Dodaj do ulubionych

Chciałam się przywitać

13.09.04, 16:16
W zeszły piatek przyłaczyłam się do waszego grona a raczej zostałam
przyjeta :o)
Miło mi.
Jestem taką macochą "o mało co" To znaczy nie mam zadnej eksi bo była to
nieszczęsliwa tragiczna smierć, jest on i dwoje dzieci, 10 i 7, I powoli
zaczynam wchodzić w ich świat. I często sie gubię, może czasem pomożecie co
dziwczyny? piodzielicie się doświadczeniami?
Co robic z dziwczynką któa jest pełna emocji, kazde niepowodzenie - zawsze
jest naj, najlepsza uczennica itd.., to straszny płacz, dobrze ze nie dusi
tego w sobie, kazda perspektywa przegranej w grze , zwłąszcza z braciszkiem,
to złośc i kombinowanie jak to okręcić, zeby wygrać,
Chłopczyk zamkniety w sobie, powolutku docieram do niego.
Niecierpliwię sie, choc wiem, ze cierpliwości mi tzreba.
CZasem po prostu nie wiem co robić.
Ja nie mam, żadnego byłego męza, więc wchodzę w ten świat bez doświadczeń ale
i bez stereotypów.
Docieramy się.
nie ma eksi ale jest jej mama. Zazdrosna o to, ze kroś się zjawia.
Staram sie zrozumieć, że to osoba która straciła dziecko ale czasrem mnie
nosi jak, swoim rozżaleniem powoduje ze dzieci głupieją.
No i jak dzoiewczyny pocieszycie mnie, że da się wszytsko załatwić?
Goś
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: Chciałam się przywitać 13.09.04, 16:27
      witaj smile
      przypomina mi się córka mojej przyjaciółki - tylko że ona ma 6 lat. od
      najmłodszych lat zawsze pierwsza, najszybsza, a jak nie to płacz i zawodzenie.
      nie pomagały tłumaczenia, że koleżanka jest pierwsza bo ma dwa lata więcej i
      większy rower, przy grach często oszukiwała, bo ona MUSI wygrać. twoja
      pasierbica nie jest jedyna smile. nie wiem czy tłumaczenie, że w życiu czasami się
      przegrywa da coś, ale warto spróbować.
      co do babci - może się boi, że zadręczysz dzieci, dolejesz sukcesywnie im
      Domestosa do jedzenia, pochowasz i będziesz się cieszyć swoją rodziną. w życiu
      jej wnuków pojawiła się obca kobieta, która może ich nie lubić. urodzi własne
      dziecko i ukradnie ojcowską miłość. jeśli nie nastawia dzieci przeciwko tobie,
      to daj jej czas na oswojenie się z sytuacją i zorientowanie, że są też dla
      ciebie ważne.
      • geos Re: Chciałam się przywitać 13.09.04, 16:46
        nie wiem czy tłumaczenie, że w życiu czasami się
        >
        > przegrywa da coś, ale warto spróbować.

        (M)
        Mój K, jej tata tłumaczy ale czasem ma sie wrażenie, że nie dociera nic. Zal mi
        jej bo sama się zaplątuje.
        I ma czasami taki starsznie olewający stosunek do innych, na zasadzie co mnie
        to obchodzi i róbcie to i to bo mi się nalezy. nawet nie mam pomysłu skąd u
        niej takie cos.
        Niestety całkiem niedawno dowiedziała się, od babci, matki jej mamy, ze jest
        niedostepna emocjonalnie tak jak tata i tata powinien iśc do psychologa sie
        leczyć. ?!?!?!? Skąd te pomysły to nie wiem, ponoc z ksiazki taka diagnoza, bo
        opis bardzo pasował, a jej braciszek jest biedniutki i malutki i trzeba na
        niego chuchac i dmuchac. Po wakacjach uraziła sie babcia i wyprowadziła od
        nich - mieszkała tam jakis czas po smierci swojej corki, K bardzo wczesnie
        idzie do pracy - uraziła sie bo mały nie chciał zeby trzymała go za rączke w
        samochodzie, dwa tygodnie się nie widzieli. No i się wyprowadziła bo to już nie
        ma dla niej miejsca. Może to i lepiej? DZiecko zrobiło to co czuło w danej
        chwili starmy sie z K uczyc go mówic co chce i nie bac się pokazywac ze ma lub
        nie na coś ochote. Znaczy na razie K go uczy bardziej niz ja Ja sie
        wdrazam surprised)))

        > co do babci - może się boi, że zadręczysz dzieci, dolejesz sukcesywnie im
        > Domestosa do jedzenia, pochowasz i będziesz się cieszyć swoją rodziną. w
        życiu
        > jej wnuków pojawiła się obca kobieta, która może ich nie lubić. urodzi własne
        > dziecko i ukradnie ojcowską miłość. jeśli nie nastawia dzieci przeciwko tobie,


        > to daj jej czas na oswojenie się z sytuacją i zorientowanie, że są też dla
        > ciebie ważne.

        (M) Dziekuje, staram sie o tym pamietać, przykro mi tylko, że mnie przekreśła
        ktos kto nic op mnie nie wie, ale tyrudno, dlatego sobie myśłe, ze może
        odpoczyek od dzieci i czas jej [pomoże a i nam jednoczesnie
        Boje sie jak diabli, że coś zepsuję i zawiode
        Pewnie to głupie ale to moje pierwsze takie poważne zajmowanie się dziecmi.
        Nawet starszą siostra nie bylam, sama miałąm starsze.
        Miło, ze jestescie:o)
        >
    • mkatarynka Re: Chciałam się przywitać 13.09.04, 17:03
      Witam smile
      W tej chwili nie mam czasu się rozpisywać a radzić chyba też nic nie mogę.
      Chciałam tylko napisać, że podziwiam Cię, że z dobrymi chęciami w chodzisz w
      taki trudny związek. Jak będzie Ci smutno to wal do nas jak w dym. Coś zawsze
      poradzimy. Pełno tu starych wyjadaczek, osób ciepłych i mądrych. Trzymaj się
      cieplutko.
      • geos Re: Chciałam się przywitać 14.09.04, 16:29
        Dziekuje serdecznie, pewnie nie raz będe walić jak w dym :o)
    • lideczka_27 Re: Chciałam się przywitać 14.09.04, 01:07
      Witam smile Czy zamierzacie się pobrać? wink

      A teraz do rzeczy. Nasza młoda też jest "naj". Mój mąż oducza ją tego w ten
      sposób, że w coś grają i nie daje jej forów. Jednym słowem serwuje jej porażkę
      i zapewnia, że to nie jest ostatni raz. Czy to grają w "piotrusia", czy biegną
      po schodach "kto pierwszy" - czasem mąż wygrywa. I wtedy tłumaczy, że na
      świecie są ludzie bardziej i mniej utalentowani, mający prawo do własnego
      zdania (nasza młoda lubi "rządzić" przez co ma problemy z rówieśnikami), ładni
      i mniej ładni... U nas jest ten problem, że babcia (z tej strony co i u Ciebie)
      właśnie wbija dziecku do głowy ten samozachwyt i co tu ukrywać - egoizm. Nasza
      młoda jest najpiękniejsza, najzgrabniejsza, najmądrzejsza. Już ma
      zapowiedziane, że nawet jeśli babci się urodzi wnuk czy wnuczka od drugiej
      córki, to nie będzie kochana tak jak ona, bo ona jest najukochańszą wnusią itd.
      itp. Robi dziecku krzywdę, bo mój mąż wtedy sprowadza dzieciaka na ziemię, do
      pionu. Musi, inaczej dochowalibyśmy się w domu niesamodzielnego egocentryka (to
      księżniczka, która u babci tylko siedzi i wydaje rozkazy, a babcia biega na
      każde pierdnięcie). Byłam kiedyś świadkiem scen, traktowania babci przez młodą.
      Powiem Ci, że patrzyłam jak na obce dziecko i nie mogłam, po prostu nie mogłam
      uwierzyć, że to nasza młoda. Widziałam rozpuszczoną dziewuchę, niesympatyczną,
      która włazi babce na głowę. Koszmar. U mnie jest trochę inna sytuacja, bo
      babcia zdaje sobie sprawę, że kontakty z dzieckiem zawdzięcza głównie mnie
      (jestem mediatorem w stosunkach mój M kontra była teściowa). Ale wiem, że nie
      pasuje jej, że mała mówi na mnie "mamo" (sama chciała, nigdy jej nie
      proponowałam; poprosiła, żebym jej tak pozwoliła mówić i mówi). Nie wiem skąd
      ten lęk - ja nie mażę dziecku w życiorysie, nie podcinam korzeni, przeciwnie -
      częściej niż M odwiedzam z dzieckiem grób matki (przyznam, że trochę na
      przymus, bo ona nie chce chodzić - nudzi jej się na cmentarzu, a ponadto grób
      jest dla niej niczym; zwyczajnie nie rozumie co to za miejsce, matkę ma w
      pamięci, na zdjęciach a do grobu nie przywiązuje żadnej wagi). I zawsze w
      rozmowach z młodą podkreślam, że mama ją urodziła, ileś lat wychowywała i teraz
      nadal się nią opiekuje, tyle, że z góry. Myślę, że babciami powoduje zazdrość.
      Nasza na pewno a Twoja prawdopodobnie też chciałaby wychowywać dzieci bez
      ingerencji innych osób. W Tobie widzi zagrożenie. Czuje się opuszczona i
      niepotrzebna - jak Twój facet był sam, to ona wtedy była przydatna, a teraz
      znalazł sobie babę i babkę do kąta odstawił - założę się, że tak właśnie myśli.
      Młodej M zawsze powtarza, że od wychowywania są rodzice, nie babcia. To
      wszystko jest trudne, przekonasz się nie raz. Babcie tego pokroju robią na
      złość i nie szanują zasad panujących w Waszym domu. Jeśli Wasze dziecko będzie
      miało karę na słodycze, to bądź pewna, że podczas wizyty u babci ten deficyt
      nadgoni wink Jeśli nie ma siedzieć cały boży dzień przed TV, to u babci naogląda
      się bajek to orzygu. Bo „babcia jest najlepsza, najbardziej kocha i u niej musi
      być lepiej niż u ojca”. Wiem, że to mało pocieszające, ale łatwo nie będzie.
      Niemniej uważam, że warto zaryzykować wink))

      pozdrówka
      lidka
      • geos Re: Chciałam się przywitać 14.09.04, 09:43
        lideczka_27 napisała:

        > Witam smile Czy zamierzacie się pobrać? wink

        (G)

        Hej dziekuje za ciepłe słowa :o)
        Myślimy o tym :o)
        Jeszcze troche nie czas, mam wrażenie, teraz K stara sobie radzić sam z dziecmi
        i o dziwo mu wychodzi!! Dziś mi się zaoytał czy nauczę go gotowac zupy bo z tym
        ma problemy a tzreba dzieciom gotować :o)
        Więc sobie myślę, że dobrze, niech sobie radzi. Na razie spedzamy wspólnie
        dłuższe i krótsze weekendy. Niech się oswajają Tzreba chyba spokoju. Myślę ze
        mały dopiero po wyprowadzce babci poczuł, że nie ma kobiety matkującej przy
        nim i oswaja się wolno. Wczoraj nawet ponoc pokłócili się kto ma zmywac po
        obiedzie! A Wcześniej nie było mowy o pomaganiu.
        Rezsat póżniej
        > A teraz do rzeczy. Nasza młoda też jest "naj". Mój mąż oducza ją tego w ten
        > sposób, że w coś grają i nie daje jej forów. Jednym słowem serwuje jej
        porażkę
        > i zapewnia, że to nie jest ostatni raz. Czy to grają w "piotrusia", czy
        biegną
        > po schodach "kto pierwszy" - czasem mąż wygrywa. I wtedy tłumaczy, że na
        > świecie są ludzie bardziej i mniej utalentowani, mający prawo do własnego
        > zdania (nasza młoda lubi "rządzić" przez co ma problemy z rówieśnikami),
        ładni
        > i mniej ładni... U nas jest ten problem, że babcia (z tej strony co i u
        Ciebie)
        >
        > właśnie wbija dziecku do głowy ten samozachwyt i co tu ukrywać - egoizm.
        Nasza
        > młoda jest najpiękniejsza, najzgrabniejsza, najmądrzejsza. Już ma
        > zapowiedziane, że nawet jeśli babci się urodzi wnuk czy wnuczka od drugiej
        > córki, to nie będzie kochana tak jak ona, bo ona jest najukochańszą wnusią
        itd.
        >
        > itp. Robi dziecku krzywdę, bo mój mąż wtedy sprowadza dzieciaka na ziemię, do
        > pionu. Musi, inaczej dochowalibyśmy się w domu niesamodzielnego egocentryka
        (to
        >
        > księżniczka, która u babci tylko siedzi i wydaje rozkazy, a babcia biega na
        > każde pierdnięcie). Byłam kiedyś świadkiem scen, traktowania babci przez
        młodą.
        >
        > Powiem Ci, że patrzyłam jak na obce dziecko i nie mogłam, po prostu nie
        mogłam
        > uwierzyć, że to nasza młoda. Widziałam rozpuszczoną dziewuchę,
        niesympatyczną,
        > która włazi babce na głowę. Koszmar. U mnie jest trochę inna sytuacja, bo
        > babcia zdaje sobie sprawę, że kontakty z dzieckiem zawdzięcza głównie mnie
        > (jestem mediatorem w stosunkach mój M kontra była teściowa). Ale wiem, że nie
        > pasuje jej, że mała mówi na mnie "mamo" (sama chciała, nigdy jej nie
        > proponowałam; poprosiła, żebym jej tak pozwoliła mówić i mówi). Nie wiem skąd
        > ten lęk - ja nie mażę dziecku w życiorysie, nie podcinam korzeni, przeciwnie -

        > częściej niż M odwiedzam z dzieckiem grób matki (przyznam, że trochę na
        > przymus, bo ona nie chce chodzić - nudzi jej się na cmentarzu, a ponadto grób
        > jest dla niej niczym; zwyczajnie nie rozumie co to za miejsce, matkę ma w
        > pamięci, na zdjęciach a do grobu nie przywiązuje żadnej wagi). I zawsze w
        > rozmowach z młodą podkreślam, że mama ją urodziła, ileś lat wychowywała i
        teraz
        >
        > nadal się nią opiekuje, tyle, że z góry. Myślę, że babciami powoduje
        zazdrość.
        > Nasza na pewno a Twoja prawdopodobnie też chciałaby wychowywać dzieci bez
        > ingerencji innych osób. W Tobie widzi zagrożenie. Czuje się opuszczona i
        > niepotrzebna - jak Twój facet był sam, to ona wtedy była przydatna, a teraz
        > znalazł sobie babę i babkę do kąta odstawił - założę się, że tak właśnie
        myśli.
        > Młodej M zawsze powtarza, że od wychowywania są rodzice, nie babcia. To
        > wszystko jest trudne, przekonasz się nie raz. Babcie tego pokroju robią na
        > złość i nie szanują zasad panujących w Waszym domu. Jeśli Wasze dziecko
        będzie
        > miało karę na słodycze, to bądź pewna, że podczas wizyty u babci ten deficyt
        > nadgoni wink Jeśli nie ma siedzieć cały boży dzień przed TV, to u babci
        naogląda
        > się bajek to orzygu. Bo „babcia jest najlepsza, najbardziej kocha i u nie
        > j musi
        > być lepiej niż u ojca”. Wiem, że to mało pocieszające, ale łatwo nie będz
        > ie.
        > Niemniej uważam, że warto zaryzykować wink))
        >
        > pozdrówka
        > lidka
        >
        >
        • geos Re: Chciałam się przywitać 14.09.04, 16:25

          > > zdania (nasza młoda lubi "rządzić" przez co ma problemy z rówieśnikami),
          > ładni
          > > i mniej ładni...

          (M)
          Włąśnie, bogatsi i biedniejsi, najbardziej mnie boli jak dokucza braciszkowi,
          potrafi rzucac takei epitety, ze patrze tylko na małego jak on to ptrzyjmuje
          Dla niej mały to głupek który nic nie umie, nic nie rozumie itd... czasem
          trzeba mu sporo tłumaczyc to fakt ale to chyba wynik tego, że długo był
          pieszczochem, zwłaszcza babci posmierci matki - bo taki malutki, biedniutki,
          itd. No i to dopiero siedmiolatek, wiec nie musi wiedziec wszytskiego

          A on sobie po swojemu swietnie radzi i super skojarzenia, mnie zaskakuje bardzo
          często

          > > córki, to nie będzie kochana tak jak ona, bo ona jest najukochańszą wnusi
          > ą
          > itd.

          (M)
          To też nie za wesoło
          > >
          > > itp. Robi dziecku krzywdę, bo mój mąż wtedy sprowadza dzieciaka na ziemię
          > , do
          > > pionu. Musi, inaczej dochowalibyśmy się w domu niesamodzielnego egocentry
          > ka
          (G)
          Moja połowka też tak robi, na razie staram się mu tłumaczyc, to dopiero spolne
          nasze początki więc jeszcze za bardzo nie wtracam się bezposrednio , ale też ją
          pionuje chociaz mam wrazenie, że nic nei dociera, jakby sie zamykała, a potrafi
          jak chce być bardzo kochana,
          Podziwiam ze umie walczyc o wlasne zdanie i bronic swojej pozycji, tylko ten
          brak szacunku dla innych, nie takich jak ona jest przerazający

          (sama chciała, nigdy jej nie
          > > proponowałam; poprosiła, żebym jej tak pozwoliła mówić i mówi).

          (G)
          Ja zaproponowałam po imieniu, bo taki etap i na razie mysle jest ok
          Myśłe jednak, że musze bardzo uważac, zebym nie została przekroczona grannica
          koleżenstwa, bo ..... bedzie kiepsko to wyprostowac

          Nie wiem
          > skąd
          > > ten lęk - ja nie mażę dziecku w życiorysie, nie podcinam korzeni, przeciw
          > nie -
          >
          > > częściej niż M odwiedzam z dzieckiem grób matki (przyznam, że trochę na
          > > przymus, bo ona nie chce chodzić - nudzi jej się na cmentarzu, a ponadto
          > grób
          > > jest dla niej niczym; zwyczajnie nie rozumie co to za miejsce, matkę ma w
          >
          > > pamięci, na zdjęciach a do grobu nie przywiązuje żadnej wagi).

          (M)
          Nasze pociechy chodzą na cmentarz nawet same proszą czasem żeby pójsc, choc
          pewnikiem niedługo im przejdzie no i babcia je tam prowadzała prawie
          codziennie, bo bała się, ze zapomna mamę, więc stawała z nimi przy płycie i
          kazała mówic co się działo w szkole a ci niewyraźne miny bo to płyta a nie
          mama, i nie dało jej się przekonać, ze to nie za dobrze, K stara sie zeby
          inaczej pamietali,
          I co powiesz na organizowanie urodzin zmarłej mamy - przez babcię, z ciastami
          sałątkami i stałymi goścmi? Bez pytania o zogdę K?

          Myślę, że babciami powoduje
          > zazdrość.
          (G)
          Nasza chyba jest bardzo zazdrosna. Od czasu jak sie wyprowadziła, nie dała
          znaku zycia dzieciom, a bardzo sie boi ,z e jej odetniemy kontakty trochę tego
          nierozumiem.
          Wiem, ze jej trzeba czasu, że trudno sie pogodzić, że nie chce mniej eszcze
          znac. Ale czemu dzieci maja cierpiec?

          > > Nasza na pewno a Twoja prawdopodobnie też chciałaby wychowywać dzieci bez
          >
          > > ingerencji innych osób. W Tobie widzi zagrożenie. Czuje się opuszczona i
          > > niepotrzebna - jak Twój facet był sam, to ona wtedy była przydatna, a ter
          > az
          > > znalazł sobie babę i babkę do kąta odstawił - założę się, że tak właśnie
          > myśli.

          (G)
          Mam takie wrazenie, jak sie dowiedziałą, że ja nbywam juz u nich w domu -
          pojawiłam sie na wyraźne zaproszenie dzieci, nie pchałam się pierwsza, K jej o
          tym powiedzial - oswiadczyła, że ona juz tutaj źle sie czuje i wyprowadziłą się.

          Babcie tego pokroju robią n
          > a
          > > złość i nie szanują zasad panujących w Waszym domu.

          (G)
          Tego sie obwaiam, na myśl o spedzeniu przez dzieci weekndu u babci zaczynam
          miec gęsia skorke, bo zaczyna wyglądac to tak, ze kazdy kontakt z nią ochałdza
          stosunek dzieci do mnie, mam nadzieję, ze to sie zmieni, ale chyba jeszcze nie
          jedna gorka przede mną, prawda?

          Wiem, że to mało pocieszające, ale łatwo ni
          > e będz
          > > ie.

          (G)
          Spodziewam się, że nie bedziełatwo, moja mama zapewnia mnie o tym czesto, każac
          sie zastanawiać, każac szukac dziury w całym az zaczynam na nią krzyczec, zeby
          dała spokój bo jej czarnowidztwo nadaje sie tylko na powieści kryminalne!

          > > Niemniej uważam, że warto zaryzykować wink))

          (M)
          tez mi sie tak zdaje :o)))
          DZieki serdeczne
          Do miłego
          > >

          • lilith76 Re: Chciałam się przywitać 14.09.04, 16:39
            > I co powiesz na organizowanie urodzin zmarłej mamy - przez babcię, z ciastami
            > sałątkami i stałymi goścmi? Bez pytania o zogdę K?
            >

            brzmii upiornie, ale pokazuje jak wielką tragedią dla tej kobiety była strata
            córki sad

            > pojawiłam sie na wyraźne zaproszenie dzieci, nie pchałam się pierwsza, K jej
            o
            > tym powiedzial - oswiadczyła, że ona juz tutaj źle sie czuje i wyprowadziłą
            się
            > .

            w domu jest miejsce tylko na jedną gospodynię, a teraz to ty nią jesteś.
            ostentacyjnie, zanaczając swoje niezadowolenie, ale oddała ci berło.
            wierzę, że będzie dobrze - jak w tych ckliwych filmach, czy książkach, gdzie
            najpierw sie nie lubią, a potem kochają wink
            jesteś dzielna.
            • geos Re: Chciałam się przywitać 14.09.04, 16:53

              > >
              >
              > brzmii upiornie, ale pokazuje jak wielką tragedią dla tej kobiety była strata
              > córki sad

              (G)
              To prawda, żal mi jej bo nie potrfai się pogodzić z jej stratą Dla niej
              pogodzenie się oznacza zapomnienie, a tu chodzi tylko o życie dalej i
              pamietanie.
              Wiem, ze pewnie dla niej to bardzo trudne, ale sobie myśle, że o ile jej trudno
              to dzieci mają włąsny rozumek i na pewno beda pami,ętac mame jelsi tylko my
              bedziemy sie o to starali w zdorworozsądkowy sposob
              Tata p[okazuje im miejsca ktore zwiedzali z mama, lub ktore chieli zwiedzić,
              pokazuje gdzie sie poznali, gdzie meiszkali. nie wiem ale wydaje mi sie to
              zdrowsze niż mówienie do płyty
              Ale może sie mylę

              > w domu jest miejsce tylko na jedną gospodynię, a teraz to ty nią jesteś.
              > ostentacyjnie, zanaczając swoje niezadowolenie, ale oddała ci berło.

              (G)
              W sumie, poczułam to, że się usunełe. Zal mi było dzieci ale na szczęscie jakoś
              idzie to dalej

              > wierzę, że będzie dobrze - jak w tych ckliwych filmach, czy książkach, gdzie
              > najpierw sie nie lubią, a potem kochają wink
              > jesteś dzielna.

              (G)
              DZieki, mam tez nadzieję, że sie ułoży
              Choc mam tez pierońskiego pietra, że "zawalę"

              >
              >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka