Dodaj do ulubionych

"+" i "-"...

06.05.08, 15:00
...czyli refleksje pomajówkowe. My też spędziliśmy majówkę z Młodą,
Eks pojechała ze swoim partnerem w góry, a Mała z nami. Majówka ok,
Mała ok, pogoda do d..y, ale ogólny bilans dodatni. Było miło do
czasu ... W poniedziałek odprowadziliśmy Małą do szkoły, a wieczorem
dostaliśmy od Eks "podziękowania": że Mała ma gorączkę, że się nie
opiekowaliśmy, nie dbaliśmy i ogólnie jesteśmy be, itp. itd.
Zaznaczmy, że nic nie zapowiadało nagłej choroby Młodej, w niedzielę
zjadła ze smakiem wielką kolację, w poniedziałek wstała bez
marudzenia do szkoły... a wieczorem dostała temperatury (bywa).
Zwłaszcza, że tego dnia miała zajęcia na basenie. Powiem Wam, że mi
się odechciewa po takich sytuacjach, teraz wypadałoby za każdym
razem kiedy Młoda się przeziębi (a ostatnio leżała dwa tyg. chora)
pisać do Eks sms, że się nią zajmuje, że zaziębia specjalnie Młodą i
M. nie może się z nią widywać w tym czasie, itp. Poziom podłości we
mnie wzrasta po takich "podziękowaniach" ... i myślę sobie żeby
zaproponować Eks niech zabiera Małą na wszystkie swoje wyjazdy wtedy
będzie miała pewnośćsmile że żaden wirus jej nie dopadnie...Czy to
wszystko jest normalne???
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: "+" i "-"... 06.05.08, 15:13
      Mara
      nie przejmuj się tym. Naprawdę nie warto. Głupich nie sieją, sami
      się rodzą. dziecko może się zaziębić i zaziębia, także pod
      najczulszą opieką. Tego się nie przeskoczy.
      Hmmmm, tylko namiot tlenowy daje szansę na całkowity brak infekcji.
      A M. jak znowu następnym razem Mała zachoruje u mamy, to niech
      palnie "specjalnie ją zaziębiłaś, żebym się z nią nie spotkał"
      (żart, ale coś w tym stylu).
      No, bo ja to się od razu przyznam, że mojego
      młodego "przeziębiłam" indifferent. Czyli gad (znaczy synek najmilszy)
      sprytnie mi się wymknął z domu ubrany dość skąpo tuż po piwerwszym
      wiosennym ociepleniu. I wrócił zmarznięty i cherlający. Miałam
      ochotę w łeb sobie strzelić, a jemu tyłek skopać. (Eks miał mieć z
      nimi spotkanie w weekend, ale choroba młodego to wykluczyła. Na
      szczęście eks nie ma paranoi).

      Reasumując - nie przejmuj się głupim gadaniem. To się zdarza
      (przeziębienia i głupota big_grin)
    • msba Re: "+" i "-"... 06.05.08, 15:44
      uodpornij się i tyle. Eks nie przekonacie do swojego punktu
      widzenia, a wdawanie się w bezsensowne rozmowy kosztuje sporo
      nerwów....wiem sama po sobie smile teraz wzruszam tylko ramionami i
      mówię do M. "jeszcze się taki nie urodził co by jej dogodził"

      pozdrawiam
      • konstancja16 o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtalo mi 06.05.08, 17:51
        no, ja to dbam zeby Maly sie nie przeziebil, bo kazda choroba
        oznacza ze NM go odbiera i chore i marudne dziecko laduje u nas.
        Eks nie ma w zwyczaju opiekowac sie chorym synem, odsyla go wtedy
        tatusiowi... bo ona przeciez pracuje i nie ma mozliwosci. NM tez
        oczywiscie pracuje, ale musi cos wymyslec. dobrze ze Maly na razie
        lapie tylko male, kilkudniowe przeziebienia wiec nie jest
        najgorzej...


        u mnie majowka byla duzym uklonem z mojej strony na rzecz Malego,
        ale generalnie wypadla na plus. zajmowalam sie draniem sama, z
        wlasnej nieprzymuszonej woli. NM ma wkrotce egzaminy i obiektywnie
        malo czasu na przygotowania. wczesniej przez pare weekendow ja
        kulam, a oni wychodzili z domu. wiec teraz bohatersko podjelam sie
        wyprowadzania Malego ja sama. puszczalam latawce, biegalam za
        rowerem (czy ktos mi moze powiedziec kiedy mu bedzie mozna w koncu
        zdjac te boczne kolka??), tkwilam na placach zabaw, kopalam pilke,
        kupowalam lody. no, generalnie spelnialam obywatelski obowiazek
        wzorowej macochy. a Maly docenil chyba moje poswiecenie, bo byl do
        rany przyloz, grzeczny i posluszny. pytal: konstancja, czy moge to
        i tamto. poza jedna sesja ryku 'ja chce' naprawde zachowywal sie
        jak przyzwoity dzieciak z dobrego domu. z fortepianem i gitara. wink)

        tak na marginesie to zauwazylam juz jakis czas temu, ze takie sesje
        sam na sam (macocha i pasierb, bez rodzica) to generalnie sluza
        poprawie stosunkow i wzmocnieniu autorytetu. oczywiscie nie za
        czesto, w koncu macocha nie jest od tego zeby przejac obowiazki
        rodzica. nie wiem co o tym myslicie, ale chyba takie wyjscie we
        dwojke od czasu do czasu pomaga nawiazac lepsza wiez z dzieciakiem.
        rozmawiamy, wyglupiamy sie. zauwazylam, ze po takim malym sam na
        sam ja z reguly przychylniej na niego patrze a on mnie traktuje jako
        wazna osobe. to skoro juz nie moge byc macocha bezkontaktowa to
        wole miec kontakt dobry, a nie walke podjazdowa.
        • 13monique_n Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 07.05.08, 08:49
          Konstancjo,
          najpierw szybko umocujcie przy rowerku też drąg do trzymania dziecia
          (za siodełkiem), a jeśli Mały jest sprawny ruchowo (a takim się jawi
          w Twoich opisach) i trzyma równowagę, to pójdzie raczej szybko smile.
          Najpierw można mu te kółka "lekko" podciągnąć do góry, żeby nie były
          oparciem i wymagały zachowania równowagi (w tym przydaje się drąg,
          pomaga się dziecku), a potem, jak on zacznie coraz szybciej
          pedałować, to i tak trzeba puścić kijaszka smile
          (Aaaaa i w razie czego można Małemu założyć ochraniacze na kolana,
          te od rolek) big_grin
          • chalsia Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 07.05.08, 09:59
            eeee tam, jest dużo lepsza metoda - bez uzycia kija (a więc i biegania za
            rowerkiem) - dziecko samo uczy sie w niej trzymać równoawagę.
            Odkręca się boczne kółka, odkręca się pedały i opuszcza siodełko tak nisko, by
            dziecko siedząc mogło obie stopy oprzeć o ziemię. Dziecko siedząc odpycha się
            (trzeba przypominać mu by robiło to nogami na zmianę) i jedzie siedząc - i czuje
            się pewnie bo w każdej chwili może się bezproblemowo podeprzeć z jednej czy
            drugiej strony.
            Jak dziecko umie juz tak na siedząco rozpędzić sie odpychając, że przejeżdża
            swobodnie około 6-7 metrów bez podpierania się/popychania nogami - wtedy z
            powrotem przykręca sie pedały. Siodełko podnosi się do góry do prawidłowej
            pozycji rowerowej dopiero gdy dziecko mauczy sie swobodnie rozpoczynać jazdę.
            Moje dziecko pojeździło tak bez pedałów może z 8 godzin łącznie i samo sobie
            zażyczyło przykręcenia pedałów.
            • e_r_i_n Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 07.05.08, 10:05
              Moim zdaniem jednak metoda na kolkach jest zdecydowanie lepsza. I
              zadne tam kije - wlasnie siodelko i jak najszybsze puszczenie
              dziecka. Mlody uczyl sie jazdy na dwoch kolkach 5 minut.
              • konstancja16 Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 07.05.08, 15:35
                hm. no tak, ile osob tyle opinii. kazda metoda dobra, byle byla
                skuteczna. ta z odkrecaniem pedalow niezbyt mi sie podoba, wiec na
                poczatek sprobujemy chyba z tym dragiem. i z bieganiem za
                rowerkiem. i tak biegamy. jest tylko taki problem, ze Maly czasami
                odjezdza z taka szybkoscia ze ciezko go dogonic... a dodam, ze ja
                tez sie generalnie czuje w formie, biegam pare razy w tygodniu po 7-
                8 km, duzo plywam, jezdze na rolkach i ..... za rowerkiem czasem
                musze sie niezle napocic mimo to wink)

                a tak w ogole to jaki wiek jest odpowiedni na te dwa kolka?
                widzialam czterolatka jak stabilnie pocinal na dwoch, ale widzialam
                i szesciolatka z czterema. nasz Maly wydaje sie gotowy i sam chce
                sprobowac, wiec to chyba dobry moment (ma cztery i pol teraz).
                zobaczymy jak pojdzie. szkoda ze moze tylko w weekendy cwiczyc, u
                mamusi jeszcze ma taki dzieciecy trojkolowiec wiec nie pojezdzi.
                ale idzie wiosna wiec powinien juz chyba zostac profesjonalnym
                cyklista w tym sezonie. wredna macocha sprawila mu zawodowe
                rekawiczki z myszka miki wink)
                • 13monique_n Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 07.05.08, 15:51
                  Wiek do jazdy na dwóch kółkach - indywidualny. Moje jedno dziecię w
                  okolicach 4,5 (syn), a córka (zresztą asekurantka okrutna od
                  poczatku, mimo ruchliwości) to dopiero chyba 7 miała.
                  Z tym trzymaniem to jest dobrze, bo czujesz pod ręką, że dziecko
                  łapipe (albo nie) równowagę. I wtedy po cichu puszczasz, jak ono się
                  nie patrzy. Tylko markujesz trzymanie (mając rękę tak blisko, żeby
                  chwycić w razie potrzeby). A potem delikwent odjeżdża l "samo" się
                  jeździ big_grin
                  • chalsia Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 00:33
                    > Z tym trzymaniem to jest dobrze, bo czujesz pod ręką, że dziecko
                    > łapipe (albo nie) równowagę. I wtedy po cichu puszczasz, jak ono się
                    > nie patrzy. Tylko markujesz trzymanie (mając rękę tak blisko, żeby
                    > chwycić w razie potrzeby). A potem delikwent odjeżdża l "samo" się
                    > jeździ big_grin

                    no ale przecież nie o to chodzi, by rodzic czuł, tylko własnie by dziecko
                    SWIADOMIE czuło czy łapie równowagę czy nie. A metoda "bez pedałów" zapewnia to
                    od samego początku.
                    • 13monique_n Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 10:24
                      chalsia napisała:

                      > no ale przecież nie o to chodzi, by rodzic czuł,
                      Ależ mnie osobiście chodziło też o to, bym i ja czuła, ucząc
                      dziecko, czy już coś chwyta, czy nie. I ewentualnie wtedy mogę je
                      wspierać psychicznie.

                      >tylko własnie by dziecko SWIADOMIE czuło czy łapie równowagę czy
                      >nie.
                      No, czterolatek to jest STRASZNIE świadomy, że to co czuje, to jest
                      równowaga ;-DDDD

                      >A metoda "bez pedałów" zapewnia to od samego początku.
                      Metoda jest JEDNĄ z WIELU. Każdy wybiera tę, która najbardziej
                      pasuje do niego i uczonego dziecka (vide odpowiedź Konstancji big_grin)
                    • e_r_i_n Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 09.05.08, 11:39
                      chalsia napisała:

                      > no ale przecież nie o to chodzi, by rodzic czuł, tylko własnie by
                      > dziecko SWIADOMIE czuło czy łapie równowagę czy nie.

                      Dziecko bez kolek bocznych tak czy siak SWIADOMIE musi lapac
                      rownowage smile
                • chalsia Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 00:29
                  > skuteczna. ta z odkrecaniem pedalow niezbyt mi sie podoba,

                  ale co Ci się w tej metodzie nie podoba?
                  • konstancja16 Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 10:16
                    1. nie podoba mi sie odkrecanie pedalow, bo leniwa jestem. nie chce
                    mi sie odkrecac. niezorganizowana tez jestem - na pewno zgubie
                    srubki. i jak znam zycie to NM tez nie bedzie chcialo sie
                    odkrecac.
                    2. jak sobie wyobrazam dzieciaka odpychajacego sie nogami to mam
                    wrazenie ze to takie cofniecie sie do czasow kiedy nie umial
                    pedalowac. wizja ma malo wspolnego z jazda rowerem (dla mnie).
                    3. ja sie tak nie uczylam, a jak wiadomo kazdy ma jakis sentyment do
                    sposobow znanych z wlasnego dziecinstwa.

                    jak widac, te powody nie sa wysoce racjonalne i nie zamierzam
                    twierdzic, ze ta metoda jest niedobra. tylko dla mnie nie
                    zabrzmiala zachecajaco z opisu. niezaleznie, gdyby sie okazalo, ze
                    Maly jakos za szybko nie lapie to bede chciala wyprobowac rozne
                    sposoby wink
                    • chalsia Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 17:45
                      > mi sie odkrecac. niezorganizowana tez jestem - na pewno zgubie
                      > srubki.

                      tam nie ma śrubek smile)) bo pedał ma gwintowany koniec i sam jest śrubką, a
                      raczej trudno go zgubić z racji wielkosci smile))

                      > wrazenie ze to takie cofniecie sie do czasow kiedy nie umial
                      > pedalowac. wizja ma malo wspolnego z jazda rowerem

                      bo to przypomina na tym etapie hulajnogę z siodełkiem

                      > 3. ja sie tak nie uczylam, a jak wiadomo kazdy ma jakis sentyment do
                      > sposobow znanych z wlasnego dziecinstwa.

                      he he, jak widać nie każdy smile) za mną też ganiał tata z kijem smile)) - nauczyłam
                      się jeździć na rowerze będąc sporo starsza niż moje dziecko i nauka trwała
                      całkiem długo

                      Ja nie namawiam na siłę, jestem natomiast zwolenniczką nauki samodzielnej bez
                      wspomagania.
                      A co do śwaidomości czterolotka - on całkiem świadomie czuje, że się równo
                      trzyma i NIE PRZEWRACA smile)) (to jest właśnie poczucie równowagi u takiego malucha)
                      • konstancja16 Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 18:14
                        tam nie ma śrubek smile)) bo pedał ma gwintowany koniec i sam jest
                        śrubką, a
                        > raczej trudno go zgubić z racji wielkosci smile))

                        mnie sie udalo juz zgubic znacznie wieksze (i kosztowniejsze) rzeczy
                        niz pedal rowerowy. to nie bede ryzykowac wink)
                • e_r_i_n Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 09.05.08, 11:39
                  konstancja16 napisała:

                  > a tak w ogole to jaki wiek jest odpowiedni na te dwa kolka?

                  Jak juz ktos slusznie powiedzial - indywidualny. Moj mlody zaczal
                  jezdzic na poczatku lata w zeszlym roku - mial 5 lat i 8 mcy.
        • kicia031 Re: o majowce,wklejam i tu,bo sie troche pomajtal 08.05.08, 11:48
          > tak na marginesie to zauwazylam juz jakis czas temu, ze takie
          sesje
          > sam na sam (macocha i pasierb, bez rodzica) to generalnie sluza
          > poprawie stosunkow i wzmocnieniu autorytetu. oczywiscie nie za
          > czesto, w koncu macocha nie jest od tego zeby przejac obowiazki
          > rodzica. nie wiem co o tym myslicie, ale chyba takie wyjscie we
          > dwojke od czasu do czasu pomaga nawiazac lepsza wiez z
          dzieciakiem.
          > rozmawiamy, wyglupiamy sie. zauwazylam, ze po takim malym sam na
          > sam ja z reguly przychylniej na niego patrze a on mnie traktuje
          jako
          > wazna osobe. to skoro juz nie moge byc macocha bezkontaktowa to
          > wole miec kontakt dobry, a nie walke podjazdowa.

          Jak mala jest u nas, to bardzo czesto wybieramy sie gdzies raze - na
          cotygodniowe zakupy, na spcer (czasami z Wscieklakiem). Nie ma m
          corki, choc bym bardzo chciala i to taka namiastka, bardzo to lubie.
    • nangaparbat3 Re: "+" i "-"... 07.05.08, 15:43
      Mara, dlaczego Ex zabrania M zajmowac sie małą, kiedy jest chora?
      Ja do dizsiaj, kiedy "mała" za chwile skończy 17, proszę exa, by chociaż
      zagladal do niej, kiedy jest chora - takie tatusiowe wizyty maja prawdziwą moc
      uzdrawiajacą.
      Exia chyba sama kręci bicz na siebie - jeśli nie pozwala M zaopiekowac sie choc
      troche chorą małą jest do niej uwiazana i rzeczywiscie, kazda choroba to horror
      - potem histerycznie reaguje. Może M mogłby ja jakos przekonac?
      • mara68 Re: "+" i "-"... 07.05.08, 19:11
        Nie, nie zabrania tzn. Ona by chciała żeby M. wziął sobie zwolnienie
        i siedział z Małą jak jest chora u nas (chociaż Eks ma wolne) a M. z
        racji zawodu nie za bardzo może brać zwolnienia. Co do odwiedzin w
        domu Eks, nie ma mowy, od kilku lat M. nie przekroczył progu jej
        domu, bo nowy partner Eks jest ponoć zazdrosny. O przepraszam, był
        wyjątek, kiedy Eks rozstała się chwilowo ze swoim partnerem M.
        został zaproszony do domu na pogawędkęsmile M. bardzo boleje nad tym
        bo Mała chora, a On nawet nie może do niej pójść
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka