Dodaj do ulubionych

Poklocilam sie..:-(

05.09.06, 22:58
Z MN.Zaczelo sie od drobiazgu,to znaczy przylapalam go na klamstwie,bardzo
drobnym i niestotnym,bzdura po prostu.Ale dla mnie to jednak klamstwo i
tlumacze,jak komu dobremu,ze to dla mnie wazne.On uwaza,ze sie czepiam
pierdol,ze ma wazniejsze problemy.No i od slowa do slowa wyszla klotnia.Ale
najgorsze jejst to,ze kazda nasza nawet drobna sprzeczka konczy sie
wypominaniem przeszlosci.Nie,nie ja zaczynam,chociaz az mi sie same pewne
rzeczy cisna na usta,ale gryze sie bardzo mocno w jezyk.Za to ja ciagle
slysze,ze jak mi to czy tamto nie pasuje,to moge wrocic do bylego(nie mialam
slubu,dlugi zwiazek),bo bylo mi na pewno lepiej i on na pewno tez byl
lepszy!!No a w ogole to zawsze moge sobie zmienic,bo moze facet po rozwodzie z
dziecmi to nie najlepszy wybor!itd.itd.Mi juz sil brakuje,jak mam na to
reagowac?Zwykle ja tez nie wytrzymuje i dorzucam cos od siebie,jak dzisiaj na
przyklad,ze jemu musialo byc lepiej,bo dzieci sie z kapusty nie biora.Nie mam
juz sily tlumaczyc,ze jesli z nim jestem to cos to chyba znaczy.Mam cale zycie
udowadniac,ze jest najwazniejszy na swiecie?Czasem mam wrazenie,ze on ma jakis
kompleks,ze czuje sie gorzym gatunkiem czlowieka,bo ma dzieci.
Nie chce sie z nim klocic,ale chyba nie bardzo mozemy sobie oboje poradzic z
przeszloscia,ze tak to ciagle wypywa.Chyba tu jest problem.Ja naprawde bardzo
sie staram i chyba mi trudniej bylo zaakceptowac jego przeszlosc,niz jemu
moja.Tym bardziej,ze jego zaowocowala i to nie raz.
No i nastala cisza po burzy.Moze mialyscie podobne problemy?Jak sobie
radzilyscie?Bo ja juz nie wiem,moze nie dojrzalam jednak do takiego
zwiazku,moze tylko mi sie wydaje,ze to nie problem i potrafie zyc z nim i jego
przeszloscia.Chcialam sie wygadac,ale za rady tez bede wdzieczna.
Obserwuj wątek
    • geos Re: Poklocilam sie..:-( 06.09.06, 05:57
      chyba cie nie pomogę. tez sie wczoraj pokłóciłam o pierdołę.
      Pogodzilismy sie i nie było wypominania przeszłości - nigdy nie ma - ale mam
      niesmak i źle mi z tym
      Jakis dzień czy co?
      Ja mówie, że to przez ten cholerny wiatr
      • kara_b Re: Poklocilam sie..:-( 06.09.06, 08:53
        u mnie tez tak bywa sad
        już nie raz słyszałam po co ci ktoś taki bez pieniędzy i bez przyszłości.
        czuje się bezradny,że dużo co miesiąc idzie na alimenty i nie ma sposobu jak
        ten brak wypełnić.ja ich w domowy budżet nie wliczam,nie mam to nie mam,ale on
        ciągle o nich pamięta i sam się wpędza w poczucie winy.
        to głupie i błędne koło.chciałaby ten temat skończyć raz na zawsze

        pozdr K
    • agnese_1 Re: Poklocilam sie..:-( 06.09.06, 09:07
      U nas tez tak jest niestety...
      Niemaz jest zazdrosny o mojego bylego, ktorego bardzo kochalam. Zazwyczaj
      zaczyna sie w stylu: tak, bo on to by kupil od razu dom, ale nie kazdy jest
      taki bogaty, bo dla niego to bys zrobila to czy tamto. A ja na to: tak a ty mi
      wmawiasz, ze nie kochales swojej ex, tylko ciekawe skad sie wzielo dziecko.
      No i dalej juz leci. Czego niemaz nie rozumie to to, ze ja z moim exem nie mam
      juz zadnego kontaktu, a on ze swoja ma, i to regularny.
      Nic ci chyba nie poradze bo sama nie wiem, jak z tego wybrnac.
      Pozdrawiam
    • lilith76 Re: Poklocilam sie..:-( 06.09.06, 10:07
      W sprzeczce, emocjach ciężko wytaczać spokojne, rozsądne argumenty.
      A takim koronnym argumentem jest np.: Bo cię kocham i akceptuję świat z Tobą powiązany. Nie wiem czy na rozgorączkowanych facetów to działa.
      Najlepiej jak emocje opadną spokojnie przegadać problem. Dla niego bzdet, ale dla ciebie istotny i on powinien to brać pod uwagę, tak jak ty bierzesz pod uwagę rzeczy, które dla ciebie są bzdetem, ale dla niego czymś ważnym.
    • bez44 Re: Poklocilam sie..:-( 06.09.06, 10:40
      też tak czasami mam. Czy to normalne u drugich mężów? partnerów? Jakieś
      chroniczne niedowartościowanie? Czasami mam ochotę wygarnąć i być złosliwą, ale
      po co? jednak też nie mam pomysłu jak takiego "ułaskawić".
    • reksia Re: Poklocilam sie..:-( 08.09.06, 19:25
      z zasady poza patologicznymi przypadkami ,ludzie kłamią gdy nie potrafią zaufać
      drugiej stronie.Kłamią Ci którzy się boją powiedzieć prawdę,bo z ich
      doświadczeń wynika,że gdy mówią szczerze mogą zostać
      niezrozumiali,odrzuceni,niezaakceptowani,skrzywdzeni smile

      Do Ciebie należy wybór,czy kochasz na tyle by przełamać czyjś strach ,by podać
      komuś rękę,pomimo swego gniewu i swego poczucia zranienia smile


      Ja poradziłam sobie w prosty sposób zaczełam rozumieć jego strach ,przyczyny i
      upewniałam go za każdym razem w tym,że postaram się zawsze wsłuchać w niego
      lęki i przedewszystkim ,że postaram się wówczas zapanować nad własnymi.

      Pomogłosmile i to bardzo. Związek jest dużo,dużo bardziej
      dojrzały,pełny,głębszy.Zdarzają się różne trudne chwile,ale potrafimy
      rozmawiać smile nie boimy się swoich własnych wzajemnych słabości smile Mamy już
      sprawdzone to ,że gdy jest trudno,to walczymy o siebie nawzajem i mamy już tą
      pewność,że zależy nam nawzajem tak bardzo,że jesteśmy w stanie przekroczyć
      granice egoizmu.A to jest piękne uczuciesmileMyślę sobie jednak że każdy musi
      znaleźć swój własny sposób i drogę.
      Powodzonkasmile
      • joaska80 Re: Poklocilam sie..:-( 08.09.06, 19:46
        Masz racje,to jest strach.Duzo rozmawialismy po tej calej zadymce.On ciagle sie
        boi,ze go predzej czy pozniej zostawie.Staram sie,zapewniam,ze jestem z nim bo
        go naprawde b.kocham i jest najwazniejszy.Duzo bedzie mnie pracy kosztowalo,aby
        przywrocic mu wiare w siebie,w to ze ktos go moze kochac.Bo on w to nie wierzy
        po prostu.Uwaza,ze jest beznadziejny i do niczego(sluchal tego od lat-duza
        krzywde mu eks zrobila).Ale jak ktos tylko to slyszy,to zaczyna w to
        wierzyc,niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka