Dodaj do ulubionych

Kilka słów o sobie - witajcie.

10.09.04, 10:44
Cześć.
Chyba najwyższa pora się do Was dołączyć (oczywiście jeżeli mnie
przygarniecie). Mam na imię Olka, mam 29 lat, kochającego męża (46 lat)i
synka Piotrusia (2 latka). Także jestem "macochą", jak większość z Was. Mój
mąż ma nieślubne dziecko - chłopca 12 lat. Niby wszystko jest ok., tzn.
płacimy alimenty, matka dziecka nie jest wogóle upierdliwa (nie wydzwania,
nie męczy o podwyżkę, wogóle nic...) - rewelacja, ale wg mnie to wszystko
jest nie tak:
po pierwsze: Mój mąż "wpadł" po miesiącu znajomości
za 3 razem (podobno dziewczyna brała prochy);Oczywiście uznał dziecko bez
próby ustalenia ojcostwa. Ja niby akceptuje fakt że jest to jego dziecko, ale
gdzieś w głębi nie jestem do końca tego pewna (może gdyby syn był do niego
chociaż troszkę podobny...ale nie jest, i nie jest to tylko moje zdanie, co
naszych znajomych, może gdyby ona była jego żoną....).
Po drugie: czytając to forum, naprawdę jestem zdziwiona że jego ex laska o
nic się nie dopomina, czyżby się czegoś bała??? Poza tym wogóle jej nie
zależy na kontaktach ojca z synem (druga sprawa że mojemu mężowi także na tym
nie zależy - i tu pokrzywdzone jest niestety dziecko). Na samym początku taki
układ mi się nawet podobał, ale teraz, kiedy mamy własnego syna, pomyślałam
sobie, że jednak te dzieci są rodzeństwem, a naprawdę nikt (nawet matka męża)
nie zabiega o to żeby te dzieci się chociaż trochę polubiły czy poznały.
Ostatnio, w czasie wspólnego pobytu chłopców u teściowej, mój malec strasznie
zaczepiał brata, a brat udawał że nic się nie dzieje, wręcz odsuwał się. NIE
WINIE DZIECKA. Tak samo babcia (matka męża). Przy starszym wnuku, młodszego
wogóle nie zauważa....

Wogóle trudno mi jest cokolwiek zrozumieć. Przepraszam za nieskładność
wypowiedzi, ale trudno jest opisać w skrócie coś co powieść by nie pomieściła.
A może to ze mną coś jest nie tak, że się tym wszystkim przejmuję.
Obserwuj wątek
    • gosza26 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 11:07
      Cześć
      Nie bardzo wiem co tak naprawde cie martwi? Chodzi o to, czy mały jest synem
      twojego męża.Ostanio znjoma prosiła o wzór pozwu dla swojego kolegii o
      zaprzeczenie ojcostwa (dziceko 3 lata), bo tez nikt nie nalega na kontakty a on
      płci.
      Inna sprawą jest to czy Twój mąz jest przywiązany do syna bo go kocha. Jesli
      jemu to nie przeszkadza to daj spokój.
      Mój M. był w podonej sytuacji, tylko że z eks. Jednak dziecko zmarło (3m-ce)
      i do tej pory żałuje, że tego nie wyjasnił.
      • olunia75 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 11:41
        Jeżeli chodzi o stosunek mojego męża do swojego pierwszego syna to w tych
        stosunkach nie widzę miłości, oni się kompletnie nie znają. Widują się
        sporadycznie, jeśli już to wyłącznie w obecności swojej babci. Wogóle mój mąż
        chyba nigdy nie przebywał ze swoim synem sam na sam, zawsze była obecna babcia,
        która o zgrozo, "układała" dialogi między nimi, tz. instruowała męża o co ma
        się pytać syna, pouczała jak ma odpowiadać synowi itd...to jakaś paranoja i
        częściowo nie dziwię się mężowi że wcale nie nalegał na spotkania z synem
        (chociaż ostatnio sama nalegam na te spotkania, ale bez babci i beze mnie)

        Rzeczywiście mogłabym dać spokój kontaktom ojca z synem, ale jeżeli wszyscy
        zaakceptowali to dziecko jako prawdziwego syna męża, i jeżeli pomimo moich
        wątpliwości to dziecko jest jego synem, to ma rodzeństwo, w osobie mojego
        synka, i może warto powalczyć o to żeby te dzieci byli prawdziwymi braćmi, bo w
        przyszłości mogą być sobie potrzebni.

        Odnośnie ustalenia ojcostwa, to rozmawiałam z mężem, ale to nie takie proste.
        Ze względu na swój święty spokój chciałabym to wiedzieć na 100%, ale boję się
        reakcji przewrażliwionych dziadków na pomysł badań genetycznych, oraz reakcji
        samego dziecka, które mogło by się poczuć bardzo zranione o ile nie zdradzone
        przez człowieka którego uważa za ojca. Poza tym nie wiem jak to wygląda
        proceduralnie....

        Chyba pozostaje mi życie w niepewności...i zaakceptowanie faktu, że to SYN MĘŻA.

        Gosza a dlaczego żałujesz że Twój facet nie wyjaśnił, czy to jego dzidziś czy
        też nie. Teraz to już chyba bez znaczenia?

        Pozdrawiam,

        Pozdrawiam Cię gorąco.
        • gosza26 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 11.09.04, 16:24
          olunia75 napisała:
          >Gosza a dlaczego żałujesz że Twój facet nie wyjaśnił, czy to jego dzidziś czy
          też nie. Teraz to już chyba bez znaczenia?

          Widzę, że wątek ma ogromny odzew, więc juz wyjasniam o co mi chodziło w/w
          napisanym zdaniu. M. oprócz tego dziecka, które zmarło ma jeszcze syna(którego
          wychowyjemy). Mały ma wiele wad i zalet (jak każdy), ale jest szczególnie
          wrażliwy na tamaty rodzinne. Przez wiele lat żył w fikcyjnej rodzinie (tzn.
          nikt mu nie tłumaczył dlaczego jego mama mieszka z innym mężczyzną). Mój M.
          tłumaczył mu,że mama pracuje daleko od domu i tyle. Eks nigdy nie poruszała
          tego tematu. A jak sie potem okazało miała zamiar sie ,,wyszumieć,, i wrócić do
          męża i syna. Zreszta kłamstwo było chlebem codziennym, wiec nikt juz nie
          próbował nic wyjaśniać.

          Właśnie w kontekście tego pojawił sie problem małej, która zmarła. Jak miał
          M. powiedzieć dziecku po tym co przeżył,,to jest twoja siostra, ale ja nie wiem
          czy to jest moja córka,,?!. Teraz kiedy syn ma 14 lat moznaby spróbować , ale
          nie ma na to dowodu. I znowu 1 listopada będzie niezręczna sytuacja...

          Może brak jest logiki w tym co napisałam, ale żeby to wszystko wyjaśnić
          potrzebowałabym całego dnia a może i więcej...

          Pozdrawiam ja i moi chłopcy.
          • olunia75 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 11.09.04, 20:31
            gosza26. właśnie szykowałam się do odpisania Ci, ale moje baby wyje, odpiszę w
            poniedziałek (nie mam też stałego dostępu do netu) ale dzięki za wszystko...do
            zobaczenie w pon.
          • olunia75 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 13.09.04, 10:00
            No właśnie - uczucia dziecka....
            Uważam że dzieci powinny chociaż po części znać prawdę dot. ich rodziców czy
            rodzeństwa, chociaż z drugiej strony, w waszym przypadku, nie zaryzykowałabym
            powiedzieć synowi o obawach dot. tego czy jego siostra jest/była córką ojca.
            Łączy ich osoba matki i dzięki temu te dzieci są ze sobą spokrewnione.

            Synowi mojego M. też wiele nie tłumaczono. Najpierw nikt nie chciał mu
            powiedzieć o naszym ślubie, potem o tym że będzie miał rodzeństwo (chociaż
            brzuch miałam wtedy sporawy)....
            Z moich obserwacji wynika, że z tym dzieckiem wogóle nie rozmawia się o
            uczuciach, o stosunkach panujących w rodzinie....etc. smutne.
    • agamagda Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 12:09
      Podobna sytuacja zaistniałam w mojej rodzinie. Chłopak wpadła dosłownie po
      pierwszej randce, data porodu i wielkość dziecka o tym świadczyły, dziewczyna z
      premedytacją skłamała że bierze pigułkę i podobno "ma alergię na latex
      prezerwatywy". Biorąc pod uwagę okoliczności, po porodzie zrobiliśmy badania
      DNA prywatnie ze śliny dziecka. Nie mają one wartości dowodu w sądzie ale na
      pewno rozwiewają wątpliwości -w tym przypadku dziecko jest chłopaka, płaci na
      nie bardzo wysokie alimenty. Badanie jest drogie ale wydaje mi się ąe warto
      zainwestować po pierwsze rozwieje wątpliwości po drugi w przypadku gdy wynik
      jest negatywny zaoszczędzicie na alimentach.
      Jeśli chodzi o kontakty między rodzeństwem, wydaje mi się że nie trzeba robić
      nic na siłę. Nawet pomijając okoliczności poczęcia dziecka zwróć uwagę ze
      między chłopcami jest duża różnica wieku i nawet jeśli razem by się wychowywali
      nie jest powiedziane że mieliby do siebie "sentyment".
      Jeśli chodzi zaś o stosunek twojego M to może nie jest on specjalnie Ładny dla
      osób postronnych ale w gruncie rzeczy zrozumiały. Nie zna dziecka nigdy go nie
      wychowywał i nie ma zbyt dużo kontaktów z nim. Dziecko jest mu obce, a
      większość mężczyzn nie pieje z zachwytu nad nieznajomymi bobasami i
      dzieciakami. Poza tym jest takie powiedzenie Mężczyzna kocha dzieci Kobiety
      którą kocha - to może się sprawdza w waszej sytuacji
      Pozdr.
      • olunia75 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 13:58
        Dzięki dziewczyny za zainteresowanie moim problemem. Mam nadzieję że kiedyś się
        zrewanżuję. Mam jeszcze pytanie, gdzie można kupić taki test, i gdzie się to
        wykonuje, może rzeczywiście jest to jakiś pomysł.
        Czy wymagana jest zgoda matki na przeprowadzenie takiego testu?

        A rzeczywiście mój małżonek w stosunku do naszego synka jest super TATĄ! I
        zawsze powtarza że kocha nasze dziecko bo jest moje, więc chyba to przysłowie
        się sprawdza w stosunku do nas.
        Pozdrawiam,
        • lilith76 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 14:08
          to nieco niesmaczna sprawa, ale takie firmy istnieją w Polsce (kiedyś ogłaszały
          się w gazetach, można je pewnie wyszukać w necie) - wysyła im się na waciku
          bodajże próbkę śliny czy naskórka dziecka i ojca. matki materiał genetyczny
          jest niewymagany. płaci się pewnie przelewem albo za zaliczeniem. wynik jest
          nie do wykorzystania w sądzie.
          napisałam, że to niesmaczne - czy chciałabyś aby teściowa tak postąpiła np. z
          twoim dzieckiem?
    • lilith76 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 12:54
      witaj na forum.
      przypadek o którym piszesz nie jest wcale taki rzadki. o ile pamiętam, jest tu
      już jedna macoszka, która także nie jest pewna co do ojcostwa swojego M (prawie
      identyczna sytuacja).
      pomiędzy M a jego synem nigdy nie wytworzyła się więź. mężczyznon potrzeba na
      to czasu, w czasie którego mieszkają i przebywają często z dzieckiem. nie wiem,
      czy teraz jest sznasa na stworzenie jakiejkolwiek - potrzeba chęci ze obu stron.
      jego eks o nic się nie dopomina, bo być może także nigdy nie nawiązała
      jakiejkolwiek więzi z ojcem swojego dziecka, to co otrzymuje jej wystarcza (no
      są takie niepazerne kobiety). ma dziecko i fajnie, reszta ją nie obchodzi. może
      zaszła w ciążę z premedytacją, bo chciała mieć dziecko?
      różnica pomiędzy braćmi jest tak spora, że starszego maluch może irytować - to
      żadne towarzystwo (w tradycyjnej rodzinie też tak bywa). albo starszy krępuje
      się nawiązać kontakt z bratem, bo boi się niechętnych reakcji - waszych, matki.
      a stosunek niektórych babć do wnuków z rózych związków ich ojca, też był tu już
      omawiany. bywa różnie, niestety.
    • agamagda Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 15:29
      Nie zgadzam się z oceną lilith76 że to niesmaczna sprawa. Wydaje mi się ze
      jeśli są wątpliwości to lepiej je wyjaśnić. Dziecko wcale nie musi wiedzieć w
      jakim celu pobiera się jego ślinę czy kroplę krwi. W przypadku gdyby syn nie
      okazał się synem, sąd bedzie jeszcze raz przeprowadzał już oficjalne badanie
      ale zapłaci za nie matka dziecka jeśli zostanie potwierdzone że Twój M nie jest
      ojcem dziecka. Badania kosztują między 1500 a 2000 złotych. Te które były dla
      nas wykonane zostały zrobione przez osoby pracujące dla Prokuratury. Adresy są
      w internecine.
      • olunia75 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 16:06
        Chyba jeszcze raz porozmawiam z moim mężem, skubniemy się i uzbieramy na to
        badanie. Jezu jakby się okazałao że to nie jego dziecko, to by się chyba
        wściekł!!! Przecież to można zaskarżyć matkę dziecka...!!! A teściowie??? Teść
        już zapisał chłopcu swoje mieszkanie, dał matce na samochód itd. itd., można by
        tak wyliczać w nieskończoność...a gdyby jednak okazało się że to jego syn, to
        przynajmniej ja miałabym święty jedyny spokój ze swoimi myślami!!!
        • lara27 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 16:53
          Oluniu a może lepiej nie wiedzieć.
          Co się stanie z tym dzieckiem jeżeli faktycznie twój M nie jest jego ojcem i
          babcia i dziadek nie jest jego rodziną? bo myślę że jeśli odwiedza dziadków
          jest napewno z nimi związany. To musiałbybyć straszny ból dla tego chłopca na
          całe życie przecież musiałby się o tym dowiedzieć.
          To musi być okrótne przeżycie dowiedzieć się że już nie mam dziadka babci i
          taty i brata, wiem nie jest z nimi (bratem, ojcem) zżyty ale z czasem tak jak
          piszesz może by sie polubili i "...potrzebowali siebie nawzajem w
          przyszłości..."
          Wiem, wiem powiecie mi zaraz że to nie jego dziecko więc dlaczego niby miałby
          płacić załóżmy 400zł/m - fakt - to daje niezłe oszczędności rocznie jakieś
          5tys. - to już fajne wakacje bądz fajny komputer no i mieszkanie dziadków dla
          waszego syna a nie jakiego bękarta.
          Nasuwa mi się także jedno pytanie dlaczego przez tyle czasu twój M nie chciał
          tego sprawdzić? Przez 12 lat był jego ojcem a może teraz okaże się że już nim
          nie jest.
          Zastanówcie się nad tym jeszce raz czy warto chłopakowi robić taką krzywdę.
          lara
    • iziula1 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 16:24
      Ja tylko czegoś w tym nie rozumiem.Facet od 12 lat jest ojcem,uznał dziecko i
      nie miał wątpliwości a teraz ma?A może to nie sa jego wątpliwości tylko twoje?
      A co jeśli to bedzie jego syn?Poczujesz sie lepiej czy gorzej?
      A czy matka twego męza pokocha twego synka przez to mocniej?
      Sadze podobnie,że pobieranie próbek sliny bez zgody matki dziecka jest
      niesmaczne i nieetyczne.Chyba,że chłopak sam sie zgodzi jeśli mu wyjaśnisz do
      czego potrzebna jest ci jego ślina,że próbujesz udowodnić że jego tata nie
      jest jego tatą.
      Myśle,że jeśli twoje zamiary są uczciwe porozmawiaj z matką dziecka i poproś
      ją o rozwianie swych wątpliwości lub niech twój mąż wystapi na droge sądowną a
      nie pokryjomu.
      • maxxi26 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 16:45
        Witam.

        Jestem w identycznej sytuacji. Z tą małą różnicą, że mój m. musiał wpaść za
        pierwszym razem bo dzieko urodziło sie po 9 m-cach bez chyba ok. 10 dni. I też
        mówiła, ze bierze pigułki. Przy czym panna zaraz jak sie dowiedziała, ze jest w
        ciaży (chyba po m-cu)powiedziała, że jest tatą, ale go nie chce... Mój m. jest
        cudnym i odpowiedzialnym facetem i też wierząc - uoczywiście uznał i płaci. Mi
        to troche wszystko nie pasuje, bo jaka kobieta rzuca od razu niemal faceta, nie
        dając mu żadnej szansy (rozumem, ze jeśli byłby jakimś menelem.... a tu wrecz
        odwrotnie). też nie nalegała na uznanie na kontakty etc. To mój m. sie upierał,
        bo jak wspominałam jest wybitnie dobrym człowiekiem. I też mnie to męczy i
        jednak wolałabym żeby to sprawdził (moja koleżanka jak go zobaczyła dziecko,
        też powiedziała że nipodobny, ale jak sie nad tym nie zastanawiałam)...

        Od strony prawnej zaprzeczenie ojcostwa jest b. trudne. Bo facet ma na to
        jeśli dobrze pamiętam rok od uznania a potem moze już tylko wysrtąpić o to
        prokurator. Przy czym nie są oni do tego tacy chętni. Sąd też może nie
        uwzglednić, mimo oczywistegho braku ojcostwa, żadania jegoi zaprzeczenia ze
        względu na dobro dziecka. To może być przecież straszny cios dla dziecka które
        dowiaduje sie w pewnym momencie, ze tata to nie tata... Co do zwrotu alimentów
        od matki dziecka - tych zapłąconych - to można - ale do 3 lat wstecz. bo
        alimenty jako świadczenia okresowe przedawniaja sie po 3 latach.

        No cóż samo życie. Choć dla mnie jest to równie cieżkie i bolesne i nie
        potrafier zaakceptować egoistycznej chęci posiadania dziecka nie zważajac na
        nic. Choć nie tak dawno by taki pościk na samodzielnych jak to właśnie pewna
        kobieta tak bardzo pragnie dziecka, ze chcie to zrobić w taki sposób... Brrr
        Zabrakło mi sił na komentarz.

        PS. Co do kontaktów - to mój sie kontaktuje. Jemu chyba bardziej zależy niż
        jej. Choć też jest nieszcześliwy, że tak cieżko to przeżywam. I też mam obawy
        jak to będzie, jeśli ja bedę chciała mieć dziecko. Co do tego są rodzeństwem
        etc. Choć ja, nie kontaktuję sie wcale.

        Myślę, że co do badań to warto być pewnym dla samego siebie.

        Pozdrawiam
        • agamagda Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 16:57
          Sorry dziewczyny nie rozumiem co Was oburza w fakcie ze ktoś chce sprawdzic czy
          dziecko jest jego w takiej sytuacji jak została nam opisana. Pomijając sprawy
          uczuciowe które są prywatna sprawa rodziców którzy poczeli dziecko, pozostaje
          aspect finansowy sprawy. Dlaczego ktoś nie może sie upewnic że dziecko jest
          faktycznie jego potomkiem. Jeśli jest tak jak to było w sytuacji która
          zaistniała u nas po sprawdzeniu NIKT już nigdy nie podał w wątpliwość ojcostwa
          mojego brata. A tak do dziś ludzie mówili by o tym dziecku że jest bękartem I
          ojciec czułby się wrobiony. Jasne jest że jeśli matka mówi prawdę nic się nie
          zmieni.
          Wydaje mi sie że w momencie gdy zaczynamy wyciągać argumenty typu etyka,
          niesmak uczciwość gdzieś tam w głębi mamy wątpliwość jaka prawda wyjdzie na jaw
          I w tym jest cały problem.
          Jeśli to jest jego syn to nim pozostanie I nie będzie wątpliwości. Moim zdaniem
          w tym przypadku nic się nie zmieni, ojciec nie jest zwiazany uczuciowo z synem
          I jest naprawdę nikłe prawdopodobieństwo że to się zmieni. Stosunek Teściów też
          prawdopodobnie będzie taki sam jeśli potwierdzi się ojcostwo, a jeśli nie no
          cóż będa wiedzieli że to nie ich wnuk decyzja będzie należała do nich….
          • iziula1 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 17:27
            Należało to zrobic 12 lat temu.Ojciec powinien o to zadbać.
            Wątpliwości nie pojawiły sie z jego strony ale ze strony obecnej zony.
            Mam wrażenie,że to jej zależy.A dlaczego? Niech uczciwie sama sobie odpowie
            jak test wyjdzie,że jednak jest synem jej męża.
            A co do podobienstwa ono o niczym nie przesądza.
            Pozdrawiam.
            • maxxi26 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 17:47
              No tak tylko 12 lat temu nie było badań, które by przesądzały ojcostwo.
              • iziula1 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 17:57
                12 lat temu nie żyliśmy w epoce lodowcowej.
                • maxxi26 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 18:07
                  iziula1 napisała:

                  > 12 lat temu nie żyliśmy w epoce lodowcowej.

                  12 lat temu mozna było sprawdzić ojcostwo wyłącznie na podstawie grupowego
                  badania krwi lub badań antropologicznych (kształt głowy, uszu, ogóle
                  podobieństwo). A te przesądzały jedynie prawdopodobieństwo. Zero pewnosci.
                  badania dna są od niedawna.
            • lideczka_27 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 18:19
              Jest to bardzo trudny temat. Z jednej strony rodzic ma pełne prawo wiedzieć,
              czy aby nie jest wrobiony. I nie chodzi już tylko o finanse (alimenty), ale o
              prawdę. Badania takie są OK i moim zdaniem - powinno się je robić możliwie jak
              najszybciej. Dziecko się rodzi, okazuje się, że ojciec jest tym, którego
              wskazuje matka - ponosi więc wszystkie tego konsekwencje. Jeśli okazuje się, że
              jednak matka skłamała (lub sama nie była pewna), to facet ma z grzywy - nie
              płaci, nie ma obowiązku, nie jest rodzicem. Wówczas powinien ponieść
              konsekwencje prawdziwy ojciec, bo czasem się zapomina o tym aspekcie: wrobienie
              jednego faceta jest z automatu uratowaniem tyłka naprawdę "winnego" wink To
              wszystko piękne, ale właśnie NA POCZĄTKU. Sprawa się komplikuje, gdy dziecko
              jest większe i ojca kocha. Albo choć zna, lubi, identyfikuje się z nim.
              Powiedzenie takiemu dziecku prawdy, co będzie "podcięciem korzeni" (co z tego
              że fikcyjnych - on tego nie zrozumie; jak wytłumaczyć mu, że mama miała
              stosunek z innym panem i dzięki jego nasieniu on jest na świecie?). Dla dziecka
              to może być dramat. Oczywiście sytuacje są różne. Jeśli ojciec jest jedynie
              płatnikiem, nie zna dziecka, nie widuje a matka też nie chce tych kontaktów,
              słowem: jeśli ojciec jest dziecku nieznany, to takie badanie nie jest
              nieetyczne. Ale uważam, że jego matka powinna o badaniach wiedzieć.
              Gdyby mnie sprawa dotyczyła - u dużego dziecka, utrzymującego kontakty z ojcem,
              zostawiłabym sprawy jakimi są. Bo moim zdaniem to jego ojciec - kochany,
              jedyny, jakiego zna. Tyle, że to nie jest dawca genów.

              pozdrawiam
              lidka
              • agamagda Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 10.09.04, 22:23
                zgadzam się z Lidczką ze powinno być to zrobione na początku, ale trzeba
                pamiętac ze 12 lat temu nie bylo jeszcze możliwości technicznych na tego typu
                badanie. Faktycznie powstaje dylemat. Moze wyda Wam się to dziwne ale właśnie
                dla dobra dziecka wydaje mi się nadal, że badanie powinno byc wykonane. Bo nie
                ma dobrej czy złej prawdy - jest tylko jedna PRAWDA. Badanie stwierdzi, czy
                dzieko nalezy do tej rodziny w sposob biologiczny czy nie, a ich stosunki uloza
                sie zgodnie z tym wynikiem. Ja równiez sądzę, ze ziarno podejrzenia mogło byc
                zasiane przez Oleńkę, ale jest rowniez wysoce prawdopodobne, że stosunki między
                ojcem a synem układają się tak, jak się układaja, bo on tez ma wątpliwosći, ale
                nie ośmielił się dotychczas ich ujawnić.
      • olunia75 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 11.09.04, 20:21
        Cześć iziula1.
        Rzeczywiście, może są to bardziej moje wątpliwości niż jego. Ale czy Ty byś ich
        nie miała, biorąc pod uwagę okoliczności w jakich dziecko zostało poczęte.
        Jeżeli chodzi o to jak bym się poczuła gdyby się okazało że to syn mojego M.
        Odpowiem Ci że dobrze. Przynajmniej z czystym sumieniem mogłabym wychowywać
        swojego syn,a, w przeświadczeniu ze rzeczywiście ma brata.
        Poza tym jak pisały dziewczyny do tych badań potrzebny jest także materiał od
        matki, więc na pewno odbyło by się to za jej zgodą.

        Mam jedynie opory żeby wykonać to badanie ze względu na chłopca i jego uczucia,
        i napewno nie zamierzam czegoś robić po kryjomu, o ile wogóle się zdecyduję.
        Jak wcześniej pisałam, rozważam taką możliwość i m.in. dlatego umieściłam ten
        post, prosząc Was o radę.
        • omama Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 12.09.04, 23:37
          Olunia.
          Jego dziecko - jego sprawa. Nie wsadzaj nosa do etc.
          ALe odradzam ci mieszanie się w nią, nie tylko dlatego, że sprawa jest cudza,
          ale i dlatego, że nikomu nic dobrego to nie przyniesie.
          Po pierwsze, fakty:
          Badanie jest wykonalne, i choć jest to nie do końca zgodne z prawem, można
          wykonać takie badanie bez zgody/wiedzy matki. Od dziecka i ojca pobiera się
          próbkę (w krańcowym przypadku kosmyk włosów, przeżuta guma). Wysyła się do
          laboratorium, które jest w stanie stwierdzić jedoznacznie wóz czy przewóz.
          Kosztuje to między 1500 a 2000, robię to różne firmy, ja zetknęłam się z
          TestDNA.
          Dostajesz wynik.
          i A) jest pozytywny - dziecko jest dzieckiem twojego męża.
          - Jestś 1500 do tyłu
          - Rodzina męża ma do ciebie pretensje o mącenie w zaprzeszłych sprawach
          - Dziecko ma do ciebie uraz.
          - Eks ma o tobie wyrobione zdanie i reaguje stosownie.
          Generalnie uznano by, że chciałaś wyślizgać dziecko z uczuć, więzi i pieniędzy
          dziadków/ojca, żeby wszystko to miało li i jedynie twoje potomstwo.
          ale może być też
          B) wynik jest negatywny
          - Jezeli robiłaś badanie po kryjomu przed dzieckiem, ojcem, rodziną, to masz
          zgryz co począć z tą wiedzą.
          - Jeżeli decydujesz się na ujawnienie informacji, to zaczyna się potworny ból i
          gorycz dla dziecka i dziadków. Może się ona skończyć tak, że "nielegalne"
          dziecko zachowuje więzi i spadek, natomiast ty tracisz u teściów i zaczyna się
          wojna ogólna.
          - Zaczynacie walkę (nie do wygrania raczej) o "wykreślenie" dziecka z rodziny.
          - Niewykluczone, że i tak płacicie dalej alimenty (sąd może uznać to za słuszne
          z pkt. dobra dziecka), a już z całą pewnością nikt wam niczego nie będzie
          zwracał
          - Oczywiście "zaskarżać" eks twojego męża to sobie możesz najwyżej tu na
          liście - nawet jeżeli celowo i świadomie wrobiła twojego faceta w ciążę, nikt
          jej nigdy tego nie udowodni. Zawsze może powiedzieć, że się pomyliła, urżnęła
          na imprezie itd.

          Na koniec dodam jeszcze, że choć wątpię w rozwój rodzinnych stosunków między
          przyrodnimi bracmi - za duża różnica wieku - to czy naprawdę krew jest w tych
          sprawach taka ważna? Przecież adoptowane dzieci stają się naprawdę członkami
          rodziny.
          W rodzinie twojego męża JEST dziecko. Tak postanowił w swoim czasie twój eks,
          tak działają jego rodzice.
          Udowodnienie, że dziecko jest kukułczym jajem nie da ci wiele, poza - wątpliwą
          moim zdaniem - satysfakcją pt. "wiedziałam, że to suka".
          Przekonanie się, że chłopiec jednak jest synem twojego męża też nie spowoduje
          cudów. Pozostaną ci i tak prawdziwe problemy (dlaczego dziadkowie bardziej
          kochają syna tamtej niż mojego? Dlaczego mój mąż tak chłodno traktuje własne
          dziecko? Jak to świadczy o jego dojrzałości, szlachetności i emocjonalnej
          stronie charakteru).
          • lara27 Re: Kilka słów o sobie - witajcie. 13.09.04, 01:32
            omama coś w tym jest...
            szczerze przyznaje rację
    • marcepanna Olunia 10.09.04, 20:19
      dziewczyno ! twoj M przeciez moglby byc twoim ojcem!!! on ma juz 50 lat !!!!
      to naprawde jest wg mnie perwersja !!!
      • lideczka_27 marcepanna 10.09.04, 20:26
        Czy możesz zdradzić mi intencje Twojego posta? Czemu on ma służyć? I co wnosi
        do życia zainteresowanej?

        Z ciekawości pytam.
        • olunia75 Re: marcepanna 11.09.04, 20:23
          dzięki lideczka_27. Zostawmy to bez komentarza...szkoda gadać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka