kicia031
04.12.06, 09:38
Bylismy u terapeutki w sobote. Powiem wam, ze nie mam zdania – to dopiero
początek, rozmawialiśmy o rożnych rzeczach, ale tak wstępnie i nie dotarliśmy
nawet do naszych prawdziwych problemow, przynajmniej tak jak ja je widze. No
ale terapeutka zapytala chłopa, czego on oczekuje po terapii, a on
powiedział, ze przyszedł, bo mi zależało. Wtedy pani go uświadomiła, ze jeśli
on nie będzie chcial i wierzyl w sens terapii, to nie ma co przychodzic, bo
nic z tego nie będzie i stracimy tylko czas (i pieniadze).
No i mamy się zastanowic, czy chcemy dalej chodzic.
Z ciekawszych rzeczy, przekonalam się, ze chlop nie pamieta naszego
pierwszego spotkania, a właściwie myli pierwsze z drugim. Faceci…