Dodaj do ulubionych

macocha na pełny etat

01.02.05, 00:22
No i stało się = zostałam macochą na pełny etat. Eksia się zakochała i
zostawiła dzieci. Zarówno te z moim P. jak i to trzecie, które ma z kolejnym
mężem. Okazało się, że od dawna źle się działo. Doszło do tego, że chłopcy
nie chcą do niej wracać i chcą, żeby ojciec wystąpił o pozbawienie jej władzy
rodzicielskiej. Ze starszym to żaden problem, bo za miesiąc kończy 18 lat.
Młodszy ma już 13 lat, więc sam może się określić z kim chce być.
Qrna, ja rozumiem motyle w brzuchu, rozumiem odlot zakochanej kobiety ale
wydawało mi się, że instynkt macierzyński jest najbardziej pierwotny. Widać
nie. Co prawda do tej pory chłopcy i tak większą część czasu byli z nami, ale
jak zostaną na stałe, to jednak co innego. Musze przyznać że idiotycznie się
czuję. Najbardziej ich mi żal. Trochę wszystko się poprzewraca i przede
wszystkim trzeba będzie zwiększyc powierchnię życiową a to jednak finansowa
rewolucja. A ten rok miał być spokojny.
Obserwuj wątek
    • lideczka_27 Re: macocha na pełny etat 01.02.05, 02:30
      Jejku, nie wiem co powiedzieć sad Sytuacja ciężka dla wszystkich sad Moja młoda
      to akurat jest bardzo młoda (w porównaniu do Waszych chłopaków), ale zaznała
      goryczy bycia na miejscu het, het za facetem i jest to ciężkie doświadczenie
      dla dziecka - zwłaszcza, gdy tego doświadcza od... matki sad Przeprowadzka,
      poukładanie tego wszystkiego - dużo przed Wami... Jeszcze te wszystkie
      papierowo-sądowe kwestie, ech... A jak Ty się w tym czujesz i odnajdujesz? Co
      na to małż? Czy jesteście po jakichś decydujących i bardzo poważnych rozmowach
      z chłopakami? I co znaczy "zostawiła"? Rozdała dzieci ojcom i wyjechała?
      Strasznie pokręcona sytuacja, zawsze mówiłam, że zostanie macochą full etat
      nagle i niespodziewanie to życiowa wywrotka dla wszystkich, tyle, że Ty już do
      wielu rzeczy przywykszy, więc na pewno sobie poradzisz...

      pozdrówki o tej nieprzyzwoitej porze, ale co robić, jak mi się ponoć organizm
      do nocnego karmienia przyzwyczaja wink
      lidka
    • jayin Re: macocha na pełny etat 01.02.05, 09:31
      Faktycznie, sytuacja wywrotowa...
      Też nie umiem "pojąć" jak kobieta może tak po prostu "zostawić dzieci", bo się zakochała (no,właśnie - ale jak to? były u was, a ona ich nie "odebrała"? czy jak?). Tzn. znam jeden taki przypadek - więc wiem, że coś takiego jest niestety możliwe, ale nie mogę zrozumieć tego. Pewnie dlatego, że sama bym tego nie zrobiła nigdy.. Echsad

      To teraz będziecie mieli sporo spraw do załatwienia, i więcej "problemów" tych mniejszych i większych... Ale kto wie - każda zmiana w końcu prowadzi do czegoś lepszegosmile

      Po informacjach J o tym, że jego Ex chce wyjechać do Juesej - tak sobie myślałam, że nawet wolałabym, żeby jego syn został z J...

      A jeszcze coś - a nie wiesz co się stanie z tym trzecim dzieckiem?? Bo dwójka "waszych" będzie u was, a to trzecie...? Co za kobieta...uncertain

      pozdr.

      J.
    • e_r_i_n Re: macocha na pełny etat 01.02.05, 09:36
      Współczuję niespodziewanej sytuacji uncertain Ale z drugiej strony może w końcu
      sądownie ustalicie to, co było już praktycznie normą. Trzymam kciuki!

      PS Ktos kiedys powiedzial, ze dziecko tak naprawde ma na swiecie tylko matke...
      • bei ten dziwny babsztyl 01.02.05, 10:00
        doskonale sobie zdaje sprawę, że Ty dasz sobie radę...już nie ważne- jak te
        dzieci zostawila- ale ZOSTAWIŁA...całe szczeście w nieszcześciu tych dzieci- że
        zostają w dobrych rękach...
        serdecznie wspolczuję...
        ta eksia to taki typ kukułki- oj- uważaj- bo ona gotowa z nowej miłości miec
        kolejne dzieciaczki- i znowu w dobre ręce gotowa Ci zostawicsad
        Pozdrawiam- u mnie jest teraz tak BIAŁO- tęskniłaś za taką zimą Danasmile
        • e_r_i_n Re: ten dziwny babsztyl 01.02.05, 10:02
          bei napisała:

          > ta eksia to taki typ kukułki- oj- uważaj- bo ona gotowa z nowej miłości miec
          > kolejne dzieciaczki- i znowu w dobre ręce gotowa Ci zostawicsad

          Ale z tego co rozumiem, u Danki są tylko dzieci jej meża, to trzecie jest
          pewnie u swojego ojca uncertain
          • bei Re: ten dziwny babsztyl 01.02.05, 10:50
            wielkie sorrki- to niestosowny żart do tej sytuacji...ale tak trudno jest
            zrozumieć, że mama zostawia dziecko...moze to tylko "na chwilę"- co też jest
            głupie- ze nie tłumaczy tego...
            • gosza26 Re: eks-kukułka 01.02.05, 10:59
              To co pisze bei o eks-kukułce to jedna strona medalu. Druga to taka może być
              taka, że eks-kukułka może sobie przypomnieć o dzieciach np po kilku miesiącach
              i powie, że była tylko umowa między wami na jakiś czas. I wtedy dopiero może
              zacząć się cyrk....Dlatego teraz musiecie cokolwiek załatwić sądownie, np.
              ustalenie miejsca zamieszkania dzieci przy ojcu lub cokolwiek innego.

              pozdrawiam
              • ania_rosa do Danki 01.02.05, 13:11
                Te, Koleżanko, przypominam o swoim istnieniu. Od trzech dni Jesteś
                nienamierzalna. Zadzwonię dziś ok. 16.00- masz, kurka, być.
                Rosa
                • mamaadama4 Re: do Danki 01.02.05, 13:32
                  Ona się po prostu wyprowadziła z domu. Dlatego chłopaki zadzwonili do P., żeby
                  ich zabrał. Ten jej najmłodszy - 7-latek zostaje ze swoim ojcem. Najstarszy
                  jako pełnoletni ma prawo już decydować o sobie, a 13-latek tez może w sądzie
                  powiedzieć gdzie chce być. Zresztą obaj powiedzieli, że w razie konieczności
                  będą wystepować w sądzie. A to, że ex może mieć nastepne dziecko to nie jest
                  takie niemożliwe - ona każdy poważny związek pieczętuje kolejnym potomkiem.
                  Mieszkanie w którym mieszka ex jest jej rodziców, którzy podobno powiedzieli,że
                  zabieraja to mieszkanie a ja wymeldowują.
                  Qrna, mój mąz zawsze życzył mi "ciekawego życia" - wolałabym jednak inne
                  atrakcje. A sprawy w sądzie będziemy załatwiac możliwe jak najszybciej.
                  Wiedziałam, że ona jest popieprzona, ale nie przypuszczałam, że aż tak.
    • bei ................. 01.02.05, 15:43
      a teraz myslę, jak Danka sobie poradzi...tzn jestem przekonana, że poradzi
      sobie świetnie- na pewno tysiąckrotnie lepiej niż ja- gdybym miala tak.a
      sytuacje....
      ale...
      chłopcy są już "wiekowi"- małe dzieci - nosimy na rękach- duże- na głowiesmile...
      Znają Danę już od dawna...ale naturalne to chyba będzie, że nie będą teraz
      mieli najlepszych humorków...( chciaż z tego- z czym już zdołalam się
      zaznajomić- to ich mama raczej nie zaskarbiła bardzo ich uczuć)
      ...............
      "obyś w ciekawych czasach żył"- qrcze- dla Dany- one są bardzo esencjonalne w
      zaskakujące wydarzenia...
      bardzo Ci wspólczuję...
      • ania_rosa Re: ................. 01.02.05, 16:00
        Kurczę, no nie wiem, czy istota problemu lezy w tym "czy sobie poradzi", a
        raczej w tym, że wcale nie musi chcieć sobie radzić, bo to generalnie nie
        problem Danki, a mimo to ktoś próbuje Jej go wsadzić na głowę.
        Nie, jednak się nie wypowiem, bo mną z lekka telepie.

        Rosa
        • bei Re: ................. 01.02.05, 17:34
          oj...."niestety" Dana jest odpowiedzialna- i ta kukulcza mama ją najbezczelniej
          wykorzystuje w tak perfidny sposóbsad
          Danę...ojca tych dzieci...i same DZIECI...
        • lideczka_27 Re: ................. 01.02.05, 19:55
          Ania, są takie sytuacje, gdy nikt naszej woli pod uwagę nie bierze i koniec. A
          i my same wtedy niewiele możemy zrobić (poza rozstaniem, oczywiście...). Taki
          lajf, heh...


          pozdrówki
          lidka
          • milcha1 Re: ................. 01.02.05, 20:12
            Podziwiam za hart ducha. Ogrom pracy przed wami. rewolucja w domu. Z całego
            serca życzę abyście szczęśliwie przez to przebrnęli. Serdecznie pozdrawiam.
            • mamaadama4 Re: ................. 01.02.05, 22:28
              Nadal pozostaję w osłupieniu i chyba jeszcze jakiś czas tak będzie.smile)) Jutro
              wyjeżdżam na kilka dni i będę miała czas sobie przemysleć. A potem zaczynam
              szukać wiekszego mieszkania, bo inaczej się nie da. Qrna, a ja tak lubię jak
              nic się nie dzieje. Nudo wróc!
              • mamaadama4 Re: ................. 01.02.05, 22:30
                I jeszcze jedno - nie pielegnuję w sobie etosu matki-polki. Kura domowa ze mnie
                żadna, nie rozkładam kwoczych skrzydeł w celu przygarnięcia stada. Tak więc nie
                ma we mnie krzty posłannictwa do bycia tą wyrozumiałą, miłującą macochą. Ale
                czasami trzeba przyjąć wszystko z dobrodziejestwem inwentarza.
                • ania_rosa Re: ................. 02.02.05, 01:14
                  Byłabym ostatnią osobą, która zarzuciłaby Ci pielęgnowanie etosu matki- Polkiwink
                  Tym niemniej po gruntownym przemyśleniu tematu dochodze do wniosku, że stało
                  się nienajgorzej z Twojego punktu widzenia. Nie będę tu powielać swoich
                  popołudniowych refleksji, ale być może jeszcze Będziesz się cieszyć z tego, że
                  Eksi odbiło.
                  A inna refleksja o charakterze uniwersalnym: heh, jak widać życie byłej
                  zony/byłego męża naszych partnerów rzutuje na nasze własne w sposób
                  nieprzewidziany. I nie sposób temu zapobiec.
                  Rosa
                • lideczka_27 Re: ................. 02.02.05, 04:26
                  Danka, ale ciepłą michę i koce dasz? A i rózgą przez plecy to nie częściej jak
                  raz w tygodniu przeciągniesz, co? wink

                  Przywykniesz, zobaczysz. Ja miałam cały tydzień wyrąbany z życiorysu, a potem
                  to już było tylko lepiej. Fakt, łeb mi puchł od przemyśleń i czarnych wizji, a
                  rzeczywistość okazała się bardziej łaskawa. Na pocieszenie Ci powiem, że jesteś
                  w tej dobrej sytuacji, że to już spore chłopaki i w miarę samodzielne, więc w
                  zasadzie rozczapierzanie skrzydeł chyba by już na niewiele się zdało (13latek
                  to zdaje się ukształtowany człowiek?), a dwa: matka żyje, więc do końca niczego
                  nie możesz być pewna - bo to, że się wczasuje i tokuje, jeszcze sprawy nie
                  przesądza (proszę sobie przypomnieć przypowieść o synu marnotrawnym i
                  analogicznie odnieść do sytuacji wink

                  Też zmieniamy mieszkanie, na razie się rozglądam i nawet mnie to cieszy, bo
                  zostawię te okropniaste eksiowe płytki innej gospodyni - niech się z nimi
                  męczy wink
                  Właśnie skończyłam pilną robotę i mogę się położyć - za te nocne nasiadówy to
                  mi chyba awans powinni dać a nie stresować, że jako brzuchata jestem do
                  odstrzału wink

                  pozdrówki
                  lidka
                  • mamaadama4 Re: eksia się odezwała 05.02.05, 20:50
                    Odezwała się podobno - ale narazie nie rozmawiali. P.chce ją
                    trochę "przetrzymać". Nie było mnie kilka dni - rozmawiał jeszcze z chłopakami -
                    młodszy zdecydowanie nie chce wracać do mamy, starszy podobno się zastanawia.
                    O tyle jest to kretyński układ, że własnie starszy jest w całości finansowany
                    przez nas - począwszy od ołówków skończywszy na czesnym i operacji kolana itp.
                    Nie wiem co ona wymysliła i co zamierza tak naprawdę. Trochę mnie to wszystko
                    zniesmacza. A propos długaśnego wątku - biorąc faceta z przeszłościa
                    wiedziałam, że biorę też jego dzieci, ale prawdę mówiąc nie przypuszczałam, że
                    przyjdzie mi układać sobie życie wg durnych pomysłów jego eks żony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka