ava62 28.07.08, 21:02 Dużo tutaj negatywnych emocji w stosunki do pasierbów.Czy wasi partnerzy/mężowie wiedza o waszych uczuciach względem ich dzieci z poprzedniego związku? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mamba30 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 28.07.08, 21:15 jeżeli chodzi o mnie to tak, doskonale wie. Zresztą widział, ile było starań i na co się zdały. 4 lata i goowno (( Odpowiedz Link
braktalentu Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 28.07.08, 22:02 Wie, ale ja mam bardzo pozytywny stosunek do pasierbicy, bo to kochana baba jest. Odpowiedz Link
nsc23 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 28.07.08, 23:28 Bardzo czesto rozmawiam z W na temat moich uczuc wgledem malej. W ostatni weekend mu powiedzialam, ze mnie szalenie wzruszyla swoim powitaniem, ale ze jest mi przykro, ze zaczela sobie pozwalac na rozne zachowania, ktorych wczesniej nie bylo (nieposluszenstwo i klocenie sie z nami). Mam cicha nadzieje, ze to bunt trzylatki i jestem bardzo zadowolona ze sposobu, w jaki W z nia te sprawy zalatwia I W to wszystko wie Odpowiedz Link
adela38 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 00:30 W pytaniu byla mowa o negatywnych emocjach... a te akurat sa bardzo ciezkie do poruszania...Ja w przeszlosci mialam tak, ze poznalam fajnego faceta i wszystko bylo ok do chwili jak zobaczylam jego corke...Byla paskudna i miala taki wstretny/wredny wyraz twarzy, ze przy najblizszym nieporozumieniu z ulga sie z nim pozegnalam...Do tej pory go lubie i mamy fajny kontakt, ale w zyciu nie przyznalabym sie, ze to ona byla glownym powodem mojej ewakuacji...Bo jak takiego mozna komus powiedziec nie raniac go? Zaskoczylo mnie to, bo sama mam przeciez syna...Na szczescie syn jest bardzo atrakcyjny, a z wygladu bardzo podobny do mnie, wiec obecnemu partnerowi latwiej go zaakceptowac...Z tym, ze tez wyczuwam, ze troche jest o niego zazdrosny...Ostatnio szukal na sile wad w wygladzie jego dziewczyny...Wkurzyl mnie troche, bo dziewczyna jest bardzo atrakcyjna, w przeciwienstwie do jego corki...Wlasciwie to zauwazylam, ze go boli to, ze jego corka nie jest zgrabna i ma charakter i figure po matce...Ale nie rozumiem tego - bo w sumie to chyba nie mogl oczekiwac by kura orla urodzila?...No i troche mnie to niepokoi jak to bedzie jak bedzie nasze wspolne dziecie...Czy jego corka nie bedzie zazdrosna...Na szczescie ma juz 15 lat... Odpowiedz Link
nsc23 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 01:01 Adela, wydaje mi sie, ze nawet negatywne emocje mozna przekazac w sposob _w miare_ bezbolesny - mozna przeciez powiedziec 'wiesz, dzis nie podobalo mi sie, ze mala wlaczyla telewizor, mimo, ze miala tego nie robic' - albo - 'wiesz, nie do konca sobie radze z tym, ze mala na mnie krzyczy, jest mi przykro i nie wiem co mam zrobic. Boli mnie to szczegolnie, ze wczesniej byla fajna i nie rozumiem czemu tak robi'. Nie trzeba od razu mowic 'ta twoja mala to taka zolza, ze najchetniej bym jej na oczy nie widziala'. Jakos nie chce mi sie wierzyc, ze mozna kogos znienawidzic 'od pierwszego wejrzenia' i moim zdaniem te negatywne emocje narastaja jak kula sniegowa - dlatego tak wazne jest mowienie o tym, zeby partner w pore mogl zareagowac, pomoc, nie wiem, powiedziec cos. Przynajmniej u nas pomoglo -- afryka.org/?newsBlogList=11 - Polska-Zimbabwe, Zimbabwe-Polska Odpowiedz Link
adela38 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 01:45 Jasne, ze tak i do takiej dyplomatycznej postawy zachecam... Ale w moim przytoczonym przypadku ta niechec byla tak silna, ze musialam odejsc...I dobrze zrobilam... Ale nie ma co udawac, ze czegos nie ma.W sytuacji gdy sie nie lubi pasierba/pasierbicy powinno sie moim zdaniem unikac kontaktow z owa, by ani siebie, ani dziecka nie nakrecac.Bo mimo wszystko to dziecko, dorosnie i pojdzie w swiat...a jak do tej pory mialo swoja matke to i niech dalej glownie z nia jest.Nie warto sie poswiecac i wchodzic w relacje, ktorych tak naprawde nie potrzebujemy.Nasz partner jest z nami i to z nami buduje nasza rodzine i nie musimy wbrew sobie przylaczac do tej rodziny pasierbow.Tzw rodziny patchworkowe powinny byc zrodlem szczescia dla wszystkich czlonkow.Jak np nie za bardzo lubimy jakiegos kuzyna to ograniczamy nasz kontakt z nim do niezbednego minimum i nie mamy z tego powodu wyrzutow sumienia.Tak samo mozna podchodzic do pasierbow, jesli sie ich niezbyt lubi i jesli generuja oni w nas negatywne uczucia. Odpowiedz Link
coccolona Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 07:54 > Jak np nie za bardzo > lubimy jakiegos kuzyna to ograniczamy nasz kontakt z nim do niezbednego minimum > i nie mamy z tego powodu wyrzutow sumienia.Tak samo mozna podchodzic do > pasierbow, jesli sie ich niezbyt lubi i jesli generuja oni w nas negatywne uczu > cia. Nie kazdy to pojmuje adela. Dla niektorych osob dziecko jest przedluzeniem ojca, czescia jego samego (jak nowotwor hahahahahaha) a nie indywidualna jednostka i sila zeczy powinno sie kochac/lubic dziecko, gdy kochasz ojca. Odpowiedz Link
ava62 do Adeli 29.07.08, 15:25 Dyplomacja i dyplomacja współczuje ,jak można sie tak dusić.Coś mi sie wydaję że w tym twoim związku nie masz wiele do powiedzenia skoro nie masz odwagi mówić to co myślisz ,dlatego wyżywasz się na forum. Moja rada wykrzycz wreszcie facetowi co czujesz bo manipulacjami i duszeniem w sobie emocji szczęśliwego związku nie zbudujesz. Odpowiedz Link
adela38 Re: do Adeli 29.07.08, 18:04 Mylisz sie...nic w sobie nie dusze...Dyplomacja na codzien dla mnie liczenie sie z uczuciem partnera i takie przeprowadzanie swoich racji by inni je akceptowali.Jak pojawilo sie cos czego nie moglam i nie chcialam zaakceptowac zerwalam zwiazek i tyle.Nic nie duslam w sobie, a po prostu nie wyciagalam czegos co mogloby byc jemu nie mile, a co by i tak nie zmienilo faktu...Tak jak garbatemu sie nie wypomina, ze garbaty, ojcu nie warto mowic ze ma obrzydliwa corke...taka prawda nikogo nie zbawi, a poniewaz nie chcialam sie z nim i ta corka zwiazac dalam spokoj. Odpowiedz Link
coccolona Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 07:47 Nsc23, cos mi sie wydaje, ze twoja pasierbica staje sie po woli dzieckiem, jak kazde inne Moze upodabnia sie do matki? Przestaje byc ta mila dziewusia, o ktorej zawsze pisalas i dlatego nie mialas powodow, by jej nie lubic. Nigdy nie rozumialas, ze mozna miec negatywne nastawienie do pasierbiatow. Zycze ci, aby z czasem twoj stosunek do niej nie zmienil sie zbyt diametralnie, tak ze nie bedziesz jej chciala w swoim zyciu Odpowiedz Link
nsc23 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 08:48 Mysle raczej, ze wlasnie nauczyla sie wreszcie robic uzytek ze swojego glosu i przeprowadza probe sil Do mamy raczej nie jest podobna, zreszta jej mama nie jest najwstretniejsza kobieta swiata, wiec nawet jezeli, to sie raczej dogadamy Zeby moje uczucia co do niej sie zmienily potrzebaby duzo wiecej zmian niz do tej pory zaszlo, plus W musialby sie zachowywac jak glab, a tego nie robi Wydaje mi sie, ze wlasnie calym sensem rozmawiania o negatywnych emocjach jest to, ze chcemy aby nasz partner jakos zareagowal i sprobowal te relacje poukladac - jezeli cos takiego nie nastepuje, to te emocje sie nasilaja i sie robi klops Odpowiedz Link
13monique_n Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 08:43 Negatywne emocje można rozpatrywać z wielu stron, jeśli one są "same z siebie" to nie komentuję, bo takie z góry nastawienie na "nie" zdarzyło mi się zaledwie kilka razy w życiu i to wobec osób dorosłych. Natomiast zagniewanie, oburzenie jako rezultat złego zachowania dzieci to mi się zdarza i wobec własnych i wobec NM dzieciaków. Z własnymi mam prosto, bo "objeżdżam" tałatajstwo jak należy. A jesli chodzi o zachowania dziewczynek NM - zdarzało mi się już z nimi bezpośrednio rozmawiać o zachowaniach, które mnie wzburzyły (zresztą z natury wzburzyłyby większość osób dorosłych). A potem w szczegółach także z NM. I to nie jest dlatego, że ja "mam złe emocje" (na marginesie skoro mam złe emocje to JA MAM PROBLEM, a nie dzieci), ale dlatego, że stanowi to część procesu wychowawczego. Odpowiedz Link
konstancja16 Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 10:05 Adela38 napisala: >>...Na szczescie syn jest bardzo atrakcyjny, a z wygladu bardzo podobny do mnie, wiec obecnemu partnerowi latwiej go zaakceptowac... no, obsmialam sie jak norka. raz - na to odkrywcze kryterium akceptacji pasierba - jego uroda. dwa - na Twoja porazajaca skromnosc. a co, tam, ja tez jestem ladna, zgrabna i inteligentna. i pieknie spiewam. najwazniejsze to dobrze zaczac dzien. ad rem: NM wiedzial od poczatku, ze nie lubie dzieci i nigdy w zyciu nie widzialam dziecka z bliska i nie dotykalam. postanowil jednak sprobowac. pewnie zakladal, ze polubie Malego ze wzgledu na jego niepowtarzalna urode. Maly ma regularne rysy twarzy, fajny lobuzerski usmieszek, ladne oczy i nieprzyzwoicie dlugie firanki rzes (to po tatusiu, ktoremu rzesy szoruja po okularach jak zalozy na nos). no to oczywiscie sporo ulatwia, ta uroda. ale nie daje gwarancji na big happy family. na razie jednak walczymy dalej w kazdym razie najsliczniejszego gowniarza pogonilabym ostro gdyby sie zachowywal jak rozkapryszony ksiaze. a z moich obserwacji wynika, ze 'slicznym' dzieciom czesto sie to zdarza. Odpowiedz Link
13monique_n Konstancja, 29.07.08, 10:21 ... no podziwiam Cię, że odniosłaś się do tej części wypowiedzi Adeli, która - ekhmmm, ekhmmm - no Natomiast charakterek dzieci niekoniecznie ma wiele wspólnego z urodą, acz przyznam, że bywają "łobuzerskie typy", które z dużym talentem grają na nerwach, a potem próbują załatwić sprawę wdziękiem osobistym. O ile tego nie nadużywają, to jest to nawet słodkie DDD Odpowiedz Link
konstancja16 Monique, 29.07.08, 10:29 nie moglam sie powstrzymac po prostu. cos mi w srodku tak chichotalo donosnie, ze nie moglam sie powstrzymac Odpowiedz Link
marusia1 Re: Konstancja, 29.07.08, 10:46 13monique_n napisała: > ... no podziwiam Cię, że odniosłaś się do tej części wypowiedzi > Adeli, która - ekhmmm, ekhmmm - no Też mnie uderzyła ta wypowiedź, ale... Kiedyś zdarzyło mi się powiedzieć Młodemu, że jak chce mieć busz (jest na etapie oglądania włosków, które mu rosną i zmieniającego się ciała), to ma szansę o ile odziedziczył to po matce (jest kobietą zarośniętą wszędzie, zaniedbaną), a nogi na pewno ma klockowate po matce, więc, żeby dorównać tacie (jest teraz na etapie, że chce być taki jak tata, jak nie lepszy), to musi poćwiczyć, bo na razie ma klocki. Nie było to miłe, ale cóż, na pewne rzeczy nic nie poradzi - ma 50% jej. Wygląd mu szkodził, bo był za bardzo do ojca podobny -ja się z tego cieszę. Ale że exiara paskudny ma nie tylko wygląd, ale i charakter, to niestety dużo nas kosztuje pracy "prostowanie" Młodego. Odpowiedz Link
konstancja16 Marusiu, 29.07.08, 11:09 naprawde dogadujecie Mlodemu na temat jego wygladu? nie boisz sie, ze dzieciak wpadnie w kompleksy? to delikatna sprawa dosc. szczegolnie dla nastolatka. kazdy wyglada troche inaczej i to jest fajne, bo jak wszyscy byliby spod sztancy to by nudno bylo. wiem na pewno (jeszcze pamietam), ze dorastajacy dzieciak bywa przewrazliwiony na punkcie wlasnego wygladu. porownuje sie z kolegami i fotografiami w kolorowych magazynach, ktore poddane byly ostrej obrobce w fotoshopie. dlatego uwazam, ze dzieciak (a nawet nie tylko dzieciak) potrzebuje poteznej dawki afirmacji wygladu ze strony rodzicow i bliskich. bo skrytykuje go i przywali mu grupa rowiesnikow, to ma jak w banku. wiec musi umiec wrocic do pionu po takiej krytyce. i miec mocne przekonanie, ze ma cos ladnego i wartosciowego. moze nogi nie najpiekniejsze, ale np oczy, palce, cokolwiek. wreszcie powinien miec wyrazny przekaz gdzie w hierarchi wartosci roznych (obok dobroci, odwagi cywilnej, godnosci osobistej, inteligencji, wytrwaloscie, empatii, skromnosci) plasuje sie uroda. ale to oczywiscie przy zalozeniu, ze dla rodzicow nie uroda stoi na pierwszym miejscu. a to juz zalezy od rodzicow i ich hierarchii wartosci. ja akurat roslam w przekonaniu, ze uroda nie jest najwazniejsza, ale w ogole to ladna jestem i nalezy o siebie dbac. tak bym chciala wychowywac ewentualne dzieci. zeby nie byly zakompleksione i nie daly sobie wmowic, ze czegos im brak. ale tez po to zeby nie ocenialy po wygladzie i nie odrzucaly kolorowych, kalekich, rudych i krzywonosych. tak wiec wydaje mi sie, ze w Waszym przypadku Mlodego jak najbardziej prostowac i uczyc dbania o siebie, ale bez dowalania w czule miejsca. bozzsze, jak ja cierpialam gowniara bedac z powodu piegow na nosie. i prostych wlosow. przeciez w tym wieku wszystko urasta do rangi DRAMATU. gdyby rodzice nie utwierdzali mnie w przekonaniu, ze jestem najladniejsza na swiecie (w co i tak nie dowierzalam) to chyba zamknelabym sie w jaskini i nie pokazywala ludziom na oczy. Odpowiedz Link
13monique_n Re: Marusiu, 29.07.08, 11:34 Konstancjo, dokładnie tak. dzieciom trzeba i należy powtarzać, że są ładne i że o siebie trzeba dbać. Każdy dzieciak i tak ZAWSZE wyciągnie, że tu ma 3 cm za mało, za dużo, za krótko i za długo. Ja jestem po takich rozmowach w wydaniu mojej córki. A ze swoich nastoletnich lat pamiętam WSZYSTKIE niepochlebne słowa na temat wygladu - bardzo mnie bolały. I dlatego, kiedy dzieciaki moje, czy NM chcą "być jak ...." to samych wskazówek pt. musisz dużo .... (wstawić dowolne), bez komentarza, "bo Ty to nie masz tego, czy tamtego, dlatego musisz wiecej". Po prostu "jesli chcesz być jak Ana Ivanović to musisz duzo ćwiczyć, a potem dużo ćwiczyć na korcie". szlus Odpowiedz Link
marusia1 Re: Konstancjo! 29.07.08, 12:14 Nie jest aż tak źle, jak to zabrzmiało! Byłam pierwszą osobą, która wyprowadziła Młodego z kompleksów, pokazała mu jego wartości. Matka go zupełnie zdołowała i miał zaniżoną samoocenę. Ale teraz wpada w samozachwyt i nic więcej się dla niego nie liczy poza włosami pod pachami i nie tylko. A ja uważam, że jest jeszcze dzieckiem i akurat nie to jest najważniejsze. A jeśli Młody chce być taki jak tatuś, to nie ma szansy na bujne owłosienie (o ile po nim go odziedziczył). Odpowiedz Link
adela38 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 17:56 Napisalam to co jest obiektywnym faktem...moj syn jest z wygladu bardzo atrakcyjny..."nadrabia" trudnym charakterkiem- ma bardzo rogata dusze...z laski swojej nieprzecietnosci jego fotki byly nawet w gazecie...(jako ze nieletni musialam dac akceptacje do ich zamieszczenia) Zaskoczylo mnie to sama, ale ma znaczenie wyglad dziecka,bo stanowi on wrecz dowod na to jakie geny mamy do przekazania...Jak widze, ze facet robi wstretne z wygladu dzieci to mnie od niego odrzuca...Trudniej tez zaakceptowac pasierba, jesli jest bardzo podobny do exa lub exiary...latwiej jesli podobny jest do osoby, ktora sie kocha, ale to chyba zadne odkrycie.Zauwazylam, ze to ze z twarzy moj syn mnie przypomina jest mile mojemu partnerowi... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 18:13 Nie moja droga, napisałaś SUBIEKTYWNIE. I dalej nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka. Córka M jest jak dla mnie paskudna. Nie tylko jak dla mnie, kto ją widzi, każdy tak twierdzi, ojciec zresztą też to widzi, że dziecko za dobrych genów nie przejęło w tej materii (i nie tylko zresztą). Nie odrzuca mnie ten fakt od faceta zupełnie. Tak samo nie odrzucałby mnie fakt, jeśli dziecko byłoby podobne do exi. Po raz nety zresztą "zresztą" jest podobne do exi. Wisi mi to kalafiorem, jeżeli chodzi o urodę. Niestety nie wisi mi kalafiorem charakter, ale to już zupełnie inna para kaloszy. Odpowiedz Link
adela38 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 18:22 Napisalam subiektywnie o wlasnych uczuciach i wlasnych doswiadczeniach.O urodzie syna stwierdzilam, ze jest obiektywnie bardzo atrakcyjny... Co ma piernik...-ot chociazby to, ze dle niektorych to ma znaczenie, choc dla ciebie nie... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 18:26 Napisalam to co jest obiektywnym faktem...moj syn jest z wygladu bardzo atrakcyjny..."nadrabia" trudnym charakterkiem- ma bardzo rogata dusze...z laski swojej nieprzecietnosci jego fotki byly nawet w gazecie...(jako ze nieletni musialam dac akceptacje do ich zamieszczenia) Skoro powyższe jest dla Ciebie obiektywną opinia, to ja pasuję, jestem w takim razie niedouczona..... Odpowiedz Link
adela38 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 18:45 Ok... wysoki, bardzo meska budowa ciala, szczuply...,waskie biodra, szerokie ramiona, piekna twarz, duze oczy, zgrabny nos, pelne tzw "calusne" usta, czysta cera, ladne zeby, geste dlugie wlosy... Takie sa fakty... teraz zadowolona? Odpowiedz Link
mamba30 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 18:53 nie, nie jestem zadowolona, bo nie mam pojęcia, dlaczego miałabym być. Adela, nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. I tak dla Ciebie Twój syn może być ósmym cudem świata, a dla kogoś innego przeciętniakiem. Dlatego ten opis i związane z nim achy to obraz Twoich SUBIEKTYWNYCH odczuć. Odpowiedz Link
ava62 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 18:55 No to dawaj zdjęcie swojego syna ocenimy jak jest w rzeczywistości. Odpowiedz Link
adela38 Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 19:06 Nad tym to musze sie zastanowic...chcialabym jednak zachowac wlasna prywatnosc, a po jego zdjeciu zostalabym rozpoznana... Odpowiedz Link
coccolona Re: Adelka, ale mnie ubawilas o poranku ;-)) 29.07.08, 19:15 Nie daj sie zmanipulowac adela, szanuj prywatnosc przede wszystkim swojego syna. Odpowiedz Link
ataner30 Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 11:16 moj wie. Z tym ze ja nie mam az tak bardzo negatywnych uczuc do pasierba (rzeklabym nawet ze to dziecko jest mi bardzo, bardzo obojetne). Mam same negatywne uczucia do ex zony i w zwiazku z tym odmawiam jakichkolwiek kontaktow z jej dzieckiem - to wszystko. Wychodze z zalozenia ze to rozwiazanie jest lepsze dla mnie. M. to wie i rozumie, choc przykro mu jest, no ale coz takie zycie. Odpowiedz Link
twojafantazja Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 12:09 Wiedzą,ja bardzo lubię (może i więcej...) dorosłą córkę mojego męża. Wcześniej (przed jej poznaniem) miałam pewne obiekcje i też o tym wiedział. Jutro przychodzi do mnie na obiad-męża nie będzie,bo kończy późno pracę,pogadamy sobie Odpowiedz Link
coccolona Re: Czy wasi mężowie /partnerzy wiedzą? 29.07.08, 19:13 O mojej nienawisci nie wie, ale wie jak najbardziej o braku entuzjazmu. Widzi, ze nie ma u mnie zadnych cieplych odruchow wzgledem jego dzieci, zadnej sympatii. Widzi, ze coraz czesciej sie wycofuje, nie chce z nimi przebywac, wymiguje sie migrena, gdy gdzies wychodza a gdy np ide juz z nimi do kina, to do innej sali na inny film, gdy mam ochote akurat obejrzec jakis film w kinie. Jak sa u nas pasierby, to zamykam sie czesto w mojej sypialni albo w studio do pracy i mowie misiowi otwarcie, ze potrzebuje samotnosci, bo mnie dzieci mecza. Zawsze staram sie uogolniac, ze bardzo nie lubie dzieci. Gdy na miescie widzimy jakies dzieciary, ktore zachowuja sie zle, to komentuje, ze bachory sa wredne itd. Czesto powtarzam misiowi, ze bardzo trudno mi zaakceptowac fakt, ze ma taka a nie inna przeszlosc, nie chce nic slyszec o eksiarze - powiedzialam, zeby przy mnie o niej nie mowil, nawet do osob trzecich. No i w ogole wprowadzilam dystans miedzy mna a pasierbami, o czy tu pisalam - wypedzilam ich z mojej sypialni itd. Kiedys, gdy po raz kolejny z aktorskim smutkiem mowilam mu, jak bardzo trudno mi akceptowac jego przeszlosc, to mi powiedzial: "A co ja na to poradze? Wezmiemy strzelbe i pojedziemy zastrzelic J. (eksiare) i dzieci"? A ja na to nic, tylko sie ochoczo do niego usmiechnelam. Przy okazji- szukalam innych forow o relacjach macocha-pasierb i znalazlam taki watek, moze ktos bedzie chcial poczytac. www.babyboom.pl/forum/relacje-rodzinne-f30/watek-dla-macoch-jak-wam-sie-uklada-z-waszymi-pasierbami-2713/ Fajnie sie czyta o nienawisci innych macoch do pasierbow. Odpowiedz Link
kicia031 Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 20:17 nawet jesli wiedza, to co? oto co mowi teoria dysonasu poznawczego: Podstawowym założeniem w teorii dysonansu poznawczego jest twierdzenie o pojawianiu się nieprzyjemnego napięcia psychicznego wtedy, gdy dana osoba posiada (lub dotrą do niej) sprzeczne elementy poznawcze (mogą to być twierdzenia, przemyślenia, postawy, informacje, oceny, zachowania itp.). Dysonans poznawczy można nazwać popędem, bowiem jego wpływ na zachowanie jest taki, jak podstawowych popędów człowieka (np. głodu, pragnienia, bólu): wywołuje ogólną mobilizację organizmu, motywuje do zachowań, których celem jest zmniejszenia napięcia, oraz wywołuje antycypacyjne unikanie (czyli uczenie się reakcji na bodźce skojarzone z pojawieniem się dysonansu). I dalej: Jedna z najczęstszych rozbieżności występuje między postawami i wartościami z jednej strony a zachowaniami z drugiej. Gdy człowiek uświadamia sobie, że postępuje niezgodnie z własnymi przekonaniami, odczuwa przymus przywrócenia harmonii. Przymus przywrocewnia harmonii, podkreslam, bo to wazne. Wyobraz sobie pana, ktory porzucil zone dla artakcyjnej dupy, albo dokonal innych poswiecen w imie nowego zwiazku, ktory oznacza dla niego zakonczenie cierpien zwiazanych z samotnoscia i odrzuceniem. Po jakims czasie okazuje sie, ze wybranka, ktora wydawala sie 8-cudem swiata, tak naprawde jest osoba o nieciekawej osobowosci: falszywa, wypelniona negatywnymi uczuciami, nawet nienawiscia, wobec bogu ducha winnego dziecka. Co sie dzieje? czasami, jesli facet ma jaja i potrafi stanac twarza w twarz z kolejna porazka, potrafi zalatwic te sprawe jak mezczyzna. Duzo czesciej jednak swiadomosc popelnienia kolejnego gigantycznego bledu zyciowego jest tak wielkim obciazeniem dla psychiki, ze facet nie moze sobie z tym poradzic. Pojawia sie potrzeba przywrocenia harmonii. Ona tak naprawde tak nie mysli, ma zly dzien, zartowala, nie zrobilaby tego, Albo, co gorsza - moze ona ma racje, corka traktuje mnie jak bankomat, Exia napuszcza ja na mnie itp. Taka rzecz przydarzyla sie np facetowi adeli, ktory zamiast na bierzmowanie corki pognal odbyc stosunek by dac odpor histerycznemu szantazowi. ja rozumiem, ze czasami miedzy macocha a dzieckiem nie zaklika, bo ludzie sa tylko ludzmi - czasami trudno lubic nawet wlasne dzieci, mimo ze sie je kocha. Ale bezinteresowna niechec wynikajaca z tego, ze np matka dziecka jest Exia jest pogladem tak extremalnie wypaczonym, ze trudno sobie z nia poradzic metodami racjonalnymi - wiec czasami latwiej jest ukoic rozdarcie swej duszy, zamiatajac sprawy pod dywan. Odpowiedz Link
ataner30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 20:27 > Podstawowym założeniem w teorii dysonansu poznawczego jest twierdzenie o > pojawianiu się nieprzyjemnego napięcia psychicznego wtedy, gdy dana osoba > posiada (lub dotrą do niej) sprzeczne elementy poznawcze (mogą to być > twierdzenia, przemyślenia, postawy, informacje, oceny, zachowania itp.). > > Dysonans poznawczy można nazwać popędem, bowiem jego wpływ na zachowanie jest > taki, jak podstawowych popędów człowieka (np. głodu, pragnienia, bólu): wywołuj > e > ogólną mobilizację organizmu, motywuje do zachowań, których celem jest > zmniejszenia napięcia, oraz wywołuje antycypacyjne unikanie (czyli uczenie się > reakcji na bodźce skojarzone z pojawieniem się dysonansu). > ale belkot ja piernicze ... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 20:33 ataner30 napisała: > > Podstawowym założeniem w teorii dysonansu poznawczego jest twierdzenie o > > pojawianiu się nieprzyjemnego napięcia psychicznego wtedy, gdy dana osoba > > posiada (lub dotrą do niej) sprzeczne elementy poznawcze (mogą to być > > twierdzenia, przemyślenia, postawy, informacje, oceny, zachowania itp.). > > > > Dysonans poznawczy można nazwać popędem, bowiem jego wpływ na zachowanie > jest > > taki, jak podstawowych popędów człowieka (np. głodu, pragnienia, bólu): w > ywołuj > > e > > ogólną mobilizację organizmu, motywuje do zachowań, których celem jest > > zmniejszenia napięcia, oraz wywołuje antycypacyjne unikanie (czyli uczeni > e się > > reakcji na bodźce skojarzone z pojawieniem się dysonansu). > > > > ale belkot ja piernicze ... ja wiem?? po prostu przeklikanie ogólnie dostępnych na necie sformułowań. do tego napisanych dosyć "cięzkim" językiem, a przeciez można było napisac tylko to, co Kicia napisała w 2 części wypowiedzi od siebie. trochę racji IMO ma. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:03 Dzieki mamba. odpowiedzialnoscia za cytowany tekst obarczam wikipedie. Jak dla mnie, prosty tekst popularnonaukowy, napisany jesykiem zrozumialym dla srednio wyksztalconego laika. Ale szanuje to, ze dla niektorych za trudny ) Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:10 nie każdemu chce się po prostu wnikliwie analizować takie sformułowania, bo rozumiem, że nie każdy jest humanistą. Jak do exa mówiłam, żeby mi czegoś nie imputował, to śmiał się z amputacji i pytał się, czy aby go nie obrazam. Ale mój ex to całkiem osobny rozdział. Szczerze mówiąc, ja równiez wolę tekst napisany od siebie, mimo iż za ignoranta siebie nie uważam. Ale kontekst Twojej wypowiedzi zrozumiałam Odpowiedz Link
ataner30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 22:36 belkot to belkot a niekoniecznie "trudny" tekst. Odpowiedz Link
adela38 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 20:49 > Wyobraz sobie pana, ktory porzucil zone dla artakcyjnej dupy, albo dokonal > innych poswiecen w imie nowego zwiazku, ktory oznacza dla niego zakonczenie > cierpien zwiazanych z samotnoscia i odrzuceniem. Po jakims czasie okazuje sie, > ze wybranka, ktora wydawala sie 8-cudem swiata, tak naprawde jest osoba o > nieciekawej osobowosci: falszywa, wypelniona negatywnymi uczuciami, nawet > nienawiscia, wobec bogu ducha winnego dziecka. Co sie dzieje? czasami, jesli > facet ma jaja i potrafi stanac twarza w twarz z kolejna porazka, potrafi > zalatwic te sprawe jak mezczyzna. > Duzo czesciej jednak swiadomosc popelnienia kolejnego gigantycznego bledu > zyciowego jest tak wielkim obciazeniem dla psychiki, ze facet nie moze sobie z > tym poradzic. Pojawia sie potrzeba przywrocenia harmonii. Ona tak naprawde tak > nie mysli, ma zly dzien, zartowala, nie zrobilaby tego, Albo, co gorsza - moze > ona ma racje, corka traktuje mnie jak bankomat, Exia napuszcza ja na mnie itp. > > Taka rzecz przydarzyla sie np facetowi adeli, ktory zamiast na bierzmowanie > corki pognal odbyc stosunek by dac odpor histerycznemu szantazowi. Chyba ci odbilo... Moj partner ozenil sie kiedys ze swoja byla z kilku przyczyn, ale nie z wielkiej milosci...jedna z przyczyn byla rzekoma ciaza, ktorej nie bylo... zaszla w ciaze miesiac po slubie...O swoim bylym malzenstwie mowi cyt:"pieklo"... My sie poznalismy, gdy juz z nia nie mieszkal i nigdy nie zamierzal do niej wracac.Ponoc przez 10 lat nie wspolzyli ze soba...Akurat w to wierze, ale nie powiem wam dlaczego... Ja go nie szantazowalam, ale zwyczajnie postawilam ultimatum. On mogl wybrac i wybral to co wybral...I wiem, ze nie zaluje... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:00 Adela, za bardzo sie emocjonujesz. Z wypowiedzi Kici wynika, że pisała o facetach jako takich, a nie o twoim osobistym. Dopiero ostatnia część wypowiedzi tyczyła się np. Twojego chłopa. Wyluzuj proszę, zaczniojn czytać ze zrozumieniem. Z całym szacunkiem, ale chyba dzisiejsze peany na cześć urody synowia Twego i Ciebie samej, jak i paskudztwa byłych i obecnych pasierbic walnęły Ci równo na dekiel. Nie jesteś sama na świecie, jest jeszcze cała populacja, do której można odnieść poszczególne części wypowiedzi. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:06 jest jeszcze cała populacja, do > której można odnieść poszczególne części wypowiedzi. Ale oni sa brzydcy i sie nie licza ) Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:12 no cóż, jeden z moich kotów jest brzydki. I co? Ano nic, kocham go jak wtenczas, nie patrząc na urodę )) Odpowiedz Link
adela38 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:13 Odpisalam na czesc, ktora mnie dotyczyla...Posluzenie sie moim przykladem bylo takim "palnieciem jak kijem w marmolade..." No i ciekawi mnie co to za cala populacja do ktorej te wypowiedz mozna odniesc... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:18 Z przykrością muszę stwierdzić, że subiektywnie moim zdaniem nie. czyż nie było tak, jak napisała Kicia? czyż chłop Twój nie poleciał za jajeczkowaniem olewając kedyną w życiu tego typu uroczystość córki?? A do jakiej populacji? Ano do ludzkiej. Nie tylko Twojej, nie tylko mojej i naszej.... jakiejkolwiek. Do zachowań, jakie się zdarzają. Zresztą nie tylko mężczyznom, ale również kobietom. Taki mały schemacik lekko zamkniętego i zastraszonego wnętrza. Nie rozumiesz? Trudno, ja raczej dzisiaj nic mądrzejszego nie napiszę, bo siędzę u syna w pokoju i nie mam lampki (kot rozwalił, a na duże światło nie mam ochoty) i jest ciemno, blask z monitora nie wystarcza moim starczym oczyskom Dlatego tez sorki za literowki. Odpowiedz Link
adela38 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:26 > Z przykrością muszę stwierdzić, że subiektywnie moim zdaniem nie. > czyż nie było tak, jak napisała Kicia? czyż chłop Twój nie poleciał > za jajeczkowaniem olewając kedyną w życiu tego typu uroczystość > córki?? Widzisz...czasem musisz wybrac co dla ciebie jest wazniejsze...on wybral nasza przyszlosc.I ma racje. On nie jest zastraszony, ale musial sobie uswiadomic czego chce i co jest dla niego wazne, co jest najwazniejsze.Nie zawsze dziecko jest najwazniejsze...czasem jest drugie w kolejce... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:33 ok, Adela, w takim razie możem nie uświadomiona. Jaka jest ta Twoja pasierbica? Co złego Tobie/Wam uczyniła, czym zawiniła, żeby facet musiał tak drastycznie wybierać? Nie pytam się złośliwie, po prostu z ciekawości. Sama jestem w niezbyt ciekawej sytuacji, ale z czego ona wynika, to raczej wiem. Zastanawiam się zatem, z czego wynika takie a nie inne Twoje podejście. Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 22:02 adela38 napisała: > On nie jest zastraszony, ale musial sobie uswiadomic czego chce i co jest dla > niego wazne, co jest najwazniejsze.Nie zawsze dziecko jest > najwazniejsze...czasem jest drugie w kolejce... to cytat Twojej wypowiedzi w innym wątku: Niedawno z moim lubym mialam akcje "natychmiastowe zerwanie"... poszlo o dziecko...bo my sie staramy o swoje i w wyznaczonym czasie mial byc na miejscu...okazalo sie, ze wyszla mala przeszkoda- bierzmowanie jego corki...dokladnie w TYM terminie... poniewaz odleglosc dzieli nas ponad 1000km (samolot i auto) nie bylo mozliwosci obskoczyc obu...a ten glab nawet nie mial odwagi mi sie przyznac, ze chcialby zobaczyc to bierzmowanie (nie jest katolikiem i nigdy nie widzial)Jak uslyszalam, ze cos kreci z przylotem dostalam globusa i natychmist z nim zerwalam... stwierdzilam, ze jak tak to moge byc z kim innym (a mam chetnego do slubu i dzieci i nawet mi sie podoba)...a do tego weszlam na sympatie i zalozylam sobie profil...Reakcja byl jego szok, wizyta pogotowia i szpital... placz, histeria, przeprosiny... w ciagu doby byla rezerwacja i misio w terminie na miejscu...Na koniec historii... wyglada na to ze UDALO SIE !!!Bede powtornie mama... BIEDNY TEN TWÓJ MISIO, OJ BIEDNY, zupelnie nic a nic nie zstraszony......... a Ty weź koło i pier......il się w czoło, bo mnie już ponosi, czytając takie pierdolety. jeszcze tylko jedno mam pytanie - a co zrobisz, jak Twóje wspaniałe dzieciątko będzie brzydkie, bo M przekaże te gorsze geny.... te same, które dał tej brzydkiej Twojej pasierbicy.... Kopniesz eMa w zad i wypieprzysz bachora?? Idąc twoim tokiem myślenia, to będzie jedyna i słuszna racja!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
adela38 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 30.07.08, 03:36 A gdzie tu zastraszenie? Ja bylam na serio i postawilam mu ultimatum.I tak naprawde nie chodzilo mi o corke tylko o podejscie do naszego zwiazku.Bierzmowanie wyszlo w ostatniej chwili.On zostal poproszony o przyjscie do kosciola w ostatniej chwili.Nie zostal tez zaproszony na zadne przyjecie.Czesto wyjezdza, wiec gdyby to bylo dla niej wazne zostalby powiadomiony troche wczesniej- tak sadze... Co do naszego dziecka to jasne, ze nie wiadomo jakie bedzie...Ale raczej nie paskudne, bo w naszej rodzinie dzieci sa bardzo ladne, on sam zas jest wysoki i przystojny...Ale jakie by nie bylo, to bedzie nasze dziecko- czesc nas- wiec nie ma to znaczenia... W sumie nie mam nic do jego corki.Tak naprawde to mnie ona nie obchodzi.Chcialabym by miala poprawne kontakty z ojcem i -gdyby ona sama chciala - moglaby byc siostra dla naszego dziecka.Warunkiem byloby jednak jej chcenie i zyczliwosc.Napewno nie zamierzam narazac naszego dziecka na jej opryskliwosc.Nie czuje do niej wstretu...A ten wczesniejszy przypadek nieakceptacji corki partnera o ktorym wspomnialam zakonczyl sie moja szybka rezygnacja ze zwiazku...i mysle, ze slusznie... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:01 i jeszcze jedno..... kolejny przykład wpadki, rzekomej ciąży i zła poprzedniego życia. Czemu do diabła ten schemat się powtarza non stop? Odpowiedz Link
adela38 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:20 Jak malzenstwo jest szczesliwe, to raczej rzadko sie rozpada...A jesli juz na starcie szwankuje to trudno budowac szczescie na kupie g...na i ryzyko jego rozpadu jest ogromne... Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 21:29 zgadzam się, tylko nadal nie ogarniam instytucji wpadki, jako przykładu tłumaczenia rozpadu związku wielu Misiaczków, zwłaszcza tych z wredną exią i podłymi bachorami. Córka M też była "wpadką", z tym że zamierzoną przez nich, co by rodzice dali błogosławieństwo na ślub. Znakiem tego oboje jej chcieli i chcieli się pobrać, a ja nie widzę nic złego w tym fakcie, ani nie zamierzam dorabiać piździe uszu. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 22:08 mamba30 napisała: > zgadzam się, tylko nadal nie ogarniam instytucji wpadki, jako > przykładu tłumaczenia rozpadu związku wielu Misiaczków, zwłaszcza > tych z wredną exią i podłymi bachorami. Podziele sie z toba moja prywatna historia. Kiedy bylam na etapia planowania slubu z exem, mialam pewne watpliwosci co do sensownosci tego zwiazku, a Ex opowiadal mi dlugie historie o tym, jak to barfdzo mnie kocha, zapewnial o glebi swojego uczucia i snul romantyczne, ale calkiem sensowne plany na nasza dozywotnia nirwane. W koncu sila jego milosci przekonala mnie, by dac temu zwiazkowi szanse... 3 lata pozniej, gdy wymienilam zamki w dzwiach, ten sam facet powiedzial ze nigdy mnie nie kochal. Czy mu wierze - 2x tak. Dysonans poznawczy. Po co przyznawac przed samym soba, ze sie spieprzylo w zyciu cos waznego, latwiej udawac, ze sie nigdy tego nie chcialo in the first place. Historie o wpadkach, nieudanych zwiazkach to nie klamstwo, chyba ze oklamywanie samego siebie, ale tez nieswiadome na ogol. To sposob, zeby sie nie zalamac. nie zyc ze swiadomoscia kleski. Odpowiedz Link
mamba30 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 22:22 Kicia, ja również mam swoją, osobistą, bardzo podobna historię. Wkurza mnie coś innego, a mianowicie fakt, że część nexi, zwłaszcza tych, które mają "wredne exie i pasierby", oświadcza, że poprzedni związek ich ukochanego był wielką pomyłką, wpadką i całym złem tego świata. Fakt stworzenia nowego, lepszego i cudownego związku z Misiem (ich zdaniem) stawia je na wyższej, lepszej półce. Sama jestem w związku z facetem, który moim zdaniem związał się z nieodpowiednią kobietą (jego zdaniem z perspektywy czasu również). Ale czy ten fakt upoważnia mnie, abym sądziła, że tamten związek był niczym? Owszem, teraz M wspomina niemile kilka lat. Ale przecież zanim się rozeszli, to coś planowali. Wzieli slub, bo się kochali, albo tak im się wydawało. Nie mogę tego negować i całego prawdziwego i szczerego uczucia przypisywać tylko sobie. O to mi chodzi. Mój facet miał przeszłość i już. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 29.07.08, 22:40 Otoz to. Moj chlop tez twierdzi, ze Exi nigdy nie kochal. Wiem, ze to nieprawda, choc jakas czesc mnie lubi tego sluchac. Ale wiem tez, ze jakkolwiek by nie kochal Exi, mnie kocha bardziej. W koncu wytrzymuje ze mna duzo juz dluzej niz z Exia ) Odpowiedz Link
natasza39 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 30.07.08, 10:00 kicia031 napisała: > Otoz to. > Moj chlop tez twierdzi, ze Exi nigdy nie kochal. Faktycznie nie należy w to wierzyć. Juz prędzej jestem w stanie uwierzyć, że facet kocha dwie naraz, niż w to, że nic do ex nie czuł. Może to było niedojrzałe uczucie, może jej po prostu nie rozszyfrował, ale napewno nie, że nie kochał nic a nic. --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
natasza39 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 30.07.08, 09:35 kicia031 napisała: Historie o wpadkach, nieudanych zwiazkach to nie klamstwo, chyba ze oklamywanie > samego siebie, ale tez nieswiadome na ogol. To sposob, zeby sie nie zalamac. ni > e > zyc ze swiadomoscia kleski. Nie zgodzę się z Tobą. Piszesz, kicia, przez pryzmat tego co dokładnie wydarzyło się w Twoim związku z exem. Ja Ci napiszę o wpadkach które na oczy własne widziałam! I nie o moich, czy mojego obecnego M, bo akurat żadne z nas nie wpadło przed ślubem. Do ołtarza i on z exią i ja z moim szliśmy w dwójkę, a nie w trójkę. Wpadka nr 1. Moja była szwagierka zrobiła faceta w balona, twierdząc, że jest w ciąży. Miała niesamowite parcie do ołtarza i osiągnęła co chciała. Dwa dni po pompie ślubno-weselnej "poroniła". Rok po slubie byli po rozwodzie cywilnym, a dwa lata post factum na jego wniosek uzyskali unieważnienie małżeństwa. Wpadka numer 2. Moi rodzice idący po raz pierwszy, jako góniarze do łóżka, wpadli. Przypuszczam, że gdyby pochodzili ze sobą dłużej i nie brali ślubu po wpadce nie pobraliby się. Wpadka nr 3. Moja znajoma poznała bardzo dobrze ustawionego faceta. Dom, zasobne konto, świetna praca. Od samego początku tłumaczył babie, że nie zamierza się rozmnażać. Zapewniała ze ma spiralkę. Mi w zaufaniu powiedziała, że odstawiła środki anty, żeby z nim zajść w ciąże, bo facet za dobra partia, żeby odpuścić. Facet ożenił się pod przymusem wpadki. Tak, że nie piernicz kicia, że wszystkie "wpadki" to wymysły, bo tak nie jest. Przykład Twojego exa nie może być dowodem na to, że wszystkie zapewnienia o miłości są z gruntu fałszywe, a wszystkie "wpadki" to wymysły nexiar! --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
babe007 Re: Ava twoja naiwnosc rozbawila mnie wrecz 30.07.08, 09:59 Ależ oczywiście Natasza. Takie sytuacje mają miejsce. Tylko, ze czytając to forum mozna by dojść do wniosku, że do 90% pierwszych małżeństw doszło z powodów innych niz miłość (co się oczywiście nie zdarza w przypadku małżeństw kolejnych ;-P), że pierwsze żony w 90% przypadków były brzydkie, prymitywne, leniwe i generalnie duuużo mniej wartościowe (pod kazdym względem) niż żony obecne. A pasierbowie, jezeli nie są śliczni i niezwykle inteligentni to są podobni do matki. To chyba tez przeczy wszelkim statystykom (i jest "leciutko" nąciagane)? Odpowiedz Link
natasza39 A ja ci powiem babe, że 30.07.08, 10:09 90% małżeństw zawieranych w wieku 18-26 lat jest zawieranych bynajmniej nie z miłosci. Powody są różne: 1. Zauroczenie. 2. Niedoświadczenie. 3. Chęć bycia dorosłym pełną gębą 4. Ucieczka z domu rodzinnego 5. Wpadka Inna sprawa, że w.w powody niekoniecznie oznaczają, że się nie uda. Natomiast jestem o tym przekonana, że naprawdę niewielki odsetek małżeństw zawieranych w tak młodym wieku, to skutek dojrzałego uczucia, przemyślanej do końca decyzji i zaplanowanego sposobu na życie. A zważ, że większosć pierwszych związków jest zawierana właśnie w młodym bardzo wieku. babe007 napisała: > Ależ oczywiście Natasza. Takie sytuacje mają miejsce. Tylko, ze > czytając to forum mozna by dojść do wniosku, że do 90% pierwszych > małżeństw doszło z powodów innych niz miłość --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
babe007 Re: A ja ci powiem babe, że 30.07.08, 10:29 Byc może masz rację, ale tylko ostatni punkt (wpadka) tłumaczy tak powszechny na forum pogląd, że "on nie chciał a ona go zmusiła". Jeżeli młodzi ludzie pobierają się (nawet z jednego z wymienionych przez Ciebie powodów) za obopólną zgodą to gwarantuję Ci, że w danym momencie są święcie przekonani o tym, że jest to prawdziwa miłość. A że czasami nie wychodzi? Mi tez nie wyszło (mimo, że nie byłam bardzo młoda). I jestem w stanie podac powody dla których tak sie stało. I chcociaz to ja zdecydowałam o zakończeniu związku nigdy nie przyszłoby mi do głowy wypieranie się (czy przed sobą, czy przed kimkolwiek innym) uczucia, którym darzyłam mojego ex. Odpowiedz Link
konstancja16 a ja Wam powiem, nieczule baby, ze 30.07.08, 10:48 zauroczenie to milosc. dla zauroczonego oczywiscie ) to co Ty, z perspektywy doroslej baby nazywasz zauroczeniem to z w odczuciu dziewietnastoletniej kozy bylo Wielka Miloscia Nieskonczona. taka z Harlekina, Ani z Zielonego Wzgorza albo czegos podobnego. dla ktorej warto sie ciac i bez ktorej nie warto zyc. zapomnial wol jak cieleciem byl. punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. a i w starszym wieku moze sie przytrafic takie wariactwo. to co dla calej reszty swiata bedzie wygladalo jak glupie zauroczenie dla osoby ktora w tym tkwi po uszy jest miloscia. chyba glowny hyc polega na tym, zeby nie podejmowac zadnych zyciowych decyzji na tym haju tylko troche odczekac. niestety, wpadke w porywie namietnosci trudno nazwac 'decyzja'. Odpowiedz Link
natasza39 Re: a ja Wam powiem, nieczule baby, ze 30.07.08, 11:34 konstancja16 napisała: > zauroczenie to milosc. dla zauroczonego oczywiscie ) W czasie kiedy ma ową miłosną "sraczkę". Po latach oceni, że to nie była miłość i nie odbierajmy nikomu prawa do tego, że może przejrzeć na oczy, nawet po latach. Dlatego nie ma się co dziwić, że tak dużo ludzi ocenia swoje byłe związki, jako pochopne i nie kierowane miłością. JA tam swojego pierwszego męza kochałam długie lata, zanim go serdecznie nie znienawidziłam, ale kochałam szczerze. I co z tego? Ani miłość prawdziwa nie jest gwarantem trwałości związki, ani jej brak. W końcu dawnymi czasy ludzie pobierali się nie z miłości, a z rozsądku i często byli lepszym małżeństwem, niż te zawierane z miłości czy zauroczenia. --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
konstancja16 Re: a ja Wam powiem, nieczule baby, ze 30.07.08, 11:43 natasza39 napisała: > Po latach oceni, że to nie była miłość i nie odbierajmy nikomu prawa > do tego, że może przejrzeć na oczy, nawet po latach. po latach to oceni przez pryzmat pozniejszego bolu. powodowany checia wymazania Ex / Exa z zyciorysu i przekreslenia przeszlosci. ale to z reguly JEST MILOSC. tam i wtedy. moze slepa i naiwna, ale jednak milosc. albo przynajmniej zakochanie. moim zdaniem. Odpowiedz Link
twojafantazja Re: A ja ci powiem babe, że 18.08.08, 11:36 A skąd masz te dane (że 90% itp.)? Jestem naprawdę ciekawa. Ja wyszłam za mąż właśnie w tym przedziale wiekowym (bliżej górnej granicy) i nie było to: 1. Zauroczenie (nie miałam już 16 lat) 2. Niedoświadczenie(miałam kilka poważniejszych związków,w tym jeden dwuletni,drugi krótszy,ale połączony ze wspólnym zamieszkaniem itp.) 3. Chęć bycia dorosłym pełną gębą (też nie,byłam dorosła "pełną gębą" od 19 roku życia: wtedy ukończyłam jedną szkołę,poszłam zaocznie do drugiej,podjęłam pracę i wynajmowałam samodzielnie mieszkanie,od tego momentu nie wzięłam ANI ZŁOTÓWKI od mojej "kochanej" rodzinki). 4. Ucieczka z domu rodzinnego (też nie,w momencie poznania mojego męża już od czterech lat samodzielnie wynajmowałam mieszkanie i samodzielnie się utrzymywałam). 5. Wpadka (tym bardziej nie,nie planujemy dzieci). Odpowiedz Link
konstancja16 dysonans poznawczy... czy to mozna leczyc? 29.07.08, 21:26 pojechalas Kicia. jesli wszystko z zalozeniem ze Pan porzucil Ex i polecial za Next jak za aniolem to.... hm, w wielu sytuacjach nie ma zastosowania, bo jak gdzies juz wyszlo w ktoryms watku spora czesc z nas wdepnela juz na Pana wolnego, po rozwodzie. ale teoria oczywiscie moze miec zastosowanie ogolne, i wtedy rowne i do Pana i do Ex i do Next. kazdy sie czasem przejedzie na swoich wyobrazaniach, marzeniach, wymaganiach. ktorym ten ksiaze na bialym koniu wydawal sie za-dosc-czynic na poczatku. i na kolanie przyklekal i wiersze mowil, a potem, kurna, po prostu zsiadl w konia, ziewnal i podrzucil Nexi swoje dziecko: zajmij sie nim, bo ja mam prace, a Ex poszla do kosmetyczki. czy z tego dysonansu to sie wyrasta? bo mnie sie wydaje, ze dojrzala osoba to juz nie powinna sie w to wmanewrowac. nawet po okresie zwanym 'zakochaniem' powinna przejrzec na oczy, a nie zglupiec doszczetnie. Odpowiedz Link
kicia031 Re: dysonans poznawczy... czy to mozna leczyc? 29.07.08, 22:02 jesli wszystko z zalozeniem ze Pan porzucil Ex i polecial za Next > jak za aniolem to.... hm, w wielu sytuacjach nie ma zastosowania, bo > jak gdzies juz wyszlo w ktoryms watku spora czesc z nas wdepnela juz > na Pana wolnego, po rozwodzie. Oczywiscie, dlatego dalam druga opcje. generalnie, im wiecej sie w cos zainwestuje, tym trudniej pogodzic sie z bledem, choc psychologia to nie nauka scisla ) Co do dysonasu poznawczego - to zjawisko, ktore niekoniecznie musi miec zwiazek z dojrzaloscia. ot, tak my ludzie dzialamy. Mezczyzni, kobiety, ba, nawet takie wyrosniete osoby jak ty czy ja. Chcociaz lubie wierzyc, ze im wiecej sie ma samoswiadomosci, tym latwiej kontrolowac to, co sie robi, zamiast ulegania popedom, ale moze to tylko moje zludzenie, ktore redukuje moj dysonans poznawczy ) Odpowiedz Link
ava62 Re: dysonans poznawczy... czy to mozna leczyc? 29.07.08, 22:15 Z tym dysonansem poznawczym to prawda im więcej się zainwestuję tym trudniej zrezygnować. Odpowiedz Link
natasza39 To chyba zależy za co nie trawimy pasierbów. 30.07.08, 09:53 Jeśli nielubienie pasierbów wynika z faktu, że są podobne do exi, brzydsze w porównaniu z naszym własnym dzieckiem/dziećmi, z faktu, że po prostu są i macocha jest o nie zwyczajnie zazdrosna, to ukrywanie niechęci do nich przed facetem, którego IQ jest o dwa punkty wyższe niż średniozdolnego szympansa jest chyba uzasadnione. Jesli facet jest głupim dupkiem, można sobie pozwolić na teksty typu "Nie lubię twoich dzieci/dziecka, bo nie mogę się pogodzić z faktem, że spałeś z inną babą" Jeśli natomiast pasierbów nie lubi się za konkretne czyny i zachowania, szczególnie jeśli nie są to już malutkie dzieci, którym mozna wybaczyć głupotę i brak dyplomacji, to osobiście nie widze powodu ukrywania niechęci do pasierbów za konkretne czyny. I już pal sześć jak te złe zachowania, dotyczą nas konkretnie, ale w stosunku do własnego ojca zachowują się przyzwoicie. Można jeszcze przemilczeć i po prostu zarządać niespotykania się z pasierbami w naszym domu. Kiedy te zachowania dotycza naszego partnera, kiedy wyraźnie widzimy, że jego własne dzieci go olewają, ranią i mają w dupie nie widzę najmniejszego powodu, do tego, aby milczeć na ten temat i ukrywać niechęć wobec niewdzięcznych pasierbów. Osobiście nigdy nie miałam wobec dzieci mojego M żadnych "ale" z samego faktu, że są. Ja mam własne dziecko, on ma własne dzieci i tak jak ja mam własną przeszłość, on ma swoją. Ostatnie, skandaliczne zachowania dzieci wobec mojego M nie pozwalają mi jednak na to abym nie powiedziała mu co na ten temat myślę i jaki mam stosunek do nich. Tym bardziej, że nie są to malutkie dzieci, których zachowanie można tłumaczyć wpływem toksycznej exi, tylko prawie dorosłe baby. W takich sytuacjach wyraźnie zapowiedziałam mojemu M, że jego dzieci nie maja prawa przekroczyć na dzień dzisiejszy progu naszego domu. Ponieważ nie jestem mściwa nie mówię, że do końca życia taki zakaz obowiązuje, ale zmiana mojego zdania zależy od tego czy się zmienią. Jeśli nie to nie mam ochoty ich ogladać. --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
blueberry24 Re: To chyba zależy za co nie trawimy pasierbów. 30.07.08, 12:47 Moj NM raczej zdaje sobie sprawe, ze mnie jego syn czasami mierzi. Naszczescie kontakty z nim mamy zadkie, wiec nie musze kombinowac , jak tu byc mila, gdy pasierb wybrzydza, marudzi, i nie potrafi powiedziec prosze. A tak poza tym, to z niego uroczy chlopak i tyle. pewnie jakby dluzej z nami pobyl, to moje nastawienie by sie zmienilo, ale tak to juz jest, gdy widzisz obcego czlowieka 2 razy do roku i nagle masz palac pozytywnymi emocjami, tym bardziej gdy mieszkacie wszyscy w jednym m4...musi dojsc do konfliktow Odpowiedz Link
weronka77 wiedzą;-) 03.08.08, 19:37 podkreślam to na każdym kroku Ba, nawet podzielają moje negatywne emocje w stosunku do pasierbów. Tak więc- wszystko w normie Odpowiedz Link