...czyli refleksje pomajówkowe. My też spędziliśmy majówkę z Młodą,
Eks pojechała ze swoim partnerem w góry, a Mała z nami. Majówka ok,
Mała ok, pogoda do d..y, ale ogólny bilans dodatni. Było miło do
czasu ... W poniedziałek odprowadziliśmy Małą do szkoły, a wieczorem
dostaliśmy od Eks "podziękowania": że Mała ma gorączkę, że się nie
opiekowaliśmy, nie dbaliśmy i ogólnie jesteśmy be, itp. itd.
Zaznaczmy, że nic nie zapowiadało nagłej choroby Młodej, w niedzielę
zjadła ze smakiem wielką kolację, w poniedziałek wstała bez
marudzenia do szkoły... a wieczorem dostała temperatury (bywa).
Zwłaszcza, że tego dnia miała zajęcia na basenie. Powiem Wam, że mi
się odechciewa po takich sytuacjach, teraz wypadałoby za każdym
razem kiedy Młoda się przeziębi (a ostatnio leżała dwa tyg. chora)
pisać do Eks sms, że się nią zajmuje, że zaziębia specjalnie Młodą i
M. nie może się z nią widywać w tym czasie, itp. Poziom podłości we
mnie wzrasta po takich "podziękowaniach" ... i myślę sobie żeby
zaproponować Eks niech zabiera Małą na wszystkie swoje wyjazdy wtedy
będzie miała pewność

że żaden wirus jej nie dopadnie...Czy to
wszystko jest normalne???