Dodaj do ulubionych

i tak może być

04.10.06, 17:40
Moja bliska ciotka 30 lat temu wyszła za rozwodnika z córką.Nie była zbyt
przychylnie nastawiona do małej, ale potrafiła tego nie okazywać pasierbicy
(choć poza jej plecami często wyzłośliwiała się).Kontakty były dość
okazjonalne - głównie wakacje i święta, bo dziecko mieszkało w innym
mieście.Po latach pasierbica zrobiła karierę, świetnie wyszła za mąż i
okazała się znakomitym przewodnikiem dla swojego przyrodniego rodzeństwa,
które nie okazało się tak bystre i zaradne.Pomogła im znależć pracę, ustawić
się w życiu.Doprowadziła do tego, że na święta gości dzieci taty, dziecko mamy
(dorosłe już towarzystwo), mamę z ojczymem i tatę z macochą.Od kilku lat moja
ciotka żyje w świetnej komitywie ze swoją ex - w domku letniskowym pasierbicy
spędzają razem wakacje i dobrze się bawią.To nie bajka, znam wszystkich
bardzo blisko.Córkra mamy i córka taty w dodatku się przyjażnią(są
równolatkami)- a poznały się dzięki wakacjom u wspólnej przyrodniej siostry.
I pomyśleć, że bliższe kontakty zostały nawiązane gdzieś 20 lat po
rozwodzie.Może tyle trwało wyciszenie emocji?W każdym razie finał jest
optymistyczny.
Obserwuj wątek
    • dominika303 Re: i tak może być 04.10.06, 17:51
      Szkoda, ze moje exia nie czyta tego forumsad
      Ale ona z tych co czytaja tylko wyciągi bankowe smile))))
    • mrs_ka Re: i tak może być 04.10.06, 18:03
      ładna historiasmile
    • mamaika Re: i tak może być 04.10.06, 20:39
      Pozytywnie i sympatycznie smile
    • ciemnanocka Re: i tak może być 04.10.06, 21:25
      I tej wersji sie trzymajmysmile
      Jak w amerykanskim serialu.
      Moja babcia oglada jakąs mode na sukces i tam z tego co sie zorientowalam tez
      dziwne są konstelacje związkowe i z tego rozne dzieci i chyba w zgodzie zyją.
      Nie wiem o co tam chodzi, ale skomplikowane ukladywink
    • lilith76 Re: i tak może być 05.10.06, 09:57
      Do takich standardów równajmy!

      smile
      • anastazjapotocka Re: i tak może być 05.10.06, 11:59
        To oczywiście ideał, ale jak widać możliwy.
        Z perapektywy czasu muszę przyznać, że moja pasierbica była całkiem fajnym
        dzieckiem. Nie było jej winą, że dostała się pomiedzy dwie silne, zwalczające
        się na śmierć i życie osobowości.
        Jedyne, co może dziwić, to to, że z tej koszmarnej sytuacji wyszła zwycięsko,
        za co ją podziwiam szczerze.
        Dziewczyna miała STRASZNĄ matkę, która zmuszała ją do absurdalnych rzeczy (na
        przykład do napisania obelżywych listów do mnie i do ojca - do dziś pamiętam te
        dziecięce kulfoniki nazywające mnie "podłą idiotką" i jeszcze gorzej).
        Aż żal bierze na wspomnienie, przez co przeszło to biedne dziecko.
        Czasem myślę, ze tamta obrzydliwa baba nie zasłużyła na taką córkę i cieszę
        się, że pasierbica odziedziczyła dobre geny po moim mężu, a po matce tylko nos.
        Nie wyobrażam też sobie żadych pozytywnych kontaktów z ex, ale pasierbicy
        zawsze chetnie pomogę, bo ona na to po prostu zasługuje.
        Choć, przyznaję, że dopiero Forum pozwoliło mi na wiele spraw spojrzeć bez
        emocji...
        Dobrze, że jesteście, bo bez Was nie wiedziałbym, jak się w wielu przypadkach
        zachować.
        A temperament i refleks to ja mam!!!
        Przykład.
        Wczoraj byliśmy z mężem z zawodowego obowiązku na uroczystej inauguracji roku
        akademickiego.
        Mąż z racji wzrostu i bólu kręgosłupa czasem wstawał i wychodził, więc usiadł
        osobno i dysretnie w kąciku, aby innym nie przeszkadzać.
        Ale miał mnie na oku.
        Przy mnie zaś usiadło prześliczne stworzenie, młode, szczuplutkie, niewysokie,
        czarnowłose, całe jakieś takie brzoskwiniowo-srebrzyste, pachnące dobrymi
        perfumami, czyściutkie, eleganckie, no po prostu cudowne.
        Na dokładkę odebrało dyplom dla najlepszej absolwentki wydziału jakiegoś tam.
        Na bankieciku pytam męża, czy widział tego ślicznego stworka podobnego do elfa.
        Moje durne i prostolinijne chłopisko odrzekło, że owszem i, że to była
        najładniejsza kobieta, jaką widział przez ostatnie dziesięć lat.
        A ja na to: "no właśnie, więc wyobraź sobie co za tragedia. JAK JEJ STRASZNIE
        ŚMIERDZIAŁY NOGI!!!".
        Mój biedny chłop, ogromny entuzjasta higieny natychmiast stracił apetyt i nawet
        nie chciał już wieczorem kolacji. Za to przytulił się do mnie parę razy i
        westchnął: "jakie to szczęście, że jesteś taka czyściutka i ślicznie pachniesz".
        A CO!!! Trzeba dbać o swoje ineresy!!!
        • lilith76 Re: i tak może być 05.10.06, 12:04
          > Moje durne i prostolinijne chłopisko odrzekło, że owszem i, że to była
          > najładniejsza kobieta, jaką widział przez ostatnie dziesięć lat.
          > A ja na to: "no właśnie, więc wyobraź sobie co za tragedia. JAK JEJ STRASZNIE
          > ŚMIERDZIAŁY NOGI!!!".

          Nawiasem pisząc - najstarszy i nabardziej skuteczny mechanizm, aby zniechęcić faceta do potencjalnej konkurentki. Nikt tak nie zeskanuje i nie zanalizuje kobiety, jak druga kobieta...
          • anastazjapotocka Dzięki Ci Lilith, 05.10.06, 12:26
            że mnie nie potępiłaś. Na swoją obronę mam tylko to, że do tego elfa byłam
            podobna dwadzieścia lat temu. No i byłam i jestem blondynką, a moje chłopisko
            zawsze uwielbiało brunetki.
            Co ja się namęczyłam, zanim mu wmówiłam, że mu się do szaleństwa podobam i, że
            ON KOCHA WYŁĄCZNIE BLONDYNKI!!!
            • lilith76 Re: Dzięki Ci Lilith, 05.10.06, 12:42
              Mój też lubi brunetki (jakoś nie znałam dotąd amatorek blondynek) i skończył ze mną, blondynką.
              Na usprawiedliwienie mogę napisać, że jak mnie poznał byłam ogniście ruda i on wierzył, że to naturalne...
        • m-jak-magi Re: i tak może być 05.10.06, 13:06
          usmialam sie naprawde smile
          ja dotad skupialam sie na nosie ale moze zmienie tekatyke i skupie sie na
          zapachu stopsmile
          • lilith76 Re: i tak może być 05.10.06, 13:24
            To zależy, co faceta odrzuca smile
            • m-jak-magi Re: i tak może być 05.10.06, 13:30
              masz racje. w moim przypadku bedzie to zapach cebuli z ust to 100% odstraszacz
              na mojego m.
    • pamig Wszystko się może zdarzyć...:) 05.10.06, 13:58
      Uwielbiam takie happy endy! Prawdziwe, z rzeczywistości wzięte - dziękuję bemariwink.

      Proponuje zbieranie takich opowieści i umiszczanie ich na forum - dla poprawy
      nastroju i wzmocnienia sił pozytywnego nastawiania! Nie chodzi mi tu koniecznie
      o ten amerylański wieczny uśmiech, że "all is ok", tylko budowanie w swoim
      wnętrzu takiego pozytywnego wektora, bez konieczności manifestowania tego na
      zewnątrz. Życzliwe nastawienie do różnych problemów życiowych potrafi zdziałać
      cuda, wierzcie mi...spokój wewnętrzy płynie z akceptacji tego czego nie da się
      zmienić (przeszłości partnera i jego dzieci). Sama się przekonuje o tym krok po
      kroku, że tą "przeszłość" mozna pozytywnie wykorzystać! Że pasierbicwe mogą się
      przydać, czego dowodzi ta historia.

      Ale - co zrozumiałam ostatnio - najwazniejsze jest to, że córki naszych
      partnerów, to nie tyle co "owoce miłości z tą drugą (naszym zagrożeniem)" czy
      tez "jego pierwsze dzieci , najbardziej przez neigo kochane (kolejny stereotyp)
      , ale przede wszystkim
    • pamig Wszystko się może zdarzyć...:) 05.10.06, 14:02
      Uwielbiam takie happy endy! Prawdziwe, z rzeczywistości wzięte - dziękuję bemariwink.

      Proponuje zbieranie takich opowieści i umiszczanie ich na forum - dla poprawy
      nastroju i wzmocnienia sił pozytywnego nastawiania! Nie chodzi mi tu koniecznie
      o ten amerylański wieczny uśmiech, że "all is ok", tylko budowanie w swoim
      wnętrzu takiego pozytywnego wektora, bez konieczności manifestowania tego na
      zewnątrz. Życzliwe nastawienie do różnych problemów życiowych potrafi zdziałać
      cuda, wierzcie mi...spokój wewnętrzy płynie z akceptacji tego czego nie da się
      zmienić (przeszłości partnera i jego dzieci). Sama się przekonuje o tym krok po
      kroku, że tą "przeszłość" mozna pozytywnie wykorzystać! Że pasierbicwe mogą się
      przydać, czego dowodzi ta historia.

      Ale - co zrozumiałam ostatnio - najwazniejsze jest to, że córki naszych
      partnerów, to nie tyle co "owoce miłości z tą drugą (naszym zagrożeniem)" czy
      tez "jego pierwsze dzieci , najbardziej przez neigo kochane (kolejny stereotyp)
      , ale przede wszystkim ODRęBNE ISTOTY, nie DZIECI SWOICH RODZICóW - ale OSOBY, Z
      którymi można nawiązać takie same kontakty jak z innymi ludźmi w naszym życiu w
      sytuacji kiedy nie będziemy ich oceniać w kontekści "dziecki byłej żony itp" i
      kiedy one zaczną żyć juz po swojemu,zaczną być indywidualnościami.
    • lilith76 Re: i tak może być 05.10.06, 14:09
      I jak ładnie statystykę forum poprawia ;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka