Dodaj do ulubionych

macocha dla obcokrajowcow

05.10.08, 20:21
Witam, drogie panie. Zastanawiam sie, czy ktoras z Was jest moze w
podobnej sytuacji. Otoz jestem zwiazana z obcokrajowcem z krwi i
kosci Francuzem. Jest po rozwodzie, ma dwoje dzieci z pierwszego
malzenstwa. Chlopcy sa u nas, tzn w jego domu na wakacje i wiekszosc
swiat, reszte roku mieszkaja z matka w drugm koncu kraju. Problem w
tym, ze szczgolnie ciezko jest mi je zaakceptowac. Fakt, ze to ja do
wszystkiego musze sie dostosowywac - do nowego domu, nowego jezyka,
nowej kultury. Ciezko, bo wszystko praktycznie co mnie otacza nalezy
do mojego partnera, jest czescia jego zycia (i jego dzieci) od
dawna. No wlasnie, a gdy sa tu dzieci moja psychika siada sad Czuje
sie jak intruz, jak gosc. Nie potrafie z nimi nawiazac kontaktu -
bariera jezykowa! I nie potrafie znalezc dla nas miejsca w jednym
domu. Poza tym irracjonalnie irytuje mnie wiele pozornie nic nie
znaczacych rzeczy, np to, ze dzieci wiedza lepiej, jak sie je taka a
taka potrawe, potafia nazwac kazdy gatunek sera, wiedza, gdzie w
domu trzyma sie gumki (!!), a ja sie dopiero ucze, ja sie
dostosowuje. To przykre, nie czuje sie z tym fajnie.
Obserwuj wątek
    • nsc23 Re: macocha dla obcokrajowcow 05.10.08, 23:01
      Euforia,
      sytuacje mam tylko na tyle podobna, ze moja pasierbica jest z innego kraju niz
      ja (100% Zimbabwe). Mieszkamy w UK, gdzie ona sie urodzila i gdzie moj W mieszka
      od 8 czy 9 lat, ja od 5. Jako ze mala ma lat 3, to na szczescie ja sie czuje na
      rownych prawach i jakos nigdy mi to w tym kontekscie nie przeszkadzalo wink
      Jedyne co, to jezyk, ale mala mowi po angielsku do mnie, wiec nie ma problemu,
      jak rozmawia z kims w Szona (z tata po angielsku) to bardzo sporadycznie i i tak
      zazwyczaj zajarze o co chodzi.
      • konstancja16 Re: macocha dla obcokrajowcow 06.10.08, 10:55
        Euforia,

        a z partnerem nie masz bariery jezykowej i tego poczucia, ze on sie
        lepiej porusza w tamtym swiecie? w jakim jezyku rozmawiacie?
        niezaleznie, skoro mieszkacie we Francji (tak zrozumialam) to i tak
        bedziesz musiala chyba troche podciagnac francuski, nie da rady
        inaczej. jesli z partnerem rozmawiasz w innym jezyku (po
        angielsku?) to jak najszybciej powinnas to zmienic i katowac
        francuski do obrzydzenia. z teorii i z praktyki wiem, ze czlowiek
        laczy osobe i jezyk i jak juz z kims zaczniesz rozmawiac po
        angielsku to OGROMNIE trudno potem to zmienic. chocby uplynelo
        szesc lat i chocbys w miedzyczasie zdala DALFa na same piatki i
        zaczela wymiatac jak stara Francuzka wink)

        bardzo powaznie to mowie - z Francuzem we Francji tylko po
        francusku, bo sie pograzasz. i szykujesz sobie dlugotrwala
        izolacje. jak juz raz zaczniesz w innym jezyku to bo bardzo trudno
        Ci bedzie sie przelamac, zeby cos wydukac po francusku wsrod jego
        znajomych, rodziny itede. wiem, ze trudno sie przelamac na
        poczatku, ale potem bedzie procentowac. wiec przerzuc sie jak
        najszybciej na francuski w rozmowie z partnerem, chocby mialo to
        owocowac nieporozumieniami i chocby otoczenia mialo pekac ze smiechu
        na poczatku. smiech nie boli, niech im na zdrowie idzie.

        a co do dzieciakow to nie napisalas w jakim sa wieku. im mniejsze
        tym chyba latwiej. nie napisalas tez jak sa ogolnie do Ciebie
        nastawione. ale niezaleznie od wieku i nastawiania jesli tylko
        chcesz nawiazac jakis kontakt to powinno sie udac, powolutku. tez
        Ci moga pomoc podciagnac jezyk, nie odpuszczaj. pros o mowienie
        wolne, powtarzanie itede. nie daj sie odstawic na boczny tor. i
        nie daj sie wpedzic w zawstydzenie, ze nie mowisz tak biegle po
        francusku. na pewno oni nie mowia po polsku!

        trzymaj sie, pozdrawiam.
        K.
    • euforia77 Re: macocha dla obcokrajowcow 06.10.08, 18:35
      Uff, no wlasnie jezykowo zapedzilam sie w kozi rog. Z czasem jest
      coraz to lepiej i gadam po francusku jako tako - ale z doroslymi. Z
      dziecmi za chiny ludowe - mam okrrrrropna blokade w stosunku do
      dzieciakow, idiotczne.
      • vanillafields Re: macocha dla obcokrajowcow 06.10.08, 21:24
        Z zaciekawieniem przeczytalam Twoj post. Jestem zona obcokrajowaca, ma on trojke
        dzieci, z czego sredni syn - nastolatek - zamieszkal z nami. Nie mam jednak
        bariery jezykowej, nie potrafie czasem znalezc wspolnego gruntu z pasierbami bo
        to nie sa male dzieci, wlasciwie oni maja swoje zycie, zajecia, przeciez nie
        bedziemy grac w Monopol czy Chinczyka, owszem, spedzamy czas razem, ale to
        raczej kino, obiad, wypad gdzies. Latwiej nawiazac kontakt z maluchami, jesli
        sie je widzi czesciej niz kilka razy w roku, pozwalam wtedy tez tacie spedzic
        czas z dzieciakami, a sama troche usuwac sie w cien.. Nie boj sie rozmawiac z
        mlodymi, u mnie to paradoksalnie dzieci pomogly w pozbyciu sie blokady zupelnie
        (bylam niania). No a przede wszystkim zacznij gadac ze swoim Francuzem po
        francusku wink Powodzenia!
    • pol_pusta_pol_pelna Re: macocha dla obcokrajowcow 08.10.08, 14:24
      czesc,
      mimo ze z parodniowym poslizgiem...moze dorzuce moje trzy grosze z
      Wloch gdzie jestem weekendowa poczatkujaca macocha...

      po wlosku co prawda juz mowie, ale tez jeszcze nie na poziomie ktory
      reprezentuje w moim wlasnym jezyku wink wiec doskonale cie rozumiem.
      ja mam na przyklad taka blokade w urzedach, u lekarzy etc - nie
      cierpie swiadomosci ze nadal robie bledy, mowie jezykiem malo
      wyrafinowanym, 'nie wyedukowanym', i tak dalej. z dzieciakami tez
      nie lekko: wiadomo ze chce sie byc kims 'fajnym i na poziomie' a tu
      prawie zero kontroli nad 100% poprawnoscia tego co sie mowi wink zeby
      nie wspomniec o 'zaambarasowaniu' jakie momentami przezywam
      pomagajac dzieciakom odrabiac lekcje (dzieci = pierwsze klasy
      podstawowki, zeby im nie komplikowac historii, nie sa wprowadzone w
      zawilosci mojego zyciorysu typu gdzie chodzilam do szkoly wink.
      Rozumiem to poczucie swego rodzaju wlasnej zlowrogiej bezsilnosci,
      niezadowolnia ze dzieci sa w czyms 'lepsze' ze zostaniesz przez to
      potraktowana 'z gory'.

      Stad, aby jakos zapanowac na swoimi 'schizami' (i nie psuc przez
      nie relacji z otoczeniem), powtarzam sobie ze:
      a. tak jak napisala ktoras z dziewczyn przede mna - oni po polsku
      tez nie mowia i jak by przyszlo im sie nauczyc naszego jezyka to nie
      bylo by prosto wink moj M szybko wymiekl - mimo ze leciutko go irytuje
      (choc sie z tym kryje) ze nie rozumie o czym czesto paplam przez
      telefon wink. dla rownowagi dodam jednak ze jego wysilek wlozony w
      moj wloski zdecydowanie moja nauke przyspieszyl smile
      b. co wiecej to zadna ich zasluga ze tak dobrze znaja ten jezyk ( i
      inne elementy kultury typu co sie je kiedy i jak ) - nie musieli w
      tym celu specjalnie sie wysilac, tak jak i my zeby mowic po polsku
      lub wiedziec co to bigos
      c. poza tym, nawet jak juz dojdziemy do tego idealnego poziomu
      znajomosci obcego jezyka, to i tak zawsze bedzie 'slychac' ze
      jestesmy cudzoziemkami (zawsze zdradza akcent, wymowa niektorych
      glosek etc - chyba ze jestes absolutnym jezykowym geniuszem wink
      d. inny NIGDY nie znaczy gorszy

      wiec nie ma sie co nakrecac. wiem, latwiej powiedziec niz zrobic.

      mam tez nadzieje ze u ciebie dzieciaki maja dobre albo przynajmniej
      neutralnie nastawienie. u mnie tak jest (ooooh zeby nie zapeszyc) i
      mysle ze taka 'odmiennosc' to dla nich taka ciekawostka raczej niz
      od razu z defnincji cos do odrzucenia / obsmiania.

      Pozdrawiam, powodzenia bo wiem ze to sytuacja - wyzwanie.
      • konstancja16 Re: macocha dla obcokrajowcow 08.10.08, 16:34
        Euforia77 napisala:

        >> Z dziecmi za chiny ludowe - mam okrrrrropna blokade w stosunku do
        dzieciakow, idiotczne.

        to wcale nie jest idiotyczne, to jest jak najbardziej normalne. po
        pierwsze dzieciaki czesto mowia fatalnie (w sensie, ze nie
        artykuluja slow i maja bardzo niedbala, nonszalancka wymowe,
        szczegolnie nastolatki), a po drugie jest to istotnie stresujace jak
        sobie czlowiek mysli 'cholera, takie gowniarstwo tak wymiata, a ja
        wciaz nie slysze roznicy miedzy e z akcentem i e bez akcentu... '

        to pierwsze przelamac i WYMAGAC od dzieciakow wyraznego wymawiania,
        powtarzania itede. mowienia do Ciebie, a nie w powietrze.
        patchworkowa rodzina to nie macocha siedzaca cichutko w kacie i
        dostosowujaca sie do wszystkich tylko wspolny wysilek wszystkich
        wlozony we wspolne funkcjonowanie. a ich wysilek w starannym
        wymawianiu slow w rozmowie z Toba jest niewspolmiernie maly do
        Twojego stresu. wiec wymagac - nie mowie opieprzac, ale prosic i
        tlumaczyc, ze nie nadazasz jak wyrzucaja z siebie slowa z szybkoscia
        karabinu maszynowego. zartem, nie narzekaniem, ale domagaj sie
        minimum wysilku z ich strony. Ty tez jestes wazna i Twojej
        obecnosci nie powinny dzieciary olewac.

        a na to drugie (takie mlode, a wymiataja, a ja co) powinno pomoc
        przypominanie sobie, ze oni po polsku znacznie gorzej niz Ty po fr.
        jak przedmowczyni - inna nie znaczy gorsza.

        no i mecz sie dalej, od dzieciarow nauczysz sie jeszcze takiej
        grypsery, ze Twojemu partnerowi kapcie spadna wink)
    • koni42 Re: macocha dla obcokrajowcow 12.10.08, 18:26
      Jestem w podobnej sytuacji, napisz na maila: betti_4@o2.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka