Dodaj do ulubionych

Wartość faceta

13.11.03, 00:02
Witam
Zajrzałem tutaj trochę przez przypadek a trochę dlatego że temat ten mnie
interesuje. Jestem obecnie sam i mam dwoje dzieci które wychowuję. Co prawda
w współpracy z moją byłą partnerką, która układa się od jakiegoś czasu lepiej
ale po przeczytaniu szeregu postów jestem z lekka przerażony.
Potwierdzają one moje spostrzeżenia że moja wartość jako faceta zależy od
tego czy kobieta wie o tym że wychowuję dwoje dzieci czy nie.
Moje późniejsze związki rozpadały się także dlatego, ponieważ kobiety nie
widziały możliwości życia razem z moimi dziećmi.
A dzieci są dla mnie ważne i nie widzę możliwości aby w przyszłym związku nie
były jego częścią.
Jest to tendencja odwrotna od znanej w krajach europy zachodniej i nie tylko
gdzie samotni ojcowie są spostrzegani jako bardzo atrakcyjni. Wynika to z
faktu iż potwierdzają oni tym swoim wyborem takie cechy jak: ciepło,
opiekuńczość, siłę życiową, przebojowość, umiejętności
powiedzmy "menagerskie" jak i negocjacyjne itd.
Czyli te o których marzy każda kobieta.
Pozdrawiam wszystkie macochy
smile
Marek
Obserwuj wątek
    • kasjusz3 Re: Wartość faceta 13.11.03, 05:23
      Cześć

      Podobny wątek pojawił sie na tym forum stosunkowo niedawno:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=8810484
      pozdrawiam
      Kasjusz
    • jayin Re: Wartość faceta 13.11.03, 08:47
      Cześć Marku smile

      "Wartość jako faceta"? Raczej "wartość jako partnera dla pewnych pań" smile Ja
      myślę, że te właśnie panie, które rezygnowały ze związku z powodu dzieci - albo
      świadomie stwierdzały, że nie dadzą rady żyć w takim układzie - bo nie chcą
      wychowywać z Tobą "obcych" dla nich dzieci i po prostu lojalnie "ewakuowały
      się", albo po prostu zniechęciły się (wygoda i ograniczanie
      potnecjalnych "problemów" w związku), bo szukały przede wszystkim Faceta Dla
      Siebie, a nie "gotowej" Rodziny - gdzie ty jesteś Tatą i masz obowiązki i
      swoje dzieci obok siebie (egoizm? chęć posiadania Faceta tylko dla siebie?
      niechęć do dzieci? etc.). W jednym i drugim przypadku chyba dobrze, że nie
      zostały?smile Głównie dobre dla twoich dzieci.

      Ale zapewniam Cię, że w Polsce też są kobiety, które doceniają właśnie te
      wartości "ojcowskie" wmężczyźnie, poza "partnerskimi" i dzieci wychowywane
      przez faceta nie są żadną przeszkodą dla nich, a czasem wręcz przeciwnie.. Sęk
      w tym, żeby na taką kobitę trafić i żeby między wami Coś zaczęło grać smile

      W tym wątku, który podawała kasjusz - m.in. pisałyśmy o tym, że o ile czasem
      kobieta jestniechętna dziecku/dziciom faceta, albo zdystansowana w stosunku do
      ich wychowania, czy zajmowania się nimi - w przypadku, kiedy te dzieci
      mieszkają z byłą partnerką ich faceta, czyli ze swoją mamą - o tyle - o wiele
      lepszą sytuacją byłaby taka, kiedy dzieci mają tylko ojca (albo "dochodzącą"
      mamę) a mieszkają z nim. wtedy łatwiej o "pararodzicielskie" uczucia ze strony
      kobiety wobec "cudzych" dzieci.

      Ja wiem, że "wzięłabym" swojego Osobistego jeszcze raz, z "przychówkiem",
      gdybym miała od nowa przeżyć to co przezyłam. Ale też wiem, że wtedy - mając
      jeszcze raz podejmować taką decyzję, 100 razy bardziej wolałabym,żeby jego syn
      mieszkał z nim i był wychowywany przez niego. Bo Osobisty fajnym tatą wg mnie
      jest smile I tak jak piszesz - lubię to u niego, tym bardziej, że on takie cechy
      fajnie ojcowskie wykazuje wobec wszystkich dzieci smile wobec naszych przyszłych
      więc też taki będzie. Dobry gatunek faceta smile) ot co!

      pozdr.
      i czas na śniadanie.
      co za barbarzyńsko wczesna porasmile!

      Joanna
    • mkatarynka.edziecko Re: Wartość faceta 13.11.03, 14:00
      Stosunek mojego obecnego męża do jego córki w momencie kiedy się poznaliśmy
      był dla mnie wskazówką właśnie tego o czym piszesz. Zresztą wcześniej
      spotykałam się z kilkoma mężczyznami "po przejściach" i z dziećmi i zawsze
      zwracałam baczną uwagę na to jak mówią o swoich dzieciach i jaki mają do nich
      stosunek. Jeżeli lekceważący - od razu ich skreślałam.
      W momencie kiedy się poznaliśmy miałam 29 lat i byłam po rozwodzie. Nie miałam
      dzieci (poroniłam dwa razy). Dla mnie facet "po przejściach" był bardziej
      atrakcyjny niż kawaler. Z tego względu, że taki już zna życie i wie cokolwiek
      o poważnym związku.
      Poza tym to, że mój mąż miał córkę z pierwszego małżeństwa było dodatkowym
      atutem gdyż nie wiedziałam czy będę mogła mieć dzieci. A on już miał więc
      spełnił się jako ojciec i gdybym ja nie mogła to nie miało by to dla niego
      jakiegoś dużego znaczenia. Tak sobie wtedy myślałam.

      Oczywiście nie zdawałam sobie sprawy z tego jak naprawdę wygląda związek z
      mężczyzną dzieciatym wink. Niemniej jednak uważam, że w takim związku - jak w
      każdym - wszystko musi się dotrzeć.

      Sądzę, w twoim przypadku najlepiej sprawdziłby się związek z rozwódką lub
      kobietą mającą dziecko. Na pewno lepiej porozumielibyście się w kwestii
      waszych milusińskich niż gdybyś miał układać sobie życie z młodą panienką bez
      doświadczeń wink. Na pewno nie będzie łatwo. Ale wierzę, że Ci się uda jeszcze
      raz ułożyć sobie życie. Pozdrawiam i trzymam kciuki.


      -
    • jayin Re: Wartość faceta 13.11.03, 14:08
      burza4 napisała:

      > Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia. I nie zawsze fakt, że to "cudze"
      > dziecko ma się na codzień jest zaletą.

      zgadzam się. to sprawa indywidualnego podejścia do tego i własnych odczuć,
      sytuacji, układów, wieku dziecka itp itd.
      Jeśli ludzie żyjąc ze sobą, mieszkając, chcą wychowywać wspólnie dzieci - swoje
      i nie swoje - muszą znaleźć kompromis w tej sprawie JAK to zrobić. Jeśli, tak
      jak było m.in. u ciebie, jedna strona przyjmuje "wychowawstwo" drugiej wobec
      swojego dziecka tylko w rozpieszczaniu go i uprzyjemnianiu życia (zabawy,
      spacery), albo utrzymywaniu go (żywienie, nierzadko płacenie za szkołę,
      utrzymanie itd) - a neguje się "wgląd" w zachowanie dziecka, wpajanie mu
      jakichś zasad obowiązujących w domu, społeczeństwie, pod szyldem "ochrony"
      pokrzywdzonego przez rozwód dziecka - to nie jest to wychowanie dziecka, ale
      status opiekunki na godziny dosłownie.. i tak się nie da. ja bym tak nie umiała
      żyć i "wychowywać" z kimś jego dziecko.
      ale jeśli obie strony mają taką przysłowiową "dobrą wolę" żeby dziecko wspólnie
      wychować i znajdą konsensus w swoich metodach wychowawczych, normalnie będą
      podchodzic do tego, nie pobłażając dziecku tylko dlatego, ze zamiast mamy/taty
      ma macochę/ojczyma - to może się udać i być OK.
      tylko czasem ten odruch gwałtowny u rodzica: "Niek rzyczna niego! Nie upominaj
      go! Nie mów mu, co ma robić! To MOJE dziecko!" potrafi nawet najbardziej
      pozytywnie do wychowawstwa i związku nastawionego człowieka zirytowac i
      zniechęcić do wtykania swoich trzech groszy w to wychowanie...uncertain

      > Z drugiej strony - myslę że Marek nie ma co wpadać w popłoch. Latka lecą i w
      > pewnym wieku każda rozsądna kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że KAŻDY facet
      > ma już jakąś przeszłość. I trzeba to zaakceptować. Tyle, że trzeba sobie też
      > zdawać sprawę z tego, że jest to trudniejszy związek. Nie gorszy, bo drugi,
      ale po prostu trudniejszy. Bo kazda kobieta chciałaby być w centrum uwagi i nie
      ma co się oszukiwać.

      Dokładnie.
      Ale czasem warto, oj warto się porwać na te trudy, jeśli facet jest właściwy
      dla nas smile))

      > Każda wolałaby też, aby to z nią facet przeżywał wszystkie
      > uniesienia po raz pierwszy - dwie kreski na teście, kopniak ich wspólnego
      > dziecka, narodziny dziecka... To za każdym razem jest niepowtarzalne, ale też
      > chyba pozostaje cień zazdrości, że te wszystkie drobne i piękne sprawy nie są
      > już nowością...

      Też miałam taki cień kiedyś. Ale machnęłam ręką. Nie ma o co kruszyć kopii i
      się stresować... Nie trzeba o tym myśleć. Dla mnie będzie nowość - a dla niego
      nowość o tyle, że to ze mną smile no i przynajmniej będzie bardziej świadomy co
      nas może czekać w kwestii problemów i radości, jak już przyjdzie do witania
      dzieci naszych w domu i nie będzie marudził: "O.. To ja nie wiedziałem, że ono
      tak dużo razy będzie się budzić w nocy! Jestem niewyspanyyyyyy!! Buuuu..." smile
      Swiadomy wszystkiego Osobisty chce nadal dzieci. Poztywny obraz smile


      > I ważne w tym wszystkim są też same dzieci i ogólne układy
      > między byłymi partnerami, ich nastawienie tid. O kwestiach finansowych już
      nie wspomnę, bo dla niektórych te zobowiązania wobec dzieci z poprzedniego
      związku sa bardzo dużym obciązeniem.

      To fakt. I trzeba się cholernie zmobilizować żeby sobie z tymi odczuciami,
      obciązeniami psychicznie poradzić. i nie czuć się "zagrożonym" ani psychicznie,
      ani finansowo ze strony "innego życia" naszego partnera.
      mi się chyba udało.
      ale jak wiadomo,życie jeszcze nie raz zweryfikuje moje "optymistyczne
      nastawienie" smile
      mam nadzieję, że nie za mocno.

      pozdr.

      J
    • marco2002 Re: Wartość faceta 14.11.03, 11:53
      marco2002 napisał:

      Dziękuję za te wszystkie przesympatyczne listy. Poznawanie Waszych punktów
      widzenia na tę i inne sprawy jest dla mnie bardzo ważne. Chciałbym jednak
      powiedzieć że fakt związku z partnerem posiadającym dziecko nie jest jednak
      uważany za coś kreatywnwgo, a wręcz przeciwnie za obciążenie. Wpływa ta ten
      obraz zawsze zła relacja pomiędzy byłymi partnerami a obecnie "tylko" rodzicami.
      Ja po latach złych relacji z byłą partnerką ułożyłem sobie tę relację na nowo
      opierając ją przede wszystkim na naszym wspólnym celu czyli jak
      być "wystarczająco dobrym rodzicem". Pomagają w tym wizyty u psychologa dzieci
      oraz każdego z nas.
      Tak więc tylko rozwiązanie i ułożenie na nowo tej starej relacji jest kluczem
      do sukcesu za jaki uważam rodzicielstwo i związany z nim mój rozwój.
      Dodam że nie spotkałem w życiu równie inspirującego i rozwijającego zdarzenia
      jak bycie rodzicem.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Marek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka