No cóż jest, jak to wyrazić dość ciekawie . Z mojego punktu widzenia i
siedzenia rzecz jasna

.Poprawnie, ale dziwacznie bo praktycznie się do
mnie nie odzywają nawet jak z uśmiechem na ustach pytam choćby o szkołę.
Fazę skakania przerabiałam jakieś 2 lata temu i się z niej wtedy skutecznie
wyleczyłam. Mój M po dwóch dniach jak to nazywam "syndromu spikiego" wziął
się do normalnego nazwijmy to ojcowania. Kłopoty są i owszem pierwszy typowo
porządkowy ,bo dziewczyny były przyzwyczajone,że sprzątała, zbierała, etc za
nich wszystko mama a w wakacje babcia więc tu spotkała ich przykra
niespodzianka, bo ja wymagam grzecznie ale stanowczo jak i mój M sprzątania
po sobie. Kwestia więc czasu, bo muszą się do tego przyzwyczaić podobnie jak
i do robienia sobie śniadań. Obiady zresztą to w tej chwili dla mnie totalny
koszmar, bo mlodsza wymysliła sobie ostatnio,że nie jada mięsa , starsza nie
je surówek , mięsa mielonego pod żadną postacią, obie jak się okazuje nie
jedzą ryb, każda z nich nie je zup,które je druga, etc. Proszę o rady na
dania bo naprawdę idzie zwariować . Podobnie jak z zakupami , na samym
początku rozmawiałam i z jedną i drugą,że ich nie znam i niejako muszę się
nauczyć ot choćby co która lubi tak więc pytałam o sugestie i propozycje . No
i nie powiem trochę się wkurzyłam bo zgodnie z wytycznymi kupiłam
jogurty ,jakie chciały i nagle słyszę,ze to nie to

Żeby było ciekawie
młodsza,której nagle nie pasuje fantazja truskawkowa parę miesięcy temu
zrobiła o tą fantazję straszny raban bo chciał ją zjeść nasz synek a mój M
nierozsądnie kupił wtedy jedną , bo nasz jakoś do tamtego dnia nie wykazywał
ochoty. Tak więc momentami to ręce trochę opadają, ale cóż nazywam to okresem
adaptacyjnym i podchodzę do tego spokojnie . Kolejny problem mamy ze starszą
i to niestety dość poważny palenie papierosów i jak się mocno wydaje mojemu M
w piątek przyszła ( zresztą dokładnie po całym dniu nieobecności bez
sygnału,że nie wróci na obiad )po alkoholu. Tak więc dobrała sobie jak
widać "świetne" towarzystwo w nowej szkole i zintegrowała się już na całego.
No i to już nie jest ciekawe niestety, choć jak twierdzę demonizować też nie
należy. Mój M natomiast ściga ją bezwzględnie i zapowiedział jej w piątek,że
jak znajdzie czy poczuje fajki albo się od kogoś dowie,że paliła to ma
szlaban na wyjazdy do Krakowa. No i w niedzielę wieczorem( na weekend
pojechały do dziadków ) po powrocie strasznie musiały wyjść do sklepu mój M
grzecznie zapytał ja po co jej torebka a w torebeczce paczka fajek ,
zarekwirował , wczoraj po szkole ( scysja też zresztą,bo przyszła 4 godziny
po zakończeniu lekcji a dodzwonić się nie sposób do niej było ) pyta ją czy
znajdzie kolejne ... znalazły się . Tak więc ma szlaban więc czeka nas cięzki
zapewne weekend. Ja się nie wtrącam a i mój M wziął sobie jak widzę moją
sugestię do serca,że sytuacja w której objeżdża nazwijmy to dziewczyny przy
mnie jest niefajna zarówno dla mnie a przede wszystkim dla nich . Reasumując
to zobaczymy co będzie i jak będzie. Ot zwyczajnie przyzwyczaić się do siebie
nawzajem musimy i tyle. Mój M nagle stwierdził,że zupełnie nie zna w
zasadzie swoich córek i chyba mu z tym ciężko bo chyba nagle widzi
niekoniecznie to co mu się bardzo podoba. Z drugiej strony ja widze to tak,że
usiłuje zmienić pewne rzeczy i nawyki na które niejako w jakiś sposób jako
weekendowy Tata przyzwalał bądz z wygody nie widział. Nie da się ot tak i od
razu . Trochę się więc miota i wścieka . Mnie minęło, choć pierwsze dwa dni
to ciche furie mnie momentami ganiały i pilnować musiałam żeby światła
dziennego nie widziały

. Teraz spokojnie podchodzę sobie do tematu . Z
fajnych i radosnych rzeczy to mój debiutujący przedszkolak kazał mi wczoraj
przyjść po leżaczkowaniu ( zabierany był po obiedzie ) co cieszy mnie
bardzo,bo pracować wreszcie będę mogła normalnie a nie latać po niego 0 13.
Generalnie dobrze się zaadoptował przedszkolnie i jest zadowolony . Chwała,
bo przedszkole o niebo tańsze od niani

. Reasumując zaś całokształtowo to
gorzej to chyba wszystko widziałam dwa miesiące temu, nie jest żle a mam
sporą nadzieję że będzie dobrze .