Dodaj do ulubionych

problemy z exem

03.08.05, 11:18
Witajcie,

Pierwszy raz zwracam się do Was z pośba o pomoc, chociaz czytuje juz od dawna.
Mój ex nie chce widywac corki poniewaz poszlam do komornika o alimenty.
Czekalam 2 lata az sie sam zadeklaruje i zacznie placic, nie zaczal,
wchodzialam z nim w układy ze może 100 miesiecznie a jak bedzie miał to
wiecej , nawet 100 nie płacił, w końcu się wkurzylam i poszłam do komornika.
W odwecie nie widuje Małej, nie zabiera, ona dzwoni błaga, płacze a on nic. (
Przed komornikiem nie widywal jej rowniez za czesto, sporadyczne spotkania a
juz siegajac rozstania to przez rok do 2 własciwie zero kontaktow)Czy można
gdzieś złożyć doniesienie? pozew? o znęcanie sie psychiczne nad dzieckiem?
Czy taki człowiek jest bezkarny? Dodam, że byli ze soba bardzo blisko i do
tehj pory dziecko poza nim swiata nie widzi, niezaleznie co by złego nie
zrobił zawsze jest idealem i zawsze ona go wytlumaczy, nawet z najwiekszego
swinstwa skierowanego do niejsad

Co mam zrobic?

Ograniczyc kontakty? Nie bedzie mi miała za złe?

Juz sama nie wiem sad Sorki za dlugi post.
Pzdr
Mimi
Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: problemy z exem 03.08.05, 11:27
      Małej, nie zabiera, ona dzwoni błaga, płacze a on nic. (
      Przed komornikiem nie widywal jej rowniez za czesto, sporadyczne spotkania a
      juz siegajac rozstania to przez rok do 2 własciwie zero kontaktow)Czy można
      gdzieś złożyć doniesienie? pozew? o znęcanie sie psychiczne nad dzieckiem?



      Ja pierwszy raz widzę, by za brak kontaktów ojciec był posądzony o znęcanie się
      psychiczne nad dzieckiem. Uważasz, że jak nawet takie przepisy by istniały (nie
      znam takowych, ale prawnik nie jestem) to te kontakty się zwiększą, on nagle
      zapała miłościa do córki? Takie wymuszenie nic nie da, będą sztuczne spotkania,
      których tatus dalej będzie unikał jak ognia. Jeśli nie chce z córkąutrzymywać
      kontaktów, to żadna siła go nie zmusi. Mogę pojąć, że Cię to boli, że najpierw
      jej coś dał emocjonalnie, a teraz nagle zabrał i to dotyczy jego morale, a nie
      prokuratora.
    • kai_30 Re: problemy z exem 03.08.05, 11:28
      mimi_mami napisała:


      > ww końcu się wkurzylam i poszłam do komornika.
      > W odwecie nie widuje Małej, nie zabiera, ona dzwoni błaga, płacze a on nic. (

      heh, skad ja to znam...

      > Przed komornikiem nie widywal jej rowniez za czesto, sporadyczne spotkania a
      > juz siegajac rozstania to przez rok do 2 własciwie zero kontaktow)Czy można
      > gdzieś złożyć doniesienie? pozew? o znęcanie sie psychiczne nad dzieckiem?
      > Czy taki człowiek jest bezkarny?

      Niestety, tak. Nie mozna nikogo zmusic do widywania sie z dzieckiem. Mozesz
      wystapic o sadowne uregulowanie kontaktow, ale nie mozesz go zmusic do
      przestrzegania ustalen.

      > Co mam zrobic?
      >
      > Ograniczyc kontakty? Nie bedzie mi miała za złe?

      Ograniczyc kontakty, ktorych nie ma? Nie rozumiem.
      • joanna-walencja Re: problemy z exem 03.08.05, 12:09
        mimi_mami napisała: Dodam, że byli ze soba bardzo blisko i do
        tehj pory dziecko poza nim swiata nie widzi.

        moze jestem naiwna, niedoświadczona i życia nie znam, ale wytłumaczcie mi jak
        to jest możliwe, że facet który był bardzo blisko z dzieckiem przed rozwodem
        tak strasznie się zmienia po rozwodzie??? zawsze mi sie wydawało, że czymś
        innym jest uczucie lub jego brak do matki dziecka, a czym innym uczucie do
        samego dziecka... czy można przestać kochać dziecko, bo już się nie kocha jego
        mamusi? a lekarstwem na brak kontaktów ma być ograniczenie kontaktów, ja tu
        czegoś nie rozumiem??? Czy mimi_mami podświadomie ma za złe dziecku, że
        zupełnie bez sensu kocha takiego s...a tatusia i chce na siłe zabić w dziecku
        to uczucie??? Może zupełnie fałszywie oceniam tę sytuację, ale takie myśli mi
        się nasunęły po przeczytaniu postu mimi_mami...
        • kai_30 Re: problemy z exem 03.08.05, 12:13
          joanna-walencja napisała:


          > moze jestem naiwna, niedoświadczona i życia nie znam, ale wytłumaczcie mi jak
          > to jest możliwe, że facet który był bardzo blisko z dzieckiem przed rozwodem
          > tak strasznie się zmienia po rozwodzie???

          Ano, wychodzi, ze nie znasz. Moj tez sie rozwiodl ze mna i z dziecmi. I tez byla
          to "zemsta" (?) za zlozenie pozwu o alimenty. Najwidoczniej niektorzy faceci
          zgadzaja sie z twierdzeniem, ze matka i dziecko stanowia jednosc. Dla mnie to
          nieludzkie, chamskie i zaslugujace na wieczne potepienie.

          A co do postu autorki - no wiec wlasnie, ja tez nie rozumiem tego ograniczania
          kontaktow.

          mimi, sprecyzuj moze...
          • mimi_mami Re: problemy z exem 03.08.05, 12:26
            kai_30 napisała:

            >
            > A co do postu autorki - no wiec wlasnie, ja tez nie rozumiem tego ograniczania
            > kontaktow.
            >
            > mimi, sprecyzuj moze...


            Juz precyzuje.
            Nie mozna ograniczyc czegos czego nie masad. Chodzi mi o te telefony. On jej w
            ogóle nie widuje tylko sporadycznie dzwowni co tam słychać, a po tych tel ona
            jest strasznie rozbita, co odbija sie na szkole , nauce itp I tak sie
            zastanawiam czy nie byłoby lepiej dla niej gdybym nie dopusciła do tych
            telefonów, moze zapomniałabym o nim za jakis czas,czy to niebyłoby lepsze dla
            jej zdrowia psychicznego?

            Mimi
        • mimi_mami Re: problemy z exem 03.08.05, 12:22
          joanna-walencja napisała:

          > moze jestem naiwna, niedoświadczona i życia nie znam, ale wytłumaczcie mi jak
          > to jest możliwe, że facet który był bardzo blisko z dzieckiem przed rozwodem
          > tak strasznie się zmienia po rozwodzie??? zawsze mi sie wydawało, że czymś
          > innym jest uczucie lub jego brak do matki dziecka, a czym innym uczucie do
          > samego dziecka... czy można przestać kochać dziecko, bo już się nie kocha
          jego
          > mamusi?

          Widzisz ja tego nie mogę pojąć już 4 roksad. Byli sobie tak bardzo bliscy a
          teraz to jak obce dziecko. Nie reaguje na jej płacze, błagania. Tłumaczyłam
          tyle razy, że to wszytsko jest sprawa miedzy nami, dziecka nie powinnismy
          mieszac a starac sie aby ona jak najmniej odczula ta sytuacje ale on nie
          słucha, nie chce albo nie umie. Ja juz nie umiem mu tłumaczyc a poza tym nie
          widze sensu. On wproet mówi ze nie zabiera i nie widuje bo alimenty a jak mówie
          ze to przeciez nie dotyczy jego i córci to mwi ze oczywiscie ze nie dotyczy.. W
          jednymm zdaniu potrafi sam sobie zaprzeczyc.



          a lekarstwem na brak kontaktów ma być ograniczenie kontaktów, ja tu
          > czegoś nie rozumiem???

          Nie ma lekarstwa na brak kontaktów, ale skoro nie chce jej widywac to niech
          totalnie jej nie widuje, nie dzowni itp, mi tylko o to chodzi, bo takimi
          telefonami ja rozwala psychnie.
          Wierzcie mi ze walczyłam jak lwica o ich konatkty, zrobiłam wszytsko co było
          miżliwe zeby go do nich namówic.Chciałam jak cywilizowani ludzie rozstac sie w
          pokoju, Ty sobie ja sobie ale mamy dziecko wiec to razem.Nie udało się.


          Czy mimi_mami podświadomie ma za złe dziecku, że
          > zupełnie bez sensu kocha takiego s...a tatusia i chce na siłe zabić w dziecku
          > to uczucie??? Może zupełnie fałszywie oceniam tę sytuację, ale takie myśli mi
          > się nasunęły po przeczytaniu postu mimi_mami...

          Nie, nie mam za złe dziecku , że go kocha, w pewnym sensie potrafie to
          zrozumiec a w pewnym nie, bo jak można tak bardzo kochac kogos kto tak Cie
          trakruje?. Nie uważam , że mój eks jest s..em. Uważam że ma poważny problem
          sprowadzający sie do egoizmu i krótkowzrocznoiści oraz nieumiejetnosci
          słuchania. Nie chce mu robic krzywdy. Potrzebowałam alimentów na małą bo poszła
          do szkoły wiec o nie wystapiłam. Wiecej, nie wystapiłam o 2 lata zaległości!
          Poszłam tylko aby od nastepnego miesiaca płacil mi regularnie. Nie jestem
          świnia, rozumiem a przynajmniej staram sie zrozumiec pewne okolicznosci,a le
          jak kupuje sobie samochód na raty nowy z salonu a mi mówi ze nie ma na dziecko
          300 zł to trafia mnie szlag. Nie, nie zazdroszcze mu samochodu ale chce zeby
          moje dziecko miało godne zycie i zeby mogło sie rozwijac na zajeciach . czy
          duzo wymagam?

          Mimi
          • m-m-m Re: problemy z exem 03.08.05, 12:31
            w pewnym sensie potrafie to
            zrozumiec a w pewnym nie, bo jak można tak bardzo kochac kogos kto tak Cie
            trakruje?


            Ta zasada dotyczy wyboru dorosłego partnera: kochać za coś. Rodziców kocha
            się "pomimo wszystko", im się więcej wybacza.
        • m-m-m Re: problemy z exem 03.08.05, 12:26
          Teoretycznie logiczne jest, że facet rozwodzi się z żoną, a nie z dzieckiem.
          Teoretycznie, bo bywa też tak, że facet faktycznie odrzucając kobietę odrzuca
          też potomstwo, które ma z nią.
          Może to wynikac z kilku przyczyn: np. nie umie odpowiedzieć dziecku na "trudne
          pytania" np. czemu z nimi już nie mieszka, kim jest ta nowa pani, dlaczego
          kłócą się z mamusią itp. Wielu facetów ma problemy z komunkacją w świecie
          doroslych, , a co dopiero w kontaktach z dzieckiem.
          Może to być też przykrywka dla poczucia winy: nie widuję się, więc problemu nie
          ma. Takie schowanie głowy w piasek.
          Myślę, że w wypadku facetów jest możliwe niekochanie swojego dziecka. Do
          dziecka on musi dorosnąć, powinien je chcieć mieć. Wtedy jest przygotowany do
          roli ojca i opiekuna. Jeśli dziecko było wynikiem wpadki, albo on od początku
          go nie chciał (nawet jeśli głośno tego nie mówił) to zwyczajnie nie chce być
          ojcem i ucieka od tej roli gdzie pieprz rośnie.
      • mimi_mami Re: problemy z exem 03.08.05, 12:12
        Z ograniczeniem kontaktów chodziło mi o te rozmowy, bo tatus owszem, od
        wielkiego dzwonu zadzwoni, zapyta jak się czuje, rozjatrzy ją. Nie mam ochoty
        żeby tak ja traktował. Zabiegałam o kontakty jego z córka przez 2 lata,
        tłumaczyłam ,prosiłam, kserowałam opinie psychologów o tym co dla dziecka w
        takiej sytuacji najlepsze i bywało róznie, ale generalnie na niekorzyść małej.
        Wiem, że nie mozna nikogo zmusić, ale może jakbym wniosła jakis pozew o
        znęcanie sie psychiczna nad dzieckiem to może to by go poruszyło. Nie chce go
        zmuszc do kontaktów, nie chce zeby na siłe z nią przebywał, chce zeby zrozumiał
        jak bardzo wielka krzywde jej wyrządza takim "dziuganiem" i jaki to może mieć
        skutek. Ja juz nie potzrefie mu tłumaczyc, do psychologa nie pójdzie za żadne
        skarby. Nie wiem czy sie dobrze wyraziłam. Chciałabym, żeby zrozumiał jak rani
        własne dziecko.
        A jego telefony... cóż jak ja podam do słuchawki to oprócz płaczu godzinnego
        musze później dawac sobie radę z jej stanem psychicznym a różne to ma objawy.
        Co zrobic żeby jej ulżyć? Nie podawac do tel? Nie odbierac od niego tel? A jak
        on jej potem powie ze dzwoni a mamusia nie odbiera to do mnie bedzie miała zal:
        (.

        Mimi
        • elf28 Re: problemy z exem 03.08.05, 12:24
          takie akcje szatntażu z Twojej strony nie przyniosą nic dobrego. Zadziałają
          wręcz odwrotnie. Zadbaj w tej chwili o małą. Niech ma kontakt z ojcem: rzadki
          bo rzadki, ale ważne że jest. Jako nastolatka będzie sama mogła ocenić ojca. Z
          pewnością to zrobi i to na jego niekorzyść.
          A jeśli już mówimy o psychologu: małej potrzeban jest taka opieka jak
          najbardziej. Niestety tato jest w życiu dziewczynki pierwszym wzorcem
          mężczyzny, dlatego bardzo ważne jest żeby mając takiego ojce mogła kiedyś sobie
          te sprawy z pomocą specjalisty wyprostować. I to im wcześniej tym lepiej.
        • natasza39 Re: problemy z exem 03.08.05, 12:24
          Zmień numer telefonu po prostu i zastrzeż.
          A sąd nigdy takiego zakazu "dzwonienia" nie da.
          No chyba, że wam grozi przez telefon.
          Cierpliwa musisz być i tyle. Dziecko czym starsze, tym więcej będzie
          rozumiało...
          • mimi_mami Re: problemy z exem 03.08.05, 12:30
            natasza39 napisała:

            > Zmień numer telefonu po prostu i zastrzeż.
            > A sąd nigdy takiego zakazu "dzwonienia" nie da.
            > No chyba, że wam grozi przez telefon.


            A i to sie zdarzało, jak o te nieszczesne alimenty wystapilam. Groźby przez
            tel, nawet chciałam je nagrac ale nie zdazyłam bo cos wyczułi przestał.

            Co do wzorca to wyszłam ponownie za mąż i mój drugi mąż jest jakby ojcem Córci,
            jak od exa cisza i nie ma tel to jest oki, przelewa potzrby na mojego obecnego
            ale jak tylko tamten sie odezwie to juz mój obecny nie istnieje , liczy sie
            tylko tamten.

            I tak wkółko.
            Dodam jeszcze, że kieruje sie jedynie dobram malutkiej, nie chce ograniczyc
            tych tel ze wzgledu na moje obecne małżenstwo tylko i wyłacznie ze wzgledu na
            nia i jej psychike.

            Mimi
            • m-m-m Re: problemy z exem 03.08.05, 12:40
              Co do wzorca to wyszłam ponownie za mąż i mój drugi mąż jest jakby ojcem Córci,
              jak od exa cisza i nie ma tel to jest oki, przelewa potzrby na mojego obecnego
              ale jak tylko tamten sie odezwie to juz mój obecny nie istnieje , liczy sie
              tylko tamten.


              Też żadna nowina. Dla dziecka ZAWSZE ważniejszy jest rodzic biologiczny, nawet
              sporadycznie się kontaktujący, a nie etykieta zastępcza w postaci ojczyma.
              Bo rodzica biologicznego dziecko KOCHA i wybacza wiele, a rodzic zastępczy nie
              ma ani tej miłości dziecka, ani nie otrzyma od dziecka takiej tolerancji.
              • m-m-m A'propos wzorca 03.08.05, 12:47
                Wzorcem nie jest i nie będzie dla Twojej córki Twój obecny mąż. Będzie nim
                ojciec biologiczny.
                Wyobraź sobie, że jest to tak głęboko w dziecku zakodowane, że np. mój pasierb,
                którego matka tłukła, która ma odebraną władze rodzicielską, o której on sam
                mówi tylko źle, miała na niego kolosalny wpływ: nasz aktualnie 16-letni
                młodzian znalazł pannę wypisz wymaluj exowa sprzed 30 lat i to zarówno z
                zachowania jak i z wyglądu. Mój M. zawsze się tego bał, że jego syn taką sobie
                znajdzie. Teraz rwie resztki włosów z głowy, próbował rozmawiać z synem na
                temat jego podświadomych wyborów i tłumaczyć mu zależności. Na razie nie wiemy,
                czy to do młodego trafiło. Niestety.
              • nangaparbat3 Re: problemy z exem 03.08.05, 16:37
                >
                > Też żadna nowina. Dla dziecka ZAWSZE ważniejszy jest rodzic biologiczny,
                nawet
                > sporadycznie się kontaktujący, a nie etykieta zastępcza w postaci ojczyma.
                > Bo rodzica biologicznego dziecko KOCHA i wybacza wiele, a rodzic zastępczy
                nie
                > ma ani tej miłości dziecka, ani nie otrzyma od dziecka takiej tolerancji.

                a to akurat nieprawdę piszesz, dziecko przywiazuje sie do tego, kto je
                wychowuje, kto jest z nim na co dzień, kto się nim zajmuje, im młodsze, tym
                bardziej, nawet do psa sie przywiaże bardziej niż do rodzonej matki w
                sprzyjających okolicznościach, był taki przypadek w Niemczech jakieś 12 lat
                temu.
                • elf28 Re: problemy z exem 03.08.05, 17:07
                  przypadek, nie czyni reguły. MMM ma rację. Dziecko może bardziej cenić
                  ojczyma/macochę za poświęconą uwagę, wychowanie i miłość, ale biologicznego
                  rodzica zawsze będzie bardziej kochać. Najczęściej nie jest to świadome.
                  • nangaparbat3 Re: problemy z exem 03.08.05, 22:51
                    Naprawdę nie wiem, skad takie pomysły. W moim miescie kiedys wyszło na jaw, ze
                    siedem lat wczesniej w szpitalu pomylono dzieci, kiedy sie rodzice o tym
                    dowiedzieli, ojcowie zażądali "naprawienia" pomyłki - skutki były fatalne, bo
                    biologiczni rodzice byli dla swoich dzieci obcymi ludźmi. Wdziecznosc i
                    szacunek nie maja tu nic do rzeczy, liczy sie codzienny kontakt, przywiazanie,
                    wspólnie przezyte problemy i radosci.
                    • m-m-m Re: problemy z exem 04.08.05, 09:16
                      W moim miescie kiedys wyszło na jaw, ze
                      > siedem lat wczesniej w szpitalu pomylono dzieci, kiedy sie rodzice o tym
                      > dowiedzieli, ojcowie zażądali "naprawienia" pomyłki - skutki były fatalne, bo
                      > biologiczni rodzice byli dla swoich dzieci obcymi ludźmi. Wdziecznosc i
                      > szacunek nie maja tu nic do rzeczy, liczy sie codzienny kontakt,
                      przywiazanie,
                      > wspólnie przezyte problemy i radosci.




                      To się nie kłoći. Sama Ci kiedyś pisałam, że ludzie chętnie adoptują dzieci do
                      3-ego roku życia (potem na adopcję szanse sa równe zeru), bo wtedy dziecko
                      wsiąka w rodzinę i jako quasi-biologiczną przyjmuje ją dziecko. w takim wieku
                      dziecko akceptuje i kocha tego kto je wychowuje. Sama miałam koleżankę, której
                      ojciec biologiczny odezwał siepo ...16 latch, a ją wychowywał ojczym od kiedy
                      skończyła rok. Ojca biologicznego odrzuciała. I to jest jak najbardziej zgodne
                      z psychologią: do 3-ego roku życia dziecko przyjmuje opiekuna jako rodzica,
                      potem...już nie traktuje go jak rodzica, a tylko jako opiekuna.

                      Przykłady mogę Ci mnożyć i z własnego podwórka, nie tylko moje życie
                      prywatene , ale i wielu mich znajomych, którzy na którymś tam etapie życia (po
                      ukończeniu jednak lat 3-ech - najczęściej w wieku już szkolnym, albo i
                      wczesnoszkolnym) mieli "przyszywanych" rodziców. Żadna, dosłownie żadna z tych
                      osób mi znanych NIGDY nie traktowała partnera rodzica z taką samą miłością i
                      tolerancja jak swoich rodziców biologicznych, pomimo, ze od rodziców
                      biologicznych doznali same zło, a "nowi" rodzice bardzo sie starali.

                      Widzę, że za wszelką cenę chcesz mi udowodnić, ze nie mam racji, bo dając
                      pasierbowi jak matka, jak matke by mnie traktował bez wzgledu na wiek w jakim
                      pojawiłabym się w jego życiu. Otóż NIE. Poczekaj, aż sama pasierba miała
                      będziesz, takiego 8-latka na przykład. Wtedy dopiero będziesz mogła z całą
                      odpowiedzialnością mi powiedzieć: mój pasierb mnie kocha, bo ja dawałam mu jak
                      matka. A tak to to są dla Ciebie rozważania teroretyczne. I tyle. Nie masz
                      takich doswiadczeń, a dopiero rzeczywista sytuacja pokazałby Ci jak to naprawdę
                      wygląda. Założenia na teraz możesz mieć różowe. Ale rzeczywistość wygląda
                      zupełnie inaczej. Nie chcesz - nie wierz mi. Ja jestem praktyk, a Ty tylko
                      teoretyk.
                      • rrhadane Re: problemy z exem 04.08.05, 11:01
                        m-m-m napisała:
                        zgodne
                        > z psychologią: do 3-ego roku życia dziecko przyjmuje opiekuna jako rodzica,
                        > potem...już nie traktuje go jak rodzica, a tylko jako opiekuna.
                        >
                        I bardzo dobrze. Opiekuna też można szanować, bardzo lubić, mozna sie do niego
                        przywiazać, mozna go tez pokochać, cokolwiek by to miało znaczyć. A mozna
                        nienawidzić i biologicznych rodziców, nawet zamordowac, biologia niczego nie
                        załatwia.
                        ale i wielu mich znajomych, którzy na którymś tam etapie życia (po
                        > ukończeniu jednak lat 3-ech - najczęściej w wieku już szkolnym, albo i
                        > wczesnoszkolnym) mieli "przyszywanych" rodziców. Żadna, dosłownie żadna z
                        tych
                        > osób mi znanych NIGDY nie traktowała partnera rodzica z taką samą miłością i
                        > tolerancja jak swoich rodziców biologicznych, pomimo, ze od rodziców
                        > biologicznych doznali same zło, a "nowi" rodzice bardzo sie starali.
                        Myslę, że masz jakieś bardzo konkretne wyobrażenie o tym, jak powinno sie
                        traktować biologicznych rodziców, przykładasz wszystko do tej miary i stąd
                        problem. Ja takiego wyobrażenia nie mam.NIE WIEM, jak sie traktuje rodzicow,
                        myslę, że każdy troche inaczej. Podbnie każdy będzie troche inaczej traktować
                        opiekuna lub rodziców adopcyjnych. Ale im mniej wyobrażeń, tym wieksza szansa,
                        ze bedzie dobrze, a przynajmniej znośnie.
                        > Widzę, że za wszelką cenę chcesz mi udowodnić, ze nie mam racji, bo dając
                        > pasierbowi jak matka, jak matke by mnie traktował bez wzgledu na wiek w jakim
                        > pojawiłabym się w jego życiu.
                        Nie wiem, co to znaczy "dawać jak matka". Nie jestem idealna matką i nigdy nie
                        staralam sie taką byc, nawet nie zastanawiałam się, jaka powinna być matka,
                        reagowalam tylko na to, co sie dzieje. Ale żeby reagować adekwatnie do tego, co
                        sie dzieje, nie mozna miec uprzedzeń, nie mozna wiedzieć z góry, nie mozna
                        niczego zakładać. Wtedy sie nie udaje nawet z własnym dzieckiem.
                        Otóż NIE. Poczekaj, aż sama pasierba miała
                        > będziesz, takiego 8-latka na przykład.
                        To raczej niemozliwe, bo nie zamierzam ponownie wstepować w związki małżeńskie
                        (hehe).
                        Wtedy dopiero będziesz mogła z całą
                        > odpowiedzialnością mi powiedzieć: mój pasierb mnie kocha, bo ja dawałam mu
                        jak
                        > matka.
                        Nigdy bym tak nie powiedziała. Jesli daję, to dlatego, ze ktos potrzebuje, a
                        mnie sprawia przyjemność dawanie. Albo dlatego, ze ktos potrzebuje i po prostu
                        trzeba. Nie zastanawiam się, jakie to bedzie miało skutki dla mnie -
                        wystarczajacą nagroda jest to, ze komuś jest lepiej, łatwiej, weselej, ze jest
                        choc odrobine szczęśliwszy. Nie oczekuje wdzięczności, ani tym bardziej uczuć.
                        Ale nierzadko je dostaję, moze własnie dlatego, ze nie oczekuje. Nie rozliczam
                        ludzi z tego, co dla nich robię, ale tez nie waham sie poprosić o pomoc, kiedy
                        jej potrzebuje.

                        A tak to to są dla Ciebie rozważania teroretyczne. I tyle. Nie masz
                        > takich doswiadczeń, a dopiero rzeczywista sytuacja pokazałby Ci jak to
                        naprawdę
                        > wygląda. Założenia na teraz możesz mieć różowe. Ale rzeczywistość wygląda
                        > zupełnie inaczej. Nie chcesz - nie wierz mi. Ja jestem praktyk, a Ty tylko
                        > teoretyk.
                        Nie do końca, bo na co dzień zajmuje sie pomaganiem. Ale nigdy w zyciu nie
                        pomogłabym żadnej nastolatce, gdybym zalozyła, że "na pewno ma muchy w nosie".
                        • nangaparbat3 przepraszam 04.08.05, 11:39
                          znowu mi się nicki pomyliły, rrhadane to ja, nangaparbat
                        • m-m-m Re: problemy z exem 04.08.05, 12:07
                          Nie dogadamy się.
                          Ty swoje wywody bierzesz z ogólnego "pomagania wszystkim", a ja z konkretnej
                          mojej sytuacji.
                          Jednak nadal uważam, że pasierb to nie to samo co każdy komu pomagam. To
                          szczególny układ. Życzę powodzenia...i spotkania pasierba.
                          • m-m-m Re: problemy z exem 04.08.05, 12:17
                            ...zapomniałam dodać: fajnego pasierba, który doceni Twoje bezinteresowne
                            dawanie...
                          • mimi_mami Re: problemy z exem 08.08.05, 10:25
                            Witajcie,

                            Juz sie troszke pogubilam w tych watkachsmile.
                            Jeszcze jedno dodam, moja córcia była wychowywana prze eksa własnie w tym
                            okresie do lat 3, on nie pracowal tylko siedzial w domu, wiec poswiecal jej
                            sporo czasu. Wg tego co zostalo napisane on zawsze jest io bedzie tym
                            ukochanym. Dodajac do tego to mieszanie z blotem w ktore ja wsadzil, bo nie
                            bylo litosci czy corcia czy nie jak obrzucal mnie blotem, na pewno wplynelo to
                            na jej sposob widzenia jego i mnie tezsad. Wmieszal ja w nasze sprawy i nie
                            mogklam z tym nic zrobic.Inna sprawa ze nie wiedzialam jak, bo w koncu
                            doswiadczenia nie miałam w tej kwestii. Moze mowil jej takie rzeczy ktore mialy
                            wplyw na to slepe zapatrzenie w niego? A moze to byly inne rzeczy? Sama juz nie
                            wiem. Wiem natomiast ze moj maz nigdy nie bedzie dla niej nawet w polowie tak
                            wazny jak tamten chociaz to on ja wychowuje i utzrymuje, on daje jej milosc i
                            poswieca czas. A jak wiadomo za 300 zł alimentów to ja bym sobie mogla
                            pogwizdacsad.ehhh... taka sprawiedliwosc na tym swieciesad.

                            Mimi
                            • nangaparbat3 Re: problemy z exem 08.08.05, 10:53
                              >wiem
                              >natomiast ze moj maz nigdy nie bedzie dla niej nawet w polowie tak
                              >wazny jak tamten chociaz to on ja wychowuje i utzrymuje, on daje jej milosc i
                              >poswieca czas

                              Mimi, nie wiesz. Sądy odnoszące sie do przyszłości nie są ani prawdziwe, ani
                              fałszywe. Nie wiemy, co bedzie.
                              Ale jest w psychologii pojecie "samosprawdzajacej sie przepowiedni". Jesli
                              uwierzymy, że cos musi sie stać, bedziemy podświadomie tak postępować, że to
                              się stanie.
                              Dlatego tak uparcie wykłócam się z m-m-m, bo wiem, ze jesli ktoś uwierzy w to,
                              co pisze, bedzie skazany na porażkę.
                              Córka kocha ojca, jest do niego bardzo przywiązana, ale jeśli Twój M jest dla
                              niej dobry, czuły, poswieca jej uwagę, okazuje szacunek, też zdobedzie jej
                              uczucie. Człowiek, a zwłaszcza dziecko, odpowiada tym samym, co dostaje.
                              Naprawdę. Przy duzej dozie cierpliwości mozn a "sie przebić" nawet do
                              najbardziej zamknietych, sztywnych, agresywnych.
                              Ja bym radzila w ogole nie porownywać uczuc corki do tych dwóch mężczyzn. NIe
                              zastanawiać sie, czy kocha, czy lubi, czy się przywiazała. Rozmyslanie o tym
                              zawsze zaburza relacje miedzy ludźmi.
                              teraz chyba trzeba skupić się na wspieraniu jej w tym koszmarze z tatusiem.
                              Pamietam, ze my tez przechodziłysmy z córka trudne momenty, kiedy zorientowała
                              sie, ze jej tato ją krzywdzi (bo na przykład spóźniał się 2 godziny, a ona
                              miotala sie po mieszkaniu, nie mogąc do niczego się zabrać, albo zaszywała się
                              w jakis kąt, a mnie się serce krajało). Wtedy zawsze jej tłumaczyłam, ze tatus
                              sobie nie radzi, ze nie potrafi, nie wychodzi mu. Nigdy nie zakładałam jego
                              złych intencji, bo wydawało mi się, ze bedzie jej łatwiej zrozumieć tę
                              łagodniejszą wersję. I chyba słusznie, bo ostatnio przestała być w stosunku do
                              ojca bezkrytyczna, widzi jasno jego wady, czasem mówi mi o nich ze złością
                              nawet, ale jednoczesnie kocha go, szanuje i lubi (bo to jednak dwie trochę
                              różne rzeczy, na lubienie trzeba zasłuzyć jakoś), zaczęła mu sie wreszcie
                              przeciwstawiać. No, czekałam na to 6 lat!
                              Mysle sobie tak - z eksem sie nie dogadasz. Zajmowanie sie nim to czysta strata
                              energii. Trzeba ja poswięcić na to, co dobre, co wzmacniia Twoją corkę, Was
                              oboje i to, co miedzy Wami. JAk córka bedzie silniejsza, sama poradzi sobie z
                              tym draniem. Życzę wszyskiego dobrego.
                              • mimi_mami Re: problemy z exem 08.08.05, 11:20
                                Pamietam, ze my tez przechodziłysmy z córka trudne momenty, kiedy zorientowała
                                > sie, ze jej tato ją krzywdzi (bo na przykład spóźniał się 2 godziny, a ona
                                > miotala sie po mieszkaniu, nie mogąc do niczego się zabrać, albo zaszywała się
                                >
                                > w jakis kąt, a mnie się serce krajało). Wtedy zawsze jej tłumaczyłam, ze
                                tatus
                                > sobie nie radzi, ze nie potrafi, nie wychodzi mu. Nigdy nie zakładałam jego
                                > złych intencji, bo wydawało mi się, ze bedzie jej łatwiej zrozumieć tę
                                > łagodniejszą wersję.

                                OOO to to dokładnie przerabiamy z mężem. Jak ja jeszcze widywał to od rana
                                siedziała spakowana , nie wazne o ktorej miał przyjechac, ona byla zwarta i
                                gotowa i tak jak z reguly ciezko ja sciagnac z łózka tak od rana juz na nogach
                                czekala przy drzwiach. Teraz jest juz troszke lepiej, wiecej rozumie i widze ze
                                rozmawia ze mna ze tatus ja okłamał czy oszukał, takze nie jest moze az tak
                                slepa ale nadal jej teskonta jest olbrzymia sad.
                                Ja tez starałam sie tłumaczyc tak aby nie zranic jej uczuc, nie krytykowałam
                                jego, to na co sobie pozwalam teraz nigdy nie zdazylo sie w jej obecnosc.
                                Chociaz zeby bolaly od zaciskania zeby nie przeklnac. Mysle ze generalnie ta
                                cala sytuacja i mnie tez chyba przerosła. Drugi Maluszek zawladnal moim czasem
                                co nalozylo sie z odepchnieciem przez ojca i teraz sama nie bardzo umiem to
                                pozbieracsad.

                                Mimi

                                • nangaparbat3 Re: problemy z exem 08.08.05, 14:30
                                  Jesli ojciec urządza takie cyrki, a Ty masz Maleństwo, to rzeczywiscie ciężko,
                                  ona obrywa w dwójnasób i jest okropnie biedna. Ile ma lat?
                                  Wiesz co, mnie sie wydaje, ze teraz najwazniejsze, zeby ja upewnić,że jest
                                  Twoją ukochaną MAŁĄ coreczką. Na wet jesli jest juz nastolatką. Młodsze
                                  rodzeństwo jedynego dziecka zawsze daje mu na początku strasznie popalić, a w
                                  tej sytuacji - głowa boli od myślenia.
                                  • mimi_mami Re: problemy z exem 09.08.05, 07:09
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Jesli ojciec urządza takie cyrki, a Ty masz Maleństwo, to rzeczywiscie
                                    ciężko,
                                    > ona obrywa w dwójnasób i jest okropnie biedna. Ile ma lat?

                                    Mała ma 8 lat i jest w naprawde trudnym wieku, zaczela szkole i tak troszke
                                    duzo jak na jedna mała główkesad. Staramy sie jak możemy ale ciężko maluszka
                                    odstawic zwłaszcza ze był na piersi bardzo długo a maz pracuje do późnasad.I
                                    chcac nie chcac tego czasu jest mniejsad.

                                    Mimi
                              • m-m-m Re: problemy z exem 08.08.05, 14:44
                                jeśli Twój M jest dla
                                niej dobry, czuły, poswieca jej uwagę, okazuje szacunek, też zdobedzie jej
                                uczucie. Człowiek, a zwłaszcza dziecko, odpowiada tym samym, co dostaje.



                                I kto tu wierzy w samospełniające się przepowiednie? bzdury gadasz, kochan. nie
                                wszystkie dzieci zawsze tak postąpią.
                                Mój ojczym mógł na uszach stawać i nic nie otrzymał. Bo miałam oboje rodziców.
                                Bo zawsze czekałam na tatę. Bo tata to był number one, a nie jakis tam facet.
                              • m-m-m Re: problemy z exem 08.08.05, 14:48
                                Dlatego tak uparcie wykłócam się z m-m-m, bo wiem, ze jesli ktoś uwierzy w to,
                                co pisze, bedzie skazany na porażkę


                                Ja ni emusze uwierzyć, bo piszę z autopsji, a nie z teorii, a jak na razie mam
                                na tym polu sukcesy, dzięki właśnie takiemu, anie innemu postępowaniu z
                                pasierbem.
          • m-m-m Re: problemy z exem 03.08.05, 12:37
            Nie może zmienić numeru tel., bo ojciec nagle może zmienic zdanie i np. złożyć
            pozew o ustalenie kontaktów, bo matka je utrudnia. Tak jak elf radziła, lepiej
            mieć ojca nawet spordycznie i dostawać od niego kopa, niż potem stworzyć fikcję
            idealnego ojca, z którym kontakt utrudniała matka.
            • mimi_mami Re: problemy z exem 03.08.05, 12:41
              m-m-m napisała:

              > Nie może zmienić numeru tel., bo ojciec nagle może zmienic zdanie i np.
              złożyć
              > pozew o ustalenie kontaktów, bo matka je utrudnia. Tak jak elf radziła,
              lepiej
              > mieć ojca nawet spordycznie i dostawać od niego kopa, niż potem stworzyć
              fikcję
              >
              > idealnego ojca, z którym kontakt utrudniała matka.


              I to sa chyba świete słowa. Tez mi sie tak własnie wydawało.
              Bardzo dziekuje za rady i spostrzezenia.

              Warto czasami upewnic sie w czyms co odgrywa w naszym zycu tak wazna role.

              Jeszcze raz dziekuej,

              Mimi
        • kai_30 Re: problemy z exem 03.08.05, 12:28
          Hm. Ciezka sprawa.

          Co do jednego jestem pewna - jesli nie pozwolisz mu rozmawiac z corka, to nie
          tlko on (bo jego zdanie mozna olac), ale rowniez ona moze do Ciebie miec
          pretensje i zal. Teraz albo w przyszlosci.

          Dlaczego corka placze po jego telefonach? Z powodu tego, co on jej mowi, czy z
          powodu tego, ze teskni i chce sie z nim zobaczyc? Jesli chodzi o to pierwsze -
          ingeruj stanowczo. Ostrzez go, ze nie pozwolisz mu rozmawiac z dzieckiem, jesli
          bedzie ja doprowadzal do takiego stanu. A w tym drugim przypadku...

          No coz. Najwieksza tu Twoja rola. To Ty musisz sie postarac, zeby jakos te
          traume corce zlagodzic. Jesli przekazujesz jej komunikaty (werbalne albo
          bardziej zawoalowane) w stylu - tatus jest swinia, biedne dziecko bez tatusia
          itd to robisz jej w ten sposob krzywde.

          Zycie jest brutalne, niestety. niektorzy ojcowie olewaja wlasne dzieci, i nie
          masz sposobu, zeby to zmienic. mozesz jedynie zminimalizowac skutki takiego
          dzialania... Moze Tobie samej przyoadlby sie psycholog? Tu nie chodzi o
          przekonanie kogokolwiek, ze dziecko potrzebuje ojca - to wszyscy wiedza! Tu
          chodzi o nauczenie sie, jak sobie radzic z sytuacja, gdy tego ojca jednak nie ma.

          Walka w sadzie nie da Ci nic, poza dodatkowym stresem.
          • mimi_mami Re: problemy z exem 03.08.05, 12:37
            kai_30 napisała:

            > Hm. Ciezka sprawa.
            >
            > Co do jednego jestem pewna - jesli nie pozwolisz mu rozmawiac z corka, to nie
            > tlko on (bo jego zdanie mozna olac), ale rowniez ona moze do Ciebie miec
            > pretensje i zal. Teraz albo w przyszlosci.

            No własnie tego sie boje. Nie chce zeby miała do mnie żal o cokolwiek. Chce byc
            uczciwa ale patrzec ciezkosad


            >
            > Dlaczego corka placze po jego telefonach? Z powodu tego, co on jej mowi, czy z
            > powodu tego, ze teskni i chce sie z nim zobaczyc? Jesli chodzi o to pierwsze -
            > ingeruj stanowczo. Ostrzez go, ze nie pozwolisz mu rozmawiac z dzieckiem,
            jesli
            > bedzie ja doprowadzal do takiego stanu. A w tym drugim przypadku...


            I tu jest pies..... bo teskni, bo kocha, bo chce czasu troche spedzic , bo
            bardzo brakuje...


            >
            > No coz. Najwieksza tu Twoja rola. To Ty musisz sie postarac, zeby jakos te
            > traume corce zlagodzic. Jesli przekazujesz jej komunikaty (werbalne albo
            > bardziej zawoalowane) w stylu - tatus jest swinia, biedne dziecko bez tatusia
            > itd to robisz jej w ten sposob krzywde.

            I to tez wiem (książki , psycholodzysmile) istaram sie nie mówic przy niej nic
            złego, zaciskam zeby i gryze jezyk ale idzie mi nieźle. Staram sie tez jak
            najbardzij pozyywnie o nim myslec zeby nie wyczuła tych przekazow
            niewerbalnych. Kiedys gonawet tłumaczyłam ale psycholog odrasdziła mi, kazała
            bronic siebie i swojego ja.

            >
            > Zycie jest brutalne, niestety. niektorzy ojcowie olewaja wlasne dzieci, i nie
            > masz sposobu, zeby to zmienic. mozesz jedynie zminimalizowac skutki takiego
            > dzialania... Moze Tobie samej przyoadlby sie psycholog? Tu nie chodzi o
            > przekonanie kogokolwiek, ze dziecko potrzebuje ojca - to wszyscy wiedza! Tu
            > chodzi o nauczenie sie, jak sobie radzic z sytuacja, gdy tego ojca jednak nie
            m

            Wiesz, tez juz myslałam o tym psychologu , chyba faktycznie by mi sie przydał
            bo czasami sytuacja zaczyna mnie przerastac. Tzn cełe zycie moje córci wymyka
            jej sie powoli spod kontroli i jej i mojej i chyba trace gruntsad

            Dzikeuje bardzo za opinie. Pozwoliła mi spojrzec na to z innej strony smile

            Mimi
          • m-m-m Re: problemy z exem 03.08.05, 12:50
            Ostrzez go, ze nie pozwolisz mu rozmawiac z dzieckiem, jesli
            bedzie ja doprowadzal do takiego stanu.

            Ostrzegać sobie można, jemu i tak na kontaktach nie zależy.
            • kai_30 Re: problemy z exem 03.08.05, 12:58
              m-m-m napisała:

              > Ostrzez go, ze nie pozwolisz mu rozmawiac z dzieckiem, jesli
              > bedzie ja doprowadzal do takiego stanu.
              >
              > Ostrzegać sobie można, jemu i tak na kontaktach nie zależy.

              Chodzilo mi o kontakty telefoniczne - jesli dobrze zrozumialam, widziec sie z
              mala nie chce, ale dzwoni. Pomyslalam, ze moze w tresci tych rozmow tkwi problem
              (jakies glupie teksty typu "nie mozemys ie spotkac, bo mamusia ma juz nowego
              tatusia' itp), ale z dalszych postow wynika, ze raczej nie o tresc, a o tesknote
              chodzi.

              mimi - to jest mozliwe, naprawde. Mnie samej psycholog dzieciecy bardzo pomogl,
              i dzieki temu, ze wiem, co i jak mowic dzieciom, im tez jest latwiej. Ojciec
              pojawia sie w ich zyciu raz do roku - no trudno, nie zmusze go, zeby przyjezdzal
              czesciej. Z tym wlasnie musisz sie najpierw SAMA pogodzic. Dopiero pozniej
              przyjdzie kolej na corke.
            • m-m-m i jeszcze mi przyszło do glowy 03.08.05, 13:05
              ...jeśli szanowny tatus mówi, że unika kontaktów z dzieckiem, bo matka żąda
              alimentów to znaczy, że próbuje zwalić winę za swoje postępowanie (np.
              nieumijętność komunikacji z dzieckiem) na matkę. Za nic nie przyzna się, że to
              w nim tkwi wina, szuka współwinnego, czyli matki.
              Jeśli zaś mówi, że on płacić nie musi, bo matkę stać i bez jego alimentów na
              utrzymanie dziecka to też próbuje zwalić swój obowiązek na matkę i nie chce
              przyją do wiedzy, że to jego dziecko też i nic nie ma do rzeczy ile pieniędzy
              ma matka. On jest zobowiązany współuczestniczyć w utrzymaniu dziecka bez
              żadnych "ale", choćby matka dziecka na worku złota leżała. To mi przypomina
              matkę mojego pasierba, która też nie chciała płacić na niego alimentów
              uważając, że M. stać na jego utrzymanie, dopiero po mojej intrwencji M. założył
              jej kilka spraw o alimenty i komornik je z niej ściąga.
    • jayin Re: problemy z exem 03.08.05, 13:01
      "Ograniczyć kontakty"? Przecież z tego co piszesz, nie ma żadnych kontaktów teraz.

      Skoro facet stawia sprawę tak jak stawia - czyli "szantaż": "Ty mi nie każesz płacić, ja będe odwiedzał dziecko. Ty mi każesz płacić - nie będę jej odwiedzał", to nie miej wyrzutów sumienia. Ale ograniczeni ekontaktów też nic nie da. Bo co to zmieni w praktyce? Jeśli sądownie to "usankcjonujesz" - BYĆ MOŻE mała będzie mieć pretensje od ciebie o to, że to TY zabroniłaś ojcu ją widywać (kto wie, czy sam, Ex nie posłuży się tym faktem, żeby dla "wygody" wyjaśnic tak dziecku swoją "niedostępność" wizytową).

      Przykre, że mała tak tęskni, a on nic sobei z tego nie robi.
      Teraz to tylko można zadbać o to, by jak najmniej odczuwała nieobecność ojca i brak jego wizyt.

      A Ex jest sqr**iel, że tak pogrywa z tobą. bo dziecko tu ma najmniej do rzeczy - nie zależy mu na dziecku bardziej niż na swoim portfelu. Dbaj o córkę. A faceta odstrzel wink Co za typek.

      pozdr.

      J.
      • mamaadama4 Re: problemy z exem 03.08.05, 23:25
        Hmm, muszę przyznać, że czytając post inicjujacy ten wątek przetarłam oczy ze
        zdumienia. Eksia radzi się macoch jak podejść swojego eksa?
        Qrka, ja taka Matka Teresa nie jestem. Ale widocznie nie bez powodu wiele osób
        mnie za zołzę ma. Jakoś się dziwnie poczułam czytając ten wątek.
        Chyba wejdę na samodzielne i zapytam, co zrobić z babusem-eksią. Ciekawe czy
        znajdę tam zrozumienie.
        • natasza39 Re: problemy z exem 03.08.05, 23:42
          mamaadama4 napisała:

          > Hmm, muszę przyznać, że czytając post inicjujacy ten wątek przetarłam oczy ze
          > zdumienia. Eksia radzi się macoch jak podejść swojego eksa?
          > Qrka, ja taka Matka Teresa nie jestem. Ale widocznie nie bez powodu wiele
          osób
          > mnie za zołzę ma. Jakoś się dziwnie poczułam czytając ten wątek.
          > Chyba wejdę na samodzielne i zapytam, co zrobić z babusem-eksią. Ciekawe czy
          > znajdę tam zrozumienie.


          hehe, ale musisz przyznać, że to jednak co innego.
          Tutaj jest wiele kobitek co oprócz macochowania mają tak samo wrednych jak
          autorka watku eksów, a samodzielne same są eks, więc trudno żeby ci doradzały
          jak z inna eks postapic.
          I co by tu nie mówic solidarność jajników tutaj działa.
          Lepiej sie namawiać babom na chłopa, niż na inną babę, z która nie wiem czemu
          się personifikują niektóre samodzielne....
          • mamaadama4 Re: problemy z exem 03.08.05, 23:47
            Jakoś "solidarność jajników" mnie nie przekonuje. (brrrr, cóż za okreslenie.
            Wredna widocznie ze mnie macocha.
        • mimi_mami Re: problemy z exem 08.08.05, 10:27
          Hej,

          Nie bardzo rozumiem co masz na mysli? Co jest nie tak w tym ze sie radze w
          takiej sprawie? Mam chyba jakies braki w wiadomościach smile.

          Mimi
          • e_r_i_n Re: problemy z exem 08.08.05, 14:57
            Nic dziwnego. tylko mamadama sie dziwi (zreszta ja tez smile), ze na tym forum
            akurat.
            • mimi_mami Re: problemy z exem 09.08.05, 07:06
              Aha,

              A jest jakies bardziej odpowiednie forumsmile? Bo wszędzie mi troszke nie pasuje
              ten post.

              Mimi
              • e_r_i_n Re: problemy z exem 09.08.05, 08:53
                No tak na pierwszy rzut oka - samodzielna mama chyba.
                Ale jesli wolisz tu pytac, to prosze bardzo smile
                • mimi_mami Re: problemy z exem 09.08.05, 10:43
                  No tak, ale ja nie samodzielna juz smile

                  Dziekuje wszytskim za odpowiedzi. Jeszcze sie wybiore do psychologa może mi tez
                  cos doradzi.

                  Pzdr
                  Mimi
                  • e_r_i_n Re: problemy z exem 09.08.05, 10:44
                    Sporo osob tam piszacych to niesamodzielne.
      • mimi_mami Re: problemy z exem 08.08.05, 10:31
        Własnie tego sie najbardziej bałam , ze ona bedzie miała do mnie zal ze
        ograniczyłam i cala wina obarczy mniesad. Była nawet tak, że on żeby nie płacic
        poszedł do adwokata i przyszedł do mnie z jakims wnioskiem ze sie zrzeka praw
        do niej, abym tylko dala mu spokoj i nie chciała zadnej kasy od niego. Owszem,
        ja go straszylam ze odbiore mu prawa i powiedzialam , ze jak jej nie uznaje to
        niech sie jej zrzeknie a ja sie odczepie, ale to był blef zeby go ruszyło a on
        ku...a przyszedł z wnioskiem ze sie zrzeka no zamurowało mnie i wycofałam sie
        bo wiem , ze to bys sie odwróciło przeciwko mnie. Córcia by tego nie zrozumiała
        i miałaby do mnie zal.Ale kusiło mnie okropnie zeby go całkowiecie pozbawic
        praw, bo nie zasługuje na nie !!

        Mimi
    • magdmaz Re: problemy z exem 04.08.05, 09:54
      Mimi!!!
      Twój ex jest sq... Ale jak on Cię tak idiotycznie szantażuje, to Ty weź go
      podstępem: jak weźmiesz dziecko na miesiąc wakacji, to oddam Ci te trzy stówy i
      jeszcze dwie dołożę. Jak taki na mamonę pazerny, to się skusi. Inna sprawa -
      ciekawe, na ile mu wystarczy, he he.
      Oczywiście takie rozwiązanie tylko potwierdza tezę wygodną wielu tatusiom -
      kontakty albo pieniądze. Ale może dla dziecka warto się "dostosować do poziomu"
      jeśli inaczej się nie da?
      A może to jest sposób? Bierzesz dziecko na święta, płacisz stówę mniej? Sposób
      na debili, ale jednak?
      • joanna-walencja Re: problemy z exem 04.08.05, 10:01
        magdmaz napisała:

        > Mimi!!!
        > Twój ex jest sq... Ale jak on Cię tak idiotycznie szantażuje, to Ty weź go
        > podstępem: jak weźmiesz dziecko na miesiąc wakacji, to oddam Ci te trzy stówy
        i
        >
        > jeszcze dwie dołożę. Jak taki na mamonę pazerny, to się skusi. Inna sprawa -
        > ciekawe, na ile mu wystarczy, he he.
        > Oczywiście takie rozwiązanie tylko potwierdza tezę wygodną wielu tatusiom -
        > kontakty albo pieniądze. Ale może dla dziecka warto się "dostosować do
        poziomu"
        >
        > jeśli inaczej się nie da?
        > A może to jest sposób? Bierzesz dziecko na święta, płacisz stówę mniej?
        Sposób
        > na debili, ale jednak?

        Mam nadzieję, że ten Twój post to tylko żart, nieco niesmaczny, a nie poważna
        rada.
    • mimi_mami Re: problemy z exem 08.08.05, 10:35
      Aha, a jak sie teraz okazalo, ze dzieja sie z nia złe rzeczy i poinformowałam
      go jako ojca ze jest zle i tzreba dzialac to jedyne co usłyszałam to ze to jest
      tylko mój problem, i moja wina bo alimenty no i rozeszlismy sie, i zebym sobie
      radzila.Po czym jak odbilam piłeczke, to usłyszałam "miłe słówko" wiec rzuciłam
      słuchawka i juz go nie odbieram bo wzielam sobie do serca słowa ze to juz tylko
      moja sprawa jest. Ale ile tak moge?

      Mimi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka