Dodaj do ulubionych

też pozytywne

16.02.05, 10:28
Witajcie.
Tez chciałabym Was nastawić optymistycznie, bo naprawdę jest duża szansa że
sie uda zbudowac trwały i mocny związek.
W tym roku mija 7 lat od ślubu z moim mężem, jestem jego 2 żoną. Z pierwszego
zwiążku ma 2 chłopców, od początku wiedzilam że oni są najważniejsi,
pogodziłam sie z tym, bo świadomość że mój mężczyzna naprawde poważnie ich
traktuje dawała mi tylko pewności. Przez lata wypracowąłam sobie dobre
relacje z chłopcami, lubimy sie, oni sami pamiętają o moich urodzinach, dniu
kobiet, zawsze mają dla mnie jakąś niespodzianke. Dużo tez z mężem
rozmawialiśmy, dopasowywaliśmy sie by zbudować trwały związek. Kochamy sie.
Mieliśmy krótki dość trudny okres ale nie poddalismy sie , teraz wiem jakie
ważne jest bycie z tą drugą osobą na dobre i złe. O jego byłej nigdy nie
powiedziłam złego słowa, nawet gdy jej zachowanie dawało dużo do
myślenia........, po prostu szanuję ją za to ze była i życzę jej dużo
szczęścia.
Rok temu adoptowaliśmy dwoje dzieci, to była najlepsza decyzja w naszym
życiu. Jesteśmy szczęśliwi. Mąż teraz ma czwórkę a ja upragnioną
dwójkę.Naprawde można być szczęśliwą . Życzę Wam wszystkiego co
najpiękniejsze. Tylko wtedy sie uda jeśli będziecie mogły spokojnie spojrzeć
na jego przeszłość, zaakceptować fakt że była. Życzę WAm tego
Kasia
Obserwuj wątek
    • capa_negra Re: też pozytywne 16.02.05, 10:53
      Poprostu podziwiam.
      Decyzja o adopcji to wielka odpowiedzialność.
      Moja bliska koleżanka 2,5 roku temu adoptowała rodzeństwo.
      Mieli wtedy 3 i 5 lat i straszne zaległości w wielu sprawach - szczególnie 5
      latek..
      Ale teraz to ich dzieci - nam też bardzo bliskie.
      • nooleczka Re: też pozytywne 16.02.05, 11:04
        Jestem pod wrażeniem!
        Czwórka dzieci. W tych czasach. Podziwiam Was za tę decyzję.
        Kłaniam sie z głębokim szacunkiem
        i trzymajcie się, powodzenia!
    • capa_negra Kasiu mam pytanie. 16.02.05, 11:06
      Zamierzasz powiedzieć dzieciom że sa adoptowane???
      Pytam bo moi znajomi przed nimi i ludźmi w miejscowości do której sie
      przeprowadzili strasznie to ukrywaja i nie planują im kiedy kolwiek o tym
      powiedziec.
      A przeciez wie o tym cała rodzina i dzieci w rodzinie i stado znajomych...
      I boje się czy to sie nie obróci przeciwko nim, kiedy kiedyś przy jakiejs waśni
      rodzinnej wybuchnie "bomba"
      Sytuacje w zyciu sa rózne i ktos kiedys może to tym dzieciom wykrzyczeć w
      twarz - wole nie myslec co sie wtedy stanie.

      Co sądzisz w tym temacie - mówic czy nie mówić ???
      • kasiazd1 do capa-negra 16.02.05, 11:57
        Oczywiście , że powiem. Staramy się z mężem od początku pokazać im że jedne
        dzieci się rodzą a inne się adoptuje i że wszystkie dzieci czy takie czy takie
        bardzo się kocha. Kolezanka poleciła mi książeczkę "Jeż" i zamówię ją w
        księgarni i będę czytać dzieciom.Podobno jest bardzo pouczająca.
        Pozdrawiam ciepło
        Kasia
        • capa_negra Re: do capa-negra 16.02.05, 14:02
          Zgadzam się z tobą.
          I też sugerowałam koleżance, żeby mówiła dzieciom, że niektóre dzieci mają
          szczęscie bo maja 2 mamy etc.
          Moje pytanie było wynikiem wspomnień - koleżanki z liceum, której w wieku 17
          lat siostra ojca w złości wykrzyczała, że jest adoptowana.
          Niepytaj...
          Możesz podać więcej namiarów na ta ksiązke - kto wydał, autor - chetni bym ja
          kupiła.
          Pozdrawiam i powodzenia
      • omama Re: Kasiu mam pytanie. 17.02.05, 11:29
        Capa, masz dobre wyczucie co do dzieci. Wejdź sobie na nasz_bocian.pl -
        znajdziesz tam bardzo dużo info o adopcji oraz forum poświęceone tej tematyce.
        Znajomi szykują sobie i dzieciom potworną traumę.
        • capa_negra Re: Kasiu mam pytanie. 17.02.05, 15:34
          Wiem i bardzo sie tym martwie.
          Ludzie sa fajni, a dzieciaki super.
          Dziewczynka ( młodsza) wcale matki nie znała zreszta była zbyt mała, żeby
          pamietać cokolwiek z zycia przed adopcja.
          Chłopiec pamietał zdarzenia z " rodzinnego domu" ..jak wizyty policji, jak
          gdzieś chodził z biologicznym ojcem.
          Znajomi zrobili dzieciom wode z mózgu wciskając, że dlatego pamietają, że ktos
          inny sie nimi opiekował bo oni musieli wyjechać.
          Ale..jest własnie drobne ale - każde z nich (rodziców) ma rodzeństwo, które ma
          dzieci ciut starsze od tych adoptowanych.
          Dzieci w rodzinie wiedzą co i jak , będa dorastac i moga sie lubic albo i nie..
          I co w zlości moga z ta wiedza zrobić ???
          Strach pomysleć.
          Tym bardziej się boje, bo mam przykład po koleżance, której o adopcji w złości
          powiedziała ciotka - wydawałoby sie, że dorosła i odpowiedzialna osoba..
          Z drugiej strony wspólczuje rodzicom - całe zycie spędzic ze świadomościa, że
          cos ukrywam i bac sie co będzie jak sie wyda??
          Koszmar.
          Dlatego chce sie rozglądnąc za ksiązką o której wspomina kaska - może kiedys,
          przy sprzyjającej okazji dam ja matce dzieci w prezencie.
          Może ..bo to ich zycie i ich decyzje tylko... nie chciałabym , żeby znow
          dzieciom zawalił sie swiat.
          Zbyt dobrze pamietam jakie były i jak sie zachowywały przez pierwsze miesiace
          po adopcji.
          Pierwszy raz zobaczyłam je jak był 3 dni w domu ..poprostu dwie chudziutkie,
          bladziutkie kupki nieszczęcia, a przy tym takie ufne.
    • triss.m Re: też pozytywne 16.02.05, 12:04
      jak milo sie czyta takie posty smile) zycze powodzenia, oby wszystko ukladalo sie
      po Waszej mysli smile powinnysmy chyba zalozyc watek 'dobre macochy' smiledla
      odreagowania tego, co sie dzieje na forum ostatnio
      • ziouta Re: też pozytywne 16.02.05, 15:08

        Hm....Szkoda, że tak mało dziewczyn pisze o tych dobrych związkach, jak je
        budowały i co osiągnęły o wiele lepiej czytać o szczęściu o tym, że się da
        tylko trzeba wykazać dobrą wole i wiele miłości. A ja gratuluje udanej rodzinki
        całkiem niezła gromadka:o)
        • lubstej Re: też pozytywne 16.02.05, 15:24
          "A ja gratuluje udanej rodzinki całkiem niezła gromadka:o)"

          no wlasnie mialam zapytac jak sobie radza (finansowo i organizacyjnie)z
          czworeczka

          pytam, dlatego ze ja zawsze chcialam miec przynajmniej dwojke dzieci a poniewaz
          moj m ma juz dwojke (wiec w sumie tez bylaby czworeczka) wiec zastanawiam sie
          czy mam szanse...
          na razie zobaczymy jak juz niedlugo bedzie z trojka smile

          pozdrawiam i oczywiscie przylaczam sie do gratulacji dla Kasi smile

    • e_r_i_n Re: też pozytywne 16.02.05, 14:44
      Gratuluję szczęścia i też podziwiam decyzję o adopcji.
      Jesli moge zapytac - jak na to zareagowali synowie Twojego meza?
      Konsultowaliscie z nimi te decyzje?
      • capa_negra Re: też pozytywne 16.02.05, 14:55
        Konsultowali???
        Bez przesady.
        Jakoś decyzji o ciąży nikt nie konsultuje z rodzeństwem z pierwszego małżeństwa
        wiec dlaczego miał by to robić w przypadku decyzji o adopcji??
        Dziecko to dziecko.
        Starszemu rodzeństwu nalezy sie informacja, nie konsultacje.
        • e_r_i_n Re: też pozytywne 16.02.05, 14:58
          Ok, moze konsultowali to zle okreslenie. Ale czy pytali o zdanie (choc nie wiem,
          ile dzieci maja lat).
          A o rodzenstwie z dziecmi sie rozmawia... co nie znaczy, ze zdanie tych dzieci
          jest najwazniejsze.
          • capa_negra Re: też pozytywne 16.02.05, 15:22
            Erin nie osłabiaj mnie.
            Pytali o zdanie...
            To tak jakbyś ty z męzem teraz zapytała przyrodniego brata twojego syna i syna
            oczywiście też czy nie mają nic przeciwko, że chcesz zajść w ciążę i mieć 2
            dziecko.
            Teoretycznie adopcja to inna sprawa, ale tylko organizacyjnie bo dziecko to
            dziecko bez wzgledu na to jakim sposobem pojawiło sie w rodzinie.
            I dalej stoje na stanowisku, że dzieci o powiększeniu rodziny sie informuje, a
            nie dyskutuje z nimi na ten temat.
            Zreszta wracając do konkretnego przypadku kaśki.
            Gdyby miała z mężem dzieci i podjeła decyzję o adopcji to może i należało by
            przedyskutowac to z dziecmi aby uniknąc ewentualnego konfliktu.
            Teraz ktoś mi może zarzucić, że pomijam dzieci męza z pierwszego małżeństwa, że
            one zdania miec nie mogą.
            Nie o to chodzi - mogą i pewnie mają, ale teraz kaśka i jej mąz sa
            małżeństwem i maja prawo miec dzieci w taki czy inny sposób bez obowiązku
            pytania kogokolwiek o zdanie w tym temacie.
            • e_r_i_n Re: też pozytywne 16.02.05, 15:26
              capa_negra napisała:

              > To tak jakbyś ty z męzem teraz zapytała przyrodniego brata twojego syna i syna
              > oczywiście też czy nie mają nic przeciwko, że chcesz zajść w ciążę i mieć 2
              > dziecko.

              Nie zapytałabym (jesli byliby w odpowiednim wieku na takie pytania), czy nie
              mieliby nic przeciwko, ale jakie jest ich zdanie - bo sa dzieci, ktore bardzo
              chca miec rodzenstwo, a sa i takie, ktore nie. I powtarzam - odpowiedz nie
              bylaby wiazaca.

              > Gdyby miała z mężem dzieci i podjeła decyzję o adopcji to może i należało by
              > przedyskutowac to z dziecmi aby uniknąc ewentualnego konfliktu.

              Wlasnie o to pytalam - o przedyskutowanie. Wiec nie wiem, dlaczego sie
              przyczepilas smile
              • capa_negra Re: też pozytywne 16.02.05, 15:41
                Starałam sie nie przyczepić smile
                I dalej będe sie upierac , że pytania choćby najbardziej niewinne typu
                "chcesz siostrzyczke czy braciszka??" nie są ani konieczne, ani niezbędne.
                Bo to my dorośli podejmujemy decyzje o kolejnym dziecku, a nie nasze dzieci
                powołane juz na świat.
                Tym bardziej, że zaden dorosły nie wezmie pod rozwage sytuacji ( ani żadnej
                podobnej typu "obraziłem się")gdy jego latorośl rzuci sie na podłoge i waląc
                głowa o ziemie zacznie drzec sie w niebogłosy " ja nie chce brata" albo "ja
                chce brata" - do wyboru.
                Dziecku nalezy sie informacja i oswojenie go z myslą , że przybędzie nowy
                członek rodziny.
                Koniec i kropka.
                • e_r_i_n Re: też pozytywne 16.02.05, 16:23
                  capa_negra napisała:

                  > Starałam sie nie przyczepić smile

                  No ok smile

                  > I dalej będe sie upierac , że pytania choćby najbardziej niewinne typu
                  > "chcesz siostrzyczke czy braciszka??" nie są ani konieczne, ani niezbędne.

                  Tez nie uwazam, ze sa niezbedne i konieczne. Ale nic zlego sie nie stanie, jesli
                  sie pojawia (ja mam zamiar zapytac swojego syna o jego zdanie na temat
                  rodzenstwa - jesli decyzja ta bedzie podejmowana w momecie, gdy Wiktor bedzie na
                  tyle duzy, zeby rozsadnie na nie odpowiedziec).

                  > Tym bardziej, że zaden dorosły nie wezmie pod rozwage sytuacji ( ani żadnej
                  > podobnej typu "obraziłem się")gdy jego latorośl rzuci sie na podłoge i waląc
                  > głowa o ziemie zacznie drzec sie w niebogłosy " ja nie chce brata" albo "ja
                  > chce brata" - do wyboru.

                  Dlatego uzylam slowa 'konsultacja', nie obligujaca rodzicow do takiej czy innej
                  decyzji wypowiedz smile
                  Jak widac generalnie myslimy tak samo, tyle tylko, ze inaczej to wyrazamy smile
                  • capa_negra Re: też pozytywne 16.02.05, 16:32
                    No tak - mało brakowało,a była by afera smile)
                    A wszystko przez brak zrozumienia smile
        • kicia031 Re: też pozytywne 16.02.05, 15:52
          No my konsultowalismy zamiar posiadania jeszcze jednego dziecka z naszymi
          aktualnymi pociechami, 12 i 10 letnimi. Przeciez oni sa tez czlonkami rodziny
          i maja prawo wyrazic swoje zdanie, staralismy sie tez pokazac im dobre strony
          calej sprawy. Babelek nie byl zachwycony, przerazilo mnie to, co wtedy
          powiedzial czy mam pewnosc, ze moj partner nie porzuci mnie z dzieckiem tak jak
          to zrobil wiele lat temu jego wlasny tatus. Gdybym miala wtedy exa w zasiegu
          wzrokiu, juz by nie zyl za to, co zrobil mojemu dziecku.
          Ale w koncu udalo sie nam dojsc do porozumienia, a za niecale 3 miesiace urodzi
          sie Groszek!
          Gratuluje Kasi szczesliwej rodziny i mam wielka nadzije, ze nam tez sie uda.
          • ania_rosa Re: też pozytywne 17.02.05, 00:56
            Wiesz, Kicia, problem z konsultowaniem z dziećmi decyzji o prokreacji, jest
            jeden: a co, jesli pociecha powie "nie zycze sobie"? Olejesz- dasz do
            zrozumienia, ze pytałas tylko pro forma, a i tak zrobisz jak zechcesz i dziecko
            poczuje się zlekceważone. Nie olejesz- wciągniesz się w pasjonująca dyskusję z
            12latkiem na temat sensowności poszerzania rodziny, na którą ani on nie łoży,
            ani nie jest bezpośrednio odpowiedzialny, wreszcie: to nie jego zegar
            biologiczny przypomina o kurczącym się czasie.
            Jestem konserwatystką i uważam, że dzieci nie są moimi partnerami. Decyzję moga
            podejmowac w każdej sprawie, na która mają faktyczny wpływ. Tak więc nie
            pytałabym się raczej, co sądzą o kupnie samochodu (pogadamy, jak zaczną
            zarabiać, a więc ich głos stanie się realny) płaceniu czynszu (to samo), mojej
            potencjalnej ciązy (trudno oczekiwac od nastolatka szerokiego spojrzenia na
            sprawę oraz uzależniać decyzje życiowe od jego widzimisię) czy o rozwodzie
            (nieunikniony będzie konflikt interesów, a poza tym dzieci niewiele wiedzą o
            kulisach spraw i być może bardzo dobrze, ze nie wiedza).
            Prawem dzieci jest prawo do egoizmu- chciałyby mieć mamusię na własnośc i nie
            posiadać konkurentów do tronu. Prawem rodziców jest detronizowanie książąt, co
            tylko dobrze tym książętom zrobi na kręgosłup moralny i ogólne hartowanie
            staliwink
            Rosa
            • kasiazd1 Re: też pozytywne 17.02.05, 07:18
              Witajcie dziweczyny, cieszę sie ze piszecie.
              Odpowiadając na Wasze pytania to musze wam powiedzieć , że chłopców
              poinformowaliśmy o fakcie że za niedługo będą z nami dzieci i zapyatliśmy co
              oni na to, młodszy 17 powiedział cool, a starszy 21 lat że to fajnie.
              Jak są u nas to maluchy ich zaczepiają i nigdy nie zauważyłam by oni odnosili
              się do nich z niechęcią. Do tej pory chłopcy z nami jeździli na wczasy, narty ,
              wypady sylwestrowe , ale już od dwóch lat zaczynali jeździć z kolegami i
              koleżankami, więc to był dobry moment na pojawienie sie w naszej rodzince
              naszych maluchów.
              Miłego dnia Wam wszystkim życzę, dużo ciepła i uśmiechu
              Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka