Dodaj do ulubionych

coś drgnęło :)

05.04.07, 21:50
zrobiło się u nas bardzo przyjemnie, chwilo trwaj wiecznie!
po raz pierwszy odczuwam spokój, obecność pasierbicy zupełnie jest przeze
mnie zupełnie nieodczuwalna ( a miałam z tym spore problemy).Ona oczywiście
Święta spędza z nami, teraz są ferie. A w mojej psychice coś drgnęło,
odczuwam radość, której już dawno we mnie nie było. Niby wszyscy robią to
samo co zawsze, na pozór żadnych zmian,a mi się chce tańczyćsmile ( oczywiście
zero alkoholu, w końcu to Wielki Post wink I mały szczególik - pewnie będziecie
się śmiać, ale ostatnio... zrównały nam się z pasierbicą okresy, mamy tak
samo, czyżby to miało jakieś znaczenie...
Piszę, bo pewnie niedługo wszystko wróci do normy, zaczną się zgrzyty i wtedy
sobie poczytam ku pokrzepieniu smile
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego na Święta !
Obserwuj wątek
    • jayin Re: coś drgnęło :) 06.04.07, 18:58
      ywwy napisała:

      > zrobiło się u nas bardzo przyjemnie, chwilo trwaj wiecznie!

      "W życiu piękne są tylko chwile..." smile
      Fajnie, że przed świętami masz nastroj taki dobry. I że się uklada przyjemnie. Oby jak najdłużej i jak najczęściej. Człowiek zupelnie inaczej wtedy patrzy na swiat i problemy, ktore do tej pory wydawaly się tragiczne - okazuja sie malo wazne i łatwe do rozwiązania, albo i zignorowania.


      > Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego na Święta !

      Również wink

      J.
    • triss_m7 Re: coś drgnęło :) 10.04.07, 10:33
      Milo czytac "zrobiło się u nas bardzo przyjemnie, chwilo trwaj wiecznie!", "w
      mojej psychice coś drgnęło, odczuwam radość, której już dawno we mnie nie
      było" "Niby wszyscy robią to samo co zawsze, na pozór żadnych zmian,a mi się
      chce tańczyćsmile"
      Mam nadzieje, ze ten stan nadal Ci sie utrzymuje smile W kazdym razie zycze Ci
      tego.
      Trosze to nawet zazdroszcze bo niestety u nas ciezko ostatnio sad Zaczynam miec
      powaznie dosc kaprysow i bezczelnych zachowan pietnastoletniej pasierbicy. Mam
      tylko nadzieje, ze szybko to minie bo byla na prawde fajna dziewuszka. Ech,
      zycie...
      Pozdrawiam!
      • ywwy Re: ech, życie :) 10.04.07, 13:07
        Święta upłynęły mi przyjemnie ( myślę, że nam wszystkim ), choć pogoda była
        nieciekawa - a myslałam, że dopisze także. Młoda w sumie nie jest
        taka "straszna", ot, dzieciak jeszcze i tyle. Nawet sobie myślę, że jej jest
        niewesoło, bo np.lubi wspominać swoje tradycje z domu rodziców np. tatusiu, u
        nas nigdy nie było mazurków na wielkanocnym stole, itp. kiedyś mnie to
        normalnie drażniło, a teraz, że biedne dziecko sad i co ona teraz ma - tata z
        nową żoną i dzieckiem, mama też , wszystko im się rozleciało, nie ma stołu i w
        sumie nie ma rodziny przy stole tylko macocha i ojczym!Ojej, aż mi się smutno
        zrobiło...
        Triss, myślę, że czas robi swoje i najważniejsze, co mi tu dziewczyny kiedyś
        pisały- rodzona córka- nastolatka też daje popalić! Ja się moją pasierbicą nie
        przejmuje, od tego jest M np. ostatnio sobie kupiła eleganckie buciki ( kupa
        kasy) i dopiero potem stwierdziła, że do niczego jej nie pasują , więc w ogóle
        ich nie nosi ( a M jej przecież nie kupi nowych ciuchów) na Wielkanoc chodziła
        w tramkach, ale to nie moja sprawa, na szczęście!
        Pozdrawiam !
        • morskie_oko Re: ech, życie :) 10.04.07, 15:40
          Jak to się miło czyta, jak się dobrze układa. Gratuluję! A u nas było całkiem
          fajnie do świąt - z dziećmi przygotowywałam dom i wypieki, w sobotę poszliśmy
          ze święconką. Młody pożyczył sobie z mamą najlepsze życzenia i buziaki
          świąteczne. A w niedzielę... na obiedzie świątecznym była siostra męża z
          rodziną i wiecie co powiedział jej syn do młodego (syna mojego męża)? Że jego
          mama jest wyrodną matką, która go nie kocha i wolała sobie wyjechać za granicę,
          a jego podrzuciła (!!!) obcej babie (czyli mnie). Młody zaniósł się płaczem,
          próbowaliśmy go uspokoić, wytłumaczyć. Mąż rozmawiał z siostrą, bo jak sądzimy
          jej syn sam tego nie wymyślił, pokłócili się i tyle z tego było. No i ogólnie
          reszta świąt była zepsuta dokumentnie sad((
          • triss_m7 Re: ech, życie :) 10.04.07, 16:05
            Ech...,
            Czasami to juz nie wiem o co chodzi.
            Zawsze staralam sie ja zrozumiec ...teraz juz nie wiem jak i czym to tlumaczyc.
            No nic, duuuzy dyztans i omijanie problemu wydaje sie najlepszym wyjsciem.
            Pozdrawiam Was!
            • luna67 Re: ech, życie :) 10.04.07, 16:13
              triss_m7 nie przejmuj sie pasierbica, moja wlasna corka ma takie muchy w nosie
              ze hej, nic tylko przeczekac zle humorki, ktore kazdy ma od czasu do czasusmile
              • triss_m7 Re: ech, życie :) 10.04.07, 17:20
                Dzieki Luna!
                Przeczekanie to chyba zloty srodek. Nic wiecej zrobic nie moge.
                Pozdrawiam!
          • ywwy Re: ech, życie :) 10.04.07, 20:27
            szkoda mi młodego, niektórzy ludzie to jednak ... taborety !
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka