08.04.15, 20:33
To i Ja popełnie wątek😊
Mam w domu regularnie małego - kopię eks w wydaniu męskim, jak można się domyślać nic miłego
W święta przeszedł samego siebie.
Facet chowa głowę w piasek.
Na moje uwagi przytakuje,przyznaje rację i nic
Jak powiem konkretnie reaguje zresztą czasem nieadekwatne i dalej nic
Chyba nie będę mu w kółko palcem pokazywać
Niewiem czy odciąć się całkiem od sprawy czy popróbować małego na własną rękę trochę "powychowywać"-swego czasu mieliśmy b.dobry kontakt

Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: pasierb 08.04.15, 21:12
      W jakim sensie przeszedł samego siebie i ile ma teraz lat?
      • rybkka24 Re: pasierb 09.04.15, 15:10
        Reaguje nieadekwatne znaczy albo wcale albo zbyt ostro
        Mały będzie miał zaraz 10 l.3 kl.podstawówki.
        Co znaczy przeszedł samego siebie?
        Stwierdził że nie będzie sprzątał w swoim pokoju bo nie,on nie ma ochoty i nie musi bo jest dzieckiem wszelkie argumenty kwiatował aroganckimi odzywkami
        Zarzucał nam że obowiązkami marnujemy mu dzieciństwo i łamiemy prawa dziecka, skarżył się w rodzinie jak on ma źle z nami.
        Byliśmy u rodziców M.mieliśmy jechac dalej,ale mały już od nich nie wyszedł bo nie.bo on chce zostać u nich na niedzielę a potem jechać do matki,bo on tak chce.
        Babcia wstawiła się za wnukiem żeby został.został chociaż mieliśmy inne plany ale nie mały chce po swojemu.paranoja.To była decyzja m.
        Decyzje obowiązki/polecenia nie po myśli dziecka kończą się arogancką dyskusją,chamskimi odzywkami i nonsensownymi argumentami za które u mnie z miejsca był"zbanowany" na cały dzień
        Generalnie ulubione powiedzenie w święta to nie bo nie jak 2latek
        M to widzi ale nie reaguje,chowa głowę w piasek....
        Tak błogie święta mam minęły.......

        • rybkka24 Re: pasierb 09.04.15, 15:24
          Wszystko było mówione jak dla mnie z dużą arogancją i bezczelnością.aż do teraz mam nerwa.
          • edw-ina Re: pasierb 09.04.15, 15:31
            Rybko, a wam się w międzyczasie nie powiększyła rodzina? Bo abstrahując od wieku, to mojemu starszemu pasierbowi analogiczne akcje zaczęły się przydarzać wraz z pojawieniem się siostry. Wówczas bardzo chciałam tego nie łączyć, ale im dłużej to widzę, tym bardziej się nie da. To tak jakby: jak wam dam do wiwatu, to chcąc czy nie będziecie musieli zająć się mną, mną, mną! Taki niemowlęcy, lecz bardziej zwerbalizowany krzyk.
            • rybkka24 Re: pasierb 09.04.15, 22:15
              Tak.powiększyła się nam rodzina.Mały ma siostrę.😊
              A z drugiej strony u mamy pojawiło się dwóch braci.
              I ostatnio jak jest strasznie tęskni za mamą i chce wracać do niej.
              I jak poradziliście sobie z zachowaniem starszego chłopca?
              Angażowałaś się w sytuację??
              • konstancja16 Re: pasierb 10.04.15, 00:54
                Rybko, macie dziecko? dobrze zrozumialam? chyba cos przegapilam, nie wiem czy gratulowac czy co...

                ad rem. proby wychowywania pasierba maja sens jezeli ojciec dziecka jest po tej samej stronie, wymaga, popiera i jasno daje dzieciakowi do zrozumienia, ze reprezentuje ten sam front. w przeciwnym razie - skutek zaden i niepotrzebny stres dla Ciebie.
                • rybkka24 Re: pasierb 10.04.15, 09:09
                  Cześć Konstancja
                  Tak.mamy córkę😊
                  Niedawno się urodziła, stąd też poniekąd moje zawieszenie "działalności forumowej"
                  M.jest po tej samej stronie,popiera ,daje do zrozumienia że mamy wspólny front aczkolwiek najlepiej jakby ktoś zainicjował wszystko,wymagał,wychowywał i pilnował a on wszystko poprze czyli najlepiej czyimis rękami
                  Ok.A jeżeli ojciec nie weźmie się w garść i nie weźmie za wychowanie dziecka a pasierb dalej zachowuje się bezczelnie,co ma zrobić"macocha"?
                  • rybkka24 Re: pasierb 10.04.15, 09:11
                    U mnie jest ten plus że znam dziecko od pieluch i jestem w jego oczach znaczącym opiekunem
                    • rybkka24 Re: pasierb 10.04.15, 09:11
                      Ale wciąż nie rodzicem
                      • konstancja16 Re: pasierb 10.04.15, 09:44
                        no to serdecznie i otwarcie gratluje, coeczki sa the best.
                        ojciec MUSI sie wziac w garsc, nie ma innej opcji. to on jest od wychowywania, macocha od wspierania, a nie odwrotnie.

                        mozesz sobie byc znaczacym opiekunem, ale jak to Ty bedziesz wymagacm, a nie ojcem to szybko zostaniesz znienawidzona wredna macocha. ktorej sie zagra na nosie,. bo tata pozwala wiec co mi zrobisz. zreszta dlaczego to Ty masz szarpac z prawie nastolatkiem. my mamy jedenastolatka i jest coraz ciezej. ja sie nie podejmuje, ale Ty oczywiscie zrobisz jak uwazasz. usciski dla malej!
              • edw-ina Re: pasierb 10.04.15, 11:22
                Gratuluję! Córy są superanckie big_grin
                A odnośnie twojego pytanie - nie poradziliśmy sobie. Tylko, że ja mam inną sytuację niż ty, bo nie widuję chłopców często, a w dodatku jestem na tyle wielką zołzą, że zapowiedziałam M, że jeśli nie utemperuje zachowań młodego, to będzie się z nim widywał poza domem, bo ja z zasady wrogów w domu nie przyjmuję. Nie wiem co mu powiedział, ale ostatnio był lepiej ułożony.
                Poza tym, jak pisałam w innym poście, z utęsknieniem czekam na całkowite usamodzielnienie się chłopców, bo po nastu latach mam ochotę na życie bez zawirowań okołopasierbowych.
    • rybkka24 Re: pasierb 10.04.15, 18:12
      Dzięki dziewczyny za gratulacje😁
      Edwina twoj post to miód na moje oczy
      Bardzo mi bliskie Ale jakże potępiane podejście planuje go zastosować jak będzie b.kiepsko
      Konstancja czyli jak jest u ciebie?
      Nie wtracasz się,nie reagujesz jak pasierb źle/bezczelnie się zachowuje?
      Uściski dla waszych dzieci twojej córki Edwina i twojego synka i córki Konstancja😉
      • konstancja16 Re: pasierb 11.04.15, 01:09
        Rybko, oczywiscie ze reaguje! nie wiem czy pamietasz, ale chlopak mieszka z nami na stale. wiec jak najbardziej reaguje i wymagam, ale w sprawach obowiazujacych zasad (uczestniczenie w pracach domowych, organizacja, nagrody i kary) to NM przede wszystkim. ja moge opieprzyc za drobiazgi typu reczniknna podlodze, wyslac do sklepu. ale od spraw zasadniczych jest rodzic. w wielu sprawach zastanawiamy sie najpierw we dwoje, a ustalenia przekazuje NM.
        • proszepani13 Re: pasierb 14.04.15, 23:39
          tak samo jest u mnie jak u konstancji. Młody zamieszkał z nami na stałe więc też moja rola się zmieniła i chcąc nie chcą nie jestem już macochą tylko stojącą z boku. Ale w kwestii zasad kluczowych i ustaleń sprawy załatwia ojciec (często oczywiście po wcześniejszych konsultacjach ze mną)
      • mazoko Re: pasierb 13.04.15, 08:27
        U nas starsza zniknęła - utrzymuje kontakt z ojcem poza domem, natomiast młodsza- 11lat jest super siostrą i rewelacyjnie zaadoptowała się do warunków w naszym domu a bywa weekendowo. Bardzo dużo zależy od ojca ale Ty też nie możesz z obojętnieć.
      • nangaparbat3 Re: pasierb 14.04.15, 22:19
        rybkka24 napisała:

        > Edwina twoj post to miód na moje oczy

        smile

        Moim zdaniem na zle zachowanie dziecka powinien reagować kazdy dorosły, ktory jest świadkiem - byle reagowal sensownie (czyli lagodnie, stanowczo i na temat).
        • edw-ina Re: pasierb 15.04.15, 17:51
          Jeśli to o mnie, to zaznaczam, że rzeczony pasierb za dwa miesiące skończy 20 lat i ma baaaardzo głęboko w nosie kto, dlaczego i czy w ogóle zwraca mu na cokolwiek uwagę. Stąd w ramach harmonijnego współżycia ja mam głęboko w nosie, co zrobi, byleby robił to poza moim domem big_grin
          • nangaparbat3 Re: pasierb 15.04.15, 23:35
            Ty sie zaplątalaś przypadkiem, w związku z miodem wylewanym na oczy big_grin
    • froshka66 Re: pasierb 14.04.15, 23:59
      Milion lat temu miałam podobnie.
      Reagowałam tak:

      Stwierdził że nie będzie sprzątał w swoim pokoju bo nie, on nie ma ochoty i nie musi bo jest dzieckiem wszelkie argumenty kwitował aroganckimi odzywkami
      Nie sprząta – ja palcem nie tknę, jak zacznie śmierdzieć wysyłam ojca do sprzątania,
      Jak ojciec nie posprząta wyrzucam do śmieci bez dyskusji.

      Zarzucał nam że obowiązkami marnujemy mu dzieciństwo i łamiemy prawa dziecka, skarżył się w rodzinie jak on ma źle z nami.
      Wolno mu, nie słuchałam, nie zabierałam głosu.

      Byliśmy u rodziców M.mieliśmy jechac dalej,ale mały już od nich nie wyszedł bo nie.bo on chce zostać u nich na niedzielę a potem jechać do matki,bo on tak chce.
      Wolno mu, olewałam, aż do momenty kiedy to w najmniejszy sposób kolidowało z moimi planami np. wyjściem do kosmetyczki. I oczywiście nie byłam ta, która na kiwnięcie palcem odwozi. Tatuś chce to tatuś zapieprza..

      Babcia wstawiła się za wnukiem żeby został.został chociaż mieliśmy inne plany ale nie mały chce po swojemu.paranoja.To była decyzja m.
      Moje plany to moje plany. Pasierb może w nich uczestniczyć ale nie musi.
      Jego towarzystwo do szczęścia mi nie jest potrzebne.

      Decyzje obowiązki/polecenia nie po myśli dziecka kończą się arogancką dyskusją,chamskimi odzywkami i nonsensownymi argumentami za które u mnie z miejsca był"zbanowany" na cały dzień.
      Próba niesłuchania mnie i aroganckich odzywek kończyła się ( w sumie to może ze 3 razy) KOSMICZNĄ awantura, która zrobiłam potomstwu partnera osobiście. Leit motiv awantury był taki :
      "Nic mnie nie obchodzi, jak pozwalają się traktować twoi rodzice i dziadkowie. Ja sobie nie pozwolę na takie traktowanie i mnie jedna na świecie będziesz szanować" ( w dużym skrócie) Efekty prawie natychmiastowe. Jak partner próbował zabrać głos , że to on jest od wychowywania to obrywało mu się jeszcze jemu, ze jak chce to niech wychowuje, a jak chował głowę w piasek to ma milczeć, bo ja posługaczka dzieci nie jestem .

      Oczywiście, nie ma to nic wspólnego z normalnym traktowaniem członka rodziny. Była to raczej podstawowa tresura dziecka, które nie posiadało ŻADNYCH granic. Granice jako-tako zostały wyznaczone, co pomogło mi zachować równowagę psychiczna.
      Po jakim czasie partner zorientował się, że swoim zachowaniem nie pomaga dziecku stanąć na nogi i się normalnie uspołecznić. Lepiej późno niż wcale.

      Kontakt uczuciowy z pasierbica niestety przy współpracy całej rodziny został całkowicie pogrzebany. Pozostała wzajemna niechęć.
      • litera29 Re: pasierb 12.05.15, 17:32
        ....a u mnie okazało się , że niespełna 11-letni pasierb , kiedy został na noc , zwyczajnie nas okradł, kiedy cały dom jeszcze spał, do czego przyznał sie w esie tatusiowi, jak tylko odstawiliśmy go do jego mamy....Myślał, że zabiera tatusiowi, (widocznie może tak bez pytania), a niestety tymczasem zabrał to, co moje....Czekam na kolejny weekend, by przeprowadzić z nim rozmowę, bo tatusia przez telefon już przeprosił, a ja jakbym nie istniała, mimo, że zrobił to pod moim dachem i zabrał to, co należy do mnie....(bo najwidoczniej nie uważa,że w moim domu cokolwiek jest moje, wszystko jest taty, skoro tu mieszka?, a tacie może zabierać ?)...Jak tu byście zareagowały?
        • optymist75 Re: pasierb 12.05.15, 20:00
          Gdyby mnie okradl pasierb najpierw slowotokiem zalalabym meza a przy kolejnej wizycie pasierba-zlodzieja jego ,przy ojcu.
          O konsekwencji kradziezy porozmawialabym z M by ustalic wspolny front .
          • litera29 Re: pasierb 15.05.15, 15:40
            Z mężem już to przedyskutowałam - przyznaję,że jest wściekły na swojego syna, zawiedziony jego zachowaniem i chyba zwyczajnie jest mu za niego wstyd, tym bardziej, że ostatnio wiecznie jakieś sprawy z nim związane trzeba wyjaśniać....Panuje ład, zgoda, spokój i harmonia, dopóki pasierb nie przyjedzie na weekend. Potem kilka dni dochodzimy do siebie...
    • violadamore Re: pasierb 31.05.15, 12:39
      A moze tak zstapic na chwile z piedestalu i zadac sobie pytanie, jak czuje sie 10 -latek, po przyjsciu na swiat przyrodniej siostry, czyli wielkiej konkurencji? Jesli do tej pory nie sprawial klopotow, to moze zrobil sie nagle zlym, tylko nie potrafi sie odnalezc w sytuacji? Spojrzeliscie na to od tej strony? Ja bym poczytala pare madrych ksiazek, moze cos z serii "Jak mowic, by dzieci sluchaly i jak sluchyc by dzieci mowily" - autorki wydaly tez ksiazke o rodzenstwach. Moim zdaniem tu trzeba troche wiecej wyczucia i zrozumienia wobec malego - co wcale nie oznacza poblazliwosci, tylko rozmawiania z nim i moze lepszego zintegrowania go w nowy rodzinny uklad. Pojawienie sie nowej siostry, zwlaszcza, ze jesli dobrze zrozumialam u mamy takze powiekszyla sie rodzina, niekoniecznie jest powodem do radosci, za to moze byc zrodlem niepokoju o wlasna pozycje w rodzinie. Tym bardziej, ze u niego jest to x 2. To troche duzo, jak na 10-latka, prawda?
    • rybkka24 Re: pasierb 31.05.15, 20:56
      Odniosę się niepolitycznie.
      Swego czasu byłam nieustannie siłą,szantażem i manipulacjami wtłaczana w rolę drugiej matki,coby dziecię ratować.
      obecnie mimo wszystko dla dziecia matka jest najważniejsza co często podkreśla i jest to zrozumiałe dla mnie.
      A. Ja twierdzę że dziecko M to nie mój problem.
      od tego ma rodziców żeby mu wszystko poukładali, rozmawiali i tłumaczyli.
      Ja chcę odcinać "kupony"
      Zgodzę się wesprzeć/doradzić/wysłuchać M
      Ale z mojej strony to wszystko.
      Z piedestału w tej sprawie nie zejdę.wystarczy tego co było.
      Jeżeli RODZICE dziecka nie uporządkuja mu w głowie po "rewolucjach"to ja się denerwować nie zamierzam i mogę rozważyć różne rozwiązania z wyprowadzką włącznie.wystarczy tego drenowania.
    • rybkka24 Re: pasierb 31.05.15, 21:06
      I tak właśnie powinny postawić sprawę wszystkie macochy wchodzące w związek z dzieciatymi facetami.
      Twoje dziecko to Twój i Twojej eks problem.
      Bo jest spora szesza panów którym dać palec a wezmą całą rękę z obrazą że coś ci nie pasuje.
      Kobieta polubi dziecko i już się okaże że za mamusie nr 2 musi robić.
      No chyba że to pani pr.wszystkie dzieci nasze są to ok.😄
      • violadamore Re: pasierb 07.06.15, 09:42
        Zaczyna mi byc zal tego chlopca. Wyglada na to, ze dorosli w jego otoczeniu nie bardzo dorosli do roli rodzicow i doroslych. Ty sobie postuluj rozgraniczenie "twoje dziecko - twoj problem", ale w rzeczywistosci tego sie nie da tak podzielic. Zycze Wam wiele szczescia, bo z takim nastawieniem bedziecie go potrzebowac w duzych ilosciach, zeby w ogole przetrwac jako rodzina.
        • rybkka24 Re: pasierb 11.06.15, 21:25
          A dziękuję za życzenia.
          Nie rozumiem czemu mój brak siły na angażowanie się w sprawy pasierba kwitujesz uwagami na temat "dorosłości"dorosłych
          Daje sobie prawo do nie zajmowania się sprawami pasierba
          Daje sobie prawo do pozostawienia jego wychowania jego rodzicom.
          I nie wiem skąd te nieprzyjemne uwagi????
          Violadamore możesz mi wytłumaczyć czemu "pozostawienie"pasierba jego rodzicom jest karygodne i nie wróży niczego dobrego?
    • rybkka24 Re: pasierb 11.06.15, 21:35
      Nie rozumiem czemu przyjazna ale nie wtracajaca się i nie angażująca się macocha nie wróży nic dobrego dla związku.?
      • litera29 Re: pasierb 12.06.15, 20:13
        Pewnie dlatego, że naturalna siłą rzeczy stajesz sie poniekąd odpowiedzialna za dzieciaka, jeśli jest z Wami, ustalacie wspólne zasady istnienia razem przez weekend, wspólny wyjazd itp.Siła rzeczy (na krótko) ale w jakim stopniu wychowujesz pasierba, skoro jest pod opieka Twojego M. i Twoją.Nie wierzę,że nie rozmawiasz z pasierbem - a sama rozmowa juz jest pewnego rodzaju "wychowywaniem". Nawet jesli wysłuchujesz partnera, kiedy mówi o powodzeniach i niepowodzeniach syna, radzisz mu, wyrazasz swoje zdanie - stajesz sie "biernym wychowawcą" jego dziecka. Chyba o to chodzi....Ale rozumiem Cię ...Przypuszczam, że będziesz miała różne etapy tego "macochowania", bo nie masz szans się odciąć tak całkiem.
        • rybkka24 Re: pasierb 16.06.15, 22:56
          Ustalanie wspólnych zasad,rozmowa,wsparcie ok.
          Ale odpowiedzialność za wychowanie i kształtowanie dziecka,zajmowanie, tłumaczenie różnych spraw, wyjaśnianie,wchodzenie w rolę matki to już absolutnie nie.dziecko ma oboje rodziców.
          Wiesz.Ja nie odcinamy się całkiem.Ja się dystansuje i przyjmuje odpowiednią pozycję czyli pozycję nie-rodzica.
          Trochę postronną.
          Polecam.😊
        • froshka66 Re: pasierb 16.06.15, 23:17
          Pewnie dlatego, że naturalna siłą rzeczy stajesz się poniekąd odpowiedzialna za dzieciaka

          super, to niby macocha ma mieć jakaś tam odpowiedzialność za dziecko( nie swoje) ale żadnej możliwości wpływu na wychowanie ani podejmowanie decyzji dotyczących traktowania dziecka -bo nie jest matka.
          Super.
          TZN - ja będę wychowywała a ty będziesz za to odpowiedzialna...
          rewelacja
          • litera29 Re: pasierb 17.06.15, 14:52
            froshka66 napisała:

            > Pewnie dlatego, że naturalna siłą rzeczy stajesz się poniekąd odpowiedzialna
            > za dzieciaka

            >
            > super, to niby macocha ma mieć jakaś tam odpowiedzialność za dziecko( nie swoje
            > ) ale żadnej możliwości wpływu na wychowanie ani podejmowanie decyzji dotyczący
            > ch traktowania dziecka -bo nie jest matka.
            > Super.
            > TZN - ja będę wychowywała a ty będziesz za to odpowiedzialna...
            > rewelacja
            .......................................................
            Tak to brzmi, jakbyście mówiły: "To nie nasze dziecko, tylko ich dziecko" i ok, rozumiem.Ale jak jest u Was, to stajecie się częścią świata tego dziecka i jako dorosła osoba bierzecie za to dziecko odpowiedzialność, wychowujecie to dziecko rozmawiając, tłumacząc itd. Można z dystansu, ale i tak poniekąd wychowujecie, macie wpływ, bo dzieciak słucha co i jak mówisz, obserwuje, wyciąga wnioski..itd. Może warto na to tak popatrzeć. Może nauczy się czegoś lepszego od Ciebie niż tego, co dotąd mu oferowali dorośli?
            • rybkka24 Re: pasierb 17.06.15, 22:22
              Czyli zachowując się zwyczajnie i codziennie mam wpływ na dziecko i jego wychowanie.Ok.efekt uboczny przebywania w tym samym domu.
              No i zasady obowiązujące w domu też kształtują.Ok.
              Mam uraz do mamusiowania ale tyle zniosę😉
              Aczkolwiek weekendy planuję"pod siebie"
              I generalnie nie chcę czuć się obciążona dodatkowym dzieckiem w domu.
              Jakkolwiek to brzmi .trudno.
              Muszę o siebie zadbać bo parę lat tylko dziecko m było ważne.😒

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka