Dodaj do ulubionych

Iść czy nie iść

24.09.07, 13:18
Cześć dziewczynki. Moja sprawę po krótce już znacie. Właśnie
niedawno pojawił sie kolejny problem. Dostaliśmy zaproszenie na
wesele. Bliska rodzina Mojego i eksi. No i nasuwają nam sie
wątpliwości czy iść i się TAM spotkać - zreszta po raz pierwszy - bo
unikamy sie jak na razie. Córka namawia nas żebyśmy szli że ucieczka
to nie jest wyjście, syn jest przeciwny temu stwierdza że ona jest
zdolna do wszystkiego i jeszcze bedzie jakas afera na weselu...Gdyby
nie alkohol to poszlibysmy bez problemu, ale jezeli ona sie napije(
a jak juz pisałam w moim poprzednim wątku jest alkoholiczką) to
naprawde moze narobic duzo wstydu i zepsuc wesele, moze np zacząc
skakac do Mojego, albo sie wykłócać - bo oni rozstali sie w bardzo
niemiłej aatmosferze.
Z drugiej strony i tak kiedys bedziemy sie musieli spotkac np jak
bedzie wesele któregoś z ich dzieci..
Sama nie wiem co mamy robic a w tym tyg musimy dać odpowiedź.
Jak Wy byście zrobiły? Chciałabym poznac Wasze zdanie
Obserwuj wątek
    • barbara001 Re: Iść czy nie iść 24.09.07, 14:28
      Iść. Jak eks zacznie się nieładnie zachowywać to tylko sobie narobi
      wstydu, a Wy zawsze możecie przeprosić panstwa młodych i wrócić do
      domu. No chyba nie będziecie się ukrywali całe zycie?
    • lilith76 Re: Iść czy nie iść 24.09.07, 14:43
      My na szczęście mamy eks ok.
      A też na początku września byliśmy na weselu wspólnych znajomych i jakoś przeszło. Eks jeszcze poprosiła nas abyśmy ją podwieźli do USC, razem z Małą (potem odwieźliśmy dziecko do babci). Śmiałam się, że M zajechał z dwoma swoimi kobietami, byłą i aktualną. Na weselu każde z nas bawiło się w innym gronie, raz czy dawa eks podeszła i zapytała jak się bawimy, czy wyciągnęła do tańca. A nie sądzę, żeby żywiła do nas wielką sympatię.

      U was może być nieciekawie. Idźcie, a jeśli eks zacznie robić się nieprzyjemna, pożegnajcie się i wróćcie do domu. To ona wyda publicznie świadectwo o sobie.
    • anka26.07 Re: Iść czy nie iść 24.09.07, 15:16
      Uwazam ze powinniscie pojsc.Przeciez wczesniej czy pozniej i tak sie bedziecie musieli spotkac,Jezeli chodzi o alkoholizm to nie koniecznie musi zrobic awanture.Jezeli juz do tego dojdzie to tylko sobie narobi obciachu a Wy jak byscie zle sie poczuli to zawsze mozecie podziekowac za zabawe i wyjsc.
    • frutka1 Re: Iść czy nie iść 24.09.07, 15:18
      Używasz argumentów bardzo podobnych do Mojego, gdybysmy nie poszli
      to nie uważałby tego za ucieczke tylko za wygraną rozsądku. On
      uważa, że to jest bardzo ważny dzień w ich życiu, który mimo
      wszystko mozemy wspólnie mlodym zepsuć.
      Z drugiej strony za ponad rok najprawdopodobniej odbedzie sie slub
      syna..i co wtedy?? Brakuje mi wyobraźni. A tak to wiedzielibysmy
      czego możemy się spodziewać.
      Odnośnie alkoholu u ex to wydaje mi sie ze mlodzi cos tam wiedzą ale
      nie wszystko. Ona nie pije codziennie a jak pije to tylko w domu i
      posiada umiejetnosc doskonałego maskowania się.
      • chalsia Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 12:14
        > nie wszystko. Ona nie pije codziennie a jak pije to tylko w domu i
        > posiada umiejetnosc doskonałego maskowania się.

        myślę, że skoro nie pija codziennie, robi to tylko w domu i tak się
        swietnie maskuje, to znaczy, ze jej zależy, by nikt sie nie
        dowiedział - ergo na weselu będzie się zachowywac wzorcowo tzn. nie
        upije się, co do reszty zachowań - trudno powiedzieć.
    • dyderko Re: Iść czy nie iść 24.09.07, 15:22
      Zgadzam się z Burzą, poradzić się gospodarzy to najlepsze wyjście.
      Jak się uprą że chcą Was i ją gościć to rzeczywiście pozostaje Wam
      okazać klasę i wyjść jakby Exia jej nie okazała. Oni rzeczywiście
      naciskani o różne decyzje z wielu stron mogli zbagatelizować problem.
      • cleopa Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 10:26
        Gospodarze zaprosili wiec po kija jeszcze z nimi rozmawiac na ten
        temat??
        Skoro was zapraszaja to iśc ja np nie widze powodu żeby unikac
        rodzinnych czy innych uroczystosci tylko dlatego że jestem 2-gą
        zoną. jak sie exsi nie podoba to niech sama rezydnuje a jak narobi
        wstydu to tylko sobie..
        • roksanaa22 znam ten temat......... 25.09.07, 11:45
          Zona mojego taty obiecywała ,żo przyjdzie na mój ślub.W przeddzien
          ślubu okazało się,że siostra jest chora i ona nie może(kościół 50m
          od ich mieszkania)ok....


          Rok temu był wesele kuzynki.Odważyła się przyjść.I był super!wszyscy
          razem się bawili i żartowali.Moi rodzice (przez przypadek )posadzono
          naprzeciw siebie.Świetnie sie dogadali.
          Moja babcia nawet powiedziała do ojca:
          -no zatańcz z żoną
          -a którą? smile))))

          Macocha teraz żałuję okropnie,że jej u mnie nie było....
          Jej stratasmile
    • anastazjapotocka Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 12:00
      Nie iść.
      Alkocholiczka = chamka.
      A z chamką NIGDY NIC NIE WIADOMO. Z chamstwem NIE WARTO ani walczyć,
      ani go cywilizować. Chamstwo należy bezwzględnie olać.
      Narazisz się na wstyd i skandal, staniesz się mimowolną "atrakcją"
      imprezki. Mało budująca perspektywa.
      No chyba, że lubisz takie klimaty, choć ja stoję na stanowisku, że
      jeśli brak Ci adrenaliny, lepiej skocz na bandżi.
      • megaa Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 21:31
        tak mi sie przypomnialo - BO KAZDY PIJAK TO ZLODZIEJ - komiczne
        anastazjo i pelne absurdu jak niektore komedie z minionej epoki
        (bodajze swietny Bareja)
      • natasza39 Chamstwo:) 25.09.07, 21:40
        anastazjapotocka napisała:

        > Nie iść.
        > Alkocholiczka = chamka.

        Ciekawe czy dotyczy to również facetów alkoholików?
        Np. ex prezydenta Rzeczpospolitej?
        Chyba, ze dotyczy ten problem tylko kobiet-"alkocholiczek"smile

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
    • frutka1 Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 12:58
      Wiecie gdyby nie piła nie byłoby tematu... gdyby rozeszli sie w
      normalnych stosunkach też byloby prościej. Ale ona jest zawistna,
      wredna za wszystkie swoje niepowodzenia obwinia Mojego no i
      oczywiście mnie za rozpad ich związku.I stąd te wątpliwości bo to by
      było ich pierwsze spotkanie od czasu rozwodu i nasze pierwsze od
      czasu jak jestesmy razem. Wewnętrzny głos mówi mi IDŹ ale rozsądek
      się sprzeciwia. No i bardzo mnie martwi jak to bedzie z weselem ich
      syna.....teraz mamy watpliwości a co bedzie potem??? Czemu to
      wszystko jest takie trudne...
      • anastazjapotocka Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 13:38
        Nie wiem, czy dobrze pamiętam, bo czytałam dość nieuważnie... (ta
        reorganizacja firmy!), ale coś mi się wydaje, że pomiędzy Tobą i
        partnerem jest aż 21 lat różnicy.
        To nie jest zdrowa dla Ciebie sytuacja i to z wielu względów.
        Nie znam motywów, jakie Tobą kierowały, kiedy zdecydowałaś się na
        tak niedobrany związek. Może miałaś toksyczną i głupią matkę, która
        przy pierwszej okazji wykopała Cię z domu? Może miałaś ojca-pijaka i
        w rodzinnym domu atmosfera była nie do zniesienia? Może jesteś z
        jakiegoś bardzo biednego i nieoświeconego domu, gdzie NIKT nie
        ostrzegł Cię przed konsekwencjami takiego związku?
        Bez względu na Twój wiek, dla Ciebie Twój pan to facio w okresie
        andropauzy, zachowujący się typowo dla swojego wieku. Jego żona z
        pewnością jest PO czterdziestce, a więc jest w okresie klimakterium,
        który to okres trwa lat kilkanaście. Ich znajomi są w ICH (nie
        Twoim) wieku, więc działa tu pomiędzy wami wszystkimi najzwyklejszy
        konflikt pokoleń.
        Jak zamierzasz TO WSZYSTKO ZROZUMIEĆ?

        Fizycznie niewykonalne.

        Nie znam Cię.
        Ale na Twoim miejscu szybko ukończyłabym jakieś ciekawe studia,
        nauczyłabym się kilku języków obcych. Podjęłabym pracę zawodową
        dającą mi (jeśli nawet nie olśniewającą pensję) to duże możliwości
        rozwoju i samorealizacji.
        Wasz związek szybko wejdzie w fazę nudy - JAK KAŻDY ZWIĄZEK BEZ
        PRZYSZŁOŚCI. A wtedy przyda Ci się fakt, że będziesz kobietą
        niezależną finansowo, mającą krąg swoich znajomych i świadomą
        własnej wartości.
        Wybacz brutalną szczęrość. Kiedyś taka brutalna szczerość obcej mi
        kobiety skierowała mnie na prawidłową drogę. Do dziś wspominam ją z
        wdzięcznością i sympatią.
        • frutka1 Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 14:12
          Hmm cenie sobie szczerość..ale tak jak pisałaś nie znasz mnie. Mam
          27 lat a Mój 48. Nie chcę sie tutaj tlumaczyć bo to nie o to chodzi.
          Ja jestem już po rozwodzie i toksycznym związku z równolatkiem i
          stąd mój wybór. Nic z tego co mówisz się nie zgadza pochodze z
          kochajacego domu moi rodzice zaakceptowali mój zwiazek i spotykamy
          sie z nimi w miare mozliwosci. Co do zwiazku ze starszym facetem to
          wiekszość osób, meżczyzn w wieku ok 50 traktuje jak starych
          dziadkow. Stereotypy niestety przysłaniaja rzeczywistość. Ja sie po
          prostu czuje szcześliwa, kochana, mam poczucie bezpieczeństwa i
          stabilizacji...czego chciec więcej???
          Jestem po studiach i obecnie prowadzimy razem dość dużą furmę. I
          jestem niezalezna finansowo tak jak i On.
          A problemy jasne ze są nie miedzy nami ale w naszym bliskim
          otoczeniu - dzieci i jego była. Stąd mój wątek odnośnie wesela i jak
          to wszystko pogodzić... w tym wszystkim jedna prawda jest zwiazałam
          sie z facetem z przeszłością i dlatego nie raz bedziemy musiec
          dokonywac wyborów nie zawsze bezbolesnych.
        • nsc23 Re: Iść czy nie iść 25.09.07, 14:12
          Jakiez to glupoty.
          Mam 21 lat. Wiekszosc znajomych moich rodzicow jest po 40 i jakos
          nie ma konfliktu pokolen. Swietnie sie bawie z nimi na imprezach,
          jezdzimy razem na wakacje, nikt nigdy nie widzi problemu w roznicy
          wieku. Dla mnie ten argument jest glupi i niedorzeczny, bo nie w
          wieku jest problem a w dojrzalosci i otwartosci na innych. Moze Ty
          Anastazjo nie wyobrazasz sobie mozliwosci bycia z kims o tyle
          starszym, ja tez siebie w takim zwiazku nie widze, ale nie ma to za
          wiele wspolnego z tematem, bo pytanie nie brzmialo 'czy widzicie
          sens zwiazku, gdzie roznica wieku wynosi 21 lat?' tylko 'jak
          uwazacie, czy powinnam isc na impreze?'.
          Dodatkowo powiedzenie, ze alkoholiczka=chamka jest bardzo duzym
          uproszczeniem i mozliwe, ze nieprawda. Mozna byc alkoholiczka
          niezaleznie od manier, wychowania i pochodzenia.
          Tez mnie dlugo na forum nie bylo, ale wydaje mi sie Anastazjo, ze
          masz jakies magiczne zdolnosci skoro po paru postach potrafisz komus
          powiedziec, ze mial spieprzone dziecinstwo, a jego zwiazek jest bez
          przyszlosci. Ja bym tego nie stwierdzila nawet po kilkutygodniowej
          znajomosci 'w realu'.
          • anastazjapotocka nsc, 26.09.07, 09:23
            jasne, konflikt pokoleń nie istnieje, bo potrafisz dobrze się bawić
            w towarzystwie 40-latków. Argumentacja rzuca na kolana.
            Miałam 21 lat, kiedy wyszłam za 42 letniego pana i znam to z
            autopsji.
            JESTEM DOŚĆ ZAPRACOWANA, WIĘC NIE WYMIENIŁAM wszystkich kataklizmów
            skłaniąjących młode kobiety do związku ze starszym panem. Wiem, jak
            brzmialo pytanie i w drugiej mojej wypowiedzi usosunkowłam się do
            zagadnienia: dlaczego?
            Mój mąż jest 3 lata starszy od męża tamtej pani, ale jego córka jest
            od pani starsza.
            Dla mnie związek tamtej pani z panem około 50-tki to chory związek
            bez przyszłości. Tu działa arytmetyka i biologia.
            Ale to MOJE zdanie.

            Żebyś zrozumiała: jak na imprezę przychodzi młoda kobieta z młodym
            mężem, może ona wydać się nawet miła i sympatyczna paniom w wieku
            dojrzałym z mężami około 50. Ale jak przychodzi nowa właścicielka
            podtatusiałego pana, a sama jest w wieku ich córek - sytuacja robi
            się podbramkowa. Jak jeszcze dodać starzejącą się alkocholiczkę,
            byłą żonę podtatusiałego pana - to zabawa może być ciekawa.


            Nie wiem, czy po przejściach moda kobieta nie upolowała sobie pana z
            andropauzą i firmą, odbierając go starzejącej się alkocholiczce.

            Alkocholik ZAWSZE równa się cham.
            W innym razie jest to człowiek LECZACZY się z choroby alkocholowej.

            To na tyle. Może zrozumiesz.
            • nsc23 Re: nsc, 26.09.07, 09:36
              jasne, konflikt pokoleń nie istnieje, bo potrafisz dobrze się bawić
              > w towarzystwie 40-latków. Argumentacja rzuca na kolana.
              Nie to co Twoja 'tak jest, bo ja tak mysle'. Zauwaz, ze ponizej
              napisalam, ze wiele zalezy od otwartosci na innych, nie tylko od
              wieku. Znam kogos, kto w podobnym zwiazku byl i wszyscy rzucali
              podobne oskarzenia. Nikt nie potrafil zrozumiec, ze dziewczyna po
              prostu i zwyczajnie chce byc z tym facetem. Tak, jak mowilam, nie
              widze siebie w takim zwiazku, ale umiem to zrozumiec i innym nie
              bede wmawiac, ze sa golddiggers czy jakimis patologiami.
              Dla mnie związek tamtej pani z panem około 50-tki to chory związek
              > bez przyszłości. Tu działa arytmetyka i biologia.
              Tylko widzisz, nie dla wszystkich arytmetyka i biologia sa w zyciu
              najwazniejsze. Dla niektorych licza sie przede wszystkim uczucia.
              Nie wiem, czy po przejściach moda kobieta nie upolowała sobie pana z
              > andropauzą i firmą, odbierając go starzejącej się alkocholiczce.
              To przeczytaj post powyzej (frutki) zamiast powatarzac jak papuga
              wyssane z palca domysly.
              Alkocholik ZAWSZE równa się cham.
              > W innym razie jest to człowiek LECZACZY się z choroby alkocholowej
              Dla mnie zawsze pisalo sie alkoHolik, ale moze cos sie zmienilo?
              Poza tym kazdy leczacy sie z choroby alkoholowej byl kiedys
              alkoholikiem, wiec podtrzymuje, ze alkoholik niekoniecznie jest
              chamem. Niestety chyba tego nie zrozumiesz, ale trudno, chyba sobie
              z ta wiadomoscia poradze.
              "Może zrozumiesz.
              Żebyś zrozumiała:"
              Ja rozumiem doskonale, tylko sie nie zgadzam, wiec z laski swojej
              zaakceptuj to i przestan do mnie mowic, jakbym byla idiotka, bo to
              irytuje. Twoja prawda nie jest jedyna sluszna, ja tylko mowie, co na
              dany temat sadze.
              • chalsia Re: nsc, 26.09.07, 10:25
                alkoholik (zawsze myślałam, że dziennikarze są za pan brat z
                ortografią) zawsze pozostaje alkoholikiem. Z choroby alkoholowej
                wyleczyć nie można. Można jedynie zostać niepijącym alkoholikiem.
            • cleopa Re: nsc, 26.09.07, 13:25
              alkoHolik

              anastazju skoro w wieku 40 lat sie przekwita wypada niektorym
              paniom z tego forum iśc i poszukac sobie stosowna trumienke ..

              • anastazjapotocka Clepo, 27.09.07, 18:32
                a co do klimakterium ma trumienka? klimakterium to zwykła rzecz i
                kończy się menopauzą. A menopauza o ile wiem, nie jest śmiertelna.
                Wiem, że ALKOHOLIK.
                Nie chciałam się odróżniać od innych... Też będę walić byki. A co.
    • reksia Re: Iść czy nie iść 26.09.07, 11:30
      frutka 1 ja nie wiem co Ci poradzić , sama też miałabym dylematwink

      ale tak na marginesiesmile coś mi się nasuneło na myśl:siedzi teraz,
      gdzieś tam sobie babka, "jakaś tam kobitka" i nawet nie ma zielonego
      pojęcia, że tu tyle obcych jej kompletnie osób debatuje na temat
      tego czy ona będąc gościem na imprezie weselnej upije się i zrobi
      awanturę, czy nie smile)))))))))))))

      absurd sytuacyjny mnie poruszyłsmile))))))))
      Frucia miłego dnia i podjęcia właściwej decyzji życzęwink
    • cleopa Re: Iść czy nie iść 26.09.07, 13:28
      czyli tylko dlatego ze istnieje eksia mamy rezygnowac z wszelkich
      uroczystosci??
      nasza tylko raz zrobila cyrk i wiecej jest nie zapraszana a my
      nadalsmile
    • frutka1 Re: Iść czy nie iść 27.09.07, 20:11
      Dzięki dziewczynki za miłe słowa.
      Nsc fajnie że mnie rozumiesz mimo wszystko, że nie jesteś w takim
      związku ale to widać że nie wszyscy myślą stereotypowo.
      Reksia jest to absurd sytuacyjny smile)no ale po to chyba są fora żeby
      porozmawiać na jakies tam tematy, ktore zazwyczaj dotyczą nie tylko
      nas ale i bardzo często osób trzecich.. Zastanawiając sie nad tym
      glębiej takie własnie refleksje moza wyciagnąćwink
      Co do tematu to nie podjelismy jeszcze decyzji....ale wczoraj Młoda
      powiedziałam mi, że jej matka ma zamiar iść z jakims menem..hmm to
      chyba bylo by lepsze jakby miała isc sama. Z drugiej strony ona nie
      ma żadnego stałego partnera ( i tu pojawiło sie własnie zderzenie
      rzeczywistosci z oczekiwaniami myslała, że po rozwodzie bedzie
      wybierać w facetach..a tu niestety wielkie nic) stąd juz sie znowu
      boje zeby nie przyprowadziła jakiegoś menela. Chociaż to chyba juz
      tylko jej problem.
      Pozdrawiam cieplutko
      • frutka1 Decyzja podjeta 02.10.07, 12:55
        Dzięki kobitki za pomoc zdecydowaliśmy iść na wesele. Impreza odbywa
        sie w jakims zamku z pokojami hotelowymi dla kazdego z gosci wiec
        jakby była sytuacja podbramkowa to zwiniemy sie po prostu. Napisze
        Wam jak juz bedzie po..ale mimo wszystko boje sie jak cholera.
        pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka