Dodaj do ulubionych

alimenty, alimenty, alimenty

23.08.06, 10:01
drogie Macoszki

czytając Was a dokładnie Wasze poglądy na temat alimentów to trochę się
dziwię temu, bo co by było gdyby to Wasz spotkało, nagle zostajecie same z
dzieckiem i czy tak z wielką empatią byście podchodzili do tego tematu i czy
kwoty zasądzone na Wasze eks (a dokładnie dzieci) te które są teraz dla Was
są kwotami dużymi; okazałyby się po takim zdarzeniu poprostu jałmużną.

Śmieszy mnie czasami Wasze przekomarzanie się z eksiami, mając tą świadomość
o tym co napisałem powyżej. Ja wiem, że kobiety są czasami głupio uparte i
zawsze mają rację a polak uczy się na błędach ale wg mnie tańszym kosztem
jest uczenie sie na cudzych niż na własnych błędach.

Dając pod rozważanie, łącze wyrazy szacunku
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:11
      Ciekawe, czy gdyby samodzielne znalazly facetow, ktorzy musza placic alimenty,
      tez nie zmieniliby punktu widzenia. Ten, jak wiadomo, zalezy od punktu
      siedzenia, wiec zbedny jest nam kaganek jedynie slusznej madrosci.
      • kasia_kasia13 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:44
        e_r_i_n napisała:

        > Ciekawe, czy gdyby samodzielne znalazly facetow, ktorzy musza placic
        alimenty,
        > tez nie zmieniliby punktu widzenia.

        Pisze o tych facet "muszacych" placic alimenty, jakby robili to za kare....

        >Ten, jak wiadomo, zalezy od punktu
        > siedzenia, wiec zbedny jest nam kaganek jedynie slusznej madrosci.

        Pewnie rzeczy sa obiektywne. Jak to, ze swoje dzieci trzeba utrzymywac.
        • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:50
          kasia_kasia13 napisała:

          > Pisze o tych facet "muszacych" placic alimenty, jakby robili to za kare....

          Nie, nie tak pisze. Samodzielne jednak moglyby zmienic optyke, gdyby ich facet
          mierzyc sie musial z pazerna eks.

          > Pewnie rzeczy sa obiektywne. Jak to, ze swoje dzieci trzeba utrzymywac.

          Owszem. Natomiast tutaj o placeniu jako takim nie mowimy.
        • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:54
          Kasiu, zastanawiające jest dlaczgo tak "przyczepiłaś się" do Erin?
          Dla mnie osobiście twoje teksty, a zwłaszcza te dotyczące płacenia przez Jej
          męża alimentów, są żenujące. 0 kultury.
          • kasia_kasia13 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:55
            elf28 napisała:

            > Kasiu, zastanawiające jest dlaczgo tak "przyczepiłaś się" do Erin?
            > Dla mnie osobiście twoje teksty, a zwłaszcza te dotyczące płacenia przez Jej
            > męża alimentów, są żenujące. 0 kultury.

            A czy ja napisalam co teraz o jej mezu?
            Przyczepilam sie nie Erin, tylko jej wypowiedzi, ktora uznalam za
            kontrowersyjna.
            • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:56
              zostawiam to bez komentarza...
            • zonka77 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:06
              ogólnie Kasiu ja też odnoszę wrażenie że się do erin przyczepiłaś i to bardzo uncertain
              • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:54
                Tak jakby to Erin miala przeszłość i zobowiązania wobec dziecka z pierwszego
                związku.
            • mangolda Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:25
              Ja myslę, że Kasia po prostu zazdrości Erin zaradności i tego, że super
              zorganizowala sobie życie.

              Erin, trzymaj się i powodzenia we wszystkim!
    • mikawi Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:12
      proponujesz zatem abyśmy w imię przyszłych rozwodów z naszymi M. i zostania
      samodzielnymi matkami już dziś poprosiły M. aby oddawali swoje dochody eksi, a
      może i swoją pensję powinnyśmy dorzucić licząc, że w przyszłości nasz eks i
      jego nowa next (która jak wiadomo z pewnością sie pojawi) będą robić tak samo?
    • mangolda Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:43
      Nie wiem dlaczego mialabym myśleć, że zostane sama z dzieckiem. Gdyby jednak tak
      sie stalo to prawdziwą tragedią byloby dla mnie to, że mąż mnie zostawil, co
      poznacza że nie umialam utrzymać malżeństwa. Pieniądze by mi nie wynagrodzily
      tej krzywdy i nawet nie mialabym śmialości ich brać.
    • khaldum Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:45
      drogi Szymonie...

      są next które biją się o każdą złotówkę z ex,
      są takie które nic nie mówią
      To zależy od tego jakimi jesteśmy ludźmi, jakie wartości są dla nas
      najważniejsze i co ciekawe, może tego nie widzisz, sprawa nie dotyczy płci.
      Faceci robią tak samo.

      każda sytuacja jest inna.

      przykład
      On płaci swojej ex 500 zł, dziewczyna sama wychowuje dziecko, jest biologiczną
      sierotą, nie ma nikogo kto mógłby jej pomóc. Pracuje na 1,5 etatu, studiuje by
      podnieść kwalifikacje. On jest zamożnym człowiekiem, firma, 3 samochody, tylko
      markowe ciuchy. Mógłby bez odczucia mniejszych dochodów dać na dziecko i 1500
      zł, ale nie da, o lubi MIEĆ na koncie. Kobieta ma prawo żądać więcej, ale ma
      dumę i o więcej nie prosi.
      Ten facet to świnia.

      2 dzieci w wieku szkolnym ex dostaje 4000 miesięcznie, na dzieci tych pieniędzy
      nie wydaje, bo to widać, sama nie pracuje.
      Zmiana. Ex dostaje 1500 gotówki, ojciec kupuje sam odzież, leki, płaci za opiekę
      medyczną, za wszystko co związane ze szkoła. Opłaca wakacje, ferie i dodatkowe
      zajęcia.
      Opinia ex, ten facet to świnia, bo ona w nędzy żyje... I po sądach domaga się
      WIĘCEJ, WIĘCEJ i WIĘCEJ. Po zliczeniu wydatków wychodzi , że na dzieci wydaje
      więcej niż te 4000 ale i tak ona żąda więcej...
      Opinia społeczeństwa - to dobry człowiek, dba o swoje dzieci

      GŁUPI upór zazwyczaj dotyczy tych osób, które nie mają odcisków na dłoniach lub
      mózgu od pracy. Ten kto wie jak ciężko jest każde 100 zł zarobić nie żąda, nie
      rości i nie upiera się. Zna realia.


      pozdrawiam
    • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:46
      czytając Was a dokładnie Wasze poglądy na temat alimentów to trochę się
      > dziwię temu, bo co by było gdyby to Wasz spotkało, nagle zostajecie same z
      > dzieckiem i czy tak z wielką empatią byście podchodzili do tego tematu


      Ja rozważać empatycznie nie muszę, bo jestem dzieckiem samodzielnej matki,
      która po rozwodzie z moim ojcem zakasała rękawy i tak skutecznie wzięła się do
      pracy, że sama sobie stworzyła stanowisko pracy (a był to głęboki komunizm,
      prywatna inicjatywa byla czymś gorszym w spolecznej opinii) i nie musiała
      prosić się o jakiekolwiek pieniądze od ojca.
      Alimenty od ojca dla mnie (a po jego śmierci rentę) dawała mi od 12-ego roku
      życia do ręki kontrolując, czy wydaję je na rzeczy trwałe: dres, buty,
      dentysta. Owszem czasem kupowałam sobie cukierki za te pieniądze, ale było to
      rzadko. Dzięki temu nauczyła mnie gospodarowania kasą i prócz tego absolutnie
      nigdy nie mogłam powiedzieć by z tych pieniędzy wydała ona jako matka na siebie
      złotówkę.
      • magdmaz Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 18:47
        m-m-m
        Twoja Matka jest dla mnie wzorem. Obym też tak potrafiła.
    • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 10:48
      Jak to napisała Erin, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
      Myślę również, że pomijamy też inną ważną kwestię: naszą zwierzęcą naturę. Nie
      ma co ukrywać, że obce dzieci to mimo największej do nich sympatii zawsze
      będzie obciążenie, którego - mówiąc wprost - lepiej żeby nie było. Lwy, które
      wiążą się z lwicą posiadającą potomstwo w pierwszej kolejności właśnie je
      eliminują. Trudno uciekać od natury - wydaje mi się, że właśnie w takich
      rodzinnych układach najczęściej się odzywa. To też nie będę ukrywała, że mimo
      zdrowego rozsądku, który niewątpliwie każda z nas posiada, większość broni
      swojego terytorium chociażby w postaci wysokości alimentów. Ja tak przynajmniej
      mam.
    • kara_b Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:29
      to forum mi uświadomiło,że przeszłość partnreów się ciągnie za nimi długo
      długo.
      teraz składam wniosek o kredyt na dom. w rubryce -osoby na utrzymaniu- mam 4-
      sorry dla mnie szok,zupełnie inna sytuacja finansowa,inna kwota kredytu,nagle
      jestem częścią przeszłości.
      tutaj zobaczyłam,że w każdej chwili mogą zostać zmienione kwoty alimentów.
      nagle brak pracy jakieś kobiety ,bedzie moim problem,jeżeli wystapi o alimenty
      na siebie czy dziecko. nie zgapodoba mi się to ,że całe życie trzeba oglądać
      się za siebie,że przeszłość może przychodzić w każdej chwili.
      nie dziwię się walką jakie się tu wszędzie toczą. każdy chce coś dla siebie
      zagarnąć.nie będę inna jak przyjdzie mi bronić swoich racji. tak jest i bedzie.

      pozdr K
      • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:37
        kara_b napisała:

        > to forum mi uświadomiło,że przeszłość partnreów się ciągnie za nimi długo
        > długo.
        > teraz składam wniosek o kredyt na dom. w rubryce -osoby na utrzymaniu- mam 4-
        > sorry dla mnie szok,zupełnie inna sytuacja finansowa,inna kwota kredytu,nagle
        > jestem częścią przeszłości.
        > tutaj zobaczyłam,że w każdej chwili mogą zostać zmienione kwoty alimentów.
        > nagle brak pracy jakieś kobiety ,bedzie moim problem,jeżeli wystapi o
        alimenty
        > na siebie czy dziecko. nie zgapodoba mi się to ,że całe życie trzeba oglądać
        > się za siebie,że przeszłość może przychodzić w każdej chwili.
        > nie dziwię się walką jakie się tu wszędzie toczą. każdy chce coś dla siebie
        > zagarnąć.nie będę inna jak przyjdzie mi bronić swoich racji. tak jest i
        bedzie.
        >
        > pozdr K

        Było się wydać za prawiczka.
        • kara_b Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:19
          > Było się wydać za prawiczka.

          taa i dziewicą być
      • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:48
        nagle brak pracy jakieś kobiety ,bedzie moim problem,jeżeli wystapi o alimenty
        na siebie


        Tylko wtedy jeśli rozwód był ozrzeczony z orzeczeniem winy Twojego M. jeśli
        nie - to ona nie jest żadnym problemem i nic od byłego męża na urzymanie swoje
        nie otrzyma.
        • mikawi Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:49
          wystarczy, że "odpowiednio" policzy koszty utrzymania dziecka i wyjdzie na to
          samo smile
          • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 11:53
            Oj mikawi, ja wiem, że masz większe doświadczenie w takim układzie, gdzie exowa
            pracować nie zamierza.
            • anastazjapotocka Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 12:58
              Piniądze zawsze budzą emocje, tym większe, im tych pięniędzy jest mniej. Sama
              pamiętam, jak zabrakło mi na tomograf dla męża, bo musiałm zapłacić alimenty.
              Nawet nie wiedziałam, czy mąż będzie jeszcze kiedyś chodził. Nie interesowało
              to cholernej exsiary, ale ineresowało ją, czy z ewentualnej renty mojego męża
              też będzie tak wysokie alimenty otrzywać. Słowo "komornik" nie schodziło z jej
              ust. Co tam, było, minęło.
              Też wychowałm się bez ojca. Mój ojciec też nas porzucił, tylko trochę inaczej,
              bo umarł. Renta na 3 dzieci była tak mała, że pamiętam dobrze, jak brakowało na
              wszystko. Pierwszą ładną sukienkę kupiłam sobie jak miałam 20 lat, zawsze
              musiałm pracować na swoje potrzeby... Na książki i zeszyty do szkoły też. Do
              kogo mam mieć teraz pretensję? Do Pana B? Łatwo macochom zarzucać chciwość, ale
              jest to najczęściej tak głupi zarzut, że aż nie warto go komentować.
    • mamaika Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 12:49
      Szymonie na dziecko się zdecydowałam i na drugie ( niestety utracone )
      dlatego,że mnie na nie stać. Mnie, ale też mamą zostałam jako macocha. Co do
      alimentów i ich wysokości to nie będę dyskutować z teorią duże a z drugiej
      strony małe.Z prostej przyczyny jako macocha dokładałam czasem do alimentów,
      moja eksia była notorycznie bez pracy. W związku z tym ja jako osoba wiecznie
      pracująca i starająca się żeby zarabiać więcej mam do tej kwestii stosunek dość
      emocjonalny jak również komfort,że na utrzymanie własnego dziecka czy też w
      przyszłości dzieci mnie stać . Co do uczenia się na błędach to tak naprawdę
      człowiek uczy się na własnych . A pod rozważenie przeczytaj parę postów
      samodzielnych uważających, że koszty utrzymania dziecka jak i rozmaitych
      ekstrasów winny dotyczyć tylko eksa, dodaję że tylko nielicznej grupy, bo
      część piszących zmaga się z problemem z drugiej strony. Tak więc nie
      uogólniaj , bo niejako stawiasz aczkolwiek nie wprost tezę macoch bezwzględnych
      harpii oszczędzających na pasierbach. Może wczytaj się uważniej.Łączę wyrazy
      szacunku.
      • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 12:57
        mamaika napisała:

        Tak więc nie
        > uogólniaj , bo niejako stawiasz aczkolwiek nie wprost tezę macoch
        bezwzględnych
        >
        > harpii oszczędzających na pasierbach. Może wczytaj się uważniej.Łączę wyrazy
        > szacunku.

        A ktos tu napisał tak:
        Jak to napisała Erin, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        Myślę również, że pomijamy też inną ważną kwestię: naszą zwierzęcą naturę. Nie
        ma co ukrywać, że obce dzieci to mimo największej do nich sympatii zawsze
        będzie obciążenie, którego - mówiąc wprost - lepiej żeby nie było. Lwy, które
        wiążą się z lwicą posiadającą potomstwo w pierwszej kolejności właśnie je
        eliminują. Trudno uciekać od natury - wydaje mi się, że właśnie w takich
        rodzinnych układach najczęściej się odzywa. To też nie będę ukrywała, że mimo
        zdrowego rozsądku, który niewątpliwie każda z nas posiada, większość broni
        swojego terytorium chociażby w postaci wysokości alimentów. Ja tak przynajmniej
        mam.


        I znowu nikogo to nie zbulwerowało.
        • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:04
          A co tu komentowac? Czy chcesz, czy nie, tak jest, ze kobieta w pierwszej
          kolejnosci dba o SWOJE potomstwo. Trudno, zeby godzila sie na kiepska jakosc
          zycia tegoz, bo pierwszenstwo ma inne, obce dla niej dziecko. I jak jest
          dobrze, to jest dobrze i wystarcza dla wszystkich. Jak trzeba zacisnac pasa, to
          wiadomo, ze kobieta bedzie dbala, ze to zacisniecie dotyczylo w najmniejszym
          stopniu jej dziecka. Dotyczy to tak samo samodzielnych (ktore beda chcialy
          nadal tych samych alimentow, mimo, iz facet nagle zarabia 2 razy mniej), jak
          macoch, ktore beda walczyly w takiej sytuacji o obnizke tychze.

          Oczywiscie wiadomo, ze od macoch wymaga sie czegos innego, tzn. uznania, ze
          cokolwiek sie dzieje, ma sie nie odbic na dziecku faceta. Ale te oczekiwania
          niewiele maja wspolnego z rzeczywistoscia.
          • jowita771 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:11
            e_r_i_n napisała:

            > Oczywiscie wiadomo, ze od macoch wymaga sie czegos innego, tzn. uznania, ze
            > cokolwiek sie dzieje, ma sie nie odbic na dziecku faceta. Ale te oczekiwania
            > niewiele maja wspolnego z rzeczywistoscia.

            ale w sytuacji, gdy facet nagle zaczyna zarabiać 2 razy mniej, to się raczej
            odbije na dzieciach, tak jak i na ich ojcu.

            powinno sie to odbić jak najmniej na dzieciach faceta, ale nie tylko tych z
            pierwszego małżeństwa.
            • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:18
              Oczywiscie. Tyle tylko, ze na dzieciach z drugiego malzenstwa automatycznie, na
              dzieciach z pierwszego niekoniecznie - bo sprawa o obnizke trwa, a i eks moze
              walczyc (co naturalne).
        • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:05
          Jak już mówisz "ktoś", to przynajmniej powiedz kto smile
          I cóż Cię tak zbulwersowało? Cynizm? Fakty z natury? Czy to, że nie chcemy
          wszystkiego oddawać Ex żonom naszym Ex?
          • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:29
            elf28 napisała:

            > Jak już mówisz "ktoś", to przynajmniej powiedz kto smile
            > I cóż Cię tak zbulwersowało? Cynizm? Fakty z natury? Czy to, że nie chcemy
            > wszystkiego oddawać Ex żonom naszym Ex?

            Przykład z natury mnie zbulwersował.
            • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:32
              No to reklamacje musisz kierować do Pana Boga - on ten świat tak urządził.
              • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 23:08
                elf28 napisała:

                > No to reklamacje musisz kierować do Pana Boga - on ten świat tak urządził.



                W tym świecie znajdziesz wszystko - wybierzesz to, co Tobie pasuje. ale na
                szczęscie na tym, co Tobie pasuje, ten swiat się nie kończy.
        • lilith76 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:14
          > I znowu nikogo to nie zbulwerowało.
          >
          >

          Mnie nie zbulwersowało. Może dlatego, że pisałam pracę zaliczeniową z socjobiologii i wiem, że czasami w nas samica ssaka zwycięża członkinię społeczeństwa.

          Bulwersuje cię fakt, że w niektórych aspketach niewiele różnimy się od innych zwierząt?

          A brukowce co chwila rozpisują się o analogicznej do lwów sytuacji w świecie ludzi, czyli dzieciach zakatowanych przez konkubenta matki, przy jej braku protestu.
          • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:35
            Owszem, czytalam też o badaniach pod katem macoch i pasierbow w XIXwiecznych
            Niemczech - dziecko mialo małe sznse na przezycie, jesli matka umierała, a
            jeszcze mniejsze, kiedy pojawiały sie dzieci macochy.

            Lwy mnie nie bulwerują, podobnie jak goryle czy szympansy.
            Ale bulwersuje mnie powoływanie sie na lwie praktyki.
            Tym bardziej, ze w świecie zwierząt jest tez wiele przykladow adopcji.
            Mamy wybór.

            erin czy Elf pytala, czemu postrzega sie macochy jako harpie.
            Właśnie temu - skoro same porównują się do lwow, niech sie nie dziwią.
            • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:39
              Nic widać nie zrozumiałaś z tego co przeczytałaś. Cóż - nie mój problem.
              • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:09
                elf28 napisała:

                > Nic widać nie zrozumiałaś z tego co przeczytałaś. Cóż - nie mój problem.

                Trudno nie zrozumiec kogoś, kto mowi wprost, ze woli, zeby obciążenia
                potomstwem poprzedniej partnerki po prostu nie bylo.
                • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:14
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Trudno nie zrozumiec kogoś, kto mowi wprost, ze woli, zeby obciążenia
                  > potomstwem poprzedniej partnerki po prostu nie bylo.

                  A co w tym takiego dziwnego? Pewnie wiekszosc macoch mniej lub bardziej
                  otwarcie przyzna sie do tego, ze jakby miala wybierac tego samego chlopa z lub
                  bez dzieci, to wolałaby, zeby był bez dzieci.
                • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:28
                  Trudno nie zrozumiec kogoś, kto mowi wprost, ze woli, zeby obciążenia
                  potomstwem poprzedniej partnerki po prostu nie bylo.



                  Nie widze w tym nic dziwnego. To oczywiste, nieprawdaż?
                  Tak jak nic w tym dziwnego, że panie exowe wolałby by nowe partnerki ich byłych
                  mężów nie miały z nimi dzieci, bo wtedy ojciec dzieci z piewszego związku
                  pracowałby wyłącznie na te dzieci, anie także na dzieci, ktore ma z nowa
                  partnerką.
                  • mikawi Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:31
                    i do podziału schedy po jego śmierci mniej gąb by było jakby tylko pierworodne
                    było na świecie wink
                  • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:45
                    m-m-m napisała:

                    > Trudno nie zrozumiec kogoś, kto mowi wprost, ze woli, zeby obciążenia
                    > potomstwem poprzedniej partnerki po prostu nie bylo.
                    >
                    >
                    >
                    > Nie widze w tym nic dziwnego. To oczywiste, nieprawdaż?

                    Czy równie otwarcie mowia swoim NM, ze wolałyby, zeby ich dzieci nie było na
                    świecie?


                    > Tak jak nic w tym dziwnego, że panie exowe wolałby by nowe partnerki ich
                    byłych
                    >
                    > mężów nie miały z nimi dzieci, bo wtedy ojciec dzieci z piewszego związku
                    > pracowałby wyłącznie na te dzieci, anie także na dzieci, ktore ma z nowa
                    > partnerką.

                    Wbrew temu, co niektore z Was sądzą, życie nie sprowadza sie do pieniędzy.
                    Ja na przykład cieszę się, że corka ma siostrę (i to bez mojego wysiłku
                    WYCHOWAWCZEGO - bo siedzenie w domu na wychowawczym to nie dla mnie). I Next
                    pielegnuje relacje miedzy dziewczynkami, więc widać i dla niej jest to coś
                    waznego i dobrego.
                    Jednak mam duzo szczęscia. Mogłam trafic na erin lub Elf.
                    • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:46
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Jednak mam duzo szczęscia. Mogłam trafic na erin lub Elf.

                      Coz, ja jestem usprawiedliwiona. Brat mojego dziecka ma podobno je w nosie,
                      wiec nie ma czego pielegnowac.
                      Poza tym prosze o niewycieranie sobie mna buziulki smile
                    • mikawi Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:53
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Ja na przykład cieszę się, że corka ma siostrę (i to bez mojego wysiłku
                      > WYCHOWAWCZEGO - bo siedzenie w domu na wychowawczym to nie dla mnie). I Next
                      > pielegnuje relacje miedzy dziewczynkami, więc widać i dla niej jest to coś
                      > waznego i dobrego.

                      no widzisz ty się cieszysz ale WIELE samodzielnych uważa to za nieszczęście -
                      konieczność podziału kasy eks męża to jedno, a wyobrażenie sobie, że JEJ
                      dziecko spotyka się z TĄ kobietą spędza im sen z powiek, skutkiem czego robią
                      wszystko by do tych kontaktów nie dopuścić. Więc nie bardzo wiem jak taka next
                      miałaby pielęgnować relacje między przyrodnim rodzeństwem? Telepatycznie?
                    • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:59
                      Zaraz, zaraz. To, że otwarcie mówi się, że wolałoby się by dzieci z poprzednich
                      związków nie istniały nie oznacza, że nie jest się zaineresowanym by relacje
                      pomiędzy przyrodnim rodzeństwem też nie istniały (skoro jednak te dzieci z
                      porzedniego związku są).
                      Bardziej chodzi tu o to, że każda matka dba o SWOJE dziecko, a nie o dziecko
                      ex/next.



                      Czy równie otwarcie mowia swoim NM, ze wolałyby, zeby ich dzieci nie było na
                      > świecie?


                      Nie wiem, czy inni/inne mówią. Ja to powiedziałam mojemu M. juz na początku
                      związku. I się nie obraził. Zrozumiał to, co nie oznacza, że jestem teraz złą
                      macochą dla mojego pasierba.
                      • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 15:02
                        Nic dodać nic ująć MMM, ale widać koleżanka lubi wyciągać za daleko idące
                        wnioski.
                  • kicia031 Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 21:19
                    Trudno nie zrozumiec kogoś, kto mowi wprost, ze woli, zeby obciążenia
                    > potomstwem poprzedniej partnerki po prostu nie bylo.
                    >
                    >
                    >
                    > Nie widze w tym nic dziwnego. To oczywiste, nieprawdaż?
                    > Tak jak nic w tym dziwnego, że panie exowe wolałby by nowe partnerki ich
                    byłych
                    >
                    > mężów nie miały z nimi dzieci, bo wtedy ojciec dzieci z piewszego związku
                    > pracowałby wyłącznie na te dzieci, anie także na dzieci, ktore ma z nowa
                    > partnerką.

                    Nie ma w tym, droga m-m-m nic oczywistego. Ja na przyklad nauczona przykrymi
                    doswiadczeniami szukalam sobie na 2 meza mezczyzny, ktory bylby rozwiedziony i
                    mial dziecko (dzieci) z pierwszego malzenstwa - poniewaz stalo sie dla mnie
                    oczywiste ze nikt inny nie zrozumie mojej sytuacji, znaczenia mojego Babelka i
                    mojej milosci do niego.
                    I niestety nie masz rowniez racji w 2 kwestii - ja na przyklad bardzo sie
                    ciesze, ze Ex ma nowe dzieci, bo wazne jest dla mnie, zeby Babelek mial
                    rodzenstwo. I wyobraz sobie nawet ze jak Babelek jedzie do taty, to chodze
                    razem z nim do Smyka pomagac mu wybierac prezenty dla siostrzyczek ze strony
                    Exa. I wlasciwie tylko nad jednym ubolewam - ze najpewniej Babelek nigdy nie
                    pozna swojego najstarszego brata, bo Ex i jego matka nie utrzymuja ze soba
                    zadnych kontaktow i chlopczyk zostal zaadapotowany przez meza swojej matki.

                    Wiec moze niekoniecznie trzeba przykladac do wszystkich swoja wlasna miare wink)

                    -
                    "Kicia Ty idealistka jesteś"
                    m-m-m
                    • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 22:00
                      No właśnie. Sama niedawno kupiłam sukienusię córce Ex, z przyjemnoscią mała jak
                      kazda dwulatka jest slodka, przypomina mi troche moją własną corke przed 13
                      laty, zresztą lubię dzieci.
                      I jeszcze jedno. Wszystkie kandydatki do ręki Exa były przedstawiane naszej
                      corce i było dla niego bardzo ważne, jakie bedzie jej zdanie. Sytuacja, w
                      kandydatka na macoche oznajmiłaby wprost - czym tak sie szczyci Elf (albo
                      Erin) - że lepiej, zeby młodej na swiecie nie było (skoro jest, to pewnie
                      trzeba by ja traktowac jako zło konieczne) - ociera sie o dno absurdu. W ogóle
                      jak tylko spotkam Exa spytam, jak by zareagował na taki tekst.
                      • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 22:10
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Sytuacja, w kandydatka na macoche oznajmiłaby wprost - czym tak sie szczyci
                        > Elf (albo Erin) - że lepiej, zeby młodej na swiecie nie było (skoro jest, to
                        > pewnie trzeba by ja traktowac jako zło konieczne) - ociera sie o dno absurdu.

                        Oczywiscie. Bo i jest absurdalna. Myslisz, ze ja Elf czy ja chodzimy za chlopem
                        i jego dzieckiem i trabimy, ze owo dziecko nam przeszkadza i wolalybysmy, zeby
                        go nie bylo? Juz Pelaga na inni forum podobnym 'rozumieniem' tematu sie
                        wykazala, uwazajac, ze Elf obmysla, jak dziecko chlopa udusic.
                        Po pristu, co juz zostalo parokrotnie powiedziane, GDYBY mozna bylo wybierac
                        TEGO SAMEGO faceta BEZ i Z dziecmi, ja wybralabym go BEZ dzieci.
                        Co nie oznacza, ze:
                        1. mam problemy z akceptacja faktu, ze moj maz syna ma;
                        2. czyham na zycie jego syna;
                        3. mowie synowi mojego meza podczas spotkan, ze jest dla mnie zlem koniecznym;
                        4. chodze za moim mezem i tluke mu do glowy, ze jest mi z nim zle, bo ma
                        dziecko;
                        • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 22:37
                          Faktycznie, to mmm opowiadała, jak oznajmiła to swemu M.

                          Długi wątek, sorki.
                          • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 08:12
                            Faktycznie, to mmm opowiadała, jak oznajmiła to swemu M.
                            >



                            I wyobraź sobie, że nawet sie chłopina ze mną ożenił i uważa mnie za super
                            macochę dla swojego chłopaka od 8 lat!
                            Bo, toże ja wolalabym by pasierba na swiecie nie bylo nie oznacz, że nie jestem
                            dla niedgo dobra macochą i nie oznacza to, że traktuję go jako zło konieczne.
                            Ale w hipokrytkę bawić się nie zamierzam i opowiadać jak to super mieć chłopa z
                            przychówkiem też nie.
                        • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 09:27
                          Sie uśmiałam smile))
                          A o tym, że Pelaga na innym forum tak napisała - to nie wiedziałam. I dla
                          wszystkich zainteresowanych dodam, że dziecko chłopa co noc w snach duszę smile)
                          heheheh
                          • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 10:19
                            A tak, nawet pieknie zostałysmy nazwane przez te pania na poziomie.
                            O tutaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37110&w=47108550&a=47371478
                            • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 10:24
                              Sama ujada jak rasowy czworonóg, czyli sama jest tym czym określa innych.
                              • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 10:42
                                eeee... szkoda "prądu"...niech tam sobie piszą co chcą...
                                Jak to kiedyś sama napisałaś mmm są ludzi i taborety wink
                            • lilith76 Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 10:46
                              A mnie wzrusza ich szacunek do "uczuć wyższych". Na pewno w np. momencie zagrożenia życia ich dziecka, będą je spokojnie rozpatrywać, aby tylko ich nie naruszyć.

                              Podziwiam także za ten jakże wspaniały racjonalizm - najpierw rozbiera charakter i pozycję rodzinną faceta na czynniki pierwsze, a potem orzeka: tak, w tym to się mogę zakochać i się zakochuje. Może dlatego, że raz już się przejechały na takim zakochiwaniu bez wcześniejszego drobiazgowego "reaserchingu"?

                              wink
                      • kicia031 nangaparbat 24.08.06, 22:12
                        Ja wiem co by bylo gdybym taki text walnela memu chlopu.

                        Koniec.

                        I vice versa zreszta.
                    • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 08:05
                      Wiec moze niekoniecznie trzeba przykladac do wszystkich swoja wlasna miare wink)



                      To nie jest moja miara, Kiciu. Mój M. powiedział mi kiedyś, że nie chciałby
                      kobiety z własnym potomstwem , bo wtedy i tak sytuacja byłaby jeszcze bardziej
                      skomplikowana i trudna (do pogodzenia byłyby dodtkowo racje dzieci obu
                      partnerów).
                • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:31
                  Tak, mówię o tym wprost. I nie widzę w tym nic złego. Na szczęście Panią Dulską
                  nie jestem i nigdy nie ukrywałam, że dzieci M kochać nie będę - akceptacja ich
                  w pełni również gładko nie przychodzi. I wydaje się, że właśnie o uczciwość w
                  partnerstwie chodzi i o rozmawianiu wszystkim. Bo tylko to daje możliwośc na
                  stworzenie prawdziwie partnerskiego układu.
            • lilith76 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:13
              > Owszem, czytalam też o badaniach pod katem macoch i pasierbow w XIXwiecznych
              > Niemczech - dziecko mialo małe sznse na przezycie, jesli matka umierała, a
              > jeszcze mniejsze, kiedy pojawiały sie dzieci macochy.
              >

              Pewnie tak. Choć moja prababka macochowała trójce drobiazgu, urdzodziła pięcioro własnych i wszystkich wyprowadziła na ludzi.

              > Ale bulwersuje mnie powoływanie sie na lwie praktyk

              Ależ tak właśnie jest. W niektórych przypadkach biologia bierze górę nad kulturą. Gdy ktoś nastaje na życie twojego dziecka, a ty trzymasz w dłoni pistolet, to strzelasz do niego - instynkt macierzyński bierze górę, nad społeczna świadomością konsekwencji użycia broni.

              > Tym bardziej, ze w świecie zwierząt jest tez wiele przykladow adopcji.

              To tylko potwierdza tę teorię - w świecie zwierząt i świecie ludzi występuje TE SAME mechanizmy doboru naturalnego, związków społecznych, preferencji seksualnych. Chyba nie ma rzeczy ze świata ludzi, która nie ma odpowiednika w świecie zwierząt. Religia.

              > Mamy wybór.
              >


              Oczywiście. Dlatego nikt nie tłumaczy, ani nie pochwala mężczyzny dziwkarza "siewcą plemników", ani kobiety która rodzi dziecko innego mężczyzny będąc w związku z innym "poszukiwaniem dobrego materiału genetycznego". Kutlura i jej normy mają na nas ogromny wpływ. NIE KIEDY CHODZI O OCHRONĘ WŁASNYCH GNEÓW.



              > erin czy Elf pytala, czemu postrzega sie macochy jako harpie.
              > Właśnie temu - skoro same porównują się do lwow, niech sie nie dziwią.
              >

              A eks to kwiatuszki niewinne. Wyższy stopień człowieczeństwa big_grin
              W obronie dziecka zrobią to samo.
              I niektóre chętnie przyrównają się do lwic i pierwotnych instynktów, gdy przyjdzie chronić bezpieczeństwo dziecka.
              • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:53
                Lilith, ja uwielbiam etologię, i socjobiologie, ale sama wiesz najlepiej, ze w
                przyrodzie - podobnie jak w biblii - znajdzie się przykład na wszystko.
                To, na co sie powolujemy, mowi cos o nas, nie o rzeczywistosci.
                Powołanie sie na lwy wygladało mi nie na stwierdzenie faktu, ze tak jest i u
                zwierząt, i u ludzi, ale na usprawiedliwianie wlasnego egocentryzmu, mowiac
                delikatnie.
                • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 15:05
                  Boszzzzzzee, Amerykę odkryłaś!!!
                  Owszem jestem egocentryczką i to absolutnie świadomą. Na dodatek wiem, w
                  których obszarach mój egozim sięga zeniti u wiem też jakie sa tego przyczyny.
                  Mam to szczęście, że z własną świadomością jestem w doskonałej komitywie. Czego
                  chyba nie można powiedzieć o Tobie. Heh.
                  • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 15:17
                    Świadomość to nie wszystko.
                    A ja nie narzekam, po prostu wolę bonobo. To też zwierzęta.
                    • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 15:22
                      A co jeszcze poza świadomością? Rozśmieszysz mnie jeśłi powiesz, że 'sumienie'
                      bo to uczywiste. Ale widać Ty, nie posiadasz nawet drobnej samoświadomości,
                      skoro wypisujesz takie bzdury...
                      • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 15:41
                        elf28 napisała:

                        > A co jeszcze poza świadomością? Rozśmieszysz mnie jeśłi powiesz,
                        że 'sumienie'
                        > bo to uczywiste. Ale widać Ty, nie posiadasz nawet drobnej samoświadomości,
                        > skoro wypisujesz takie bzdury...



                        a dokładniej?
                        • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 16:12
                          jako jedyna nie rozumiesz o czym piszę - inne uczestniczki forum jakoś nie
                          miały z tym problemu.
                          • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 23:13
                            Obawiam się, ze aż za dobrze rozumiem.
                            Jeden problem tylko, ze mylisz mi się z Erin =- dla mnie po prostu zlewacie sie
                            w jedno.
                            • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 09:42
                              To się chyba nazywa astygmatyzm... Polecam w każdym razie okulistę smile
                              • e_r_i_n Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 09:48
                                Hehe smile Strzała, siostro syjamska wink
                                • elf28 Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 10:08
                                  Strzała smile)
                  • kicia031 Elf 24.08.06, 21:28
                    Wybacz, ale musze to napisac, bo juz mnie zmeczyly tezy ktore tak uparcie
                    glosisz: ze ludzie sa zli, maja niegodziwe intencje, a kto postepuje inaczej to
                    jest albo zaklamanym hipokryta albo prymitywem pozbawionym samoswiadomosci.
                    Juz pisalam powyzej, zeby nie oceniac innych podlug wlasnej miary, a do ciebie
                    sie to stosuje w duzo wiekszym stopniu. Musialas chyba obracac sie wsrod
                    wyjatkowo paskudnych ludzi, skoro wyrobilas sobie takie poglada. Ja mialam to
                    szczescie, ze mialam okazje sie natkaac takze na ludzi promieniujacych
                    autentycznym beinteresownym dobrem. I chociaz bardzo ubolewam, ze daleko mi do
                    takiego idealu, to potrafie przynajmniej okazac podziw i szacunek, kiedy warto.
                    • elf28 Re: Elf 25.08.06, 09:28
                      A pokaż mi moja droga, gdzie ja coś takiego napisałam... wydaje mi się, że
                      znowu mylisz pojęcia.
                      • kicia031 Re: Elf 25.08.06, 09:31
                        Znowu myle pojecia?

                        Kochana, ty chyba mylisz rozmowczynie wink)
                        • elf28 Re: Elf 25.08.06, 09:47
                          Nie, nie, to nie ja mam astygmatyzm smile
                • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 15:29
                  ale na usprawiedliwianie wlasnego egocentryzmu


                  No to co, ze jest sie egocentrycznym? Dobry egocentryzm nie jest zły.
                  Przynajmniej nikomu nie uda się wzbudzic we mnie poczucia winy tylko dlatego,
                  że mój M. ma dziecko z kimś tam i ja dla tego dziecka nie zmierzam się
                  poświęcać.
                  • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 24.08.06, 18:00
                    m-m-m napisała:

                    > ale na usprawiedliwianie wlasnego egocentryzmu
                    >
                    >
                    > No to co, ze jest sie egocentrycznym? Dobry egocentryzm nie jest zły.
                    > Przynajmniej nikomu nie uda się wzbudzic we mnie poczucia winy tylko dlatego,
                    > że mój M. ma dziecko z kimś tam i ja dla tego dziecka nie zmierzam się
                    > poświęcać.


                    "Egocentryzm" to był eufemizm.
                    • m-m-m Re: alimenty, alimenty, alimenty 25.08.06, 08:06
                      To tym lepiej; dobry egocentryzm eufemizm nie jest zły.
        • mamaika Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:24
          Nie wiem kogo cytujesz poza mną ale pozwolę sobie wtrącić,że np. moje
          terytorium to mój majątek ( niespecjalnie wielki smile ) i moje dochody. Z
          ciekawostek to zapewne znany jest Ci fakt, iż sędziowie są zainteresowani
          dochodami obecnych partnerek ojców dzieci. Ojcowie nawet nie pracujący czy
          zarabiający mało mają tzw. "możliwości zarobkowe " . I wybacz wcale nie dziwi
          mnie fakt,że jeżeli facet ma zasądzone alimenty w kwocie bez mała jego dochodów
          to jego 'lwica' się wścieka smile . Podobnie nie dziwi mnie fakt ,że
          samotna "lwica' jest wściekła bo facet ma a skąpi. Lwic egoistek zarówno z
          jednej jak i z drugiej strony nie trawię smile. Z kolei dla mnie jako macochy i
          mamy naturalną rzeczą jest ,że nade wszystko interesuje mnie żywot mojego
          dziecka i ze swoich 'łupów i zdobyczy ' nie mam obowiązku inwestowania w obce
          jednak dzieci. Podkreślam chodzi o moje dochody.
          • nangaparbat3 Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 13:37
            Skoro masz meża, nie masz "Twoich " dochodow. Nawet jesli przeprowadzisz
            rozdzielność, spiszesz intercyzę. Jak długo prowadzicie wspolne zycie, to sie
            po prostu fizycznie nie da zrobić. Chyba ze zamienicie swoje zycie w koszmar.
            • mamaika Re: alimenty, alimenty, alimenty 23.08.06, 14:04
              Mój M to nie mój mąż. I dochody jak najbardziej nawet w małżeństwie się ma
              własne. Natomiast czy te dochody i w czy w całości idą do wspólnego wora to
              zupełnie inna kwestia. Wiem ile zarabiam, wiem ile dorabiam .
    • bei :) 23.08.06, 13:49
      no nie zgodzę się z Tobą- ja alimentów nigdy nie brałam- nigdy nie wystapiłam o
      nie (od 15 lat 2synów- z czego jeden jużwydoroslał, drugi teraz zaczyna naukę
      w LO)...
      i nigdy nie poddaję dyskusji wysokości alimentów ani naszej Eksi, ani żadnej
      innejsmile
      Pozdrowionkasmile
      • szymon00 he he he 23.08.06, 14:39
        Drogie Macoszki

        przebrnąłem przez wszystkie posty i stwierdzam:

        1. proste stwierdzenie przysporzyło tyle kłopotów w dyskusji, napisałem w dość
        prosty sposób; czy któraś z Was się zastanowiła co by było w sytuacji kiedy
        pozostałaby sama z dzieckiem, co by zrobiła, ile by chciała kasy i jak by
        zareagowała na nową dupę swojego chłopa

        2. pytanie: co Was interesuje wysokość alimentów, na co te alimenty idą i czy
        eks pracuje; ludzie jak ja nie chcę wychowywać cudzego dzieciaka, utrzymywać
        Go, ani nie mieć problemów z jakimś tam alimentami i eksami - to nie wiążę się
        z dzieciatą babą albo po rozwodzie albo gdzie ten eks nadal uczestniczy w jej
        życiu - proste, nieprawdaż? tłumaczenie tu jest zbyteczne, albo godzę się z
        każdą konsekswecją tego związku i nie krytykuję i nie narzekam, bo to jest mój
        wybór, to ja wybieram sobie partnera z przeszłością, który będzie miał cały
        czas kłopot z alimentami i nic mi do tego, albo pierdolę jego kłopoty i biorę
        sobie osobę całkiem wolną

        3. niech któraś mi napisze przykład zachowania na alimenty na pasierba czy
        pasierbicę bylej samodzielnej dziś macochy, są tu takie osoby?

        z poważaniem
        • e_r_i_n Re: he he he 23.08.06, 14:45
          szymon00 napisał(a):

          > prosty sposób; czy któraś z Was się zastanowiła co by było w sytuacji kiedy
          > pozostałaby sama z dzieckiem, co by zrobiła, ile by chciała kasy i jak by
          > zareagowała na nową dupę swojego chłopa

          Zastanawialam sie kiedys. Ale niewielki ma to sens, bo jest zbyt wiele
          niewiadomych w takich rozwazaniach. No i nie od dzis wiadomo, ze 'tyle wiemy o
          sobie, ile nas sprawdzono'. Poza tym jestesmy tu i teraz. I myslimy o zyciu
          takim, jakie wiedziemy, nie o 105 alternatywnych wersjach.

          > 2. pytanie: co Was interesuje wysokość alimentów, na co te alimenty idą i czy
          > eks pracuje;

          Wysokosc jak najbardziej, bo ze wspolnych srodkow placone sa te alimenty.
          To, czy eks pracuje - niewielkie ma znaczenie, pod warunkiem, ze niepracowaniem
          nie probuje ugrac wiekszych alimentow. Na co ida tez niewazne, pod warunkiem,
          ze nie wystepuje sytuacja, ze eks dostaje alimenty i jednoczesnie narzeka, ze
          nie ma kasy na dziecko.
          Odwieczne widzialy galy co braly: wiekszosc akceptuje istnienie dzieci faceta i
          to, ze trzeba na nie placic. Nie jest to jednak rownoznaczne z godzeniem sie na
          kazda fanabarie eks - a raczej o takich sytuacjach sie tu pisze, a nie utyskuje
          na ISTNIENIE zobowiazań.
          Pomijam juz fakt, ze nawet w najlepiej zaplanowanych i przemyslanych sytuacjach
          czasami sie narzeka - bo ma sie kryzys, dolek, cokolwiek. Nie oznacza to, ze od
          razu nalezy zycie zmieniac o 180 stopni.
        • m-m-m Re: he he he 23.08.06, 14:51
          ludzie jak ja nie chcę wychowywać cudzego dzieciaka, utrzymywać
          Go, ani nie mieć problemów z jakimś tam alimentami i eksami - to nie wiążę się
          z dzieciatą babą albo po rozwodzie

          Ja mojego pasierba nie utrzymuje, udział w jego wychowaniu mam taki jaki ja
          sama wyznaczę (ja mogę, a jego ojciec musi go wychowywać i to jest zasdnicza
          różnica). Czyli konsekwencje "dzieciatości" moje męża ponoszę w zakresie w
          jakim chcę, a nie bo muszę.
        • mikawi Re: he he he 23.08.06, 15:01
          szymon, ja też zadałam pytanie - czy w imię tego "co by było gdyby babcia miała
          wąsy" mam się bez mrugnięcia okiem godzić na wszystkie finansowe pomysły eks
          żony? Nie muszę i nie zamierzam. To nie są moje dzieci. A to rolą mojego chłopa
          jest ustawić to tak, żeby granica zdrowego rozsądku została zachowana z obu
          stron prawda? To on ma zobowiązania, nie ja.
        • mamaika Re: he he he 23.08.06, 15:45
          I nie zrozumiałeś odpowiedzi ? To przeczytaj jeszcze raz
        • natasza39 Re: he he he 23.08.06, 16:55
          szymon00 napisał(a):

          >niech któraś mi napisze przykład zachowania na alimenty na pasierba czy
          >pasierbicę bylej samodzielnej dziś macochy, są tu takie osoby?

          Są, jak najbardziej.
          Np. Ja i bei i np jula.

          a jakie jest moje zachowanie?
          A co mi do tego?
          Ja zarabiam na siebie, moje dziecko ma rente po ojcu, mój M zarabia na siebie i
          na alimenty.
          Do wspólnego wora dokłada tyle ile mu zostaje po opłaceniu "opłat stałych"
          czyli alimentów.
          Nam to wystarcza.
          Bei ci swoje opisała, a julke mozesz poczytać.

          Nie sam statut "przedmacoszy" jest wazny tylko charakter, podejście do życia
          etc.


        • khaldum Re: he he he 23.08.06, 16:55
          Odpowiem PROSTO I DOSADNIE:

          > 1. proste stwierdzenie przysporzyło tyle kłopotów w dyskusji, napisałem w dość
          > prosty sposób; czy któraś z Was się zastanowiła co by było w sytuacji kiedy
          > pozostałaby sama z dzieckiem, co by zrobiła, ile by chciała kasy i jak by
          > zareagowała na nową dupę swojego chłopa

          Każda z nas jest INNA i inne wartości w życiu ustawia na 1 miejscu.
          Ja nie muszę nad taką sytuacją zastanawiać, miałam ją i od ex gadziny po 2
          latach zarządałam alimentów, bo nie kwapił się nawet dla dziecka czekolady
          przynieść jak przychodził, a jeszcze ode mnie pożyczał na wieczne oddanie...

          Nowa dupa swojego chłopa jak to określiłeś, ani mnie ziębi ani grzeje, pod
          warunkiem, że sobie nie rości praw do Mojej Córki. I niech jej chłop lekkim będzie.

          > 2. pytanie: co Was interesuje wysokość alimentów, na co te alimenty idą i czy
          > eks pracuje;

          Ma prawo nas interesować kwota alimentów, bo im wyższa tym mniej zostaje na
          wydatki NOWEJ rodziny - NASZEJ RODZINY I NASZYCH DZIECI.

          Koszty utrzymania dzieci rodzice ponoszą w połowie, i jeśli ex meża nie pracuje,
          a ma zasądzone alimenty dla dzieci, a nie dla siebie i wiadome jest że jedynym
          dochodem jej gospodarstwa są alimenty to można się zbuliwć kiedy sama lata z 20
          cm akrylem na paznokciach, a dzieci są z wf wyrzucane bo matka im trampek nie
          kupiła (ponoć zbrakło). O rękawiczkach, szalikach i kalesonach na ferie zimowe
          nie wspomnę, w końcu ojciec jest troskliwy i kupi wszystko na miejscu bo nie
          dopuści do odmrożeń.

          Znajome koleżanki żartują sobie z mojego NM, że z nim to tylko w ciążę zajść,a
          później DOOOOIĆ ile wlezie i nie martwić się o byt.

          ludzie jak ja nie chcę wychowywać cudzego dzieciaka, utrzymywać
          > Go, ani nie mieć problemów z jakimś tam alimentami i eksami - to nie wiążę się
          > z dzieciatą babą albo po rozwodzie albo gdzie ten eks nadal uczestniczy w jej
          > życiu - proste, nieprawdaż? tłumaczenie tu jest zbyteczne, albo godzę się z
          > każdą konsekswecją tego związku i nie krytykuję i nie narzekam, bo to jest mój
          > wybór, to ja wybieram sobie partnera z przeszłością, który będzie miał cały
          > czas kłopot z alimentami i nic mi do tego, albo pierdolę jego kłopoty i biorę
          > sobie osobę całkiem wolną

          Obyś się nigdy nie zakochał w kobiecie z przeszłościa, albo po kilku latach
          małżeństwa nie rozwiódł. Młodyś widać i życia raczej nie znasz, a tak przy okazji

          TO CO TY ROBISZ NA FORUM MACOCH ???

          > 3. niech któraś mi napisze przykład zachowania na alimenty na pasierba czy
          > pasierbicę bylej samodzielnej dziś macochy, są tu takie osoby?


          ja jestem byłą samodzielną i ci mówię, zapewnić dziecku był, wykształcenie,
          rozrywkę, odpowiednią opiekę medyczną JAK NAJBARDZIEJ, ale raczej w "towarze" a
          nie w gotówce preferuję. To oczywiście zależy od ex, ale w naszym przypadku
          danie pieniędzy do ręki to paranoja, bo wydaje na siebie a nie na dzieci.

          Sama z chłopakami chodzę na zakupy i kupuję im ubrania, obuwie itd.
          NM zabiera ich do okulisty, dentysty i płaci za te wizyty. Za dodatkowe zajęcia
          pozaszkolne, za komputery, komórki. Ferie i wakacje spędzają z nami i my za nie
          płacimy. Ex ich na wakacje nie wysyła. Tegoroczne wakacje z mamą spędzili w
          miejscu zamieszkania, nawet nad jezioro ich nie zawiozła.

          Gotówki dostaje 1500 zł + opłaty za media w bloku wg rachunków

          I uważam że ma dość, powinna tylko do roboty się zabrać, a nie ojca od sknerusów
          wyzywać.

          ZROZUMIAŁEŚ ???
        • balladynka Re: he he he 23.08.06, 17:58
          Gdybym została sama z dzieckiem czułabym się zapewne niefajnie, myślę jednak że
          i eks czułby się równie niefajnie, że z nim być na codzień nie może. To działa
          w obie strony. Jak najbardziej oczekiwałabym, że będzie partycypował w kosztach
          utrzymania dziecka, nie sądzę jednak abym uznała, że również mi należy się do
          końca życia od niego utrzymanie bo to ja miałam macicę w tym związku, gdyż mam
          wyjątkową awersję na wszelkiego rodzaju "wisiorki", czy to wiszące na państwie
          czy na byłym mężu, swoim synu, bracie, siostrze itd. I nie piszę tu o sytuacji
          autorki z wątku z samodzielnej bo akurat ja uważam, że w sytuacji przejściowej
          utraty pracy przez nią zarówno jeden jak i drugi ojciec obojga jej dzieci po
          prostu powinni ponieść większe koszty ich utrzymania w tym okresie jak również
          dopilnować, chętnie lub mniej chętnie, wespół z resztą rodziny autorki, aby
          matka tych ich dzieci też z głodu w międzyczasie nie zmarła a nie dla zasady
          żeby dwa grosze przypadkiem na jej utrzymanie nie poszło, pozabijać się
          wzajemnie w sądzie. Pogląd kontrowersyjny i nie wiem skąd się u mnie wziął bo
          zdecydowanie łatwiej przychodzi tym osobom, które wiedzą, że na wzajemność eksi
          będa również mogli liczyć w sytuacji podbramkowej, ja zaś bardzo powątpiewam w
          taki optymistyczny obrót sprawy. Natomiast nie trawię zupełnie wszelkiej maści
          wisiorków którym jak już złapią tego swojego jelenia to coś nagle obcinkuje
          rączki i permanentnie przeszkadza w samodzielnym utrzymaniu się i co do tego to
          pozwól, że jednak sobie ponarzekam, robiąc to zarówno na tym forum jak i na np.
          forum społeczeństwo tudzież przy kawie z przyjaciółką bo nieodmiennie mnie to
          irytuje nie jako macochę ale generalnie jako obywatela.
          Co do „nowej dupy mojego chłopa” to też mam swojego eksa, z którym notabene
          utrzymujemy bardzo dobre kontakty i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby
          nazwać jego nową dziewczynę „dupą”, „panienką” i innymi epitetami, którymi tu
          się rzuca na oślep. Jeśli o mnie chodzi, wypraszam sobie.
          Odnosząc się natomiast do punktu 2 Twojego maila czyli słynnych gał to muszę
          przyznać, że o ile w niektórych przypadkach mnie nie dziwią takie stwierdzenia
          to akurat w Twoim jestem rozczarowana. Trzymając się tak kurczowo tych gał i
          odmawiając prawa do jakiegokolwiek „narzekania” każdemu i w każdej sytuacji
          (czasem mam wrażenie, że z czystej przyjemności to wynika, taki emocjonalny
          orgazm, że neksia ma gębę na kłódkę zamknąć), zdajecie się chyba być
          przekonania, że każdy eks, eksowa, next, neksowa i wszystkie pasierby dwojga
          płci z jednej formy są zrobieni i wszystko można sobie super przewidzieć, każdy
          eks jest lekko łysiejącym brunetem z początkami brzuszka, pracującym 5 dni w
          tygodniu, przy czym w poniedziałki tylko do 16 i będącym pasjonatem brydża i
          serialu „Kryminalni” oraz posiadaczem tzw. traumy rozwodowej i jako taki jak
          już sobie go bierzesz na partnera to możesz się spodziewać na 100%, że eksia
          będzie niewysoką blondynką dwojga imion z których jedno będzie na A, problemy
          będzie robić tylko w soboty w inne dni będąc potulna jak baranek a dzieci nie
          wyrosną na pyskatych nastolatków, jeśli będziesz postępować tak i tak itd.
          Biorąc sobie dzieciatego partnera i mając najlepsze chęci można sobie co
          najwyżej wyobrażać z czym to się może wiązać, że obowiązki, że alimenty, nawet,
          że eksia może kiedyś umrzeć i będzie trzeba się zająć dziećmi, można przeczytać
          milion książek na ten temat, ale jest wiele rzeczy i zachowań, przekonań i
          oczekiwań innych osób, których się nie da przewidzieć i na które się reaguje
          wraz z ich pojawianiem się i na które, OJezuMaryja!, się owszem, ma prawo
          narzekać, tak samo jak w normalnym związku ludzie są różni, docierają się
          latami, idą na kompromisy i wzajemnie narzekają na takie czy inne sprawy itd.
          Powoływanie się wtedy na gały jednej z takich osób w związku jest dla mnie po
          prostu jakimś ograniczonym myśleniem nie ogarniającym całości sprawy. Jest to
          dla mnie tak oczywiste, że aż nie chce mi się dłużej dyskutować na ten temat.
        • jayin Re: he he he 23.08.06, 18:16
          Szymon, tak "drogujesz-macoszkujesz", "z poważaniem" i w ogóle... ale wybitnie szpilo-niechętnie patrzysz na macochy smile WSZYSTKIE. a jak się znajdzie jakaś super-bosko-wyrozumiała-co-oddała-dom-i-samochód-dzieciom-męża-a-Exi-zafundowała-pracę to i tak znajdziesz haka na nią smile nie?

          > 1. proste stwierdzenie przysporzyło tyle kłopotów w dyskusji,

          gdzie te kłopoty?

          > prosty sposób; czy któraś z Was się zastanowiła co by było w sytuacji kiedy
          > pozostałaby sama z dzieckiem, co by zrobiła, ile by chciała kasy i jak by
          > zareagowała na nową dupę swojego chłopa

          chłop zazwyczaj ma jedną dupę. o takich ewenementach biologicznych z dwoma jeszcze nie słyszałam, hm.
          chyba, że o przeszczep chodzi?smile


          > 2. pytanie: co Was interesuje wysokość alimentów, na co te alimenty idą i czy
          > eks pracuje;

          z pewnością do tego zainteresowania podstawy są stabilniejsze niż do twojego zainteresowania tym, dlaczego ktoś się interesuje czymś, co nie dotyczy ciebie wink


          > ludzie jak ja nie chcę wychowywać cudzego dzieciaka, utrzymywać
          > Go, ani nie mieć problemów z jakimś tam alimentami i eksami - to nie wiążę się
          > z dzieciatą babą albo po rozwodzie albo gdzie ten eks nadal uczestniczy w jej
          > życiu - proste, nieprawdaż?

          gdyby wszystko było proste, ludzie mielibi pracę w grupie 90% populacji polskiej, nie byłoby rozwodów, nie byłoby kłótni w sejmie, a kraj byłby jednym wielkim polem maryhułany, z pląsającymi po nim radosnymi stworzeniami obu "pci":=)

          a poza tymi "problemami na własną prośbę" ktore wymieniles, można wymienic z 1000 innych, ktore na wlasną prośbę biorą sobie na kark inni ludzie. ty z pewnością też smile więc nie wiem jakiej odpowiedzi oczekujesz na swoje pytanie.


          > tłumaczenie tu jest zbyteczne, albo godzę się z
          > każdą konsekswecją tego związku i nie krytykuję i nie narzekam,

          świętym chcesz zostać?

          > bo to jest mój wybór,

          dokładnie. TWÓJ. każdy ma swoje. i nikomu nic do tego.

          > to ja wybieram sobie partnera z przeszłością, który będzie miał cały
          > czas kłopot z alimentami i nic mi do tego, albo pierdolę jego kłopoty i biorę
          > sobie osobę całkiem wolną

          ...która okaże się mieć na pienku z mafią, albo zadłużenia w US i ZUS na raz wzięte, tudzież objawi się jako awanturnik-amator smile

          pozdrawiam i gratuluję bezproblemowości życia wink

          J.
          • bei Szym 24.08.06, 10:16
            byłam sama-(12 lat)i alimentów nie brałam..i nie biorę do terazsmile
            Alimentacja pasierba- mimo sugestii adwokata (dziecko przebywa połowę czasu u
            nas) byłam i jestem za alimentacjąsmilesmile-to CENA SPOKOJU..
            Przeciez za kogos życia nie przeżyjemy, każdy ma swoje pomysły na wydawanie
            pieniędzy i swoje potrzeby. Nikt nie ma ich za duzosmile, w bilansie zysków lepiej
            brac miła atmosferę niż za cenę wakacji egzotycznych szarpać nerwy..
            Moj bilans- wolę biedniej- ale z NIMsmile


    • nangaparbat3 Kiciu 24.08.06, 22:47
      przypomniała mi się teraz moja znajoma, która wychowała zona jej taty (matka
      była studentka ojca). Ona podobno bardzo była z tą macochą-niemacochą
      związana. Ta znajomma przez jakis czas wychowywała dziecko exa i next (byli
      oboje bardzo chorzy). Kiedy to do mnie dotarło, zdumiona spytałam: jak to, to
      ICH dziecko mieszka u pani? Ona była jeszcze bardziej zdziwiona ode mnie.
      Powiedziała: Przecież to brat mego syna.

      To wszystko było zanim Ex zwiazał sie z Next, zanim pojawiła sie maleńka. A ja
      się cieszę, ze ta rozmowa miała miejsce, dzięki tamtej pani i jej macosze
      wszystko poustawiało mi się tak, że ta mała stała sie darem, a nie - jak pisze
      Antoś - "bękartem".

      Nie tylko zdarzenia sa ważne, w równej mierze sens, jaki im nadajemy. A tojuz
      zależy od nas.
      • chalsia Re: Kiciu 25.08.06, 13:14
        > związana. Ta znajomma przez jakis czas wychowywała dziecko exa i next (byli
        > oboje bardzo chorzy). Kiedy to do mnie dotarło, zdumiona spytałam: jak to, to
        > ICH dziecko mieszka u pani? Ona była jeszcze bardziej zdziwiona ode mnie.
        > Powiedziała: Przecież to brat mego syna.

        Ja już dawno temu doszłam do wniosku, że gdyby się przytrafiło nieszczęście,
        też bym chętnie zajeła się siostrą przyrodnią mojego syna.
        Chalsia
        • m-m-m Re: Kiciu 25.08.06, 13:17
          No Chalsia, to gieroina jesteś. Wyobrażasz sobie te jazdy rodziców next po
          obie, czy aby na pewno ich wnuczce na niczym nie zbywa?
          • chalsia Re: Kiciu 25.08.06, 15:59
            noż przecież zdaję sobie sprawę, że gdyby przyszło co do czego to miałabym
            marne szanse na opiekę nad siostrą przyrodnią syna wobec rodziców nexi,
            zajmujących się codziennie małą przez cały dzień. I zdaję sobie sprawę, że
            dziecko bezpieczniej by się czuło ze znanymi świetnie dziadkami niż z obcą
            sobie kobietą i spotykanym kiedyś sporadycznie bratem.
            Niemniej, gdyby innej drogi nie było- z chęcią bym się zajęła.
            Chalsia
            • m-m-m Re: Kiciu 25.08.06, 16:04
              No to napisałam, że gieroina jesteś smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka