kati27
20.02.07, 15:33
Witam, jestem nowa na tym forum więc w razie czego proszę o wyrozumiałość...
Sytuacja mnie przerosła. Z moim NM jesteśmy już ponad 3 lata, od roku nie jest
on w stanie płacić alimentów. Od tego czasu oczywiście wszystko jest na mojej
głowie. To, że tak jest nie jest problemem, ciężko bo ciężko ale daję radę. Z
uwagi na niepłacenie alimentów mój NM jest na każde "zawołanie" eks, jeśli
chodzi o branie dzieci do naszego domu - całe wakacje, całe ferie, święta i
wszelkie inne sytuacje. Ja pracuję w domu i czasami jest mi ciężko, ale są
wyższe priorytety. Eks zarabia b. dobrze, dzieciom nic nie brakuje, generalnie
jak przynajmniej raz w tygodniu nie ma nowej zabawki, bądź ubrania to jest
krzywda ale to tak na marginesie. Kilka tygodni temu wpadła ona na następujący
pomysł - skoro nie ma w najbliższym czasie szans na spłatę tych zaległości
(mimo, iż ustalone było, że kiedy tylko NM znajdzie pracę bierzemy kredyt i ją
spłacamy) ona chce w rozliczeniu... nasze meble. Ponieważ i tak mój NM z eks
się nie dogadali ona złożyła sprawę do komornika.
Może nie powinnam, ani poruszać tego tematu ani się nim przejmować ale ciężko
mi z tym wszystkim. Mamy trochę zaległości i długów, teraz jakiś komornik
(okropne) - powoli nie wiem jak sobie z tym radzić. Eks z jednej strony
potrafi bez problemu "podrzucić" dzieci na kilka tygodnia z drugiej strony,
wiedząc w jakiej jesteśmy sytuacji i samej nie mając żadnych problemów
finansowych, żadać natychmiastowej spłaty zaległości.
Jeżeli chodzi o mojego NM nie jest on typem pasożyta - przez wiele lat
prowadził on dochodową dział. gosp. jednak po rozstaniu z eks i z dziećmi
stracił chęć do czegokolwiek. Teraz próbuje wrócić na rynek pracy, ale nie
jest to łatwe.
A może to ze mną coś jest nie tak???