naturella 09.09.04, 14:45 Kochane "dzieciate" dziewczyny - jak rozwiązujecie sprawę opieki nad dziećmi? Żłobek, opiekunka??? Jakie to koszty? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
capa_negra Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 14:52 Co prawda nie jestem mamumus wiec ci nie pomoge.....ale czyżbyś moja droga coś zdziałała w wiadomym temacie ))) Odpowiedz Link
naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 14:56 capa_negra napisała: > Co prawda nie jestem mamumus wiec ci nie pomoge.....ale czyżbyś moja droga coś > zdziałała w wiadomym temacie ))) A nie, jeszcze nic. Ale dzisiaj własnie rozmawiałam z jedną z naszych macoszek i tak mnie naszło na smętne rozważania... że, jak już się zdecydujemy na dzidzię, a miało to następić na początku przyszłego roku, to trzeba będzie też pomyśleć o tym, co będzie później... czyli o powrocie do pracy. Z pensji mojego męża się nie utrzymamy, więc mój powrót do pracy nastąpi prawie od razu. Będę musiała też zmienić pracę na gorzej płatną, ale za to do 16.00. No i co wtedy... zarobię 1500 zł, a 1200 oddam opiekunce? No i ciekawa jestem, jak mamy to rozwiązują... Odpowiedz Link
capa_negra Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:07 Też jestem ciekawa jak i przyznam szczerze, ze kwestia opieki po urodzeniu jest jednym z podstawowych czynników powstrzymujacych mnie przed ciąża. Nawet nie miał by mi kto pomóc po porodzie - najbliższe kobiety w rodzinie to zony stryjecznych braci mieszkająca 50 km ode mnie ..wiec raczej pomoc w wieczornych kapielach w gre nie wchodzi.. Z koleżanek jedna dobra dusza ewentualnie wchodziłaby w gre - pozostałe, albo niedzieciate, albo daleko.. Instytucja babci tez nie wchodzi w grę, bo albo wiek nie pozwala albo brak kontaktu. Z tego co pamietam to twoja mama równiez jest daleko od ciebie i wpełni czynna zawodowo. A mój zegar biologiczny wydzwania ostatnie kuranty... Tak sobie czasami mysle, że najlepiej byłoby wpaść - stałoby sie, dokonane i nie ma nad czym sie zastanawiac tylko o zdrowie dbac ..ale ta opcja w moim przypadku tez nie wchodzi w grę Niestety prawda jest taka , że mim człowiek starszy tym wygodniejszy i tym trudniej się zdecydowac Odpowiedz Link
madalenka25 Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:50 Babcia to skarb ale że ze mnie bardzo samodzielna kobieta była to Mała gdy skończył mi się macierzyński poszła do żłoba oj nasłuchałam sie ze "macocha" jestem itp ale bardzo dobrze wspominam ten czas, Mała pogodna, usmiechnięta zawsze była dopatrzona - fakt że gdy chorowała to był problem i wtedy na pomoc wzywałam moją mamę albo moją babcie gdy skończyła 2 lata i cztery miesiące poszła do przedszkola i znowu była najmłodsza ale że też bardzo samodzielna to było ok ale gdy przypomne sobie ten bieg i zycie z zegarkiem w ręku to mi sie słabo robi co mi wcale nieprzeszkadza pomarzyć czasem o maleństwie Odpowiedz Link
lideczka_27 Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 18:51 capa negra, fakt, że rodziłam siłami natury, więc byłam może w lepszym stanie niż dziewczyny po cesarce, ale OD POCZĄTKU kąpałam młodego sama. Wiesz, jak mój chłop pracuje... A często gęsto nie dość, że zostawałam z maluchem sama, to jeszcze z młodą, bo w czerwcu wziął ja do nas na 2 tygodnie a sam do roboty jeździł. Mama przyjechała do mnie na 2 tygodnie, gdy tylko wyszłam ze szpitala, ale odganiałam ją od pomocy w obawie, że ona wyjedzie a ja zostanę sama i sobie nie poradzę. Więc tylko asystowała przy kąpieli, a dokł. stała z boku na wypadek, gdyby mi się słabo zrobiło czy coś... Zależy jaki Ci się dzidziuś trafi. Jeśli nie kolkowy, przy apetycie i mający melodię do spania, to macierzyństwa nie odczujesz (w sensie kłopotów, oczywiście). Dziecko to zawsze ryzyko. Ale myślę, że zbyt dużo szumu wokół tego się robi, bo naprawdę nie wszystkie maluchy to drące się przez całe noce zawiniątka, alergicy itd. Mam kilka koleżanek z takimi młodymi jak moje i żadna nie narzeka na jakieś "niedogodności", więc może zaryzykuj A do kąpieli możesz przez te kilka dni, tygodni poprosić przyjaciółkę (moja matula ma 3 dzieci, żadnej z nas nie kąpała, bo się bała Ciotka przychodziła kąpać). pozdrawiam ciepło lidka Odpowiedz Link
capa_negra lideczko 10.09.04, 10:06 Masz racje moja droga, że nie każde dziecko to zywioł wcielony i chodząca choroba tylko.... - moj pediatra jak mnie widzi to się drze.. o to to dziecko co to wiecznie kolke miało (a to dziecko ma teraz omałoco 37 lat) - ja alergik, brat alergik, mój ojciec alergik, syn mojego męza alergik, reszty dzieci alergicznych " po rodzinie" nie chce mi się wymieniac ale to byłby jeszcze pikuś - nie mam kompletnie zadnej kobiety w rodzinie która mogłabymi cośkolwiek na poczatku pomóc czy udzielić paru złotych rad - teściowa 73 lata, cukrzyca i nie ma pól stopy, z własna matka nie rozmawiam od 20 lat. Do tego ja 37 mąż 49 lat na karku i prawda jest taka, że wygodnictwo każdemu z nas siedzi na ramieniu. Poza tym za 20 lat to my będziemy stare grzyby, a nasze dziecko mało by dopiero 20 lat. Z której strony do tego nie podchodze z każdej jednakowo do d..y Odpowiedz Link
domali Re: Do mamuś z tego forum:) 13.09.04, 15:00 Ja urodziłam siłami natury, ale przez dwa tygodniu dzieki Bogu mogłam być u rodziców i oni zajmowali się kapielą Ja nie byłam w stanie nawet ubrać. A potem, po tych dwóch tygodniach byłam już sama, tzn z mężem, ale nieobecnym wiecznie. Chociaz na kąpiele starał się do domu wracać. Odpowiedz Link
naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:09 Hym... babcia nie wchodzi w grę, bo jedna mieszka 300 km ode mnie, a druga wprawdzie 25, ale jest to w jej przypadku odległość niwecząca ten plan 2/3 etatu u mnie się nie da wynegocjować. W ogóle nie mam co marzyć, bo to się nie uda. U mnie w pracy godziny jakiekolwiek nie istnieją i się siedzi ile trzeba. Ech Odpowiedz Link
nooleczka Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:12 Potwierdzam to co napisała burza. Babcia. Przydatna we wczesnym dzieciństwie, a potem gdy dziecko choruje w przedszkolu - a mój na poczatku przedszkola chorował bardzo, oj bardzo Z tego co wiem opiekunki w Waiwe biorą średnio 8 zł za godzinę. Odpowiedz Link
naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:14 nooleczka napisała: > Potwierdzam to co napisała burza. > Babcia. Przydatna we wczesnym dzieciństwie, a potem gdy dziecko choruje w > przedszkolu - a mój na poczatku przedszkola chorował bardzo, oj bardzo > > Z tego co wiem opiekunki w Waiwe biorą średnio 8 zł za godzinę. To już w ogóle suuuper... czyli średnio 80-100 zł dziennie, przez 20 dni w miesiącu, to 1600-2000 zł miesięcznie??? Odpowiedz Link
chalsia Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 16:52 Teraz już rozumiesz skąd się tak czesto biorą tak wysokie koszty utrzymania dzieci, o których mowa na samomamie? Ja za opiekunkę płacę ca. 1400 - 1600 miesięcznie. Prywatne przedszkole to min. 800 zł. Pozdrawiam, Chalsia Odpowiedz Link
naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 17:01 Chalsia, nie przypominam sobie żadnej dyskusji o kosztach, w której brałabym udział... Odpowiedz Link
agamagda Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:42 U mnie dotychczas sprawa była opiekunka do mojego powrotu z pracy. Od pojawienia się Najmłodszej mój M pracuje w domu i korzystamy z dorazniej pomocy (opiekunka 8 zł na godzinę) Babcie niestety nie mogą pomóc z uwagi na odległość i pracę. Przy pierwszym dziecku studiowałam i miałam w domu fille au pair - dziewczynę która w zamian za mieszkanie i jedzenie zostawała parę godzin z Małym - ale w Polandzie chyba tego się nie praktykuje. Poszukaj może tez mam z którymi wymiennie możesz się zajmować latorościami. Przedszkole i żłobek wg mnie to nie najlepsze rozwiązania z uwagi na choroby dziecka dużo częstsze niż nam się na początku optymistycznie wydają. Pozdrawiam mamusie gorąco. Odpowiedz Link
yokono Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:45 zalapalam sie na dluzszy urlop 6 mcy +wypoczynek z 2 lat i zalegly . wyszlo 8 mcy.w tym czasie 2-3 razy w mcu pojawialam sie w pracy . z malym zostawal maz.- prowadzil wtedy firme .a potem wrocilam na 7 godz do pracy.byly rodzinne dyzury,doslownie grafik-moja siostra, tesciowa , moj tata a do 10 rano maz.od roku pracuje juz w pelnym wymiarze (synek ma teraz 2 lata). od czerwca maz poszedl "na etat". malym zajmuje sie moja kuzynka (50 zl dziennie za 9 h , w- wa) srednio 3 dni w tyg. w pozostale tesciowa i moj tata. takze nie jest to proste.za niecaly rok planujemy starac sie o nastepne.synek pojdzie do przedszkola , a my powtorka z rozrywkiale warto pozdrawiam yoko Odpowiedz Link
naturella Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 15:52 Kurcze, potwierdzają się moje obawy. Nie jest tak prosto. A właściwie w ogóle nie jest... Oboje z mężem pracujemy w totalnie pełnym wymiarze - od poniedziałku do piątku, przez 10-12 godzin dziennie. Babci niet, cioci niet. Możliwości pójścia na 1/2 etatu niet. Finansowych na opiekunkę też niet, jeśli zmienię pracę na taką do 16.00. No i co tu zrobić... Zostaje żłobek (baaardzo niechętnie bym to rozważała), albo jakaś taka opiekunka-ciocia (bierze pod opiekę kilkoro dzieci, dowozi się do niej do domu) - czy któraś z Was słyszała o takiej formie? Bo tak mi to przed chwilą do głowy wpadło... Odpowiedz Link
konkubinka Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 16:25 czuje ze ktos o mnie plotkowal.... zlobek Nat jest dotowany przez panstwo , raczej groszowe sprawy.Przedszkole potem drozsze , w Wawie jakis do 400 zl.Oczywiscie mowie o panstwowych. Odpowiedz Link
lideczka_27 Re: Do mamuś z tego forum:) 09.09.04, 18:56 nat, ja siedzę w domu. Jak tylko się mojemu młodemu wkroczy w etap samodzielności (słowem nie będzie już rżnął w pieluchy i będzie się można z nim dogadać, to pójdzie do przedszkola, oczywiście publicznego; miałam okazję odwiedzić kilka i niczym nie ustępują tym prywatnym). Myślę, że jak będzie miał 2.5 roku, może 3 lata, to pomaszeruje. Ja mam babcię na podorędziu, ale gdyby brakło, to zapisałabym do żłoba. Dlaczego? Bo moja pensja to by było jakieś 2/3 tego, co musiałabym oddać opiekunce, więc jaki sens. A poza tym opiekunki to znów nie taki świetny wynalazek, jak się do niedawna wszystkim wydawało. Ja wiem, że to wszystko to trudne decyzje, no ale kiedyś zapaść muszą pozdrówka lidka Odpowiedz Link
bejbiko do Naturelki 10.09.04, 08:54 Ja urodziłam Maksa rok temu. Miałam w planach sama się opiekować dzieckiem przez trzy lata. Ale uwierz mi, że ciagnie mnie do pracy, do szkoły. Nie umiem cały dzień sprzatać i gotować, do tego opieka nad dzieckiem. Nie wyrabiałam z obowiazkami. Cała moja rodzina mieszka w Krakowie. Nie mam nikogo do pomocy a mój mąż cały dzień pracuje. Postanowiłam poszukać opiekunki. Po przemyśleniu oddałam Maksa do żłobka. Szukałam dobrego i znalazłam. Tak mi sie wydaje.... Teraz Maks chodzi do żłobka na 4 godziny dziennie. Mam czas na sprzatanie i gotowanie. Odbieram małego ok 13 i mogę się już tylko z nim bawić. W domu wszystko zrobione. Narazie jestem bardzo zadowolona. Maks uczy się jeść samodzielnie (zjada kanapki i pokrojone owoce) i po każdym posiłku robi siusiu na nocnik. Udało mu się też zrobić kupkę. To są jego małe sukcesy po kilku dniach w żłobku. Jest super. Uwierz mi, że żłobek to nic złego. Możesz spokojnie o tym myśleć. Gdybym nie miała pewności, że mój syn dobrze sie tam bawi i zjada cały obiad to z pewnością bym go nie oddała. Nie martw się!! Odpowiedz Link
bejbiko Do Naturelki 10.09.04, 08:57 Acha... za żłobek w tym miesiacu płaciłam 198zł!! A obiad jaki podają to szok!!! Ja nie ugotowałam Maksowi takiego. Na talerzu: ziemniaki ze szczypiorkiem, mus z dyni, sałatka z ogórka, kotlecik i buraki. Do tego zupka z kluskami lanymi. Dla takiej ilości dzieci łatwiej gotować. Poza tym w grupie zapisanych jest 15 dzieci i 4 opiekunki. A przez pierwsze dwa tygodnie przychodzi tylko 5 dzieci. Super. Odpowiedz Link
naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 09:39 Bejbiko, pocieszające jest to, co napisałaś Ja mam niestety podświadome obawy, że żłobek to coś okropnego, że dzieci ciągle płaczą, leżąc w brudnych pieluchach - ale chyba faktycznie to nie do końca tak. Wiem, że Domali jest bardzo zadowolona ze żłobka i jej Wiktorek też. Tylko jedna rzecz - 4-miesięczne dziecko jest chyba, kurcze blade, totalnie za małe na żłobek (( Odpowiedz Link
linusia_75 Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:06 No nie tylko dom jest zadowolona ze żłobka, jej synowa też . A o inny żłobek chodzi, choć też w W-wie. W żłobkach naprawdę wiele się zmieniło w ostatniej 20- latce . No nie ma lekko, ale myślę, że nie jest też aż tak źle. Po pierwsze 8 zł za godzinę to wysoka stawka, płatna raczej w sytuacji opieki na godziny a nie na 8-10 godz. codziennie lub przy pośrednictwie agencji. Myślę, że bez problemu znjadziesz kogoś za 1000-1200 zł, albo z polecenia, albo przez znajomych znajomych. Brat zatrudnił opiekunkę za 5 zł, młoda dziewczyna, żadna Ukrainka , z której byli bardzo zadowleni. Żłobki straszne nie są, przerobiłam. Fakt, oddanie tam malucha kilkumiesiecznego to ostateczność, ale po doświadczeniach z córką doszłam do wniosku, że rok to optymalny wiek. Dziecko zaczyna chodzić i jest już względnie niezależne a adaptuje się łatwiej niż te starsze. Jako że własnie w drodze rodzeństwo, postanowiliśmy zacisnąć pasa i oddawać moją marną pensję opiekunce przez pół roku, a roczne dziecko posłać do żłobka. Warto jednak mieć świadomość, że w przypadku żłobka opieka awaryjna jest niezbędna, choć są i takie cuda jak dzieci rzadko chorujące . Pozdrawiam, naturello i nie kombinuj za długo . Gdyby człowie chciał mieć tak wszystko na ostatni guzik dopięte, to w życiu by się na dzieci nie zdecydował . Linusia Odpowiedz Link
naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:10 Liniusia, dziękuję Ci. W trakcie czytania Twojego postu właśnie podobnie wymyśliłam - opiekunka do roku, a ptoem żłobek... Masz rację z tym kombinowaniem, ja po prostu jestem maksymalna plannerka i wszystko muszę mieć na ostatni guzik. Ale faktycznie, nie będzie tak źle Odpowiedz Link
linusia_75 Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:42 Hehe, ja to dopiero jestem planerka . Ale co racja to racja, kiedy zachodziłam w pierwszą ciążę, to tylko rozważałam różne warianty opieki i za nic na opiekunkę nam nie starczało. Przez ten rok z kawałkiem (ciąża plus 6 miesięcy macieżyńskiego) sytuacja jednak się zmieniła na tyle, że udało się zrobić kombinację tatuś-dziadek(awaryjnie)-niania. O żłobku pomyśleliśmy kiedy młoda miała coś ponad półtora roku, spróbowaliśmy 2 miesiace przed 2 urodzinami i nie żałujemy, chociaż chorowała sporo i bez teścia byśmy sobie nie poradzili. Teraz młoda poszła do przedszkola, my jesteśmy z niej dumni bo jest dzielna, a chociaz jest z końca roku, to ze wszystkim świetnie sobie radzi. W lutym urodzi się jej brat czy siostra, a jak rozwiążemy kwestię opieki? Toż to jeszcze rok czasu . Linusia Odpowiedz Link
konkubinka Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:16 Jesli masz potrzebe to pomyslalabym o zlobku na twoim miejscu.Pomysl ze sa kobiety , ktore nie maja szans zamarzyc o opiekunce, a poza tym ja osobiscie ale to moje zdanie , w zyciu nie oddalabym pod opieke moich dzieci obcej kobiecie .W zlobkach masz personel wykwalifikowany , ktory podchodzi do tego odpowiednio.Oczywiscie ze sa lepsze i gorsze placowki ale jak widac i ja i Bejbiko i Domali trafilysmy na dobre.Znam wiele osob zadowolonych ze zlobka , sama chodzilam do zlobka itp itd.Oczywiscie opiekunka moze tez byc wykwalifikowana ale to jednak jest juz osoba fizyczna z charakterem slabosciami , nigdy nie dowiesz sie o niej wszystkiego.W zlobku jest nadzor, sa w pracy, patrza sobie na rece , maja dyrektorke nad soba , nad dyrektorka jest wyzsza instancja. Acha, zlobki sa od 3 miesiaca. Widzisz ja np ogladalam film dokumentalny o opiekunkach i tez moglabym miec negatywny obraz tej instytucji .Nie mam , wiem , ze ludzie korzystaja ja jednak wolalabym zlobek. Poza wszystkim troche dziwi mnie planowanie przed zajsciem w ciaze co sie zrobi z dzieckiem.Naprawde nigdy nie wiesz co ci zycie przyniesie, nie wiesz jakie bedzie twoje dziecko , ba , nawet nie wiesz czy nie beda to np trojaczki. Wg mnie jesli chce sie miec dzieci powinno sie dazyc do tego aby spedzac z nimi jak najwiecej czasu a i tak wszystko wyjdzie w praniu.Dziewczyny zrozumcie to , ze od wiekow swiat jest tak skonstruowany , ze dziecko potrzebuje matki , jej bliskosci , karmienia piersia (nie odciaganym mlekiem).Potrzebuje aby to wlasnie matka byla przy nim gdy zaplacze.Naprawde nie rozumiem tego ze juz przed zajsciem w ciaze planuje sie co z tym dzieckiem sie zrobi , planuje sie ze to bedzie klopot.Dziecko moze nie nadawac sie do pojcia do zlobka ze wzgledow psychicznych.Dziecko moze byc na cos chore , moze urodzic sie za wczesnie a poza tym i matka moze cala ciaze przelezec lub po porodzie miec komplikacje.Nie zawsze jest tak jak zaplanujemy. Poza tym tlumaczenie ze on placi alimenty to ja musze isc do pracy tez nie jest na miejscu.To on ma swoje zobowiazania tak samo jak i Wy i Wasez dziecko nim bedziecie.I tak jak mnie doradzacie , slusznie zreszta, bo rzeczywiscie ja juz dzieciom dalam ten pierwszy rok bliskosci, zebym poszla do pracy , usamodzielnila sie tak samo uwazam , ze facet powinien dazyc do tego abyscie Wy tak jak jego eks mogly cieszyc sie macierzynstwem. Nie chce sie tu z nikim klocic , mamy prawo do odmiennego zdania , mam nadzieje ze nikogo nie urazilam. Odpowiedz Link
mikawi Re: Do konkubinki 10.09.04, 10:27 > Poza tym tlumaczenie ze on placi alimenty to ja musze isc do pracy tez nie jest na miejscu.To on ma swoje zobowiazania tak samo jak i Wy i Wasez dziecko nim bedziecie. Konkubinko, z całym szacunkiem, ale powiedzeniem sobie i mojemu partenrowi że ja i nasze dziecko tez jesteśmy jego zobowiązaniem nie spowoduje że jego pensja poszybuje nagle do góry. Bądźmy realistami - rodzina z długoletnim kredytem na mieszkanie, średnimi lub wręcz niskimi pensjami i zobowiązaniami wobec dzieci z poprzedniego małżeństwa nie jest w stanie zrezygnnowac z jednej pensji tylko dlatego że tak powinno być że kobieta powinna móc zostac z dziećmi. Dla przykładu - jak wybrnęłabys z naszej sytuacji: jego pensja 900zł. Z tego płaci alimenty, nawet gdyby były one dużo niższe - jak mielibyśmy sobie poradzic tylko z tej pensji skoro sam kredyt i czynsz wynosi 1150 zł? Odpowiedz Link
naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:36 Jezu... Czy na tym forum nie można założyć jednego wątku, w którym nie byłoby słowa ALIMENTY??? Co tu alimenty mają do rzeczy? Czy ja o nich pisałam? Alimenty są niewielkim wydatkiem w naszym budżecie. Mój mąż i ja zarabiamy nie najgorzej, ale jednak nie na tyle super, żeby można było rok albo więcej żyć z jednej pensji. I tyle. W tym cały problem. Alimenty, poprzednia żona itp., nie mają tu znaczenia. Podobne rozterki mają osoby, które są przed ślubem, bez ślubu, albo też po pierszym ślubie. Rynek pracy niestety jest taki sam dla osób rozwiedzionych i nie, więc nie ma co tutaj podciągać wszystkiego pod tę jedną kwestię... która nawet mi do głowy nie przyszła Odpowiedz Link
konkubinka Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:45 sorry Nat , nawiazalam troche do prywatnej rozmowy z Mikawi stad o tych alimentach. Widzicie i tak to jest jak sie patrzy z boku.Rynek pracy jest fatalny , dla Twojego M Mikawi bardzo fatalny i ja to rozumiem.Bo ja naprawde szukajac pracy spotkalam sie z wielkimi trudnosciami.Rozumiem ze w konkretnym przypadku jak Twoj Mikawi Twoj powrot do pracy bedzie pewnie konieczny.ALe wiesz ze sa przypadki nam znane gdzie nie jest to konieczne a i tak bylo zaplanowane.Jednoczesnie spotykam sie ze zdaniem , ze dla mnie matki dwojki dzieci i to kazde z innym ojcem , nie bedzie az tak trudno sie usamodzielnic. Mamy troszke inne zdanie w temacie macierzynstwa , nie chce sie klocic .Poprostu Wam je przedstawilam. Wracajac do tematu - ja jestem za zlobkiem albo babcia przez pierwszy rok jesli jest taka. Odpowiedz Link
naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:48 konkubinka napisała: > Poza wszystkim troche dziwi mnie planowanie przed zajsciem w ciaze co sie zrobi z dzieckiem. Tego to ja z kolei nie rozumiem... jak można nie zaplanować tak ważnej życiowo sprawy? Jak można chociaż nie mieć podstaw działania w przyszłości??? Rozumiem, że dziecko może być chore itp - nie zakładam tego, bo chyba nikt tego nie zakłąda - ale muszę mieć choćby podstawowy plan, co dalej! Inaczej chyba bym tkwiła w epoce kamienia łupanego i pukała do sąsiadek, żeby pożyczyły do pierwszego... > ze od wiekow swiat jest tak skonstruowany , ze dziecko potrzebuje matki , jej > bliskosci , karmienia piersia (nie odciaganym mlekiem).Potrzebuje aby to > wlasnie matka byla przy nim gdy zaplacze.Naprawde nie rozumiem tego ze juz > przed zajsciem w ciaze planuje sie co z tym dzieckiem sie zrobi , planuje sie > ze to bedzie klopot. Ale ta matka jest tylko człowiekiem i jej potrzeby też muszą być brane pod uwagę. Nie nadaję się na matkę, która będzie parę lat siedziała z dzieckiem. Z różnych względów. Jestem osobą zbyt ambitną i żywiołową, żeby siedzieć w domu. Wiem, że byłoby to dla mnie wielkie nieszczęście... a to z kolei odbiłoby się na dziecku. W mojej rodzinie nie mam takich wzorców, mam raczej zakodowany od pokoleń przekaz, że kobieta powinna pogodzić rozwój dziecka z własnym rozwojem. > Poza tym tlumaczenie ze on placi alimenty to ja musze isc do pracy tez nie jest na miejscu.To on ma swoje zobowiazania tak samo jak i Wy i Wasez dziecko nim bedziecie. Na ten temat już pisałam i ja i Mikawi... dla mnie to nie ma nic do rzeczy. > tak jak jego eks mogly cieszyc sie macierzynstwem. Słuchaj, ale ja mam totalnie w dupie to, jak eks się cieszyła, czy się cieszyła i co robiła ze swoim dzieckiem. Nie jest to dla mnie żaden wzorzec, żaden powód do zazdrościu, czy w ogóle zastanawiania się. Tak samo, jak wybór sąsiadki z bloku, że chce zostać z dzieckiem w domu, a inna wróciła do pracy, kiedy dziecko dziecko miało 4 miesiące. To nasza rodzina, nasze wybory, moje wybory i to, kto jak miał, nie ma dla mnie znaczenia i nie jest wytyczną... Być może eks się cieszyła i moja sąsiadka też cieszy się macierzyństwem, ale ja nie chcę, nie mogę i nie powinnam - to jest mój wybór i moja konieczność, jeśli chcę dla siebie i dla mojego dziecka godnego, normalnego życia. I tego samego wymagam od mojego męża. Jesteśmy partnerami i oboje w tym samym stopniu ponosimy konsekwencje naszych wyborów - finansowe, bądź inne. I daleka byłabym od takiego stweirdzenia, że to kobieta jest od dzieci, a facet od zarabiania. Być może prawdziwe było to przed wojną, ale nie na obecnym rynku pracy i przy obecnych budżetach rodzinnych. I nie przy obecnej mentalności kobiet... Poza tym naprawdę, nie prosiłam o ocenianie mojego wyboru, zarówno chęci urodzenia kiedyś dziecka, jak i tego, że chcę wrócić do pracy z różnych względów. To dla mnie oczywiste, że zostanę z dzieckiem max 4-5 miesięcy. I pytanie dotyczyło tego, w jaki sposób to zorganizować... Odpowiedz Link
konkubinka Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:05 "Jak można chociaż nie mieć podstaw działania w przyszłości??? " nie uwazam aby zaplanowanie tego juz bylo podstawa dzialania "Ale ta matka jest tylko człowiekiem i jej potrzeby też muszą być brane pod > uwagę. Nie nadaję się na matkę, która będzie parę lat siedziała z dzieckiem. Z > różnych względów." od kiedy jestes matka zycie dziecka jest calkiem zalezne od ciebie.Juz nie jestes tylko Ty i Twoje ambicje. " Słuchaj, ale ja mam totalnie w dupie to, jak eks się cieszyła, czy się cieszyła > > i co robiła ze swoim dzieckiem. Nie jest to dla mnie żaden wzorzec, żaden powód > > do zazdrościu, czy w ogóle zastanawiania się. Tak samo, jak wybór sąsiadki z > bloku, że chce zostać z dzieckiem w domu, a inna wróciła do pracy, kiedy > dziecko dziecko miało 4 miesiące. > To nasza rodzina, nasze wybory, moje wybory i to, kto jak miał, nie ma dla mnie" nie napisalam o eks , tylko o Twoim partnerze.No ale oczywiscie najwieksza role graja tu potrzeby.Mam wrazenie ze niektorzy planuja dzieci "bo tak trzeba" a niedlatego ze chca byc rodzicami. "Poza tym naprawdę, nie prosiłam o ocenianie mojego wyboru, zarówno chęci > urodzenia kiedyś dziecka, jak i tego, że chcę wrócić do pracy z różnych > względów. To dla mnie oczywiste, że zostanę z dzieckiem max 4-5 miesięcy. I > pytanie dotyczyło tego, w jaki sposób to zorganizować..." totez przepraszam i napisalam ze to tylko moje zdanie i ze wcale nie potepiam (nie oceniam tez)Nie chcialam Cie urazic. "Jestem osobą zbyt ambitną i żywiołową" ja tez jestem ale to nie ma nic do rzeczy , jedna z moich ambicji jest to , zeby moje dzieci mialy ze mna wspomnienia z dziecinstwa. nie rozumiemy sie w tej kwestii i tyle , nie widze powodu by sie o cos spierac.Kazda z nad jest innym czlowiekiem, inaczej wychowanym i do czego innego stworzonym.W kwestiach MACOCHOWANIA jednak mamy podobne podejscie? A tak poza tym Nat wyslalam do ciebie dwa maile w zupelnie innej sprawie i nie wiem czy doszly pozdr Odpowiedz Link
naturella Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:11 Konkubinko, już nie chce mi się dyskutować. Mamy totalnie inne podejście P.S. Odpisałam na maila! I to dłuuuugo... Odpowiedz Link
yokono Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:25 z calym szacunkiem do Twoich decyzji, ale zobaczysz jak zmieni ci sie optyka jak juz zostaniesz mama.tez tak myslalam ze po macierzynskim i wypoczynkowym z piesnia na ustach wroce do pracy, ale wcale tak nie bylo i nie raz w klotni wykrzyczalam to mojemu m, ze nie moge zostac w domu. tak sie zlozylo ze jak maly mial ok 6 mcy jego firma przestala przynosic dochod i moja pensja 2500 zl stanowila nasze jedyne zrodlo utrzymania. aby utrzymac prace musialam dokonywac niesamowitej ekwilibrystyki, bylam 1 razw firmie juz 3 tyg po urodzeniu malego, w 8 mcu ciazy , w sezonie urlopowym zastepowalam kilka osob.w pracy poszli mi na reke-mialam 30 lat i decyzje o dziecku przyjeto ze zrozumieniem. ale mam zapowiedziane ze taka sytuacja 2 raz juz nie moze sie powtorzyc. i wiesz co chrzanie to. od czerwca 2005 staramy sie o nastepne pojde na wychowawczy, pewnie nie bede miala juz po co wracac. bedziemy zyc z mezowych 3 000, ale kurcze chyba juz jestem za stara i nalezy mi sie troche odpoczynku dobrych decyzji zycze yoko Odpowiedz Link
madalenka25 Re: Do Naturelki 10.09.04, 10:16 Naturelko moja dzis juz ośmiotelnia panna miała cztery miesiące jak poszła do żłoba fakt serce bolało gdy zostawiałam ale mała zawsze była czysta, sucha i nakarmiona i możesz mi wierzyc ze pare razy wpadłam w ciągu pracy bez zapowiedzi i zawsze dziecko było dopatrzone Odpowiedz Link
linusia_75 Re: Do Naturelki 10.09.04, 11:16 Konkubinko, każdy sam podejmuje takie decyzje, tu nie ma rozwiązań lepszych i gorszych globalnie, są tylko gorsze lub lepsze decyzje dla danej rodziny. Ale nikt nie będzie umiał ocenić tego lepiej niż członkowie tej rodziny. Zostanie w domu z dzieckiem jest tak samo dobre jak powrót do pracy. Pomijam tu już kwestię finansów, coraz rzadziej stać rodzinę na rezygnację z pracy matki. Praca naprawdę nie musi być przeszkodą ani w karmieniu piersią, ani w zapewnieniu szczęścia dziecku. Dziecko, nawet małe, nie musi być przeszkodą w pracy i rozwoju zawodowym matki, choć nie ma co ukrywać, że rodzi pewne ograniczenia. Ale naturella akurat ma możliwość czasowego zmniejszenia etatu i dla mnie to idealna sytuacja. A cała kwestia koligacji ex-M nie pomoże jej specjalnie w rozwiązaniu problemu. Chyba słusznym jest nie brać tego w ogóle pod uwagę. Linusia Odpowiedz Link
capa_negra Burzo moja droga 10.09.04, 09:56 I dalej mam opinie skrystalizowana na nie...nie mniej pod wpływem takich watków czasami siada mi diabeł na lewym ramieniu i szepcze do ucha. Prawda jest taka, że u mnie każde jedno uczucie czy chęc przegrywa z rozsądkiem. A rozsądek dalej głosno krzyczy NIE choćby ze względu na "lekko leciwy" wiek kandydatów na rodziców ... i zdrowie nie to wiec prawdopodobieństwo chorób większe i nawyki rózne cięko przez lata wypracowane i perspektywa "przemieszczenia wydatków" tez nie kusząca o zmianie "sposobu zagospodarowania wolnego czasu" nie wspominam... Z drugiej strony znam małżeństwo któremu w wieku 45 i46 lat urodziła się zdrowa, piękna, córeczka, a rodzice kwitną...widzisz znowu mi jucha siadla na ramieniu. Do tego ten szatański wynalazek jakim jest antykoncepcja )) też nie sprzyja cudownemu i niespodziewanemu poczęciu A czas leci .... i za 2 czy 5 lat mogę być juz całkiem wolna od takich rozterek. Odpowiedz Link
capa_negra Re: Burzo moja droga 10.09.04, 10:29 No dobra z tym leciwym wiekiem to troche przegiełam Przyznam szczerze nudzic to ja sie nie nudze bo i budowa w toku i zabiegi żeby było za co sie budować tez troche czasu zajmują czasami na zycie towarzyskie brak czasu o rowere nie wspomne.... Jak sie juz wybuduje to ogrodnik amator ze mnie i pewnie ze 2 lata będe ogród urządzaca potem..a potem pewnie coś tez się znajdzie tylko... tylko na bejbi będzie juz zapóżno. Troche mie przeraża myśle, że teraz w tym natłoku zarzeń i wydatków miałabym miec jeszcze dziecko. Fantazja ułańska powiadasz.... Oj nie wiem czy zamiast ulanych pampersów na głowie nie wolałabym skoku "na bandzi" z najwyższego mostu w okolicy. Chyba za późno weszłam w pewien etap zycia i teraz czasu mi brakuje. To jak z wstawaniem z łóżka - wstaniesz o 7 to dzien taki długi, a wstaniesz o 10 to nagle do wieczora czasu mało, a u mnie to chyba juz południe Odpowiedz Link
capa_negra nie ma lekko 10.09.04, 10:41 Prawdziwych ciotek żadnych - z rodziną matki zero blizszych kontaktów - za obopólnym zadowoleniem zreszta , najtomiast mój ojciec był najmłodszym dzeckiem w domu wiec ciotek z jego strony żadnych - albo juz pomarły, albo są "na umarciu" Owszem są dwie stryjeczne bratowe, ale obie pracuja, obie mają dzieci w wieku do 10 lat i obie mieszkają ponad 50 km odemnie - moi bracia ich męzowie prowadzą wspólny interes i zony często nie widzą ich po 12-14 godzin. Kleżanki w roli przyszywanych ciotek?? tez kiepsko... Jedna matka dwojga dzieci adoptowanych w wieku 3 i 5 lat - o oseskach zero pojęcia, druga która miałaby pojęcie od 2 lat za granica - widzimy sie 2 razy do roku. Pozostaje trzecia i na ta pewnie mogłabym liczyc z tym, że ona ma pod opieka schorowanych i niedołężnych rodziców którzy nie mieszkaja razem z nia wiec opieka wiąże się z dojazdami i jest dośc czasochłonna, a do tego typ schorzeń jakie mają powoduje, że nie zna dnia ani godziny kiedy będzie alarm. Wiem szukam sobe wymówek .... ale faktycznie ciemno widzę szczególnie pierwsze tygodnie,a może i miesiące. Nie zapominaj, że z mojej strony zero doświadczenia wtym temacie. Odpowiedz Link
agamagda Re: Do mamuś z tego forum:) 10.09.04, 12:33 Naturello, chciałabym dodać że zdarza się że niektóre sytuacje same się rozwiązują. Tak było u nas. M zaczął pracować w domu, ma świetny angielski i jest księgowym - może nie do końca ale daje to dochód. Pomyśl czasami jest wyjście z sytuacji tylko trudno go dojrzeć. Ale pomijając niekonwencjonalne wyjścia z sytuacji, trudno jest doradzić co zrobić z bąbelkiem po tym okresie. faktem pozostaje że jeśli weźmiesz wychowawczy trudno jest dostać nową pracę a w starej często czeka wypowiedzenie, tak samo trudno jest zostawić malucha w żłobku i z pełnymi piersiami iść do pracy. Acha, macierzyński możesz wydłużyć do 6 miesięcy jeśli zachowasz cały urlop z jednego roku i zaraz po macierzyńskim weźmiesz zaległy urlop i ten z danego roku. Pracodawca ma obowiązek ci dać urlop w określonym przez Ciebie terminie. Odpowiedz Link
capa_negra w sprawie @ 10.09.04, 13:21 Przekieruj ją na tlen bo poczta gazetowa pracuje jak zwykle świetnie capa_negra@tlen.pl Odpowiedz Link
lilith76 Re: Capa moja droga 10.09.04, 13:24 niektóre moje koleżanki czasem > przyznają, że najlepiej byłoby, gdyby natura zdecydowała za nie (ale jak przy > antykoncepcji???). niestety, coś w tym jest ktoś zaryzykował teorię, że pigułki i prezerwatywy mogą mieć i 100% skuteczności, a te "wpadki" przy ich użyciu to podświadome pragnienie posiadania dziecka, które wpływa na mniej restrykcyjne stosowanie. tylko się nie burzyć wpadka = idiotka, lekkomyślna (no nie zawsze). a która chce być tak postrzegana? dziś posiadanie dzieci planuje się jak kampanię wojenną albo Plan Pięcioletni (conajmniej). czasami myślę, że te niespodzianki z brakiem miesiączki babć i mam miały jakiś drobny urok Odpowiedz Link
capa_negra Re: Capa moja droga 10.09.04, 14:11 Ja to bym obstawała przy wojnie 30- letniej Odpowiedz Link
lideczka_27 nat, zajrzyj na tamten wątek 10.09.04, 19:11 pozostawiam bez komentarza, bo wywołałabym wojnę )) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=15583894&v=2&s=0 Odpowiedz Link
chalsia Re: nat, zajrzyj na tamten wątek 10.09.04, 23:37 Noooo, ja się ostatkiem sił powstrzymałam przed obśmianiem na forum kwestii niani, która nie patrzyła na dziecko, które raczkowało po zimnej podłodze i mogło sobie nabić guza pod stołem. Ad rem, jak Yokono napisała - optyka się zmienia po urodzeniu dziecka: 1. ja też zamierzałam wrócić do pracy po 6 miesiącach macierzyńskiego i z bólem serca wracałam do roboty po prawie roku 2. niestety zdrowie dziecka może wymagać przestawienia wszelkich planów - jak u mojego alergia - wtedy nie ma mowy np. o żłobku Tak więc radzę, oprócz planów na "normalną" sytuację, przemyśleć tzw. "worst case scenario" czyli co będzie jak zdrowie dziecka NIE pozwoli na powrót do pracy po macierzyńskim (+/- urlop wypoczynkowy). Pozdrawiam, Chalsia Odpowiedz Link
yokono Re: nat, zajrzyj na tamten wątek 11.09.04, 15:14 o to nie tylko ja dla rownowagi wklejam watek ze "zlobkow; forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=646&w=15267775 Odpowiedz Link
domali Re: Do mamuś z tego forum:) 13.09.04, 14:57 No cóż nat, wiesz, jak jest u nas Żłobek moim zdaniem to świetne miejsce, chociaż pewnie nie dla kazdego dziecka. Ale trzeba optymistycznie założyć, że Twoje będzie zadowolone Zgadzam się, że to zgroza oddać 4-miesieczne. Mi na pewno byłoby ciężko i całe szczęscie mogłam z Wiktorem być w domu rok. A jak dziecko ma rok, dużo lepiej się przyzwyczaja do złobka, niż jak ma na przykład 2 lata. I chyba najlepiej do roku mieć opiekunkę, potem złobek. W Wawie żłobek to wydatek około 200 zł. Konkubinko - nawiąze do Twojej wypowiedzi, że trzeba mieć możliwość tak jak eks nacieszyć się macierzyństwem. Ja nie czuję potrzeby siedzenia w domu z dzieckiem 4 czy 5 letnim. Dla mnie to byłaby męczarnia, a tym samym i dla Wiktorka. Realizować w macierzyństwie można się również oddajac dziecko do żłobka i robiąc to, co się chce i potrzebuje robić. U mnie na przykład - studiując. U Nat - pracując. I dzieki temu jest takie niesamowite poczucie niezależności - bo ja wiem, i Nat myslę też wiem, że jesli nie daj Boże kiedyś zostaniemy same, damy sobie radę niewykluczone, ze nawet bez alimentów. I dzięki temu i dziecku będzie lepiej. Odpowiedz Link
konkubinka Re: Do mamuś z tego forum:) 13.09.04, 21:30 ale moje dziecko ma rok.....(?)nie cztery czy piec Odpowiedz Link
domali Re: Do mamuś z tego forum:) 14.09.04, 10:29 Odniosłam się do tego wpisu: "facet powinien dazyc do tego abyscie Wy tak jak jego eks mogly cieszyc sie macierzynstwem", i eks mojego męża, nie do Twojej sytuacji. I powtórzę - cieszenie się macierzyństwem nie oznacza spędzania z dzieckiem 24 godzin dziennie przez x lat. Odpowiedz Link
cz.wrona Ja mam rozwiązanie !!!!!!!!!!!! 15.09.04, 12:20 Nat- przecież rozwiązanie jest takie proste! Zapomniałaś, że masz sąsiadkę- babysitter od 13 lat, wykwalifikowaną licencjatkę edukacji wczesnoszkolnej za rok magistra???? Obiecuję, że nie zedrę z Ciebie ))))))))))))))))) Odpowiedz Link
domali Re: Ja mam rozwiązanie !!!!!!!!!!!! 15.09.04, 12:24 Oj Wornka, ale Nat już niedługo będzie sąsiadką tej skromnej opiekunki Odpowiedz Link
naturella Re: Ja mam rozwiązanie !!!!!!!!!!!! 15.09.04, 12:48 Cholera... jakbym wiedziała wcześniej, to bym nie kupowała mieszkania w Ursusie)) Odpowiedz Link