Dodaj do ulubionych

"Teściowie" boją się byłej ...

30.11.03, 20:18
Mam taki problem. Troche moze smieszny ale nie wiem jak sie do
tego "ustawic" i co o tym myslec ...
Dzieci mojego Mezczyzny maja 18 i 15 lat. Jestesmy razem 4 lata. Poniewaz
moj Mezczyzna odszedl od zony by byc ze mna - przez te cztery lata rodzice
mojego Mezczyzny (bede pisac "tesciowie" choc slubu nie mamy) kontaktowali
sie ze swoim synem tylko w dniu jego urodzin. Mieli mu za zle to co zrobil.
Z ex i wnukami kontaktuja sie srednio raz w tygodniu, zapraszaja wnukow i ex
na swoje uroczystosci rodzinne, wspolnie spedzaja wigilie itp.
W zeszlym roku moj Mezczyzna poprosil "tesciow" aby przyjechali na kawe z
okazji jego urodzin - uslyszal, ze to jeszcze za wczesnie ...
W wakacje pierwszy raz sie z nimi spotkalam na neutralnym gruncie. Byla
wymiana usciskow dloni i to wszystko.
Gdy dzwonili z zyczeniami w tym roku moj Mezczyzna znowu zaproponowal aby
przyjechali. Uslyszal, ze tak dalej byc nie moze, ze sa w koncu rodzina, ze
przyjada ale pod nieobecnosc wnukow bo boja sie, ze gdyby ex dowiedziala sie
od dzieci o ich wizycie u nas to by ich "odstawila" od wnukow - cokolwiek to
znaczy.
Nie moge tu znalezc logiki. Przeciez te dzieci nie sa juz takie male, zeby
tak po prostu mama mogla ich "odstawic" od dziadkow?
Mozecie mi jakos wytlumaczyc, czego sie oni wlasciwie boja? Boja sie
kontaktow z wlasnym synem? Boja sie ex? Ale co Ona moze - zabroni im
odwiedzac wnukow bo Oni kontaktuja sie z synem i jego nowa rodzina?
Rozumiecie cos z tego?
Krycha
Obserwuj wątek
    • aagacia Re: "Teściowie" boją się byłej ... 30.11.03, 20:41
      niestety krysiu - ja takiego achowania nie rozumiem i niczym go nie moge
      wytlumaczyc. nie rozumiem przede wszystkim tego ze odwrocilisie od wlasnego
      syna.
      pozdrawiam cie serdecznie!
    • asiek25 Re: "Teściowie" boją się byłej ... 01.12.03, 10:32
      Ja rozumiem takie zachowanie rodziców, choć tego w zupełności nie popieram. Mój
      M. równiez odszedł od swojej rodziny do mnie. Moi "teściowie" (też nie mamy
      slubu) nie chcieli mnie poznać przez 2 lata. Różnica między nami jest taka, że
      z nim nie zerwali kontaktu. Ludzie są bardzo różni i być może oni potrzebują
      duzo więcej czasu, aby zaakceptować sytuację.
      Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie wiesz dlaczego oni tak postępują. A czy Twój
      M. wie? Może należałoby zapytać teściów co jest przyczyną ich zachowania? I
      wtedy spróbować rozwiać ich wątpliwości, pomóc zaakceptować zmiany, które
      zaszły w życiu ich syna.
      Domyślam się, że Twoi teściowie to ludzie starsi. Zapewne zostali inaczej
      wychowani niż nasze pokolenie. W ich czasach rozwody nie były tak nagminne jak
      teraz, a rodzina była największą wartością w życiu, bez względu na to, czy była
      szczęśliwa, czy nie. I pewnie trudno im się pogodzić z tym, że ich syn zostawił
      rodzinę i poszukał sobie szczęścia gdzie indziej. W ich światopoglądzie może to
      być nie do pomyślenia. Dlatego to rola Twojego M., aby próbować ten stan rzeczy
      zmienić. Powinien chyba przeprowadzić z nimi długą rozmowę i wjaśnić Wasz punkt
      widzenia. Choć to pewnie nie będzie łatwe i zajmie dużo czasu. Ale próbować na
      pewno warto.
      • krycha15 Re: "Teściowie" boją się byłej ... 01.12.03, 11:50
        Dokladnie - moi tesciowie to ludzie starsi, ponad 65-letni.
        Moj Mezczyzna probuje ich tlumaczyc w ten sposob, ze dla nich licza sie teraz
        tylko wnuki a poniewaz kwestia kontaktow z wnukami (i atmosfery tych
        konatktow) zalezy w duzej mierze od ex - nie chca sie jej narazac.
        Ja nie jestem nawet pewna, czy oni wiedza, ze moj Mezczyzna i ex sie
        rozwiedli ...
        Rozmowa duzo by tu na pewno pomogla tylko moj Mezczyzna to czlowiek skryty,
        powiedzialabym nawet - nie umiejacy prowadzic tego typu rozmow.
        I tak to wyglada. Moze faktycznie czas sam to rozwiaze.
        W kazdym razie po 4 latach chca do nas przyjechac - do domu rozpusty - to juz
        jakis postep ...
        Krycha.
        • carrie_b Re: "Teściowie" boją się byłej ... 01.12.03, 15:38
          A nie przyszło ci do głowy, że rodzice twojego faceta po prostu LUBIĄ swoją ex-
          synową? A ciebie nie? Wstyd im, że ich syn okazał się słabym człowieczkiem.
          Żal im tej kobiety i ich wspólnych dzieci, bo ich zdaniem to z nią powinien
          być? Dlaczego rozbiwszy rodzine oczekujecie ogólnego przyzwolenia i wyrazów
          uznania zw wszystkich stron? Zrobiłyscie coś złego, wasi faceci zrobili cos
          złego i taka jest prawda, niezależnie od tego, co tu wypisujecie.
          • capa_negra Re: "Teściowie" boją się byłej ... 02.12.03, 07:33
            Niezaleznie od tego co ty tu carrie wypisujesz każdy z nas mial wolny wybór
            i zdanie rodziców na ten temat nie ma nic do rzeczy.
            Dorosli ludzie maja prawo i obowiazek sami decydowac o swoim zyciu, a zdania
            rodziców mozna i nalezy wysłuchac ale nie traktowac jak wyroczni bo byłby to
            jakrawy dowód niedojrzałości.
            I nikt nie ma prawa zmuszać dorosłych ludzi do tkwienia w związku który
            jedynie ich unieszczęsliwia - mówie to z pozycji dzieka rozwiedzionych
            rodziców - to była najlepsza decyzja w ich zyciu
            Poza tym nigdy nie ma tak, że tylko jedna strona jest winna rozpadu małżeństwa.
            niestety w naszym społeczenstwie utarł sie pogląd,ze jeśli dochodzi do rozwodu
            to : zona jest oczywiście kryształowa, mąż niewdzięczny cham, a ta trzecia to
            k..wa z gradobicia.
            Nie przeczę mogąc byc takie przypadki powiedzmy 1/100 ale nie więcej.
            W większości przypadków to małzeństwo samo osobiście, cięzko i wytrwale
            zapracowalo na swój rozpad - pojawienie sie drugiej kobiety w zyciu mężczyzny
            czy drugiego mężczyzny w zyciu kobiety w wiekszości przypatków jest skutkiem, a
            nie przyczyna rozpadu związku.
            Nikt kto jest szczęsliwy w swoim związku ,kocha i szanuje partnera nie
            rozgląda się za osoba trzecia.
            Zanim jeszcze kogoś ocenisz na tym forum to weź pod uwage , że wiele z nas
            związło sie z obecnymi partnerami/mężami długo po ich rozwodzie.
            Ja mojego nie znałam jak sie rozwodził, gdy go poznałam był 3 lata po..
            Wiec zastanów sie dobrze zanim jeszcze raz rzucisz kamieniem.
            Jesli faktycznie przemawia przez ciebie rozgoryczona porzucona zona to może
            sprobuj najpierw znaleś swoje drzewo pod progiem, zanim zaczniesz szukac
            naszego w lesie.
            Zadaj sobie pytanie co zrobilam ?? a może traczej czego nie zrobilam ?? żeby
            utrzymac ten związek.
            I nie opawiadaj nam o złych czarownicach pojawiających sie z nikąd i
            rozbijających w perzynę szczęśliwe, cudowne małżeństwo - jesteśmy zbyt dorosłe
            i zasypiamy bez bajek na dobranoc.
            Kandydatka na 2 zonę
          • jayin Re: "Teściowie" boją się byłej ... 03.12.03, 13:25
            fru-stra-cja?...

            "Bo to zła kobieta była..." smile
    • krycha15 Co do carrie_b: 02.12.03, 07:53
      Proponuje nie ustosunkowywac sie do jej wypowiedzi. Nie warto podejmowac
      dyskusji.
      A jesli ktoras z Was moze mi cos jeszcze podpowiedziec w kwestii
      moich "tesciow" bede wdzieczna.
      Krycha.
      • capa_negra Re: Co do carrie_b: 02.12.03, 09:11
        wybacz krycha, ale płaskie podejście carrie do tematu ruszyło mi wątrobe
        • krycha15 Re: Co do carrie_b: 02.12.03, 10:40
          Nie ma sprawy. Badzmy ponad takie, jak carrie_b. Szkoda nerwow.
      • ka.ga Re: Ja o tesciach: 02.12.03, 09:54
        Krycha, na poczatku znajomosci z moim mezem mialam podobna sytuacje. Tesciowa
        in spe panicznie bala sie, ze ex zabroni jej spotykac sie z wnuczka, tylko, ze
        Kasia miala wtedy 8 lat ( a nie 18!!!). Wszelkimi sposobami starala sie wkupic
        w laski ex, a jednym z tych sposobow byla zle pojeta lojalnosc wobec bylej i
        obwinianie syna za nieudane malzenstwo. Jeszcze w jakis czas po rozstaniu ex
        przychodzila do matki meza i opowiadala jaka to krzywde maz wyrzadzil jej i
        dziecku. I oczywiscie znajdowala w tesciowej wdziecznego, przytakujacego
        sluchacza.
        Na szczescie nigdy nie doszlo do tego, ze tesciowa kompletnie odwrocila sie od
        swojego syna. Raczej ciosala mu kolki na glowie i apelowala o powrot do ex.
        Zmana frontu nastapila po naszym slubie i po tym, jak tesciowa przekonala sie,
        ze jej kontaktom z wnuczka nic nie zagraza. Bo niby dlaczego drugie malzenstwo
        syna mialoby oslabic te kontakty? Uspokoila sie, wydaje sie byc zadowolona z
        tego, ze syn jest szczesliwy. Nie wykazuje juz chorobliwej lojalnosci wobec
        ex. Natomiast miedzy nami stosunki sa raczej chlodne.
        Wiec dziwie sie, ze u twoich tesciow ta faza strachu i trzymania strony ex
        trwa tak dlugo i przenosi sie na cala wasza rodzine. Moze warto byloby
        porozmawiac z tesciami - to powinien zrobic Twoj maz i jego dzieci - i
        uswiadomic im, ze nowa sytuacja zyciowa syna nie ma absolutnie wplywu
        nakontakty miedzy dziadkami a wnukami. A czestotliwosc tych kontaktow teraz
        zalezy wylacznie od dzieciakow - prawie doroslych przeciez.
      • ashan Re: do krychy 02.12.03, 10:29
        No to ja się "podłożę" wink. W miarę szybko i krótko, bo mało czasu mam cóś
        ostatnio...
        1. problem wg mnie bardziej z facetem, niż z jego rodzicami: co to znaczy, że
        nie wiesz, czy oni są poinformowani o rozwodzie? nawet o takich rzeczach Twój
        m. nie jest skłonny z Tobą pogadać?
        2. oni mają prawo do takiej reakcji. Z racji wieku chociażby, może też
        wyznawanego światopoglądu. Nie wiem, powinnaś znać ich lepiej (z opowiadań
        Twojego m.). Nie uważam, ze dzieciom, zwłaszcza dorosłym, należy się w każdej
        sytuacji pełne poparcie i akceptacja ze strony rodziców. I vice versa
        zresztą smile. Poza tym widać, że ich stosunek do Was ewoluuje, więc raczej
        wszystko jakoś tam się ułoży.
        3. co do zapraszania do nich eks i wnuków... No wiesz, oni rozwodu z nią nie
        brali wink (nawet nie wiesz, czy wogóle o nim wiedzą). I faktycznie mogą ją po
        prostu lubić. W końcu, jak rozumiem, znają ją już kilkanaście lat, a lepsze
        oswojone i poznane "zło", niż niewiadoma wink.
        4. skoro udało się Wam ich zaprosić to już nieźle smile. Myślę, ze jeśli do ich
        wizyty podejdziesz na spokojnie, to okaże się, że nie tacy oni straszni, jak
        przez te cztery lata sobie wyobrażałaś. Im też może być trudno i ciężko, po
        tak długim czasie, nawiązać relacje z synem i poznać (zaakceptować?) jego nową
        kobietę. Może z resztą na początku, poza niezrozumieniem decyzji syna i jej
        nieakceptacją, na braku kontaktu z Wami miała wpływ niepewność, co do
        trwałości Waszego związku.
        5. nie oczekiwałabym na Twoim miejscu, że po nawiązaniu kontaktów z Wami,
        eksia przestanie być zapraszana przez Twoich "nieteściów". Był tu niedawno
        wątek dotyczący świąt i spędzania wigilii w złożonych rodzinach...
        6. co do związku konieczności kontaktów "nieteściów" z eksią a wiekiem
        dzieci... Może to im wszystkim naprawdę odpowiada... Może dla dzieci jest to
        oczywiste, utrwalone przez lata zachowanie, tradycja. Może dla "nieteściów"
        takie usprawiedliwienie (że eksia ograniczy kontakty z dziećmi) było
        pierwszym, które przyszło do głowy? Może tak było faktycznie cztery lata temu,
        a teraz sami przyznają, że sytuacja dojrzała do zmiany...
        7. zawsze może się zdarzyć, ze teściowie nie akceptują wyboru własnego
        dziecka - czy chodzi o pierszy, drugi czy trzeci związek. A zwłaszcza w takiej
        sytuacji. Staraj się nie brać tego tak osobiście, a spójrz na to z pewnego
        dystansu smile)). Spokój, poczucie humoru i cierpliwość - to Cię uratuje smile))
        (wiem, wiem, łatwo mówić smile)))

        W moim poście jest wiele gdybań, czasami sprzecznych ze sobą smile)) Po prostu
        nie jestem w stanie, nikt chyba nie jest, wypowiadać się autorytarnie na temat
        Twojego związku ( z przyległościami smile)). Życzę Ci wiele cierpliwości i
        wyrozumiałości w tej trudnej sytuacji - jeżeli na poprawnych stosunkach
        z "nieteściami" Ci zależy smile)). A jeśli Ci nie zależy... To też tego samego :-
        )))

        pozdrawiam ciepło
        • krycha15 Do Ashan, ale innych tez: 02.12.03, 10:59
          1. problem wg mnie bardziej z facetem, niż z jego rodzicami: co to znaczy, że
          > nie wiesz, czy oni są poinformowani o rozwodzie? nawet o takich rzeczach
          Twój
          > m. nie jest skłonny z Tobą pogadać?

          Ashan, zel mnie zrozumialas. Chodzilo o to, ze moj Mezczyzna nie mowil
          rodzicom o rozwodzie. Mysle, ze nie zrobila rowniez tego ex z wiadomych
          powodow (tesciowie nie wiedza o rozwodzie czyli Ona dalej jest ich formalna
          synowa). Moj Mezczyzna nie powiedzial rodzicom o tym fakcie z braku
          sposobnosci (kontaktow). No i dlatego, ze jest jaki jest o czym bylo wyzej.

          Dziekuje Ci za wszystkie cieple slowa. Poddalas mi wiele watkow do
          przemyslenia. Bo czy mnie tak naprawde zalezy na kontaktach z
          moimi "tesciami"? Czy to moze tylko moja urazona ambicja? Zalezy mi o tyle, ze
          moj Mezczyzna moze by tego chcial. Celowo pisze MOZE, bo z tego zo widze wiezi
          w jego rodzinie nie byly zbyt silne. Poza tym juz na poczatku naszej
          swiadomosci, gdy podejmowalismy decyzje majace wplyw na zycie wielu ludzi
          rozmawialismy o tym, ze prawdopodobnie rodzina i znajomi odwroca sie od nas i
          bedzie nam ciezko. Tak sie faktycznie stalo. Od 4 lat budujemy nowy krag
          naszych wspolnych znajomych, ale trudno "zbudowac" sobie nowa rodzine, prawda?
          Moi rodzice jakos szybciej zaakceptowali sytuacje jaka zaistniala, moze
          dlatego ze ja tez mam synka z pierwszego malzenstwa a ich wnuka? Czasem
          odnosze wrazenie, ze gdyby nie moje dziecko moi rodzice tez by sie ode mnie
          odsuneli.
          Co do moich "tesciow" i ich stosunku do ex: z tego co mowi moj Mezczyzna jego
          rodzice mieli do niej wiele uwag wtedy gdy jeszcze byli razem ale z drugiej
          strony zwykle tak bywa i w "normalnych" rodzinach.
          Ja sama nie spodziewam sie zbyt wiele po zapowiedzianej pierwszej u nas
          wizycie. Nie spodziewam sie, ze przyjezdzaja do NAS. Przyjezdzaja do syna,
          przyjezdzaja zobaczyc jak mieszka, przyjezdzaja bo jak sami stwierdzili sa
          rodzina a zyja jak obcy ludzie.
          Nie spodziewam sie rowniez, ze beda dziadkami dla naszego wspolnego dziecka.
          Nie jest to wnuk ani chciany ani oczekiwany.
          Masz racje Ashan - cierpliwosc i spokoj przede wszystkim.
          A moze slub by cos zmienil? Ale dla poprawy kontaktow z "tesciami" nie bede
          brac slubu, o nie !

          Dziekuje Wam dziewczyny za wszystkie slowa, jakie napisalyscie (oczywiscie
          nie dziekuje carrie_b).
          Krycha.
          PS. Moze dam Wam znac jak bylo.
          • carrie_b Re: Do Ashan, ale innych tez: 03.12.03, 14:57
            No jaaaasne, nie dziękuj. Trzeba było z góry napisac, że oczekujesz wyrazów
            współczucia, jaka to wredna jest 'ex" i teściowie, a jaka ty wspaniała, a nie
            kilku słów prawdy. Wmawiaj sobie, że teściowa "boi się" ex, wmawiaj, jak ci z
            tym lepiej, tylko wiesz co? Wątpię czy sama w to wierzysz. To, że twój mąz
            rodzonym rodzicom nie powiedział o rozwodzie to najlepszy dowód na to, że nie
            jest zbyt dumny z tego, co zrobił, prawda? To słabiutki tchórz, przekonasz sie
            o tym, jak ci za kilka lat wytnie taki sam numer jak tej biednej "ex".
            • aagacia Re: Do Ashan, ale innych tez: 03.12.03, 15:04
              kurcze taka jestes carrie beznadziejna ze az smieszna..
              ehhh nie chce mi sie z toba gadac...
            • mikawi Re: Do Ashan, ale innych tez: 03.12.03, 15:37
              no jaaaaasneeeee, w końcu "jak raz się rozwódł to i drugi raz to zrobi".
              Słyszymy to baaardzo często, zwłaszcza od takich frustratek jak ty.
              • ashan do mikawi i innych też :-)))) 03.12.03, 15:53
                No ja bardzo proszę mnie nie stresować i zmieniać tytuł, gdy odpowiadacie
                carrie_b. Bo naprawdę zostanę frustratką smile))))))))

                pozdrawiam ciepło smile
                • mikawi do Ashan 03.12.03, 15:58
                  oczywiście, przepraszam!

                  a swoja drogą zupełnie nie pasujesz do widma frustratki - nie to co carrie he he
                  • ashan Re: do mikawi 03.12.03, 16:01
                    ja w ogóle widma nie przypominam smile)) w końcu to dziesiąt kilo żywej wagi :-
                    ))))). A wyobrażasz sobie co by było, gdyby te kilosy były sfrustrowane?
                    Strach się bać smile))))

                    pozdrawiam smile i EOT
            • krycha15 Do carrie-b: 04.12.03, 10:04
              Z czego sie bierze Twoje zacietrzewienie i czemu akurat mnie sie tak uczepilas?
              Oczywiscie czytam Twoje posty i uwazam, ze wszystko to bierze sie z jakichs
              Twoich skrywanych problemow i urazow.
              Jesli chcesz nam o tym napisac - zrob to. Postaramy Ci sie pomoc tak jak
              pomagamy sobie nawzajem.
              Czasem gdy sie wygadasz frustracja Cie opuszcza i od razu lepiej czlowiekowi
              na duszy.
              Krycha.
    • jayin Re: "Teściowie" boją się byłej ... 03.12.03, 13:31
      Ja nie za bardzo rozumiem... Ale..
      Może kwestia tych obaw wynika z tego, że nie do końca zaakceptowali też wasz
      związek? W każdym bądź razie to dobrze, że zdecydowali się przyjechać do was -
      zawsze to jakiś gest "pojednania" i porozumienia w pewien sposób, wg mnie.
      Tylko nie za bardzo rozumiem tych obaw co do dzieci...? Może chodzi o to, że
      przed dziećmi nie chcą "wyjść" na tych, co dali ze swej strony "przyzwolenie"
      na wasz związek? Nie wiem, jakie są układy między Twoim Mężczyzną a jego
      dziećmi. Jeśli one są negatywnie nastawione do Was, to może "teściowie" nie
      chcą oficjalnie przy nich i przy Ex popierać Waszego Związku? Taki bojkot
      związku wymuszony, albo planowy. Jeśli dzieci są już duże, to faktycznie Ex
      chyba nie za bardzo ma wpływ na ich chęci spotkań z dziadkami - więc może
      chodzi o to, że "teściowie" obawiają się reakcji samych wnuków na swoje
      odwiedziny u was "rodzinne"?

      pozdr.

      Joanna
      • dondon Re: "Teściowie" boją się byłej ... 03.12.03, 15:11
        a ja nadal upieram, sie przy tym ze to faceta rola zadbac o to zeby wszystko
        wokol swojej obecnej partnerki gralo.Nie ma wylacznie winnych ex , tesciow czy
        czegokolwiek jezeli facet jest w porzadku.Tzn winnych zawsze mozna znalezc ale
        gdy sie ma wsparcie w facecie to latwiej przez to przejsc.To on stwarza nam
        dyskomfort poniewaz to on posiada za soba swoja przeszlosc wiec najpierw
        powinien sie z nia jakos uporac a potem przerzucac na barki kolejnej zony swoje
        niezalatwione problemy.
        Ja znalam troche inny przypadek.Matka nie powiedziala dzieciom ze sie rozwiodla
        i trzymala goscia pod swoim dachem do czasu gdy dzieci sie nie wyniosly.Zarli
        sie o wszystko , jadl z jej lodowki , straszyl jej gosci.A teraz gdy
        postanowila zamieszkac gdzie indziej musiala go wyrzucic w koncu, zeby zamienic
        mieszkanie.I wiecie co? 27 letnia coreczka zrobila jej awanture.Rozne sa
        sytuacje ale do pewnych granic mozna je tlumaczyc.
        • krycha15 Re: "Teściowie" boją się byłej ... 04.12.03, 09:58
          A moze faktycznie tu chodzi o wnuki ... tak jak piszesz Joanno. Moze chodzi w
          gruncie rzeczy o ich reakcje a ex jest tu tylko taka zaslona.
          No nic - do spotkania jeszcze dwa dni ... Moze w niedziele bede bogatsza w
          jakies doswiadczenia i madrzejsza ?
          A ze nikt tu nie jest wylacznie winny to tez fakt. A z moim Mezczyzna dbamy o
          siebie nawzajem, tym bardziej ze ja tez jestem kobieta z przeszloscia (po
          rozwodzie i z dzieckiem z pierwszego malzenstwa).
          Krycha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka