kasiaksena
14.11.08, 13:10
post wokół edukacji, całodobówką jestem od maja b.r. dla dwóch
dorastających młodzieńców,
mój 15 letni pasierb do wczoraj (dzis też można coś "załapać")
posiadał 36 jedynek ze wszystkich przedmiotów w II klasie gimnazjum
(repetuje ta klasę) na zebraniu pierwszy raz była mamusia, do tej
pory chadzał tatuś, oboje wraz z synem nie potrafią znaleźć
sensownego rozwiązania i wyjścia z tejże sytuacji, chłopak stoi
okoniem, że szkoła jest głupia, że jedynke dostał niesprawiedliwie i
takie tam,
jako,że mój chłop do rozwiązywania problemów jest pizduś (z całym
szacunkiem) a ja ze swoim "osobistym" synem nie mam jako takich
kłopotów, ślubny liczy, że mu pomogę,
chłopcy z matka nie mieszkają bo nie chcą tego, ona widać też godzi
się na taką sytuację bo o nich nie walczy, ojciec jest miękki i cała
procedura wychowawcza leży na mojej czaszce, mamy wspólną 3 letnią
córkę, która jest doskonałym obserwatorem i pobiera wzorce odgórne,
ja swojego syna zaniedbać nie chce, choć ostatnio doszłam do
wniosku, że pasierbiątka moje maja ze mną jak w raju, nie wnikam w
to,
co do problemów: zaproponowałam staremu: powiem chłopakowi, że jak
się nie weźmie do roboty to ja darmozjada utrzymywać nie będę i
wyślę go do matki, potem zastosowałabym metodę kija i marchewki:
zakaz korzystania z kompa, netu, ograniczenie spotkań z
towarzystwem, a marchewką byłyby drobne finanse dla średniego
pasierba (17 l) który z nauką nie ma problemów, choć cienko
przedzie, ale się stara, na pokaz temu młodszemu, żeby zobaczył, że
też tak może mieć, matka daje mu co miesiąc 50 zł, kazałabym chłopu
ograniczyć te finanse,
nie wiem czy miałyście podobny problem z nastolatkiem, z tego co
czytam od ponad roku nie jestem osamotniona, co o ttym sądzicie?
dodam, że chłopak jest typem "cichej wody" w domu grzeczny, uczynny,
uśmiechnięty, czasem się tylko postawi, bywa ironiczny, jest napewno
bystry i wrażliwy (często płacze) dziadek już nad nim krzyżyk
postawił, że źle skonczy i takie tam, ja głową muru nie przebije
jeśli młody nie wykaże krzty chęci do poprawy nauki,
czy wg Was, w 15 letnim, zbuntowanym, zamkniętym w sobie pasierbie
można odnaleźć cień szansy na wyedukowanie go chociaż do zawodówki?
czy położyć lachę? czy warto ? i czy moja wymyślona metoda kija i
marchewki może się sprawdzić?
pozdr.K.