzi, że trzeba mieć możliwość tak jak eks
      nacieszyć się macierzyństwem. Ja nie czuję potrzeby siedzenia w domu z
      dzieckiem 4 czy 5 letnim. Dla mnie to byłaby męczarnia, a tym samym i dla
      Wiktorka. Realizować w macierzyństwie można się również oddajac dziecko do
      żłobka i robiąc to, co się chce i potrzebuje robić. U mnie na przykład -
      studiując. U Nat - pracując.
      I dzieki temu jest takie niesamowite poczucie niezależności - bo ja wiem, i Nat
      myslę też wiem, że jesli nie daj Boże kiedyś zostaniemy same, damy sobie radę
      niewykluczone, ze nawet bez alimentów. I dzięki temu i dziecku będzie lepiej.
      • konkubinka Re: Do mamuś z tego forum:) 13.09.04, 21:30
        ale moje dziecko ma rok.....(?)nie cztery czy piec
        • domali Re: Do mamuś z tego forum:) 14.09.04, 10:29
          Odniosłam się do tego wpisu: "facet powinien dazyc do tego abyscie Wy
          tak jak jego eks mogly cieszyc sie macierzynstwem", i eks mojego męża, nie do
          Twojej sytuacji.

          I powtórzę - cieszenie się macierzyństwem nie oznacza spędzania z dzieckiem 24
          godzin dziennie przez x lat.
          • konkubinka Re: Do mamuś z tego forum:) 14.09.04, 11:14
            acha, ok.Zle zrozumialam.
            • cz.wrona Ja mam rozwiązanie !!!!!!!!!!!! 15.09.04, 12:20
              Nat- przecież rozwiązanie jest takie proste!
              Zapomniałaś, że masz sąsiadkę- babysitter od 13 lat, wykwalifikowaną
              licencjatkę edukacji wczesnoszkolnej za rok magistra????

              Obiecuję, że nie zedrę z Ciebie wink)))))))))))))))))
              • domali Re: Ja mam rozwiązanie !!!!!!!!!!!! 15.09.04, 12:24
                Oj Wornka, ale Nat już niedługo będzie sąsiadką tej skromnej opiekunki tongue_out
                • naturella Re: Ja mam rozwiązanie !!!!!!!!!!!! 15.09.04, 12:48
                  Cholera... jakbym wiedziała wcześniej, to bym nie kupowała mieszkania w
                  Ursusiesmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka