Dodaj do ulubionych

potrzebuję rady

13.11.06, 14:42
dziewczyny planujemy z moim NM dziecko.....no i zaczyna się problem jak na to
przygotować jego córkę. Mała ma 11lat i "dzięki"uświadamianiu przez ex nie
chce słyszeć o rodzeństwie bo ja tłumaczy :małe dzieci śmierdzą i wrzeszczą i
tata nie będzie jej kochał.Czy macie pomysł jak to zmienić? Nie chciałabym
robić sobie z niej wroga-teraz mamy świetne relacje.
Z góry dzięki za pomysły
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 14:45
      nie
      > chce słyszeć o rodzeństwie

      Gdyby pary w kwestii rodzeństwa pytały się o zdanie starszych dzieci, to nasz gatunek by dawno wyginął.

      Jeśli nie planujesz zrobienia z dziewczynki nianńki, to niech sobie myśli, że dzieci śmierdzą i wrzeszczą smile
      Cała ciężka praca zależy od twojego mężczyzny - to on powinien dużo poświęcać czasu córce, mówić jej, że jest ważna i niepowtarzalna, że nie trafi mu się drugie takie dziecko.
      • m-m-m Re: potrzebuję rady 13.11.06, 14:52
        to on powinien dużo poświęcać czasu córce, mówić jej, że jest ważna i
        niepowtarzalna, że nie trafi mu się drugie takie dziecko.



        Lilith, ja rozumiem, że to skrót myślowy smile i dlatego tak Ci się napisało
        jakoby już na starcie mówić jej o tym, że jest ważniejsza niż dziecko drugie
        jej ojca.
        No, ale potwierdzam, że problem poinformowania dziecka o planach kolejnego
        należy do ojca - tak, to on musi ponieść sam cały ciężar jej uświadamiania.
        Co do śmierdzących i wrzeszczących małych dzieci: jak ona była mała to
        rozumiem, że dla jej matki (tej samej, która teraz o innych dziciach mówi
        wyłącznie źle) pachniała fijołkami szczególnie w brudnej pielusze i była cicho
        jakby głosu nie miała.
        To jakiś absurd.
        • lilith76 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 15:00
          To nie oznacza, że to drugie dziecko ma być gorsze! Mam nadzieję, że autorka wątku nie z tych schizujących, co to tylko ona i tylko z nią wyjątkowe wink
          W tradycyjnej rodzinie dziecko się pojawia i kropka, wszyscy mają się z tym pogodzić. A "ponowoczesnej" trzeba tamte dzieci miesiącami urabiać tongue_out

          Być może obawy są przesadzone, a dziecko szybko zaakceptuje nowego domownika. Szczególnie, że to dziewczynka - chyba pojadę stereotypem.
        • karolinka251 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 15:11
          mamusi to ona śmierdziała więc mój NM się nią zajmował.
          • m-m-m Re: potrzebuję rady 13.11.06, 15:17
            To tak jak mój pasierb swojej mamusi. I dlatego ona juz od dawna nie jest jego
            mamusią w stanie czynnym, ma odebraną władzę rodzicielską, a mamusiowanie
            skończyło się na wpisaniu jej imienia w akt urodzenia mojego pasierba.
            • karolinka251 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 16:26
              u nas Mała jest z matką niestety, ale coraz bardziej się zastanawiamy czy nie
              zacząć o nią walczyć, bo mamusia zaczyna być tylko na papierku-ale weź to w
              polskim sądzie udowodnij
              • m-m-m Re: potrzebuję rady 13.11.06, 17:30
                czy nie
                zacząć o nią walczyć, bo mamusia zaczyna być tylko na papierku-ale weź to w
                polskim sądzie udowodnij



                Kochana, jeśli mogę ci doradzić z całego serca: nie decyduj się na bycie
                całodobowa macochą dla tak dużego dziecka!
                Dziewczyna ma już 11 lat, nawet po pomyślnym załatwieniu czegoklowiek w sądzie
                minie co najmniej lat 2-3. Ona wejdzie w najgorszy wiek, wiek dojrzewania.
                Poszukaj sobie na forum postów Mamaiki, jaki to prezent los jej zgotowal w
                postaci pasierbic 13 i 15 letnich nagle zupełnie. Tyle, że matka tamtych
                dziweczymn zmarła i stało się tak, że tylko ojciec został jako opiekun.
                Mój pasierb jest moim pasierbem od 9-ego roku życia, dziś ma 17 lat i wierz mi,
                że naprawdę ogromnie wiele nalecialości z lat przedszkolnych wbiło się w niego
                potężnie. To jest dziecko już ukształtowane, jej wielu przywyczajeń nie
                zmienisz, a tylko będziesz się męczyć plus dojdzie jeszcze wiek dojrzewania,
                który rodzicow biologicznych wyprowadza z równowagi, a co dopiero osoby
                postronne.
                Mówię Ci to uczciwie jako praktukująca macocha całodobowa.
                Niech ją wychowuje matka z ojcem z miejscem zamieszkania przy matce.
    • triss_m7 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 16:29
      Szczera prawda i tylko w ten sposob. Nie wolno jej oklamywac ze kompletnie nic
      sie nie zmieni. Pojawienie sie malucha (pierwszego czy kolejnego) wnosi zmiany
      w zyciu, codziennosci ale nie zmienia uczuc do pierwszego dziecka. Niech ojciec
      ja zapewni ze w uczuciach nic sie nie zmieni, nadal ja bedzie kochal tak samo
      jak wczesniej ale w rownym stopniu bedzie kochac tez malenstwo bo jest tak samo
      jego dzieckiem jak ona. Niech mala ma pewnosc ze nadal ma swoje miejsce u Was.
      Nie chcecie chyba uslyszec potem "a mowiles ze nic sie nie zmieni!" gdy np.
      mloda bedzie u Was i ojciec bedzie zajmowal sie rownoczesnie dwoma dzieciakami.

      Co do "uswiadamiania" przez Wasza ex to rece mi opadly jak to przeczytalam smile
      Glupia baba - w takim razie Wam pozostaje obalenie tego "twierdzenia" co nie
      jest wcale trudne smile
      • karolinka251 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 22:29
        dzięki dziewczyny za rady zobaczymy jak się życie potoczy. Triss nasza ex ma
        wiele innych "miłych" tekstów. Do mnie np. ma pretensje o to że rozpuszczam
        dziecko ponieważ ma u nas odzielny szampon, płyn do kąpieli i własną pastę.
        ręce mi opadają. pomijam fakt że dziecko przychodzi do nas brudne bo mamusia
        zapomniała 2 tygodnie pranie zrobić. no to sie wygadałam. Lżej mi
    • kicia031 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 22:55
      Decyzja o dziecku jest wasza decyzja. Mloda na pewno poczuje sie lepiej, gdy te
      decyzje z nia skonsultujecie. To tak jak w zarzadzaniu firma: gdy kierownictwo
      daje pracownikom zludzenie, ze liczy sie z ich zdaniem, pracownicy sa
      szczesliwi, zmotywowani i wydajni.

      Ja jestem jedynaczka, bardzo z tego powodu nieszczeliwa i w procesie konsultacji
      podkreslalam negatywne strony jedynactwa i wprowadzilam pozytywne case studies z
      rodzin wielodzietnych.


      wink)
    • reksia Re: potrzebuję rady 13.11.06, 23:12
      11 lat to szczególny wiek.
      My z M tez planujemy maluszka i moja ukochana córeczka mówi dokładnie to samo
      co twoja pasierbica ...i nikt jej nie uświadamia smile))!!!
      Ja też nie przepadam za moją Exiarą, ale ...proponuje zajrzyj do
      lektury wink "rozwój emocjonalny dziecka w wieku 11 lat" a wszystko stanie się
      dla Ciebie jesnesmile


      Na marginesie dla macoch borykajacych się z 11-13latkami, czy wiecie macoszki
      że bardzo charakterystyczne dla dzieci i naturalne w tym wieku jest:
      -potykanie się o wszelakie przedmioty, przewracanie ich,zaczepianie się,
      obkopywanie
      -bardzo silna potrzeba PODJADANIA smile pomiedzy posiłkami, 11latek to buszujący
      po lodówce pożeracz wszystkiego w najbardziej zabójczych "mieszankach"
      -itd. itp.
      Przejście przez te etapy jest dziecku bardzo potrzebne smile Mija z wiekiemsmile


      Dziewczyny mają wiec rację, to nie dziecka powinnaś sie pytać o to, czy Ty
      możesz sie zdecydować na dziecko ;P .
      Nie bedziesz przez to postrzegana jako ta troskliwsza niż mama, tylko jako ta
      mniej zaradna smile( i niestety patrząc na takie rozmowy miedzy Tobą a dzieckiem,
      tak moze zacząc patrzeć na Ciebie partner, gdy będzie widział, że jego
      dziecko "dręczysz" zbyt kłopotliwymi pytaniami.I będzie miał rację tongue_out)
      • karolinka251 Re: potrzebuję rady 13.11.06, 23:28
        a gdzie moge znaleźć tę lekturkę? chętnie poczytam
        • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 08:53
          Karolina w każdej bibliotece, gdy poprosisz panią bibliotekarkę o książki w
          których omawiana jest problematyka emocjonalnego dojrzewania nastolatka i
          wskażesz na grupe wiekową w tym wypadku 11 lat ,pani bibliotekarka wyciągnie
          pewnie kilka pozycji.Poszukaj,pomyszkuj.Weż coś co zainteresuje bezpośrednio
          Ciebie.Naprawdę warto ,mówię to z własnego doświadczenia.Nam z moim M taka
          wiedza na codzień bardzo ,ale to bardzo pomaga.Z perspaktywy czasu widzę bardzo
          pozytywne skutki stosowania niektórych technik również świadomość niektórych
          zjawisk i przyczyn zachowań bardzo ułatwia życie na codzień. Układamy relacje
          między 11,12, 7 i 8 latkiem wink.

          Podam przykład banalny i podstawowy:
          -dzieci w wieku przedszkolanym reagują na rozstanie rodziców niepokojem i
          często sa agresywne wobec innych dzieci,kłócą się z rodzeństwem
          -dziecko w wieku szkolnym reaguje już inaczej,jest pełne żalu i gniewu.Przy
          czym gniew jest najczęściej kierowany przeciwko rodzicowi z którym dziecko
          mieszka ( co mylnie jest odbierane bardzo często przez matki jako "on nastawia
          dziecko przeciwko mnie i ono sie buntuje" lub przez macoszki "ono nie lubi jej
          wiec ja jestem tą lepsząwink")-a to tylko specyfika tego w jakim wieku sie
          dziecko znajduje gdy rodzinę dotknął rozwód.Dziecko w takim wieku idealizuje
          ojca.Szczególnie 7i8 latki silnie tęsknią i identyfikują się z rodzicem którego
          przy nich nie ma,
          -natomiast dzieci wchodzące w wiek dojrzewania (właśnie te nastolatki o których
          mówimy;P)mniej okazują cierpienie i poczucie krzywdy .Tłumią bardzo wiele żalu
          i poczucia krzywdy w sobie.Za to bardzo często i bardzo mocno wchodzą w silne
          przymierze z jednym z rodziców, podczas gdy z drugim często nawet nie chca sie
          widywać ( co bardzo często mylnie jest interpretowane jako "ona go nastawia
          przeciwko ojcu" lub wykorzystywane przez samotne matki jako"dziecko
          zdecydowanie nie chce już z tobą rozmawiać"w znaczeniu ono widzi mój trud i
          kocha mnie bardziej niz Ciebie)
          -dzieci w wieku dojrzewania odsuwają się od życia rodzinnego i silniej wchodzą
          w związki poza domem.Wpadają w depresję.Szukają odskoczni w zabawie i innych
          formach aktywności często uciekaj ą w świat używek co częściowo łagodzi
          poczucie ich gniewu

          Tak wiele więc zachowań zależy od prostej zależnośći"w jakim wieku sa dzieci
          gdy rodzinę dotknie rozwódsmile"

          Wiele macoch,ojczymów i rodziców mylnie wiec interpretuje niektóre naturalne
          zjawiska .

          Sięganie wiec do konkretnej wiedzy która pomaga zrozumiec polecam wszystkim
          bardzo ale to bardzo gorąco smile
          • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 09:17
            Wiele macoch,ojczymów i rodziców mylnie wiec interpretuje niektóre naturalne
            zjawiska .


            Nie wiem, czy poczucie żalu, gniewu, indetyfikacji tylko z jednym rodzicem to
            naturalne zjawisko.
            To wynik takich a nie innych okoliczności, przykrych dla dziecka, ale na pewno
            nic w tym nie ma naturalnego i oczywistego.


            przez macoszki "ono nie lubi jej
            > wiec ja jestem tą lepszą;


            Mówiąc szczerze nie spotkałam się nigdy z postawą, gdy to macocha stawia się
            wobec matki dziecka w pozycji osoby lepszej dla dziecka.
            Nigdy, żadna macocha nie zastąpi dziecku matki i to jest oczywiste.
            • kicia031 Re: potrzebuję rady 14.11.06, 09:28
              m-m-m napisała:

              > Mówiąc szczerze nie spotkałam się nigdy z postawą, gdy to macocha stawia się
              > wobec matki dziecka w pozycji osoby lepszej dla dziecka.
              > Nigdy, żadna macocha nie zastąpi dziecku matki i to jest oczywiste.


              Hmmm, no u nas wlasnie jest mniej wiecej podobna sytuacja. Mala ma zle stosunki
              z matka, a jak przyjezdza do nas to mowi do mnie mamusiu, przytula się, chce z
              nami spac itp.
              Dzieci w takich sytuacjach są strasznie rozdarte.
              • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 09:43
                Mala ma zle stosunki
                z matka, a jak przyjezdza do nas to mowi do mnie mamusiu, przytula się, chce z
                nami spac itp.



                Nie wiadomo jak te stosunki by wyglądały, gdyby ona mieszkała z wami na co
                dzień.
                Wizyta u taty to jak weekend w tygodniu: nie ma nakazów, Ty jako macocha nie
                wychowujesz jej tylko w danym momencie z nia przebywasz. Nie egzekwujesz jak
                matka. Jesteś jak dobra ciocia.
                • kicia031 Re: potrzebuję rady 14.11.06, 12:18
                  Wizyta u taty to jak weekend w tygodniu: nie ma nakazów, Ty jako macocha nie
                  > wychowujesz jej tylko w danym momencie z nia przebywasz. Nie egzekwujesz jak
                  > matka. Jesteś jak dobra ciocia.

                  O bardzo sie mylisz. Dzieciaki musza pomagac w domu, nakrywac do stolu, zmywac,
                  Mala musi skladac swoje rzeczy (straszny bol, bo tego nie nauczona) mowic
                  prosze i dziekuje (znowu nie nauczona), odrabiac lekcje, czytac ksiazki i inne
                  potworne rzeczy.

                  A juz wakacje z nami to jeszcze wiecej obowiazkow.

                  Niestety, chlop nie kwapi sie do podejmowania dzialan wychowawczych, a ja nie
                  pozwole na to, by jedno dziecko mialo tylko prawa, a drugie tylko obowiazki.
                  Wiec podejmuje je sama.

                  Dla mnie to dowod na to, ze wiekszosc dzieci lepiej sie czuje w ramach
                  rozsadnie postawionych nakazow i zakazow, a nie calkowitego bezholowia.
            • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 09:56
              m-m-m napisała:

              >" Wiele macoch,ojczymów i rodziców mylnie wiec interpretuje niektóre naturalne
              > zjawiska ".
              >
              >
              > Nie wiem, czy poczucie żalu, gniewu, indetyfikacji tylko z jednym rodzicem to
              > naturalne zjawisko.
              > To wynik takich a nie innych okoliczności, przykrych dla dziecka, ale na
              pewno
              > nic w tym nie ma naturalnego i oczywistego.

              I tu się mylisz.Bo właśnie naturalnym jest, że dziecko w którego rodzinie
              zdarzył się rozwód( który dotknął dziecko bezpośrednio)czuje
              gniew ,żal ,ból,poczucie krzywdy.Taki sam jak odczuwa każdy człowiek gdy coś
              straci.
              Mylisz pojecia M-m-m. Okoliczności "co i dlaczego sie zdarzyło" to zupełnie
              inna sprawa.Na pewno nie powinny takie rzeczy dziać się w zyciu dziecka ,ale
              skoro je spotykają to taka a nie inna reakcja na nie jest NATURALNĄ.
              Zadaniem nas dorosłych jest pomóc dziecku zrzumiec co sie z nim dzieje i pomóc
              przez to przejść.Bo te stany emocjonalne jak i kazde inne mijają i chodzi o to
              by mineły wyrządzając jak najmniejszą szkodę.Bo rozwód w rodzinie niestety
              pozostawia niezatarty ślad.



              > przez macoszki "ono nie lubi jej
              > > wiec ja jestem tą lepszą;

              > Mówiąc szczerze nie spotkałam się nigdy z postawą, gdy to macocha stawia się
              > wobec matki dziecka w pozycji osoby lepszej dla dziecka.
              > Nigdy, żadna macocha nie zastąpi dziecku matki i to jest oczywiste.

              M-m-m najtrudniej nam samym jest przyznac sie przed lustrem do wad
              osobistych.To wyjątkowo trudna sztuka ,ja myślę ze to co napisałam potrafią
              zrozumiec te macoszki, które mają odwagę przeznać sie przed samą sobą "wydaje
              mi się że jestem od NIEJ ładniejsza, mądrzejsza, gospodarniejsza i inne takie;P"
              i znów mylisz pojęcia bo nie ma to nic wspólnego z zastępowaniem matki.Bo
              faktycznie nikt matki dziecku nie zastąpi (chociaż to też slogan-bo są matki np
              alkoholiczki gdzie matki te trzeba wrżcz odseparowywać od dzieci by ich nie
              krzywdziły).
              Faktem jest że kazdy z nas ma jednak swoją "ciemną stronę" i ja i Ty i wiele
              innych macoch .

              W psychologi występuje termin "wypierania".

              Mówisz że "nie spotkałam się nigdy z postawą, gdy to macocha stawia się
              wobec matki dziecka w pozycji osoby lepszej dla dziecka "
              i
              "nie wiem, czy poczucie żalu, gniewu, indetyfikacji tylko z jednym rodzicem to
              naturalne zjawisko".

              A ja mam pytanie:
              1."Czy to że Ty się nie spotkałaś?Albo że nie zauważyłaś" jest tożsame z tym że
              tego nie ma?
              2.Czy to że nie uznajesz poczucia żalu,gniewu,za naturalne zjawiska znaczy ze
              takimi nie są?


              a moze jestes osobą której przez całe życie wmawiano że "poczucie krzywdy,
              gniewu, buntu jest złą emocją i że nie powinnaś jej czuć.
              Może wmówiono Ci to skutecznie.
              Wyobraź sobie jednak inną sytuację.Gdzie gniew, żal,radość troska leżą obok
              siebie, bo są to równorzędne uczucia dotykajace każdego z nas.I ty też masz
              prawo czuć żal ,gniew i nie znaczy to że jesteś przez to "gorszym człowiekiem".
              Na pewno gniew można okazywać w negatywny sposób np krzykiem ale można tez
              sprawić by stał się konstruktywnym.moze np pomóc podjąc trudniejszą decyzję-
              przeciwstawić sie wykorzystywaniu przez innych.


              itd itp


              • karolinka251 Re: potrzebuję rady 14.11.06, 10:06
                no to lecę dziś do bilioteki i postaram się coś znaleźć. masz rację potrzebuję
                fachowej wiedzy. mam nadzieję że będzie dobrze.
                • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 10:53
                  jeśli dziewczę wchodzi w wiek lat "nastu" to tak dodatkowo polecam książkę (z
                  tym ze nie pamietam na teraz autorki-"coś na P") ale nosi ona tytuł"Ocalić
                  Ofelię" .

                  Mówi ona o tym z czym spotykają się nastoletnie dziewczyny wchodzące w wiek
                  dojrzewania z jakimi problememi przychodzi im borykac sie we współczesnym
                  świecie który tak gwałtownie ruszył do przodu, a z nim fala sexualizmu gdzie
                  juz nastolatki spychane są do roli "mięsa" i o tym co one czują w związku z tym.

                  Co czuje np dziewczyna której rodzice rozwodza sie, chłopcy z klasy mlaszczą
                  ostentacyjnie patrzac na jej wiekszy od koleżanek biust,zdemoralizowane
                  koleżanki namawiaja na szybkie podjecie współżycia, bo one juz to zrobiły
                  itd,itp.Omawiane sa tez takie problemy i podłoże ich wystepowania we
                  współczesnym świecie jak bulimia i anoreksja itd itp

                  Ta ksiązka uzmysławia jak delikatnym i pięknym kwiatem jest nastoletnia
                  wchodzaca w życie mała kobietka a przedewszystkim jak BEZBRONNYM jest
                  stworzeniem.
                  Pozwala tez skonfrontować się z własnym dorastaniem.Spojrzeć na samą siebie
                  inaczej.
                  Polecam wszystkim macochą mającą córy i pasierbice.A przedewszystkim tym
                  wszystkim które ostatnio w listopadowe depresyjne wieczory skarżą sie na swoich
                  panówwink
                  Polecam im chwilkę refleksji przy tej książce.
                  • glonik Re: potrzebuję rady 15.11.06, 17:49
                    reksia napisała:
                    > jeśli dziewczę wchodzi w wiek lat "nastu" to tak dodatkowo polecam książkę (z
                    > tym ze nie pamietam na teraz autorki-"coś na P") ale nosi ona tytuł"Ocalić
                    > Ofelię" .


                    To Mary Pipher. Jest także autorką innej książki: "Bezpieczny dom".
                    • karolinka251 Re: potrzebuję rady 15.11.06, 19:51
                      dzięki glonikusmile
              • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 10:38
                Bo rozwód w rodzinie niestety
                > pozostawia niezatarty ślad.


                Nie zgadzam się absolutnie i piszę to z całkowitą odpowiedzialnością jako
                dziecko ludzi rozwiedzionych. To jest do zataracia przy odpowiedniej
                psychoterapii.


                odwagę przeznać sie przed samą sobą "wydaje
                > mi się że jestem od NIEJ ładniejsza, mądrzejsza, gospodarniejsza i inne
                takie;P
                > "
                > i znów mylisz pojęcia bo nie ma to nic wspólnego z zastępowaniem matki.Bo
                > faktycznie nikt matki dziecku nie zastąpi (chociaż to też slogan-bo są matki
                np
                >
                > alkoholiczki gdzie matki te trzeba wrżcz odseparowywać od dzieci by ich nie
                > krzywdziły).



                Nikt dziecku matki nie zastapi, tzn., że jeżeli matka biologiczna nie będzie go
                kochała jak powinna matka, to żadna inna kobieta nie da z siebie tyle co matka.
                Jest to funckcja absolutnie niezastępowalna.
                Dzieci odseparowane od matek-alkoholiczek tracą nie tylko dlatego, że matki te
                są nałogowcami, ale też dlatego, że nie ma innej kobiety, która by w roli owej
                matki wystąpiła.


                a moze jestes osobą której przez całe życie wmawiano że "poczucie krzywdy,
                > gniewu, buntu jest złą emocją i że nie powinnaś jej czuć.
                > Może wmówiono Ci to skutecznie.


                Póki co to jesteś jedyną osobą, która próbuje mi cokolwiek wmówić, ale ja
                odporna jestem.


                Wyobraź sobie jednak inną sytuację.Gdzie gniew, żal,radość troska leżą obok
                > siebie, bo są to równorzędne uczucia dotykajace każdego z nas.I ty też masz
                > prawo czuć żal ,gniew i nie znaczy to że jesteś przez to "gorszym
                człowiekiem".
                > Na pewno gniew można okazywać w negatywny sposób np krzykiem ale można tez
                > sprawić by stał się konstruktywnym.moze np pomóc podjąc trudniejszą decyzję-
                > przeciwstawić sie wykorzystywaniu przez innych.
                >


                Takich oczywistości, Reksiu, nie musisz mi wykładać kawa na ławę, bo tego typu
                nauki sa dobre dla dorastających panien, a nie dla całkiem dawno dorosłych osób.
                • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 11:00
                  m-m-m nie jest to prawdą , ale jeśli poczujesz sie lepiej to napiszę krótko

                  napisałaś:
                  > Póki co to jesteś jedyną osobą, która próbuje mi cokolwiek wmówić, ale ja
                  > odporna jestem.

                  M-m-m to że ja próbuje Ci coś wmówić to Twoja opinia, a nie fakt.
                  • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 11:35
                    Sposób Twojej wypowiedzi jest ex cathedra Reksiu, więc nie dziw się, że mnie to
                    wkurza, bo piszesz o oczywistościach.
                    Komu jak komu, ale akurat mnie nie musisz tłumaczyć czym jest rozwód rodziców.
                • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 11:30
                  m-m-m napisała:

                  >Nikt dziecku matki nie zastapi, tzn., że jeżeli matka biologiczna nie będzie
                  >go
                  >kochała jak powinna matka, to żadna inna kobieta nie da z siebie tyle co matka.
                  >Jest to funckcja absolutnie niezastępowalna.


                  M-m-m zdarzają sie przecudowne matki adopcyjne z tak silnym instynktem
                  macierzyńskim,że potrafią wspaniale wychować i stworzyć wspaniałe warunki dla
                  dziecka
                  i zdarzają sie naturalne, tak niezaradne i leniwe czy też egiostyczne, że
                  potrafią wręcz spaskudzić życie własnemu dziecku.Przy czym nigdy w zyciu nawet
                  tego nie zauważą i nie wezmą za to odpowiedzialności.



                  > Takich oczywistości, Reksiu, nie musisz mi wykładać kawa na ławę, bo tego
                  >typu
                  > nauki sa dobre dla dorastających panien, a nie dla całkiem dawno dorosłych
                  >osób


                  Nie ubliżaj mi proszę, bo tego nie lubię.
                  Możliwe że przykład który przytoczyłam był trywialny, ale chodziło mi o
                  przekazanie ogólniejszej myśli.
                  1.Nie mam ambicji by Tobie personalnie wykładać "kawę na ławę".Nie znam
                  Cię ,jesteś obcą mi osobą.
                  2.Ja też jestem dorosłą osobą, a zdarza mi się że uczę się czegoś od mego 8
                  letniego synka.Nie uważam by mi to w czymkolwiek ujmowało.
                  Natomiast drażni mnie to, że starasz się mnie obrazić określając moją osobę
                  jako sypiącą "nauki dla dorastających panien, a nie dla całkiem dawno dorosłych
                  osób".
                  Bo ja wyraziłam MÓJ POGLĄD na powyższy post.Bo o to chodzi na
                  forum .Skonfrontowanie róznych poglądów.

                  Być moze podałam banalny przykład ale piszę w trakcie pracy ,nie mam wiec
                  szczególnie czasu by wypieszczać każdy ze szczegółów mej wypowiedzi .Po prostu
                  wpadłam tu żeby sobie pogadać.

                  Skoro jednak jak piszesz jesteś dzieckiem z rozwiedzionej rodziny a rozwód moze
                  nie zostawiać śladów to ...hmmm...skonfrontuj swoją teorię z którymś z dobrych
                  psychologów.

                  UPS!była bym złośliwa więc zmykam i życzę miłego dnia;P
                  • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 11:41
                    Skoro jednak jak piszesz jesteś dzieckiem z rozwiedzionej rodziny a rozwód moze
                    nie zostawiać śladów to ...hmmm...skonfrontuj swoją teorię z którymś z dobrych
                    psychologów.


                    Psychoterapią można skutki zatrzeć. Tak napisałam wyżej.



                    Natomiast drażni mnie to, że starasz się mnie obrazić określając moją osobę
                    > jako sypiącą "nauki dla dorastających panien, a nie dla całkiem dawno
                    dorosłych
                    >
                    > osób".
                    > Bo ja wyraziłam MÓJ POGLĄD na powyższy post.Bo o to chodzi na
                    > forum .Skonfrontowanie róznych poglądów.


                    A mnie drażni autorytarny sposób Twojej wypowiedzi. Swój pogląd przedstawiłaś
                    jako nie podlegający dyskusji, bo Ty wiesz lepiej, a ja mylę pojęcia.
                    • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 12:55
                      m-m-m zaczynam to lubiećsmile
                      napisałaś:

                      >Nie wiem, czy poczucie żalu, gniewu, indetyfikacji tylko z jednym rodzicem to
                      >naturalne zjawisko.
                      >To wynik takich a nie innych okoliczności, przykrych dla dziecka, ale na pewno
                      >nic w tym nie ma naturalnego i oczywistego.

                      W tej wypowiedzi podkresliłaś że gniew, żal itd nie są naturalnym zjawiskiem a
                      co za tym idzie naturalnymi odczuciami dziecka po rozwodzie.Poszło nam o
                      określenie NATURALNE.
                      Według wszelkiej wiedzy jaką posiadam i doświadczeń moich własnych jest to jak
                      najbardziej naturalne zjawisko.Stąd wynikło moje zdecydowane podkreślenie faktu
                      że mój pogląd jest taki, a nie inny.Nie sądze by był to autorytatywny sposób
                      wypowiedzi.
                      Po prostu mopja wiedza w tej dziedzinie każe mi nazywać "odczuwanie przez
                      dzieci, których rodzice się rozwodzą lub są świeżo po rozwodzie, gniewu,bólu
                      czy żalu, NATURALNYMI UCZUCIAMI.
                      Naturalnymi, czyli takimi które występują w takim momencie.Nienaturalnym moim
                      zdaniem było by np. gdyby dziecko zaczeło w związku z taką sytuacją odczuwać
                      np.podniecenie czy rozkosz.
                      Stąd ten mój nacisk na termin "naturalnymi"


                      a jesli chodzi o psychoterapię to faktycznie pomaga i moim zdaniem jest często
                      wręcz niezbędna ...ale psychoterapia pomaga, ale nie da się nic zatrzeć można
                      złagodzić negatywne skutki rozwodu do maxymalnych granic, ale nie wydrzesz z
                      człowieka jego przeszłości ( przeszłość ukształtowała daną jednostkę wpłynęła
                      na nią na jej kształt-czy chcemy tego czy nie)

                      ..ale masz rację
                      każdy pogląd podlega dyskusji
                      • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 13:26
                        ale nie wydrzesz z
                        > człowieka jego przeszłości


                        Celem psychoterapii nie jest wydzieranie z człowieka jego przeszłości, a
                        pokazanie przyczyn takich, a nie innych wyborów w życiu zdeterminowanych przez
                        ową przeszłość. Celem jest też pogodzenie się z tą przszłością jakakolwiek by
                        ona nie była oraz zdanie sobie sprawy z tego, że nie ma innej drogi jak
                        wybaczenie rodzicom.
                        Moim zdaniem, każde dziecko rozwiedzionych rodziców powinno taką psychoterpię
                        przejść.
                        • reksia Re: potrzebuję rady 14.11.06, 14:46
                          m-m-m napisała:

                          > ale nie wydrzesz z
                          > > człowieka jego przeszłości
                          >
                          >
                          > Celem psychoterapii nie jest wydzieranie z człowieka jego przeszłości, a
                          > pokazanie przyczyn takich, a nie innych wyborów w życiu zdeterminowanych
                          przez
                          > ową przeszłość. Celem jest też pogodzenie się z tą przszłością jakakolwiek by
                          > ona nie była oraz zdanie sobie sprawy z tego, że nie ma innej drogi jak
                          > wybaczenie rodzicom.
                          > Moim zdaniem, każde dziecko rozwiedzionych rodziców powinno taką psychoterpię
                          > przejść.


                          m-m-m a ja pisząc :

                          a jesli chodzi o psychoterapię to faktycznie pomaga i moim zdaniem jest często
                          wręcz niezbędna ...ale psychoterapia pomaga, ale nie da się nic zatrzeć można
                          złagodzić negatywne skutki rozwodu do maxymalnych granic, ale nie wydrzesz z
                          człowieka jego przeszłości ( przeszłość ukształtowała daną jednostkę wpłynęła
                          na nią na jej kształt-czy chcemy tego czy nie)

                          A niby co ja napisałam?


                          Wyrwałaś dwa zdania z całości wypowiedzi ( " ale nie wydrzesz z
                          człowieka jego przeszłości") i przekręciłaś znaczenie całości wypowiedzi

                          Ja nie napisałam ani słowa o tym, że celem psychoterapi jest "wydzieranie z
                          człowieka jego przeszłości".

                          Sama sobie odpowiedz na pytanie dlaczego tak usilnie przekręcasz moją wypowiedź?


                          Sorry ,ale tym razem to co robisz jest żałosne.



                          • m-m-m Re: potrzebuję rady 14.11.06, 17:51
                            Reksiu, sama jesteś żałosna, jeśli różnicy nie widzisz.
                            Nie chce mi się z Tobą gadać, bo Ty jesteś teoretyk, a ja praktyk.
                            Ja patrzę na wszystko z perspektywy doświadczeń, a Ty z punktu widzenia
                            klasyfikacji jaką znalazłaś w książce.
    • braktalentu Na pocieszenie 14.11.06, 09:44
      Nasza Młoda (wówczas lat 12) mówiła to samo. "Dzieci się drą i śmierdzą!".
      Teraz mówi: "Nie znoszę dzieci, ale "Jaś" to nie dziecko, "Jaś" to MÓJ BRAT!

      Ze wstydem przyznam, że do czasu pojawienia się Brata Młodej, też uważałam, że
      dzieci się drą i śmierdzą-smile))
    • maja234 Re: potrzebuję rady 15.11.06, 21:44
      Witaj,
      Mój partner ma dwie córki (19 i 11 lat). Rk temu urodziła nam się córeczka.
      swego zasu też słyszałam od tej młodszej, że jak bedziemy mieć dziecko, to ona
      będzie kopciuchem, bo tak mówi jej mama i siostra. Z chwila gdy dowiedziała
      się, że jestem w ciąży, a powiedzieliśmy jej dopiero jak już było widać była
      zadowolona, w pewien sposóbnawet trochę zawstydzona. Pamiętam, że przez pewien
      okres czasu jak przychodziła do nas, to celowo zostawiałam na wierzchu jakieś
      gazety, poradniki dla młodych mam. Żeby jej powiedziec o fakcie, że będzie
      miała rodzeństwo, wykorzystaliśmy nagrania na kasecie i pokazaliśmy, gdzie
      wszystko jest. Do końca ukrywaliśmy przed nią co to będzie, miał to byc pewien
      rodzaj niespodzianki. Mieliśmy bardzo duż czasu, aby przygotować ją, że będzie
      miała rodzeństwo. Brała udział w kupowaniu wyprawki, mebelków do pokoiku,
      bardzo to przeżywała, zadawała mnóstwo pytań i przestała mysleć o tym, że
      będzie niechciana i niekochana. Duzo poza tym z nią rozmawialiśmy, jak to
      będzie jak pojawi się dzidzia i non stop tata zapewniał o swoim uczuciu.
      Jak przyjechałam ze szpitala to się przed nią schowałam z córą, ona siedziała z
      tatą i oglądała telewizję i nagle wyszłam z córką. Była zachwycona - i tak jest
      do dziś. Na dzień dobry zrobiliśmy jej prezent od nowej siostrzyczki.
      Nie martw się wszystko będzie dobrze i nie przejmuj się, że dziecko jest tak
      buntowane głupia kobieta ie wie jaką krzywdę wyrządza dziecku. Tylko od Was
      zależy, żeby udowodnić dziecku, że to co mama mówi o przyszłym nowym
      rodzeństwie jest wielką nieprawdą. Sama się szybko o tym przekona.
      • karolinka251 Re: potrzebuję rady 15.11.06, 23:37
        maja234 napisała:

        > Witaj,
        > Mój partner ma dwie córki (19 i 11 lat). Rk temu urodziła nam się córeczka.
        > swego zasu też słyszałam od tej młodszej, że jak bedziemy mieć dziecko, to
        ona
        > będzie kopciuchem, bo tak mówi jej mama i siostra. Z chwila gdy dowiedziała
        > się, że jestem w ciąży, a powiedzieliśmy jej dopiero jak już było widać była
        > zadowolona, w pewien sposóbnawet trochę zawstydzona. Pamiętam, że przez
        pewien
        > okres czasu jak przychodziła do nas, to celowo zostawiałam na wierzchu jakieś
        > gazety, poradniki dla młodych mam. Żeby jej powiedziec o fakcie, że będzie
        > miała rodzeństwo, wykorzystaliśmy nagrania na kasecie i pokazaliśmy, gdzie
        > wszystko jest. Do końca ukrywaliśmy przed nią co to będzie, miał to byc
        pewien
        > rodzaj niespodzianki. Mieliśmy bardzo duż czasu, aby przygotować ją, że
        będzie
        > miała rodzeństwo. Brała udział w kupowaniu wyprawki, mebelków do pokoiku,
        > bardzo to przeżywała, zadawała mnóstwo pytań i przestała mysleć o tym, że
        > będzie niechciana i niekochana. Duzo poza tym z nią rozmawialiśmy, jak to
        > będzie jak pojawi się dzidzia i non stop tata zapewniał o swoim uczuciu.
        > Jak przyjechałam ze szpitala to się przed nią schowałam z córą, ona siedziała
        z
        >
        > tatą i oglądała telewizję i nagle wyszłam z córką. Była zachwycona - i tak
        jest
        >
        > do dziś. Na dzień dobry zrobiliśmy jej prezent od nowej siostrzyczki.
        > Nie martw się wszystko będzie dobrze i nie przejmuj się, że dziecko jest tak
        > buntowane głupia kobieta ie wie jaką krzywdę wyrządza dziecku. Tylko od Was
        > zależy, żeby udowodnić dziecku, że to co mama mówi o przyszłym nowym
        > rodzeństwie jest wielką nieprawdą. Sama się szybko o tym przekona.

        dziękuję Ci bardzo Maja to mnie jako podtrzymuje na duchu. A możesz mi napisać
        jak to powiedzieliscie małej?i jaki prezent jej daliscie od siostrzyczki? jesli
        nie chcesz pisac tu to odezwij się na priva.
        jeszcze raz dzięki za ten powiew optymizmu
        • maja234 Re: potrzebuję rady 16.11.06, 08:19
          witaj,
          tak jak napisałam, powiedzieliśmy jej o tym jak już było po mnie widać - to
          chyba były święta, po prostu pokazaliśmy jej kasetę i powiedzieliśmy, że to jej
          przyszły braciszek lub siostrzyczka. pokazaliśmy gdzie są nóżki, gdzie rączki,
          buźka. Mała była bardzo podekscytowana. Potem doszły mnie słuchy od ex, że
          psujemy i gorszymy jej dziecko pokazując ciążę. Pozwalaliśmy, żeby brała z nami
          udział w wybieraniu imienia dla dziecka. Była bardzo dumna i wiedziała, że to
          wszystko co mówiła dotąd jej mama jest wielką nieprawdą. W prezencie dostała
          jakąś książkę i maskotkę.
          Życzę powodzenia i głowa do góry. Mój partner też miał wielkie obawy odnośnie
          reakcji córek, tej starszej praktycznie w ogóle nie powiedział i jakoś też to
          przełknęła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka